Dodaj do ulubionych

Jeszcze raz....konflikty

14.04.14, 13:08
Piszę tu jeszcze raz ponieważ zależy mi na większej ilości odpowiedzi.
Powiedzcie mi jak byście postąpili mając do czynienia z poniższymi sytuacjami.
Otóż mam syna - niecałe 3 lata. Syn ma kuzyna starszego od siebie o ponad pół roku. Mieszkamy w innym miastach ale widujemy się co jakiś czas. W relacjach między dziećmi w sumie zawsze jest jakiś punkt zapalny. Kuzyn jest dzieckiem dominującym, nie znoszącym sprzeciwu, bo jak coś jest nie po jego myśli to jest jeden wielki krzyk. Od dawna już jest tak, że kuzyn nie daje się mojemu synowi bawić swoimi zabawkami, nawet jak jest to rzecz nieużywana od wielu tygodni - wystarczy że mój syn weźmie to w ręce - nagle staje się to ulubiona zabawka kuzyna, jest więc wyrywana mojemu synowi siłą z rąk. Jeśli syn wypatrzy coś innego jest powtórka z rozrywki i tak w sumie bez końca.
Kolejna sytuacja - rzucanie piłką - ale nie w sposób taki żeby mój syn złapał tylko żeby w niego trafić. Jak w tarczę, a kiedyś była już podobna sytuacja tylko z kasztanami którym mój syn też obrywał.
Z zabawą jest tak że czasem się pobawią razem, czasem mój syn ma już dość tej zabawy, albo nie chce zrobić czegoś co mówi kuzyn, a tamten stoi i na niego krzyczy, żeby coś zrobił, krzykiem czy podniesionym tonem nie znoszącym sprzeciwu - są momenty że mój syn nie wytrzymuje i tamtego popchnie, uderzy. I wtedy to on oczywiście jest ten zły. Nikt nie reaguje na te wszystkie sytuacje które to poprzedzają a potem jest wielkie zdziwienie bo przecież tak nie wolno. I oczywiście zgadzam się że nie wolno, nie akceptuję bicia, nie raz kończyło się wyprowadzeniem mojego syna z pokoju ale z drugiej strony wiem że on jest jeszcze mały, nie umie rozwiązywać konfliktów i wiem że takim zachowaniem daje upust swojej irytacji na zachowanie kuzyna.
Od kilku ostatnich spotkań pojawiają się nowe sytuacje. Po pierwsze skarżenie. Kuzyn po kilka razy nagaduje na mojego syna że coś zrobił co każdy wie że nie on to zrobił tylko kuzyn. Na razie to są głupstwa ale jeśli nikt tego nie ukróci to za chwilę młodych spuścimy z oczu bo nie będziemy za nimi latać całe życie - póki są mali mamy ich na widoku ale co będzie potem. Więc jak coś zostało popsute to za chwilę słyszymy ooo popsuło się....i zaraz tekst że mój syn to popsuł. A kuzyn ma taki charakter że jak pouczam mojego syna to 15 razy też mu to powtórzy - żeby podkreślić że źle zrobił.
A to czym kuzyn przechodzi sam siebie to jest nagabywanie mojego syna na zrobienie czegoś czego się robić nie powinno albo co jest złe albo co się może źle skończyć. Czyli żeby np podszedł gdzieś gdzie stoją rzeczy które mogą się potłuc, zniszczyć przez np nieuważny ruch albo żeby wziął coś czego nie powinien, albo żeby wsadził gdzieś rękę albo np żeby wszedł na coś co grozi zawaleniem. Obecnie to jest tak że w 99% sytuacji to widzę, reaguję ale bardziej na kończy się to na pouczeniu mojego dziecka że nie wolno a nie pouczeniu kuzyna żeby tak nie robił. Rodzice kuzyna wychodzą z założenia że takie zachowanie pokazuje że jest bystry i sprytny i da sobie radę w życiu. Powiecie to tylko dzieci, ale niestety zachowanie kuzyna mimo wieku jest perfidne i wraz z jego rozwojem idzie coraz bardziej w złą stronę. Nie czuję się upoważniona pouczać cudzego dziecka ale czasem w środku się gotuję. Mój syn ma też kontakt z innymi dziećmi - z nikim nie ma takiego problemu, bijatyk. dzieci się bawią, da się posiedzieć, pogadać, dzieci mają czyste intencje a ten kuzyn cieszy się kiedy doprowadzi mojego do łez. Nie uchronię swojego dziecka przed wszystkimi sytuacjami, ale też nie o to chodzi, chodzi o to że mój syn coraz częściej nie ma ochoty bawić się z kuzynem i wszyscy się na niego patrzą jak na dziwaka - że o co jemu chodzi. Czy ktoś był w podobnej sytuacji i jak tu postępować.
Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: Jeszcze raz....konflikty 14.04.14, 13:46
      moniadzika napisała:

      > mój syn coraz częściej nie ma ochoty bawić się z kuzynem
      > i wszyscy się na niego patrzą jak na dziwaka - jak tu postępować.

      Powiedzieć synowi wprost, że absolutnie nie ma obowiązku bawić się z kuzynem i nie zwracać uwagi na cudze spojrzenia.
    • jematkajakichmalo Re: Jeszcze raz....konflikty 14.04.14, 14:11
      Na pisze co JA bym zrobila.

      1. Powiedzialabym mojemu synowi, ze nie musi sie bawic z kuzynem
      2. Porozmawialabym z rodzicami - krotko i stanowczo, ze maja reagowac w takich sytuacjach, ze sobie nie zyczysz, zeby ich syn namawial Twoje dziecko do zlego
      3. Jakby rozmowa nie pomogla zwracalabym bez niczego uwage tamtemu: glosno i dosadnie, wrecz ostro, takze przy rodzicach (albo nawet glownie przy nich, zeby nie naklamal i nie naopowiadal bog wie czego)
      4. Jakby te wszystkie zabiegi nie pomogly po prostu ograniczylabym spotkania
      • moniadzika Re: Jeszcze raz....konflikty 14.04.14, 14:34
        Z kuzynem widzimy się średnio raz w miesiąc ale przez cały weekend. Nie da się ograniczyć kontaktów ponieważ jeździmy do teściów a kuzyn mieszka blisko i zawsze przychodzi jak jesteśmy.
        Przez początkowe lata syn miał głównie kontakt z tym kuzynem i niestety obserwując go dzisiaj uważam że to ukształtowało w dużej mierze to jak zachowuje się wobec innych dzieci w sytuacji gdy np zabierają mu zabawkę którą on się bawi. I niestety też uważam że miałam w tym swój udział. Było mi zawsze głupio zabrać z powrotem zabawkę kuzynowi jeśli chwilę wcześniej tamten wyrwał ją mojemu dziecku. Raz spróbowałam, skończyło się wielkim krzykiem kuzyna. Zawsze odwracałam uwagę syna, próbowałam znaleźć mu coś innego do zabawy. Dziś on zamiast walczyć o swoje, poddaje się, płacze. Dziecko mu coś zabiera a on nie wie co zrobić. Mam nadzieję że jak pójdzie do przedszkola to się to zmieni.
        A co robiła mama kuzyna? Nigdy nie zabrała swojemu synowi, żeby oddać mojemu, pytała: oddasz? nie oddawał i koniec tematu. Nawet jak mój z bezsilności płakał to tamci się patrzyli jakby chcieli powiedzieć ooo jaka beksa.
        My jak tam jeżdzimy to nagminne jest to że rodzice robią sobie coś w domu a my mamy do ogarnięcia dwoje dzieci bo swojego zostawią żeby się pobawił z naszym i mają jakieś swoje zajęcia. I dla nich spoko, ich dziecko ma okazję się powymądrzać, popastwić, poćwiczyć swoje ja przy moim dziecku i utwierdzić się w przekonaniu że jest sprytny.
        • dantonka Re: Jeszcze raz....konflikty 14.04.14, 14:58
          jematkajakichmalo napisała:

          > Na pisze co JA bym zrobila.
          >
          > 1. Powiedzialabym mojemu synowi, ze nie musi sie bawic z kuzynem
          > 2. Porozmawialabym z rodzicami - krotko i stanowczo, ze maja reagowac w takich
          > sytuacjach, ze sobie nie zyczysz, zeby ich syn namawial Twoje dziecko do zlego
          > 3. Jakby rozmowa nie pomogla zwracalabym bez niczego uwage tamtemu: glosno i do
          > sadnie, wrecz ostro, takze przy rodzicach (albo nawet glownie przy nich, zeby n
          > ie naklamal i nie naopowiadal bog wie czego)
          > 4. Jakby te wszystkie zabiegi nie pomogly po prostu ograniczylabym spotkania

          Zrobiłabym to samo.
          Nie rozumiem dlaczego nie widzisz możliwości ograniczenia kontaktów z tym chłopcem - ja widzę. Ale ja jestem wredną babą, która ma w nosie to czy rodzina kuzyna się na mnie obrazi.
          • moniadzika Re: Jeszcze raz....konflikty 14.04.14, 15:05
            To jest tak że my jeździmy do teściów, a kuzyn przychodzi bo to też jego dziadkowie. Nie mogę mu tego zabronić. A potem często wychodzi na to że tamten przesiedzi z nami od rana do wieczora.
            • aqua48 Re: Jeszcze raz....konflikty 14.04.14, 15:12
              moniadzika napisała:

              > To jest tak że my jeździmy do teściów, a kuzyn przychodzi bo to też jego dziadk
              > owie. Nie mogę mu tego zabronić.

              Ale możesz mu zabronić krzywdzić Twojego syna. I ograniczyć wizyty.
            • koronka2012 Re: Jeszcze raz....konflikty 14.04.14, 15:24
              Mamuśka zostawia swoje upiorne dziecko pod twoją opieką - tzn. że nie powinnaś mieć skrupułów i jak najbardziej możesz i powinnaś zwrócić uwagę na jego złe zachowanie.
              I to w taki sposób, żeby twój syn widział, że dajesz odpór. Bo ta ucieczka do ciebie to prośba o pomoc.

              Skoro on nie daje swoich zabawek - nie pozwoliłabym się bawić zabawkami syna a na pierwszy ryk wyprowadziłabym z pokoju. Zwracałabym uwagę na każdym kroku, zabierałabym piłkę którą atakuje moje dziecko itd. I miałabym głęboko gdzieś jego reakcje - wrzasków nie toleruję. I miałabym gdzieś co jego mamuśka na ten temat sądzi.
        • moofka Re: Jeszcze raz....konflikty 14.04.14, 16:44
          My jak tam jeżdzimy to nagminne jest to że rodzice robią sobie coś w domu a my mamy do ogarnięcia dwoje dzieci bo swojego zostawią żeby się pobawił z naszym i mają jakieś swoje zajęcia. I dla nich spoko, ich dziecko ma okazję się powymądrzać, popastwić, poćwiczyć swoje ja przy moim dziecku i utwierdzić się w przekonaniu że jest sprytny.

          w takiej sytuacji daje sobie pelne prawo, zeby po rowno ochrzaniac swoje i podrzucone
          zasada - pilnujemy swojej kolejki
          nie draznij go, nie bij, nie rzucaj kasztanami itd
          albo musiscie odpoczac od siebie - ty tu a ty tu
          itd
          nie boj sie, nawet jezeli dzieciak jest paskudny, to przy tobie pozwoli sobie na tyle na ile ty mu pozwolisz
          co do zabawek - trudno sie rzadzic nie swoimi nie chce dac nie musi
          ale pijnuj zasady ze syn tez nie
          jedzcie fura swoich zabawek
          i wtedy sprawa jest jasna
          nie twoje nie ruszasz, kuyn nie chce dac, to masz swoje
          ale kuzyn bedzie chcial, wiec jest pole do uczciwej wymiany
        • scher Re: Jeszcze raz....konflikty 15.04.14, 07:35
          moniadzika napisała:

          > Było mi zawsze głupio zabrać z powrotem zabawkę kuzynowi jeśli chwilę wcześniej
          > tamten wyrwał ją mojemu dziecku.

          Wolisz być beksą? wink
    • moniadzika Re: Jeszcze raz....konflikty 14.04.14, 15:02
      Dodam że mama kuzyna widzę ma w tym jakąś dziwną satysfakcję widząc jak mój syn w sytuacji stresu czy smutku chce się przytulić - tak jakby widziała w nim jakiegoś maminsynka. Więc podczas jednej z wizyt gdzie syn po całym weekendzie był już zmęczony, miał dość wszystkiego, chciał już wracać do domu - wszystko go drażniło, kuzyn biegał krzyczał, a mój syn przychodził się przytulić, siadał mi na kolanach, dostałam "dobrą'" radę żeby coś z tym zrobić bo przecież jak on sobie da radę w życiu potem, że w przedszkolu mi nie zostanie itd. I że jak mój mąż wraca z pracy to ja powinnam wychodzić. Ot tak po prostu, dla zasady żeby mąż pobył z dzieckiem. Nieważne czy mam coś do załatwienia czy nie, po prostu sobie iść. Żeby z tatą posiedział. A nie że tylko mama i mama. Poczułam się okropnie słysząc to bo nie wychowuję syna na maminsynka, ale jak jest smutny to fajnie że przyjdzie i się przytuli, normalne że do mamy jak jest pod ręką, i co mam mu powiedzieć? odejdź?. A moje dziecko ma tak że czasem tylko mama, czasem tylko tata, jak trzeba to zostaje z dziadkiem a my załatwiamy zakupy, a czasem chodzi na noc do dziadków i problemów z tym nie ma. Ale nie będę tego tłumaczyła komuś kto nie dostrzega najprostszych spraw. Po prostu mamie kuzyna ciężko zrozumieć że mój syn jest rozdrażniony z powodu jej syna. Bo prziecież czemu? Przecież tamten tylko się bawi, jest pomysłowy, no i taki sprytny.
      • aqua48 Re: Jeszcze raz....konflikty 14.04.14, 15:10
        A dlaczego przejmujesz się tym co mówi mama kuzyna, natomiast nie stajesz w OBRONIE swojego syna i nie opieprzysz złośliwego dzieciaka raz a zdrowo skoro jego rodzice tego nie robią.
        Synowi powiedz, żeby się z tym chłopcem nie bawił, tylko trzymał Ciebie, a wizyty skracaj albo ogranicz. Raz na miesiąc na parę godzin (ewentualnie jeden dzień) wystarczy całkowicie
        • moniadzika Re: Jeszcze raz....konflikty 14.04.14, 15:40
          Tak właśnie, chyba pora przestać się patyczkować. Człowiek najczęściej milczy żeby nie robić gęstej atmosfery ale z reguły atmosfera i tak jest gęsta i bez odzywania się. Chyba nawet gorzej, bo w środku krzyczę ze złości. Dla mnie najgorsze jest to że mam często wrażenie że problem dostrzegam tylko ja z mężem. Mąż pare razy się odezwał a babcia na to: to tylko dzieci. Czasem zwróci uwagę, że nieładnie zabierać itd. ale z reguły to też jest odwrócenie uwagi żeby mojemu dziecku znaleźć zastępczą zabawkę. Bo babcia z dziadkiem krzyku dzieci się boją a płaczu tym bardziej bo od płaczu to przecież zaraz przepuklina będzie. To jest najbliższa rodzina ale czasem ręce opadaja. A rodzice kuzyna to już jest w ogóle mistrzostwo ponieważ zdarza się że zostawiają swojego syna z nami na godzine a czasem i dłużej.
          I to jest ciągła nerwówka, bo kuzyn musi być pierwszy na zjeżdzalni, pierwszy na huśtawce, pierwszy w toalecie, jak coś chce to podchodzi zabiera, nie przejmuje się nikim i niczym tylko brnie do przodu tak aby jemu było wygodnie.
          A mój syn czas patrzy zdezorientowany i pyta: to czym ja mogę się pobawić.
          Dziękuję Wam za te wpisy - utwierdzają mnie w przekonaniu że trzeba twardo stawiać sprawę - dzięki temu na pewno poczuję się lepiej i zmniejszy to frustrację.
          • aqua48 Re: Jeszcze raz....konflikty 14.04.14, 15:50
            moniadzika napisała:

            > kuzyn musi być pierwszy na zjeżdzalni, pierwszy n
            > a huśtawce, pierwszy w toalecie, jak coś chce to podchodzi zabiera,

            Zapewniam, że nie MUSI być nigdzie pierwszy. Masz prawo złapać go za rękę jak się wpycha i powiedzieć, że ma poczekać, że to bardzo niegrzecznie brać coś bez pytania czy wolno, i że mają NA ZMIANĘ korzystać ze zjeżdżalni, czy huśtawki, a w ogóle to gościom się ustępuje smile
            Dziadkom też macie prawo powiedzieć wprost, że nie macie ochoty do nich częściej przyjeżdżać skoro nie chcą utemperować zachowania drugiego wnuka w swoim własnym domu. Na prawdę lepiej spędzać weekendy z własnym synem tak abyście miło korzystali z wolnego czasu niż jeździć nieustannie do kogoś i denerwować się cudzym niewychowanym dzieckiem..
            • moniadzika Re: Jeszcze raz....konflikty 14.04.14, 16:02
              Wiesz...żebyś Ty to widziała. Mój syn mówi do mnie: pohuśtamy się? i nim sie obejrzymy już kuzyn stoi przy huśtawce. Mój: chce mi się siku, kuzyn już podnosi deskę sedesową bo jemu też akurat teraz bardzo chce się siku. I nie chodzi o to że jemu się chce tylko o to że on koniecznie chce być pierwszy, bo przecież jak pierwszy to lepszy. I jest to już uważam nauka rodziców. Od małego słyszeliśmy który pierwszy dobiegnie, który wyżej skoczy, który szybciej zje. I to już tak zostało, a że po drodze będą ofiary....ojej. Okoliczności jest więcej ale to za dużo pisania.
              Ja wiem że kuzyn nie musi, i wiem że jego krzyk to tylko po to żeby ktoś ustąpił. Aqua48 chciałabym żeby się dało tak jak piszesz z tymi weekendami ale wtedy musielibyśmy w ogóle nie jeżdzić do teściów.
              • jolunia01 Re: Jeszcze raz....konflikty 14.04.14, 17:52
                moniadzika napisała:

                > Ja wiem że kuzyn nie musi, i wiem że jego krzyk to tylko po to żeby ktoś ustąpił.

                Dla zasady bym nie ustąpiła. Niech się drze. Albo mu się znudzi, albo zachrypnie, albo w końcu jego matka, ojciec, babcia czy dziadek strzelą go w doopę i wtedy będzie miał powód.

                >... chciałabym żeby się dało tak jak piszesz z tymi weekendami ale wtedy
                > musielibyśmy w ogóle nie jeżdzić do teściów.

                To przestańcie. A jak się będą pytac dlaczego, to postawcie sprawe jasno: dopóki Zdzis, Krzyś czy jak_mu_tam będzie krzywdził nasze dziecko nie będziemy przyjeżdżać.
      • karolajna83g Re: Jeszcze raz....konflikty 14.04.14, 22:48
        Z tego, co czytam, wchodzi, ze sama na to pozwalasz- pozwalasz na to, by jakis glupi i neiwychowany dzieciak pastwil sie na Twoim dzieckiem.
        Pozwalasz rowniez na to, by nad Toba sie pastwiono- przyklad, gdy dziecko ze zmeczenia siada na Twoich kolanach a kuzynka cos ta do siebie mowi.
        Oni maja Cie w gleboki powazaniu i to Ty musisz ustalic granice- czy to temu rozwydrzonemu bachorowi, czy tej matce.
        Uwage tez bym zwrocila- ale przy tym kuzynie i to dosadnie- np nie sluchaj sie Piotrka, bo on glupoty gada, masz swoj rozum, on najwidoczniej nie ma.

        We mnie tez by sie gotowalo, gdyby ktos pastwil sie na moim dzieckiem, ale ja mam chyba niewyparzona gebe ( tak sie u mnie zmienilo, gdy wyprowadzilam sie od mamy i wkoncu moglam mowic, to, co chcialam), to na pewno nie zostawilabym tego bez echa.
        Pomysl, jaki skutek to bedzie mialo w niedalekiej przyszlosci- syn bedzie mial pelno kompleksow i wtedy wlasnie nie poradzi sobie w zyciu.

        Pozdrawiam
    • moonshana Re: Jeszcze raz....konflikty 14.04.14, 15:22
      ematki
      jestem z was dumnasmile
      czytając odpowiedzi mocno się dziwiłam. spodziewałam się sporego wycieku jadu pt: to tylko dzieci, czepiasz się, jesteś przewrażliwiona itp. oraz podśmiewajek typu: ale masz problemy, haha!
      świat się kończysmile
    • karola1008 Re: Jeszcze raz....konflikty 14.04.14, 15:51
      Monia, nie masz wyjścia, tylko zrobić dokładnie to, co napisała Jematka. Serio. I niech Cię wali centralnie to, co tam sobie ktoś pomyśli.
    • me-lissa Re: Jeszcze raz....konflikty 14.04.14, 16:29
      Jeśli jakieś dziecko (np na placu zabaw) popycha moją dwulatkę czy wyrywa jej zabawkę to jeśli rodzice agresora nie reagują staję w jej obronie. To oczywista oczywistość. Nie wyobrażam sobie że jakiś dzieciak wali w nią piłką jak kuzyn w Twojego syna albo wyrywa jej po kolei zabawki a ja się przyglądam!
      • moniadzika Re: Jeszcze raz....konflikty 14.04.14, 16:43
        Na piłkę jak najbardziej zwracaliśmy uwagę, tzn braliśmy z mężem i mówiliśmy że tak się nie rzuca i pokazywaliśmy jak należy to robić żeby ktoś złapał a nie żeby w niego trafić. Normalne że są takie sytuacje gdzie nie będę stała i patrzyła jak ktoś robi bęcki mojemu synowi.
    • kerri31 Re: Jeszcze raz....konflikty 14.04.14, 16:51
      Po co ci odpowiedzi obcych osób? W takich sytuacjach ufa się sobie i swojemu dziecku, jeśli tego nie czujesz może masz mniej pewności siebie niż kura o niedzielnym poranku ??
    • wielkanocnaniespodzianka Re: Jeszcze raz....konflikty 14.04.14, 18:02
      mieliśmy znajomych z bachorem tak samo wrednym, jak opisywany przez ciebie kuzyn.
      prośby i rozmowy z rodzicami tego dzieciaka nie odnosiły jakiegokolwiek skutku: rodzice jego jak mantrę powtarzali, że to dziecko, że dzieci tak robią, że sprytny i bystryyy...
      ostatecznie zaczęliśmy unikać ich towarzystwa. zarówno nasz syn, jak i dzieci wspólnych znajomych bez Łukasza (owego wrednego bachora) bawiły się wspólnie o wiele spokojniej, bez płaczów i bicia. stopniowo ze spotkaniami z rodziną bijącego dzieciaka przestali się spotykać także inni. w tej chwili od ponad 2, 5 roku spotykamy się bez Łukasza i jego rodziców. po prostu nie szło się z nimi dogadać.
    • mala_truskawka Re: Jeszcze raz....konflikty 14.04.14, 18:13
      Napiszę ci coś z jak najlepszymi intencjami, serio: twój synek jest trochę młodszy od kuzyna, ale niedługo ta różnica się zupełnie zatrze. Ucz go powoli, że trzeba walczyć o swoje. Przed kolejnym spotkaniem z kuzynem - przygotuj go na zabieranie zabawek i rywalizację na chuśtawce. Niestety, takie czasy, że od najmłodszych lat trzeba umieć się rozpychać łokciami. Zasada musi być jednak taka, że nie wolno atakować, ale bronić się należy. Ty raczej nie interweniuj w zabawy dzieci. Głupio to wygląda, jak dorosła osoba zabiera zabawkę 3-latkowi.
      • noname2002 Re: Jeszcze raz....konflikty 14.04.14, 19:52
        Przed kolejnym spotkaniem z kuzynem - przygotuj go na za
        > bieranie zabawek i rywalizację na chuśtawce. Niestety, takie czasy, że od najmł
        > odszych lat trzeba umieć się rozpychać łokciami. Zasada musi być jednak taka, ż
        > e nie wolno atakować, ale bronić się należy. Ty raczej nie interweniuj w zabawy
        > dzieci. Głupio to wygląda, jak dorosła osoba zabiera zabawkę 3-latkowi.

        Wygląda na to, że odpisała Ci matka nieznośnego kuzyna.
      • anomalia_pogodowa81 Re: Jeszcze raz....konflikty 15.04.14, 07:08
        >Niestety, takie czasy, że od najmłodszych lat trzeba umieć się rozpychać łokciami.

        Dla takich paniuś jak ty faktycznie mam tylko łokcie. Zgodnie z pragnieniem.
      • scher Re: Jeszcze raz....konflikty 15.04.14, 07:41
        mala_truskawka napisała:

        > Niestety, takie czasy, że od najmłodszych lat trzeba umieć się rozpychać łokciami.

        No tak, Internet przyciąga mnóstwo niewychowanych ludzi, którym nikt nigdy nie powiedział, że są niewychowani i mają skrzywiony obraz świata.
    • lily.m Re: Jeszcze raz....konflikty 14.04.14, 20:04
      Rozumiem cię doskonale. Gdy czytałam twój opis sytuacji, jak mały kuzyn zachęca twoje dziecko do niebezpiecznych zabaw, o złośliwościach, to jakbyś pisała o mojej wrednej, męczącej ośmioletniej krewnej (może zachowania nieco inne, bo dziecko starsze, ale domyślam się z jakim typem masz do czynienia).

      Jeśli rodzice nie będą korygować zachowań chłopca, to wyrośnie z niego niezłe ziółko, takie jak w mojej rodzince.

      U mnie siły są jeszcze bardziej nierówne: 8-latka kontra 2 latek. Po każdej wizycie tam, jestem wykończona. Dziewczynka np. ciągnie moje dziecko na wysokie schody, mimo zakazów moich, i jej rodziców, powtarzanych po raz n-ty. Jest mi głupio reagować bardziej stanowczo w obecności wszystkich, ale gdy jesteśmy same, a ona np. ciągle wpada do pokoju gdzie próbuję uśpić dziecko, to mówię, że jedziemy już do domu i więcej nie przyjedziemy. Od razu dociera. Zwykłe "nie wolno", ani racjonalne tłumaczenia zupełnie nie działają !


      Doszłam też do wniosku, że takie dzieci psocą niejako z nudów, więc trzeba organizować ciekawe zabawy, żeby dużą energię skierować w dobrym kierunku. Jeśli np. rzucanie piłką, to każdy ma swoją, i celuje do kosza. Okazji do starć raczej tu nie będzie. W weekend nie wychowacie czyjegoś dzieciaka, ale może w ten sposób jakoś przetrwacie wizytę.

      Nie zgadzam się z tym, że masz uczyć swoje dziecko bronić się, bo "takie czasy", a sama nie interweniować, czasami trafia się przeciwnik z wypaczonym od małego charakterem, tak jak tutaj. Także najpierw wytłumacz zasady zabawy, jakie będą konsekwencje złego zachowania, a jeśli kuzyn znów zabierze zabawkę, jak najbardziej odbierz mu ją, powiedz że ze wychodzicie z synkiem i koniec zabawy.

      Gadaniem rodziny się nie przejmuj, rób swojemu dziecku dobry PR i podkreślaj, jak jest lubiane przez innych i jak ładnie się z nimi bawi.
      • melikoto Re: Jeszcze raz....konflikty 14.04.14, 21:30
        Musisz sie nauczyć stawać w obronie dziecka, a szczególnie w obronie sprawiedliwości. Tym bardziej twoje dziecko tez wtedy poczuje ze ma walczyć o siebie i przestanie sie wycofywać. Musisz go nauczyć miec swoją tożsamość. Jak kuzyn cos mu zabierze to zabierz kuzynowi i oddaj dziecku i powiedz ze twój syn miał pierwszy, pilnuj kolejki na huśtawce, na zjeżdżalni itd. I zawsze masz prawo przytulać własne dziecko! Prawda jest taka ze wyglada jakby kuzyn sam ciagle walczył o poczucie bezpieczeństwa i swoją wartość patrząc na jego zachowanie.
        • melikoto Re: Jeszcze raz....konflikty 14.04.14, 21:32
          A poza tym dla własnego spokoju i spokoju waszego dziecka, dajcie sobie spokój z tym wyjazdami, organiczcie do raz na dwa, trzy miesiące
    • mika_p Re: Jeszcze raz....konflikty 15.04.14, 00:03
      > Kuzyn jest dzieckiem dominującym, nie znoszącym sprzeciwu, bo jak coś jest
      > nie po jego myśli to jest jeden wielki krzyk

      Trzyipółlatek, trzylatek (skoro od dawna)

      > Od dawna już jest tak, że kuzyn nie daje się mojemu synowi
      > bawić swoimi zabawkami, nawet jak jest to rzecz nieużywana od wielu tygodni -
      > wystarczy że mój syn weźmie to w ręce - nagle staje się to ulubiona zabawka
      > kuzyna, jest więc wyrywana mojemu synowi siłą z rąk. Jeśli syn wypatrzy coś
      > innego jest powtórka z rozrywki i tak w sumie bez końca.

      Trzyipółlatek, trzylatek.

      > Kolejna sytuacja - rzucanie piłką - ale nie w sposób taki żeby mój syn złapał
      > tylko żeby w niego trafić.

      Nie za dużej precyzji oczekujesz od trzylatka? Twój syn potrafi rzucać tak, zeby inne dziecko złapało, a nie po prostu w z leksza ustalonym kierunku?

      > Z zabawą jest tak że czasem się pobawią razem, czasem mój syn ma już dość tej
      > zabawy, albo nie chce zrobić czegoś co mówi kuzyn, a tamten stoi i na niego
      > krzyczy, żeby coś zrobił, krzykiem czy podniesionym tonem nie znoszącym sprzeciwu -
      > są momenty że mój syn nie wytrzymuje i tamtego popchnie, uderzy.

      Czyli winne jest tylko dziecko, które chce się bawić po swojemu i tego się domaga, a to które zaczyna popychac i uderząc jest swięte, tak? Bo nie jest nauczone, że się nie bije, tylko odpowiada słowem?

      > kończyło się wyprowadzeniem mojego syna z pokoju ale z drugiej strony
      > wiem że on jest jeszcze mały, nie umie rozwiązywać konfliktów i wiem że takim
      > zachowaniem daje upust swojej irytacji na zachowanie kuzyna.

      Kuzyn tez jest mały. Trzyipółlatek, przypomianm. A skoro piszesz o tym, ze sytuacja się powtarza od dawna, to i trzylatek. Sorry, trzylatek kuzyn jest zły, bo się słownie domaga tego, na co ma ochotę, a trzylatek syn jest malutki i nie umie rozwiązywac konfliktow, więc startuje do bicia.

      > A to czym kuzyn przechodzi sam siebie to jest nagabywanie mojego syna na
      > zrobie nie czegoś czego się robić nie powinno albo co jest złe albo co się może źle
      > skończyć.

      Zły trzyipółlatek, zły!
      Powinien być bardziej rozumny od trzyletniego maleństwa, wszak jest starszy aż o pół roku!

      A tekst o czystych intencjach innych dzieci to chyba sobie do sygnaturki wstawię.
      • filipkowska Re: Jeszcze raz....konflikty 15.04.14, 07:59
        mika_p
        A czy ja gdzieś napisałam że pochwalam że moje dziecko w sytuacji złości reaguje popchnięciem? Chyba nie doczytałaś dokładnie.
        I wierz mi, nie oczekuję że 3, 3,5 letnie dzieci będą grały w piłkę jak zawodowcy ale jak drugie dziecko rzuca celowo w momencie kiedy moje się odwróci czy schyli i zaśmiewa do rozpuku bo trafił to chyba nie będę sobie wmawiać że przecież nie chciał.
        Śmiej się z czystych intencji nawet do rozpuku i wstawiaj to sobie gdzie chcesz. Znam niejedno dziecko w tym wieku i żadnego z takimi pomysłami, że sam zrobi a na drugiego zgania czy każe robić coś czego nie wolno i jest to wiadome dla niego samego ale a nuż młodszy kuzyn jednak się skusi, a jak potłucze, zniszczy, coś się stanie to stanie i będzie pouczał że przecież tego nie wolno robić.
        Być może nie spotkałaś na swojej drodze takiego dziecka.
    • scher Re: Jeszcze raz....konflikty 15.04.14, 07:31
      moniadzika napisała:

      > Nie czuję się upoważniona pouczać cudzego dziecka

      W normalnych społeczeństwach, zdrowych każde dziecko, które źle się zachowuje, zostaje upomniane przez pierwszą osobę dorosłą, która to zauważy.
    • amidala Re: Jeszcze raz....konflikty 15.04.14, 10:12
      Broń syna, ochrzań źle zachowujące się dziecko. Pokaż mu, że jesteś po jego stronie, bo na razie uczysz go, że należy zawinąć ogon pod siebie i pozwalać bardziej agresywnemu uczestnikowi konfliktu na wszystko. Niech poczuje, że też ma prawo i siłę do bronienia swoich zabawek, przestrzeni, sposobu rozładowywania stresu. I absolutnie nie namawiam do agresji, ale do spokojnego protestu i tłumaczenia do upadłego.
      Nie pojmuję, czemu masz opory przed zwróceniem uwagi dziecku, którym zajmujesz się sama przez większość dnia? Skoro rodzice ci go podrzucają, ty jesteś za niego odpowiedzialna. Często mam wyjścia z wielodzietnymi koleżankami. Są momenty, że kłębi się w sumie szóstka, siódemka dzieci w wieku od 0 do 7 lat. Naturalne jest, że gdy ktoś wariuje, pierwszy dorosły pod ręką uspokaja sytuację. Nie wyobrażam sobie inaczej.
      • moniadzika Re: Jeszcze raz....konflikty 15.04.14, 10:50
        To zamierzam robić od tej pory. Wiem że milczenie i nie występowanie w obronie syna źle wpływa na niego i u mnie powoduje większą frustrację czego można by było uniknąć. Wiecie jak rodzice się ulatniają to mam zawsze większą śmiałość zwrócić uwagę chociażby na zabieranie zabawek (ale jak mówię że zabawek się nie zabiera albo żeby oddał, to jak grochem o ścianę albo jak kiedyś próbowałam odebrać to się wywiązała szarpanina, więc odpuściłam bo za nic nie chciał puścić a nie będę ja dorosła baba z małym chłopczykiem rwać sobie zabawekwink. Ale jak rodzice są to uważam że oni jest to ich obowiązek. Jak oni przychodzą i od rana do wieczora siedzą z nami u babci gdzie nie ma odpowiednich zabawek do zabawy (czyli bawią się szczotką do zamiatania, innymi rzeczami które bynajmniej do zabawy nie służą, czyli czym chata bogata, trochę piłką, co by nie było to i tak jest walka), nie zawołają nawet do siebie a tam są stosy zabawek, dzieci miałyby zajęcie i może zabawa byłaby spokojniejsza to nie po co. Lepiej siedzieć twardo tu, a w domu porzadek zostaje. Jak mojego syna już pierwszego dnia na wieczór nosi po wielu godzinach wspólnej "zabawy" i jest rozdrażniony to co słyszę? że mamicycek. Nie dosłownie, ale między wierszami. Jak jadę do kogoś kto ma dziecko to nie biorę całego wora naszych zabawek, co najwyżej kilka ulubionych autek bo i do nas nikt ich nie zabiera, są zabawki nie po to aby stały na półce i się kurzyły ale żeby dzieci się bawiły. I nigdy nie ma walki.
    • ziazia17 Re: Jeszcze raz....konflikty 15.04.14, 14:36
      Broń swojego syna. To jeszcze mały chłopiec. Jeśli przychodzi do Ciebie znaczy, że szuka pomocy. Chciałabyś mieć taką koleżankę i musieć z nią spędzać 3 dni w miesiącu? Nie skazuj go na weekendy z takim osobnikiem! Ty jesteś dorosła, Ty wyznaczasz granice i Ty powinnaś ustawić kuzyna. Jaki z tym problem? Informujesz, że nie życzysz sobie takiego zachowania w stosunku do Twojego dziecka. Nie zadziała? Niech mąż pojedzie ze dwa razy sam do swoich rodziców. Na wszelkie pytania dlaczego nie przyjechaliście wszyscy prosta odpowiedź- nie chcecie, żeby w takiej atmosferze syn spędzał czas. Jeśli ma innych kolegów nie ucierpi z powodu braku kontaktów z rodzinnym terrorystą. Teściowie mogą przyjeżdżać do Was, jeśli tak im zależy na spotkaniach z wnukiem, Twój mąż chyba może nawet po nich pojechać, jeśli mają problem z dojazdem. Chroń swoje dziecko! I to nieprawda, że w życiu trzeba rozpychać się łokciami. Na świecie jest miejsce dla różnych osobowości. Twój syn jest wrażliwym chłopcem, małym chłopcem. Przytulanie go ma dla niego ogromne znaczenie emocjonalne. Nie zwracaj uwagi co mówi rodzina- przytulaj go dopóki będzie tego potrzebował. Ciepło, które mu teraz przekazujesz musi mu wystarczyć na całe jego życie. Nie pozwalaj go krzywdzić, bo uważam, że kuzyn go krzywdzi!
      Nie miej oporów przed ustawieniem 3,5 latka do pionu. Skoro nie robią tego rodzice (w duchu pewnie ciesząc się jakiego mają przebojowego syna) zrób to Ty. Dla swojego dziecka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka