Dodaj do ulubionych

Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)?

18.04.14, 18:42
A co w takiej sytuacji?
Dziewczyna, lat 17, zachodzi w ciąże. Okazuje się, że tatusiem dziecka jest 28-letni facet, który raczej nie ma zamiaru brać większej odpowiedzialności, za to, co zrobił, i teraz udaje, że dziewczyny nie zna. Sytuacja w ogóle b. nieciekawa.
Co robicie? Fundujecie nastolatce aborcję, czy pomagacie przy wychowywaniu dziecka? I co z ojcem dzieciaka? Próbujecie z nim jakoś porozmawiać, wymusić na nim (jak?) chociaż minimum zainteresowania swoim własnym dzieckiem?
Obserwuj wątek
    • rhaenyra Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 18:44
      a czego chce dziewczyna ?
    • makurokurosek Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 18:51
      Daje córce wybór:
      - aborcja
      - pomoc w wychowaniu dziecka, ale przy pełnym udziale nastolatki.
      Sądzę, że 17 nastolatka jest na tyle dojrzała, że może sama podjąć decyzję o tym czy chce mieć dziecko czy woli jednak aborcję
      • nogaloga555 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 18:59
        Dziewczyna chyba sama do końca nie wie, czego chce. Dla niej to też bardzo trudna sytuacja, jest załamana. Z jednej strony nie wyobraża sobie aborcji, drugiej przeraża ją myśl o wychowywaniu dziecka w tak młodym wieku, co się łączy przy okazji ze sporymi zmianami w dotychczasowym życiu. O przerwaniu nauki nie ma mowy, a rodzice nie będą w stanie w pełni pomóc w opiece nad dzieckiem. Aborcja byłaby najlepsza, ale też 17-latka to nie 13 latka, którą prędzej siłą, bez gadania, zaprowadzi się do lekarza na zabieg. 17-latka to prawie dorosła osoba już, która w sumie sama powinna zdecydować, co robić, i czego chce. Gorzej tylko że ojciec dziecka zachowuje się tak jakby się nic nie stało
        • makurokurosek Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 19:07
          O przerwaniu nauki nie ma m
          > owy, a rodzice nie będą w stanie w pełni pomóc w opiece nad dzieckiem.

          Przy dobrej organizacji i udziale w opiece nad maluchem zarówno dziadków jak i młodej mamy nie ma potrzeby przerywania nauki. Rodzice mogą wykorzystać urlop, - czyli dwa pierwsze miechy załatwione, młodej można spróbować załatwić przynajmniej na dwa miesiące nauczanie indywidualne, a potem maluch do żłobka.

          . Gorzej tylko ż
          > e ojciec dziecka zachowuje się tak jakby się nic nie stało

          Należy więc go tak samo traktować. Dziwi mnie jedynie, że wcześniej rodzice nie mieli nic przeciwko związkowi ich córki ze starym prykiem.
          • fomica Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 19:33
            Rodzice mogą wykorzystać urlop,
            > - czyli dwa pierwsze miechy załatwione, młodej można spróbować załatwić przynaj
            > mniej na dwa miesiące nauczanie indywidualne, a potem maluch do żłobka.
            Bardzo ładna wizja. Bo oczywiście rodzice zawsze pracuja w budżetówce, gdzie całomiesięczne urlopy sa normą i rozdawane przez przełożonych na każde życzenie, a dzieci w żłobku nigdy nie chorują, więc problem opieki w cudowny sposób sie rozwiązuje.
            • makurokurosek Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 21:37
              Bo oczywiście rodzice zawsze pracuja w budżetówce, gdzie ca
              > łomiesięczne urlopy sa normą i rozdawane przez przełożonych na każde życzenie

              Dziecko nie przychodzi na świat z dnia na dzień, tak więc byłby to urlop zaplanowany z dość dużym wyprzedzeniem, nie znam żadnej firmy która robiłaby problemy z odbiorem zaplanowanego należnego urlopu wypoczynkowego.
              Co do żłobka w obecnej chwili mam drugie dziecko żłobkowe i z chorobami jakieś tragedii nie mamy, starsza chorowała więcej ale nawet i przy jej chorobach nie byłoby problemu z połączeniem opieki nad nią z nauką. W chwili choroby to nastolatka zostaje z dzieckiem, nawet gdyby to był 1 tydzień chorobowego na miesiąc to nie powinno jej to przeszkodzić w nauce.
              Nie wiem czemu z ciąży robisz taką tragedię i sytuację bez wyjścia, nie pierwsza i nie ostatnia która w ciąże zaszła.
          • nogaloga555 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 19:40
            Z tym urlopem rodziców to raczej bardzo ciężko będzie. Taka praca, gdzie raczej ciężko o urlop, tym bardziej taki długi urlop. A nie a mowy o zmianie pracy, czy rezygnacji z niej. W zasadzie pomoc ze strony rodziców (jeżeli chodzi o wychowywanie dziecka, zajmowanie się nim, nie mam na mysli finansów) będzie niewielka, ograniczona.
            • metro_2033 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 19:48
              Zapewniłabym dach nad głową i wikt jej i dziecku. Zająć się dzieckiem nastolatka musiałaby sama. Szkołę może skończyć wieczorowo lub eksternistycznie.
            • makurokurosek Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 21:28
              W takim wypadku jeżeli dziewczyna zdecyduje się na dziecko należałoby się udać się do szkoły i porozmawiać o całej sytuacji, o tym jak szkoła może pomóc , czy jest możliwość przynajmniej przez pół roku nauki indywidualnej lub eksternistycznej . Następnie albo zatrudnienie opiekunki albo żłobek. Jeżeli sytuacja materialna rodziny nie jest najlepsza warto ojca dziecko pozwać o alimenty z których będzie można przynajmniej opiekunkę czy żłobek opłacić.

              " W zasadzie pomoc ze strony rodziców (jeżeli chodzi o wych
              > owywanie dziecka, zajmowanie się nim, nie mam na mysli finansów) będzie niewiel
              > ka, ograniczona.

              Wydaje mi się, że nawet 2 czy 3 h popołudniu tak by młoda mogła chwilę odpocząć i pouczyć się to i tak będzie duża pomoc.
              • nogaloga555 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 22:30
                2-3 godziny dziennie mogliby przy dziecku pomóc. Ale czy to dużo?
                • makurokurosek Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 22:46
                  Mam niespełna dwulatka na stanie , według mnie 2-3h dziennie to bardzo duża pomoc. W tym czasie można zregenerować siły po ciężkie nocy , czy pouczyć się .
        • sueellen Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 17:29
          > Dziewczyna chyba sama do końca nie wie, czego chce. Dla niej to też bardzo trud
          > na sytuacja, jest załamana. Z jednej strony nie wyobraża sobie aborcji, drugiej
          > przeraża ją myśl o wychowywaniu dziecka w tak młodym wieku, co się łączy przy
          > okazji ze sporymi zmianami w dotychczasowym życiu.

          W takim wypadku aborcja absolutnie nie wchodzi w grę. Nie wyobrażam sobie teraz trzeciego dziecka, ale gdyby mi ktoś zaproponował aborcję, prędzej bym jego zaciukała niż własne dziecko.
          • anorektycznazdzira Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 21.04.14, 19:51
            święte słowa!!!
      • 3-mamuska Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 19:00
        Daje córce wybór:
        - aborcja
        - pomoc w wychowaniu dziecka, ale przy pełnym udziale nastolatki.
        Sądzę, że 17 nastolatka jest na tyle dojrzała, że może sama podjąć decyzję o tym czy chce mieć dziecko czy woli jednak aborcję

        Dokładnie, plus alimenty na dziecko, opiekunka do dziecka zeby dziewczyna mogła skończyć szkole.
    • enatealie Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 19:01
      Wybieram opcję aborcji, ale nie ze względu na nastolatkę, a siebie. Konsekwencje ciąży małoletniej w znanych mi przypadkach bardziej odczuwają rodzice, niż ona sama. Nie chciałabym również zostać sponsorem córci z dzieckiem na długie lata, bo tatuś się ulotnił, a dziewczyna bez wykształcenia itd. Znam dosłownie jednostki (2), którym udało się ogarnąć swoje życie po ciąży w tak młodym wieku.
      • k1234561 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 19:06
        Zrobiłabym tak samo.
        • makurokurosek Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 19:10
          A jak tego dokonujecie ?
          Siłą dziewczynę do ginekologa zaciągniecie i pasami przypniecie, czy może wywalicie z domu w sytuacji gdy odmówi aborcji?
          • enatealie Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 19:21
            Ja powiedziałabym szczerze, że nie poświęcę życia dla jej dziecka. Pomogę, owszem, ale nie kosztem mojej pracy, wolnego czasu itd. Ma ochotę studiować, proszę bardzo, ale ja nie zostanę wtedy matką zastępczą dla jej dziecka. Pogadałabym też szczerze o finansach, gdzie będzie mieszkać w przyszłości, co jeśli ojciec dziecka się ulotni. Gdyby dziewczyna dalej chciała rodzić -jej wybór, ale miałaby świadomość, że sama ponosi odpowiedzialność za dziecko, a ja nie będę ochoczo zdejmować z niej tego ciężaru.
            • makurokurosek Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 21:40
              Czyli dasz jej wybór albo aborcja albo wynocha z domu .
              Zawsze zastanawiało mnie kto może w taki sposób potraktować własne dziecko.
            • sueellen Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 17:33
              kurcze, zawsze mnie zastanawialo po co takim ludziom jak ty dzieci? Przeciez takie ultimatum: zabij wlasne dziecko albo wyp**j to miloscia nie jest.
            • anorektycznazdzira Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 21.04.14, 19:56
              To jest jakaś masakra, mowa o twoim (hipotetycznym) wnuku, i o własnej córce w ciąży i ciężkiej sytuacji. To jest nienormalne, żeby potraktować rodzoną córkę w ciąży jak jakiegoś obcego pasożyta. Oczywiście- nie jesteśmy matkami zastępczymi w takiej sytuacji, ani nieograniczonym sponsorem, wymagamy usamodzielnienia, nawet kosztem wcześniejszych planów- np. studia może panna będzie musiała skończyć zaocznie i znacznie większym nakładem pracy. Ale naciskanie na aborcję której sobie ciężarna dziewczyna nie wyobraża bo się obawiamy że pieniążki będzie nas ta jej ciąża kosztować- to jest zwyrodnialstwo.
        • nogaloga555 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 19:37
          17-latka jest prawie dorosła. To nie małe dziecko. Ciężko będzie 17-latkę siłą zaciągnąć do lekarza na aborcję, skoro ona tego raczej zdecydowanie nie chce.
      • 3-mamuska Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 19:13
        enatealie napisał(a):

        > Wybieram opcję aborcji, ale nie ze względu na nastolatkę, a siebie. Konsekwencj
        > e ciąży małoletniej w znanych mi przypadkach bardziej odczuwają rodzice, niż on
        > a sama. Nie chciałabym również zostać sponsorem córci z dzieckiem na długie lat
        > a, bo tatuś się ulotnił, a dziewczyna bez wykształcenia itd. Znam dosłownie jed
        > nostki (2), którym udało się ogarnąć swoje życie po ciąży w tak młodym wieku.

        Czyli musisz nastolatkę do aborcji (a to jest karalne) czy wyrzucisz z domu?

        W mojej rodzinie 4 przypadki ciąży przed 20-stka, wszystkie sa ogarnięte maja domu, inne dzieci czy nowych partnerów.
        Pomoc była moze rok , dwa po narodzinach dziecka.
        • enatealie Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 19:48
          Do niczego jej nie zmuszę, z chałupy też nie wyrzucę. Nie będę jej po prostu ułatwiać życia z dzieckiem. Zagwarantuję dach nad głową, kasę na potrzeby dziecka, ale bez ekstrawagancji i na tym moja pomoc się skończy.
          • verdana Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 14:04
            Bardzo słusznie. Zadaniem rodziny jest nie pomagać w potrzebie. Po to jest rodzina, aby w razie ciąży, problemów z dzieckiem, choroby czy starości pilnować, aby nikt nie wymagał jakiejkolwiek pomocy - w rodzinie ważne jest tylko to, aby mieć czas dla siebie.
            Dobrze robisz. Uczysz córkę, ze gdy będziesz potrzebowała jakiejkolwiek pomocy, ona będzie umiała powiedzieć, że nie poświeci niczego dla Ciebie.
      • awidyna Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 19:15
        Dla niektórych aborcja to niczym wyciśnięcie pryszcza. Pyk i po sprawie. A czemu ma najbardziej ucierpieć to najbardziej niewinne? Ono na świat się nie prosiło. Bezmyślna nastolatka która dała d... i teraz straszne ała. 28 latek następny bezmyślny, który jak trzeba wziąść odpowiedzialność za to że sobie użył to teraz panny nie zna. A niech poniosą konsekwencję Ci, którzy brali udział w przyjemnościach.
        Aborcja nie zawsze kończy się jak niektórzy sobie wyobrażają, kiedyś będzie chciała zostać matką a nie będzie mogła.
        • pederastwa Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 19:33
          >A niech poniosą konsekwencję Ci, którzy brali udział w przyje
          > mnościach.

          Czyli dziecko ma być według ciebie karą?
          • awidyna Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 19:59
            Dziecko nie ma być karą (dziwne podejście bo sama matką jesteś), tu chodzi o konsekwencje, które trzeba ponieść za bezmyślność. Już w podstawówce uczą jakie są konsekwencje współżycia, a że się myśli d... a nie głową to sory, ale czemu ma zabijać akurat najmniej winną istotę?
        • nogaloga555 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 19:35
          Czemu od razu ,,bezmyślna nastolatka dała dupy''? Tak, seks bez antykoncepcji jest nieodpowiedzialny. Jednak to nie znaczy, że dziewczyna jest głupia i nie wiadomo, co jeszcze. Tekstu o dawaniu dupy lepiej nie komentować, bo to dość żenujący tekst.
          Lepiej może nie oceniać z góry.
          • ksionzka Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 20:04
            Nie jestem za rzucaniem kamieniami. Ale bądź co bądź jak to inaczej nazwiesz? No fakt można się pokusić o ładniejsze określenia ale czy to zmieni fakt czystej głupoty, bezmyślności? Sama piszesz o nieodpowiedzialności..
            • makurokurosek Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 22:10
              Nie ma człowieka który nie postąpił by choć raz nieodpowiedzialnie.
              • ksionzka Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 17:30
                A czy ja twierdzę, że są? Ja nawet nie mam zamiaru za to karać czy oczekiwać kary. Ja po prostu nie kumam oburzenia autorki na bądź co bądź prawdę. Jak ja zrobię coś głupiego i nieodpowiedzialnego to grunt mieć tego świadomość i do tego się przyznać przed samym sobą. Nie wiedzę powodu aby to rozkminiać bo co się stało to się nie odstanie ale skoro ktoś ( nie ja) to zauważył to bez przesady z tym oburzaniem się i zaprzeczaniem faktom.
            • zebra12 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 12:35
              Dośc sporo kobiet zaczyna współżycie w wieku 16-18 lat. Czy to znaczy, że dają dupy? A mężczyźni co robią w takim razie? Jak to określasz?
              • aka10 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 12:40
                zebra12 napisała:

                > Dośc sporo kobiet zaczyna współżycie w wieku 16-18 lat. Czy to znaczy, że dają
                > dupy? A mężczyźni co robią w takim razie? Jak to określasz?

                Masz racje, Zebra. Takie myslenie jest bardzo prymitywne. Dopoki nie wpada, to sie nic nie mowi, ale jak sie wpadka zdarzy, to niektorzy to wlasnie w ten sposob okreslaja.
              • adela38 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 16:36
                Tak, dokladnie to znaczy i zarowno do kobiet jak i facetow. Chcialabym zauwazyc, ze jest tez jeszcze jedna opcja: urodzic i oddac do adopcji. Sa pary malzenskie latami czekajace na taka mozliwosc. Mysle ze to bardzo dobra opcja.Dziecko bedzie mialo rodzine, dziewczyna bedzie mogla spokojnie skonczyc szkole, a "babcia" tez pozbedzie sie klopotu...
              • ksionzka Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 17:22
                Tak dość sporo kobiet w wieku lat 16-18 zaczyna współżycie z 11 lat starszym partnerem ;/ i bez zabezpieczenia i jest to super pochwalane i oczywiście to oznaka wielkiej odpowiedzialności, rozsądku itp. Wiadomo,
                To nie ja napisałam o dawaniu du...patrz post wyżej. I ten post ja "poparłam "gdy autorka wielce się obraziła na kilka słów prawdy, o których się nie mówi bo w sumie i po co skoro jest po ptakach ale oburzać się na prawdę?? Wolne żarty. Tam w tym poście ktoś nie wiem kto bo nie bede się cofać aby zobaczyć nicka dosadnie i mocna napisał również o facecie, jeszcze głupszym bo starszym.
            • sanciasancia Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 14:09
              Taka głupota się nazywa głupotą albo maniem pecha.
              Mam nadzieję, że seks z własnym mężem (w szczególności kończący się niechcianą ciążą) też nazywasz dawaniem dupy?
              • ksionzka Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 17:26
                No tak straszny pech bez zabezpieczenia z 11 lat starszym facetem jako 17 latka..
                No skoro nie widzisz różnicy między seksem małżeńskim dwojga pełnoletnich dorosłych ludzi a seksem gó...ary z dużo starszym partnerem niekoniecznie z zabezpieczaniem to sorry. Weź mi jeszcze napisz, ze to był mega trwały wieloletni związek, który się posypał a zaczął w wieku 10 lat. ;/
                • metro_2033 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 18:06
                  ksionzka napisał(a):

                  > No tak straszny pech bez zabezpieczenia z 11 lat starszym facetem jako 17 latka
                  > ..

                  A dlaczego twierdzisz, że bez zabezpieczenia? Byłaś prześcieradłem? Może im prezerwatywa pękła? Wszak nie raz i nie dwa na tym forum pisano, że nie ma 100% antykoncepcji.
                • sanciasancia Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 22:01
                  > No skoro nie widzisz różnicy między seksem małżeńskim dwojga pełnoletnich doros
                  > łych ludzi a seksem gó...ary z dużo starszym partnerem niekoniecznie z zabezpie
                  > czaniem to sorry.
                  O swojej siedemnastoletniej córce też będziesz mówić gó...ara? Która daje dupy? O osiemnastoletniej? O dziewiętnastoletniej?
                  I na pewno rozpoczęłaś współżycie po osiągnięciu niezależności finansowej, czy też byłaś gó...arą, która dała dupy temu czy innemu koledze?
                  I odpowiadając na pytanie. Nie, nie widzę. Siedemnastolatka jest prawie dorosła. Nic nie wiesz o tym, czy się zabezpieczali, czy nie. Zresztą połowa dorosłych Polek się nie zabezpiecza, więc niespecjalnie mnie to wzrusza, że ta akurat się nie zabezpieczyła.
              • awidyna Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 20:12
                No wiesz, jak Ty różnicy nie widzisz to o czym dyskutować?
                • sanciasancia Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 22:02
                  > No wiesz, jak Ty różnicy nie widzisz to o czym dyskutować?
                  Z kimś na twoim poziomie faktycznie się nie da.
        • fomica Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 19:37
          > A niech poniosą konsekwencję Ci, którzy brali udział w przyje
          > mnościach.
          A jak to wygląda z perspektywy tego "niewinnego" - jeśli jego przyjście na świat i życie równa się karze za grzechy dla tych to brali udział w przyjemnościach. I ma się urodzić i żyć, żeby oni odczuli konsekwencje, bo przeciez nie można im tego puścic płazem. Świetne podejście.
          • awidyna Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 20:16
            Nie, no przecież najlepiej zabić. A skąd wiesz, że dziewczyna nie pokocha dziecka zaraz po urodzeniu i być może będzie dla niego najwspanialszą matką na świecie? Czy nie lepiej będzie się jej tak żyło niż z poczuciem winy do końca życia, że zabiłam. Jak nie pokocha to niech odda do adopcji. Opcji jest wiele.
        • sanciasancia Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 21:10
          > o. Bezmyślna nastolatka która dała d... i teraz straszne ała.
          O sobie też myślisz, że komuś dajesz dupę?
          • awidyna Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 20:28
            Nie, daję z tego co się sika.
            • sueellen Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 20:55
              wow, to musi boleć tongue_out
              • awidyna Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 21:02
                Boleć to musi to drugie wink
                • nogaloga555 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 22:30
                  Czyli dajesz cewkę moczową? Szok.
        • makurokurosek Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 21:48
          " Dla niektórych aborcja to niczym wyciśnięcie pryszcza. Pyk i po sprawie. A czem
          > u ma najbardziej ucierpieć to najbardziej niewinne? Ono na świat się nie prosił
          > o. Bezmyślna nastolatka która dała d... i teraz straszne ała.

          Nie rozumiem czemu z małego dziecka robisz chłopca do bicia, czemu chcesz go karać za nie jego błędy. Jakim trzeba być okrutnym i pozbawionym uczuć człowiekiem, żeby dziecko traktować tak przedmiotowo jak ty to robisz. Dzielisz dzieci na te lepsze planowane i te gorsze które mają służyć za przedmiot, mają być karą dla matki i karą dla siebie.
          Aborcja to często mniejsze zło, bo lepiej w ten sposób postąpić niż dziecko traktować tak jak ty czyli jako karę, jako coś czego należy nienawidzić.
        • kol.3 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 07:41
          A niektórzy tak samo jak wyciśnięcie pryszcza traktują wychowanie dziecka. Nie ma problemu i kosztow.
          • sanciasancia Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 14:10
            > A niektórzy tak samo jak wyciśnięcie pryszcza traktują wychowanie dziecka. Nie
            > ma problemu i kosztow.
            Dodaj jeszcze, dwudziestogodzinny poród, zrosty po cesarce, i dwa lata chronicznego niewyspania.
        • nangaparbat3 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 21:12
          awidyna napisała:

          > A czemu ma najbardziej ucierpieć to najbardziej niewinne? Ono na świat się nie prosił
          > o. Bezmyślna nastolatka która dała d... i teraz straszne ała. 28 latek następny
          > bezmyślny, który jak trzeba wziąść odpowiedzialność za to że sobie użył to ter
          > az panny nie zna. A niech poniosą konsekwencję Ci, którzy brali udział w przyje
          > mnościach.
          > Aborcja nie zawsze kończy się jak niektórzy sobie wyobrażają, kiedyś będzie chc
          > iała zostać matką a nie będzie mogła.

          Jak strasznie musisz nienawidzić seksu, milości, mlodości, zeby coś podobnego napisac. Wspołczulabym, gdyby nie strojenie tego w maskę obroncy niewinnych nienarodzonych. A tak - ohyda.
          • lampka_witoszowska Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 20.04.14, 07:37
            otóż

            ...i potem na plask na kolana przed Tym, który uczył, że miłośc do bliźniego jest ważna

            skad się w ludziach bierze tyle pewności, że dzieci można bezkarnie obrażać?
    • niktmadry Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 19:07
      Nie da się odpowiedzieć na to pytanie bez rozmowy z dziewczyną. Jeśli dziewczyna chce aborcji - jej wybór. Jeśli nie chce aborcji lub się waha to proponuje własną pomoc w wychowaniu + pomoc w zdobyciu alimentów od ojca.
      • lukas.2004 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 20:58
        Jeszcze jedno rozwiązanie - oddanie do adopcji. Na noworodki czeka mnóstwo ludzi pragnących maleństwa. Dziewczyna nie usunie ciązy (aborcja, prócz względów etycznych, może wpłynąć na płodność).
        Jeżeli jednak dziewczyna chce zatrzymać dziecko, to przede wszystkim trzeba zadbać o alimenty. Jeżeli szanowny tatuś nie ma ochoty wziąć odpowiedzialności za swoje czyny, to niech łoży na utrzymanie dziecka. Powinien dac tyle, żeby wystarczyło na opiekunkę. Dziewczyna będzie mogła dzięki temu skończyć szkołę. Osobiście w miarę możliwości pomogłabym jak najbardziej, żeby dziewczyna sobie ułożyła jakoś sensownie życie. Jeśli zda maturę, to poczeka ze studiami, aż małe pójdzie do przedszkola i jakoś to będzie. Najtrudniejszy będzie ten pierwszy rok, ale nie jest to straszna tragedia. Ciąza to nie nowotwór.
        • pederastwa Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 21:27
          Dziewczyna nie usunie ciązy (aborcja, prócz względów e
          > tycznych, może wpłynąć na płodność).


          Ciekawa jestem statystyk w tym względzie. Jak często aborcja bywa przyczyną niepłodnosci czy bezpłodności, a jak często wcześniejszy poród? Po porodzie też można dostać krwotoku i konieczne bywa usunięcie macicy, można mieć zrosty w macicy po cc, zaburzenia hormonalne, czy zrosty w jajowodach po infekcjach w połogu. W porównaniu z 9 miesiacami ciąży, porodem i połogiem, aborcja farmakolgiczna w pierwszych tygodniach wydaje się być dużo bezpieczniejsza dla zdrowia.
    • ioanna80 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 19:37
      To są oczywiscie dywagacje, ale ja nie parłabym tak do aborcji. To jest jednak duza ingerencja w fizjologie, ale i psyche. Dziewczyna moze mieć kiedyś problem z zajściem w ciaze, albo latami rozkminiac ile lat mialoby dziecko i jak by wygladalo. Oczywiscie duzo zależy od sytuacji rodzicow, czy pracuja, są w stanie ja wspomóc mieszkaniowo, finansowo, opiekuńczo, czy sami ciułają na tanie wino i papierosy jako najpotrzebniejsze artykuly. Ale ja nie potrafiłabym doradzać córce aborcji, bo MNIE przybedzie obowiązków. To jednak jest dziecko.

      Tatusia natomiast jeśli już, to pociągnęłabym o alimenty, ale absolutnie nie dążyłabym do tego, żeby z córką zamieszkal lub sie ozenil. Uwazam, ze dziewczyna z dzieckiem jest w stanie sie ogarnąć i kiedyś ułożyć sobie życie (znam taki przypadek), ale dziewczyna wtloczona w związek ze zlamasem moze tego nie dokonać...
    • zlamatka1 Re: Tylko nie aborcja ... !!! 18.04.14, 19:38
      Przeczytaj sobie moją historię. Owszem miałam inną sytuację ale nie wiem komu dziękować, że nie dostałam wtedy tych właściwych tabletek! Jestem za tym, że kobieta powinna mieć wybór ale tu już widać, że dziewczyna sie waha i ma pełno obaw (dziwne by było gdyby nie miała ...) jednak jeśli stanowczo nie mówi: NIE CHCĘ TEGO DZIECKA ITP. to znaczy, że już go chce ...
      Wiadomo 1-szy rok będzie najtrudniejszy żeby to wszystko poukładać ale przecież da radę - jeszcze przy wsparciu rodziny to już w ogóle ... ja bym była za takim rozwiązaniem:
      1) już w trakcie ciąży zbierać na wszystko imienne paragony za leki, ubranie ciążowe, wyprawka dla dziecka
      2) zaraz po narodzinach dziecka pozew o alimenty+ częściowy zwrot za wyprawkę oraz utrzymanie w czasie ciąży
      3) składać wniosek o becikowe + ZR z dodatkiem za ur. dziecka
      4) kończyć szkołę nawet zaocznie a dziecko do żłobka, dziewczyna może dorabiać nawet na roznoszeniu ulotek itp.
    • jak_matrioszka Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 19:56
      Rozumiem ze jestem matka. Rozmawiam, opowiadam jak ja widze sytuacje ze swojego punktu widzenia, daje podjac dziewczynie decyzje. Jesli trzeba to funduje aborcje, jesli chce urodzic to pomagam w ciazy i pozniej przy wnuku. Usilnie namawiam do ustalenia ojcostwa (czy jak to nazwac, chodzi o wpis do aktu urodzenia). Samego ojca nie bede namawiac do kontaktow z dzieckiem, chociaz pewnie, o ile okazja sie nadazy, powiem mu co o tym mysle.
    • wanielka Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 20:03
      wszystko zależy od tego, czego chce dziewczyna i co mogą zaoferować jej rodzice. opcji jest kilka: aborcja, wychowywanie z pomocą dziadków, dziecko w RZ u dziadków (wtedy babcia może np. wykorzystać roczny macierzyński), wreszcie oddanie dziecka do adopcji.
      - aborcja dla mnie nie do zaakceptowania.
      - pomoc dziadków nie musi trwać latami - dziewczyna kończy szkołę średnią i wtedy pomoc jest najbardziej potrzebna. potem zależy od możliwości i chęci: praca lub studia. najbardziej potrzebuje pomocy w pierwszych 2-3 latach, ale na upartego maluch może trafić do żłobka, a mama do szkoły/pracy.
      - jest też opcja, bardzo korzystna moim zdaniem, a mianowicie umieszczenie malucha w RZ u dziadków - oni korzystają z wszystkich przywilejów należnych rodzicom, zyskują dodatkowe fundusze na utrzymanie dziecka (660 zł), a młoda mama ma czas na ogarnięcie siebie, nauki, pracy, itp.
      - jeżeli młoda mama nie może lub nie chce zająć się dzieckiem, nie ma wsparcia, itp. może rozważyć oddanie dziecka do adopcji.
      • bbuziaczekk Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 20:10
        Jeśli dziewczyna nie chce dziecka a jej rodzice nie chcą i nie sa w stanie wychować to zostawiam w szpitalu (miliony ludzi czeka na adopcje noworodka)
        Na pewno w gre nie wchodzi aborcja. Swiadomie się bzyknela to niech swiadomie donosi i urodzi.


        Mojej znajomej corka urodzila w wieku 16 lat. Było to rok temu w kwietniu.
        Gowniara dopiero na koniec ciąży przyznala się matce ze jest w ciąży.
        Dziecka nie chciała i nie zamierzala się nim zajmować.
        Znajoma jako babcia nie ma ani warunków mieszkaniowych ani finansowych żeby odchować.
        Urodzila i zostawily dziewczynke w szpitalu. Od razu w ciągu paru dni była już rodzina która mala adoptowala.
        • makurokurosek Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 22:19
          > Na pewno w gre nie wchodzi aborcja. Swiadomie się bzyknela to niech swiadomie d
          > onosi i urodzi.

          Czyli dziecko jest dla ciebie karą ?
          Skąd pewność, że dziecko trafi do normalnej RZ a nie będzie tułać się po domach dziecka, lub nie trafi do domu z problemami ( a nie są to rzadkie przypadki)
        • rhaenyra Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 03:35
          > Urodzila i zostawily dziewczynke w szpitalu. Od razu w ciągu paru dni była już
          > rodzina która mala adoptowala.

          nie pisz bzdur
          w pare dni nikt dziecka nie adoptuje
        • nangaparbat3 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 21:20
          Buziaczek - ty to tak zywcem z "Magdalenek" wyjety. Niech za karę rodzi, a potem odebrać. A ze mamusia przez szereg miesięcy nie widzi, ze corka w ciąży, ze corka boi sie matce powiedzieć - kto by się tam przejmowal gowniarą.
      • pochodnia_nerona Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 20:16
        No właśnie, jakoś nikt wcześniej nie pomyślał o oddaniu dziecka do adopcji. Tymczasem jest to dość dobre wyjście, zwłaszcza, gdy dziewczyna nie chce aborcji, bo wcale nie musi chcieć. Ostatnio przeczytałam, że tak właśnie zrobiła Patti Smith, jako ta nastolatka. Nie żałowała swojej decyzji, a dziecko trafiło do dobrej rodziny.
        I nie, nie jestem fanatyczną przeciwniczką aborcji. Jestem za prawem do wyboru. Ale czasem nie trzeba uciekać się do tak drastycznych metod. Podejrzewam za to lekką hipokryzję ze strony niektórych - usunąć, żeby nikt się nie zorientował, że w ogóle ciąża była, bo oddanie do adopcji = rosnący brzuch, który nagle znika i co ludzie powiedzą. Ano, może i pogadają, ale ciąża z powietrza się nie bierze, a każdy wybór w tej sytuacji jest zbiorem plonu nieprzemyślanej decyzji o współżyciu bez zabezpieczenia.
        • makurokurosek Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 22:24
          Nie oddałabym do adopcji , bo nigdy nie ma pewności do jakiej rodziny dziecko trafi.
          Znajomi moich rodziców adoptowali noworodka i co z tego, że dali mu dom jak w pakiecie dzieciak dostał kłótnie i alkohol.
          I tak dobrze, jeżeli w takim domu jest tylko problem z alkoholem, a nie np z lepkimi rączkami tatusia.
          Nie potrafiłabym żyć ze świadomością, że nie wiem co się dzieje z nim dzieckiem, że mogłam mu zgotować piekło.
          • pochodnia_nerona Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 20:57
            No widzisz, jednak takie sytuacje nie są raczej normą, tylko odstępstwem, bo przecież baaardzo kontroluje się i bada kandydatów na rodziców adopcyjnych. I sytuację w domu potem. Jest to też szansa dla dziecka. Bo usunięty zarodek w ogóle dziecka nie daje. Skoro dziewczyna pochodzi z normalnej, niepatologicznej rodziny, to dziecko nie będzie obarczone FAS-em, jakimiś neurologicznymi zmianami wynikającymi z nałogów, więc i potencjalni, normalni rodzice adopcyjni będą mieli w miarę ułatwione zadanie.
            W tym przypadku (nie jest to ciąża z gwałtu ani wynik kazirodztwa, czy czegoś równie okropnego) nie nakłaniałabym dziewczyny do aborcji.
            • rhaenyra Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 20.04.14, 08:07
              >I sytuację w domu potem.

              ze co ???
              • pochodnia_nerona Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 20.04.14, 12:21
                No sorki, to rodzina zastępcza jest kontrolowana. Jednak jeżeli dziecku dzieje się krzywda, a zostało adoptowane, to zawsze działają te same, co w przypadku "zwykłych" rodzin mechanizmy - widzisz alkohol, przemoc - interweniujesz i powiadamiasz odpowiednie służby.
      • moofka Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 20:16
        od zlamasa alimenty
        a z dziewczyna od razu ustalic jasne zasady na jakich rodzice deklaruja pomoc
        tzn dach nad glowa i micha, orass babysitting od czasu do czasu w razie potrzeby
        czy co tam jeszcze chca i moga
        dzieci rosna szybko
        na pocieche rodzicom i dziadkom
        madre wsparcie jest potrzebne, ze to jeszcze nie koniec swiata
        ale i sorry beztroskie zycie sie skonczylo - priorytetem jest dziecko i zyskanie sensownego zawodu
        przynajmniej do matury moze miec nauczanie indywidualne
        potem dziecko do zloba
    • cytrynamalina Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 20:10
      Jestem starsza ale mysle ze czy majac 17lat czy teraz kiedy studiuje 21lat moi rodzice ucieszyliby sie z wnuka/ wnuczki i pomogliby. Pomogli finansowo, fizycznie, psychologicznie i pod kazdym innym wzgledem. Pozwalabym faceta o alimenty, mieszkalabym z rodzicami i pewnie wzielabym dziekanke na rok- tutaj lepsza sytuacja niz u nastolatki ale ona rowniez moze skonczyc liceum w trybie zaocznym, czyli rok przerwy i wracamy. Studia napewno bym skonczyla. Mam samozaparcie, jestem mądra, ambitna i z kazdej sytuacji wybrnełabym nawet w liceum. W sumie teraz marzy mi sie dziecko ale poczekamy przynajmniej do 5roku. Zadna tragedia, dla moich rodziców napewno nie. Od mojej 18 powtarzaja ze marzy im sie wnuk, tak z przymruzeniem oka mowia, jednak wiem ze zadna tragedia dla nich- raczej szczescie. Oczywiscie z odpowidnim chlopakiem ale jak nie no coz, bywa. 17latka ma cale zycie przed soba i pozna kogos odpowiedzialnego. A tego palanta pozywamy o alimenty i zeganaj.
      • cytrynamalina Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 20:14
        I jasne, ze ja tez bym dziecko chciala urodzic. Ropoczelam wspolzycie w wieku 16lat i liczylam sie od poczatku z ewentualnymi konsekwencjami.
    • koza_w_rajtuzach Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 20:29
      Przekonałabym dziewczynę (zakładając, że to moja córka), aby urodziła i zrobiłabym wszystko, aby pomóc jej wychować dziecko.
      Uważam, że są gorsze rzeczy w życiu niż ciąża w tak młodym wieku, choćby bezpłodność. Jeśli cała ta sytuacja nie jest kwestią gwałtu ani innych dramatycznych przeżyć, to uważam, że nawet jeśli ojciec jest beznadziejny, to warto dać temu dziecku szansę urodzić się.
      Sama mam w bliskim sąsiedztwie dziewczynę, która urodziła w podobnym wieku. Ma śliczną i mądrą córeczkę, ok 2-letnią, dla której jest troskliwą mamą, a rodzice jej pomagają i kochają wnuczkę nad życie. Myślę, że nikt z nich nie żałuje, tym bardziej, że dziewczyna rozkręca własną firmę, ma chłopaka, który uwielbia jej dziecko i w pełni je akceptuje, mimo, że nie jest ojcem.
      • ola33333 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 20:35

        a nie ma opcji oddania dziecka do adopcji?
    • pochodnia_nerona Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 20:42
      Przypomniało mi się, że tam, gdzie mieszkam, zdarzyła się historia podobna, z tragicznym finałem - dziewczyna urodziła niechciane dziecko, które albo urodziło się martwe, albo zmarło, gdyż nie zostało otoczone opieką. Jej matka prawdopodobnie też go nie chciała. Zachodzę w głowę, dlaczego dziewczyna po prostu go nie urodziła w szpitalu i nie oddała do adopcji, skoro nie dokonała aborcji.
    • pierwszykot pomoc 18.04.14, 21:01
      pomoc w wychowaniu dziecka. Aborcji może kiedyś bardzo żałować ( np nie będzie mogła mieć dzieci czy stanie sie gorliwą katoliczką czy jeszcze cos innegosmile )a 17 lat to nie jest wiek żeby swiadomie podjąć taką decyzje. a ojciec dziecka ? nic na siłę - alimenty i jesli się chce widywac to nie utrudniac ale jesli nie to nie zmuszac...
    • mruwa9 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 21:20
      nie naciskalabym na zadna z opcji, pozwalajac dziewczynie na podjecie decyzji, zgodnej z jej sumieniem, oraz wspieralabym, niezaleznie od podjetej decyzji. Zmuszenie do aborcji to jak gwalt, a zmuszenie do urodzenia niechcianego dziecka to dokladnie to samo. Jesli dziewczyna nie wie sama czego chce, szukalabym profesjonanej pomocy. Jesli zdecyduje sie na aborcje- pomoglabym w jej przeprowadzeniu. Jesli zdecydowalaby sie urodzic dziecko- pomoglabym w opiece i wychowaniu, glownie po to, aby sama dziewczyna mogla kontynuowac nauke.
    • incubus_0 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 21:27
      Wspierałabym córkę z całej siły, pomogła jej wychować dziecko, i stanęła na uszach, żeby zyskała jak najlepsze wykształcenie, by mogła potem sobie dać radę w życiu. A z tatusia ściągnęła maksymalnie wysokie alimenty.
    • oqoq74 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 21:42
      Pomogłabym, po prostu.
      • iuolka Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 21:49
        Odpowiedizlanosc nie spada na nia (17 lat), tylko na jej starych-jak na razie, wiec jedno niech urywa sie z pracy i tyle. Innego wyjscia nie ma. W dalszej kolejnosci na 28 latka, któremu trzeba wytoczyc processmile
    • aniaturek0409 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 21:49
      Ja byłam 17-letnią dziewczyną w ciąży. Do porodu chodziłam do szkoły. Potem przez pół roku jeździłam do szkoły po "materiał do zaliczenia" i uczyłam się w domu. Następnie przeniosłam się do wieczorowego liceum. Zajęcia były 3x w tygodniu popołudniami. Ukończyłam to liceum, zdałam maturę i poszłam na zaoczne studia. Wzięłam kredyt studencki więc czesnym się nie martwiłam. Tylko ja byłam w lepszej sytuacji bo tatuś się nie wypiął. Razem jesteśmy do tej pory a syn ma 12 lat. Na całkowitym garnuszku rodziców byliśmy przez pół roku. Potem tatuś poszedł do pracy a rodzice pomagali już tylko dając dach nad głową. Jak syn miał 3,5 roku wyprowadziliśmy się na "swoje". Także chcieć to móc, skoro jest wsparcie rodziców. A alimenty od tatusia sądownie się wyciągnie.
      • iuolka Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 21:52
        Bardzo nietrafione porównanie. Chodziłaś zaocznie nawet do szkoly średniej!!, studia tez zaocznie, no i na swoje w wieku 20 lat.. Ejj. To nie chciec i moc tylko musieć...
        Moze nie świeć swoim przykładem tongue_out


        aniaturek0409 napisała:

        > Ja byłam 17-letnią dziewczyną w ciąży. Do porodu chodziłam do szkoły. Potem prz
        > ez pół roku jeździłam do szkoły po "materiał do zaliczenia" i uczyłam się w dom
        > u. Następnie przeniosłam się do wieczorowego liceum. Zajęcia były 3x w tygodniu
        > popołudniami. Ukończyłam to liceum, zdałam maturę i poszłam na zaoczne studia.
        > Wzięłam kredyt studencki więc czesnym się nie martwiłam. Tylko ja byłam w leps
        > zej sytuacji bo tatuś się nie wypiął. Razem jesteśmy do tej pory a syn ma 12 la
        > t. Na całkowitym garnuszku rodziców byliśmy przez pół roku. Potem tatuś poszedł
        > do pracy a rodzice pomagali już tylko dając dach nad głową. Jak syn miał 3,5 r
        > oku wyprowadziliśmy się na "swoje". Także chcieć to móc, skoro jest wsparcie ro
        > dziców. A alimenty od tatusia sądownie się wyciągnie.
        • cytrynamalina Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 22:25
          A co za różnica czy chodzi sie na studia dzienne czy zaoczne? podobnie z liceum?sukcesu nic w zyciu nie gwarantuje, a juz napewno nie szkolnictwo, przede wszystkim nie polskie szkolnictwo- zreszta w zyciu chodzi o szczescie, nawet nie o sukces. Widac ty jestes bardzo nieszczesliwa jesli na forum wyzywasz sie emocjonalnie na jakiejs obcej kobiecie
        • makurokurosek Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 22:33
          Nie musieć, bo nikt ją nie zmuszał by kończyła szkołę średnią czy studia, tylko własnie chcieć bo chciała się uczyć i studiować.
          • metro_2033 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 22:38
            Pozostaje jeszcze kwestia, ile dokładnie będzie miała lat, gdy urodzi. Już skończone 18 czy jeszcze nie. Jeśli nie, to nie może oddać dziecka do adopcji. Sąd rodzinny ustanowi rodzinę zastępczą dla dziecka do czasu, aż matka będzie pełnoletnia. Pewnie to będą jej rodzice.
          • eo_n Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 08:05
            makurokurosek napisała:

            > Nie musieć, bo nikt ją nie zmuszał by kończyła szkołę średnią czy studia, t

            Oczywiście.
            I jest to przykład, którym można "świecić". Zdecydowanie smile
    • anika772 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 22:25
      Nie byłabym zachwycona, to oczywiste, ale namawiałabym córkę żeby urodziła to dziecko i pomogłabym we wszystkim.
      Tatuś może sobie udawać że nie zna dziewczyny, ale alimenty płacić powinien.
      • nogaloga555 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 22:26
        Aborcja zdecydowanie odpada - dziewczyna jej nie chce. Adopcja jest dobrym wyjściem, ale tu też decyzja należy do niej.
        Dziewczyna wie, że będzie jej ciężko, bo o rezygnacji z nauki mowy nawet nie ma (ma normalnie skończyć liceum, potem studia/szkoła policealna), rodzice pomogą w stopniu bardzo niewielkim, nie ma mowy o wzięciu dłuższego urlopu przez nich, zmiana pracy odpada tym bardziej. Rodzice pomogą tylko kilka godzin dziennie przy opiece nad dzieckiem. Tak, w tej sytuacji najlepsza byłaby aborcja/adopcja - ale zmusić się do tego 17-latki nie zmusi.
        Nie chodzi o to, żeby zmusic ojca dziecka do utrzymywania na siłę kontaktu z tym dzieciakiem, jak już się urodzi, i zostanie przy dziewczynie - niech jednak weźmie jakąkolwiek odpowiedzialność (choćby finansową, nawet nie bóg wie, jak dużą) za dziecko. Wszak dziewczyna się sama nie zapłodniła, dziewczyna go do seksu nie zmusiła. Dziewczyna chce urodzić, a facet zachowuje się nie jak 28-latek, a 18 -latek. Jak gó...arz dla którego seks to i owszem świetna sprawa, ale już jego konsekwencje - niekoniecznie. I to jest właśnie najgorsze.
        • anika772 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 22:38
          Adopcja jest dobrym wyjś
          > ciem, ale tu też decyzja należy do niej.

          Jako babcia tego dziecka, chyba nigdy bym się po tym nie pozbierała...
          • nogaloga555 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 22:46
            Dziewczyna rodząc dziecko będzie już miała skończone 18 lat - więc może zrobić, co chce. Jednak najprawdopodobniej do adopcji też nie odda. Bo aborcja odpada na 100%.
            • anika772 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 22:50
              Oczywiście, masz rację, może zrobić, co zechce.
              Ja piszę o sobie jako o potencjalnej babci. Zdecydowanie wolałabym znać i kochać swoje wnuczę z bliska.
            • kol.3 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 07:48
              No to o czym jest ta dyskusja? Panna nie chce aborcji, zatem rodzi.
    • majenkir Re: 18.04.14, 22:27
      A jaki jest powod, dla ktorego "dziewczyna nie wyobraza sobie aborcji"?
      Bo najlatwiej byloby to zmienic wink
      • nogaloga555 Re: 18.04.14, 22:30
        Po prostu nie chce aborcji. Nie chce, dla niej to opcja nie do przyjęcia. Tyle. A nikt nie zmusi prawie dorosłej dziewczyny do aborcji/adopcji, nawet jeżeli to faktycznie byłoby najlepsze wyjście.
        • makurokurosek Re: 18.04.14, 22:41
          Każdy wybór ma swoje konsekwencje i warto je młodej przedstawić. W niechcianej ciąży żadne rozwiązanie nie jest dobre i każde niesie ze sobą nieprzewidywalne i bardzo poważne konsekwencje.
          Po urodzeniu dziewczyna może ale nie musi pokochać maluszka, wówczas zarówno jej życie jak i życie dziecka zamieni się w piekło
          Po oddaniu do adopcji/aborcji może odczuwać wyrzuty sumienia, żal i strach o los dziecka co w efekcie może zakończyć się depresją .

          • nogaloga555 Re: 18.04.14, 22:44
            Dlatego cała sytuacja jest bardzo trudna. Z wielu przyczyn.
            Aborcji nie dokona na pewno. Do adopcji raczej też nie odda. Jest ciężko.
            • anika772 Re: 18.04.14, 22:51
              To Twoja córka?
            • makurokurosek Re: 18.04.14, 22:51
              Pozostaje więc wspierać ją w opiece nad maluchem. I tak jak starsze rodzeństwo pomaga rodzicom w opiece nad młodszym rodzeństwem, tak tu rodzice, przynajmniej w moim odczuciu, powinni pomóc w opiece nad wnukiem.
              Wiele kobiet po 40 też zalicza wpadkę, nie każda ma super warunki, super pracę, ale każda stara sie jakoś sobie poradzić z tą sytuacją.
              • bi_scotti Re: 18.04.14, 23:06
                Jedyne sensowne rozwiazanie to aborcja i jesli panna sama tego nie widzi to nalezy jej to pronto uswiadomic. BTW, przepisy polskie zadziwiaja mnie nieustajaco: 28-letni facet majacy relationship z 16/17-latka to w mojej okolicy kryminal. Gdzie byli ci rodzice jak ten facet byl absztyfikantem ich corki? Czemu nie ingerowali?
                • anika772 Re: 18.04.14, 23:08
                  Prokurator się nie czepia od 15 urodzin. Rodzice powinni byli, to prawda.
                  • metro_2033 Re: 18.04.14, 23:15
                    anika772 napisała:

                    > Prokurator się nie czepia od 15 urodzin. Rodzice powinni byli, to prawda.

                    Ale się nie czepiali i teraz powinni wziąć część odpowiedzialności za zaistniałą sytuację.
                • makurokurosek Re: 18.04.14, 23:14
                  Też uważam, że najlepszą opcją jest aborcja ale nie zaciągniesz na zabieg nikogo siłą.

                  • bi_scotti Re: 18.04.14, 23:25
                    makurokurosek napisała:

                    > Też uważam, że najlepszą opcją jest aborcja ale nie zaciągniesz na zabieg nikog
                    > o siłą.

                    Sila perswazji wink Srednio kilka razy na miesiac rozmawiam z pannami majacymi podobne predicaments i bardzo, bardzo rzadko sie zdarza, ze ktoras sie decyduje urodzic. Nastolatki nie sa glupie, jesli sie z nimi powaznie rozmawia, jesli sie im rozsadnie, powaznie przedstawia caloksztalt perspektywy pt. "teen mother" to dla prawie wszystkich decyzja jest oczywista. Tylko trzeba poswiecic czas i energie tudziez chciec sie z taka nastolatka dogadac. Wtedy sila perswazji dziala wink
                    • metro_2033 Re: 18.04.14, 23:34
                      Wiesz co bi, jest jednak różnica między namawianiem do aborcji przez obcą kobietę a własną matkę. Tobie jest wszystko jedno, co później czują te dziewczyny i czy któraś z nich nie żałuje, że dała się na aborcję namówić. Matce wszystko jedno nie jest. Czaisz różnicę?
                      • makurokurosek Re: 19.04.14, 00:10
                        Tak samo jak i matce nie jest obojętne czy niedojrzała nastolatka nie zrobi ze swojego i swojego dziecka życia piekła, czy nie będzie obwiniała go za swoje błędy.
                        W tej sytuacji nie ma dobrego rozwiązania, każde czy to urodzenie dziecka, czy aborcja czy adopcja niesie ze sobą dokładnie takie samo ryzyko. Po każdym nastolatka może wpaść w depresje , stoczyć się czy popełnić samobójstwo.
                        • metro_2033 Re: 19.04.14, 00:16
                          I dlatego trzeba jej pozwolić podjąć samodzielną decyzję. A potem w realizacji tej decyzji wspierać i czekać, co przyniesie życie.
                          • metro_2033 Re: 19.04.14, 00:18
                            I bez przesady z tą niedojrzałością. Niejedna 17-latka jest bardziej dojrzała niż co niektóre forumki z e-matki.
                            • makurokurosek Re: 19.04.14, 00:23
                              W mojej rodzinie było kilka dziewczyn z brzuszkiem około 17, żadna nie stworzyła dziecku prawdziwego domu, znam tylko kilka dziewczyn którym się to w miarę udało i to przy bardzo dużym wsparciu rodziców.
                              Ale to wymaga poświęcenia ze strony i rodziców i młodej matki, oraz dojrzałości tej drugiej.
                              • lily-evans01 Re: 19.04.14, 13:15
                                Święta prawda.
                                Chyba mi nie zapisał się post, więc mam nadzieję, że się nie powtórzę - moja matka jako nauczycielka miała także uczniów indywidualnych, w tym 3 dziewczyny z malutkimi dziećmi (na przestrzeni paru lat). Stwierdziła, że widok tych panien powinien być najlepszą antykoncepcją dla ich koleżanek - wymęczone, niedospane, wiecznie nieprzygotowane do lekcji. Powody? Życie w stresie, życie w trudnych warunkach. Możliwość jakiegokolwiek odciążenia na troszeczkę przez własnych rodziców dopiero ok. 17-18, nauka w wiecznym pośpiechu i po łebkach. Dziadków nie było stać na niańki srańki i inne luksusy dla młodych matek - najstarszemu pokoleniu niespecjalnie powodziło się, a w dodatku rodzice panien wiedzieli, że muszą teraz utrzymać własną pracę za wszelką cenę. Kawalerowie też zazwyczaj jeszcze w szkole, nie śmierdzący groszem - drudzy do dziadkowie jakoś tam się dorzucali albo i nie, no i wtedy dopiero były jazdy i kłótnie...
                                Znam tylko jedną, która cały czas chodziła do szkoły, do porodu i już ze 3 tygodnie po - ale tam rodzice chłopaka dbali, dali jej dach nad głową, utrzymanie, a synowi możliwość pójścia na płatne studia zaoczne i opiekowania się dzieckiem w tygodniu, żeby dziewczyna mogła iść do szkoły (klasa maturalna). Później studiowali oboje, ale znowu było niemałe wsparcie rodziców, pieniężne i czasowe (zajmowanie się dzieckiem przez cały weekend non stop) - panna skończyła stomatologię. Z jej perspektywy wczesne macierzyństwo to sama radość, wymagająca po prostu większej dyscypliny i logistyki. Plus rodzice chłopaka bardzo ją wspierali i dawali mu sygnał, że są za nią i wnuczką, jakby mu coś do łba strzeliło. Z punktu rodziny uboższej, nie mogącej też udzielić za wiele wsparcia czasowego, bez pomocy drugich dziadków, bez obecności ojca dziecka - to są często zaprzepaszczone szanse na normalne życie,na kształcenie się, a w dodatku dobrowolne skazanie się na wegetowanie w biedzie i wyciąganie zasiłków.
                                Jako matka dziewczyny kierowałabym się przede wszystkim realiami w ocenie sytuacji i realistycznie rozmawiałabym z córką. Nie każda jest "wonskom specjalistkom", nie każda zarobi tyle, żeby jeszcze wnuki utrzymać, a jednocześnie musi zębami i pazurami trzymać się swojej podłej roboty. Taki lajf.
                        • bi_scotti Re: 19.04.14, 03:02
                          makurokurosek napisała:

                          > W tej sytuacji nie ma dobrego rozwiązania, każde czy to urodzenie dziecka, czy
                          > aborcja czy adopcja niesie ze sobą dokładnie takie samo ryzyko. Po każdym nast
                          > olatka może wpaść w depresje , stoczyć się czy popełnić samobójstwo.

                          Niemniej znamy rachunek prawdopodobienstwa i statystyki a te sa w sumie bezwgledne i nie pozostawiaja wiele miejsca na watpliwosci: perspektywy samotnej teen mom & her offspring sa kiepskie w kazdej sferze. Wiec nie mozna traktowac wyboru pomiedzy aborcja, adopcja i urodzeniem dziecka jako rownych sobie opcji. Bo ich konsekwencje nie sa. Nastka ma prawo tego nie wiedziec ale po to so dorosli ludzie wokol niej zeby jej to dokladnie, step by step, bez zadnego owijania w bawelne uswiadomic.
                          BTW, hasla o jakichs mitycznych depresjach post-aborcyjnych, tak popularne na polskich forach, zaskakuja mnie od lat. Zadna szanujaca sie literatura, zaden szanujacy sie research nie potwierdza tych, czesto histerycznych, predictions. Ze nie wspomne o moich wlasnych doswiadczeniach z dziewczetami/kobietami, ktore aborcji dokonaly a to sa doswiadczenia z ostatnich prawie 40 lat.
                          • anaspa Re: 19.04.14, 15:27
                            Bi scotti nie chcę się kłócić. Nie jestem fanatyczką pro life tudzież pro choice, jestem fanatyczką pro women smile
                            Sama jako młoda dziewczyna miałam aborcję (pewnie teraz mnie tu ematki pozabijają) i faktycznie pierwsze dwa miesiące nie czułam smutku. I też sobie myślałam jaki syndrom po?
                            Potem coś we mnie pękło... i przeżyłam najgorszy okres w zyciu, włącznie ze sprawdzaniem który teraz byłby tydzień ciąży i jak wyglądałoby moje dziecko. Pogodziłam się z tym gdzieś po dwóch latach, chociaż do dziś dwie daty wprawiają mnie w okropny smutek : pierwsza to data aborcji i druga to data przewidywanego terminu porodu...
                            Bardzo żałuję, że w klinice nikt nie porozmawiał ze mną tak jak powinien. Owszem, są na pewno kobiety dla których nie był to problem i które nie przeżyły depresji i zapłakanych nocy.

                            Z drugiej strony mojej znajomej córka urodziła dziecko, bo rodzice nie akceptowali aborcji. Ojciec dziecka okazał się pełnym tego słowa gó...arzem, a ona nie była szczęśliwa... Rozstawała się z ojcem dziecka przez dwa lata... facet okazał się nierobem, który uwielbiał grać w gry pić piwko lub palić trawę... a jej życie się zepsuło...
                          • nangaparbat3 Re: 19.04.14, 22:05
                            Co ma do rzeczy statystyka? Kazdy przypadek jest inny i kazdy chyba traktujesz oddzielnie - a nie taśmowo namawiasz nastolatki do aborcji? Czy sie mylę?
                            • bi_scotti Re: 19.04.14, 23:45
                              nangaparbat3 napisała:

                              > Co ma do rzeczy statystyka? Kazdy przypadek jest inny i kazdy chyba traktujesz
                              > oddzielnie - a nie taśmowo namawiasz nastolatki do aborcji? Czy sie mylę?
                              >

                              Nikogo do niczego nie namawiam. Wystarczy przedstawic fakty, owa pogardzana przez Ciebie statystyke i spedzic troche czasu nad wspolnym planowaniem przyszlosci. I dla 90 paru procent potencjalnych teen moms rozwiazanie staje sie jasne i oczywiste, bo w sumie jest. Ale na tym to polega, ze trzeba z mloda osoba spedzic czas i dac jej przemyslec/uczciwie (!!!) zaplanowac "jak to naprawde bedzie", o namawianiu do czegokolwiek nie ma mowy.
                              BTW, w Ontario adopcje sa open tak wiec i ta info jest super wazna gdy sie z nastka w ciazy rozmawia. Ona musi miec swiadomosc, ze przez nastepne lata moze dostawac info od adopcyjnych rodzicow swojego dziecka (niektorzy lubia wysylac emails np. raz na miesiac, bo uwazaja, ze tak bedzie uczciwie wobec ich adoptowanego dziecka), musi sie liczyc z tym, ze za 16 lub najdalej 18 lat to jej dziecko zapuka do jej drzwi (jesli ono zechce, ona nie moze odmowic spotkania) etc. etc. Wbrew pozorom, potencjalna mozliwosc oddania dziecka do adopcji z takimi wlasnie konsekwencjami budzi w nastolatkach zdecydowany sprzeciw i opor, i opcje oddania dziecka do adopcji odrzucaja najczesciej jako pierwsza. Duze znaczenie ma postawa rodzicow, jesli wiedzia o istnieniu ciazy. Co ciekawe, postawa rodzicow jest najczesciej duzo wazniejsza niz postawa potencjalnego taty. Sure, to sa indywidualne sprawy ale przy tym nieslychanie typowe i im bardziej sa inne, tym bardziej sa takie same. Life.
                              • metro_2033 Re: 20.04.14, 00:06
                                BTW, w Ontario adopcje sa open tak wiec i ta info jest super wazna gdy sie z na
                                > stka w ciazy rozmawia. Ona musi miec swiadomosc, ze przez nastepne lata moze do
                                > stawac info od adopcyjnych rodzicow swojego dziecka (niektorzy lubia wysylac em
                                > ails np. raz na miesiac, bo uwazaja, ze tak bedzie uczciwie wobec ich adoptowan
                                > ego dziecka), musi sie liczyc z tym, ze za 16 lub najdalej 18 lat to jej dzieck
                                > o zapuka do jej drzwi (jesli ono zechce, ona nie moze odmowic spotkania) etc. e
                                > tc.

                                Dla mnie to jest chore rozwiązanie. No, ale już się nie dziwię, że tak wiele nastolatek w twoim kraju woli aborcję. Tyle, że u nas takie prawo nie funkcjonuje, więc porównywanie jest od czapy.
                                • bi_scotti Re: 20.04.14, 01:52
                                  metro_2033 napisała:

                                  > Dla mnie to jest chore rozwiązanie.

                                  O prawo do takiego wlasnie rozwiazania dorosle dzieci oddane do adopcji walczyly wiele lat i wprowadzenie tego prawa swietowaly bardzo publicznie. Zreszta, wedlug wszelkich research nad rodzina adopcyjna, to jest jedyne humanitarne rozwiazanie odnosnie praw dzieci adoptowanych. Nie ma rozwiazan perfect ale to akurat jest bardzo przyzwoite i przynajmniej chroni w 100% tych, ktorzy sa w ukladzie adopcyjnym najbardziej vulnerable: dzieci.
                    • cud_bogini_w_bikini Re: 18.04.14, 23:39
                      Uważam, że to co robisz jest wstrętne. Myślałaś kiedyś co się dzieje z takimi nastolatkami później? Nie, nie mam odchyłów kościółkowych, ale w życiu nie odważyłabym się perswadować w tak delikatnej kwestii
                      • makurokurosek Re: 19.04.14, 00:17
                        Ja natomiast widziałam co się dzieje z niechcianymi dziećmi, z dziećmi których rodzice obwiniają za stracone marzenia i życie. Miałam okazję zobaczyć " oznaki miłości rodzicielskiej" i usłyszeć relacje tych "kochanych dzieci". Jeżeli nie poznałaś takiego dziecka, to zapraszam do śródmieścia dowolnego miasta, tylko zamiast patrzeć na kamienice spójrz w ich bramy, zobacz te trzy i czterolatki biegające po zakupy, posłuchaj tych krzyków i awantur a wówczas usłyszysz te "kochane dzieci " i ich " troskliwych rodziców".
                        Zapewne matce Madzi też ktoś wmówił, że po porodzie poczuje miłość do dziecka, ale nie zawsze tak jest i często dziecko niechciane staje się dzieckiem niekochanym, zwłaszcza jeżeli matką staje się nastolatka. Nie twierdze, że każda nastolatka to zła matka, ale bycie matką jest trudne a bycie nastoletnią matką jest jeszcze trudniejsze.
                        • lily-evans01 Re: 19.04.14, 13:18
                          10/10.
                          Widzę w okolicy takich ludzi.
                          W tym drącą się i wyzywającą dzieciaki panią, która już urodziła czwarte dziecko, chyba wydaje jej się, że te zapomogi na dzieci przewyższą w końcu koszty ich utrzymania.
                    • larrisa Re: 19.04.14, 13:54
                      bi_scotti napisała:

                      > Sila perswazji wink Srednio kilka razy na miesiac rozmawiam z pannami majacymi po
                      > dobne predicaments i bardzo, bardzo rzadko sie zdarza, ze ktoras sie decyduje u
                      > rodzic. Nastolatki nie sa glupie, jesli sie z nimi powaznie rozmawia, jesli sie
                      > im rozsadnie, powaznie przedstawia caloksztalt perspektywy pt. "teen mother" t
                      > o dla prawie wszystkich decyzja jest oczywista. Tylko trzeba poswiecic czas i e
                      > nergie tudziez chciec sie z taka nastolatka dogadac. Wtedy sila perswazji dzial
                      > a wink

                      I te uśmieszki, ach jakie to zabawne i budujące, że masz taką siłę perswazji. Znałam jedną taką "przekonaną" nastolatkę, moja koleżanka szkolna, po aborcji przechodziła tak głęboką depresję i załamanie, że trwało to ponad 10 lat jak się pozbierała.
                • nangaparbat3 Re: 19.04.14, 22:02
                  bi_scotti napisała:

                  > Jedyne sensowne rozwiazanie to aborcja i jesli panna sama tego nie widzi to nal
                  > ezy jej to pronto uswiadomic.
                  Nie przesadzasz?

                  BTW, przepisy polskie zadziwiaja mnie nieustajaco
                  > : 28-letni facet majacy relationship z 16/17-latka to w mojej okolicy kryminal.

                  W naszej okolicy prawo go chroni, co inego gdyby był lekarzem i zbadalby ja bez zgody rodzicow - wte mialby prze..ane.
                  > Gdzie byli ci rodzice jak ten facet byl absztyfikantem ich corki? Czemu nie in
                  > gerowali?

                  Mogli nie wiedzieć.
      • koza_w_rajtuzach Re: 19.04.14, 07:21
        > A jaki jest powod, dla ktorego "dziewczyna nie wyobraza sobie aborcji"?

        Może po prostu ma w sobie pewien rodzaj wrażliwości, który nie pozwoliłby jej się po tym pozbierać i wie, że dziecko, choć w tak młodym wieku jest dużą przeszkodą, samo na świat się nie prosiło, więc dlaczego ono miałoby ponosić konsekwencję...
        Moim zdaniem lepiej urodzić i oddać do adopcji, bo w ten sposób daje się temu dziecku szansę.
    • jednorazowylogin Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 22:57
      Nie chcę pisać pod stałym loginem, bo to zbyt osobiste....
      Ale ja zrobiłam w wieku lat 17 aborcję i ani przez chwilę tego nie żałowałam. Nie byłam gotowa psychicznie na ciężar i odpowiedzialność wychowania dziecka, na rezygnację ze swojego życia i marzeń, na założenie rodziny itd...
      Ukończyłam szkołę, studia, wybawiłam się z rówieśnikami w stosownym wieku, pozwiedzałam świat, zaczęłam karierę zawodową.
      Nie miałam żadnych komplikacji zdrowotnych, aborcja była dokonana w 5 tygodniu ciąży. Po 15 latach kompletnie świadomie i bez żadnego problemu zaszłam w ciążę i jestem szczęśliwą i dojrzałą do rodzicielstwa matką 6-latki.

      Ze znanych mi osobiści 2 przykładów wczesnego macierzyństwa - żaden nie jest różowy, chociaż oba zakończyły się szczęśliwie.

      Pierwszym - jestem ja sama. Moja mama urodziła mnie młodo. Nie miała ani ochoty, ani cierpliwości, ani czasu zajmowania się mną. Byłam półsierotą notorycznie podrzucaną do dziadków, a od 7 roku życia "dzieckiem z kluczem na szyi". Moi rodzice w moim wczesnym dzieciństwie nigdy nie mieli dla mnie czasu ani ochoty zajmowania się mną. Nie czytali mi książek, nie bawili się ze mną, nie spędzali ze mną wolnego czasu. Wiecznie ich nie było, prowadzili bujne życie towarzyskie, a ja spędzałam czas z babcią, książkami i kotami. Dopiero w wieku lat mniej więcej 10 zaprzyjaźniłam się z moją mamą i ta przyjaźń rozkwitła i trwa do dziś. Po latach poważnie porozmawiałyśmy i ona sama się przyznała się do wszystkiego i niektóre z jej opowieści mnie, jako obecnej matce, jeżą włos na głowie. Typu - zostawianie 2-latki samej w kojcu i wychodzenie do kina.... wybaczyłam jej, ale gdzieś tam mimo wszystko głęboko tkwi ta zadra... Dlatego bardzo się staram nie popełnić takiego błędu ze swoją córką i nie szczędzę jej ani swojego czasu ani okazywania uczuć...

      Druga historia - wielce podobna. Bardzo dobra koleżanka, z którą znamy się od ponad 20 lat. Swojego czasu mocno rozrywkowa dziewczyna. Urodziła córkę w wieku lat 17. Scenariusz bardzo podobny. Nie miała na nią ani cierpliwości, ani czasu, ani chęci ... co się prawie tragicznie skończyło, bo dziewczyna w wieku lat 12 uciekła z domu z 5 lat starszym chłopakiem. Na szczęście koleżanka się ocknęła, poszli na terapię rodzinną. Spray udało się naprostować. Obecnie jej córka 23-latka jest bardzo związana z matką, i, choć mieszkają już oddzielnie, to są w bardzo dobrych serdecznych relacjach ze sobą.

      Więc ja osobiście bardzo bym poleciła 17-latce dobrze się zastanowić, czy ma w sobie wystarczająco dużo siły psychicznej i czy podoła odpowiedzialnemu wychowaniu swojego dziecka. Czy zdaje sobie sprawę ze wszystkich wyrzeczeń, które ją czekają w tak młodym wieku i czy na nie gotowa.
      • makurokurosek Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 23:12
        Ja co prawda nie byłam nastoletnią mamą , ale jako nastolatka opiekowałam się młodszym bratek. Włosy mi dęba stają jak sobie przypomnę tamte czasy, cud że do tragedii nie doszło. Nie sądzę, abym była bardziej odpowiedzialna gdyby to nie był mój brat tylko moje dziecko.
        Dlatego osobiście wybrałabym aborcję, nie można dzieckiem karać nastolatki ani nieodpowiedzialną nastoletnią matką karać dziecka
        • nogaloga555 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 23:16
          Ale jeżeli ona aborcji nie chce? Nie, i koniec (i raczej zdania nie zmieni)? Aborcja byłaby idealnym rozwiązaniem, ale skoro ona jej nie chce, to ciężko zdziałać cokolwiek. Tabletek poronnych się jej raczej nie wsypie potajemnie do jedzenia, do lekarza na siłę nie zawiezie.
          Aborcja dobrze rzecz w takich sytuacjach, ale u niektórych ta opcja nie przejdzie.
          • metro_2033 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 23:24
            W tej sytuacji nie ma co naciskać na aborcję. Bo może być tak, że pod dużą presją się zgodzi, do zabiegu dojdzie, a potem będzie żałowała i zacznie obwiniać rodziców, że zrobiła coś, czego tak naprawdę wcale nie chciała.
          • cud_bogini_w_bikini Re: 18.04.14, 23:32
            Moja znajoma usunęła w wieku 17 lat pod wpływem nacisków a na końcu szantażu rozhisteryzowanej matki "z wysokich sfer". Ciąża matce wyraźnie nie pasowała do zaplanowanego z góry życia córki - jedynaczki. Nie skończyło się dobrze dla nikogouncertain
            • cud_bogini_w_bikini Re: 18.04.14, 23:34
              Dodam jeszcze, że koleżanka ateistka, więc to, co się z nią dzieje po kilkunastu latach, to nie są jazdy na tle religijnym
              • majenkir Re: 19.04.14, 03:35
                cud_bogini_w_bikini napisał(a):
                > Dodam jeszcze, że koleżanka ateistka, więc to, co się z nią dzieje po kilkunast
                > u latach, to nie są jazdy na tle religijnym


                Jezeli mieszka w Polsce, to nie musi byc nawet wierzaca, zeby byc przesiaknieta (nawet nieswiadomie) katolicka propaganda.
                • cud_bogini_w_bikini Re: 19.04.14, 07:48
                  Nie, nie mieszka w Polsce i nie jest Polką z pochodzenia. "Katolicka propaganda" we Francji chyba nie występuje
          • mruwa9 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 23:56
            bo dziewczyna ma prawo KOCHAC to dziecko. I nie traktowac w kategoriach niewygodnych butow, ktorych mozna sie pozbyc , gdy sie znudza lub nie pasuja.
            Mowa jest o DZIECKU.
            To samo forum, ktore odsadzalo mnie od czci i wiary, gdy zasugerowalam oddanie zapchlonego kundla w sytuacji, gdy opieka nad nim koliduje z obowiazkami rodzicielskimi, bo niby to takie wredne, okrutne i tak sie po prostu nie robi, to samo forum sugeruje usuniecie ciazy lub oddanie dziecka do adopcji, jakby chodzilo o rybke w akwarium, a nie o czlowieka. Swiat naprawde stoi na glowie...
            Dziewczynie nalezy sie wsparcie, niezaleznie od decyzji, jaka podejmie.
            Gdyby chodzilo o moja corke, stanelabym na rzesach, zeby jej umozliwic kontynuowanie nauki, jesli zdecyduje sie na urodzenie dziecka. Bo zdobycie wyksztalcenia i zawodu jest podstawa, zeby wczesne macierzynstwo nie pograzylo dziewczyny w ubostwie.
            • moofka Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 07:00
              > To samo forum, ktore odsadzalo mnie od czci i wiary, gdy zasugerowalam oddanie
              > zapchlonego kundla w sytuacji, gdy opieka nad nim koliduje z obowiazkami rodzic
              > ielskimi, bo niby to takie wredne, okrutne i tak sie po prostu nie robi, to sam
              > o forum sugeruje usuniecie ciazy lub oddanie dziecka do adopcji, jakby chodzilo
              > o rybke w akwarium, a nie o czlowieka. Swiat naprawde stoi na glowie...

              prawda?
              o ile latwo pewnie by nie bylo logistycznie
              to naprawde latwiej by bylo ze swiadomoscia ematce, ze wlasny wnuk na poszedl w swiat do obcych ludzi?
              • anika772 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 09:51
                > to naprawde latwiej by bylo ze swiadomoscia ematce, ze wlasny wnuk na poszedl w
                > swiat do obcych ludzi?

                Wspomniałam wyżej, dla mnie to byłaby straszna sytuacja.
            • larrisa Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 13:58
              mruwa9 napisała:

              > To samo forum, ktore odsadzalo mnie od czci i wiary, gdy zasugerowalam oddanie
              > zapchlonego kundla w sytuacji, gdy opieka nad nim koliduje z obowiazkami rodzic
              > ielskimi, bo niby to takie wredne, okrutne i tak sie po prostu nie robi, to sam
              > o forum sugeruje usuniecie ciazy lub oddanie dziecka do adopcji, jakby chodzilo
              > o rybke w akwarium, a nie o czlowieka. Swiat naprawde stoi na glowie...

              Uwielbiam takie generalizowanie, czy ty nie widzisz odmiennych opinii? Czytasz wybiórczo, czy jak? Przecież mnóstwo osób w tym wątku pisze, żeby nie decydować się pochopnie na aborcję i że warto pomóc dziewczynie skoro chce dziecka.
      • cud_bogini_w_bikini Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 18.04.14, 23:12
        Jeżeli uważasz, że zrobiłaś dobrze, to dlaczego piszesz pod zmienionym nickiem? Argument "bo to zbyt osobiste" jest po prostu śmieszny
        • jednorazowylogin Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 00:21
          Aborcji się nie wstydzę i, powtarzam - uważam, że zrobiłam dobrze i tego nie żałuję. Nie zmienia to faktu, że sobie nie życzę, żeby mi to wytykano pod moim stałym nickiem (obserwując nastroje na forum) jak również nie mam ochoty zwierzać się pod stałym nickiem o swoim życiu osobistym.
      • koza_w_rajtuzach Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 07:24
        N
        > ie byłam gotowa psychicznie na ciężar i odpowiedzialność wychowania dziecka, na
        > rezygnację ze swojego życia i marzeń, na założenie rodziny itd...

        Moim zdaniem to egoizm w czystej formie.
        Liczę się tylko ja, ja, ja i ja. Lepiej było urodzić i oddać do adopcji to dziecko, ktoś by je pokochał i cieszył się nim jak własnym.
        • cud_bogini_w_bikini Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 07:49
          Przecież to normalne na tym forum
          >
          > Moim zdaniem to egoizm w czystej formie.
          > Liczę się tylko ja, ja, ja i ja.
          • olewka100procent Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 08:43
            oddałabym dziecko do adopcji, dziecko będzie kochane i chciane. Tylko w tym cholernym kraju, oddanie dziecka jest gorsze od aborcji czy nawet zabicia dziecka po porodzie. Gdyby nie presja społeczeństwa i promowanie postawy, że oddanie dziecka to nie grzech i wyklęcie to może było by mniej tragedii z udziałem dzieci
            • nogaloga555 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 09:42
              Decyzja należy do dziewczyny, ona rodząc dziecko już pełnoletnia będzie, a raczej adopcja, tak jak i aborcja (niestety) raczej zdecydowanie odpada (ona nie usunie/nie odda)
            • lily-evans01 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 13:25
              Bardzo naiwna opinia.
              Niestety niejedna adopcja jest nieudana, a potem rozwiązywana.
              Badania psychologiczne nie są w stanie wykryć i ustalić wszystkiego, zresztą mogą zaistnieć jakieś wydarzenia, które spowodują, że nawet najcudowniejszy rodzic adopcyjny podejmie decyzję o rozwiązaniu adopcji. Bądź też nie zaakceptuje, nie pokocha dziecka do końca i będzie ono wzrastało w złej, smutnej, nieszczęśliwej atmosferze.
              Trudno spać i żyć spokojnie, zastanawiając się, jak tam gdzieś, nie wiadomo gdzie, wiedzie się dziecku... rocznemu... pięcioletniemu... nastolatkowi...
              To jest pełny człowiek, któremu może dziać się realna krzywda, a nie kilkutygodniowy zlepek komórek.
        • pederastwa Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 09:39
          > Moim zdaniem to egoizm w czystej formie.
          > Liczę się tylko ja, ja, ja i ja. Lepiej było urodzić i oddać do adopcji to dzie
          > cko, ktoś by je pokochał i cieszył się nim jak własnym.


          To altruistycznie zajdź w ciążę i oddaj dziecko do adopcji. Tylu ludzi się nie może doczekać na dzeicko.
        • makurokurosek Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 10:44
          > Moim zdaniem to egoizm w czystej formie.
          > Liczę się tylko ja, ja, ja i ja.

          Lepiej robić z siebie męczennicę w oczach ludzi, a w domu niechcianemu dziecku piekło zrobić.

          "Lepiej było urodzić i oddać do adopcji to dzie
          > cko, ktoś by je pokochał i cieszył się nim jak własnym.

          Albo wykorzystać seksualnie jak własnym - u nas mniej się o tym mówi ale w stanach otwarcie się mówi o wykorzystywaniach seksualnych dzieci oddanych do adopcji, o maltretowaniu psychicznym i fizycznym, o wykorzystaniu tych dzieci do celów zarobkowych.
          W chwili powstania rodzin zastępczych i w Polsce coraz częściej słychać o wykorzystywaniu tych dzieci do celów zarobkowych, wszak rodzina zastępcza co miesiąc małej kasy za dziecko nie otrzymuje, a kontrola państwa zarówno nad domami dziecka jak i rodzinami zastępczymi czy adopcyjnymi jest właściwie żadna.
          Faktycznie lepiej pozostawić w szpitalu i za każdą aferą związaną z pedofilią czy przemocą w domach dziecka czy rodzinach zastępczych zastanawiać sie czy to czasem nie moje dziecko, czy to czasem nie ja skazałam to dziecko na piekło.
          • koza_w_rajtuzach Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 10:58
            To może w ogóle najlepiej nie mieć dzieci, bo co jeśli np. w przyszłości dziewczyna znajdzie męża, który będzie ją bił, więził i wykorzystywał, a na syna napadnie jakiś gang i go zaszlachtuje.
            Tak, masz rację, po cholerę dawać dziecku szansę, aby urodziło się. Może być szczęśliwe, ale przecież równie dobrze może je spotkać coś złego, więc lepiej je na wszelki wypadek wyskrobać.
            Uważam, że jeśli dobrze się nie zabezpieczyłam, to jest to tylko i wyłącznie MOJA WINA i ja powinnam ponieść tego konsekwencję. Nie potrafiłabym poddać się aborcji, a potem jakby nigdy nic śmiać się, cieszyć, korzystać z życia pełną gębą mając coś takiego na sumieniu.
            • makurokurosek Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 11:20
              > Uważam, że jeśli dobrze się nie zabezpieczyłam, to jest to tylko i wyłącznie MO
              > JA WINA i ja powinnam ponieść tego konsekwencję.

              Ponieważ sprawa nie dotyczy tylko ciebie ale i dziecka jak i ojca dziecka tak więc konsekwencje każdego wyboru poniesie cała trójka.

              " a potem jakby nigdy nic śmiać się, cieszyć, korzystać z życia pełną gębą
              > mając coś takiego na sumieniu.

              Ja również nie potrafiłabym teraz pozostawić dwu czy trzylatka samego w domu i ruszyć w tan, ale wiele matek tak potrafi i tak robi.
            • lily-evans01 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 13:38
              > To może w ogóle najlepiej nie mieć dzieci, bo co jeśli np. w przyszłości dziewc
              > zyna znajdzie męża, który będzie ją bił, więził i wykorzystywał, a na syna napa
              > dnie jakiś gang i go zaszlachtuje.

              Dziewczyny, które mają dom pełen rodzicielskiej troski, akceptacji i bezpieczeństwa, dziwnie rzadko wiążą się z przemocowcami. Zdarza się to najczęściej tym, które i w domu rodzinnym doświadczyły jakiejś formy przemocy, choćby zakamuflowanej.
              Jeśli partnerzy są sensownym materiałem na rodziców, to ich dzieci nie będą materiałem na ofiary wykorzystywaczy. A jaką się jest, to już najlepiej każda z nas wie o sobie samej.
    • kamelia04.08.2007 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 00:04
      Skoro aborcja i adopcja nie wchodza w gre, to robie wszystko, by pomoc dziewczynie.

      Zaczynam od tego, ze JUZ TERAZ pisze pozew przeciw ojcu dziecka o zabezpieczenie roszczen alimentacyjnych i o partycypowanie w wydatkach poniesionych w czasie ciazy.

      Ojca dziecka gnebie od strony prawnej, bo jesli zrobil dziecko, a teraz ma to dupie, to niech chociaz uzna je i placi na nie alimenty. Pieniadze sie zawsze przydadza, utrzymanie dziecka jest kosztowne. Jak pan bedzie sie migal od alimentow, to pozwiemy dziadkow, znaczy jego rodzicow. W takich przypadkach nie mam sentymentow, ciaza sama sie nie zrobila, ojciec dziecka zachoxuje sie jak gowniarz, to go bedziemy trakt o wac tak samo.

      Skoro dziewczyna chce urodzic dziecko, to bym zrobila wszytko, by jej pomoc je wychowac, ze szkola bym sie dogadala na indywidualny tok nauki. Wyzwanie jest ogromne, ale jesli dziewczyna nie ma pstro w glowie, to wespol zespol dadza rade.
      • eo_n Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 07:59
        kamelia04.08.2007, postąpiłabym tak samo.
      • kol.3 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 08:13
        Przede wszystkim to trzeba panu udowodnić że jest ojcem, pozew to sobie możesz pisać.
        • baltycki Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 08:35
          kol.3 napisała:

          > Przede wszystkim to trzeba panu udowodnić że jest ojcem, pozew to sobie możesz pisać.
          Przede wszystkim, to nalezy poczytac KRiO przed wyrazaniem sie takim tonem.
          Mozna z siebie zrobic goopka.
        • kamelia04.08.2007 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 10:31
          Przede wszystkim robisz z siebie glupka.
          Poczytaj sobie przepisy i nie osmieszaj sie.
          • kol.3 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 11:42
            Poproszę o szczegóły, faktycznie nie znam się, może się dokształcę, zawsze uważałam, że najpierw trzeba facetowi udowodnić, że dziecko jest jego, a potem występować o alimenty. Tym, bardziej że ponoć do 30 proc. dzieci to dzieci innych mężczyzn niż oficjalni tatusiowie.
            • kamelia04.08.2007 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 11:52
              Tak to prawda, nie znasz sie i sie powinnas doksztalcic. Odpowiedz znajdziesz w kodeksie rodzinnych i opiekunczym oraz w kodeksie postepowania cywilnego.

              Kedys byl taki madrala na sali sadowej, najpierw sie wymadrzal, choc nie mial racji. Gdy sad mu oddalil skarge i udzielil pouczenia o srodkach odwolawczych (obowiazek sadu), to pan wyskoczyl "a w jakim trybie mam zlozyc apelacje?".
              Odpowiedz sadu byla "w trybie kodeksu postepowania cywilnego".

              Takaz i jest moja odpowiedz: szczegoly znajdziesz w obowiazujacych przepisach, to wtedy sie doksztalcisz tongue_out
              • triss_merigold6 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 12:00
                Ścislej rzecz biorąc, mogą zbierać faktury i dokumentować koszty prowadzenia ciąży i wyprawki, ale wystąpić o zwrot tych kosztów dziewczyna może dopiero jak dziecko się urodzi i pan uzna w USC albo zostanie mu sądownie udowodnione ojcostwo. Wcześniej nie, bo nie zachodzi domniemanie ojcostwa jak w przypadku dzieci z małżeństw.
                • baltycki Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 12:20
                  KRiO
                  art. 142.

                  Jeżeli ojcostwo mężczyzny niebędącego mężem matki zostało uwiarygodnione, matka może żądać, ażeby mężczyzna ten jeszcze przed urodzeniem się dziecka wyłożył odpowiednią sumę pieniężną na koszty utrzymania matki przez trzy miesiące w okresie porodu oraz na koszty utrzymania dziecka przez pierwsze trzy miesiące po urodzeniu. Termin i sposób zapłaty tej sumy określa sąd.
                  • triss_merigold6 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 12:23
                    Uwiarygodnione, czyli np. mieszkali razem, byli parą. Już widze uwiarygodnione ojcostwo faceta, którego rodzice na oczy pewnie nie widzieli, a świadków współżycia pewnie nie ma.
                    Ale życzę powodzenia.
                  • kol.3 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 13:31
                    Ale nie zostało uwiarygodnione, co więcej facet, jak pisze Autorka, wyraźnie chce się wymiksować z odpowiedzialności. Czyli trzeba mu będzie udowodnić bycie tatusiem przez badanie DNA.
                    • baltycki Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 14:02
                      kol.3 napisała:

                      > Ale nie zostało uwiarygodnione
                      Uwiarygodnienie nastepuje przed sadem, to sad decyduje, czy przedstawione dowody, zeznania swiadkow sa wiarygodne.
              • kol.3 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 12:13
                Jak dotąd te kodeksy nie były mi specjalnie w życiu potrzebne, skoro chcesz uchodzić za eksperta, to może jednak podasz odpowiedni paragraf, bo inaczej trudno Cię będzie poważnie traktować. Jest takie przysłowie "kto się wymądrza ten się wygłupia" .
                • baltycki Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 12:26
                  KRiO
                  Art. 141.
                  Art. 142.
                  • metro_2033 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 12:32
                    Łatwo nie będzie, ale sytuacja nie jest beznadziejna. Dziewczyna ma gdzie mieszkać, rodzice normalni a nie żadna patologia, od której musiałaby uciekać.
                  • kol.3 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 13:36
                    Oba artykuły nie mają zastosowania w tej sytuacji.
                    I kto się wygłupia?
                    Bałtycki i Kamelia.
                    • baltycki Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 14:08
                      Oczywiscie, ze maja.
                      Inna sprawa, czy dziewczyna uwiarygodni przed sadem ojcostwo delikwenta.
                      Zeznania swiadkow, listy, nagranie delikwenta, zdjecia.. wszystko moeze byc dowodem bliskich, bardzo bliskich stosunkow.. a list, czy wypowiedz nagrana moze byc przyznaniem sie do ojcostwa ktorego przed sadem trudno sie wyprzec. (przyznania).
                      Nikt nie twierdzil, ze uduwodni, ale ze taka mozliwosc istnieje nawet przed porodem.
                      • kol.3 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 17:01
                        Wszystko to jest ok. w przypadku jeśli znajomość była dłuższa, a w tym przypadku była jak się wydaje mocno incydentalna. Świadków bara bara zapewne nie ma. Pan będzie szedł w zaparte (obleje dziewczynę pomyjami) i nalegał na DNA, bo nic na tym nie traci, a zyskać może, jeśli w życiu dziewczyny był jeszcze ktoś inny, dziecko może nie być innego autorstwa.
                        • kol.3 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 17:01
                          popr. dziecko może być innego autorstwa.
                          • metro_2033 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 17:09
                            Według ciebie każda kobieta sypia równocześnie z 15 facetami? Sądzisz po sobie?
                            • kol.3 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 20.04.14, 07:23
                              Nie, po Tobie.
                        • baltycki Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 17:42
                          Jeszcze raz.. ostatni.
                          Nie rozumiem, dlaczego niektore kobiety ida w zaparte. Nie mialy racji twierdzac, ze nie mozna zlozyc pozwu przed porodem, to wymyslaja mnostwo innych przeszkod nie zwiazanych z tematem.
                          Tematem naszej rozmowy jest "Mozliwosc zlozenia pozwu przed porodem"

                          > Świadków bara bara zapewne nie ma.
                          Mowimy o uprawdopodobnieniu, a nie o udowodnieniu wspolzycia, ojcostwa..

                          > dziecko może nie być innego autorstwa.
                          Prawdopodobienstwo to nie pewnosc, pewnosc daja badania DNA i w zaleznosci od ich wynniku delikwent placi alimenty, albo udaje sie do sadu z pozwem o zwrot kasy.
                          • kol.3 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 20.04.14, 07:24
                            Gdzie napisano, że można wystąpić o alimenty na dziecko, którego nie ma fizycznie na świecie?
                            • misterni Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 22.04.14, 12:43
                              A kto pisał o alimenty na nienarodzone dziecko?
                        • misterni Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 22.04.14, 12:41
                          kol.3 napisała:

                          Świadków bara bara zapewne nie ma.

                          I nie musi. Wystarczy, że byli widywani razem.
            • metro_2033 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 12:00
              kol.3 napisała:

              > Poproszę o szczegóły, faktycznie nie znam się, może się dokształcę, zawsze uwa
              > żałam, że najpierw trzeba facetowi udowodnić, że dziecko jest jego, a potem wys
              > tępować o alimenty. Tym, bardziej że ponoć do 30 proc. dzieci to dzieci innych
              > mężczyzn niż oficjalni tatusiowie.

              Występujesz do sądu o alimenty od Kazia, twierdząc że jest ojcem twojego dziecka. Jeśli Kazio zaprzecza, sąd zleca badania DNA i wszystko jest jasne. Jeśli równocześnie nie spałaś z Józkiem, to sprawa jest oczywista.
              • triss_merigold6 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 12:05
                Ale o te alimenty oraz pokrycie kosztów wyprawki i opieki w czasie ciąży kobieta może wystąpić dopiero jak dziecko się urodzi.
                • metro_2033 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 12:13
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Ale o te alimenty oraz pokrycie kosztów wyprawki i opieki w czasie ciąży kobiet
                  > a może wystąpić dopiero jak dziecko się urodzi.

                  No, ale w tym wypadku to chyba nie problem. Rodzice chyba nie dadzą jej zginąć z głodu a wyprawka to nie są jakieś gigantyczne kwoty, o ile nie kupuje się wózka za 5 tysięcy.
                  • triss_merigold6 Idiotyczne, nierealne pomysły 19.04.14, 12:21
                    Pewnie owszem.
                    Natomiast dziko bawią mnie teksty najpierw opieka w domu, a potem dziecko do żłobka, przepraszam, który samorządowy żłobek przyjmie dziecko bezrobotnej matki? Żłobki publiczne w dużych miastach są oblężone , są kolejki oczekujących pracujących rodziców więc panna bez pracy naprawdę ma nikłe szanse, żeby umieścić tam dziecko. A żłobki prywatne, prawdziwe żłobki, a nie pożal się Boże klubiki, dobrze sobie liczą za opiekę nad dzieckiem młodszym niż 2 lata.
                    Urzeka mnie tez pomysł, żeby wziąć opiekunkę, a dziewczę będzie dorabiać np. roznosząc ulotki. Opiekunka do malucha to minimum 1600 zł miesięcznie, w Warszawie normalną stawką jest 15 zł za godzinę, a panna ulotkami zarobi jakieś 7 zł za godzinę.
                    • guderianka Re: Idiotyczne, nierealne pomysły 20.04.14, 09:05
                      Napisałam niżej
                      Przerwa w nauczaniu szkolnym-nauka indywidualna w domu. Jak najbardziej realna
                      Zmiana trybu nauczania na zaoczny/wieczorowy- podjęcie pracy . Jak najbardziej realne.
                      Żłobki miejskie (mamy możliwość po znajomości ) lub prywatne -700zł- Jak najbardziej realne.
                      Ergo- sytuacja jak najbardziej do przejścia przy dobrej woli i wsparciu.
                • misterni Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 22.04.14, 12:45
                  triss_merigold6 napisała:

                  Ale o te alimenty oraz pokrycie kosztów wyprawki i opieki w czasie ciąży kobiet a może wystąpić dopiero jak dziecko się urodzi.

                  Może wystąpić również w trakcie ciąży. To od sądu zależy, czy jej i ewentualnych świadków zeznania zostaną uznane za prawdopodobne na dany moment.
    • kamelia04.08.2007 Jak sie spotykala ze sporo starszym od siebie 19.04.14, 07:54
      facetem, to rodzicom nie przeszkadzalo i sobie nie stawiali zadnych pytan, wszystko bylo w porzadku?

      Teraz, jak dziewczyna jest w ciazy, to jest "sorry, ale przy dziecku ci nie pomozemy, bo nie mamy czasu"

      Zenada, bylo miec czas wczesniej, jak z nim wychodzila, czy jak do niej przychodzil, bylo miec czas ibsie zainteresowac co razem robia. To nie predszkolaki, ze nic sie nie stanie.
      Beznadziejni rodzice, nie bylo ich kiedy powinni byc, a teraz jezus, maria, co to bedzie i jak to mozliwe, ze jest w ciazy.


      Skandaliczna postawa chlopaka juz zostala skomentowana
      • kol.3 Re: Jak sie spotykala ze sporo starszym od siebie 19.04.14, 08:15
        Nie wiadomo jak było z tym wychodzeniem, ciąża może być skutkiem bardzo krótkiej znajomości, wystarczy jeden szybki numerek. Rodzice mogli o panu nic nie wiedzieć.
        • kamelia04.08.2007 Re: Jak sie spotykala ze sporo starszym od siebie 19.04.14, 10:29
          Tak oczywiscie. Wsiadla do autobusu, spojrzala na faceta, a na nadtepnym przystanku z nim wysiadla, zeby zrobic ten szybki numerek, od ktorego zaszla w ciaze.


          Nie przychodza ci do glowy bardziej rozsadne przyczyny?
          • kol.3 Re: Jak sie spotykala ze sporo starszym od siebie 19.04.14, 11:38
            Niewiele się mylisz. Poczytaj sobie wpisy na forum "Życie rodzinne". Są matki, które uważają za normalne, że ich 16 letnia córka idzie sama na nocną dyskotekę i wraca sama w środku nocy nocnym transportem publicznym. Są też matki które uważają, że młody człowiek idzie na nocną balangę, spotyka pannę i spędza z nią z marszu noc. Jeśli 40-50 letni rodzice uważają za normalne takie postępowanie, nic dziwnego że zdarzają się niepożądane ciąże.
      • nogaloga555 Re: Jak sie spotykala ze sporo starszym od siebie 19.04.14, 09:46
        Nie ma co oceniać z góry, to po pierwsze.
        To była krótka znajomość, o której rodzice w zasadzie nie mieli pojęcia - to po drugie. Nie da się wszystkiego sprawdzić, nie ma się nigdy 100% pewności, z kim się spotyka nastolatek. Życie.
        Po trzecie - rodzice mają swoją pracę, swoje życie, swoje sprawy i problemy. Żaden z nich nie poświęci się w pełni dla dziecka, nie zrezygnuje zupełnie z pracy. To oczywista oczywistość. Pomoc, o czym pisałam już - w stopniu niewielkim, bo może od 2 do 3 godzin dziennie będą mogli poświęcić wnukowi, aby córka mogła trochę odpocząć - to jest mało, ale o większej liczbie godzin do pomocy nie ma mowy.
        Więc to wszystko nie jest takie piękne, proste.
        • kamelia04.08.2007 Re: Jak sie spotykala ze sporo starszym od siebie 19.04.14, 10:26
          No to juz teraz moge ocenic, bo wszystko wyjasnilas. Widze, ze doszlo do zaniedban z winy rodzicow.

          Wynika z tego, ze rodzice niewiele mieli kontaktu z corka i raczej nie wiedzieli co sie z nia dzieje, z kim sie spotyka. Rodzice, ktorzy interesuja sie wlasnym dzieckiem, by nie pisali, ze "nigdy nie ma sie 100% pewnosci". Takie teksty wychodza od osob, ktore sa w ogole nieobecne czy to cialem, czy to duchem i takimi slowami probuja usprawiedliwic zaniedbanie. Rodzic, ktory mial prawidlowe relacje z dzieckiem, by napisal zupelnie co innego.

          Ja sobie tego nie zmyslam, bo ty to sama piszesz w paragrafie "po trzecie".
          Jakie to sa te "swoje sprawy, swoje zycie, swoje problemy"? Chyba corka wchodzi w zakres tego "swoje sprawy.....". Jak dla mnie, to wlasnie dzieci i maz to sa "moje sprawy, moje problemy".

          Zostawili nastolatke sama sobie, bo mieli te swoje sprawy, swoje zycie. Znaczy w dupie mieli wlasna corke. Wcale sie nie dziwie, ze dziewczyna sobie znalazla faceta o tyle lat starszego. To wam tez nic nie mowi? Dlaczego nie spotykala sie z rowiesnikiem, tylko z doroslym facetem?

          Dziewczyna urodzi, a i tak ja zostawicie sama sobie, bo macie te swoja prace, swoje zycie. Pomoc rodzicow bedzie bardzo wazna po urodzeniu dziecka. Co to sa te 2-3 godziny dziennie, jak jeszcze to trzeba ze szola pogodzic? Kurde, w glowie sie nie miesci. Za pare miesiecy bedzie 3 pelnoletnich osob w domu, starzy beda sobie siedziec spokojnie w pracy, a ta dostanie kota od zajmowania sie niemoleciem prawie cala dobe.

          To juz nawet nie chodzi o tego chlopaka, ktory jest skonczonym skur...synem, ale o zenujaych rodzicow, ktorzy zostawiaja mloda dziewczyne zupelnie sama z tak ogromnym wyzwaniem.
          Zawiedliscie na calej linii.

          Gdyby mi sie miala urodzic wnuczka w takich okolicznosciach, to bym zupelnie inaczej postepewala. Na pewno nie pochwalalabym ani aborcji, ani adopcji, tylko pomagalabym w wychowaniu dziecka. Dla chcacego nie ma problemu.


          Majac takich rodzicow, ktorzy sie wypieli, to na miejscu tej dziewczyny rozwazylabym jednak aborcje lub adopcje
          • alexa0000 Re: Jak sie spotykala ze sporo starszym od siebie 19.04.14, 11:01
            > Gdyby mi sie miala urodzic wnuczka w takich okolicznosciach, to bym zupelnie in
            > aczej postepewala. Na pewno nie pochwalalabym ani aborcji, ani adopcji, tylko p
            > omagalabym w wychowaniu dziecka. Dla chcacego nie ma problemu.

            Jakie to proste, nie ma problemu. Rzucam prace i opiekuję sie wnukiem,przerzucając sie na żołędzie.

            Tak w ogóle, to powiem wam,że dla mnie sytuacja w której po pracy miałanym sie zajmowac malym dzieckiem ( wnukiem) kilka godzin dziennnie przez kilka lat jest po prostu masakrą.
          • aka10 Re: Jak sie spotykala ze sporo starszym od siebie 19.04.14, 13:24
            kamelia04.08.2007 napisała:

            > No to juz teraz moge ocenic, bo wszystko wyjasnilas. Widze, ze doszlo do zanied
            > ban z winy rodzicow.
            >
            > Wynika z tego, ze rodzice niewiele mieli kontaktu z corka i raczej nie wiedziel
            > i co sie z nia dzieje, z kim sie spotyka. Rodzice, ktorzy interesuja sie wlasny
            > m dzieckiem, by nie pisali, ze "nigdy nie ma sie 100% pewnosci". Takie teksty w
            > ychodza od osob, ktore sa w ogole nieobecne czy to cialem, czy to duchem i taki
            > mi slowami probuja usprawiedliwic zaniedbanie. Rodzic, ktory mial prawidlowe re
            > lacje z dzieckiem, by napisal zupelnie co innego.
            >
            Kamelia, Ty z cala pewnoscia nie masz nastoletniej corki. Inaczej bys w ten sposob nie pisala.
            Przykre, ze tak oceniasz rodzicow tej nastolatki. Sadzisz, ze skoro sie kilka razy spotkala z facetem pod 30-tke (bo autorka pisze, ze to byla bardzo kotka znajomosc), to od razu poleciala do matki czy ojca, zeby sie z tego zwierzyc? Czego mogla sie spodziewac? Aprobaty?
            Nastolatki ucza sie na wlasnych bledach. Inaczej by nie bylo pijacych ani palacych nastolatkow, nie byloby tez mlodych narkomanow. Mlode dziewczyny nie wspolzylyby az do slubu albo od 15-tego roku zyciu bralyby tabletki anty. Wszystko byloby latwiejsze, gdyby mlodzi ludzie chcieli, choc po czesci, skorzystac z rad rodzicow, ktorzy sami nauczyli sie pewnych rzeczy na wlasnych bledach. Tak jednak nie jest i zapewne nigdy nie bedzie.
            >
            >

            >
        • a.n.a0 Re: Jak sie spotykala ze sporo starszym od siebie 19.04.14, 12:59
          Nogaloga555 Ale tak to przezywas. Niech rodzice sie martwia a nie ty.
    • kol.3 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 08:09
      W tej sprawie jest istotne na ile dziewczyna chce wziąć na siebie ciężar wychowania dziecka.
      Trzeba jej dokładnie uświadomić jak dalej będzie wyglądało jej życie - będzie to wychowanie dziecka, kontynuowanie nauki wieczorowo itp. .
      Byłabym jak najdalsza od takich rozwiązań, aby babcia brała na siebie główny ciężar wychowania dziecka, brała jakieś dodatkowe urlopy, szaleństwa (w końcu matka 17-latki może stracić pracę) bo wtedy zdejmie się z dziewczyny odpowiedzialność, rodzice pomogą, zrobią za nią, "pozamiatają", a ona za chwilę zjawi się z następnym dzidziusiem.
      Co do alimentów, to może nie być łatwo. Znam rozwiedzione kobiety z dziećmi, które walczą w sądach o to by ojcowie dzieci cokolwiek dali na dziecko - można doprowadzić dziecko do dorosłości i alimentów dostać tyle co kot napłakał.
      • nogaloga555 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 09:50
        Ona wie, że łatwo to zdecydowanie nie będzie, też ją przeraża, jak to będzie wyglądało, jak już urodzi, wie, że plany się jej zmienią znacznie (chociaż nie ma mowy o rezygnacji ze szkoły średniej, potem dalszej edukacji) - ale usunąć nie chce (co byłoby dobre), oddać raczej też nie odda - taki typ, który nie potrafiłby tego zrobić.
        Dziadkowie nie poświęcą się dla wnuka, pomogą, ale w stopniu bardzo ograniczonym, o czym pisałam kilka razy już.
        Ciężko będzie, to na pewno.
        • mruwa9 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 11:44
          koniecznie alimenty od ojca. Kasa bedzie niezbedna chocby na zatrudnienie opieki do dziecka, zeby dziewczyna mogla kontynuowac nauke a jej rodzice prace. wspolnymi silami da sie.
          Nie bedzie latwo, to na pewno, ale to nie jest koniec swiata ani najwieksza tragedia na swiecie. Dziecko moze wniesc do rodziny mnostwo radosci i szczecia, jeszcze wszyscy na jego punkcie oszalejecie smile A dziewczynie da moze kopa i dodatkowa motywacje do nauki, zdobycia dobrego wyksztalcenia, zawodu, w tym warto ja na pewno wspierac.Bo ma dla kogo walczyc.
          Gdy juz ochloniecie z pierwszego szoku, poszukajcie pozytywow tej trudnej sytuacji.
          I nie czuj sie winna (chodzi o twoja corke?). Takie historie zdarzaja sie nawet w najlepszych rodzinach wink a 17-latka to autonomiczny byt, wplyw rodzicow na jej zachowania i decyzje jest dosc ograniczony.
          Stalo sie.
          Ale jednego jestem pewna: jesli , wbrew zdaniu dziewczyny, bedziecie naciskac na aborcje, zapamieta wam to do konca zycia.
          Slowa potrafia bardzo ranic. Nawet wypowiedziane w dobrej wierze..
          Dlatego uwazam, ze okazanie pelnego wsparcia dziewczynie, ktorej na pewno jest jeszcze ciezej, niz wam, bo to jej zycie bezpowrotnie sie zmieni, na zawsze, jest jedyna opcja. Niech wie, ze stoicie za nia murem. Ona tego teraz bardzo potrzebuje.
          Walczyc o alimenty od ojca dziecka.
        • kol.3 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 12:01
          Szkoda, że chłopak się wysmerfowal z odpowiedzialności. Moja kuzynka tuż po maturze wyszła za mąż (wielka miłość), od razu poszła na studia, urodziła dziecko, obie trochę babcie pomogły, choć obie pracowały i dali radę.
          • triss_merigold6 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 12:06
            Cóż, rodzice powinni byli bardziej wnikliwie obserwować z kim nastolatka spędza czas.
            • nogaloga555 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 13:00
              Nie da się wszystkiego sprawdzić. Rodzice pracują, nie zawsze mają czas na rozmowy z nastoletnim dzieckiem, nie zawsze są w stanie sprawdzić, z kim ich dziecko się zadaje. To nie takie cudowne i proste, jak się pisze.
              Matki małych dzieci to pewnie wiedzą, jakich kolegów te ich dzieci mają, z nastolatkami sprawa ma się zdecydowanie inaczej.
              • triss_merigold6 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 13:02
                To niech zapytają czy chociaż dane osobowe tego pana zna, adres jakiś czy coś.
              • a.n.a0 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 13:03
                To jestes jej matka wkoncu?
              • aka10 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 13:05
                nogaloga555 napisał(a):

                > Nie da się wszystkiego sprawdzić. Rodzice pracują, nie zawsze mają czas na rozm
                > owy z nastoletnim dzieckiem, nie zawsze są w stanie sprawdzić, z kim ich dzieck
                > o się zadaje. To nie takie cudowne i proste, jak się pisze.
                > Matki małych dzieci to pewnie wiedzą, jakich kolegów te ich dzieci mają, z nast
                > olatkami sprawa ma się zdecydowanie inaczej.

                Swieta racja. Nastolatki nie da sie pilnowac i miec na oku caly czas. Poza tym, nie wiadomo, czy rodzice o tym 28-latku wiedzieli i czy wiedzieli jak daleko ta znajomosc zaszla.
                • a.n.a0 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 13:11
                  Aka rodzice nic nie wiedza. Nogaloga wie najlepiej
            • kol.3 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 17:13
              Ale moja kuzynka nie wyszła za mąż z powodu wpadki. Po prostu wyszła za mąż bardzo młodo, zaraz po maturze, urodziła dziecko, babcie pomogły, ona skończyła studia, jak mi się wydaje nawet dziennie i wszystko było OK. , ale zadziałała pełna solidarność obu rodzin.
    • hugu Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 08:34
      Nie jest to wymarzona sytuacja, ale też żadna tragedia.
      Dziewczyna jest prawie dorosła, zdrowa - w dawnych czasach mnóstwo kobiet w jej wieku zostawało matkami i nie posądzano ich o niewydolność.
      Przede wszystkim: w tak ważnej sprawie decyzję powinna podjąć sama.
      Gdybym była jej rodzicem, nakreśliłabym tylko warunki towarzyszące obu możliwym wyborom:
      - jeśli aborcja, to, oczywiście, nie będzie wypominania, plus pełna dyskrecja
      - jeśli urodzenie, to (piszę tak, jak ja bym zrobiła) nauka w trybie zaocznym i samodzielna opieka nad dzieckiem plus bardzo ściśle określona pomoc rodziców (np. 5 razy w tygodniu po 3 godziny całkowitej opieki, żeby córka mogła się pouczyć, wyjść po zakupy itd., plus wsparcie finansowe w rozsądnym wymiarze). Żadnego wstawania w nocy, gotowania dla dziecka, sprzątania po nim, zmywania, kąpania, karmienia - w końcu to matka ma być matką, a nie babcia. Rozmycie obowiązków doprowadziłoby też do tego, że w końcu to babcia wszystko by robiła, a nie o to chodzi. Dziewczyna 17-letnia, zdrowa, normalna, z wąską ale stałą pomocą rodziców jest w stanie ogarnąć sytuację.
      Dodatkowo w trybie pilnym wystąpiłabym o alimenty od ojca dziecka, a jeśli byłby niewypłacalny - od jego dziadków.
      Potem żłobek, w czasie chorób dziecko z mamą ucząca się zaocznie - uczennicy czy studentce łatwiej mieć tolerowane nieobecności niż pracownikowi po 50-tce chodzić na częste zwolnienia.
      A może dziadkowie z drugiej strony byliby zainteresowani konkretną pomocą?... Z nimi też wypadałoby pogadać, jeśli decyzja dziewczyny byłaby na "Tak".
      • pederastwa Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 10:19
        > Dziewczyna jest prawie dorosła, zdrowa - w dawnych czasach mnóstwo kobiet w jej
        > wieku zostawało matkami i nie posądzano ich o niewydolność.

        W dawnych czasach te 17latki były na utrzymaniu mężów,lub zasuwały w polu.
      • mruwa9 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 12:25
        hugu napisała:

        >> - jeśli urodzenie, to (piszę tak, jak ja bym zrobiła) nauka w trybie zaocznym i
        > samodzielna opieka nad dzieckiem plus bardzo ściśle określona pomoc rodziców (
        > np. 5 razy w tygodniu po 3 godziny całkowitej opieki, żeby córka mogła się pouc
        > zyć, wyjść po zakupy itd., plus wsparcie finansowe w rozsądnym wymiarze). Żadne
        > go wstawania w nocy, gotowania dla dziecka, sprzątania po nim, zmywania, kąpani
        > a, karmienia - w końcu to matka ma być matką, a nie babcia. Rozmycie obowiązków
        > doprowadziłoby też do tego, że w końcu to babcia wszystko by robiła, a nie o t
        > o chodzi. Dziewczyna 17-letnia, zdrowa, normalna, z wąską ale stałą pomocą rodz
        > iców jest w stanie ogarnąć sytuację.

        gdyby wskutek macierzynskich obowiazkwo dziewczyna miala zawalic szkole czy pograzyc swoje szanse na zdobycie porzadnego wyksztalcenia, niezbednego posagu na cala swoja i dziecka przyszosc, to ja raczej sama wolalabym wziac na siebie nocne pobudki, niz zmuszac dziewczyne do wszystkich obowiazkow okolodzieciowych, ktore, nota bene, w normalnej rodzinie dziela miedzy siebie oboje rodzice. Tu dziewczyna na dzien dobry zostanie sama. Nie uwazam za sluszna postawe, ze w imie konsekwencji dziewczyna obowiazkowo musi wypic piwo, ktore sama nawarzyla.
        Co innego, gdyby zamiast nauki dziewczyna wybrala opcje wolnosci towarzysko-imprezowej, gdy dziadkowie zajmuja sie jej dzieckiem. Tu nie ma zmiluj sie.
        Ale ja bym zrobila wszystko, zeby tylko dziewczyna mogla kontynuowac nauke w normalnym trybie i zeby wczesne macierzynstwo nie przekreslilo jej planow edukacyjnych i zawodowych . to jest IMHO priorytet.
        • triss_merigold6 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 12:29
          W tej sytuacji IMO plany edukacyjno-zawodowe muszą ulec weryfikacji. Indywidualny tok nauczania, zaliczenia w trybie eksternistycznym, matura, a potem jakiś kurs zawodowy albo szkoła policealna też zawodowa albo studia zaoczne - coś co da się pogodzić z pracą.
          • mruwa9 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 13:38
            i zamiast porzadnych, przyszlosciowych studiow z perspektywa dobrze platnej pracy , zapewniajacej dobre warunki zyciowe i bytowe i dziewczynie, i dziecku, wyladuje po szkole policealnej na kasie w tesco, pracujac do konca zycia za najnizsza krajowa.

            Super alternatywa...

            Jesli teraz, za ciosem, dziewczyna nie dokonczy edukacji na porzadnym poziomie, ugrzeznie w tym marazmie bez wyksztalcenia, zawodu i bez pracy do konca zycia.
            Bo, paradoksalnie, jesli teraz tego nie zrobi, to szanse na to, ze w pozniejszych latach uda sie to nadrobic, sa w polskich realiach bardzo malo prawdopodobne.
            • triss_merigold6 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 13:45
              Trudno, tak sobie wybrała.
              Nie uważam aborcji za zło czy dożywotnią traumę, dla nastolatki to najlepsze rozwiązanie, chwalić się nie musi.
              • metro_2033 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 13:53
                triss_merigold6 napisała:

                > Trudno, tak sobie wybrała.
                > Nie uważam aborcji za zło czy dożywotnią traumę, dla nastolatki to najlepsze ro
                > związanie, chwalić się nie musi.

                Ale chwytasz, że dla nastolatki (a właściwie już młodej kobiety) aborcja, którą wykonała, bo wszyscy na nią naciskali, może być traumą? Co po jednym spłynie jak woda po gęsi, innego będzie gryzło całymi latami.
            • nogaloga555 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 14:04
              Po szkole policealnej, po kierunkach typu asystentka/higienistka/technik BHP raczej nie każdy ląduje z góry na kasie w Tesco.
        • hugu Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 18:10
          Pisałam ze swojej perspektywy: Abym ja mogła zachować pracę, nie mogłabym sobie pozwolić po 50-tce na nieprzesypianie nocy i bycie w efekcie kiepską w tym, co robię. Podziękowano by mi. I nie miałabym już czego szukać na rynku pracy.
          Nie poświęciłabym swojej niezależności finansowej, pracy i wszystkiego, o co przez dziesiątki lat zabiegałam w imię niezakłócania komfortu uczenia się młodej córce, która ma całe życie przed sobą i jeśli nawet za pierwszym razem słabiej zda maturę, to ma szanse poprawek, a jeśli już się wykształci - ma szanse na znalezienie dobrej pracy wielekroć wyższe niż zwolniona pani po 50-tce.
    • naomi19 Re: Co w takiej sytuacji (ciąża nastolatki)? 19.04.14, 09:00
      moja córka w takiej sytuacji zapewne błyskawicznie zachorowałaby na wrzody, na co natychmiast musiałaby połknąć 1 tableteczkę. I po sprawie. No chyba, że by chciała rujnować sobie życie- proszę bardzo, nie ma problemu dopoki to by nie było moje dziecko, a jej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka