77kunda
01.05.14, 08:36
Mam pytanie do rodziców dzieci niepełnosprawnych.
Bo mam mętlik w głowie.
W klasie mojego dziecka jest trójka dzieci niepełnosprawnych. Klasa bardzo fajna rodzice też. Jeden z dzieci ma ZA chodzi po klasie, wyrzuca dzieciom rzeczy z piórnika do kosza, zostało to opanowane i usprawiedliwione. Próby w kościele dziecko lata po kościele, rzuca się po ławkach, gada, jak jest ktoś dorosły przy nim to ok. Dzieci siedzą sami z innym chłopcem siedzi dorosły bo tutaj występuje też niepełnosprawność ruchowa zresztą jego rodzina rozumie jego deficytu.
I padała propozycja aby przy tym chłopcu z ZA też ktoś siedział ale rodzic tego chłopca się nie zgadza bo on się tylko popisuje.
Moje dziecko jest niedosłyszące i jak dostałam propozycję spowiedzi z zakrystii jakoś się nie obraziłam że jest w jakiś sposób wykluczone.
My jako rodzice i szkoła nie jesteśmy przeciwko temu dziecku z ZA ale nie chcemy podporządkowywać wszystkiego temu chłopcu.
I teraz proszę o wypowiedz czy to taki wielki dyshonor siedzieć przy chorym swoim dziecku na uroczystości aby mu pomóc.
Bo może się czepiamy niech lata po kościele przeszkadza i robi co chce.