Ostatnio któraś z forumek pisała o ascetyczie urządzonym mieszkaniu i próbie ożywienia go. Ja mam podobny problem. Ale o ile prostota daje mi poczucie uporządkowania i uwielbiam brak dodatków, zwłaszcza że na te droższe z klasą mnie nie stać, o tyle nie mam pomysłu na okno. W salonie. Nie mam karnisza. Do tej pory mąż alergik ostro sprzeciwiał się firankom, zasłonkom itp. Myślałam o tych frędzelkach czy makaronach? Jak to tam się nazywa; ale do tego potrzebny jest karnisz. Karnisze mi się nie podobają. Okno mam wielkie. Na całą ścianę, z wyjściem na taras. Zimą zawieszam bombki, na wielkanoc jajka zdobione. Teraz pomysłu brak. W dodatku okno dziwnie wg mnie osadzone. Czy jeśli wstawię tu fotkę, doradzicie coś rozsądneho czy zjecie żywcem a potem będziecie przez 10 lat wyciągać?