28.06.14, 23:03
Tak sobie pomyślalam, że kiedy sama bylam nastolatką, wieeeele lat temu, ale znowu nie starozytność, pierwszy stosunek poprzedzal naprawde dlugi okres, kiedy ograniczaliśmy sie do pettingu. To czasem były całe lata, dotyczto mnie, ale i wielu moich koleżanek, wydaje mi sie, że było o wiele powszechniejsze niż teraz. I chyba lepsze - pozwalalo bezpiecznie uczyc się ciala, reakcji i wlasnych, i drugiego, uczyło chyba większego panowania nad swoją zmyslowością, uważności, no i było nieporownywalnie bezpieczniejsze. Teraz jakoś bardzo szybko to idzie.
Obserwuj wątek
    • feleedia Re: bzykanie 28.06.14, 23:09
      Znaczy się laskę robiłaś?

      • semihora Re: bzykanie 28.06.14, 23:37
        A masz z tym jakiś problem?
    • andaba Re: bzykanie 28.06.14, 23:10
      Myslałam, że to o chrabąszczach będzie, własnie mi jeden wpadł do pokoju, musiałam go wyprosić.
    • ina_nova Re: bzykanie 28.06.14, 23:39
      Myślę, że zależy to od wielu czynników. Za moich nastoletnich czasów naście lat temu petting nie trwał latami czy miesiącami, a nawet tygodniami zanim przeszło się do konkretów. Ale znam przecież tylko kilka przypadków, ty pewnie również.
    • riki_i Re: bzykanie 28.06.14, 23:41
      Nawet w starożytnych czasach nie każdy chodził tygodniami. Były też imprezy z alkoholem (domówki wg dzisiejszej terminologii), gdzie się różne rzeczy zdarzały osobom nie do końca dobrze się znającym big_grin
    • 3livka Re: bzykanie 29.06.14, 00:35
      Mam podobne doswiadczenia. Wiem ze sporo koleżanek miało podobnie, kilka szybciej przeszło do konkretow. Choc mysle ze te drugie sporo stracily.
      • shor-tie Re: bzykanie 29.06.14, 00:37
        Trudno powiedzieć.Mam młodszą kuzynkę,która niedawno opuściła szkolne mury,więc może coś na ten temat powie tongue_out Myślę też,że może to wyglądać różnie w zależności od typu szkoły i środowiska rówieśniczego.Co innego panienka z dobrego liceum,a co innego z zawodówki.Staram się nie umniejszać tym drugim,ale niestety...W moim niby to prestiżowym liceum,gdzie dziewczyny stanowiły 3/4 klasy na palcach jednej ręki można było policzyć te,które już miały ten pierwszy raz za sobą - i dotyczyło to zarówno klasowej "szarej myszki",jak i typowej blondyny "przewodniczącej cheerleaderek".Nie wiem dlaczego tak było,może z braku fajnych przedstawicieli płci męskiej w klasie i nielicznych przystojniaków w szkole,może z powodu nadmiaru nauki - jakoś szło to chyba stadnie...Ta niewielka liczba nie-dziewic to były raczej takie,które z różnych powodów jak najszybciej chciały to mieć za sobą, i z zakochaniem bądź miłością niewiele to miało wspólnego.Co do reszty to przypuszczam,że mogły dojechać jako nietknięte do 23.roku życia np. I nie było to żadna szkoła katolicka...A w takiej budowlance było już zupełnie inaczej - bycie dziewicą należało raczej do obciachu,panienki wręcz dorównywały temperamentem bardzo zadowolonym z tego faktu chłopcom,a posiadanie dzidzi i uzyskanie statusu małoletniej mamusi nikogo nie dziwiło.Myślę,że dzisiaj może być podobnie...
        • eraz-lilipop Re: bzykanie 29.06.14, 01:47
          Rocznik 80 . W podstawówce w 8 klasie dwie dziewczyny miały swój pierwszy raz za sobą , te madrzejsze na świadectwie szkolnym wink . W szkole średniej większość popłynęła w okolicach 17. W moim środowisku młodzież się miziala , całowała o seksie oralnym nikt nie wspominał wink przed pierwszym razem.
        • 3eneduerabe Re: bzykanie 29.06.14, 01:48
          Ja chodzilam do dobrego liceum i raczej wiekszosc dziewczyn w klasie maturalnej mialy juz za soba pierwsze razy, ja bylam chyba wyjatkiem bo duzo pozniej, ze wzgledu na to, ze pierwszego chlopaka mialam duzo pozniej. Co do chlopcow podobnie(wiem bo mam meza z liceum), tak 2liceum to wiekszosc juz po skosztowaniu seksu.Wiec niewazne czy dobre liceum czy zawodowka z tym bardzo roznie z tym bywa smile. Za to pamietam rozmowy z kolezankami jak opowiadaly o swoich 1razach i jak to wyglada, jak to jest smiesznie sie wspomina. I czy od razu na calosc czy wielomiesieczne przygotowania to akurat nie wiem. Moge na swoim przykladzie powiedziec ze od momentu sprobowania jakis dotykanek do 1razu minely 4lata, oczywiscie nie z tym jednym chlopakiem. A liceum skonczylam 7lat temu wiec byc moze od tego czasu wszystko sie zminilo.
          • 3eneduerabe Re: bzykanie 29.06.14, 01:53
            znaczy duzo pozniej, ja po 20 dopiero smile wiec nie wiem, mnie sie wydaje, ze ani to od szkoly nie zalezy, ani od czasow ( "bo teraz ta mlodziez taka, siaka ") tylko po prostu od czlowieka, od wychowania i tak bylo, jest i bedzie.
            • eraz-lilipop Re: bzykanie 29.06.14, 02:00
              O to prawda.
            • 3eneduerabe Re: bzykanie 29.06.14, 02:02
              to znaczy zebym zostala zrozumiana dla mnie tam pierwsze seksy mnie szokuja czy w wieku 15lat czy w wieku 20lat. Chodzi mi ze od czlowieka zalezy, wychowania. Bo np u mnie rodzice powtarzali, ze to fajnie sie zakochac, byc z kims powazniej i mysle ze tez z tego powodu bylo to pozniej. Jak rodzice maja luzniejsze podejscie to i dzieci pewnie tez. Ktore podejscie lepsze- zadne. Jednak w mediach, gazetach tak naglasniaja jaka ta mlodziez jest a mysle, ze kiedys bylo dokladnie taka sama czy 10 czy 20 czy 40lat temu smile
            • priszczilla Re: bzykanie 29.06.14, 02:11
              Od temperamentu przede wszystkim i szybkości dojrzewania. Niektórym zaczyna się wcześniej, innym później, niektórzy mają silniejszy inni słabszy popęd. Niektórym naprawdę trudno nad tym zapanować, kiedy mają po 16-17 lat. Cieszę się, że nie musiałam tego przechodzić w dobie internetu, który znacznie ułatwia szeroko zarzucać sieć wink Nie wiem czy dałabym radę skończyć szkołę.
              • 3eneduerabe Re: bzykanie 29.06.14, 02:14
                Ja tam uwazam, ze jestem temperamentna przecietnie wink jednak wychowanie zrobilo swoje
                • 3eneduerabe Re: bzykanie 29.06.14, 02:17
                  ze tak nie od razu, moglam w koncu od razu jednak 4lata bylo miedzy czyms a seksem, no nie wiem mialam w glowie ze seks jednak to cos powaznego, zobowiazujacego smile
                  • priszczilla Re: bzykanie 29.06.14, 02:22
                    Ja też to miałam w głowie, ale głowę zdarzało mi się tracić. wink
                • eraz-lilipop Re: bzykanie 29.06.14, 02:30
                  Mam siostrę i nas chowali rodzice robta. co chceta . Ja byłam wcześniej dojrzewajaca rozgarnita dziewczyna z temperamentem do obudzenia . Moja siostra później dojrzewajaca , rządną przygód z mega temperamentem.
                  Wychowanie przez rodziców może mieć wpływ ale wcale nie musi.
    • priszczilla Re: bzykanie 29.06.14, 02:01
      Ja jakoś to inaczej wspominam (zaczęłam uprawiać seks ok. 22 lata temu - teraz mi przyszło do głowy, że 2 lata temu minęła 20 rocznica tego wydarzenia, czemu się nie świętuje takich rocznic?) Z pierwszym chłopakiem, który mnie naprawdę zainteresował w sensie erotycznym faktycznie uprawialiśmy tylko petting. Był ode mnie starszy raptem o półtora roku, ale uznał że jestem za młoda na seks, i tylko mnie wkurzał tym pettingiem, podczas gdy ja pięć minut po tym, jak go pierwszy raz zobaczyłam miałam jasność, że chcę z nim robić bardzo złe rzeczy i do samego końca nie ustałam w staraniach wink Udało mi się dopiero po latach, w czasie których on trenował intensywnie i z perspektywy bardzo się cieszę, że poczekałam, bo teraz mam jedno cudowne wspomnienie więcej.

      Później jednak już raczej na takich opornych nie trafiałam. wink
    • gretchen184 Re: bzykanie 29.06.14, 07:29
      rocznik 74, dobre liceum.
      w mojej klasie połowa dziewczyn uprawiała regularny seks a druga nie. i tak było wszędzie.
      na imprezach piło się sporo i bzykało.
      ja swój pierwszy raz wspominam mało romantycznie bo zostałam zgwałcona.
      potem były różne imprezy ale seksu jako takiego nie było tylko jakieś pieszczoty itp.
      dopiero kiedy poznałam mojego męża to najpierw się bzyknęliśmy a potem zaczęliśmy się poznawać. z tego co wiem sporo związków tak się właśnie zaczęło- od seksu.
    • morgen_stern Re: bzykanie 29.06.14, 09:13
      Masz rację, w "moich czasach" i moim środowisku też tak było. Najpierw długo, długo petting, stosunek to już było coś WOW i nie dochodziło się do tego zbyt szybko.
      • anias29 Re: bzykanie 29.06.14, 09:24
        ja ten sam rocznik co morgen, minęły 4 m-ce zanim doszliśmy z chłopakiem "do rzeczy" wink (mieliśmy 17-18 lat)
        • nangaparbat3 Re: bzykanie 29.06.14, 11:47
          Jestem od Was dużo starsza, byly problemy z antykoncepcją, jakąkolwiek, może to też mialo znaczenie?
          • koronka2012 Re: bzykanie 29.06.14, 13:50
            nangaparbat3 napisała:

            > Jestem od Was dużo starsza, byly problemy z antykoncepcją, jakąkolwiek, może to
            > też mialo znaczenie?

            E tam, wtedy nie miałam problemow żeby iść do gina i dostać receptę na tabsy. Kto był przezorny i rozgarnięty, to sobie załatwił, te, które nie były wtedy - nie byłyby i dzisiaj.

            Nie jestem pewna, czy teraz nie ma jakichś prawnych przeciwskazań do wypisywania recept nastolatkom. Jak moja córka miała 17 lat musiałam dać upoważnienie, że wolno jej iść do internisty bez mojej obecności, nie wiem, może do gina mogłaby?
    • sanrio Re: bzykanie 29.06.14, 09:43
      nie popieram bzykania się nastolatków gimnazjalnych ale uważam, że spędzanie lat na pettingu z jednym chłopakiem to strata czasu.
    • annajustyna Re: bzykanie 29.06.14, 09:47
      A w moich czasach i otoczeniu tylko patologia w wieku nastoletnim miala seks.
      • bei Re: bzykanie 29.06.14, 10:24
        Było i jest różnie.
        Moja babcia ( ur 1900 r.) wspominała, ze mimo środowiska " dobrych domów" młodzież doroślała bardzo szybko. Dziewczynki siedemnastoletnie zmieniały stan cywilny, 15 latka w ciąży to nie było rzadkie zjawisko.
        Verdana wspominała o chorobach wenerycznych w tamtych czasach - w gimnazjach.
        Z relacji mamy ( ur. 1935 r.) - wczesne zamążpojście było na topie ( zapewne nie bez wpływu był fakt wcześniejszego starzenia się fizys, teraz czterdziestolatka stan ciala ma ledwo dwudziestoparoletni)
        W moim liceum duzo dziewczyn było juz po inicjacji, jedna ze znajomych z klasy pierwszą ciązę poronila przed rozpoczęciem roku w LO.
        Zapewne wiele ( osądzam wg siebie smile kłamały, ze nie są dziewicami by nie mieć "złej opini" smilesmilesmile
        Moj znajomy- (rówieśnik 1963- syn lekarza) opowiadał, ze w jego kręgach bananowa młodzież rozpoczynala wspołzycie nawet w wieku 12 lat!

        Myślę, ze teraz jest lepiej, jest świadomość konsekwencji .
      • klamkas Re: bzykanie 29.06.14, 10:49
        "mieć seks" ?! Brrrr...
        • annajustyna Re: bzykanie 29.06.14, 11:32
          Nie, lepiej brzmi uprawiac wink.
          • klamkas Re: bzykanie 29.06.14, 12:05
            Tak, lepiej brzmi uprawiać. Mieć to można psa, albo samochód, albo nawet dziecko. Ale seksu się nie ma, chyba, że jest się biernym i nieruchawym, to wtedy słowo uprawiać (jako, że mówi ono o jakiejś aktywności) nie pasuje.
      • jagienka75 Re: bzykanie 29.06.14, 13:30
        annajustyna napisała:

        > A w moich czasach i otoczeniu tylko patologia w wieku nastoletnim miala seks.


        a dla mnie to była i jest patologia.
        nastolatki to chyba powinny mieć inne rzeczy w głowie, niż seks.
        • pederastwa Re: bzykanie 29.06.14, 13:39
          agienka75 napisała:

          > annajustyna napisała:
          >
          > > A w moich czasach i otoczeniu tylko patologia w wieku nastoletnim miala s
          > eks.
          >
          >
          > a dla mnie to była i jest patologia.
          > nastolatki to chyba powinny mieć inne rzeczy w głowie, niż seks.

          Nastolatka, to przedział 11-19 lat.
          Nie widzę nic patologicznego w rozpoczynaniu współzycia wwieku 17-19 lat. Absolutna norma rozwojowa.
          • jagienka75 Re: bzykanie 29.06.14, 13:44
            tak, tylko ciekawe, kto wychowuje dzieci tych 17-19 latków, które powstają w radosnym akcie współżycia.
            • cosmetic.wipes Re: bzykanie 29.06.14, 13:50
              18 czy 19 latkowie to osoby pełnoletnie
              Nic nie stoi na przeszkodzie aby wychowywani dziecko samodzielnie.
            • pederastwa Re: bzykanie 29.06.14, 14:17
              > tak, tylko ciekawe, kto wychowuje dzieci tych 17-19 latków, które powstają w ra
              > dosnym akcie współżycia.


              A obiło ci się kiedyś o uszy słowo "antykoncepcja"?

              Większość moich licealnych znajomych w tym wieku rozpoczynało współżycie. I teraz uwaga - nie znam nikogo, kto by wpadł.

              • jagienka75 Re: bzykanie 29.06.14, 14:30
                oczywiście, że mi się obiło, ale ja sama miałam inne i jednak fajniejsze rzeczy w głowie, niż sekswink
                znam też takich, którzy pozaliczali wpadki. nastolatki z "dobrych domów". ciekawe tylko, gdzie byli rodzice.
                myślisz, że kto te dzieci później utrzymywał, jak nie oni? przecież nie ich nastoletnie dzieci.
                seks to nie zabawa, więc tym bardziej nie rozumiem, do czego się śpieszyć, będąc jeszcze dzieciakiem na utrzymaniu rodziców.
                to takie moje skromne zdanie.
                • pederastwa Re: bzykanie 29.06.14, 14:47
                  > oczywiście, że mi się obiło, ale ja sama miałam inne i jednak fajniejsze rzeczy
                  > w głowie, niż sekswink

                  Wiesz, ale nastolatki które współżyją, nie zajmują się wyłącznie seksem. Jest czas na inne sprawy również. A kwestia fajności to już indywidaulna ocena.
                  Wolałabym usłyszeć twoje uzasadnienie dlaczego współżycie (późnych) nastolatków uważasz za patologię. I jakim wieku przestaje być ono patologiczne?


                  > seks to nie zabawa, więc tym bardziej nie rozumiem, do czego się śpieszyć, będą
                  > c jeszcze dzieciakiem na utrzymaniu rodziców.

                  Wiesz, nie przypominam sobie trakotwania seksu jak zabawy w wieku nastoletnim. To raczej w parę lat później przychodziło ;-P
                  Jako nastolatkowie po prostu zakochiwaliśmy się w sobie, tworzyliśmy pierwsze związki i czymś naturalnym było, że zaczynało się współżycie.
                  Akurat teraz dość łatwo oddzielić seks od prokreacji, więc argument o wychowywaniu przypadkowo powołaych dzieci jakby nie pasuje. Zwłaszcza,że jesli trzymać się tej logiki, to małżeństwa mające już zaplanowaną liczbę dzieci powinny zaprzestawać współżycia. W końcu "seks to nie zabawa", więc po co to robić, jak dziecka się nie chce?
                  • jagienka75 Re: bzykanie 29.06.14, 15:01
                    no przecież napisałam, że nie rozumiem, do czego dzieciak się tak śpieszy, będąc na utrzymaniu rodziców z tym bzykaniem. jak dla mnie to patologia i tyle.
                    to moje zdanie, z którym nie musisz się zgadzać i na tym już skończę dyskusję.
                    • pederastwa Re: bzykanie 29.06.14, 15:19

                      > no przecież napisałam, że nie rozumiem, do czego dzieciak się tak śpieszy, będą
                      > c na utrzymaniu rodziców z tym bzykaniem.

                      Czyli kryterium jest stricte finansowe? Biedne małżeństwa będące np. na rencie czy na zasiłku nie powinny uprawiać seksu? Nawet jeśli stosują antykoncepcję ich współżycie jest patologią, bo nie stać ich na wychowanie ewentualnego dziecka?

                      A para 18 latków po szkole zawodowej, jeśli oboje pracują może współżyć czy to nadal patologia? Albo nastolatka, która ma starszego, zamożnego partnera?

                      A 24 letnia studentka studiów dziennych utrzymywana przez bogatych rodziców
                      też automatycznie staje się patologią uprawiając seks?

                      > to moje zdanie, z którym nie musisz się zgadzać i na tym już skończę dyskusję.

                      To nie jest kwestia zgadzania się, ja po prostu nie mogę zrozumieć. Właśnie się dowiedziałam,że 20 lat temu byłam patologią wink Może nawet nadal jestem wink
                      • jagienka75 Re: bzykanie 29.06.14, 15:28
                        > Czyli kryterium jest stricte finansowe? Biedne małżeństwa będące np. na rencie
                        > czy na zasiłku nie powinny uprawiać seksu? Nawet jeśli stosują antykoncepcję i
                        > ch współżycie jest patologią, bo nie stać ich na wychowanie ewentualnego dzieck
                        > a?


                        miałam już skończyć dyskusję, ale odpowiem po raz ostatni.
                        mowa jest o współzyjących nastolatkach, będących na utrzymaniu rodziców, więc pisz mi tu o parze młodych/pełnoletnich po zawodówce, którzy pracują i są w stanie na siebie zarobić i dzieko zarobić.
                        nie wiem, czego jeszzce nie rozumiesz, ale nie chce mi się tu siedzieć całą niedzielę i wyjaśniać w kółko, co miałam/mam na myśli.
                        zdecydowanie za dużo zmitrężyłam czasu na ten wątek i więcej już nie zamierzamsmile
                        • pederastwa Re: bzykanie 29.06.14, 15:35
                          Ależ przedstaw jakikolwiek racjonalny argument i się odczepię. Bo finansowy legł w gruzach.
                          Albo uzasadnij w czym według twoich kryteriów gorszy jest współżyjący 18 latek na utrzymaniu rodziców od współżyjącego 40 latka na utrzymaniu podatników (renta/zasiłek). I jeden i drugi nie ma własnej kasy na wychowanie dziecka.
                          Z tym, że jest duża szansa że ten 18 latek za parę lat skończy szkołę i zacznie zarabiać.
                • priszczilla Re: bzykanie 29.06.14, 15:02
                  Ależ seks to jest zabawa. Tylko trzeba dopilnować, żeby nie było niechcianych konsekwencji. Wyluzuj trochę to zacznie może bawić i ciebie.
      • misterni Re: bzykanie 29.06.14, 19:59
        annajustyna napisała:

        A w moich czasach i otoczeniu tylko patologia w wieku nastoletnim miala seks.

        Wow, to miałaś w otoczeniu patologię? wink
    • inguszetia_2006 Re: bzykanie 29.06.14, 10:24
      Witam
      W tym temacie było duże zróżnicowanie, jak pamiętam. W I klasie LO miałam chłopaka i się całowaliśmy i przytulaliśmy raczej. Obok pettingu to nawet nie stało;-P Chłopak był moim rówieśnikiem. Niektóre koleżanki miały chłopaków starszych i regularnie uprawiały z nimi seks.
      Ale już dwa lata później, od pocałunku do seksu to były dwie minuty;-P Problemem było raczej, "gdzie się bzykać", niż "czy się bzykać"?
      Pzdr.
      Ing
      • olewka100procent Re: bzykanie 29.06.14, 12:46
        rocznik 82' . W 8 klasie wszystkie były dziewicami, z tego co pamiętam chyba tylko jedna dziewczyna miała chłopaka, reszta skakała w gumę na szkolnych przerwach, nikomu takie rzeczy w głowie nawet nie były. Dopiero w I technikum była taka jedna delikwentka co opowiadała o swoich ekscesach łóżkowych w szatni przed w-f a reszta robiła wielkie oczy, te nieśmiałe wbijały wzrok w ziemie z zażenowania
    • ichi51e Re: bzykanie 29.06.14, 13:01
      Ale skad wiesz ze srednio szybciej idzie? Jakies badania robilas?
    • kkalipso Re: bzykanie 29.06.14, 16:56
      Zgadzam się. Fajne czasy kiedy to bliskość była ważna a nie udawanie jaką dobrą w te klocki się jest. Uwielbiałam gadać, przekomarzać z moimi byłymi chłopakami całować się przytulać. Kochałam tulić się i gadać do rana w siłowni z chłopakiem w którym byłam zakochana na zabój.
      Oglądać filmy z wypożyczalni trzymając się tylko za rękę . Do tej pory pamiętam te chwile. Później "bzyknełam" się z tym i tamtym bo już pora była i co i nic wrażenia na mnie to to nie zrobiło. Dopiero jak mojego już obecnego męża poznałam to poczułam co to seks ....
    • najma78 Re: bzykanie 29.06.14, 19:16
      nangaparbat3 napisała:

      > Tak sobie pomyślalam, że kiedy sama bylam nastolatką, wieeeele lat temu, ale zn
      > owu nie starozytność, pierwszy stosunek poprzedzal naprawde dlugi okres, kiedy
      > ograniczaliśmy sie do pettingu. To czasem były całe lata, dotyczto mnie, ale i
      > wielu moich koleżanek, wydaje mi sie, że było o wiele powszechniejsze niż teraz
      > . I chyba lepsze - pozwalalo bezpiecznie uczyc się ciala, reakcji i wlasnych, i
      > drugiego, uczyło chyba większego panowania nad swoją zmyslowością, uważności,
      > no i było nieporownywalnie bezpieczniejsze. Teraz jakoś bardzo szybko to idzie.

      Nie wiem jaki sens ma petting przez dlugie lata i czy to bylo lepsze bo niby w czym? Bylo to ogrniczenie przeciez. Kiedy bylam nastolatka seks uprawialo calkiem sporo osob. Problemem byla antykoncepcja, a wlasciwie dostep do niej. Pamietam ze chec kupna prezerwatyw wiazala sie ze stresem, wstydem itd. Edukacja seksulana byla marna a wlasciwie zadna a seks zwlaszcza osob bardzo mlodych byl postrzegany bardzo zle przez twz ogol. Ograniczenie do pettingu czesto bylo wymuszone strachem przed ciaza.
      Seks w wieku nastu lat jest czyms naturalnym, to jeden z etapow dojrzewania.
      Moja corka ma 11 lat wiec jeszcze za mloda ale juz jako 14-latka bedzie mogla pojsc i porozmawiac o ochronie zdrowia, zyciu seksulanym oraz doborze antykoncepcji bez mojej wiedzy i zgody. Oczywiscie to od niej bedzie zalezalo kiedy zacznie wspolzycie seksulane, ja dopytywac nie bede. Bedzie wiedziala ze zawsze moze przyjsc i porozmawiac ze mna, a wybierze co bedzie dla niej bardziej komfortowe. Ja w szkole edukacji seksulanej nie mialam, z mama o tym nie rozmawialam, dostalam od kolezanki ksiazki Z. Lwa Starowicza (o ile dobrze pamietam nazwisko ) i to byla samoedukacja a szkoda.
    • olik81 Re: bzykanie 29.06.14, 19:24
      uczę nastolatki
      raz mi chłopcy (17-18 lat) powiedzieli takie hasło:
      teraz mniejszu wstyd wyciągąc syna z dołka niż córkę z krzaków
      coś w tym jest
      te opowieści zaszłyszane w autobusie wiozącym młodzież do szkoły po weekendzie
      zgroza
      to nie są opowieści o całowaniu czy pettingu tylko o tym, że ta miała 2 a ta 3 kolesi w sobotę
      autentyk
      • najma78 Re: bzykanie 29.06.14, 19:32
        olik81 napisała:

        > to nie są opowieści o całowaniu czy pettingu tylko o tym, że ta miała 2 a ta 3
        > kolesi w sobotę
        > autentyk

        Moze i autentyk ale czy prawda czy tylko przechwalki to inna sprawa.
        • olik81 Re: bzykanie 29.06.14, 19:42
          mam nadzieję złudną jak sądzę, że przechwałki ale to pokazuje co imponuje teraz nastolatkom,
          już nawet nie chłopak z Golfem IV,
          młodzież teraz traktuje sex jak rozmowę,
          z tym się "przelizałam", z tamtym byłam w aucie itd
          • najma78 Re: bzykanie 29.06.14, 19:52
            olik81 napisała:

            > młodzież teraz traktuje sex jak rozmowę,

            A ja mysle ze to normalne ze rozmawiaja o seksie. Kiedys tez rozmawiali tyle ze nauczyciele mniej slyszeli.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka