Mieszkam w bloku od wielu lat. Mam sąsiada i sąsiadkę - małżeństwo ok. 70-letnie, acz żwawe

Mamy sympatyczne relacje: pogaduszki, podlewanie kwiatków podczas wyjazdów, itp.
Ostatnio zdarzyła się taka sytuacja: łaziłam po mieszkaniu niekompletnie ubrana (czyli w koszulce i majtkach, jako że gorąco było, mąż w pracy, dziecko na podwórku), a tu nagle widzę sąsiada w moim przedpokoju. ZATKAŁO MNIE!! Wlazł bez pytania! Może pukał, ale nie słyszałam, za to wlazł jak do obory!
Ciekawa jestem, jakbyście zareagowały.