vampire-freak
12.07.14, 22:16
Miałam okazję adoptować dwuletniego maltańczyka, gdyż jego właściciel wyjeżdża z kraju i nie może go zabrać. Ogłoszenie pojawiło się w tamtym tygodniu, ale po rozmowie telefonicznej okazało się, że jest już ktoś chętny, ale gdyby sytuacja się zmieniła, właściciel miał dać znać. Ponieważ pan właściciel mówił, że wyjeżdża już w zeszły piątek, dałam sobie spokój i zapomniałam o sprawie. Dziś zadzwonił jednak ten pan, że wyjazd się opóźnia, tamten chętny na pieska się nie pojawił i czy jestem zainteresowana. Oczywiście, chętnie, mogę nawet dziś po pieska podjechać. Ale on dziś nie, jutro też nie, tylko w poniedziałek i to w okolicach godziny 21.00. Zgodziłam się, ale teraz mam dziwne odczucia. Co byście zrobiły na moim miejscu?