Dodaj do ulubionych

Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować?

16.07.14, 11:50
Czyli ma wystarczajace utrzymanie z dochodów z majątku przekazanego od np rodziców
lub mąż jest na tyle dobrze ustawiony, ze jego dochody wystarcza na utrzymanie całej rodziny na dobrym poziomie ?
I nie ma potrzeby by pracowała? Może spędzac czas nie zawracając sobie głowy finansami?

Nie wiem jak to jest nie pracować.
Najpierw jako dziecko w rodzinnej firmie, później trudne studia, później ambicje samodzielności więc praca praca praca..która wcale nie jest przyjemnym hobby.
Od lat nie miałam przerwy dłuższej niż 2 tygodnie.
To chyba nie jest zdrowe.
Obserwuj wątek
    • ola Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 11:58
      No nie wiem, to zależy od okoliczności. Ja nie musiałam pracować przez 6 lat. Pensja męża spokojnie wystarczała. Przez ten czas urodziłam i odchowałam dwoje dzieci. Kiedy młodsza poszła do przedszkola ja wróciłam do pracy. Wcale nie uważam, żeby to było niezdrowe. Przeciwnie, to był wspaniały czas, kiedy mogłam nacieszyć się dziećmi.
      • mx3_sp Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 12:00
        moi i męża spadkodawcy jeszcze żyją więc majątku przekazanego przez nich nie uwzględniam. Z mężowskiej pensji by się wyżyło, ale ja wolę mieć własne pieniądze.
      • ola Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 12:01
        Doczytałam, że napisałaś o swojej sytuacji , że jest niezdrowa. Nie, chyba nie jest. Jest całkiem normalna. Choć pewnie każdy lubi się pobyczyć, ale nie każdy może.
      • lafiorka2 Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 17.07.14, 11:31
        ola napisała:

        > No nie wiem, to zależy od okoliczności. Ja nie musiałam pracować przez 6 lat. P
        > ensja męża spokojnie wystarczała. Przez ten czas urodziłam i odchowałam dwoje d
        > zieci. Kiedy młodsza poszła do przedszkola ja wróciłam do pracy. Wcale nie uważ
        > am, żeby to było niezdrowe. Przeciwnie, to był wspaniały czas, kiedy mogłam nac
        > ieszyć się dziećmi.


        aaaaaaaaaa,taaak?
        to ja tak,to też nie musiałam pracować.
    • mamusia1999 Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 11:59
      ja
      • andaba Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 12:01
        Zależy co się uważa za dobry poziom, moim zdaniem nasz poziom jest zupełnie wystarczający i nie muszę pracować.
    • eo_n Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 12:04
      Nie całkiem pasuję do Twojego pytania, ale...
      Pracując jakieś 5h przez jakieś 6 dni w miesiącu jestem w stanie sobie wyobrazić życie bez poświęcania tego czasu na aktywność zawodową. Nie wiem tylko, jak to jest bez satysfakcji z pracy, ale chyba równie dużą można czerpać z życia pozapracowego (sama mam w tej kwestii równowagę ale myślę, że jej brak nie wpłynąłby negatywnie na moją psychikę).

      Myślę, że życie bez pracy jest znacznie zdrowsze niż życie z pracą, której się nie lubi lub która zajmuje więcej czasu niż powinna, np. 12h dziennie... Rozumiem, że czasem człowiek nie widzi innej możliwości, ale to jedna z mniej fajnych sytuacji, jakie mogą się przydarzyć - szczególnie jeśli tak się dzieje przez dłuższy czas...
    • run_away83 Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 12:05
      Ja. Mąż zarabia wystarczająco, ja zajmuję się trójką dzieci i prowadzeniem domu. Obojgu z nas taki podział ról odpowiada.

      Uprzedzę pytanie czy się nie boję, że wyląduję na bruku jakby mężowi coś się stało, albo postanowił mnie wymienić na lepszy model - nie, nie boję się; jestem na taką okoliczność zabezpieczona (nieruchomość, która należy wyłącznie do mnie, oszczędności, polisa).

      Kolejne pytanie też uprzedzę - nie, nie nudzi mi się, nie jestem zaniedbanym kocmołuchem skupionym na zupkach i kupkach.
      • shumi-mi-las Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 13:15
        Zazdroszczę. Bardzo!
      • sonniva Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 17.07.14, 07:28
        Run!
        Jeżeli nie macie rozdzielności majątkowej, a oszczędności i nieruchomości nabyte były w trakcie małżeństwa, to i tak idzie do wspólnego podziału. Nie ma znaczenia kto jest właścicielem rachunku czy ma wpis w KW.
        Ale 1/2 majątku to zawsze coś na początek. wink
        • run_away83 Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 19.07.14, 11:38
          Dzięki za info, ale jestem doskonale zorientowana w statusie prawnym swojego dobytku wink
    • antychreza Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 12:14
      Ustawiony mąż to nie powód żeby nie pracować. Chyba że sama zabezpieczyłabym się wcześniej na różne życiowe okoliczności, to wtedy owszem, można ustalić, że mąż zarabia na bieżące potrzeby, a ja pielęgnuję ognisko i atmosferę.
    • gaskama Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 12:29
      Zarówno z mojej pensji, jak i z męża pensji dalibyśmy radę całkiem normalnie żyć. Ale nie mamy żadnych nieruchomości ani majątku, który pozwoliłby nam żyć z samych odsetek. Więc i ja i mąż pracujemy.
      • tabakierka2 Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 12:32
        myślę, że żadna z nas NIE MUSI - każda podjęła wybór, że pracuje.

        Mogłabym nie pracować. Wtedy żylibyśmy na innym poziomie.
        • memphis90 Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 15:41
          Oczywiście, a jedzenie magicznie znajdzie się na stole, nam wystarczy leżeć na szezlongu i pachnieć.
          • tabakierka2 Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 17.07.14, 07:20
            memphis90 napisała:

            > Oczywiście, a jedzenie magicznie znajdzie się na stole, nam wystarczy leżeć na
            > szezlongu i pachnieć.

            tym, które nie pracują magicznie się znajduje?
        • echtom Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 18.07.14, 22:54
          > myślę, że żadna z nas NIE MUSI - każda podjęła wybór, że pracuje.

          Jak się zastanowić, to tak - zawsze przecież można żyć z trójką dzieci pod mostem wink
    • ciezka_cholera Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 12:33
      Ja niestety musze pracowac. I to calkiem duzo. Zdecydowanie wiecej niz w czasach kiedy pracowalam zawodowo, ale za to mialam mniej obowiazkow zwiazanych z przychowkiem i menazeria, domem i ogrodem. Nie narzekam, stwierdzam fakt.
    • jematkajakichmalo Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 12:48
      Ja nie musze.
      w razie czego jestesmy (ja i corka) zabezpieczone, jesli chodzi o aspekt finansowy to nie ma problemu. Nie naleze tez do tych siedzacych w domu co to nagle (jak sie mezowi cos stanie, albo jak odejdzie) sobie zyciowo nie poradzi, bedzie stala z rozlozonymi rekami i nic nie bedzie potrafila zalatwic, bo misio o wszystko dbal wink
      Do tej pory caly czas pracowalam (choc tez czesciowo nie musialam), od poczatk roku siedze w domu i niby czegos szukam, ale tak, zeby nie znalezc, a jak znajde to na kilka godzin w tygodniu zeby po prostu cos robic wink wczoraj z kolei stwierdzilam, ze jeszcze rok na bank posiedze w domua potem sie zobaczy.
    • jagienka75 Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 12:49
      odchowam młodszego syna i wtedy pójdę do pracy.
      na dzień dzisiejszy jestem w domu, praca nie bardzo mi się kalkuluje.
      kasę, którą przyniosę do domu, wolalabym zasilić budżet domowy/włożyć na książeczkę, niż oddawać opiekunkom.

      póki co, jesteśmy samowystarczalni.
      nikt niczego nam nie daje, mieszkanie po teściach dostanie siostra męża, po mojej mamie dostanie mój brat.
      nie mamy też nikogo do pomocy. w obecnym miejscu zamieszkana nie mamy też nikogo z rodziny.
    • alba27 Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 12:49
      Dobrze zarabiający mąż to dla mnie żaden powód zeby nie pracować. Moim zdaniem nie muszę pracować wtedy kiedy mam swoje pieniądze, które wpływają mi każdego miesiąca na konto, nnp. odsetki od wygranej w lotto, kasa z wynajmu mieszkań itp. Jeśli nie mam swoich dochodów to znaczy, że muszę pracować...
      • tomojlogin123 Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 13:03
        Ja obecnie nie pracuje - zarobkowo. Synek we wrzesniu idzie do przedszkola, drugie rosnie w brzuchu wiec pewnie kolejne 3 lata bede w domu.
        Gdybym chciala to nie musialabym wracac do pracy, ale szczerze chyba bym sie zabudzila gdyby dwoje poszlo do placowek a ja w domu sama. Dodatkowo aspekt, co sie stanie gdyby... tez spowoduje, ze po drugim wychowawczym wroce do pracy.
    • nenia1 Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 13:15
      Ustawiony mąż to dla mnie żaden powód by nie pracować.
      Po pierwsze lubię niezależność, po drugie kto ma pieniądze ten ma władzę smile po trzecie jestem za równością, a nie widzę jej gdy jeden pracuje na drugiego, bo zazwyczaj odbywa się to kosztem czasu
      i więzi z rodziną, po czwarte pracując czuję, że stoję na własnych nogach, po piąte mam satysfakcję, że coś buduję i że przynosi to efekty. Może mam nieco wypatrzone spojrzenie bo pracuję w firmie, którą stworzyłam sama od podstaw, etat dawał mi mniej satysfakcji.
      Może też potrafię znaleźć równowagę między pracą i odpoczynkiem.
      • jematkajakichmalo Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 13:25
        nenia1 napisała:


        > Po pierwsze lubię niezależność, po drugie kto ma pieniądze ten ma władzę smile

        Ale to, ze jedna strona nie pracuje nie oznacza, ze nie ma pieniedzy...

        po
        > trzecie jestem za równością, a nie widzę jej gdy jeden pracuje na drugiego,

        Ale jest sporo par, ktorym odpowiada takie funkcjonowanie

        bo
        > zazwyczaj odbywa się to kosztem czasu
        > i więzi z rodziną,

        to jeszcze zalezy co ta jedna pracujaca strona robi.
        U nas nigdy nie bylo tak, ze cos sie odbywalo kosztem rodziny, a urlop mielismy czasami 4-5 x w roku i to taki po 3-4 tygodnie

        po czwarte pracując czuję, że stoję na własnych nogach, po p
        > iąte mam satysfakcję, że coś buduję i że przynosi to efekty. Może mam nieco wyp
        > atrzone spojrzenie bo pracuję w firmie, którą stworzyłam sama od podstaw, etat
        > dawał mi mniej satysfakcji.
        > Może też potrafię znaleźć równowagę między pracą i odpoczynkiem.
        • nenia1 Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 14:51
          jematkajakichmalo napisała:

          > Ale to, ze jedna strona nie pracuje nie oznacza, ze nie ma pieniedzy...

          Ma, jak jej druga da smile

          > po
          > > trzecie jestem za równością, a nie widzę jej gdy jeden pracuje na drugieg
          > o,
          >
          > Ale jest sporo par, ktorym odpowiada takie funkcjonowanie

          A ja piszę o sobie, nie o wszystkich ludziach na świecie.

          > U nas nigdy nie bylo tak, ze cos sie odbywalo kosztem rodziny, a urlop mielismy
          > czasami 4-5 x w roku i to taki po 3-4 tygodnie

          Oczywiście, że bywają wyjątki, najczęściej jednak mało komu dobrze płacą na parę godzin pracy w tygodniu.
          • przeciwcialo Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 14:57
            Niektórym trudno uwierzyc ale strona pracująca nie musi nic tej niepracującej dawac bo to pieniadze wspólne. jak kto ma pokopane relacje to sobie dają albo i nie.
          • ola Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 16:40
            A co jak ta niepracująca ma np 2 mieszkania po dziadkach wynajmowane w centrum miasta pod biura? Też ma jak jej mąż da?
    • 3eneduerabe Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 13:19
      Ja tak mam ale mam w obecnej sytuacji czyli po prostu po wyjsciu za maz. Studia skonczylam, w domu i moja mama i tata sa aktywni zawodowo. Moj maz zarabia wystarczajaco na tyle zeby utrzymac mnie i nawet 5ro dzieci, nie mieszkamy w Polsce. Mam swobode finansowa ale i malucha w domu. Jak skonczy roczek to wroce na kolejne studia na miejscu. Mam zamiar pracowac, mam zamiar miec jeszcze dzieci. Jednak naprawde mi wygodnie, ze mam o jedno zmartwienie mniej czyli finanse. Jestem pod kazdym wzgledem tez zabezpieczona gdyby cos sie mezowi stalo. I finansowo i edukacyjnie. Jesli kiedys nadejdzie dzien, ze bede musiala pracowac to zacisne pasa i bede pracowac nawet na dwa etaty.
      • 3eneduerabe Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 13:23
        Jednak ma to swoje minusy, mam meza pracoholika i nikt mi nie zwroci tego czasu, ktory on spedza w pracy albo kiedy jedzie na kolejne szkolenie. Bez kariery to on sobie zycia nie wyobraza. Podobnie np jak jego rodzenstwo. Takie maja charaktery, ze z pracy by nie zrezygnowali. I maz o dziwo szukal wlasnie kobiety, ktorej nie bedzie zal zrezygnowac z zycia zawodowego, przynajmniej czesci tego zycia.
      • bi_scotti Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 13:23
        Nie bardzo rozumiem wpisy w tym watku tych, ktore pisza o zajmowaniu sie w domu dziecmi jako "nie musze pracowac". A czym jest zajmowanie sie dziecmi 24/7 jak nie praca? Nie musialaby pracowac osoba, ktora mialaby srodki na opiekuna do dzieci, osobe sprzatajaca, gotujaca etc. W kontekscie: jeden partner zarabia srodki na zycie a drugi zajmuje sie dziecmi + domem, obie osoby jak najbardziej musza pracowac.
        • 3eneduerabe Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 13:26
          no wlasnie pracuje bardzo ciezko ale inaczej smile nie wiem tez dlaczego tyle osob wlasnie nie szanuje kobiet ogarniajacych dom i dzieci
        • run_away83 Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 13:33
          Nie muszę pracować i nie pracuję zarobkowo - o to autorka wątku pytała.

          Prowadzenie domu i zajmowanie się dziećmi to oczywiście też praca, ale jednak lżej pracować tylko w domu niż pracować zarobkowo, a w domu mieć "drugi etat".
          • bi_scotti Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 13:38
            run_away83 napisała:


            > Prowadzenie domu i zajmowanie się dziećmi to oczywiście też praca, ale jednak l
            > żej pracować tylko w domu niż pracować zarobkowo, a w domu mieć "drugi etat".

            Ale taka opcja to dotyczy (chyba!) wylacznie samotnych rodzicow. Tam gdzie 2 rodzicow pracuje zarobkowo, tych samych 2 rodzicow dzieli sie obowiazkami domowymi i np. ja uwazam, ze tak jest latwiej, mniej monotonnie, niz byc tylko na "jednym etacie". Gdy tylko ja pracowalam zarobkowo a maz byl z dziecmi w domu, robienie prania bylo swoista rozrywka, na pewno inaczej bym do tego podchodzila gdyby to byla jedna z codziennych, jedynych, obowiazkowych czynnosci domowych. Life.
            • run_away83 Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 14:26
              Teoria sobie, praktyka sobie tongue_out

              Wczorajszy wącik o niewolnicach dożywotnio przykutych kajdanami do patelni, bo pan i władca codziennie musi dostać kotleta, bardzo dobitnie pokazuje, że w wieku rodzinach sprawiedliwy podział obowiązków jest fikcją.

              A nawet gdy ten podział jest równy, to i tak sumarycznie roboty jest więcej, niż kiedy jedna z osób nie pracuje.

              Prosta kalkulacja:

              etat jednego z małżonków: 8 godzin dziennie

              prace domowe i zajmowanie się dziećmi: 12 godzin dziennie (tyle wychodzi u nas w domu przy trójce dzieci)

              w sumie: 20 godzin dziennie podzielone na pół, daje ok. 10 godzin obowiązków na łeb (mąż po powrocie z pracy nie rozsiada się na kanapie czekając na obiad, tylko zajmuje się swoją porcją domowych obowiazków), czyli po odjęciu 8 godzin na sen, każde z nas ma jeszcze 6 godzin na własne potrzeby i rozrywki

              A gdybym poszła do pracy:

              dwa etaty po 8 godzin czyli plus 12 godzin roboty domowej daje średnio po 14 godzin na dobę na łebka potrzebnych do ogarnięcia wszystkich zawodowych, domowych i rodzinnych obowiązków. Po odjęciu ośmiu godzin snu zostaje 2 h w ciągu doby - z trudem starczy na zjedzenie trzech posiłków, zrobienie kupy, prysznic rano i kąpiel wieczorem wink
              • bi_scotti Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 14:40
                Kreatywnosc matematyczna bedzie mi zawsze imponowac big_grin
                • run_away83 Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 15:03
                  Jaka kreatywność? Jak gdzies coś niejasno napisałam, to powiedz w którym miejscu, postaram się napisać jaśniej wink
                • shumi-mi-las Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 17.07.14, 07:12
                  Ale run way ma racje. U mnie tak samo to wyglądało przez prawie cztery lata, macierzynskiego plus wychowawczego. I tak jak to wylicza w swoim poście wyglada to obecnie, kiedy pracujemy oboje. A fakt ze ja wracam dwie godziny wcześniej do domu,powoduje ze mi przypada więcej tej domowej pracy.
              • nenia1 Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 15:08
                run_away83 napisała:

                > Wczorajszy wącik o niewolnicach dożywotnio przykutych kajdanami do patelni, bo
                > pan i władca codziennie musi dostać kotleta, bardzo dobitnie pokazuje, że w wie
                > ku rodzinach sprawiedliwy podział obowiązków jest fikcją.

                Ale takie klimaty wzięły się głównie z tego, że kobiety nie pracowały zawodowo, a jak zaczęły pracować to mniej zarabiały.
                Mężczyźni nie mają przewagi dlatego, że są silniejsi fizycznie, oni po prostu mają więcej pieniędzy.
                Oczywiście, że model idealny zakłada równym dzieleniem się z małżonką pieniędzmi, ale w rzeczywistości żyjemy w świecie, gdzie zazwyczaj ten kto ma więcej pieniędzy ma większe pole manewru, choćby dlatego, że po rozstaniu to jemu zostaje dobrze płatna praca a pani walka o alimenty, mniejsza emerytura itd. To daje większą pewność siebie i prowadzi do pewnego uzależnienie finansowego drugiej strony.
                Nie musi tak być w jednostkowych przypadkach, ale nie można zapominać, że istnieje cała masa kobiet, których mężowie mają prostszą mentalność niż mężowie e-matek i wykorzystują swoją przewagę finansową. Istnieje zjawisko przemocy ekonomicznej i nie udawajmy, że go nie ma.
                Dotyka to zresztą nie tylko kobiet niepracujących, ale też tych mało zarabiających.
                Dlatego w dobrze pojętym interesie własnym kobiety powinny dążyć do niezależności finansowej i równego podziału obowiązków domowych.
                • run_away83 Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 15:36
                  I masz rację i jednocześnie jej nie masz.

                  Bo, z jednej strony, to co piszesz to niezaprzeczlne fakty.
                  Ale z drugiej, w sytuacji zawodowo-finansowej, która jest zaprzeczeniem stereotypów, czyli kiedy to kobieta robi prawdziwą kariere i zarabia na waciki, często okazuje się, że wrodzony perfekcjonizm każe jej codziennie po powrocie z pracy smażyć te nieszczęsne kotlety i prasować te nieszczęsne koszule - wszędzie któluje propaganda robienia kariery jedną ręką, mieszania zupy drugą i głaskania dziecka po głowce trzecią.

                  Tak że, z mojej perspektywy, w tym wstrętnym patriarchalnym społeczeństwie kobieta ma zawsze przechlapane od strony kulturowo-społecznej tongue_out
                  • bi_scotti Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 15:51
                    run_away83 napisała:

                    > wrodzony perfekcjonizm każe jej codziennie po powrocie z pracy
                    > smażyć te nieszczęsne kotlety i prasować te nieszczęsne koszule - wszędzie któ
                    > luje propaganda robienia kariery jedną ręką, mieszania zupy drugą i głaskania d
                    > ziecka po głowce trzecią.

                    Dlatego mlodosc spedzona na walce z propaganda PRLu tak bardzo sie przydaje w szarej codziennosci - czlowiek (kobieta!) ma doswiadczenie i trening w niepoddawaniu sie tongue_out
                    • run_away83 Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 18:06
                      Ale ja mówię o czymś zupełnie innym - o tym, że niektóre kobiety nawet nie dopuszczają do siebie myśli, że przychodząc do domu po ośmiu godzinach w pracy mogłyby tych kotletów nie smażyć - bo propaganda sukcesu, kreująca ideał do którego one dążą, pokazuje kobietę, która robi wspaniałą karierę, zarabia przynajmniej tyle co mąż, wygląda jak z żurnala, gotuje niczym najlepszy szef kuchni, jej dom wygląda jak wnętrza z katalogów, a ona pomimo pracy i prowadzenia domu ma jeszcze czas na chodzenie na zumbę i fitness, lepienie z dziećmi zwierzątek z masy solnej i wspólne czytanie książeczek, granie w scrabble, szycie kostiumów na szkolne przedstawienia i pieczenie ciasteczek na szkolne festyny, a wieczorem kiedy dzieci pójdą spać, wdziewa gorset i pończochy i robi przed mężem fachowy striptiz tongue_out

                      W myśl serwowanej przez media propagandy zdrowego żywienia, kampanii "cała Polska czyta dzieciom", i reklam najnowszego żelazka marki Philips zamówienie chińszczyzny na obiad, fakt, że dziecko zasnęło w samochodzie w drodze z przedszkola bez kąpieli i przeczytania książeczki, albo mąż rano musiał sam wyprasować sobie koszulę jest życiową klęską, przejawem nieudacznictwa.

                      A "nieudacznice" zagryzją zęby i starają się jeszcze bardziej.

                      --
                      doradca po kursie średniozaawansowanym Die Trageschule ? Dresden
                      www.trageschule-dresden.de
                      • nenia1 Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 20:11
                        Ale gdzie jest taka propaganda? W Pani Domu czy Dobrych Radach?
                        Szczerze, to nie wiem kto miałby mnie uciskać i zmuszać? Rzecz w tym, że większość bezrefleksyjnie powiela przekazywane wzorce, przekazywane od babek, teściowych, matek i koleżanek. Kobiety same zaganiają się na odpowiednie pole startowe - np. większość dobrze się czuje, jak mąż zarabia więcej. Bo to takie męskie i mogło by mu być przykro gdyby zarabiał mniej. Panie ustawiają się w roli empatycznych, wspierających, rezygnują z własnej kariery, podczas gdy mężczyźni prą do przodu.
                        To nawet widać w sposobie ubierania, w wyglądzie - Polski o wiele bardziej się stroją, malują, bo chcą się podobać facetom. Faktycznie, gdy jest się zależnym od nich finansowo uroda stanowi kartę przetargową.
                        Tymczasem taka Skandynawia ma bardzo dużą ilość aktywnych zawodowo kobiet a jednocześnie
                        jeden z najwyższych na świecie odsetek mężczyzn zajmujących się domem.
                        To o czym piszesz siedzi mentalnie, w głowie, kobiety powinny stać się bardziej pewne siebie, nauczyć się że w zdrowym dbaniu o siebie, rozwijaniu swoich zdolności, dbaniu o własne finanse nie ma nic złego.
                        I to wychodzi w innym krajach, dlatego sądzę, że w Polsce czas na własną niezależność, dbanie o siebie, a nie przejmowanie się reklamami żelazka Philips, margaryny Kasia czy inną medialną propagandą.
                      • eo_n Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 21:38
                        run_away83, zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości. Wg mnie w Polsce związki, w których jest sensowny podział obowiązków (np. oboje pracują, oboje zajmują się domem lub on pracuje ona zajmuje się domem - lub odwrotnie - ale żadna ze stron nie jest poszkodowana) to nadal mniejszość, taka mniejsza mniejszość, niestety.
                      • mrs.petronela Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 21:49
                        Przyznam się bez bicia - ja po całym dniu w pracy nie smażę kotletów, nie prasuję koszul. Od tego jest pralnia, żeby koszule prasowała, jeśli małżonkowi się samemu nie chce prasować. Obiady jadamy głównie na mieście, w pracy, czasem upichcimy coś w domu. Zauważyłam to, o czym piszesz - wiele kobiet pracuje po 8, 10 h i jeszcze później prasuje ciuchy całej rodzinie i stoi godzinami przy garach. Na własne życzenie... Bo muszą być najlepsze we wszystkim i w domu i w pracy.
                        • nenia1 Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 21:55
                          mrs.petronela napisał(a):

                          > Bo muszą być najlepsze we wszystkim i w domu i w pracy.

                          Dokładnie tak, zupełnie nie wiadomo po co i dlaczego.
                        • goodnightmoon Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 17.07.14, 11:30
                          mrs.petronela napisał(a):

                          >Zauważyłam to, o czym piszesz - wiele kobiet pracuje po 8, 10h i jeszcze później prasuje ciuchy całej rodzinie i stoi godzinami przy garach. Na własne życzenie...

                          Słuchaj, nie każdego jednak stać (nawet jeśli oboje pracują) na opłacenie prasowania, sprzątania i t.d. Czasem trzeba zrobić samemu - life.
                          Ale pytanie, co robi mąż w tym czasie, kiedy kobieta przy desce/garach? Bo jeśli ma jakieś swoje obowiązki - OK. Jeśli w domu tylko odpoczywa - do poprawy smile
                      • goodnightmoon run_away83 17.07.14, 11:24
                        run_away83 napisała:

                        > Ale ja mówię o czymś zupełnie innym - o tym, że niektóre kobiety nawet nie dopuszczają do siebie myśli, że przychodząc do domu po ośmiu godzinach w pracy mogłyby tych kotletów nie smażyć

                        A nie przesadzasz troche?
                        Może i istnieją takie rodziny, jak opisałaś, może niektóre kobiety pracujące ze starszego pokolenia tak właśnie się zachowują ... wiesz, jakaś patologia zawsze istnieje.

                        Ale tendencja jest jednak taka, że jeśli kobieta pracuje zawodowo, to raczej ma sprzątaczkę, jakoś tam wspomaga się garmażerką przy gotowaniu, dzielą się z mężem obowiązkami i t.d. Nie zauważyłam wśród rodziny i znajomych sytuacji, że po pracy "on na kanapę a ona do garów".
                        • run_away83 Re: run_away83 17.07.14, 11:53
                          > Ale tendencja jest jednak taka, że jeśli kobieta pracuje zawodowo, to raczej ma
                          > sprzątaczkę, jakoś tam wspomaga się garmażerką przy gotowaniu,

                          A w jej otoczeniu na bank znajdzie się przynajmniej jedna osoba, która wypomni jej to przy każdej okazji i nie pominie żadnej sposobności żeby dosr... za to wspomaganie się garmażerką (niezdrowe! niesmaczne!), oraz wynajmowanie sprzątaczki (no tak, bo ty to jesteś taką damą, że żelazka to nawet do ręki nie weźmiesz"). A bardzo prawdopodobne, że znajdzie się ich więcej.

                          Trzeba mieć duże poczucie własnej wartości być asertywną do bólu, żeby nie dać się zadziobać ani wpędzić w przewlekłe poczucie winy.
                          • goodnightmoon Re: run_away83 17.07.14, 12:11
                            run_away83 napisała:

                            > A w jej otoczeniu na bank znajdzie się przynajmniej jedna osoba, która wypomni jej to przy każdej okazji

                            A to już chyba problem tamtej osoby, czyż nie? smile

                            > Trzeba mieć duże poczucie własnej wartości być asertywną do bólu, żeby nie dać się zadziobać ani wpędzić w przewlekłe poczucie winy.

                            No nie wiem, nie wiem ... może.
                        • alsk9 Re: run_away83 17.07.14, 12:07
                          Kwestia tego w jakich kręgach się obracasz. Bo jeśli to wszystko ludzie majętni, zajmujący dobre stanowiska, albo z tytułami doktorskimi co najmniej, gdzie kobiety tez przykładają wagę do kariery to i możliwe że tak to widzisz.
                          Ja czasem bywam wśród znajomych mających wykształcenie góra średnie, często mieszkających w mieście ale korzenie bardzo tradycyjne np dziadkowie lub rodzice pochodzili ze wsi z gospodarstwa rolnego - i tam praktycznie co do zasady od obsługi domu jest kobieta. Pracują na rowni zawodowo, ale po pracy to kobieta staje do garów. Jest ścisły podział prac męsko-damskich, gdzie kobieta ma zdecydowanie więcej obowiązkow..
                          Z przerażeniem patrzę na znajomą, która od lat krytykowała swojego brata za to, że w domu rodzinnym to matka lub ona jest od smażenia kotletów, jej brat zajmuje się kuchnią i sprzątaniem tylko wtedy gdy nie ma kobiety w domu, a jak kobieta jest to czeka na obsługę. Obecnie znajoma jest w związku. Ona pracuje zawodowo a facet nie pracuje, tak szuka pracy żeby nie znaleźć, czeka na kanapie na nią aż ona wróci z pracy i wtedy cos razem gotują. Do tego to ona go opiera, prasuje, sprawdza czy się właściwie ubrał, zbiera skarpetki, sprzątają też razem bo on sam z siebie całymi dniami nie robi nic... A dziewczyna zapatrzona w niego jak w obrazek cieszy się ,że ma kogoś "swojego" kogo może obsługiwać... Masakra jakaś. Ciekawa jestem jaka zadowolona będzie za 5 lat..albo jak dzieci się pojawią..
                          • eo_n Re: run_away83 18.07.14, 19:52
                            alsk9 napisała:

                            > albo z tytułami doktorskimi co najmniej,

                            Ekhm... "Tytuł doktorski" mojego męża nijak nie wpływa na podejście do tzw. obowiązków domowych. Może jest szansa, że po habilitacji stanie się bardziej robotny? Jak myślisz? wink
                      • premeda Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 17.07.14, 12:08
                        Nie mówiąc o tym, że jak oboje mają pracę biurową, to w jej przypadku siedzenie za biurkiem to żadna praca i jak po takim czymś ma być się zmęczonym 9nawet jesli onma ma szefa idiotę). W przypadku jego to ciężka odpowiedzialna, obciążająca praca umysłowa, a pan jest zmęczony tak jakby codziennie 20 ton piasku przerzucał tępą łopatą wink
                • kropkacom Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 17:00
                  Zjawisko przemocy ekonomicznej istnieje i w stosunku do ludzi którzy pracują. I nie dotyczy tylko kobiet.
            • kropkaa Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 18.07.14, 22:02
              Niepracowanie ma jeszcze inne konsekwencje w dalekiej przyszłości: słodkie dzieciaczki, obsługiwane przez mamusię niepostrzeżenie zamieniają się potwory mające matkę za służącą. Ojciec jest taki cool, ma swoje życie i jest interesujący, matka - przestaje być atrakcyjna, ona tylko "siedzi" w domu i "nic nie robi". Świat się zmienia szybko, sytuacja ekonomiczna jeszcze szybciej, nawet Kulczyk nie leży i nie pachnie, bo majątkiem trzeba obracać i zarządzać - 2 mieszkania, które teraz są wynajmowane, za 5 lat mogą stać puste. Nie rozpatruję czy mnie stać, wiem, że nie jestem aż tak naiwna, by wierzyć, że nie muszę.
              • echtom Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 18.07.14, 23:04
                > Ojciec jest taki cool, ma swoje życie i jest interesujący, matka - przestaje być atrakcyjna, ona tylko "siedzi" w domu i "nic nie robi"

                To Twoje przemyślenia, czy Środę cytujesz? tongue_out
              • run_away83 Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 19.07.14, 00:19
                Wypraszam sobie.

                > Niepracowanie ma jeszcze inne konsekwencje w dalekiej przyszłości: słodkie dzie
                > ciaczki, obsługiwane przez mamusię niepostrzeżenie zamieniają się potwory mając
                > e matkę za służącą.

                To że nie pracuję zawodowo, nie oznacza że jestem kuchtą i pomiotłem przynoszącym mężowi kapcie w zębach i obsługującym małych królewiczów. Wręcz przeciwnie - zostałam w donu po to, żeby synów wychować i nauczyć samodzielności.


                > Ojciec jest taki cool, ma swoje życie i jest interesujący,
                > matka - przestaje być atrakcyjna, ona tylko "siedzi" w domu i "nic nie robi"

                Tak się sklada, że mamy z mężem podobne hobby i zainteresowania i pielęgnujemy je wspólnie/naprzemiennie; oboje też poświęcamy podobną ilość czasu na zarażenie naszymi pasjami dzieci smile

                A tak poza tym - nie napisałam nigdzie ani jednego przykrego słowa pod adresem kobiet realizujących się głównie w życiu zawodowym, które wychowanie dzieci i obowiązki domowe z ulgą powierzają innym. Przyjmuję, że ktoś może mieć inne priorytety niż ja i nie uważam, że jego wybory życiowe są gorsze od moich.

                Ale w związku z tym życzę sobie szacunku dla mnie i dla moich wyborów życiowych.
                • kropkaa Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 19.07.14, 02:02
                  Nikogo ani nie cytuję ani nie obrażam. Przypominam sobie tylko niepracujące matki koleżanek. Owszem, nie był to poziom zamożności Kulczyk, Gudzowaty i ten stary pan młody od świeczek, ale powodziło mi się tak, że kobiety nie pracowały. Do czasu. Jeden tata zmarł nagle i młodo, drugi wrócił z kontraktu i na następny już nie pojechał, ktoś zachorował, ktoś stracił pracę, a ktoś inny znalazł młodszą panią. Takiej przyszłości nie chciała żadna z pań i nie tak sobie wyobrażała życie mając 20-30 lat.
                  Nie urwałam się z choinki i średnio wierzę, że jeden mąż pracuje i zarabia tyle, że jest w stanie na przyzwoitym poziomie utrzymać 5 osób, a do tego ma czas i energię, by poświęcać się hobby i pasji. No chyba, że to jazz z cd.
                  Dopóki dzieci są małe, życie jest stosunkowo tanie, potem niestety dość nagle i drastycznie wydatki szybują w górę. Kurtki, buty, opłaty za państwowe przedszkole i szkołę.
                  Przy rozwodach zaś standardem jest, że do tej pory kochający mąż zarzuca już niekochanej żonie, że ta uchylała się od obowiązku pracy...
                  Naprawdę nic mi do czyjegoś życia, każdy żyje na swój rachunek, ja wolę spędzać czas na pracy zawodowej niż na lataniu po osiedlu i wyszukiwaniem problemów typu pani w przedszkolu nie wciągnęła dziecku podkoszulki na dworze, pan od rytmiki nie poznał się na zdolnościach mojego małego geniusza i nie przydzielił mu głównej roli w przedstawieniu o wiośnie, a w szkole znów dała dzieciom parówki z keczupem.
                  Byłam na wychowawczych, czasem wkurza mnie robota, ale uważam, że dla dobra kobiet powinien być przymus pracy wink
                  Bo potem płacz i zgrzytanie zębów, a w życiu tak jakoś bywa, że jak się wali, to wszystko: zdrowie, rodzina, finanse i te mini majątki, które miały dać życie w luxusie...
                  • run_away83 Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 19.07.14, 10:00
                    Nie, ty nikogo nie obrażasz... ty tylko występujesz z pozycji "moja racja jest najmojsza", swoje wybory życiowe prezentujesz jako jedynie słuszne, a kobiety, które dokonały innych wyborów postrzegasz jako niedorozwinięte idiotki, które ktoś dla ich własnego dobra powinien zmusić, by jednak wybrały tak jak ty... ale nie, wcale nie obrażasz, no skądże...

                    Mam graniczące z pewnością przypuszczenie, że te, spośród pracujących kobiet, które za wszelką cenę próbują zadziobać swoje niepracujące koleżanki, są w głębi serca ogromnie nieszczęśliwe i dziobanie uprawiają głównie z zazdrości.
                    • kropkaa Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 19.07.14, 10:55
                      Mnie to rybka, czy ktoś pracuje czy nie i na co go będzie stać w chwili, gdy dobra passa się załamie. Mam stosunkowo małe dzieci, byłam na dwóch wychowawczych do momentu pójścia do przedszkola, znam matki wielodzietne, które długo nie pracowały zawodowo. I wygląda to tak: jak się wszystko układa zgodnie z planem, to jest świetnie, ale w razie zawirowań dramat jest dwa razy głębszy. Każdemu życzę jak najlepiej - zdrowia, miłości i pieniędzy. Ja po prostu nie jestem aż taką optymistką i nie wierzę w wieczne szczęście, a praca zawodowa jest rownież odskocznią psychiczną i, jak już było tu pisane, pozwala złapać dystans do codziennych spraw. Pierwsza bym rzuciła wszystko, gdybym wygrała 15 mln w lotka, no może 5 by wystarczyło, ale nawet 2, 3 nie są powodem zrezygnowania z pracy.
                      "Siedząc" kilka ładnych lat z dziećmi wcale nie byłam bardziej szczęśliwa niż teraz, gdy są w przedszkolu/szkole. Było spokojniej, luźniej, ale brak niezależności finansowej na całe życie jest średnim pomysłem.
                      Po tym, gdy koleżankę "kochający" mąż zostawił z trójką małych dzieci, moje podejście do wielu spraw przewróciło się do góry nogami.
                      • run_away83 Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 19.07.14, 11:20
                        Po pierwsze - to, że kobieta nie pracuje, nie musi z automatu oznaczać braku niezależności finansowej.

                        Po drugie - skoro ci to zwisa, czy ktoś pracuje czy nie, to dlaczego napisałaś powyżej, że powinien być przymus pracy dla kobiet? Sama sobie przeczysz tongue_out
                        • kropkaa Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 19.07.14, 12:03
                          Nie zauważyłaś, że jest na końcu buźka wskazująca na żartobliwe potraktowanie zdania?
                      • echtom Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 19.07.14, 13:56
                        > Po tym, gdy koleżankę "kochający" mąż zostawił z trójką małych dzieci,

                        I co - umarli z głodu?
                        • kropkaa Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 19.07.14, 14:48
                          A gdzież by tam, żyją z nieruchomości... /ironia/
                          • echtom Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 19.07.14, 15:22
                            A poważnie?
                            • kropkaa Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 19.07.14, 15:43
                              A jak mogła skończyć niepracująca matka z trójką małych dzieci i kredytem hipotecznym? Z głodu co prawda nie umarła, szukała pracy, co było bardzo trudne, dzieci miały alimenty, pomagali rodzice. Finansowo i ogólnie życiowo było bardzo ciężko. Gdy spada zdrada i rozstanie, to jest dramat, gdy do tego dochodzi bezrobocie, zaczynanie życia od nowa w wieku, gdy inni mają dziesięcioletni staż pracy, pojawia się wizja sprzedaży domu, w którym wychowały się dzieci, to nie jest to przyszłość, jaką sobie wyobrażałaś, gdy mąż zapewniał, że on będzie zarabiał, a ty będziesz szczęśliwą strażniczką domowego ogniska.
                              • echtom Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 19.07.14, 16:38
                                No tak, mnie było łatwiej, bo nie miałam kredytu hipotecznego do spłacenia.
                  • echtom Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 19.07.14, 10:22
                    > ale uważam, że dla dobra kobiet powinien być przymus pracy wink

                    A ja uważam, że dorosły człowiek powinien sam dokonywać wyborów i ponosić ich konsekwencje, dobre i złe. Poza tym to, co osobom trzecim może się wydawać złym wyborem z negatywnymi konsekwencjami (albo na odwrót - dobrym wyborem z dobrymi), z punktu widzenia osoby zainteresowanej może wyglądać zupełnie inaczej. Poczucie zadowolenia z życia jest bardzo subiektywne.
    • goodnightmoon Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 13:23
      Ja też nie muszę. Pasożytuję na dochodach męża, wychowując syna i oddając się lekturze forum emama tongue_out

      hunkis napisała:
      > Od lat nie miałam przerwy dłuższej niż 2 tygodnie.

      To weź kiedyś dłuższy urlop.
    • mayaalex Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 13:26
      teoretycznie moglabym, ale to by oznaczalo, ze przenosimy sie na stale do Turcji a ja po dwoch latach przerwy musialabym zrezygnowac z mojego etatu (moglabym w razie czego wrocic tylko jako wolny strzelec, z malymi zabezpieczeniami socjalnymi). zdobycie tej wlasnie pracy bylo moim marzeniem, jest swietna pod kazdym wzgledem - musialabym miec naprawde duzo kasy, zeby z niej zrezygnowac. Ale ja nie jestem kobieta domowa, potrzebuje czegos innego niz wylacznie dom/rodzina.
    • neffi79 Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 13:39
      W zasadzie nie muszę. Ale chcęsmile
      Nie było mi łatwo siedząc na macierzyńskim, bez mozliwości pojechania do firmy i posiedzenia choć chwilę w biurze. W chwili obecnej pracuję można powiedzieć kiedy chcę lub kiedy jestem potrzebna, w poniedziałki i w piątki lubię byc cały dzień w domu więc nie jadę, w resztę dni róznie. Czasem jade na godzinę, czasem na pół dnia.
      W początkach działalności MUSIAŁAM pracować. Chociaż tak naprawdę nie do koncasmile bo zawsze mogłam rzucić wszystko i liczyć tylko na męża, ale nie chciałam.
      Trochę zamieszałam ale wiadomo o co chodzismile

      Również pamietam etap (przed 2010) gdy to przez ładnych parę lat nie miało się urlopu wcale (pomijam długie weekendy). To nie było dobre. Potem jadąc na pierwszy długi wypoczynek miało się wyrzuty sumienia. Na sszczescie te czasy minęły
    • kropkacom Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 13:47
      Nie pracowanie zawodowo nie oznacza, że nie zajmujesz sobie główki finansami big_grin No chyba że to przysłowiowa blond główka. Skąd ten pomysł? I nie, nie uważam, ze rządzi ten kto przynosi kasę. Wręcz na odwrót. W temacie może być pełna demokracja. Zależy od układu i ludzi w nim. Jak wszędzie.

      > Od lat nie miałam przerwy dłuższej niż 2 tygodnie.
      > To chyba nie jest zdrowe.

      Jak większość. I żyją. Fakt, że czkają na urlop z utęsknieniem. I niech się tutaj dziecko akurat rozchoruje, pogoda zepsuje...
    • lilyrush Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 14:30
      Jako samotna matka z eksem co za duzo płacił nie będzie na pewno muszę.
      Ale zdarzyło mi sie, ze przed pol roku będąc w stanach nie mogłam i dostawałam szału. Poszłam na wolontariat. Wiec nawet gdyby nie musiała, raczej pracowałabym dla własnej satysfakcji i kontaktu z ludzmi
    • sonniva Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 14:37
      Ja nie muszę pracować, ale nie dlatego ze dostałam coś od rodziców, albo mąż majętny.
      Pracuję bo uwielbiam swoją pracę.
    • fomica Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 14:52
      Spokojnie mogłabym nie pracować, tzn. nie chodzić do biura na 8 h dziennie, bo w domu tez jest co robić i to tez jest rodzaj pracy. Planuję pobyt z dzieckiem mniej więcej 2-letni, w tym czasie zahacze o urlop wychowawczy - bezpłatny, więc mąz będzie musiał nas żywić.
      A jak mąz będzie chciał odejść do młodszej i lepszej to mam zaplanowaną strategię czepiania się nogawki i zalewania łzami błagając by został albo chociaż rzucił na pożegnanie jakis ochłap. A jak sie nie uda to rzucę się z mostu.
    • e_dyta27 Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 15:22
      To chyba jest pojęcie względne, musi czy nie musi. Zależy też od tego jaki dla kogo standard życia jest akceptowalny. Ja gdybym nie pracowała, musiałabym żyć w dużym mieście z jednym dzieckiem tylko z pensji męża - 5000 zł netto, przy czym mamy własne mieszkanie i brak kredytów. To muszę, czy nie muszę? Bo ja jestem zdania, że jednak tak smile
    • k1k2 Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 16:24
      W pytaniu najbardziej rzucilo mi sie w oczy ze jeseli nie musi pracowac, to dlatego ze moze rodzice zostawili kase, albo maz dobrze ustawiony ....

      Ja w zasadzie nie musze, juz nie musze, bo swoje sie napracowalam big_grin Moglabym z oszczednosci i inwestycji sobie skromnie egzystowac. Ale nie znaczy ze chcialabym sie wycofac z zycia zawodowego. A to "niezawracanie sobie glowy finansami" to w gole jakas abstrakcja; osoby ktore nie zyja od pensji do pensji musza byc calkiem niezle, na biezaca zorientowne w swoich finansach, albo przynajmniej delegowac ten obowiazek komus kto sie na tym zna i orientuje w temacie.
      • olikol Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 18:14
        Chcesz powiedzieć, że od rodziny nic nie dostałaś i zaczynając od zera w kieszeni doszłaś do sporego majątku, sama zarobiłaś na mieszkanie, i masz sporo oszczędności wyłącznie ze swojej pracy?
        • k1k2 Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 17.07.14, 00:39
          Od rodziny dostałam bardzo duzo, ale w sferze niematerialnej. Dach nad głowa, jedzenie, spokój i warunki do nauki. Na studiach juz dorabialam korepetycjami. Z domu wyniosłam solidność i pracowitość, a dalej juz poszło. W kieszeni miewalam zero, ale w głowie coś tam było wink

          Ale nie twierdze za każdy kto sie napracuje do czegoś dojdzie. Liczy sie jeszcze łut szczęścia na pewno. Równie dobrze mogło sie potoczyc tak ze bym musiała żyć od pierwszego do pierwszego. Ale pytanie dotyczyły tego czy muszę pracować. Nie muszę, ale pracuje.

          Może zreszta w tym kryje sie cześć "sukcesu" - zawsze pracowałam i zarabialam zanim jeszcze musiałam czy chciałam wydawać. A
    • liisa.valo Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 16:30
      Chodzi o taką, która nie musi i nie pracuje, czy również taką, która nie musi, a pracuje?
    • tol8 Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 16:34
      Ja obecnie nie pracuję. Moja pensja szła na konto oszczędnościowe, więc po prostu nie odkładamy teraz nic. Strasznie mnie to wkurza, więc po wakacjach wracam do pracy.

      Pierwsze tygodnie w domu były super, nadrobiłam zaległości w sprzątaniu, remontach itp. Teraz zwyczajnie mi się nuuudzi smile
      • 3eneduerabe Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 16:36
        No ja mam wlasnie to samo, strasznie bym cos chciala robic poza ogarnianiem mlodego, domem i obiadem, cokolwiek chce robic poza domem i czekam az skonczy rok, a wtedy studia albo jakies kursy no cokolwiek bo juz mnie nosi, dlatego siedze na forum i klepie bo bym chyba zwariowala
    • triismegistos Re: Czy ktoraś ma tak, że nie musi pracować? 16.07.14, 16:40
      Ja. Ale pracuję i calkiem lubię swoją pracę, chociaż ostatnio to mam więcej hodowania odcisków na tyłku niż pracy. Niemniej, świadomość że jakby co spokojnie utrzymamy sie z pensji misia jest komfortowa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka