Kupiłam wczoraj balsalm antycellulitowy. Chłop jak go zobaczył mówi: "Po co ci to?! Przecież ty nie masz cellilitu". Oczywiście nie wyprowadzałam go z błędu, że skóra na moich udach wyglądająca jak kalafior to norma

Inna sytuacja- w czasach gdy ważyłam 17 kg wiecej i nosiłam rozmiar 44, chłop do przymierzalni uporczywie przynosił mi jeansy rurki rozmiar XS i S i ostro namawiał żebym przymierzyła

Nie chciał uwierzyć że mogą być za małe i się w nie zwyczajnie nie zmieszczę

Sytuacja jak z filmu z Gwyneth Paltrow o tej grubasce co to chłop postrzegał ją jako laseczkę

A może to my jesteśmy zbyt czepialskie i wymagające wobec siebie?