Dodaj do ulubionych

Rosołek z gołębia

20.07.14, 22:56
Właśnie wróciłam z wizyty na wsi u rodziny (swoją drogą wizyta na osobny wątek). Na okoliczność wyjazdu zostały mi wciśnięte truchła gołębi specjalnie zabitych i oprawionych bo przecież rosołek z gołąbka jest najlepszy dla dzieci.
Mnie sama myśl brzydzi - gołąb to nie jest dla mnie ptak konsumpcyjny. To tak jakby mi ktoś zaproponował rosół z wrony albo mewy. A dziecku to juz na bank nie podam.

Wciskali mi te truchła z takim zacięciem że nie miałam serca odmówić (zabili te gołębie pomimo moich wielokrotnych próśb że nie chce i dziękuje)a zaraz po przyjeździe wydałam mojej mamie by zrobiła z nimi co chce ja ich na oczy widzieć nie chce (może nawet psa nakarmić).

Jadacie takie rzeczy czy ja jakaś dziwna jestem - fakt że wizyta na wsi była dla mnie taką traumą (jak co roku) że na wszystko stamtąd mnie telepie z obrzydzenia - a ja obrzydliwa raczej nie jestem.
Obserwuj wątek
    • alexa0000 Re: Rosołek z gołębia 20.07.14, 23:02
      Mnie ptaki brzydzą,więc rozumiem cię doskonale. Jak sobie przypomnę , że kurczak to ptak, to mi odchodzi apetyt, a co dopiero gołąb, fuj.
    • eo_n Re: Rosołek z gołębia 20.07.14, 23:05
      Lubię kulinarne eksperymenty. Jak by mi ktoś podarował gołębia i nauczył go przyrządzać, to pewnie bym spróbowała. Zapewne nie zagościłby na stałe w moim repertuarze kuchennym, bo to jednak mięso, ale spróbować - czemu nie.

      A co takiego dzieje się tam na wsi? Bo intrygująco piszesz wink
      • beataj1 Re: Rosołek z gołębia 20.07.14, 23:39
        Wizytę na wsi opiszę jutro dziś juz nie mam powera smile
    • jematkajakichmalo Re: Rosołek z gołębia 20.07.14, 23:06
      beataj1 napisała:

      >
      > Jadacie takie rzeczy czy ja jakaś dziwna jestem - fakt że wizyta na wsi była dl
      > a mnie taką traumą (jak co roku) że na wszystko stamtąd mnie telepie z obrzydze
      > nia - a ja obrzydliwa raczej nie jestem.

      Dziwna jestes wink Golebie pychotka, tylko niestety malo miesa maja. dlatego zazwyczaj maja farsz w postaci np. ryzu
      No ale kazdy jada to co lubi.

      Nie rozumiem jednak po co uparcie jezdzisz tam co roku skoro to dla Ciebie taka trauma.
      • andaba Re: Rosołek z gołębia 20.07.14, 23:11
        Nie jadłam, ale podobno zdrowy, więc jakbym dostała darmowy, to małym dzieciom bym dała.

        Moje dzieci wychowawły sie na zupkach na króiku, bo sie hodowało, a nikt się chwycić nie chciał, to dzieci zjadały.
      • beataj1 Re: Rosołek z gołębia 20.07.14, 23:42
        Uparcie nie jeżdżę. Odwiedzamy prababcie mojej córki i babcie lubego raz do roku w wakacje.
        Przed urodzeniem córki jeździłam co którys rok teraz muszę jechać bo córka jeszcze mała i na tyle związana ze mną że na nowym miejscu bardzo by tęskniła za mną. Nie wiem jak będzie w przyszłym roku. Może córka już na tyle dorosnie że sie ode mnie odklei i puszczę ją tylko z tatą.
    • zurekgirl Re: Rosołek z gołębia 20.07.14, 23:11
      Mam to samo z krolikiem. Przyniosl mi kuzyn, specjalnie karmil, zeby krolik byl jak najzdrowszy i najdelikatniejszy, a ja na to patrzec nie moge. Tak jakbym psa miala zjesc. Krolika sie nie brzydze, ale mi zbyt przykro. Na golebie za to patrze jak na latajace szczury, brzydze sie, nie tkne. Ostatnio zaskoczyla mnie hinduska restauracja (w UK), ma w menu pigeon bhuna. Juz nawet na ryz do nich nie pojde. Wydaje mi sie, ze to wszystko miejskie wychowanie, mam znajoma wychowana na wsi, patrzymy na siebie z niedowierzaniem, gdy opowiadamy o pewnych zwyczajach, wychowaniu, wakacjach, jedzeniu. Ja z duzego miasta od pokolen, ona do osiemnastki ze wsi na Mazurach sie nie ruszala.
      • beataj1 Re: Rosołek z gołębia 20.07.14, 23:37
        Na golebie za to
        > patrze jak na latajace szczury, brzydze sie, nie tkne.

        Ja mam dokładnie tak samo. I nie przekonuje mnie stwierdzenie że takie hodowlane gołębie to zupełnie co innego od tych żyjących dziko w mieście.
      • minerallna Re: Rosołek z gołębia 21.07.14, 01:05
        zurekgirl napisała:
        (...) Wydaje mi sie, ze to wszystko miejskie wychowanie, mam znajoma wychowana na wsi, patrzymy na siebie z niedowierzaniem, gdy opowiadamy o pewnych zwyczajach, wychowaniu, wakacjach, jedzeniu. Ja z duzego miasta od pokolen, ona do osiemnastki ze wsi na Mazurach sie nie ruszala. (...)

        To się zdziwiłam.
        I Tobie współczuję zdziwienia sad
        Ale cały czas mowa o królikach i gołębiach bo o tym jest wątek.
        W mieście też je się króliki, gołębie.
        A nawet są poszukiwane, niedostępne rarytasy.
        • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: Rosołek z gołębia 21.07.14, 10:45
          minerallna napisała:

          > zurekgirl napisała:
          > (...) Wydaje mi sie, ze to wszystko miejskie wychowanie, mam znajoma wychowana
          > na wsi, patrzymy na siebie z niedowierzaniem, gdy opowiadamy o pewnych zwyczaja
          > ch, wychowaniu, wakacjach, jedzeniu. Ja z duzego miasta od pokolen, ona do osie
          > mnastki ze wsi na Mazurach sie nie ruszala. (...)
          >
          > To się zdziwiłam.
          > I Tobie współczuję zdziwienia sad
          > Ale cały czas mowa o królikach i gołębiach bo o tym jest wątek.
          > W mieście też je się króliki, gołębie.
          > A nawet są poszukiwane, niedostępne rarytasy.

          Zależy od kultury. W Czechach królik to mięso bardzo podstawowe, dostępne jak kurczak w Polsce. Sprzedawany w całości z głową albo bez, ale zawsze bez skóry. Nawet nie specjalnie drogi - poziom wieprzowiny, może trochę wyżej.

          A Wielkanoc bez królika to już w ogóle nie do pomyślenia jest.

          Ksiadz Anatol
    • agusiah Re: Rosołek z gołębia 20.07.14, 23:34
      Dla mnie dziadek ponoć mordował gołąbki, żeby dziecko karmić najzdrowszym rosołkiem... Wyrosłam piękna i mądra big_grin więc może warto
      • mamaemmy Re: Rosołek z gołębia 21.07.14, 00:17
        agusiah napisała:

        > Dla mnie dziadek ponoć mordował gołąbki, żeby dziecko karmić najzdrowszym rosoł
        > kiem... Wyrosłam piękna i mądra big_grin więc może warto

        Dla mnie tak samo,moge sie podpisać więc...ale ja dowiedzialam si e otym po latach,masakra,jako Krakowianka-nie uznaję gołebi jako produkt spozywczy,tylko jako atrakcje swojego miasta-ŻYWĄ.
      • mayaalex Re: Rosołek z gołębia 21.07.14, 00:44
        dla mnie tez smile
        pewnie sa zdrowsze od kurczakow z supermarketu ale ja bym sie chyba brzydzila w ogole cos takiego dotknac, o zjedzeniu nie wspominajac...
    • antyk-acap Re: Rosołek z gołębia 20.07.14, 23:43
      Jadłem. Dobry.
    • klamkas Re: Rosołek z gołębia 20.07.14, 23:46
      Ja jako dziecko byłam karmiona królikami - lubiłam (i dalej lubię). Jak mi zaoferowali futerko z królików, odmówiłam (ohyda). Królika lubię do dziś.

      Z gołębiem podobnie (kocham rosół, albo nadziewanego gołębia) - części użytkowych (u dziadków królowały czyściki z gołębich piór) nie toleruję.

      A z kurczakiem też masz problemy (takim fermowym, ze sklepu)? Fakt, że nie doświadczył uczucia i domowego życia nie czyni go mniej wartościowym. Tak jak indyk, świnka (bardzo mądra), czy cielę (mądre i młodziutkie, toż to dziecko!).

      PS. Żadnego bym nie zabiła i nie oprawiła.
    • volta2 Re: Rosołek z gołębia 20.07.14, 23:47
      nie pamiętam żebym jadła, ale faktycznie w rodzinie było chyba gotowanie rosołku z gołąbka dla mocno chorych ludzi. podobno najzdrowszy

      jeszcze rosół z kuropatwy ma podobne właściwości - i jak był wybór to szli upolować kuropatwę i dopiero jak się nie udało to gołąb pod nóż szedł.
      jakbym podrążyła temat to pewnie by wyszło że na anemię mi dawali
    • 3eneduerabe Re: Rosołek z gołębia 21.07.14, 00:33
      Jem rosol z golebia na zdrowie, specjalnie dla mnie hodowane golebie i jak tylko mam mozliwosc to jem, jak mieszkalam blizej byly lepsze mozliwosci dowozu miesa jadlam ciagle teraz niestety nie mam takich mozliwosci, uwazam, ze mieso z golebia to cos najlepszego dla kobiety w pologu i dla niemowlaka.
      • 3eneduerabe Re: Rosołek z gołębia 21.07.14, 00:35
        i uwielbiam bardzo malo maja tluszczu, miesko delikatne, pyszne za okolo pol roku bede na dluzej z dzieckiem w polsce wtedy bedziemy jesc golebi ile sie da smile
    • majenkir Re: Rosołek z gołębia 21.07.14, 00:51
      Dziwia mnie takie dylematy u ludzi, ktorzy jedza krowy I swinie.
    • wrednarzeka Re: Rosołek z gołębia 21.07.14, 05:57
      miastowa jesteś i tyle.
    • fanny Re: Rosołek z gołębia 21.07.14, 06:33
      Moja przyjaciolka uwielbia pieczone golebie i jak tylko je podaja w restauracji, to zamawia.
      Najgorsze jest to, ze jak przynosza je na talerzu, to te golebie sa podzielone na cwiartki, ale glowka tez tam lezy. Taka z dziobkiem i oczami. Upieczona. Wiec zawsze prosze moja przyjaciolke, zeby te glowki zaslonila przed moim wzrokiem lisciem salaty, bo one sie na mnie patrza i mi jest sie ciezko skupic na rozmowie.
      Sprobowalam ten delikates - delikatne mieso, ale malenkie toto i wiecej czlowiek kosci sie naobgryza niz naje.

      f.
    • gretchen184 Re: Rosołek z gołębia 21.07.14, 06:39
      jadałam jak byłam dzieckiem.
      dziś takiego gołębia ze sprawdzonej hodowli,zdrowego z chęcią bym przygarnęła
    • koza_w_rajtuzach Re: Rosołek z gołębia 21.07.14, 06:50
      Też brzydziłabym się jeść dania z gołębia, ale to po prostu kwestia tego, że nigdy nie jadłam. Gdybym nie jadła nigdy kury, to też uznałabym zjedzenie jej za obrzydliwe. Dlaczego miałabym swoje własne awersje przerzucać na dzieci? Na pewno rosołek z gołębia by im nie zaszkodził, więc jeśli one nie miałyby przeciwwskazań, to chętnie bym ich nim nakarmiła, nie wspominając o tym co ja czuję odnośnie tego dania. Gdyby gospodarze nalegali bym również zjadła - zgodziłabym się, żeby nie sprawić im przykrości.
    • stara-a-naiwna Re: Rosołek z gołębia 21.07.14, 07:08
      do gołębi dostępu nie mam i nie jadam - dziecku nie miałam okazji podać
      króliki jadamy wszyscy (słodkie mięso - dla mnie w smaku szalu nie ma ale jest jednym z najzdrowszych)

      gdybym miała bym (z)jadła


    • panirogalik Re: Rosołek z gołębia 21.07.14, 08:38
      Jak byłam mała to jadłam podobno aż mi się uszy trzęsły. Teraz też bym nie pogardziła. Gołąb jest roślinożerny, zajada zdrowe ziarno, nie rozumiem obrzydzenia.
    • solejrolia Re: Rosołek z gołębia 21.07.14, 08:53
      nie jadłam
      gdyby ktoś mi podał na talerzu, to z pewnością bym spróbowała, choćby z ciekawości
      ale czy sama bym przyrządziła?... nie wiem, nie miałam okazji.

      krolik- bez problemu.
      kupowałam dla dzieci i robiłam im zupki przecierane na króliku
      2uliczki dalej mieliśmy ubojnię królików, i czasem smród był przeokropny, wtedy zarzekałam się, że nie zjem, i nie przyrządzę nigdy królika, ale jak rozszerzałam dietę, to pierwsze co, to królikwinkwytłumaczyłam sobie to tak, że schabowego uwielbiam, a z chlewni też śmierdzi, wiec gdybym zapachami z ubojni królików sugerowała się, to byłabym zwyczajną hipokrytkątongue_out


      co do obrzydzenia na wsi- beataj, ja to w sumię rozumiem- i nie, nie napiszę, że bym nie jeździła, bo jednak u teściów mnie brzydzi, a jeździmy tam raz na rok, raz na pół roku, bo tak trzeba, najgorzej gdy muszę nocować. i dodam, że nie jestem obrzydliwa, ale zawsze wyjeżdżamy stamtąd wściekli, i cali do dezynfekcji domisiem i wszystko jest do prania, nawet ciuchy, kt. tylko leżały w torbie są przesiąknięte tamtym "zapachem" więc od razu lądują w pralce.
      • beataj1 Re: Rosołek z gołębia 21.07.14, 09:18
        No własnie wieś na którą jeżdzę to nie taki sielski obrazek z rosa na trawie a taka prawdziwa wiejska wieś.
        W domu prababci nic się nie zmieniło chyba od przed wojny co oznacza brak bieżącej wody, wychodek za stodołą, mycie się w misce. Podłoga to po prostu wylany beton - do domu wchodzi ptactwo domowe (kury kaczki) i jak im się zdarzy za przeproszeniem zesr... na podłogę nikt sie nie kłopocze myciem tylko jest to wcierane w ten beton i zyje sie dalej.
        Trawa przed domem jest całkowicie zasrana i zasłana resztami jedzenia wyrzucanymi z domu do zjedzenia przez ptaki, psy i inne. Zatem pomysł rzucony przez babcie byśmy sobie usiedli na kocyku sprawił że mi się słabo zrobiło.

        W domu miliony brudnych misek z dziwnymi rzeczni które sa przygotowane do jedzenia dla zwierząt. Nad tym unosi się chmara much.

        Aby się umyć/cos zjeść - trzeba nabrać wody w kranie znajdującym się poza domem - jak zakładali wodę nikt nie pomyślał by doprowadzić ją do środka budynku.
        Wodę trzeba nagrzać i się umyć i to by było do przeżycia ale problemem dla mnie np jest dobór misek. Jak potrzebowałam umyć butelkę córki dostałam do mycia miskę w której parę minut wcześniej babcia myła nogi. Miska tylko z grubsza opłukana i dostawiona do ponownego użytku ogólnego.
        Wychodek za stodołą tez nie byłby problemem - ale ten wychodek to rozpadająca się kupa desek - jak się wchodzi do środka to ma się wrażenie że za chwilę sie wpadnie do środka.

        I ja tam z 2 letnią córką - na sekundę ją nie można z oczu spuścić bo zaraz cos weźmie do łapki (wyjęłam jej z ręki wnętrzności gołębie które zostały po ich zabiciu a zostały odłożone jako karma dla psa) albo ubabrze się w guanie.

        Co ciekawe z babcią pomieszkuje 40 letni syn emerytowany górnik. Facet nie robi absolutnie nic by ułatwić babci życie i jakoś ogarnąć ten dramat. Babcia jest stara i chyba nie wie że może być lepiej.
        Syn sie nią opiekuje tego mu nie można odmówić ale chyba traktuje panujące tam warunki jako powrót do lat dziecięcych a jak już mu się to znudzi to wraca do swojego domku co to mu kopalnia dała.
        • lady-z-gaga Re: Rosołek z gołębia 21.07.14, 10:51
          po pierwszej aluzji na ten temat (w poprzednim poście) juz się nastawiłam na polemikę z pańcią o obsesyjnych higienicznych standardach big_grin jednak muszę przyznać, że to co opisujesz, to absolutny hardkor.....nawet 20 lat temu w dość zaniedbanym gospodarstwie moich wiejskich działkowych sąsiadów takich rzeczy nie było
          • beataj1 Re: Rosołek z gołębia 21.07.14, 11:18
            No przecież napisałam że nie mam absolutnie hopla na punkcie nadmiernej higieny ale to co sie tam dzieje nawet mnie dosyć wyluzowaną na tym punkcie szokuje.
        • nenia1 Re: Rosołek z gołębia 21.07.14, 11:48
          beataj1 napisała:

          > No własnie wieś na którą jeżdzę to nie taki sielski obrazek z rosa na trawie a
          > taka prawdziwa wiejska wieś.
          > W domu prababci nic się nie zmieniło chyba od przed wojny co oznacza brak bieżą
          > cej wody, wychodek za stodołą, mycie się w misce. Podłoga to po prostu wylany b
          > eton - do domu wchodzi ptactwo domowe (kury kaczki) i jak im się zdarzy za prze
          > proszeniem zesr... na podłogę nikt sie nie kłopocze myciem tylko jest to wciera
          > ne w ten beton i zyje sie dalej.

          Wiesz co, nie odbierz tego źle, bo to twoja rodzina, ale to nie jest prawdziwa wiejska wieś.
          Znam bardzo dobrze wsie, bo spędzałam tam połowę wakacji, do tego od lat mam letni dom na wsi, wśród miejscowych i to co opisujesz nie dotyczy prawdziwej wsi, tylko niechlujnych jednostek. Owszem, kiedyś podwórka były zaniedbane, ale nigdy nie widziałam kur i kaczek w domach, podobnie muchy, wisiały mało estetyczne lepy, ale nikt much specjalnie nie hodował. Przed większością domów rosły kolorowe kwiaty i tak zresztą jest do dziś.
          Owszem, pamiętam jedną rodzinę, która żyła w syfie jakim opisujesz, ale dziadek mojej koleżanki też żył w syfie a w mieście mieszkał.
          • run_away83 Re: Rosołek z gołębia 21.07.14, 12:02
            Popieram przedmówczynię. Drób chodzacy po domu i zasrywający podłogę, roje much, rozpadający się wychodek i mycie naczyń w misce używanej przed chwilą do nycia nóg to nie jest "prawdziwa wiejska wieś" tylko jakiś syf, kiła i mogiła. Jako dziecko spędzałam na wsi całe lato (często od maja do września), w dawnym donu rodzinbym mojego ojca. Bawiąc się z dziećmi sądiafów i kuzynostwem zwiedziłam chyba połowę obejść w calej wsi, i czegoś takiego jak opisane powyżej, nigdy na oczy nie widziałam. W domach czyściutko - drewniane podłogi, wykrochmalone firanki, w nowych łazienki z bieżącą wodą i toalety ze spłuczką, w starcych często wanna w kącie kuchni za zasłonką (tylko z zimną wodą, ciepłą grzało się na kuchni w wielkim garze specjalnie do tego celu przeznaczonym); gospodarcza część obejścia (ta z kurnikiem, stodołą i oborą) prawie zawsze oddzielona od mieszkalnej płotem; przed domami zadbane trawniki, klomby z kwiatami i ławeczki.
            • oteczka Re: Rosołek z gołębia 21.07.14, 13:19
              To co opisujesz to jakiś koszmar bywałam na prawdziwej wsi tak 40-30 lat temu i czegoś takiego nie widziałam,u mojej babci w letniej kuchni była podłoga z gliny zawsze czyściutka a w izbie wybielony piec i bielutkie zasłonki ,na łóżku bielutkie poduchy pod sufit,u drugich dziadków mieszkali w Nadleśnictwie to inna bajka , ale znowu dziura zapadła w środku lasu byłam pewnie w każdym domu w tej osadzie wszędzie błysk był,nawet tam gdzie w darmowych barakach robotnicy z Nadleśnictwa mieszkali to pamiętam takie czyściutkie podłogi drewniane a kury to chodziły po podwórku ,rodzina brudasy ,ale na twoim miejscu to bym tej biednej babci pomogła trochę ogarnąć chociaż chałupę.
    • ichi51e Re: Rosołek z gołębia 21.07.14, 09:15
      Przeciez golab chodowlany to nie lesny big_grin
      Dawno nie jedlam (rozmarzylam sie) dla dzieci faktycznie najlepszy bo czyste miesko - oczywiscie zalezy czym te golebie karmili...
      • ichi51e Re: Rosołek z gołębia 21.07.14, 09:18
        *hodowlany oczywiscie big_grin
        • oteczka Re: Rosołek z gołębia 21.07.14, 10:17
          Jako dziecko jadałam i nawet skubałam z tatą ,w latach 60-70 było normalne hodowanie zwierząt w mieście mieliśmy króliki, kury ,gołębie ,gołębie karmione pszenicą i chlebem ,wypasione jak mutanty ,w niedzielę do gara lądował kurak i 2-3 gołębie ,rosół był boski i mięsko też,po śmierci taty oddałam gołębie dziadkowi ,jak urodziła się córka ,to 2 razy w tygodniu miałam dostawę i na tych rosołkach i mięsku wyrosła. Teraz nie wiem czy bym zjadła ale na pewno nie oskubałabym brrrrr.
    • w.namiocie Gołębi sie nie je 21.07.14, 10:26
      Gołębi się nie je. Żadnych innych ptaków i zwierząt także. Jedzenie mięsa to popieranie okrucieństwa, przemocy, zabijania. Jedzenie mięsa jest nieetyczne i niezdrowe.
      • naomi19 Re: Gołębi sie nie je 21.07.14, 10:36
        zjadłabym taki rosołek z gołebia i z wielką przyjemnością podałabym go córce.
        Dziwna jesteś, jak wszyscy inni, którzy zamiast pełnowartościowego, nienafaszerowanego chemią i antybiotykami miesa wybierają sklepowy syf. Bardzo dziwna.
      • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: Gołębi sie nie je 21.07.14, 11:00
        w.namiocie napisała:

        > Gołębi się nie je. Żadnych innych ptaków i zwierząt także. Jedzenie mięsa to po
        > pieranie okrucieństwa, przemocy, zabijania. Jedzenie mięsa jest nieetyczne i ni
        > ezdrowe.

        A skonsultowałeś już swoja wersję z Bogiem?

        Ksiadz Anatol
        • jematkajakichmalo Re: Gołębi sie nie je 21.07.14, 11:54
          chyba z psychiatra...
    • mimka23 Re: Rosołek z gołębia 21.07.14, 12:18
      Jako dziecko wcinałam mięsko gołębia - wujek na wsi miał, ukręcał łepki i gotowe. Podobno bardzo mi smakowało. Dziś nie zjadłabym za nic.
    • wielkafuria Re: Rosołek z gołębia 21.07.14, 13:00
      rosół z hodowlanego gołębia na dobrej paszy jest przepyszny. delikatny, lekko słodkawy, mięso delikatniutkie. Pycha.
      Szkoda ze nie zaryzykowałaś.
      mało miesa, ale rosołki pyszne i nie mają tony cholesterolu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka