niktmadry
03.09.14, 09:27
w życiu codziennym?
Przykro mi się czytało wątek o krzyżach w szkole gdzie Krzyż sprowadzany był do dwóch desek i innych pogardliwych nazw. Pamiętam jak odwiedzałam wujka w hospicjum - ilu umierających wpatrywało się w ten Krzyż, ilu miało na swoich stolikach ołtarzyki....dawało im to nadzieję, łatwiej się umierało (o ile można tak to ująć). Dla osób niewierzących ten Krzyż nie ma żadnego znaczenia - dlaczego zatem tak razi???
Co do wyjść ze szkoły do Kościoła - moje dziecko jest w klasie pływackiej - jako jedyna osoba z klasy nie pływa - dzieci mają basen 8 godzin w ciągu 5 dni - moja córka chodzi do PSM. Nie było możliwości dorzucenia jej jeszcze 8 godz basenu - pytałam w wakacje czy chce chodzić na basen czy kontynuować naukę w szk. muzycznej - wybrała muzyczną - I tak - jest jej przykro gdy jako jedyna kończy lekcje a reszta klasy idzie na basen ale wie dlaczego tak się dzieje a mnie do głowy nie przyszło wykłócać się ze szkołą, że klasa na basen chodzi mimo iż nie obejmuje tego podstawa programowa. Dlaczego zatem gdy szkoła wychodzi do Kościoła nie można dziecku zwyczajnie wytłumaczyć z jakiego powodu zostaje w świetlicy, dlaczego nie idzie z klasą, tylko tworzy się jakieś wydumane problemy o odrzuceniu bo RAZ CZY DWA RAZY w roku dziecko musiało zostać godzinę na świetlicy?
Kościół nikogo do niczego nie zmusza - nie pasuje mi to nie chodzę, nie słucham, żyję po swojemu ale też nie opluwam tych, którzy ten Kościół tworzą.
Finanse: Owszem Kościół korzysta z publicznych pieniędzy - tu nie ma wątpliwości ale przecież są to pieniądze z podatków także osób wierzących. Moje dzieci uczą się w PSM za Wasze podatki i nikt nie pyta Was czy będziecie chodzić do filharmonii, za Wasze podatki wybudowano stadiony i też nie pytano czy będziecie oglądać mecze .... tak funkcjonuje państwo - wspomaga finansowo te dziedziny życia z których obywatele korzystają. A do Kościoła w Polsce czy się to komuś podoba czy nie nadal chodzi całkiem sporo osób. (Zresztą za każdą osobę zameldowaną na terenie parafii bez względu na wyznanie - proboszcz płaci podatek - jeśli państwo pobiera podatki to i powinni instytucję wspomagać. Jeśli uważacie, że to podatki są śmiesznie niskie {bo są} to dlaczego pretensje macie do kościoła a nie do rządu, ze na takie się zgodził)
Dlaczego KK tak razi?