witam, zarejestrowałam się na forum ze względu na to, że jak się okazuje jestem nieprzystosowana do życia

a czasami podczytuję to forum i domyślam się, że tutaj mogę otrzymać poradę.
niedawno przeniosłam się na swoje i dopiero uczę się wszystkiego, co jest związane z prowadzeniem domu- w moim domu rodzinnym niestety zjawisko sprzątania praktycznie nie występuje, a z pewnością nie odbywa się to regularnie. oczywiście coś tam czasami robiliśmy, ale rodzice od zawsze sporo pracują, więc sprzątanie mogłoby być moją działką, ale zwyczajnie nikt mnie tego nigdy nie nauczył. nie mam wyrobionych żadnych nawyków z tym związanych- raz na pół roku jak ktoś miał zryw to np. umył porządnie piekarnik i kuchenkę, ale już lodówki się nie chcialo ruszać, o łazience nie wspomnę. próbowałam cos robić od dawna na własną rękę, ale sama nie miałam czasu ani sily ogarniać całego dużego domu, bo dla jednej osoby to po prostu za dużo. raz wytarłam wszędzie kurze, raz odkurzylam i umyłam podłogę, raz wzięłam się za kibelek i wannę, ale nie miałam mocy i doby, żeby wszystko było zawsze czyste. wstydziłam się tego jako dziecko i potem też, a pamiętam jedynie ogarnianie w popłochu widocznych miejsc gdy ktoś miał przyjść. pewnie nieskuteczne, bo przecież brud zawsze widać. bo to o to chodzi- nie o bałagan, bo przecież nie ma nic złego w tym że ktoś rzucił kurtkę na fotel, tylko o zwyczajny BRUD.
i teraz moje pytanie do was, ponieważ niedawno wynajęłam mieszkanie- celowałam o zgrozo w jak najmniejsze, żeby dać radę wszystko sama ogarniać i żeby zawsze było czysto- i już czuję niemoc, bo zwyczajnie nie wiem, jak się utrzymuje dom w czystości. jak najlepiej dzialać, żeby mieszkanie zawsze było ogarnięte, żeby nie zapuścić żadnej jego części? wiem że niektórzy rozkladają sobie to na cały tydzień i np. jednego dnia robią jedno pomieszczenie, drugiego drugie... ale mam wrażenie, chociaż może po prostu nie umiem tego robić dobrze, że syf robi się momentalnie, nawet następnego dnia po sprzątaniu. nie wiem czy to już nie obsesja, bo kieruje mną wstyd przed brudem w domu, poza tym staram się nie bałaganić. ale nie wiem zwyczajnie jak niektórzy ludzie to robią, że ZAWSZE mają czystą toaletę, ładnie pachnący dom, czyste podłogi, czyste półki bez kurzu na nich, lśniące krany i ogólny ład i czystość.
z jaką częstotliwością nalezy sprzątać kazde pomieszczenie w domu? co jaki czas myje się toaletę, co jaki czas lodowkę czy piekarnik? co ile dni należy odkurzac, myć podłogę, wycierać kurze i zbierać pajęczyny? i jak to sobie rozlożyć, żeby zawsze było znośnie? prosze o porady.