Dodaj do ulubionych

Szkoła demokratyczna

21.09.14, 17:36
Był ponad półtora roku temu wątek na ten temat. Ale jest to świeża sprawa w naszym kraju, te szkoły działają od niedawna i jestem ciekawa czy któraś z Was ma z nimi doświadczenie - posyła tam dzieci, albo zna kogoś, kogo dzieci uczą się w takiej szkole, lub kogoś, kto jest tam nauczycielem. Zastanawiam się nad zapisaniem dziecka do szkoły demokratycznej, idea mi się podoba, ale mam wątpliwości, jak jest z realizacją.
Obserwuj wątek
    • nellyssima Re: Szkoła demokratyczna 21.09.14, 19:50
      Było i owszem o szkole demokratycznej w Poznaniu. Działała rok i już się zwinęła.
      • marychna31 zwinęła? 21.09.14, 19:56
        Z tego co widzę to działa w najlepsze:
        www.facebook.com/SzkolaTrampolina
    • ichi51e Re: Szkoła demokratyczna 21.09.14, 19:54
      Stawiam ze jak zwykle w naszych warunkach okaze sie to pic na wode fotomontaz. Bo przepisy... Bo kuratorium... Chcesz szkoly demokratyczbej to zaluz ja sama uncertain
    • triss_merigold6 Re: Szkoła demokratyczna 21.09.14, 19:56
      Jak z każdą ideą. Założenia ładne, w praktyce się nie sprawdza.
    • przeciwcialo Re: Szkoła demokratyczna 21.09.14, 20:06
      Mnie idea zupełnie nie przekonuje. No ale jak ktoś ma ochote to niech korzysta.
    • landora Re: Szkoła demokratyczna 21.09.14, 20:44
      Ze względu na przepisy w Polsce szkoła demokratyczna nie funkcjonuje jak słynne Summerhill. Dzieci oficjalnie są nauczane w domu i na koniec roku muszą zdać egzaminy, więc średnio widzę wolność wyboru, która ma być podstawą edukacji demokratycznej.
      Wiem, że po pierwszym roku sporo osób zrezygnowało z Trampoliny.
      Wysłałabym swoje dziecko do Summerhill, ale nie wysłałabym do poznańskiej wersji.
      • scher Serio? 22.09.14, 08:09
        landora napisała:

        > Wysłałabym swoje dziecko do Summerhill

        Co cię przekonuje w tym skompromitowanym w praktyce pomyśle?
        • landora Re: Serio? 22.09.14, 10:39
          A dlaczego uważasz, że pomysł jest skompromitowany?
          • scher Re: Serio? 22.09.14, 12:01
            landora napisała:

            > A dlaczego uważasz, że pomysł jest skompromitowany?

            Może się mylę. Co cię przekonuje w idei Summerhill?
            • landora Re: Serio? 22.09.14, 13:01
              Wierzę, że dziecko od małego przyzwyczajone do samodzielnego poszukiwania wiedzy będzie tej wiedzy poszukiwać chętnie i będzie ją chłonąć. Pamiętam siebie sprzed rozpoczęcia nauki w szkole i myślę, że świetnie bym się czuła w Summerhill. Byłam naturalnie bardzo ciekawym dzieckiem i szkoła raczej tę ciekawość zabijała, zamiast wzmacniać.
              Przypuszczam, że Summerhill jest nie dla każdego, ale w przypadku wielu dzieci się sprawdza.
              • makurokurosek Re: Serio? 22.09.14, 13:37
                Żeby dziecko mogło poszukiwać wiedzy musi mu ktoś pokazać choć rąbek tej wiedzy. Dziecko nie zainteresuje się optyką jeżeli ktoś mu nie pokaże, że optyka istnieje.
                • landora Re: Serio? 22.09.14, 17:59
                  Zakładasz, że dziecko samo z siebie nie pójdzie na lekcje, na których może się dowiedzieć, że optyka istnieje. Summerhill twierdzi inaczej. Uczniowie zdaja tam GCSEs. Lekcje się odbywają, chociaż nikt do nich dzieci nie zmusza.
                  • makurokurosek Re: Serio? 22.09.14, 19:02
                    > Zakładasz, że dziecko samo z siebie nie pójdzie na lekcje, na których może się
                    > dowiedzieć, że optyka istnieje.

                    Z tego co czytałam, w " Trampolinie" zajęcia na dany temat są prowadzone na wyraźną prośbę uczniów, to oni decydują na jaki temat chcą rozmawiać. Inaczej przedstawisz zjawiska optyczne 5 latkowi inaczej 9 latkowi , a inaczej 14 latkowi. O ile w ustach pięciolatka twierdzenie, że tęcza to światło które przeszło przez krople wody jest twierdzeniem mądrym, o tyle w ustach 14 latka jest twierdzeniem prymitywnym.

                    " Uczniowie zdaja ta
                    > m GCSEs. Lekcje się odbywają, chociaż nikt do nich dzieci nie zmusza.

                    W szkole do której chodziła córka, nauka często polegała na zabawie, wyniki wszelkich testów super, no ale to rodzice zapierdzielali na te wyniki po godzinach lekcyjnych, a dzieciaki w domu miały drugą szkołę.
                  • scher Cytuję 22.09.14, 19:29
                    Dam obszerny cytat z opracowania Dariusza Zalewskiego pt. "Antypedagogika i inne herezje". Warto przeczytać całość, ja tu tylko o Summerhill.

                    Szkoła Summerhill w Leiston pod Londynem stała się od samego powstania (lata dwudzieste XX w.) „wzorem” i swoistym punktem odniesienia dla wszystkich anarchizujących pedagogów i psychologów.
                    Metody i terapie wychowawcze tam stosowane szokują nawet dzisiaj, pomimo doświadczeń rewolty studenckiej lat sześćdziesiątych, pomysłów antypedagogów lat siedemdziesiątych czy „sukcesów” bezstresowego wychowania Benjamina Spocka.

                    Założycielem szkoły był Aleksandr S. Neill – syn wiejskiego, szkockiego nauczyciela. Po jego śmierci w roku 1973 placówka pozostała w rękach rodziny. Aktualnie prowadzona jest przez córkę – Zoe Readhead.
                    Neill nie był zbyt odkrywczy. Potrafił jedynie skutecznie wcielać w życie stare, naturalistyczne pomysły, doprawiając je współczesną pseudopsychologią.

                    Wzorcowo przełożył na grunt pedagogiki idee swych mistrzów - Zygmunta Freuda i Wilhelma Reicha. Co ciekawe, pomimo iż był typowym naturalistą, nie znał pism Jana Jakuba Rousseau. W swojej autobiografii przyznał, iż Emila, główne dzieło „praojca pedagogiki”, przeczytał dopiero 50 lat po otwarciu szkoły.

                    Summerhill pokazuje z całą wyrazistością do czego prowadzi anarchizacja wychowania. Ukazanie absurdów tej drogi jest, co prawda mimowolną, ale za to największą zasługą twórcy podlondyńskiej szkoły.

                    Błogi „bezstres”
                    Neill nawiązując do Freuda konsekwentnie bronił tezy, że dyscyplinowanie młodzieży przyczynia się do powstawania nerwic. Niespełnione pragnienie odkłada się ponoć w podświadomości i trwa tam w stanie uśpienia. Wcześniej czy później ma jednak wypłynąć na powierzchnię i uderzyć ze zdwojoną siłą. Z tego względu wszelkie tradycyjne metody wychowania miały być nieskuteczne. Prawdziwa „terapia” pedagogiczna sprowadzała się do dania upustu popędem i egoizmom, by nie odkładały się w podświadomości.

                    W praktyce wychowawczej takie poglądy doprowadzały do kuriozalnych sytuacji. Pewna uczennica kopała swojego dyrektora przez godzinę - on nie reagował obawiając się tłumienia agresji. Innym razem ośmioletnie dziewczę nazwało dyrektora głupcem. Twórca Summerhill tłumaczył to … negatywnym sposobem wyrażania miłości.

                    W Leiston nie przywiązywano również większej wagi do uczniowskich wulgaryzmów. Wszelkie „stłumione” przekleństwa wpływały bowiem negatywnie na psychikę uczniowską. Wyparte, podobnie jak w przypadku innych form agresji, miały rykoszetem powrócić w życiu dorosłym. Pobłażliwie podchodzono też do uczniowskich wagarów. Zdarzało się, że uczniowie całe lata omijali klasy szkolne. Z tego względu placówkę nazywano żartobliwie: „chodź-jak-ci-się-podoba”.

                    Chcąc wyeliminować „niezdrowe” zakazy oraz dążąc do wzorcowej demokracji, Neill doprowadził do absurdu ideę samorządu uczniowskiego. W jego szkole nauczyciele wspólnie z uczniami podejmowali decyzje. Na forum samorządowym głos siedmiolatka ważył tyle, co głos dyrektora. Teoretycznie dzieci mogły na przykład wywalczyć sobie prawo do palenia papierosów.

                    Religia
                    Neill wychował się w rodzinie kalwińskiej. Jednak do religii miał stosunek negatywny, uważając się za ateistę. Jego poglądy w tej kwestii przypominały poglądy pop-muzyków z pokolenia „dzieci kwiatów”. Pragnął religii, która będzie czciła Boga „czyniącego człowieka szczęśliwym”. Szczęśliwym zaś w jego rozumieniu będzie oczywiście ten, kto uwolni się od wszelkich zakazów.

                    Negacja religii doprowadziła go do głoszenia wręcz groteskowych poglądów. Uważał na przykład, iż bijatyki wiejskich chłopców mają źródło w negatywnym oddziaływaniu religii. (Teza trudna do utrzymania zważywszy, że w ateistycznym ZSRR bijatyki chłopców również miały miejsce.) Powielał też popularne dziś w kręgach nieprzychylnych Kościołowi poglądy, jakoby dogmat o istnieniu piekła wywoływał zachowania neurotyczne u wiernych.

                    Niechęć Neilla do religii rzutowała na antyreligijny charakter jego szkoły. Formalnie kultywowano „wolność” i nikt religii nie zakazywał, ale ogólna atmosfera wychowawcza nie sprzyjała pogłębianiu życia duchowego. W efekcie tylko kilku wychowanków poszukiwało religii w życiu dorosłym. Wolność w wychowaniu” stała się skutecznym sposobem zniechęcenia uczniów do religii.

                    Seksedukacja
                    Znaczny wpływ na poglądy Neilla wywarł oprócz Freuda, Wilhelm Reich. Jedną z idei jaką pragnął zrealizować „myśliciel z Drohobycza” była synteza psychoanalizy z komunizmem. Reich postawił tezę, jakoby warunkiem skuteczności rewolucji marksistowskiej było połączenie jej z wyzwoleniem seksualnym. Rewolucja powiedzie się wówczas, gdy wraz z obaleniem dawnych klas panujących, obali się ich niewolniczą etykę seksualną.

                    W jego mniemaniu u podłoża ludzkich nieszczęść leży represywne podejście do spraw płciowości, związane z dawną etyką. Rozwiązanie było proste: skoro represywność prowadzi do różnorodnych zahamowań i kompleksów, to tylko człowiek wyzwolony od jakichkolwiek skrupułów w sprawach płciowości może być zdrowy i szczęśliwy.

                    W Summerhill starano się dosyć konsekwentnie podążać drogą wyznaczoną przez Reicha. Neill wspominał w swoich książkach, iż wraz z personelem oraz starszymi chłopcami i dziewczętami kąpał się nago w położonym nieopodal stawie. Kiedyś z kolei jeden z nauczycieli kopał rów na boisku hokejowym, a że było ciepło - rozebrał się. Innym razem mężczyzna z personelu szkoły grał nago w tenisa.

                    Sytuacje te wpisywały się w „wyzwolony” charakter placówki. Niemniej pewien kłopot wynikał z ogólnego kontekstu i „ciemnoty” ludzi spoza szkoły. Właśnie ten kontekst sprawił, że na zebraniu szkolnej społeczności poradzono „wyzwoleńcom”, aby jednak zakładali spodenki.

                    Ze względu na „kontekst społeczny” oficjalnie nie rozdawano też młodzieży środków antykoncepcyjnych, a chłopcy i dziewczęta nie spali razem (choć, jak przyznaje Neill, wychowawcy nie przejmowali się zbytnio pilnowaniem młodzieży). Generalnie szkoła nie miała najlepszej reputacji. Kiedyś pod jej bramą kręcił się 17-latek. Zapytany przez dyrektora czego szuka, odpowiedział szczerze, że chce za darmo przespać się z dziewczyną.

                    Fichte zauważył gdzieś, że „światopogląd jest często tylko historią naszego serca”. Wydaje się, że w przypadku założyciela Summerhill coś było na rzeczy. Jako młody nauczyciel miał zakochać się we własnej uczennicy. Dążenie do „wyzwolenia seksualnego” tkwiło więc w nim głęboko i z pewnością wyryło ślady na sercu.

                    * * *
                    Działalność Neilla stała się punktem odniesienia dla postępowych pedagogów. W Polsce w środowiskach tzw. pedagogów alternatywnych od czasu do czasu można spotkać zachwyty nad „legendarną Summerhill”.

                    Z jednej strony może to szokować, z drugiej jest potwierdzeniem, iż anarcho-lewackie pomysły na edukację są wciąż żywe. Skrajnie pojmowana wolność (samowola), niechęć do religii i tradycyjnych autorytetów, hedonizm w sferze seksualnej, to ponadczasowe hasła lewicy kulturowej, do których będzie ona z uporem wracać. Choć obecnie trudno wyobrazić sobie, by tak skrajne eksperymenty, jak ten z Summerhill, mogły znaleźć w Polsce większe grono zwolenników.

                    (Opracowano na podstawie: A.S. Neill, Summerhill, Katowice 1991; A. S. Neill, Nowa Summerhill, Poznań 1994.)
                    • aurita Re: Cytuję 23.09.14, 09:48
                      no mowilam, ze mi sie to z sekta kojarzy.... moje dziecko bylo dwa razy z Fundacja Bullerbyn na wakacjach, ale oni sie coraz bardziej radykalizuja i wlasnie daza, nawet podczas wakacji, do tej idei " totalnej wolnosci"- nie podoba mi sie to
                  • makurokurosek Re: Serio? 23.09.14, 08:46
                    Im więcej czytam o "Trampolinie" tym bardziej mam wrażenie, że jest to szkołą dla wyrzutków, dzieci trudnych i aspołecznych, dzieci rodziców którzy nie chcą zauważyć problemów własnych dzieci
        • ichi51e Re: Serio? 22.09.14, 10:46
          No wlasnie? Co ci nie odpowiada w summerhillu? To ze odeszli od pierwotnnych zalozen jest naturalne i dobrze ze ewoluuja.
    • ewa_mama_jasia Re: Szkoła demokratyczna 22.09.14, 02:12
      Z klasy syna odeszla rok temu dziewczynka do szkolny demokratycznej. W Warszawie. Po roku wrocila.Ma duże zaległości w materiale,ciągle sie tłumaczy z nieodrobionych lekcji ze "tego nie umiała zrobić". Opowiadala dzieciom,ze w szkole nie bylo żadnej opieki nauczycielskiej, żadnych zasad.Jesli dzieci sie bily to nauczyciele nie interweniowali.
      • landora Re: Szkoła demokratyczna 22.09.14, 10:44
        Opowiadala dzieciom,ze w szkole nie
        > bylo żadnej opieki nauczycielskiej, żadnych zasad.

        I to jest zaprzeczenie całej idei szkoły demokratycznej. W Summerhill są zasady, ustalane przez całą społeczność szkolną. I są kary za ich nieprzestrzeganie.
        Są też normalnie nauczyciele. Z tego co widzę na FB, to w Trampolinie pracują głównie wolontariusze.
    • wtopek Re: Szkoła demokratyczna 22.09.14, 12:33
      a mnie się marzy taka niedemokratyczna, autorytarna i niekoedukacyjna szkoła jak przed wojną

      z szanowanymi profesorami, ostrą dyscypliną, szkolna tradycją i zwyczajami

      z takiej szkoły wychodzili mądrzy ludzie, a jej ukończenie dawało określony status i było dowodem zdobycia konkretnej wiedzy

      nie to co dzisiejsze politpoprawne wynalazki big_grin
      • landora Re: Szkoła demokratyczna 22.09.14, 12:39
        Summerhill założono w 1921 roku big_grin
        • wtopek Re: Szkoła demokratyczna 22.09.14, 12:47
          jakoś nie zapisała się zlotymi zgłoskami big_grin
          • landora Re: Szkoła demokratyczna 22.09.14, 12:57
            W historii edukacji na pewno się zapisała. W Polsce raczej nie, wziąwszy pod uwagę, że to szkoła brytyjska.

            Przed wojną i nawet już po do LO i potem na studia chodził wycinek społeczeństwa, najlepsi i najzdolniejsi. Teraz chodzą wszyscy - ci najlepsi i ci najgorsi. Oczywiście, że wobec powyższego efekty są inne! Ale nie jest przecież tak, że pośród starych ludzi są sami mędrcy. Głupich jest też sporo - pewnie proporcjonalnie tyle samo, co wśród młodych.
            • wtopek Re: Szkoła demokratyczna 22.09.14, 13:08
              na pewno znajdziemy jeszcze kilka przykładów ze świata, szacownych i znamienitych szkół pakistańskich, rosyjskich czy urugwajskich big_grin
              • landora Re: Szkoła demokratyczna 22.09.14, 17:54
                No to znajdź.
    • makurokurosek Re: Szkoła demokratyczna 22.09.14, 13:33
      Z tego co czytałam, dla mnie porażka.

      "idea mi się podoba, ale mam wątpliwośc
      > i, jak jest z realizacją.

      Idea, że szkoła jest przechowalnią za którą dość słono płacę, a ja odpowiadam i ponoszę odpowiedzialność za naukę i robię za domowego nauczyciela kompletnie mi nie odpowiada.

      Dla mnie totalna ściema.
    • aurita Re: Szkoła demokratyczna 22.09.14, 13:49
      Znajoma ma dziecko w szkole demokratycznej Fundacji Bullerbyn. I chyba jej sie tam podoba bo kontynuuja.

      Dla mnie to wszystko sekciarstwem pachnie
    • zlababa35 Re: Szkoła demokratyczna 28.04.17, 05:30
      Hi hi, konkurencja się po 3 latach odezwała? I nie, nie popieram ani trochę szkół demokratycznych, bzdurne wynalazki produkujące ludzi bez grama wiedzy tongue_out.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka