taki temat.
Mam nadzieję, ze będę za X lat teściową

No i czytając to forum dochodzę do wniosku, ze będę miała przekichane.
Jak ja to widzę:
1. Otóż nie będę chciała angażować się w opiekę nad potencjalnymi wnukami (mimo, ze już je kocham

); moja wizja emerytury to spędzenie czasu w sposób jaki najbardziej lubię (książki, dom na wsi, ogród itd.) Dopuszczam do siebie myśl, ze będę w stanie i będę chciała takie wnuki np. zabierać na wakacje, w razie choroby zaopiekować się nimi, odbierać z przedszkola – oczywiście jeżeli rodziciele będą zainteresowani taką pomocą, a ja będę miała czas i oczywiście chęci.
2. Nie mam zamiaru uczestniczyć finansowo w ewentualnym weselu, dokładaniem się do mieszkania, wspieraniem finansowym młodego małżeństwa. Jak się syn ożeni to się syn wyprowadzi na swoje (mam nadzieję, ze to zrobi wcześniej). Nie wyobrażam sobie mieszkania pod jednym dachem z synem i jego żoną, taka opcja nie wchodzi w rachubę i zdania nie zmienię. Never

3. Będę oczekiwać pomocy od mojego syna. Uważam, ze taka pomoc na stare lata mi się należy. No oczywiście nie będzie to pomoc 24 h/dobę. Pomoc w zakresie prac/zdarzeń/czynności z jakimi staruszka może mieć problemy.
4. To ja syna wychowałam, poświęciłam część swojego życia, kupę pieniędzy, że o stresie i nerwach nie wspomnę

. Moje jedyne dziecko wiele ode mnie dostało i jeszcze więcej odziedziczy.
I teraz pytanie do szanownego forum. Czy będę kochaną teściową, czy wredną, starą jędzą, bo pieniędzy nie daję, wnukami się nie zajmuję, a wydzwaniam do synusia z jakimiś pierdołami i odciągam go od żonusi. Hę?