Dodaj do ulubionych

Ktoś pamięta mój wątek?

14.10.14, 20:05
Dalej mieszkam. W weekend była poważna rozmowa. Powiedziałam, że przez niego (za jego namową) nie walczyłam z byłym o komunalne mieszkanie. Więc teraz musi mi pomóc. Oczekuję wkładu własnego na kawalerkę - w naszych warunkach takie mieszkanie kosztuje ok 70tys - wkład 30%, resztę spłacę sama. Oczekuję też pomocy przy znalezieniu innej pracy i przepisania na mnie samochodu, który mi wziął na raty (stary, ale jeżdzi - resztę spłacę sama). Jak spełni moje oczekiwania wyprowadzę się i nie będę robić dymu. Dziecko płacze. Ja płaczę.
Obserwuj wątek
    • fadilla Re: Ktoś pamięta mój wątek? 14.10.14, 20:06
      No fajnie, tylko co on na to?
      • iza.dom Re: Ktoś pamięta mój wątek? 14.10.14, 20:10
        Myśli. Nie sam zapewne. Zafiksowany jest na jakąś panią dyrektor. Z samej Warszawy. Rzyg.
        • cosmetic.wipes Re: Ktoś pamięta mój wątek? 14.10.14, 20:19
          Zrób mu dzihad. Na pewno się wyprostuje tongue_out
          • chipsi Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 10:32
            O co? Pan już się zdeklarował że woli inną panią jakbyś nie zauważyła.
            • rosapulchra-0 Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 10:44
              To chyba miał dowcip. Wysokich lotów. A wyszło jak zwykle. Nie zauważyłaś?
        • inguszetia_2006 Re: Ktoś pamięta mój wątek? 14.10.14, 20:46
          iza.dom napisała: Zafiksowany jest na jakąś panią dyrektor. Z samej Warsz
          > awy. Rzyg.
          Witam
          Po co pani dyrektor "z samej Warszawy" jakiś gołodupiec z prowincji?;-P
          Tak pytam retorycznie...
          Pzdr.
          Ing
          • bi_scotti Re: Ktoś pamięta mój wątek? 14.10.14, 21:21
            inguszetia_2006 napisała:

            > Po co pani dyrektor "z samej Warszawy" jakiś gołodupiec z prowincji?;-P
            > Tak pytam retorycznie...

            Jezeli owa goła jest atrakcyjna, to moze byc i z prowincji, why not?
          • wegatka Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 03:45
            inguszetia_2006 napisała:

            > Po co pani dyrektor "z samej Warszawy" jakiś gołodupiec z prowincji?;-P
            > Tak pytam retorycznie..

            Jest tak brzydka, że nie chce jej nawet żaden gołodupiec z Warszawy, dlatego poszukała sobie na prowincji wink
        • rosapulchra-0 Re: Ktoś pamięta mój wątek? 14.10.14, 23:55
          Pani dyrektor z same Warszawy, gdy tylko zostanie sam, puści go z torbami dalej niż jego wyobraźnia sięga.
    • mejerewa Re: Ktoś pamięta mój wątek? 14.10.14, 20:28
      Oczekujesz. Szantażujesz. A co możesz faktycznie? Jaki dym?
      Oczywiście on ma jakieś moralne zobowiązania, skoro tworzyliście związek i nawiązał więź z dzieckiem. Formalnie jednak nie ma żadnych obowiązków. Jak twoje oczekiwania będą zbyt wysokie, to będzie mu się opłacało zaryzykować "dym" i nie ulegać.
    • edelstein Re: Ktoś pamięta mój wątek? 14.10.14, 20:43
      Jaki dym,nie masz nic i nie nalezy ci sie nic.Nie jestes z nim hajtnieta,dziecko nie jego.Jak narozrabiasz to wywali cie z pracy i tyle.
    • k1k2 Re: Ktoś pamięta mój wątek? 14.10.14, 20:51
      A jaki dym masz w planie, szantazystko?
      • lafiorka2 Re: Ktoś pamięta mój wątek? 14.10.14, 20:55
        sama z siebie robisz kretynke dzieciakowi robisz wode z mózgu...wplątujesz je w jakieś chore relacje między tobą a twoim gachem.
        Po co jej to robisz? nie umiesz porozmawiać z dzieckiem albo z facetem...bez obecności dziecka?
    • hunkis Re: Ktoś pamięta mój wątek? 14.10.14, 20:59
      na forum rozwodowym był kiedyś wątek o pani z synem, która wprowadziła się do "kolegi" domu, związek mieli krótki a popieprzony, pan jej kazał iść w diabły, a ona stwierdziła, że nie pójdzie... nie bo nie. i chyba oczekiwał, żeby pan jej pozwolił mieszkać nadal albo coś kupił...

      Różne są układy.
      A jak się to mówi "rób jak uważasz i uważaj co robisz".

      • lafiorka2 Re: Ktoś pamięta mój wątek? 14.10.14, 21:06
        hunkis napisała:

        >
        > Różne są układy.
        > A jak się to mówi "rób jak uważasz i uważaj co robisz".
        >

        a u mnie sie mówi:" nie uważałaś jak robisz,to teraz rób jak uważasz" smile
        • hunkis Re: Ktoś pamięta mój wątek? 14.10.14, 21:10
          aaa....jest taka możliwość że też o to powiedzenie mi chodziło big_grinbig_grinbig_grin

    • jola-kotka Re: Ktoś pamięta mój wątek? 14.10.14, 21:01
      Ale on nie ma żadnego obowiązku spełnić tych oczekiwań. To co robisz to jest szantaż. Ja bym cię spakowala i wywalila.
      • ja204 Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 11:02
        jola-kotka napisał(a):

        > Ale on nie ma żadnego obowiązku spełnić tych oczekiwań. To co robisz to jest sz
        > antaż. Ja bym cię spakowala? i wywalila.

        ale słyszałam że ty paczek nie umiesz pakować. Najpierw to siebie naucz.
        • marychna31 Droga Jolu 15.10.14, 13:25
          Twój wpis powyżej to jest właśnie przykład twojej forumowej działalności, przez którą twoje wpadki z paczkami nie zostaną zapomniane. Nie chodzi o to, co kiedyś zrobiłaś ale o to, ze takimi niepotrzebnymi okrutnymi wpisami sama się prosisz o odpowiednią ripostę.
    • wielkanocnaniespodzianka Re: Ktoś pamięta mój wątek? 14.10.14, 21:04
      owszem, pamiętam - rzadko się spotyka osoby tak pozbawione klasy i honoru, jak ty.
      nie umiesz wyjść z twarzą z trudnej sytuacji, nieźle się poniżasz.
      mam nadzieję, że facet pójdzie po rozum do głowy i zacznie konkretnie działać. twoje żałosne działanie powinno go tylko zmotywować do szybszego działania.
    • amy.28 Re: Ktoś pamięta mój wątek? 14.10.14, 22:00
      nie obciążaj dziecka swoimi problemami jako matka masz obowiązek mu ich oszczędzić a nie robić mu piekło z dzieciństwa i fundować takie wspomnienia. to tak na marginesie.
      • bei Re: Ktoś pamięta mój wątek? 14.10.14, 22:13
        Ale dziecko płacze, bo będą rozchodzić się, ono również straci bliska sobie osobę.
        To jak oswajanie lisa, gdy przyzwyczaił się to zaczął tęsknić.
        Okropna to sytuacjasad

        Życzę autorce najlepszego, mam nadzieję, że spotka tego właściwego faceta na swojej drodze.
    • claudel6 Re: Ktoś pamięta mój wątek? 14.10.14, 22:30
      bardzo dobrze, że postawiłaś takie warunki. nie słuchaj mądralskich, ze to szantaż. to się nazywa negocjacje. własnie je zaczęłaś. pewnie bedziesz musiała trochę zejśc z oczekiwań, ale własnie po to się wystawia ich długa listę. nic Ci sie prawnie nie nalezy, ale to nie znaczy, ze masz wylądowac na bruku. pan chce się szybko uwolnić z układu, który równiez SAM stworzył, niech zapłaci "wyjściowe". nie daj się wpędzić w poczucie winy przez szlachetne niezależne ematki, które najchetniej widziałyby Cie dumna i godną, za to z dzieckiem na bruku.
      tylko nie rób dramatów przy dziecku. ona musi wierzyć, ze będzie z Tobą bezpieczna i mama sobie poradzi, nawet jeśli nie w tym mieszkaniu i bez tego pana w Twoim życiu. i poradzisz sobie.
      • k1k2 Re: Ktoś pamięta mój wątek? 14.10.14, 23:53
        SAM stworzyl? chyba zartujesz.
        Kobieta miala pare lat zeby sie otrzasnac po mezu-alkoholiku i stanac na nogi, ale ona zamiast tego uzaleznila sie od kolejnego faceta. Gdyby byl jakis kolejny na widoku to by pewnie nie bylo dramatu , tylko szybki przeskok pod kolejne skrzydla.
        Ale los sie potoczyl tak ze to facet sie pierwszy odkochal i zakochal w innej, i chce zakonczenia zwiazku. Ma teraz placic "wyjsciowe" za ten caly czas co jej dawal dach nad glowa?
        • rosapulchra-0 Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 00:01
          I co w związku z tym??
          Stało się. Czasu nie wrócisz. Laska teraz może tylko zadbać o przyszłość dziecka i robi to.

          NIe życzę krytykantkom, aby je coś takiego spotkało, ale jestem pewna, że w podobnej sytuacji skamlałyby głośniej i częściej o łaskę niż autorka wątku stawiająca twarde warunki.
          • k1k2 Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 00:22
            Szantazowanie faceta o kase, i to niemala, bo jak nie to zrobi "dym", to nie jest zadne dbanie o dobro dziecka.
            To sie tylko skonczy tym ze ani jej ani i dziecka nie bedzie chcial wiecej ogladac na oczy.
            • ichi51e Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 07:44
              Tak - bo teraz chce big_grin
          • lafiorka2 Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 07:42
            rosapulchra-0 napisała:

            > I co w związku z tym??
            > Stało się. Czasu nie wrócisz. Laska teraz może tylko zadbać o przyszłość dzieck
            > a i robi to.
            >
            > NIe życzę krytykantkom, aby je coś takiego spotkało, ale jestem pewna, że w pod
            > obnej sytuacji skamlałyby głośniej i częściej o łaskę niż autorka wątku stawiaj
            > ąca twarde warunki.

            No chyba że ty.
            Odrobinę dumy nikomu nie zaszkodziło.A ona się poniża.
            Nie krytykuje jej,tylko próbuję pokazać,jak to wygląda z innej strony.

            Odchodzę od faceta z podniesioną głową,może z rozdartym sercem,ale z podniesioną głową.Tyle!
            • ichi51e Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 07:44
              I ta podniesiona glowa sie swietnie ogrzeje i dziecko nakarmi...
              Na tyle wiemy na ile nas sprawdzono czy jakos tak...
              • lafiorka2 Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 07:57
                ichi51e napisała:

                > I ta podniesiona glowa sie swietnie ogrzeje i dziecko nakarmi...
                > Na tyle wiemy na ile nas sprawdzono czy jakos tak...
                >

                no wiesz... zacznijmy od tego,że nie bede w takiej sytuacji to raz a dwa...ja mam się gdzie podziać.
                No i nie liczyłabym tylko na pana misia,tylko zajęłabym się przyszłością swoją i swojego dziecka.
                • rhaenyra Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 08:00
                  no przeciez sie zajmuje
                  moze nie w najbardziej "chwalebny" sposob ale lepsze to niz blaganie misia zeby mogla zostac i robienie obiadkow
                  • naturella Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 09:12
                    Od nakarmienia i ogrzania dziecka są jego rodzice.
                    • rhaenyra Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 09:21
                      a ktos twierdzi inaczej ?
                      • naturella Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 09:35
                        Źle się podpięło, odpowiadałam na post ichi: I ta podniesiona glowa sie swietnie ogrzeje i dziecko nakarmi...
        • 3-mamuska Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 00:07
          k1k2 napisała:

          > SAM stworzyl? chyba zartujesz.
          > Kobieta miala pare lat zeby sie otrzasnac po mezu-alkoholiku i stanac na nogi,
          > ale ona zamiast tego uzaleznila sie od kolejnego faceta. Gdyby byl jakis kolejn
          > y na widoku to by pewnie nie bylo dramatu , tylko szybki przeskok pod kolejne s
          > krzydla.
          > Ale los sie potoczyl tak ze to facet sie pierwszy odkochal i zakochal w innej,
          > i chce zakonczenia zwiazku. Ma teraz placic "wyjsciowe" za ten caly czas co jej
          > dawal dach nad glowa?

          Jakie wy macie pokrętne myślenie.
          Jak facet żonaty zdradza zonę to on oczywiście winny, kochanka biedne dziewczę i tylko miś winny i złe postępuje. I to on pozwolił na zwiazek/zdradę.

          Jak tu facet ściągnął sobie na glowe kobietę z dzieckiem, powiedział" daj spokoj z byłym pomogę ci i będziemy sobie zyc spokojnie" czyli podjął decyzje zaopiekowania sie ta kobieta wiec niech teraz ponosi konsekwencje swoich czynów.

          I tak ma zobowiązania wobec niej i dziecka, bo PODJĄŁ DECYZJE jest dużym chłopcem pani siła go do lozka nie zaciągnęła , bo kobieta nie moze jesli facet nie zechce.
          Zechciał to niechętnego zrobi to co obiecał.

          I racja nie daj sie wyrzucić, nie jestes workiem czy zużytym meblem ktory sie wywala na śmietnik ,bo sie panu odwidziało.

          --
          -----------------
          Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
          • k1k2 Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 00:19
            Z tego co sie orientuje, prawne zobowiazania wobec dziecka to maja rodzice, a nie partner/kochanek/konkubin matki ktory nigdy dziecka nie przysposobil.

            "Nie daj sie wyrzucic". No super. To co ma konkretnie robic?
            • minor.revisions Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 00:24
              Cały ten wątek (i ten poprzedni) należy przyszpilić na górze i linkować wszystkim pannicom, które chcom zwionskuf partnerskich, bo nie potszebujom papieruf.
              • k1k2 Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 00:30
                Ja jestem zwolennica zwiazkow partnerskich i nie potrzebuje papieru.
                Alternatywa jest pewna doza niezaleznosci kobiety, plus wspolne wywiazywanie sie rodzicow dziecka z obowiazkow wobec dziecka. A nie papier.
                • paliwodaj Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 02:59
                  >I racja nie daj sie wyrzucić, nie jestes workiem czy zużytym meblem ktory sie wywala na >śmietnik ,bo sie panu odwidziało.

                  przyznam ci troche racji
                  Co to za zasrana moda na forum ze bronicie tylko facetow, cokolwiek by facet nie zrobil zawsze
                  O N A jest winna.
                  To one motaja waszych smierdzacych, leniwych misiow, to one pchaja sie im do lozka, wasze misie nigdy nie sa grama winne
                  Jakis bolek, obiecywal dziewczynie gory zlota, doradzal jej zeby zostawic kawalerke pijakowi, bzykal latami , a pozniej sobie przygruchal DEREKTORKE I tamata juz na smieci??
                  Hola, Hola, nie tak latwo
                  Dlaczego waszym zdaniem kobieta z dzieckiem, nie ma prawa zaufac innemu facetowi , tak wiem w tym przypadku nastepnemy frajerowi, ale na poczatku nie wydawal sie byc frajerem

                  Tak trzymaj, nie pokazuj ze sie lamiesz, nie mieszaj dziecka , ono mi musi tego przechodzic z toba.
                  Nagocjuj, w sumie to on wywala cie na bruk
                  I pamietaj - ograniczone zaufanie nastepnym razem
                  • k1k2 Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 03:56
                    Wychodzę z założenia, ze skoro to sa dorosłe osoby to nikt nikogo nie mota. Z tego co pamietam facet tez ma dzieci, i zobowiązania wobec nich? Niby dlaczego miałby dalej lozyc na utrzymanie kobiety z która sie rozchodzi? Na pierwszym miejscu te 30% wkładu mieszkania mógłby przeznaczyć dla swoich dzieci.
                    • rhaenyra Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 07:54
                      no jest dorosly i sam oceni czy oplaca mu sie " wykupic" i wic gniazdko z pania dyrektor czy dalej sie uzerac z autorka

                      nie ma ofiar sa ochotnicy jak mawia triss suspicious
                    • rosapulchra-0 Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 10:41
                      k1k2 napisała:

                      > Wychodzę z założenia, ze skoro to sa dorosłe osoby to nikt nikogo nie mota. Z t
                      > ego co pamietam facet tez ma dzieci, i zobowiązania wobec nich? Niby dlaczego m
                      > iałby dalej lozyc na utrzymanie kobiety z która sie rozchodzi? Na pierwszym mi
                      > ejscu te 30% wkładu mieszkania mógłby przeznaczyć dla swoich dzieci.

                      No tak.. to całkowicie usprawiedliwia jego sku...yństwo uncertain
                      • rysa30 Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 10:45
                        rosapulchra-0 napisała:


                        > No tak.. to całkowicie usprawiedliwia jego sku...yństwo uncertain
                        >
                        >

                        ale dlaczego sku...syństwo?
                        raz zostawił żonę z dziećmi dla pani z wątku, teraz zostawia panią i JEJ dziecko dla nowej pani.
                        Odwidziało mu się i tyle.
                        • rosapulchra-0 Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 10:51
                          Nie no, zaczepisty koleś!
                          • rysa30 Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 10:53
                            Ale dlaczego???
                            wszedł w związek z panią, teraz chce z niego wyjść.
                            Co można mu zarzucić? że się zakochał? ano zakochał się. W małżeństwie nie był. Związek się skończył.
              • edelstein Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 09:28
                Znam przynajmniej pare mezatek,Które zostaly z niczym i nawet alimentow sie doprosic nie moga.
                • rosapulchra-0 Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 10:42
                  I co w związku z tym?
      • ichi51e Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 05:55
        Zgadzam sie. Tak tak teraz w modzie jest byc honorowym sru tu tutu. Ale ty masz dziecko ktoremu byt trzeba zalewnic a pod mostem zimno i mokro nie mowiac ze zima idzie. Cokolwiek wyrwiesz jestes wygrana - w nojgorszym razie mozesz mu to w twarz rzucic.
        • dancemaccabre Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 06:16
          I dlatego kobieta powinna być niezależna, mieć swoją pracę, swoje pieniądze, swoje mieszkanie. Zawsze tak twierdziłam i twierdzić będę. Miłość miłością, ale zawsze jest szansa, że facetowi przejdzie. A autorka zamiast ładować się z jednego toksycznego związku w drugi powinna raczej pomyśleć o dziecku, naprawdę, facet nie jest niezbędny do życia.
          • asia_i_p Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 07:04
            Człowiek powinien być niezależny, to prawda.
            Ale kiedy się popatrzy na młode małżeństwa, to ile z nich jest tak naprawdę niezależnych? Kiedy mąż zarabiał na starcie 600 zł, a ja 800, to raczej żadne z nas nie przetrwałoby bez drugiego. Zachwianie się budżetu przy przejściu z gospodarstwa dwóch osób na dwa jednoosobowe to normalna sprawa.
            • aneta-skarpeta Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 07:27
              oczywiscie czasem trudno byc niezaleznym

              ale mowa o sytuacji gdy dziewczyna wiesza się na chłopu- rezygnuje z czegos- a bo on ma, to się podzieli etc
          • triismegistos Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 08:23
            Ale z tego, co kojarzę, to dziewczyna ma swoją pracę. Z mieszkaniem gorzej, tu wtopiła, a wtopiła bo się zakochała i zaufała. To, że mężczyźni od czasu do czasu lubią zawieść zaufanie na całej linii to insza inszość.
            Ja bym się już tak idiotycznie nie wpakowała, ale ja na własnej skórze się przekonałam co to znaczy zaufać, rzucić wszystko i wszystko stracić.
        • sonniva Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 11:22
          Sorry Ichi, ale co Ty ciągle z tym mostem? big_grin
          Mamy XXI w nikt pod mostem nie mieszka dlatego, że nie ma gdzie, ale dlatego że chce!wink
          • rosapulchra-0 Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 11:31
            No nie zawsze tak jest..
            • sonniva Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 11:33
              jakiś przykład smile
              • rosapulchra-0 Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 11:45
                Eksmisje na bruk. Widziałam koczującą przez dobrych kilka dni rodzinę przy wywalonych z mieszkania meblach i rzeczach. Co się z nimi później stało - nie wiem.
                • rysa30 Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 11:49
                  rosapulchra-0 napisała:

                  > Eksmisje na bruk. Widziałam koczującą przez dobrych kilka dni rodzinę przy wywa
                  > lonych z mieszkania meblach i rzeczach. Co się z nimi później stało - nie wiem.

                  od dawna nie praktykuje się eksmisji na bruk, szczególnie, jeśli wśród towarzystwa jest dziecko.
                  • rosapulchra-0 Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 13:17
                    Piszę o czasach, gdy jeszcze mieszkałam w Polsce.
      • lafiorka2 Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 07:40
        claudel6 napisała:

        > bardzo dobrze, że postawiłaś takie warunki. nie słuchaj mądralskich, ze to szan
        > taż. to się nazywa negocjacje. własnie je zaczęłaś. pewnie bedziesz musiała tro
        > chę zejśc z oczekiwań, ale własnie po to się wystawia ich długa listę. nic Ci s
        > ie prawnie nie nalezy, ale to nie znaczy, ze masz wylądowac na bruku. pan chce
        > się szybko uwolnić z układu, który równiez SAM stworzył, niech zapłaci "wyjścio
        > we". nie daj się wpędzić w poczucie winy przez szlachetne niezależne ematki, kt
        > óre najchetniej widziałyby Cie dumna i godną, za to z dzieckiem na bruku.
        > tylko nie rób dramatów przy dziecku. ona musi wierzyć, ze będzie z Tobą bezpiec
        > zna i mama sobie poradzi, nawet jeśli nie w tym mieszkaniu i bez tego pana w Tw
        > oim życiu. i poradzisz sobie.

        wiesz co? ematką na bank nie jestem,ale nie jestem tez tak głupia,żeby płaszczyć się przed facetem,który nawet nie jest ani moim mężem,ani narzeczonym ani ojcem mojego dziecka.
        Co on ma jej dac?za co? Mogła pomyśleć,że pan skacze z kwiatka na kwiatek i jak już chciała z nim byc to się zabezpieczeac finansowo.
        • rosapulchra-0 Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 10:56
          lafiorka2 napisała:
          >
          > wiesz co? ematką na bank nie jestem,ale nie jestem tez tak głupia,żeby płaszczy
          > ć się przed facetem,który nawet nie jest ani moim mężem,ani narzeczonym ani ojc
          > em mojego dziecka.
          Jesteś 100% ematką, co widać po twoich wypowiedziach.

          > Co on ma jej dac?za co? Mogła pomyśleć,że pan skacze z kwiatka na kwiatek i jak
          > już chciała z nim byc to się zabezpieczeac finansowo.
          Już pisałam wcześniej - gdybać i teoretyzować jest łatwo..
    • sonniva Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 07:05
      Rozumiem Cię.
      Zostałaś boleśnie zraniona przez faceta z którym planowałaś spokojna przyszłość. Świadomość że inna kobieta go fascynuje, a Ty już nie - jest bardzo bolesna.
      Kieruje Tobą chęć zemsty, co jest zupełnie normalnym odruchem. Jestem pewna, ze absolutnie każda emama w takiej sytuacji obmyśliłaby plan zemsty. Ranne zwierzę nie ma już nic do stracenia i atakuje na oślep.
      I tu moje ?rozumiem? się kończy.
      Bo nie rozumiem dlaczego chcesz od niego pieniędzy.
      Jeżeli nawet obiecywał Ci wspólną przyszłość, to teraz gdy mu się odwidziało ? a mogło mu się odwidzieć ? powinien owszem pomóc CI np. w znalezieniu mieszkania, pracy, pomoc w przeprowadzce. Nie wiem jak wyglądały Wasze sprawy finansowe w trakcie wspólnego mieszkania, kto za co płacił, jak się rozliczaliście ? na pół? nie sądzę ? on więcej finansował niż Ty? Chyba tak, prawda?
      Widzisz, może się okazać, ze facet da Ci tą kasę, jestem tego pewna, ale obawiam się, ze nie będzie to związane z jego szlachetnością lub wyrzutami sumienia, ale z tym, że będzie chciał się Ciebie szybko pozbyć.
      Wyceniłaś się na jakieś 30 tys.zł i tyle też będziesz dla niego warta.
      Czy ma to jakieś znaczenie dla Ciebie? Myślę, ze nie ? kasa to kasa ? nie śmierdzi. Oczywiście, że ją przyjmiesz. Może nawet się będziesz cieszyć, ze mu dopiekłaś i się zemściłaś.
      Nie będę Cię pouczać co masz zrobić, bo ja w takiej sytuacji zachowałabym się inaczej. Ja nie wyceniłabym się w ten sposób.
      • ichi51e Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 07:23
        Rozumiem ze z godnoscia wyprowadzilabys sie pod most big_grin bwa ha ba ha ha - kazdy madry jak ma sie gdzie wyniesc/ma rodzine ktora pomoze. Ale honorem sie dziecka nie ogrzeje. Babka moze mu te kase oddac jak stanie na nogi.
        • sonniva Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 07:44
          Ach ten okropny most! Strasz nim strasz big_grin
          Jesteś pewna, żę w dzisiejszych czasach ludzie mieszkają z dziećmi pod mostem?
          Dziewczyna ma pracę, może wynająć mieszkanie.
          Nie liczyłabym, ze kiedyś odda kasę, ta pani to nie ta liga.
          • ichi51e Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 07:46
            No a gdzie moeszka ktos kto przez lata zyl w komunalnym z mezem pijakiem...? A potem prace mial jako pani szefa? Pewnie u rodzicow. A nie! Wynajmuje! Pewnie jeszcze z oszczednosci! big_grin
        • lafiorka2 Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 08:11
          ichi51e napisała:

          > Rozumiem ze z godnoscia wyprowadzilabys sie pod most big_grin bwa ha ba ha ha - kazdy
          > madry jak ma sie gdzie wyniesc/ma rodzine ktora pomoze. Ale honorem sie dzieck
          > a nie ogrzeje. Babka moze mu te kase oddac jak stanie na nogi.
          >

          trzeba mysleć przed a nie po...
          Nie ma nic teraz...sama sobie na to zasłużyła.
          Mogła myślec głową.
          Tjaaa.już widze jak mu kasę oddajebig_grin
          • ichi51e Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 08:41
            Mleko sie rozlalo. Chyba ze masz sposob na cofniecie czasu - nie badz zyla podziel sie z forumkiem big_grin ona moze i zasluzyla ale dzieciak co pana mial 3 lata za tate niewinny i gdzies mieszkac musi. Trzeba brac odpowiedzialnosc za to co sie oswoilo. W zwiazku pozamalzenskim nie ma zadnej sily zmusic drugiej strony do czegokolwiek jesli ta sie moralnie nie poczuwa. Pan sie nie poczuwa wiec pani tez nie ma obowiazku byc w porzadku co do pana.
        • crises Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 08:42
          Z godnością wyprowadziłabym się (przejściowo) do rodziców albo do wynajętego pokoju.
    • rhaenyra Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 07:50
      w kawalerce chcesz sie z dzieckiem gniezdzic ?
      juz wez te 2 pokoje chocby malutkie
    • obrus_w_paski Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 09:08
      Dziwie sie ze jesCze triss nie ma w tym wątku. Pewnie zalecilaby takie rozwiazanie tej sytuacji ze namcwdzystkin gacie by spadły.

      Autorka moze bc głupia jak but, ale czasu nie cofnie. Była naiwna, zakochana, Zaufala kiedy nowy partner mówił zeby olała tamto mieszkanie i teraz zostaje bez niczego.

      Nie róbcie sie na takie rychłe dziewoje, w wątkach kiedy sie narzeka na nic nie robiących mężów piszecie ze wasi wszystkim sie zajmują; od zakupów po rachunki- to teraz wyobraźcie sobie ze istnieją kobiety, ktore naprawde takimi rzeczami sie nie zajmują, wszystko scedowały na facetów i teraz maja...temu sie odwidzialo i autorka ma prawo czuć sie oszukana i rozczarowana.

      Aha, ze związkami partnerskimi nie ma to nic wspólnego, bo legalne (!) związki partnerskie takie sytuacje wlasnie regulują. Pomyliło ci sie z konkubinatem chyba. Na szczescie sa kraje, ktore maja księży w pompie i nawet konkubinaty sa prawnie regulowane, w Hiszpanii to sie nazywa chyba "pary w stałym zwiazku"- rejestracja trwa ok 3 min. Czego i Polsce zycze.
      • vi_san Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 09:35
        W Polsce tez istnieje ślub cywilny, do którego księdza nie potrzeba. W USC. Trwa dłużej, bo około kwadrans...
        • mejerewa Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 09:55
          I też nie załatwia wszystkiego we wszystkich sytuacjach. Moja znajoma (panna z dzieckiem, która wyszła za mąż) po 4 latach małżeństwa też została z niczym, bo mieszkanie było własnością przedślubną męża i nie wchodziło do podziału majątku (zresztą miało 36 metrów, więc i tak nie byłoby czego dzielić). Mąż nie usynowił dziecka, bo jego biologiczny ojciec ma wszystkie prawa, ale alimenty raz płaci, raz nie, bo mieszka za granicą. Od męża alimentów na dziecko nie dostanie więc. Na siebie również nie dostała, bo zarabiają oboje podobnie (podobnie mało) i wyszło, że została bez mieszkania, z jedną małą pensją i sam akt ślubu nie wiele tu zmienił w stosunku do sytuacji autorki wątku. Różnica taka, że znajomą przyjęli rodzice pod swój dach, co prawda codziennie słyszy od nich ile im zawdzięcza, ale przynajmniej syn ma dom.
          • vi_san Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 10:27
            Oczywiście, że ślub nie jest gwarancją niczego. Odniosłam się wyłącznie do słów Obrus_w_paski "Na szczescie sa kraje, ktore maja księży w pompie i nawet konkubinaty sa prawnie regulowane, w Hiszpanii to sie nazywa chyba "pary w stałym zwiazku"- rejestracja trwa ok 3 min", które odebrałam jako przytyk, że w Polsce nie ma możliwości innego ślubu/legalizowania związku jak kościelny - jest. Ślub cywilny trwa około kwadransa i kosztuje niecałe 100 zł.
            W kwestii mieszkania, oczywiście, nic by to nie zmieniło [pani się sprowadziła z dzieckiem do mieszkania pana], ale jednak wówczas miałaby pełne prawo oczekiwać od pana jakiejś pomocy, a tak? Obca [formalnie] kobieta i jej obce [formalnie] dziecko... I on jest stawiany w sytuacji, że "musi" ponosić spore koszty [30% wkładu na mieszkanie?!], samochód, Bóg wie co jeszcze...
          • k1k2 Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 17:55
            A z czym miala zostac skoro oboje praktycznie nic nie mieli?
            Zero podzielone na dwoje to nadal zero. Facet tez zostal z niczym (oprocz tego co mial przed slubem) -i nawet nie ma praw do dziecka ktore wychowywal przez 4 lata.
    • ixiq111 Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 10:11
      iza.dom napisała:

      > Więc teraz musi mi
      > pomóc.

      Prawnie nic nie musi.

      > Oczekuję wkładu własnego na kawalerkę - w naszych warunkach takie miesz
      > kanie kosztuje ok 70tys - wkład 30%, resztę spłacę sama. Oczekuję też pomocy pr
      > zy znalezieniu innej pracy i przepisania na mnie samochodu, który mi wziął na r
      > aty (stary, ale jeżdzi - resztę spłacę sama).

      A odwróćmy sytuację: Ty masz mieszaknie i inne rzeczy i chcesz się pożegnać z partnerem. Fundujesz mu taką odprawę? Gdybyś cofnęła czas zostawiłabyś ex-owi komunalane mieszkanie?

      >Jak spełni moje oczekiwania wypro
      > wadzę się i nie będę robić dymu.

      A na czym konkretnie ten dym będzie polegał?
      A jak on zrobi dym: wymieni zamki, spakuje Wasze klamoty, wystawi za drzwi, a jak będziesz się rzucać zadzwoni po odpowiednie służby, które poinformuje, że bezdomna matka z dzieckiem /dla niego wszyscy obcy/ zwala mu się do mieszkania. Jesteście zameldowani? Chcesz, żeby dziecko trafiła do placówki opiekuńczeń, bo rodzcie nie są w stanie zapewnić dachu nad głową?
      Uważaj, żebyś nie przelicytowała.

      >Dziecko płacze.

      Przez Twoje postępowanie również. Nie obstawiaj się płaczącym SWOIM dzieckiem - ono nie powinno brać w tym udziału. Mam wrażenie, że właśnie jego płaczem próbujesz na facecie wymusić takie a nie inne zachowanie.

      >Ja płaczę.

      I co to daje?

    • joaaa83 Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 10:26
      Nie rozumiem, dlaczego mieszasz w to wszystko Twoje dziecko. Dlaczego ono płacze? Nie wierzę, że nie dało się tego załatwić, tak aby nie płakało. Świnia jesteś, bo chcesz wymusić na nim korzyści finansowe, posługując się własnym dzieckiem. Myślisz, że im większe jego wyrzuty sumienia, to tym więcej kasy sypnie.

      Rozumiem że sytuacja tak wygląda - nie walczyłaś o mieszkanie z ex, bo nowy facet Ci zapewnił dach nad głową. Bardzo niemądrze zrobiłaś, ale teraz nie ma już sensu tego roztrząsać (chyba że są jakieś możliwości prawne). Twoje żądania wydają mi się wygórowane - przepisanie samochodu czy pomoc w znalezieniu innej pracy - ok, ale aż 70 tys? Nie wiem ile on tam ma na koncie, ale trudno mi uwierzyć że da Ci tyle kasy ot tak.
    • rysa30 Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 11:07
      rosapulchra-0 napisała:

      > Typowo ematkowe myślenie - tylko bycie w małżeństwie zobowiązuje uncertain

      Roso, ależ nie typowo ematkowe myślenie, ale pan się odkochał, zmienił zdanie...
      Pani też się odkochała jakiś czas wcześniej i od męża odeszła. Teraz aktualny pan zmienił zdanie, znalazł inną panią (wcześniej zresztą chyba też się odkochał i zakochał w pani, zostawiając żonę i dzieci?).
      Zatem? ma tkwić w związku z nią, chociaż jej nie kocha?

      nie, nie tylko bycie w małżeństwie zobowiązuje. Ale brak małżeństwa = związek, a taki łatwo zerwać. Nie ma żadnej oficjalnej obietnicy, że do końca życia itd.
      • rosapulchra-0 Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 11:17
        forum.gazeta.pl/forum/w,567,155120072,155125767,Re_Ktos_pamieta_moj_watek_.html
    • rysa30 Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 11:30
      rosapulchra-0 napisała:

      > W sytuacji autorki wątku ślub też by niewiele jej dał.

      ale byłaby żoną, a tak jest ...kim? konkubiną? koleżanką? znajomą?
      mogłaby otrzymać rozwód z orzeczeniem winy męża, może nawet otrzymać alimenty, jeśli jej dobrobyt diametralnie by się zmienił na niekorzyść.
    • default Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 11:30
      Chciałam cos napisać, ale wszystko co mi przychodzi do głowy, zaczyna się od „nie powinnaś była…” , „gdybyś inaczej….”, „trzeba było….” . Niestety smile Byłaś bardzo lekkomyślna i teraz nie masz w zasadzie żadnych atutów. Możesz oczywiście próbować negocjować z panem jakąś rekompensatę – tylko uważaj, żebyś nie przeholowała, jak tu Ci już wyżej napisano, bo nie jesteś „w prawie” i zaspokojenie Twoich roszczeń zależy wyłącznie od widzimisię Twojego byłego. I moim zdaniem, jeśli chcesz cokolwiek wydębić, to prędzej osiągniesz to „sposobem” niż kategorycznym, histerycznym żądaniem i grożeniem „zrobienia dymu”. A jakim sposobem ? Trudno radzić nie znając charakteru pana. Ale tak czy owak, opuszczając go teraz w stylu „żegnaj, odchodzę, bądź szczęśliwy, o mnie się nie martw, damy sobie radę, choć trudno będzie, no ale cóż, to już nie twoja sprawa” (dyskretnie pociągając nosem i uśmiechając się smutno i boleśnie wink ) – masz większe szanse na to, że poczuje się jak drań i myśl o udzieleniu Ci jakiejś pomocy (materialnej, pomocy w poszukiwaniu pracy, taniego mieszkania do wynajęcia, cokolwiek) zaświta mu w głowie samoczynnie. Natomiast szantaż (żałosny zresztą) i roszczeniowość automatycznie wywołają opór i faktycznie możesz doprowadzić jedynie do tego, że facetowi skończy się cierpliwość i wygna Cię z domu na kopach.
      I jeszcze jedno – nie mieszaj do tego dziecka. Tego za chiny zrozumieć nie mogę, czemu ciągle nią pogrywasz, ona i tak ma namieszane w głowie, powinnaś przy niej i wobec niej być oazą spokoju, miłości i stabilizacji – ona pogodzi się (pewnie nawet łatwo) z odejściem „wujka”, kiedy będzie czuła, że ma miłość matki, której nic i nigdy nie zmieni.
    • pomidorpomidorowy Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 13:12
      etyka zobowiazuje a zabezpiecza np prawo w tym wypadku dziewczyna nie ma jakichkolwiek praw do niczego....
      • rosapulchra-0 Re: Ktoś pamięta mój wątek? 15.10.14, 13:16
        Ale jak napisałam niżej, małżeństwo też niewiele by jej dało korzyści. W tym konkretnym przypadku ofkors.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka