Nasze trzecie ma już ponad rok, a małżonka zaczyna oglądać się za niemowlakami
w wózkach. Ogarnia mnie pewien niepokój. Bobasy są fajne, ale kolejne raczej
nie zmieści się do samochodu, poza tym więcej kasy i takie tam.
Mam chłodzić małżonkę, czy dać spokój i nie ograniczać instynktu?

Wątek na luzie, wściekłe feministki proszone są o nie smęcenie.