Dobre kobiety potrzebuję rozsądnego spojrzenia z zewnątrz.
Jestem mężatką od kilku lat, jesteśmy razem prawie 9. Kocham mojego męża. Lubię z nim przebywać, uwielbiam jego poczucie humoru. Mąż jest dla mnie dobry, w trudnych momentach mogę na niego liczyć, zwłaszcza w takich praktycznych kwestiach.
Z drugiej strony mam wrażenie że jest mną znudzony. Wiem że nie odejdzie ode mnie, też raczej mnie nie zdradzi dopóki się w coś na poważnie nie zaangazuje, bo taki jest, takie ma poglądy. Ale też chyba nie spodziewa się już wiele od naszego związku.
Wypytałam go kiedyś co on na to, gdybym miała przyjaciela płci męskiej, takiego do zwierzeń, rozmów, spędzania czasu. Wyszło że nie przeszkadza mu że zwierzałabym się komuś innemu zamiast niego, że opowiadałabym nawet o intymnych sprawach, bylem go tlko nie zdradiła fizycznie.
On sam poznał jakiś czas temu dziewczynę, która chyba trochę zawróciła mu w głowie. Mieszkają daleko od siebie, ale rozmawiali przez net godzinami, flirtowali aż iskrzyło. Poprosiłam żeby nie kontynuował tej znajomości w takiej formie, bo mi to przeszkadza. Powiedział że ok, bo dla niego to wiele nie znaczy. Lasce powiedział że nie mogą gadać, bo mu żona nie pozwala

I rzeczywiście pare miesięcy nie kontaktowali się ze sobą. Ale od jakiegoś czasu wysyła jej choćby buźkę na komunikatorze, choćby uśmiech lub kropki, które mają znaczyć że o niej pamięta. Rozmawiają raz na jakiś czas. Rozmowy sa neutralne i luz. Ale ta egzaltacja mnie martwi, te znaki pamięci, w stylu o ja biedny nie mogę z Tobą się kontaktować, ale myślę o tobie.
Niby nie robi nic złego, ale ja się dziwnie czuję. Chodzi mi głównie o to że od bardzo dawna nie jestem dla niego najważniejsza, nie jestem wyjątkowa.
Ja lojalność rozumiem w ten sposób, że mam owszem znajomych, ale nie zwierzam się żadnemu facetowi z tego co lubię w łóżku, z tego co robię lub nie z mężem.
Dla niego takie coś jest ok. I wiem że np tamtej dziewczynie o takich sprawach mówił. Wiem też że przedstawił mnie jej jako kogoś kto go kontroluje, zabrania, podczas gdy ze mną w normalnej rozmowie stwierdził że lepiej będzie jak zerwie tę znajomość.
Wiem że czasem też poznaje kogoś przez net. Niby to niegroźne flirty, żadna stała znajomość.
Ale kurczę nie czuję się fajnie w tym związku.
Jak szczerze pogadamy, to widzę z jego strony większe zainteresowanie, jakieś starania, ale to jest zawsze chwilowe. Zależy mi na tym związku, ale czy jest coś, co mogę robić nie poniżając się? Coś żeby mnie znów podziwiał, żebym nie była stałą i pewną rzeczą w jego życiu, ale kimś o kogo się boi że może stracić?
Sory że tak długo, ale proszę napiszcie co myślicie?