Dodaj do ulubionych

Strata zycia.

10.11.14, 13:20
Pewnie zbulwersuje, ale jak tak patrze, obserwuje i znow patrze i wyciągam wnioski, to niestety dochodzę do smutnego przekonania, ze nie ma nic gorszego niż praca. W Polsce chyba jest najgorzej, bo pracuje sie dzien w dzien po 8 godzin, co samo w sobie jest niedorzeczne. Nie wiem, kto wymyślił, ze ma byc 8 godzin. Przychodzi mi tylko jedno określenie do glowy- strata zycia. Nie ma niczego, co mogłoby to zrekompensować, zwłaszcza kobiecie. U faceta jest totalne odmóżdżenie, on by mógł nawet dłużej siedzieć, bo to kasa itp., ale kobiety raczej maja inne wartości niz odsiedzenie. Tłumaczenie, ze skladki i emerytura jest chyba najgłupszym spośród możliwych. O awansie i karierze juz nie wspomne...
Nie szkoda wam zycia..?sad
Najbardziej pasuje mi ta piosenka..
www.youtube.com/watch?v=tigr_KLx6sg
Obserwuj wątek
    • 7dosia Re: Strata zycia. 10.11.14, 13:23
      Niebezpieczne filozofowanie, moja drogasmile Od takich wniosków zaczynały się rewolucje
      • e-kasia27 Re: Strata zycia. 10.11.14, 13:28
        Szkoda.
        Dlatego nie pracuję.
    • eve-lynn Re: Strata zycia. 10.11.14, 13:27
      Udaj sie do najbliżdzego Urzędu Pracy i tych ludzi spytaj

      https://www.sadeczanin.info/media/gallery/2013-04-07-bezrobotni/photo_633ca51664b7e36d1327.jpg
    • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 10.11.14, 13:28
      Praca, obowiązki domowe, kłótnie z mężem o pierdoły i życie przelatuje między palcami. A później jak się w pewnych momencie zatrzymujemy, aby przemyśleć to wszystko to się okazuje, że tak mało jest na prawdę szczęśliwych chwil w życiu dorosłego człowieka i nie warto zajmować się pierdołami.
      • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 10.11.14, 13:32
        Ale ja sobie nie wyobrażam życia bez pracy. Kocham niezależność i nie wyobrażam sobie, żeby być na utrzymaniu faceta. Never.
        • trimeg Re: Strata zycia. 10.11.14, 13:34
          Czyli wolisz byc zależna od pracodawcy? I bawić sie w prace po 8 godzin dzien w dzien?
          • cosmetic.wipes Re: Strata zycia. 10.11.14, 14:17
            Myslisz, że są tylko te dwie opcje w życiu?
            • trimeg Re: Strata zycia. 10.11.14, 14:21
              Nie, ale te dwie dotykają 90%..


              cosmetic.wipes napisała:

              > Myslisz, że są tylko te dwie opcje w życiu?
              >
              • cosmetic.wipes Re: Strata zycia. 10.11.14, 15:14
                Trzeba tak żyć, żeby należeć do pozostałych 10%
          • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 10.11.14, 14:26
            trimeg napisała:

            > Czyli wolisz byc zależna od pracodawcy? I bawić sie w prace po 8 godzin dzien w
            > dzien?

            Dlaczego uważasz, że to jest zależność? Jak nie ten pracodawca to przecież można odejść, znaleźć coś innego. Póki nie wylecisz z rynku jeszcze masz możliwości, aby się cenić.
            • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 10.11.14, 14:45
              Wiele kobiet nie pracuje, bo mąż zarabia (nie zawsze dobrze), bo twierdzą, że nie dadzą rady z małymi dziećmi i pracą, bo im się nie chce. A gdy później coś w życiu dzieje się nie tak albo gdy najzwyczajniej znudziły się tą "wolnością" i muszą wrócić do pracy to są na przegranej pozycji. Rzadko który pracodawca przyjmie do pracy kobietę, która ma wielkie dziury w CV. Lepiej myśleć zatem nie tylko co jest teraz, ale co może być za 10 lat.
              Nie wyobrażam sobie być z mężem, którymi mnie zdradza, upokarza, który jest alkoholikiem tylko dlatego, że nie umiem sama zadbać o swoje życie finansowe.
          • echtom Re: Strata zycia. 10.11.14, 14:43
            Ale ja bardzo lubię swoją pracę i zależność od pracodawcy mi nie ciąży. Choć przyznaję, że wolałabym pracować 6 godzin zamiast 8.
          • budyniowatowe Re: Strata zycia. 11.11.14, 01:52
            trimeg napisała:

            > Czyli wolisz byc zależna od pracodawcy? I bawić sie w prace po 8 godzin dzien w
            > dzien?

            No to jeszcze raz, co proponujesz w zamian?
        • sfornarina Re: Strata zycia. 10.11.14, 13:37
          Kiedy nie mialam pracy, bylam najnieszczesliwsza osoba na swiecie. Mimo iz pieniadze mialam i teoretycznie pracowac nie musialam.
    • marzeka1 Re: Strata zycia. 10.11.14, 13:38
      Powiem tak, mam za sobą już 24 lata pracy, w tym roku po raz pierwszy - rok wolnego, bo odchorowuję, więc widzę, jak dobrze mieć takie spokojne życie wg rytmu, jaki się chce, że robi się w ciągu dnia to, co się chce- więc gdybym miała szczęście i wygrała w Lotto kupę kasy, mogłabym tak żyć.
      Jednak praca to dla mnie i męża= utrzymanie rodziny, a nie chciałam nigdy podziału, że jedynym pracującym byłby mąż.
      W sumie nie rozumiem tego pojęcia "strata życia", bo KTO miałby pracować na ciebie/Twoją rodzinę , abyś nie musiała "tracić życia"? Mąż? To z takim podejściem, to on "traci życie".
      • trimeg Re: Strata zycia. 10.11.14, 13:44
        Tez sie zastanawiałam kto zamaist mialby to orbic.. Nie wystarczy, ze robili to juz np.rodzice beda robic dzieci..?? Kazde pokolenie musi być tym objęte?
        • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 10.11.14, 14:30
          trimeg napisała:

          > Tez sie zastanawiałam kto zamaist mialby to orbic.. Nie wystarczy, ze robili to
          > juz np.rodzice beda robic dzieci..?? Kazde pokolenie musi być tym objęte?

          Taka jest kolej losu. Żeby coś mieć trzeba pracować. Dobrze, gdy ta praca sprawia przyjemność i jest "tylko 8 godzinna (bez przymusowych nadgodzin). Kto ma pracować na mnie? Mąż? Pracuje, ale w życiu bywa różnie i nie wiesz co będzie za 5, 10, 25 lat. gdy wypadniesz to już jesteś stracona, aby znaleźć coś dobrego.
          • minor.revisions Re: Strata zycia. 16.12.14, 03:28
            > Taka jest kolej losu. Żeby coś mieć trzeba pracować.

            Po to ludzie wynaleźli maszyny, żeby nie musieli pracować, żeby coś mieć. Nie mówiąc o tym, że jest cała masa darmozjadów, którzy palcem nie kiwają, a mają więcej, niż cała ematka wzięta do kupy i podniesiona do sześcianu.
        • dziennik-niecodziennik Re: Strata zycia. 10.11.14, 14:34
          Hehehehe
          a jak ustalic ktore pokolenie ma pracowac a ktore nie? I w imie czego jedni mieliby pracowac na drugich? Dlaczego na przyklad twoi rodzice i twoi potomkowie mieliby pracowac na Ciebie? Umiesz to jakos okreslic logicznie?
          😊
          • 7dosia Re: Strata zycia. 10.11.14, 17:18
            Nieliczni ludzie mieli to szczęście mieć zaradnych i odważnych przodków, którzy wypracowali fortuny i których potomstwo nie musi pracować. Niestety większość ludzi ma pecha i nieudolnych protoplastów, więc harują do usranej śmierci.
            • sfornarina Re: Strata zycia. 11.11.14, 10:54
              Pokaz mi tych nielicznych, ktorzy dzieki pieniadzom rodzicow pracowac nie musza i sa dzieki temu szczesliwi. Bo ja raczej glownie same tragiczne przypadki mialam okazje zaobserwowac (i to nie w gazetach, a w zyciu).
              Szczesliwi i spelnieni to moga byc Ci, ktorym pieniadze rodzicow ulatwily start, ale na swoje zycie pracuja sami.
              • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Strata zycia. 11.11.14, 11:05
                Podkreślę raz jeszcze, że dziedzice/dziedziczki wielkich fortun w ogromnej większości pracują zawodowo. Rozwijają rodzinne firmy bądź angażują się we własne projekty.
                • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 11.11.14, 13:47
                  wyznawczyniiwielkiegoczerwia napisała:

                  > Podkreślę raz jeszcze, że dziedzice/dziedziczki wielkich fortun w ogromnej wię
                  > kszości pracują zawodowo. Rozwijają rodzinne firmy bądź angażują się we własne
                  > projekty.

                  Ponieważ lubią swoją pracę, a poza tym chcą zostawić coś dla swoich dzieci (a nie tylko skonsumować to co dostały). Gdyby każdy myślałby o następnym pokoleniu i nie rozwalał tego co otrzymał, a umiał pomnożyć dobytek to wszystkim byłoby łatwiej.
                  • minor.revisions Re: Strata zycia. 16.12.14, 03:26
                    Jakim cudem, tak technicznie i zgodnie z zasadami fizyki, wy chcecie ten dobytek pomnażać? Ilość materii i energii na tej planecie jest ograniczona. POmnażanie dobytku zatem może się odbywać tylko na jeden z dwóch, na dłuższą metę fatalnych, sposobów: albo niszczenie, albo prywatyzowanie zasobów naturalnych.
              • 7dosia Re: Strata zycia. 11.11.14, 14:57
                sfornarina napisał(a):

                > Pokaz mi tych nielicznych, ktorzy dzieki pieniadzom rodzicow pracowac nie musza
                > i sa dzieki temu szczesliwi. Bo ja raczej glownie same tragiczne przypadki mia
                > lam okazje zaobserwowac (i to nie w gazetach, a w zyciu).
                > Szczesliwi i spelnieni to moga byc Ci, ktorym pieniadze rodzicow ulatwily start
                > , ale na swoje zycie pracuja sami.
                >
                To zaproponuj im, żeby oddali ci chociaż połowę swojej kasysmile, będą mieli większe szanse na szczęśliwe życiesmile
    • sumire Re: Strata zycia. 10.11.14, 13:43
      Zaproponuj zatem alternatywę, chętnie skorzystam. PS Alternatywę inną niż korzystanie z dochodów męża.
      • trimeg Re: Strata zycia. 10.11.14, 13:47
        Alternatywą nie jest niepracowanie, ale praca krotsza. Nie 40 godz. tydzień pracy z 8 godz. dawka dobową... Bo to zdecydowanie zbyt dlugo.
        • jehanette Re: Strata zycia. 10.11.14, 13:52
          Pie...nie.

          Spróbuj znaleźć w Polsce pracę w niepełnym wymiarze. Też uważam że człowiek jest w stanie sensownie pracować przez 5x6 godzin albo 4x8 w tygodniu, tylko co z tego? Nie znalazłam takiej pracy uncertain
          • trimeg Re: Strata zycia. 10.11.14, 13:53
            Ja tez niesad(
            kombinowałam z dniami wolnymi ustawowo, ktore mi przyslugiowaly (inna ustawa) i kurcze buntowali sie..

            jehanette napisała:

            > Pie...nie.
            >
            > Spróbuj znaleźć w Polsce pracę w niepełnym wymiarze. Też uważam że człowiek jes
            > t w stanie sensownie pracować przez 5x6 godzin albo 4x8 w tygodniu, tylko co z
            > tego? Nie znalazłam takiej pracy uncertain
          • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Strata zycia. 10.11.14, 13:55
            Znaleźć- znajdziesz. Ale zarobki...
            • trimeg Re: Strata zycia. 10.11.14, 13:57
              Nie mogę właśnie znaleźć, a co do zarobków, to nie sa one w ogole proporcjonalne w stosunku do pracy na pełnym etacie...


              wyznawczyniiwielkiegoczerwia napisała:

              > Znaleźć- znajdziesz. Ale zarobki...
        • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 10.11.14, 14:32
          trimeg napisała:

          > Alternatywą nie jest niepracowanie, ale praca krotsza. Nie 40 godz. tydzień pra
          > cy z 8 godz. dawka dobową... Bo to zdecydowanie zbyt dlugo.

          Ciężko znaleźć taką pracę. Biurowa to z reguły 8h.
    • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Strata zycia. 10.11.14, 13:47
      Bardzo lubię swoją pracę, więc nie uważam, że tracę życie, wręcz przeciwnie. Gdybym wygrała w totka i tak bym coś robiła zawodowo. Bycia na utrzymaniu kogokolwiek w ogóle sobie nie wyobrażam, bo co to za życie. Byłabym bardzo szczęśliwa, gdybym miała taką pracę jak Martyna Wojciechowska.
      • trimeg Re: Strata zycia. 10.11.14, 13:48
        wyznawczyniiwielkiegoczerwia napisała:
        Byłabym bardzo szczęśliwa,
        > gdybym miała taką pracę jak Martyna Wojciechowska.


        Kazdy o tym marzy, ale większość siedzi 8 na 40 za biurkiem..sad
        • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Strata zycia. 10.11.14, 13:53
          Ja siedzę 10 x 4. Czasem mam delegacje paręnaście km dalej : P. Uważam, że praca daje mi bardzo dużo pod względem rozwoju umysłu, kasy, + 100 do szczęścia. Jasne, pewnie wolałbym pracować pół roku i zarobić tyle, żeby przez drugie pół jeździć po świecie, ale takie rzeczy to tylko w Erze.
          • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 10.11.14, 14:35
            wyznawczyniiwielkiegoczerwia napisała:

            > Uważam, że praca daje mi bardzo dużo pod względem rozwoju umysłu

            I o to też przecież chodzi.
        • echtom Re: Strata zycia. 10.11.14, 14:46
          Kazdy o tym marzy,

          Jesteś pewna, że każdy? "Za biurkiem" można robić masę ciekawych rzeczy.
          • trimeg Re: Strata zycia. 10.11.14, 14:50
            Proooooooooooooooooooosze cie......
            Pracowalam jako przedstawicie MS, jako zastępca ministra i asystentka prokuratora. Nic z tego nie było interesujące. Jedynce, co bylo fajne to weekendy, kiedy konczyl sie tydziensmile


            echtom napisała:

            > Kazdy o tym marzy,
            >
            > Jesteś pewna, że każdy? "Za biurkiem" można robić masę ciekawych rzeczy.
            >
            • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 10.11.14, 14:53
              trimeg napisała:

              > Proooooooooooooooooooosze cie......
              > Pracowalam jako przedstawicie MS, jako zastępca ministra i asystentka prokuratora.

              Ale każdy lubi co innego. I nie chodzi tu o stanowisko, a o rodzaj pracy. Dla wielu ważna jest tez atmosfera. Może nie było to co lubiłaś.
            • verdana Re: Strata zycia. 10.11.14, 15:12
              Zastępca ministra to wiceminister. Praca odpowiedzialna, ale rzadko zamyka się w ośmiodniowym dniu pracy. I bardzo rzadko następnie zostaje sie zdegradowanym do asystentki prokuratorasmile Poza tym strasznie podoba mi się wizja co drugiego pokolenia, które pracuje. Rozumiem, że co drugie potraf nie oglądać telewizji, nie kupować niczego, nie leczyć sie , nie podróżować i cieszyć sie życiem, zbierając korzonki. O, nie przepraszam, zbieractwo to też praca, więc musi się obyć bez jedzenia także.
              • trimeg Re: Strata zycia. 10.11.14, 15:14
                Nie bylam wiceministrem!tongue_out Pracowalam jednak 8/40. I nie zostałam degradowanasmile
                Praca mi sie podobala, ale to nie wpływalo na to, ze tyle ise tam odsiadywałosad

                verdana napisała:

                > Zastępca ministra to wiceminister. Praca odpowiedzialna, ale rzadko zamyka się
                > w ośmiodniowym dniu pracy. I bardzo rzadko następnie zostaje sie zdegradowanym
                > do asystentki prokuratorasmile Poza tym strasznie podoba mi się wizja co drugiego
                > pokolenia, które pracuje. Rozumiem, że co drugie potraf nie oglądać telewizji,
                > nie kupować niczego, nie leczyć sie , nie podróżować i cieszyć sie życiem, zbie
                > rając korzonki. O, nie przepraszam, zbieractwo to też praca, więc musi się obyć
                > bez jedzenia także.
                • verdana Re: Strata zycia. 10.11.14, 15:16
                  Więc raczej nie byłaś zastępcą ministra.
                • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 10.11.14, 15:19
                  A jaką masz opcję, żeby mieć kasę w życiu? Rodzice czy mąż?
                • iwles Re: Strata zycia. 10.11.14, 15:41
                  > Praca mi sie podobala, ale to nie wpływalo na to, ze tyle ise tam odsiadywałosad


                  czyli, że było to marnowanie etatu sad
                  zawsze mogłaś poprosić o zmniejszenie do 1/2, skoro pracy wystarczało ci tylko na 4 godziny dziennie, albo o zwiększenie obowiązków.
                  • trimeg Re: Strata zycia. 10.11.14, 16:11
                    To nie etat sie marnuje, ale czlowiek.

                    iwles napisała:

                    > > Praca mi sie podobala, ale to nie wpływalo na to, ze tyle ise tam odsiady
                    > wałosad
                    >
                    >
                    > czyli, że było to marnowanie etatu sad
                    > zawsze mogłaś poprosić o zmniejszenie do 1/2, skoro pracy wystarczało ci tylko
                    > na 4 godziny dziennie, albo o zwiększenie obowiązków.
                    >
                    >
                    • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 10.11.14, 16:30
                      trimeg napisała:

                      > To nie etat sie marnuje, ale czlowiek.

                      A masz jakąś pasję życiową? Coś co Cię interesuje?
            • echtom Re: Strata zycia. 10.11.14, 15:27
              Ja za biurkiem kataloguję i tłumaczę książki, przygotowuję wystawy i prelekcje i bardzo lubię to wszystko robić.
            • sanrio Re: Strata zycia. 10.11.14, 16:12
              Pracowalam jako przedstawicie MS, jako zastępca ministra

              big_grinbig_grinbig_grin
              • trimeg Re: Strata zycia. 10.11.14, 16:14
                No przeciez nie napisze ci gdzie pracowałam!!smile
                Ale rzeczywiscie byłam w najblizszym otoczeniu ministra i scisle pracowalam z prokuratorem, bezpośrednio pod jego kierownictwemsmile
                Przy czym ta druga praca byla pracą ewidentnie etatowasad


                sanrio napisała:

                > Pracowalam jako przedstawicie MS, jako zastępca ministra
                >
                > big_grinbig_grinbig_grin
                • sumire Re: Strata zycia. 10.11.14, 16:17
                  Ale innej pracy nie można było znaleźć, tylko taką nieszczęsną u ministra? Przecież jest tyle innych zawodów, które można wykonywać... i można swoją pracę lubić nawet.
                • dziennik-niecodziennik Re: Strata zycia. 10.11.14, 16:18
                  nie pisz. napisz za to kto mialby na Ciebie zarabiac?.
                • best_bej Re: Strata zycia. 10.11.14, 21:47
                  Ja pierdziu ty tak serio czy jaja sobie robisz? Jesli osoby o tak małych rozumkach sa z "otoczenia" to slabo mi sie robi. zaczynam rozumiec sens ukrywania dochodow byleby nie przykładać grosza do urzedniczych pensji.
            • 7dosia Re: Strata zycia. 10.11.14, 17:22
              trimeg napisała:

              > Proooooooooooooooooooosze cie......
              > Pracowalam jako przedstawicie MS, jako zastępca ministra i asystentka prokurato
              > ra. Nic z tego nie było interesujące. Jedynce, co bylo fajne to weekendy, kiedy
              > konczyl sie tydziensmile
              >
              > zastępca ministra?smile nie rozumiem. byłaś sekretarzem stanu?smile
              > echtom napisała:
              >
              > > Kazdy o tym marzy,
              > >
              > > Jesteś pewna, że każdy? "Za biurkiem" można robić masę ciekawych rzeczy.
              > >
            • asia_i_p Re: Strata zycia. 16.12.14, 08:44
              Nic nie jest interesujące, jeśli nie jesteś zainteresowana.
              Nie masz przypadkiem lekkiej chronicznej depresji? Pytam poważnie - bo to może dawać takie objawy, jak poczucie, że życie jest ogólnie nieciekawe.
        • d.o.s.i.a Re: Strata zycia. 10.11.14, 15:25
          A coz szkodzi na przeszkodzie zarabiac na zycie tak jak Martyna Wojciechowska?
          • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Strata zycia. 10.11.14, 16:06
            Przecież napisałam, że jestem na to za cienka. tongue_out
            • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Strata zycia. 10.11.14, 21:46
              BTW, generalnie osoby dziedziczące ogromne fortuny pracują.
        • aneta-skarpeta Re: Strata zycia. 11.11.14, 08:44
          a ja wcale nie marze o pacy jak M.Wojciechowska
          bo ona zyje pracą

          ja wolę swoje 8h i wolne popołudnia i weekendy, czas dla rodziny, męża etc
      • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Strata zycia. 10.11.14, 13:48
        Ale na to jestem za cienka- zapomniałam dopisać.
    • sofija_biala Re: Strata zycia. 10.11.14, 14:10
      Pracuję sporo więcej niż 8 h. Za to czasem mam dzień wolny, który szybko zapełnia się zaległymi obowiązkami sad

      Jak mam naprawdę za dużo na głowie, to sobie puszczam. Stare ale dobre.
    • mayaalex Re: Strata zycia. 10.11.14, 14:22
      lubie swoja prace, jest ciekawa, rozwijajaca, ciagle czegos sie w niej dowiaduje i czegos ucze (o swiecie, nie chodzi tylko o rzeczy bezposrednio przydatne do dalszej pracy). i jednoczesnie na szczescie nie pracuje 5x8h.
    • mid.week Re: Strata zycia. 10.11.14, 14:31
      Lubie swoja pracę, mam przesympatyczne towarzystwo ale pamiętam jak pracowałam kiedyś na 1/2 etatu. Ech co to było za zycie. 12:00 i do domciu wink Gdyby nie marne zarobki, nie chciałoby mi się pracować dłużej.
      • echtom Re: Strata zycia. 10.11.14, 14:49
        Ja przez rok czy dwa pracowałam na 3/4 etatu i wychodzenie o 14 też było super. Mogłam sobie na to pozwolić, bo miałam regularny, wysoki dochód z innej pracy. Ale źródełko wyschło i musiałam prosić, by mnie przywrócili na cały etat.
    • kariwitch00 Re: Strata zycia. 10.11.14, 14:35
      Gdzie jakie strata czasu, to jest wartość sama w sobie, nie wazne co sie robi nie ważne ile godzin na dobe, jakie znosi sie niedogodności i upokorzenia to jest wartość. Wiele kobiet siedzi z depersją bo nie moze gdzies odwalić 8 godzin chocby to bylo wykladanie towaru na polki w markecie i wlasnie rzecz w tym ze nie ma podejscia praca=mozliwosc utrzymania pieniądze, praca dla pracy to jest w pl wartość.Nie wiem z czego sie to bierze.?
      • trimeg Re: Strata zycia. 10.11.14, 14:47
        To tez jest absurd.. Odwalanie tych godzin, przeczekiwanie, liczenie wolnego w kalendarzu i teksty typu: "wiecie ze 1 maja wypada w tygodniu i 3 też!" byly na porządku dziennym.
        Oczywiscie, ze presja na pracowanie jest, byle gdzie, za byle jaką kwotę. No i jak najwięcej godzin też, mniej to podejrzane..

        kariwitch00 napisała:

        > Gdzie jakie strata czasu, to jest wartość sama w sobie, nie wazne co sie robi n
        > ie ważne ile godzin na dobe, jakie znosi sie niedogodności i upokorzenia to jes
        > t wartość. Wiele kobiet siedzi z depersją bo nie moze gdzies odwalić 8 godzin c
        > hocby to bylo wykladanie towaru na polki w markecie i wlasnie rzecz w tym ze ni
        > e ma podejscia praca=mozliwosc utrzymania pieniądze, praca dla pracy to jest w
        > pl wartość.Nie wiem z czego sie to bierze.?
        • bergamotka77 Re: Strata zycia. 10.11.14, 19:05
          Wywalili cię? Tak zwykle sie pisze po wyrzuceniu z rohoty mhmm...
      • 7dosia Re: Strata zycia. 10.11.14, 17:36
        To się bierze z tradycji. Socjalizm uczył pracować ku chwale ojczyzny. Kto nie pracował był podejrzany. Miałeś pracować i gó... z tego mieć, takie myślenie przetrwało do dzisiaj.
        • trimeg Re: Strata zycia. 10.11.14, 18:21
          Coś w tym jest.. Masz racje mentalnośc została.

          7dosia napisał(a):

          > To się bierze z tradycji. Socjalizm uczył pracować ku chwale ojczyzny. Kto nie
          > pracował był podejrzany. Miałeś pracować i gó... z tego mieć, takie myślenie pr
          > zetrwało do dzisiaj.
    • ceide.fields czy to ty jesteś 10.11.14, 14:48
      tą 28-letnią studentką studiów wieczorowych, co się cieszy, że nie pracuje, bo to 8-godzinna rutyna?

      Wątek sprzed kilu dni big_grin
      • trimeg Re: czy to ty jesteś 10.11.14, 14:51
        Podaj linkasmile
        • agnieszka77_11 Re: czy to ty jesteś 10.11.14, 14:59
          forum.gazeta.pl/forum/w,567,155403408,,28_lat_studentka_polonistyki_niepracujaca.html?v=2
          Chyba o to chodzi.
          • arista80 Re: czy to ty jesteś 10.11.14, 15:10
            Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie nie pracowania. Był okres, w którym byłam bezrobotna i to było bardziej frustrujące niż bycie zależnym od pracodawcy. Można też stworzyć własną działalność, ale wtedy jest sie zależnym od klientów. ja pracuję na włąsny rachunek i muszę stosować się do wytycznych klientów i project managerów. W zamian za to zarabiam i jestem niezależna ekonomicznie. Ostatecznie jeżeli praca nie podpada można próbować ją zmienić, natomiast nie mając pieniędzy można znaleźć się w niezłych tarapatach jeżeli jedyny żywiciel rodziny (partner lub maż) ciężko zachoruje,lub zostawi. Praca to nie tylko niezależność ekonomiczna, to może być też rozwój osobisty, nauka. Tak jest w moim przypadku. Często psioczę na to co robię, też narzekam na brak czasu dla rodziny, ale wiem też że dzięki niej nie tylko mogę zaspokoić najważniejse potrzeby mej rodziny, ale i kupić dziecku zabawkę i pojechać z nim np. na wycieczkę. Czy wbilans wychodzi na plus.
    • m_incubo Re: Strata zycia. 10.11.14, 15:06
      > Nie szkoda wam zycia..?sad

      Nie.
      Za to ciekawa jestem, kto powinien "marnować życie", żebyś ty już nie musiała?
    • awidyna Re: Strata zycia. 10.11.14, 15:18
      Chyba nie lubisz swojej pracy. Ja jestem 7 dzień na L4 i nie mogę się piątku doczekać aż do niej wrócę choć na kilka dni. Może to też dlatego, że tych bitych 8 godzin dziennie nie pracuje, może temu, że to praca, którą kocham?
    • zlotarybka_1 Re: Strata zycia. 10.11.14, 15:26
      nie wyobrazam sobie nie pracowac.
      Na urlopach macierzynckich/wychowawczych bylam raz przez rok, drugi raz 5 mies. i przez te w sumie krotkie przerwy zawodowe nieco sie uwstecznilam w mysleniu. Boje sie myslec jak wygladalby moj umysl na przyklad po pelnych urlopach wychowawczych. Przykre to ale prawdziwe.
      W pracy nie zawsze jest super, ale czy czlowiek chce czy nie chce - musi sie rozwijac. Dla mnie to bardzo wazne.
      Pozy tym mam wokol super ludzi, lubie przychodzic do pracy.
      • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 10.11.14, 15:31
        zlotarybka_1 napisała:

        > Na urlopach macierzynckich/wychowawczych bylam raz przez rok, drugi raz 5 mies.
        > i przez te w sumie krotkie przerwy zawodowe nieco sie uwstecznilam w mysleniu.

        Ja 2 lata i 3 lata i ciężko po takim czasie wraca się do pracy. Na wychowawczym człowiek się rozleniwia.
    • bumbunierka1 Re: Strata zycia. 10.11.14, 15:30
      Taka juz budowa homo sapiens, ze musi jesc. Do tego koniecznie chce sie rozmnazac, co daje mu male homo sapiens, ktore musza jesc. Mozesz pracowac 8 godzin na jakiejs posadce, mozesz isc do lasu zbierac grzyby, szczaw, jajka dzikich kaczek i lapac zajace... Co kto woli. Dla wiekszosci ta 8 godzinna praca jest jednak przyjemniejszym wyborem... Pretensje mozesz miec do Pana Boga, ze nie wyposazyl nas w zdolnosc fotosyntezy.
    • cherrystrawberry Re: Strata zycia. 10.11.14, 15:37
      Nie mam poczucia,ze tracę życie,ale na pewno wszystko robię nie na 100%.
      i tak sie mści mój perfekcjonizm,bo moim zdaniem nie da sie pogodzić macierzyństwa i pracy na cały etat
      w pracy często jestem myslami w domu,w domu wieczorami nadrabiam sluzbowe sprawy
      w weekendy kumulują mi sie zaległości domowe,towarzyskie,chęć pobycia z dziećmi itd., w efekcie w niedzielę wieczorem padam na twarz
      • gabrielwings Re: Strata zycia. 10.11.14, 17:22
        A ja mam pracę którą kocham, właśnie dostałam awans który wiążę się z podróżowaniem po całym świecie. I ta piosenka obudź się to raczej kochana do Ciebie, bo wybacz ale tak poprowadziłaś Twoje życie, że marnujesz czas... ale to nie mój problem bo jestem cholernie cholernie szczęśliwa big_grin
        • zuzanna56 Re: Strata zycia. 10.11.14, 17:31
          Tak, szkoda mi życia. Mam dwa etaty w szkole średniej i wyższej. Zarobki przyzwoite i to wszystko. Robię co do mnie należy, uczę jak najlepiej potrafię, wieczorem sprawdzam klasówki ale dawno wypaliłam się. Wolałabym nie pracować ale muszę mieć pieniądze na utrzymanie.
    • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 10.11.14, 18:35
      Czy tego chcemy czy nie chcemy pracować ktoś musi. Pracować musimy niestety nawet do 67 roku życia. Musimy mieć kasę, żeby zapewnić byt sobie i swoim bliskim, jeżeli nasi rodzice nie wypracowali dla nas godziwego majątku. Można być zależnym od rodziców, męża i udawać, że nie traci się życia. Jak jeszcze rozumiem nie pracowanie będąc na urlopie wychowawczym to siedzenie na tyłku w domu przy starszych dzieciach to dla mnie kompletne zmarnowanie swojego życia. Kończysz studia, idziesz do pracy, rozwijasz się. Zostajesz dłużej w domu, wypadasz z rynku. Wrócić jest bardzo ciężko. Nie pomoże to, że kiedyś tam skończyłaś studia i kimś tam byłaś, że coś nawet osiągnęłaś. Masz lukę w życiorysie zawodowym, która dla wielu pracodawców jest podstawowym kryterium, żeby Cię skreślić.
      A pomyśl, że kobiety żyją dłużej od mężczyzn i co będzie jak mężowi coś się stanie? Kto Cię wtedy utrzyma? A jak mąż wymieni Ci na młodszy, lepszy model? W Polsce rozpada się co trzecie małżeństwo. Albo przestanie być kochającym i współczującym misiem, który zamiast Twojego towarzystwa zacznie wybierać spotkania z kolegami przy piwku? A nawet upokarzać, znęcać się psychicznie i fizycznie? Będziesz z nim? Zniesiesz to?
      Trzeba wziąć ster w swoje ręce, by później nie żałować. A to później może być już za późno, żeby zmienić diametralnie swoje życie i pozostanie przykra wegetacja.
      Wiem, że jak się ma lat 20 czy 30 to się myśli bardzo optymistycznie o wielu rzeczach, ale życie potrafi płatać okrutne figle, a przed nami wiele niepewnych i przykrych rzeczy.
      Każdy jest kowalem swego losu i bierze za nie pełną odpowiedzialność.
      • andaba Re: Strata zycia. 10.11.14, 18:38
        Tez tak uważam, dlatego tez znalazłam sobie męża, który nie uważa pracy zawodowej żony za niezbędną, wprost przeciwnie.

        A ja mam ciekawsze rzeczy do roboty, niż chodzenie do pracy.
        • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 10.11.14, 18:51
          andaba napisała:

          > Tez tak uważam, dlatego tez znalazłam sobie męża, który nie uważa pracy zawodowej żony za niezbędną, wprost przeciwnie.

          Mój mąż też uwielbia jak siedzę w domu. Dla niego sytuacja, gdy żona siedzi w domu, a mąż pracuje jest super rozwiązaniem. Zwłaszcza, że on zarabia na tyle dobrze, że spokojnie jesteśmy wyżyć z jednej pensji i coś z tego życia jeszcze mieć. Dla mnie już nie. Właśnie ze względu na rzeczy, który wymieniłam wczesniej.


          • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 10.11.14, 18:52
            5 lat na wychowawczym z 2 dzieci mi starczy.
            • echtom Re: Strata zycia. 10.11.14, 19:17
              No ale ludzie mają różne doświadczenia i różną filozofię życiową. Ja bym pracowała w każdych okolicznościach, bo po prostu w pracy najłatwiej mi osiągać sukcesy, a panią domu jestem, ekhm... Doskonale jednak potrafię zrozumieć kobiety, które w domu spełniają się bardziej niż w pracy i nie pracują, jeśli nie muszą.
              • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 10.11.14, 19:28
                Każdy jest inny. Dla mnie najważniejsza jest równowaga pomiędzy życiem zawodowym a rodziną. Gdybym wygrała w Totka zmniejszyłabym swój etat do 6h, czy nawet 4 albo nawet robiła w życiu co innego niż robię obecnie. Ale nie zdecydowałabym się nigdy na sytuację, gdy tylko mąż jest żywicielem rodziny i od niego jestem zależna. Nie jestem tak odważna. Ja właśnie siedząc w domu miałam taką myśl "nie szkoda ci życia" choć uwielbiam to słodkie domowe lenistwo i chwile spędzone z dziećmi. Ale wiem z doświadczeń moich rodziców, że życie jest przewrotne i nie można być niczego pewnym. Bałam się, że gdy wychowawczy się skończy, a ja zostanę to już nie wrócę nigdy i to już będzie życie z wielkim znakiem zapytania co będzie, gdy?
                • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 10.11.14, 19:43
                  Mój ojciec miał wypadek i przez dłuuuuugi czas był wyłączony z pracy zawodowej. Później udało mu się znaleźć pracę dzięki znajomemu. Moja mama musiała ogarnąć sprawy finansowe.
                  Rodzice mojego męża się rozwiedli, bo jego ojciec znalazł sobie inną kobietę.

                  • aga_mark Re: Strata zycia. 11.11.14, 00:13
                    Mysle dokładnie tak jak Ty.Nie mam takiej odwagi by nie pracować.Mój ojciec zmarł na zawał w wieku 38 lat..Strach pomysleć co by było gdyby matka nie pracowała.Mój mąż zmarł na wylew w tym samym wieku.Dzięki mojej pracy miałysmy co jeść.Ułozyłam sobie zycie ,ale jak ognia boje sie braku własnych pieniędzy bo zycie jest okrutne i nieprzewidywalne.
                • mag1_k Re: Strata zycia. 10.11.14, 20:03
                  Dobrze, że po wychowawczym miałaś do czego wracać. Wiem, że przepisy to jedno, ale życie/praktyka wskazuje na coś innego bardzo często.
                  • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 10.11.14, 20:08
                    mag1_k napisał(a):

                    > Dobrze, że po wychowawczym miałaś do czego wracać. Wiem, że przepisy to jedno,
                    > ale życie/praktyka wskazuje na coś innego bardzo często.

                    Gdybym została dłużej niż wychowawczy to już nie byłoby tak różowo.
                    I chyba jestem lepszą matka, gdy pracuję, choć czasem trzeba się nagimnastykować by pogodzić życie zawodowe z osobistym. Ale siedząc w domu człowiek straszliwie się rozleniwia, dzieci zaczynają drażnić. A tak wraca się do domu z miłą chęcią wink
                    • mag1_k Re: Strata zycia. 10.11.14, 21:33
                      A wróciłaś do tej samej firmy?
                      Pytam, bo wiem, że ja powrotu nie mam
                      • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 10.11.14, 21:36
                        mag1_k napisał(a):

                        > A wróciłaś do tej samej firmy?
                        > Pytam, bo wiem, że ja powrotu nie mam

                        Tak
    • allatatevi1 Re: Strata zycia. 10.11.14, 18:41
      > ale kobiety raczej maja
      > inne wartości niz odsiedzenie.

      Widać jesteś wyjątkowo mało lotna i prawdziwe życie widziałaś jak świnia niebo.
      Odsiedzenie dupogodzin bywa frustrujące ale i tak ci odsiadujący dupogodziny za regularną pensje są szczęściarzami bo można mieć taką pracę że przez 8 godzin nie ma czasu pójść spokojnie do toalety. Wiem, bo znam takich ludzi, a i sama miałam taki traumatyczny epizod.
      Jak słyszę ludzi narzekających na nudę w pracy to tylko się uśmiecham na myśl, że życie jest dość sprawiedliwe i jeszcze ich kiedyś przećwiczy tak że będą wyli z nostalgii za dupogodzinami do odsiedzenia.
    • kj-78 Re: Strata zycia. 10.11.14, 18:44
      Ja tam uwielbiam moja prace i chodze do niej z radoscia smile Grunt to miec szczescie i znalezc prace, ktora sie po prostu lubi. Jakbym teraz wygrala 10 milionow w lotto, to bym pracowala sobie dla przyjemnosci, moze troche krocej, lub wiecej wolnego brala. Ale zrezygnwac z czegos, co mi sprawia pzyjemnosc i daje satysfakcje codziennie? Nigdy wink
      • echtom Re: Strata zycia. 10.11.14, 18:54
        > Grunt to miec szczescie i znalezc prace, ktora sie po prostu lubi.

        No dokładnie. I śmieszą mnie teksty, że jedyna ciekawa praca to taka związana z podróżami. Ja bardzo lubię podróżować turystycznie, ale bym zwariowała, gdybym miała to robić zawodowo.
        • zuzik30 Re: Strata zycia. 10.11.14, 19:23
          Mnie praca pomagala przetrwac wszelkie tapniecia zyciu prywatnym, gdybym nie chodzila do pracy to chyba bym sie nie pozbierala. A tak- trzeba wstac, zrobic make-up, usmechac sie do ludzi i myslec o innych sprawach niz prywatne problemy.
          • echtom Re: Strata zycia. 10.11.14, 19:26
            Też. Dla mnie praca "za biurkiem" była miłą odskocznią od bardzo, ekhm, dynamicznego życia rodzinnego. Większej dawki adrenaliny bym nie przeżyła.
    • falka_85 Re: Strata zycia. 10.11.14, 19:19
      Na pracę nie jest mi szkoda życia. Może nie jest to praca marzeń, praca-ideał, ale jakąś tam satysfakcję daje. Pewnie, że wyglądam długich weekendów i urlopu (po pracy wypoczywa się najlepiej), co nie znaczy, że mogłaby / chciałabym w ogóle nie pracować. Zwyczajnie żyć bezproduktywnie bym nie mogła. Nie lubię też dupogodziń w pracy, gdy mało się dzieje, a siedzieć trzeba.
      Na co mi szkoda życia?
      Dzisiaj obejrzałam filmik o perfekcyjnym składaniu prześcieradła z gumką. Tak, zdecydowanie szkoda mi życia na perfekcyjne prasowanie i składanie prześcieradła z gumką wink
    • mag1_k Re: Strata zycia. 10.11.14, 19:36
      Rozumiem Twój sposób myślenia. Zreszta od kiedy dojrzałam i wyrosłam z tzw. wieku karierowego tuż po studiach zaczęłam myśleć tak samo. Dzieci weryfikują wiele spraw, sposób postrzegania rzeczywistości, ustawiaja właściwie priorytety. Podskakuje, bo mogę, nie pisałabym takich rzeczy, gdybym musiała zarobić na chleb.
      • trimeg Re: Strata zycia. 10.11.14, 20:21
        Wiele osob nie zdaje sobie psrawy, ze ich priorytety sa wymuszone i ze gdyby nie musialy nie marnowałyby sie w ten sposob, w zyciu..
        • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 10.11.14, 20:28
          trimeg napisała:

          > Wiele osob nie zdaje sobie psrawy, ze ich priorytety sa wymuszone i ze gdyby ni
          > e musialy nie marnowałyby sie w ten sposob, w zyciu..

          To jakiś filozoficzny wątek? Wiele rzeczy robimy bo musimy. Nie ma innej opcji. Życie to nie bajka. Jak się ma lat dwadzieścia parę to jeszcze tak się myśli. Że ma się na wszystko wpływ, że wystarczy chcieć i będzie dobrze. Ale życie jest jak pudełko czekoladek. Nigdy nie wiesz co się trafi.
          • trimeg Re: Strata zycia. 10.11.14, 20:38
            Nie chce by byl filozoficzny, tylko zyciowy. Chcialabym, by zmienily sie przepisy (krótsza dniowka) i by ludzie nie glosowali na parte, ktora im wiek podwyzsza i żeby nie mowili bzdur typu: kocham swoją prace, mogę tak chodzić i chodzić, dzien w dzien, noc w noc..

            agnieszka77_11 napisała:

            > trimeg napisała:
            >
            > > Wiele osob nie zdaje sobie psrawy, ze ich priorytety sa wymuszone i ze gd
            > yby ni
            > > e musialy nie marnowałyby sie w ten sposob, w zyciu..
            >
            > To jakiś filozoficzny wątek? Wiele rzeczy robimy bo musimy. Nie ma innej opcji.
            > Życie to nie bajka. Jak się ma lat dwadzieścia parę to jeszcze tak się myśli.
            > Że ma się na wszystko wpływ, że wystarczy chcieć i będzie dobrze. Ale życie jes
            > t jak pudełko czekoladek. Nigdy nie wiesz co się trafi.
            • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 10.11.14, 20:45
              Krótsza dniówka = krótsza pensja
              Ja też nie wyobrażam sobie pracy do 67 roku życia, ale skoro rodzi się coraz mniej ludzi to kto będzie na nas pracował. Nawet w Belgii wiek poniesiono.
              Ja np nie wierzę w emeryturę. Nie będzie jej. Bo za jakiś czas okaże się, że wiek emerytalny będzie podniesiony do 75.
              Dlatego póki jeszcze mam siłę staram się pracować i odkładać co mogę.
              • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 10.11.14, 20:49
                agnieszka77_11 napisała:

                > Krótsza dniówka = niższa pensja
                • trimeg Re: Strata zycia. 10.11.14, 20:54
                  Oj nie... Uwierz, ze jakby teraz zwiekszono dniowke do 9 godzin dostawalabys tyle samo. To nie idzie tak, że dluzsza dniowka = wieksza pensja (nie mam tu na mysli nadgodzin..), ale raczej tak, ze krotsza=mniejsza pensja..
                  Gdyby ustawowo zmniejszyli dniowkę niekoniecznie poszyłby za tym niższe pensje, chyba, ze przedsiębiorcy zrobiliby na zlosc pracującym, bo jak na razie jest tak, ze nie opłaca im sie zatrudniac na np. 3/4 tylko na cały własnie...



                  agnieszka77_11 napisała:

                  > agnieszka77_11 napisała:
                  >
                  > > Krótsza dniówka = niższa pensja
                  • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 10.11.14, 21:05
                    > Oj nie... Uwierz, ze jakby teraz zwiekszono dniowke do 9 godzin dostawalabys ty
                    > le samo. To nie idzie tak, że dluzsza dniowka = wieksza pensja (nie mam tu na m
                    > ysli nadgodzin..), ale raczej tak, ze krotsza=mniejsza pensja..

                    Doskonale sobie zdaję z tego sprawę wink

                    > Gdyby ustawowo zmniejszyli dniowkę niekoniecznie poszyłby za tym niższe pensje,
                    > chyba, ze przedsiębiorcy zrobiliby na zlosc pracującym, bo jak na razie jest t
                    > ak, ze nie opłaca im sie zatrudniac na np. 3/4 tylko na cały własnie...

                    Gdyby czas pracy został ustawowo zmniejszony to na wielu stanowiskach potrzeba byłoby większej ilości pracowników, np hipermarkety.

              • trimeg Re: Strata zycia. 10.11.14, 20:51
                No chyba nie wierzysz, ze da sie odlozyc na zas?!?!? I pracujesz tak duzo po to, by miec na potem? To juz byloby chore, chociaz wiekszosc osob tak ułomnie mysli, że albo uzbierają ze skladek albo na wlasną reke, albo cos jeszcze...
                Jak ktos tu napisal, pokutuje PRL i przeswiadczenie, ze dobra raz nabyte nigdy nie zostana skonfiskowane czy to przez los czy czasy.. Tak jest z pracą 8/40..
                • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 10.11.14, 20:54
                  Pracuję 8h/dziennie. Zawsze lepsze 2 pensje niż 1. I przede wszystkim nie jestem zależna. Właśnie dlatego, że mam poczucie, że los i czasy zmieniają wszystko
                  • trimeg Re: Strata zycia. 10.11.14, 20:56
                    Jestes zależna. W najbardziej upodlający sposob-od obcego czlowieka, ktorego polecenia spelniasz bezdyskusyjnie, niezaleznie od zasadnosci ich podstaw...
                    Na swoja obronę majac KP...



                    agnieszka77_11 napisała:

                    > Pracuję 8h/dziennie. Zawsze lepsze 2 pensje niż 1. I przede wszystkim nie jeste
                    > m zależna. Właśnie dlatego, że mam poczucie, że los i czasy zmieniają wszystko
                    • 7dosia Re: Strata zycia. 10.11.14, 21:02
                      Tak czy owak wszystko rozbija się o pieniądze, na prawdziwą niezależność stać tylko miliarderów (i filozofów w stylu Diogenesasmile). Reszta ludzi przez całe życie pozostaje ubezwłasnowolniona, chociaż mało kto odważy się do tego przyznać, taki lossad
                      • trimeg Re: Strata zycia. 10.11.14, 21:04
                        To znaczy, ze mozna sie godzic na wszystko?

                        7dosia napisał(a):

                        > Tak czy owak wszystko rozbija się o pieniądze, na prawdziwą niezależność stać t
                        > ylko miliarderów (i filozofów w stylu Diogenesasmile). Reszta ludzi przez całe życ
                        > ie pozostaje ubezwłasnowolniona, chociaż mało kto odważy się do tego przyznać,
                        > taki lossad
                        • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 10.11.14, 21:08
                          Pracujesz teraz? Jesteś na utrzymaniu rodziców, męża?
                        • 7dosia Re: Strata zycia. 10.11.14, 21:34
                          Pewnie że nie. Wszystkie przywileje pracownicze, które są obecnie to wynik tego, że ktoś tam kiedyś o nie walczył, bo nie godził się na wyzysk, marne pensje itp. Ale całkowicie uwolnić się od pracy i zależności od innych mogą tylko nieliczni i zawsze są to w jakimś stopniu wybitne jednostki, które dochodzą do wielkich pieniędzy, a takich ludzi jest niewielu.
                          Szczerze mówiąc, gdybym miała córkę to radziłabym jej dobrze wyjść za mąż, bo w żadne kariery, rozwój i podobne bzdury nie wierzę. Szczególnie w odniesieniu do kobiet.
                          • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 10.11.14, 21:38
                            7dosia napisał(a):

                            > Szczerze mówiąc, gdybym miała córkę to radziłabym jej dobrze wyjść za mąż, bo w
                            > żadne kariery, rozwój i podobne bzdury nie wierzę. Szczególnie w odniesieniu d
                            > o kobiet.

                            A ja właśnie chcę uczyć niezależności, by nie zostać na lodzie, gdy życie potoczy się inaczej. Bogaci faceci często są baaardzo zepsuci.
                          • verdana Re: Strata zycia. 10.11.14, 21:40
                            No tak, lepiej być zależna od męża i całe życie spędzić na sprzątaniu i gotowaniu. To jest naprawde idealne życie dla każdej kobiety. I idealne dla kazdego faceta - ma w domu czysto, nie musi sie niczym przejmować, tylko pogadać nie zawsze jest o czym.
                            • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 10.11.14, 21:46
                              verdana napisała:

                              > I idealne dla kazdego faceta - ma w domu czysto, nie musi sie niczym przejmować, tylko pogadać nie zawsze jest o czym.

                              Mój mąż uwielbiał, kiedy byłam w domu. Dla niego to super rozwiązanie. Zawsze posprzątane, ugotowane, poprane. Panowie lubią, gdy żony siedzą w domu.
                          • falka_85 Re: Strata zycia. 10.11.14, 23:07
                            > Szczerze mówiąc, gdybym miała córkę to radziłabym jej dobrze wyjść za mąż, bo w
                            > żadne kariery, rozwój i podobne bzdury nie wierzę. Szczególnie w odniesieniu d
                            > o kobiet.
                            Ale ty tak serio? W sensie, że takiego losu chciałabyś dla swojego dziecka?
                      • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 10.11.14, 21:07
                        7dosia napisał(a):

                        > Reszta ludzi przez całe życie pozostaje ubezwłasnowolniona, chociaż mało kto odważy się do tego przyznać, taki lossad

                        Trzeba za coś żyć. Jest inny wybór?
                    • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 10.11.14, 21:06
                      trimeg napisała:

                      > Jestes zależna. W najbardziej upodlający sposob-od obcego czlowieka, ktorego po
                      > lecenia spelniasz bezdyskusyjnie, niezaleznie od zasadnosci ich podstaw...
                      > Na swoja obronę majac KP...

                      Ale mogę odejść, zmienić pracę.
                      • trimeg Re: Strata zycia. 10.11.14, 21:11
                        Teoretycznie wszystko mozna..

                        agnieszka77_11 napisała:

                        > trimeg napisała:
                        >
                        > > Jestes zależna. W najbardziej upodlający sposob-od obcego czlowieka, ktor
                        > ego po
                        > > lecenia spelniasz bezdyskusyjnie, niezaleznie od zasadnosci ich podstaw..
                        > .
                        > > Na swoja obronę majac KP...
                        >
                        > Ale mogę odejść, zmienić pracę.
                        • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 10.11.14, 21:16
                          trimeg napisała:

                          > Teoretycznie wszystko mozna..

                          Póki jesteś na rynku jest to dużo łatwiejsze niż gdy z niego wypadniesz. Wtedy jesteś już na straconej pozycji.
                          • trimeg Re: Strata zycia. 10.11.14, 21:19
                            Są jeszcze jakies pracowe przysłowia?

                            agnieszka77_11 napisała:

                            > trimeg napisała:
                            >
                            > > Teoretycznie wszystko mozna..
                            >
                            > Póki jesteś na rynku jest to dużo łatwiejsze niż gdy z niego wypadniesz. Wtedy
                            > jesteś już na straconej pozycji.
                            • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 10.11.14, 21:24
                              trimeg napisała:

                              > Są jeszcze jakies pracowe przysłowia?

                              To życie. Jak pracujesz rozwijasz się, zmieniasz stanowiska, zmieniasz firmy, dostajesz nowe obowiązki, uczysz się nowych rzeczy, chodzisz na szkolenia. Coś się dzieje.
                              Wierzysz w to, że siedząc na tyłku zmieniasz swoją przyszłość zawodową?
                              • trimeg Re: Strata zycia. 10.11.14, 21:35
                                A po co mam zmieniac swoją przyszłość zawodową. Szkoda mi na to zycia!


                                agnieszka77_11 napisała:

                                > trimeg napisała:
                                >
                                > > Są jeszcze jakies pracowe przysłowia?
                                >
                                > To życie. Jak pracujesz rozwijasz się, zmieniasz stanowiska, zmieniasz firmy, d
                                > ostajesz nowe obowiązki, uczysz się nowych rzeczy, chodzisz na szkolenia. Coś s
                                > ię dzieje.
                                > Wierzysz w to, że siedząc na tyłku zmieniasz swoją przyszłość zawodową?
                                • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 10.11.14, 21:39
                                  trimeg napisała:

                                  > A po co mam zmieniac swoją przyszłość zawodową. Szkoda mi na to zycia!

                                  A co robisz w chwili obecnej?
                                • echtom Re: Strata zycia. 10.11.14, 22:21
                                  > Szkoda mi na to zycia!

                                  Ale co Ty właściwie rozumiesz pod słowem "życie"?
                          • 7dosia Re: Strata zycia. 10.11.14, 21:38
                            Agnieszka nie wiem jakie Ty masz doświadczenia życiowe, ale powiem szczerze, że z moich doświadczeń wynika, że w walce o dobry stołek i dobrą pensję pomagają przede wszystkim znajomości. Niestety takie są polskie realia. Stała obecność na rynku pracy nie ma tu nic do rzeczy.
                            • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 10.11.14, 21:43
                              7dosia napisał(a):

                              > Agnieszka nie wiem jakie Ty masz doświadczenia życiowe, ale powiem szczerze, że
                              > z moich doświadczeń wynika, że w walce o dobry stołek i dobrą pensję pomagają
                              > przede wszystkim znajomości. Niestety takie są polskie realia. Stała obecność
                              > na rynku pracy nie ma tu nic do rzeczy.

                              Zgadzam się. Ale nie tylko. Dobrzy pracownicy są w cenie (mówię o umiejętnościach).

                              Kiedy szukasz dobrego programisty to liczy się jego doświadczenie na rynku, co potrafi. Że się rozwija, poznaje nowe techniki, coś tworzy. Gdyby sobie zrobił 10 lat przerwy wypadłby z obiegu. Zatrzymałby się podczas gdy wszystko poszłoby do przodu.
                              • 7dosia Re: Strata zycia. 11.11.14, 11:47
                                Oczywiście, że masz rację, ale to dotyczy kwestii utrzymania się w zawodzie, a nie ogólnie na rynku pracy. Na tej zasadzie to nasza pani premier też z zawodu raczej wypadła, bo po tylu latach przerwy będzie jej ciężko wrócić do praktyki lekarskiej, ale na rynku pracy radzi sobie całkiem nieźle, jak na raziesmile
                                • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 11.11.14, 13:48
                                  7dosia napisał(a):

                                  > Oczywiście, że masz rację, ale to dotyczy kwestii utrzymania się w zawodzie, a
                                  > nie ogólnie na rynku pracy. Na tej zasadzie to nasza pani premier też z zawodu
                                  > raczej wypadła, bo po tylu latach przerwy będzie jej ciężko wrócić do praktyki
                                  > lekarskiej, ale na rynku pracy radzi sobie całkiem nieźle, jak na raziesmile

                                  Nie trzeba pracować w zawodzie, który się wyuczyło. Można się rozwijać w zupełnie innym kierunku. Ważne, żeby był progres.
                                  • tri-meg Re: Strata zycia. 11.11.14, 14:27
                                    W jakimkolwiek zawodzie? Praca i rozwoj rzadko idą w parze..


                                    agnieszka77_11 napisała:

                                    > 7dosia napisał(a):
                                    >
                                    > > Oczywiście, że masz rację, ale to dotyczy kwestii utrzymania się w zawodz
                                    > ie, a
                                    > > nie ogólnie na rynku pracy. Na tej zasadzie to nasza pani premier też z z
                                    > awodu
                                    > > raczej wypadła, bo po tylu latach przerwy będzie jej ciężko wrócić do pra
                                    > ktyki
                                    > > lekarskiej, ale na rynku pracy radzi sobie całkiem nieźle, jak na raziesmile
                                    >
                                    >
                                    > Nie trzeba pracować w zawodzie, który się wyuczyło. Można się rozwijać w zupełn
                                    > ie innym kierunku. Ważne, żeby był progres.
                                    • echtom Re: Strata zycia. 11.11.14, 14:46
                                      > Praca i rozwój rzadko idą w parze..

                                      Kobieto, przestań wylewać frustracje. Jeśli wybrałaś beznadziejne studia, po których masz beznadziejna pracę, to nie jest nasza wina. Zresztą zamiast bezproduktywnie jęczeć, możesz wszystko pie... tak jak ten gostek i wyruszyć w świat:
                                      • tri-meg Re: Strata zycia. 11.11.14, 14:48
                                        A jakie to są beznadziejne studia?? Sa beznadziejne i niebeznadziejne..!!?? Pierwsze slyszę. Kolejny stereotyp. Prawie takiego samego kalibru, jak, że praca to rozwój..


                                        echtom napisała:

                                        > > Praca i rozwój rzadko idą w parze..
                                        >
                                        > Kobieto, przestań wylewać frustracje. Jeśli wybrałaś beznadziejne studia, po kt
                                        > órych masz beznadziejna pracę, to nie jest nasza wina. Zresztą zamiast bezprodu
                                        > ktywnie jęczeć, możesz wszystko pie... tak jak ten gostek i wyruszyć w świat:
                                        >
                                        • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 11.11.14, 14:51
                                          tri-meg napisała:

                                          > A jakie to są beznadziejne studia?? Sa beznadziejne i niebeznadziejne..!!?? Pie
                                          > rwsze slyszę. Kolejny stereotyp. Prawie takiego samego kalibru, jak, że praca t
                                          > o rozwój..

                                          Studia są beznadziejne, jeżeli po ich skończeniu nie możesz znaleźć sobie pracę, którą lubisz i za pieniądze, które pozwalają przeżyć. Nie ma studiów gorszych i lepszych. Ważne, żeby wybrać to co się lubi i lubić to co się robi po nich.
                                          • tri-meg Re: Strata zycia. 11.11.14, 14:55
                                            Skoro wybralam takie a nie inne studia to znaczy, ze je lubie i godze sie na to, że bedę tym a tym po nich... I konsekwentnie idąc tym tropem, jesli dostaje prace w zawodzie zw. ze studiami, to muszę lubic to, co robię..
                                            Pomijajac fakt, ze czesto studia nie są związane z zawodem , czyli nie maja zadnego wpylwu na przyszła prace.


                                            agnieszka77_11 napisała:

                                            > tri-meg napisała:
                                            >
                                            > > A jakie to są beznadziejne studia?? Sa beznadziejne i niebeznadziejne..!!
                                            > ?? Pie
                                            > > rwsze slyszę. Kolejny stereotyp. Prawie takiego samego kalibru, jak, że p
                                            > raca t
                                            > > o rozwój..
                                            >
                                            > Studia są beznadziejne, jeżeli po ich skończeniu nie możesz znaleźć sobie pracę
                                            > , którą lubisz i za pieniądze, które pozwalają przeżyć. Nie ma studiów gorszych
                                            > i lepszych. Ważne, żeby wybrać to co się lubi i lubić to co się robi po nich.
                    • najma78 Re: Strata zycia. 10.11.14, 22:17
                      Srata zycia...a coz ono warte to ludzkie zycie? Czym to zycie jest? Patrzac na swiat jakim go tworzymy to praca nawet te 8h dziennie nie jest taka straszna.
            • kj-78 Re: Strata zycia. 10.11.14, 21:20
              trimeg napisała:

              > a i żeby nie mowili bzdur typu: kocham swoją prace, mogę tak chodzić i chodzić,
              > dzien w dzien, noc w noc..

              Strasznie Ci wspoczuje. Naprawde nie wierzysz, ze mozna lubic swoja prace? Ja po kilku tygodniach wakacyjnych wojazy rodzinnych nie moge sie doczekac powrotu do pracy. Nie jest to praca za biurkiem 8-16, moja praca jest jednoczesnie moim hobby i moja pasja. Naprawde sie da, trzeba tylko troche pomyslec, i miec niestety tez duzo szczescia w zyciu. Uwielbiam moja prace i widze, ze wiele osob z tej branzy dobrowolnie pracuje po skonczeniu 67 roku zycia i martwia sie, ze moga wejsc przepisy, ktore beda zmuszaly do przejscia na emeryture w tym wieku (teraz w tym kraju mozna pracowac dluzej, jesli sie chce).

              Ale moze nie jest za pozno. Naprawde nie ma nic, czego robienie dawaloby Ci dochod i bylo dla Ciebie przyjemne? Moze warto zaryzykowac? Nie wyobrazam sobie robienia przez 40 lat codziennie czegos, czego nie lubie...
    • dziennik-niecodziennik Re: Strata zycia. 10.11.14, 21:31
      mozesz napisac konkretnie - za co bys żyła gdybys nie pracowała?
      • trimeg Re: Strata zycia. 10.11.14, 21:36
        Ale, że mam napisac recepte na zycie dla milionow..??!!

        dziennik-niecodziennik napisała:

        > mozesz napisac konkretnie - za co bys żyła gdybys nie pracowała?
        >
        • dziennik-niecodziennik Re: Strata zycia. 10.11.14, 21:42
          nie.
          pytam Ciebie konkretnie - piszesz ze najchętniej byś nie pracowała, wiec pytam za co byś żyła - ogólnie, jaki masz pomysł na SWOJE życie bez pracy?
        • verdana Re: Strata zycia. 10.11.14, 21:43
          Al ja nieśmiało zwracam uwagę, zę gotowanie, sprzątanie, nawet zajmowanie sie dzieckiem to też jest wyczerpujące, pracochłonne, monotonne , a nie mając dochodów - jest sie zależnym od innego człowieka.
          Zatem należy zerwać nie tylko z pracę, ale także zrobić coś, aby nie dotyczyły nas żadne domowe obowiązki, często bardziej wyczerpujące , a prawie zawsze nudniejsze od pracy zawodowej. Romans z miliarderem wydaje sie jedynym rozsądnym rozwiązaniem.
          • dziennik-niecodziennik Re: Strata zycia. 10.11.14, 21:47
            tylko weź teraz miliardera zapoznaj... wink
            • 7dosia Re: Strata zycia. 10.11.14, 21:49
              Niewykonalnesad miliarderzy nie chadzają tam gdzie plebs.
    • echtom Masz depresję czy jesteś trollem? :) n/t 10.11.14, 22:25

      • agnieszka77_11 Re: Masz depresję czy jesteś trollem? :) n/t 10.11.14, 22:40
        też mam takie odczucia. albo 1 albo 2.
        • k1k2 Re: Masz depresję czy jesteś trollem? :) n/t 10.11.14, 22:57
          Troll, ale nieudany (jeszcze te teksty ze niech rodzice albo dzieci na nas pracuja wink albo tekst o bycie zastepca ministra big_grin Albo o tym jak facetow praca odmozdza, a kobiety maja inne wartosci...

          Do tego wieje brakiem wyobrazni, bo jezeli ktos nie potrafi ogarnac ze praca moze byc przyjemnoscia, wyzwaniem, a polega na "odsidzeniu" no to sorry... Nic tylko wspolczuc. Taka osoba to dopiero ryzykuje ze zmarnuje zycie.
          • slonecznik1981 28-letnia studentka :) 10.11.14, 23:03
            forum.gazeta.pl/forum/w,567,155403408,,28_lat_studentka_polonistyki_niepracujaca.html?v=2
    • jagienka75 Re: Strata zycia. 10.11.14, 22:55
      szkoda/nie szkoda, ale większość pracuje dlatego, bo musi.
      tylko dla nielicznych praca jest ich pasją. reszta idzie od-do, odbębnia swoje i z ulgą wraca do domu.
      a ze mną to inaczej niby było?
      do pracy lubiłam chodzić tylko dlatego, bo byli świetni współpracownicy i super atmosfera.
      praca , jak to praca. zrobiłam swoje i do domu.
      • echtom Re: Strata zycia. 10.11.14, 23:24
        W sumie wychodzi na to, że jak ktoś lubi swoją pracę, to jakiś nienormalny musi być tongue_out
        • jagienka75 Re: Strata zycia. 10.11.14, 23:31
          nie twierdzę, że jest nienormalny, ale jednak osób lubiących pracę, nie jest aż tak wiele, jakby się wydawało.
          większość idzie do roboty, żeby mieć z czego żyć.
          • echtom Re: Strata zycia. 10.11.14, 23:34
            > ale jednak osób lubiących pracę, nie jest aż tak wiele, jakby się wydawało.

            No ale są, a w wątku próbuje się zaprzeczyć ich istnieniu. Pewnie z zazdrości wink
            • jagienka75 Re: Strata zycia. 10.11.14, 23:38
              no w wątku, jak to na ematce. klawiatura wszystko przyjmie.
              tu mało która się przyzna, że musi.
              • echtom Re: Strata zycia. 10.11.14, 23:51
                Ja przyznaję, że muszę, i dlatego tak sobie ustawiłam pracę, by robić to, co lubię. Perspektywa spędzania 40 godzin tygodniowo w nielubianej pracy ze świadomością braku alternatywy jest dla mnie dość przerażająca.
                • jagienka75 Re: Strata zycia. 11.11.14, 11:56
                  Perspektywa spędzania 40 godzin tygodniowo w nielubianej pracy ze świadomo
                  > ścią braku alternatywy jest dla mnie dość przerażająca.

                  no widzisz a ja gdybym miała robić to, co lubię, żadnej kasy bym za to nie dostała, więc pozostaje tylko wolentariat a na to nie mam na razie czasu.
                  może jak dzieci będą starsze.
                  • echtom Re: Strata zycia. 11.11.14, 12:03
                    Ja na szczęście trochę zarabiam na tym, co lubię. Można więcej, ale coś za coś.
              • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: Strata zycia. 11.11.14, 11:01
                Ja się przyznaję.
                Muszę pracować.
                Posiadam oszczędności, ale nie takie, by starczyło mi na utrzymanie do końca życia.
                Gdybym była miliarderką- i tak bym pracowała: może mniej, może inaczej, ale nie zrezygnowałabym nigdy z życia zawodowego.
                Bardzo lubię obecną pracę: poza wczesnym wstawaniem 4 dni w tygodniu (o 6.00) nie widzę w zasadzie żadnych minusów.
                Oczywiście opcję pt. na utrzymaniu męża całkowicie wykluczam, byłaby to dla mnie tragedia życiowa.
                • jagienka75 Re: Strata zycia. 11.11.14, 11:50
                  > Oczywiście opcję pt. na utrzymaniu męża całkowicie wykluczam, byłaby to dla mni
                  > e tragedia życiowa


                  a ja i tak będę na "utrzymaniu" męża, czy też będę od niego w jakiś sposób zależna, bo i tak zarobię mniej, niż on a do pracy prędzej czy później planuję wrócić.
                  niezależna od niego nigdy nie będę, bo za mało zarabiałam/będę zarabiać.
                  • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 11.11.14, 13:51
                    jagienka75 napisała:

                    > a ja i tak będę na "utrzymaniu" męża, czy też będę od niego w jakiś sposób zale
                    > żna, bo i tak zarobię mniej, niż on a do pracy prędzej czy później planuję wróc
                    > ić.
                    > niezależna od niego nigdy nie będę, bo za mało zarabiałam/będę zarabiać.

                    Tu nie chodzi kto więcej czy mniej w związku zarabia, ale masz poczucie, że gdyby coś się stało to chyba z głodu nie umrzesz czy nie będziesz musiała iść do Biedronki.
                    • jagienka75 Re: Strata zycia. 11.11.14, 14:47
                      ale masz poczucie, że gdy
                      > by coś się stało to chyba z głodu nie umrzesz czy nie będziesz musiała iść do B
                      > iedronki.


                      pracowałam w Biedronce kilka lat temu, więc gdybym miała tam pracować znów, korona by mi z głowy nie spadła.
                      a co to, jakiś wstyd tam pracować?
                      no i sorry, ale za najniższą/średnia krajową to chyba nie tak prosto utrzymać się na powierzchni, czy się mylę?
                      musiałabym wrócić do domu rodzinnego, albo z kilkoma osobami wynajmować mieszkanie, żeby jakoś egzystować.
          • kariwitch00 Re: Strata zycia. 11.11.14, 11:28
            Ja uwazam że kobiety nie kierują się logiką i niewiele ma trzezwe podejscie ok kariery nie zrobie w sklepie przy ladzie ale zarobię, podejme prace zeby zarabiac jakies pieniądze. U nas sie raczej mysli o wyrwaniu z domu bo spolecznie zle postrzegane jest zaleganie w nim,zle sie kojarzy,stawia cie na pozycj gorszej spoelecznie,jestes fajniejsza jak opuszczasz dom na x godzin, nie wazne co robisz ile znosisz upokorzen stresu, jestes lepszą kobietą bo pracujesz, praca dla pracy praca jako wartość sama w sobie. To chyba wynika z oczekiwan spolecznych ktos gdzies tak glosił i głosi wiec sie w to wierzy.
            • jagienka75 Re: Strata zycia. 11.11.14, 11:53
              niewiele ma trzezwe podejscie ok
              > kariery nie zrobie w sklepie przy ladzie ale zarobię, podejme prace zeby zarabi
              > ac jakies pieniądze.


              no ja dokładnie mam takie podejście.
              praca służy mi tylko i wyłącznie do zarabiania jakichś tam pieniędzy, bo jak wiadomo, nawet najniższa krajowa piechotą nie chodzi.
              no i jedna pensja więcej, to zawsze coś.
              nie muszę robić kariery a zresztą nie mam na to szans.
              mogę pracować w sklepie/na produkcji a nawet sprzątać.
              żądna praca nie hańbi.
              • kariwitch00 Re: Strata zycia. 11.11.14, 12:12
                No i takie podejście jest zrozumiałe jest normalne ale rzadko się to słyszy,mało tego przecietna kobieta w polsce poszłaby na wolontariat do urzędu żeby tylko opuscic dom na x godzin big_grin jak gadasz z babą to ona zalewa cie potokiem zdań w stylu wyrwać się z domu, realizowac,byc niezależną ( haha)prowadzic ciekawsze zycie ( bo ciekawsze to wyjsc z domu na x godzin chocby do obierania cebuli w magazynie) to jest bardzo charakterystyczne dla polskich kobiet.
                • kariwitch00 Re: Strata zycia. 11.11.14, 12:15
                  generalnie jest komplesk tzw siedzenai w domu i jego prowadzenia, to nie jest fajne ale z drugiej strony fajnie miec ogarniety dobrze prowadzony dom czysciutki pachnący dobrym jedzeniem haha
                  To tak jak jest dosc kultura żarcia wrecz wpie....lania w polsce, fajnie jest gotowac chodzic po knajpach wszyscy oglądają kulinarne show ale przy tym trzeba miec super szczupła sylwetkę big_grin
                  • kariwitch00 Re: Strata zycia. 11.11.14, 12:23
                    cd zawsze jeden porzadany styl.model zycia bycia wyklucza inny rownie porzadany i obserwuje że juz momentami niektóre kobiety nie wiedzą jak zyc i czego sie chwytać, by sie wpasowac w oczekiwania spoleczne, poczuc wartościową, kanał.
                  • jagienka75 Re: Strata zycia. 11.11.14, 12:23
                    kariwitch00 napisała:

                    > generalnie jest komplesk tzw siedzenai w domu i jego prowadzenia, to nie jest f
                    > ajne ale z drugiej strony fajnie miec ogarniety dobrze prowadzony dom czysciutk
                    > i pachnący dobrym jedzeniem haha


                    ja tam żadnych kompleksów nie mam, niczego się nie wstydzę ani nie żałuję.
                    swoją wartość znam i nie dam sobie wmówić, że jest inaczejsmile
                  • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 11.11.14, 14:01
                    kariwitch00 napisała:

                    > generalnie jest komplesk tzw siedzenai w domu i jego prowadzenia,

                    To nie jest kompleks siedzenie w domu to jest niepewność jutra. Ja lubiłam siedzieć w domu i waliło mnie co ludzie mówią, gdy byłam na wychowawczym. Z drugiej strony nie ukrywajmy, że ludzie potrzebują rozwoju, żeby czuć się spełnieni. Potrzebują interakcji społecznych nie tylko na tematy kupek, zupek i kolek.
                    Ale nie mam tyle pieniędzy, aby poradzić sobie do końca życia, gdyby coś się stało. Nie mogę podejmować takiego ryzyka, bo może stać się tak, że to ja będę jedynym żywicielem rodziny.
                    • tri-meg Re: Strata zycia. 11.11.14, 14:08
                      ALe jakiego końca życia? Dlaczego myslisz, ze dozyjesz 80 lat? Co to za fizlozofia? Myslisz, ze praca cie wyratuje? A co jak po 50tce zachorujesz i praocwac nie bedziesz mogla albo gdy tej pracy nie bedzie? I co stracisz sens zycia? Niebo sie zawali, interakcje upadną?

                      agnieszka77_11 napisała:

                      > kariwitch00 napisała:
                      >
                      > > generalnie jest komplesk tzw siedzenai w domu i jego prowadzenia,
                      >
                      > To nie jest kompleks siedzenie w domu to jest niepewność jutra. Ja lubiłam sied
                      > zieć w domu i waliło mnie co ludzie mówią, gdy byłam na wychowawczym. Z drugiej
                      > strony nie ukrywajmy, że ludzie potrzebują rozwoju, żeby czuć się spełnieni. P
                      > otrzebują interakcji społecznych nie tylko na tematy kupek, zupek i kolek.
                      > Ale nie mam tyle pieniędzy, aby poradzić sobie do końca życia, gdyby coś się st
                      > ało. Nie mogę podejmować takiego ryzyka, bo może stać się tak, że to ja będę je
                      > dynym żywicielem rodziny.
                      • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 11.11.14, 14:09
                        tri-meg napisała:

                        > ALe jakiego końca życia? Dlaczego myslisz, ze dozyjesz 80 lat? Co to za fizlozo
                        > fia? Myslisz, ze praca cie wyratuje? A co jak po 50tce zachorujesz i praocwac n
                        > ie bedziesz mogla albo gdy tej pracy nie bedzie? I co stracisz sens zycia? Nieb
                        > o sie zawali, interakcje upadną?

                        Może być tak, że mając 30 lat będziesz jedynym żywicielem rodziny.
                        Poza tym pracując będąc młodo masz o tą jedną pensję więcej, którą możesz zainwestować na swoje przyszłe lata.
                        • tri-meg Re: Strata zycia. 11.11.14, 14:24
                          Karmisz sie spekulacjami. Moze byc tak, ze bedziesz dalej kontynuować swoja pracowniczą beznadzieję i przed niczym cie to nie uchroni.
                          Pensję zainwestowac? Uległas jakiejś nowomodzie slownej? Jak chcesz pensje zainwestowac? W co, niby? Zainwestować mozesz jedynie siebie albo w siebie, nie pensję i nie w pensję! Jeśli tak bezceremonialnie tracisz czas na zarabianie i usilnie próbujesz dorobic do tego doktryne, żeby nie widzieć, co zaprzepaszczać, to jest to typowy mechanizm obronny.
                          Nikt ci tych lat nie zworci, ktore ci dzien w dzien umykają. Nie musisz w tym czasie robic niczego nadzwyczajnego. Wystarczy, żebyś oddala sobie te 10 godzin, ktore przpeadają "na prace", bo to nie jest żadna aktywnośc zawodowa..

                          agnieszka77_11 napisała:

                          > tri-meg napisała:
                          >
                          > > ALe jakiego końca życia? Dlaczego myslisz, ze dozyjesz 80 lat? Co to za f
                          > izlozo
                          > > fia? Myslisz, ze praca cie wyratuje? A co jak po 50tce zachorujesz i prao
                          > cwac n
                          > > ie bedziesz mogla albo gdy tej pracy nie bedzie? I co stracisz sens zycia
                          > ? Nieb
                          > > o sie zawali, interakcje upadną?
                          >
                          > Może być tak, że mając 30 lat będziesz jedynym żywicielem rodziny.
                          > Poza tym pracując będąc młodo masz o tą jedną pensję więcej, którą możesz zainw
                          > estować na swoje przyszłe lata.
                          • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 11.11.14, 14:31
                            Na czyim utrzymaniu obecnie jesteś? Rodziców?
                      • kariwitch00 Re: Strata zycia. 11.11.14, 14:28
                        upadnie poczucie wartosci i uzytecznosci oraz ocena innych bedzie gorsza i to ją zamęczy, bo tak zazwyczaj tylko sie mowi -wali mnie co ludzie mowią a jakby przenanalizować zachowanie działanie wejsc komus do głowy to sie okazuje że większosc kobiet ma z tym ogromny problem uzaleznia swoje samopoczucie od tego czy spelnia oczekiwania i wymagania spoleczne.
                        • tri-meg Re: Strata zycia. 11.11.14, 14:30
                          A wiec uwazasz, że chodzi jedynie o psychozę pracy, a nie rzeczywsite korzyści z niej wynikające? One sa niejako przy okazji, a presja pracowania to glowny powod?

                          kariwitch00 napisała:

                          > upadnie poczucie wartosci i uzytecznosci oraz ocena innych bedzie gorsza i to
                          > ją zamęczy, bo tak zazwyczaj tylko sie mowi -wali mnie co ludzie mowią a jakby
                          > przenanalizować zachowanie działanie wejsc komus do głowy to sie okazuje że wię
                          > kszosc kobiet ma z tym ogromny problem uzaleznia swoje samopoczucie od tego czy
                          > spelnia oczekiwania i wymagania spoleczne.
                          • kariwitch00 Re: Strata zycia. 11.11.14, 14:36
                            Uwazam że wiekszosc kobieta ma porąbane podejscie, traktuje prace jako wartosc samą w sobie,pracuje by byc lepiej postrzeganą społecznie pomijajac apsekt zarobkowy, stad wolontartaty w urzedach, robi sie z tego paranoja.
                            • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 11.11.14, 14:39
                              kariwitch00 napisała:

                              > Uwazam że wiekszosc kobieta ma porąbane podejscie, traktuje prace jako wartosc
                              > samą w sobie,pracuje by byc lepiej postrzeganą społecznie pomijajac apsekt zaro
                              > bkowy, stad wolontartaty w urzedach, robi sie z tego paranoja.

                              Nie kazda kobieta pracuje w urzędzie, nie każda pracuje na kasie w Biedronce.
                              • kariwitch00 Re: Strata zycia. 11.11.14, 14:40
                                Ok ale Polska to tez nie jest kraj gdzie ludzie w wiekszosci zyją beztrosko i spelnieni zawodowo litosci!
                            • tri-meg Re: Strata zycia. 11.11.14, 14:39
                              Nie tylko kobiet.. Faceci są o tyle madrzejsi, ze do pracy za dartmo nie chodza. Przynajmniej ja takich frajerow nie spotkałam, chociaz bylo kilku, ale szybko sie zmywali sfrustrowanismile

                              kariwitch00 napisała:

                              > Uwazam że wiekszosc kobieta ma porąbane podejscie, traktuje prace jako wartosc
                              > samą w sobie,pracuje by byc lepiej postrzeganą społecznie pomijajac apsekt zaro
                              > bkowy, stad wolontartaty w urzedach, robi sie z tego paranoja.
                              • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 11.11.14, 14:42
                                tri-meg napisała:

                                > Nie tylko kobiet.. Faceci są o tyle madrzejsi, ze do pracy za dartmo nie chodza
                                > . Przynajmniej ja takich frajerow nie spotkałam, chociaz bylo kilku, ale szybko
                                > sie zmywali sfrustrowanismile

                                Czy pracowałaś za darmo? Albo za za najniższą krajową? Stąd ten ból?
                                • tri-meg Re: Strata zycia. 11.11.14, 14:42
                                  Skad taki wniosek??

                                  agnieszka77_11 napisała:

                                  > tri-meg napisała:
                                  >
                                  > > Nie tylko kobiet.. Faceci są o tyle madrzejsi, ze do pracy za dartmo nie
                                  > chodza
                                  > > . Przynajmniej ja takich frajerow nie spotkałam, chociaz bylo kilku, ale
                                  > szybko
                                  > > sie zmywali sfrustrowanismile
                                  >
                                  > Czy pracowałaś za darmo? Albo za za najniższą krajową? Stąd ten ból?
                                  • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 11.11.14, 14:47
                                    tri-meg napisała:

                                    > Skad taki wniosek??

                                    Bo ja nie spotkałam kobiet, które pracują za darmo. Rozumiem, że pijesz do osób, które pracują za darmo? Bo chyba nie do tych, które zarabiają całkiem dobre pieniądze?
                                    • tri-meg Re: Strata zycia. 11.11.14, 14:49
                                      Watek moj dotyczy pracujących. Ci, ktorzy pracują za darmo tez pracują przecież.

                                      agnieszka77_11 napisała:

                                      > tri-meg napisała:
                                      >
                                      > > Skad taki wniosek??
                                      >
                                      > Bo ja nie spotkałam kobiet, które pracują za darmo. Rozumiem, że pijesz do osób
                                      > , które pracują za darmo? Bo chyba nie do tych, które zarabiają całkiem dobre p
                                      > ieniądze?
                    • kariwitch00 Re: Strata zycia. 11.11.14, 14:24
                      Akurat niepewnosc jutra dotyczy wszystkich, i tych którzy pracuja poza domem i tych którzy zajmują sie w zyciu czym innym, tym bardziej w tych dosc specyficznych czasach,rozwój osobisty i zawodowy w pracy dotyczy odsetka ludzi w Polsce,taka jest prawda.
                      • tri-meg Re: Strata zycia. 11.11.14, 14:26
                        I przed tą niepewnościa uchroni cie praca??
                        Zmniejszy prawdopodobieństwo katastrofy, choroby, śmierci..


                        kariwitch00 napisała:

                        > Akurat niepewnosc jutra dotyczy wszystkich, i tych którzy pracuja poza domem i
                        > tych którzy zajmują sie w zyciu czym innym, tym bardziej w tych dosc specyficzn
                        > ych czasach,rozwój osobisty i zawodowy w pracy dotyczy odsetka ludzi w Polsce,t
                        > aka jest prawda.
                        • kariwitch00 Re: Strata zycia. 11.11.14, 14:30
                          Wiekszosc ludzi jest ponizana, je*na w pracy,poddawana mniej lub bardziej wyszukanej socjotechnice ludzie chodza na prochach uspokajających czesto, to jest rzeczywistosc.
                          • tri-meg Re: Strata zycia. 11.11.14, 14:33
                            mocne twierdzenie, aż tak daleko bym sie nie posunęła, ale może nie dostrzegam problemu..
                            Czyli praca ich powoli zabija?

                            kariwitch00 napisała:

                            > Wiekszosc ludzi jest ponizana, je*na w pracy,poddawana mniej lub bardziej wyszu
                            > kanej socjotechnice ludzie chodza na prochach uspokajających czesto, to jest rz
                            > eczywistosc.
                            • kariwitch00 Re: Strata zycia. 11.11.14, 14:38
                              Nie ale w necie malujecie obraz wylozowanych pan zarządzających ( dowolnie czym)realizacja, a polska rzeczywistosc jest inna...promil kobiet w Polsce ma zajęcie ktore je rozwija dodaje skrzydeł i sensu zyciu.
                              • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 11.11.14, 14:40
                                kariwitch00 napisała:

                                > Nie ale w necie malujecie obraz wylozowanych pan zarządzających ( dowolnie czym
                                > )realizacja, a polska rzeczywistosc jest inna...promil kobiet w Polsce ma zajęc
                                > ie ktore je rozwija dodaje skrzydeł i sensu zyciu.

                                Nie trzeba być panią zarządzającą, żeby się rozwijać.
                          • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 11.11.14, 14:37
                            kariwitch00 napisała:

                            > Wiekszosc ludzi jest ponizana, je*na w pracy,poddawana mniej lub bardziej wyszu
                            > kanej socjotechnice ludzie chodza na prochach uspokajających czesto, to jest rz
                            > eczywistosc.

                            Niekiedy tak jest, ale nie generalizuj. Są ludzie, którzy pracują bo lubią swoją pracę. Są tacy, którzy zarabiają dobrze i bardzo dobrze. Są tacy, którzy się w pracy rozwijają, a są tacy, którzy chodzą bo kochają atmosferę i ludzi, jacy tam pracują.
                      • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 11.11.14, 14:33
                        kariwitch00 napisała:

                        > Akurat niepewnosc jutra dotyczy wszystkich, i tych którzy pracuja poza domem i
                        > tych którzy zajmują sie w zyciu czym innym, tym bardziej w tych dosc specyficzn
                        > ych czasach,rozwój osobisty i zawodowy w pracy dotyczy odsetka ludzi w Polsce,t
                        > aka jest prawda.

                        Tylko, kiedy wypadniesz z rynku idziesz pracować za tysiąc. Coś robiąc i będąc cały czas w grze możesz pracować za wiele więcej.
                        • tri-meg Re: Strata zycia. 11.11.14, 14:35
                          Ale ja nie chce pracowac za wiele wiecej. Nie zalezy mi. Dopuszczasz taka opcję?? Chce miec wybor, a nie przymus..


                          agnieszka77_11 napisała:

                          > kariwitch00 napisała:
                          >
                          > > Akurat niepewnosc jutra dotyczy wszystkich, i tych którzy pracuja poza do
                          > mem i
                          > > tych którzy zajmują sie w zyciu czym innym, tym bardziej w tych dosc spec
                          > yficzn
                          > > ych czasach,rozwój osobisty i zawodowy w pracy dotyczy odsetka ludzi w Po
                          > lsce,t
                          > > aka jest prawda.
                          >
                          > Tylko, kiedy wypadniesz z rynku idziesz pracować za tysiąc. Coś robiąc i będąc
                          > cały czas w grze możesz pracować za wiele więcej.
                          • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 11.11.14, 14:45
                            tri-meg napisała:

                            > Ale ja nie chce pracowac za wiele wiecej. Nie zalezy mi. Dopuszczasz taka opcję
                            > ?? Chce miec wybor, a nie przymus..

                            Moim zdaniem nie chcesz pracować w ogóle. Tylko jaki masz pomysł, żeby przeżyć swoje życie (pracując w takim systemie jaki obecnie jest)?
                            • tri-meg Re: Strata zycia. 11.11.14, 14:50
                              Nigdy nie chciala przezywac swojego zycia, ale życ..
                              Slowa mają znaczenie.

                              agnieszka77_11 napisała:

                              > tri-meg napisała:
                              >
                              > > Ale ja nie chce pracowac za wiele wiecej. Nie zalezy mi. Dopuszczasz taka
                              > opcję
                              > > ?? Chce miec wybor, a nie przymus..
                              >
                              > Moim zdaniem nie chcesz pracować w ogóle. Tylko jaki masz pomysł, żeby przeżyć
                              > swoje życie (pracując w takim systemie jaki obecnie jest)?
                              • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 11.11.14, 14:53
                                tri-meg napisała:

                                > Nigdy nie chciala przezywac swojego zycia, ale życ..
                                > Slowa mają znaczenie

                                No widzisz. Są ludzie, którzy lubią swoją pracę. Lubią pieniądze, które tam zarabiają. I lubią niezależność. I nie trzeba doprawiać tu żadnej ideologii do tego.
                                • tri-meg Re: Strata zycia. 11.11.14, 14:56
                                  Ale to ludzie wyjątki. I w imię tego , ze oni lubia prace, inni, ktorzy jej nie lubią mają pracować po 40 godzin tygodniowo??


                                  agnieszka77_11 napisała:

                                  > tri-meg napisała:
                                  >
                                  > > Nigdy nie chciala przezywac swojego zycia, ale życ..
                                  > > Slowa mają znaczenie
                                  >
                                  > No widzisz. Są ludzie, którzy lubią swoją pracę. Lubią pieniądze, które tam zar
                                  > abiają. I lubią niezależność. I nie trzeba doprawiać tu żadnej ideologii do teg
                                  > o.
                                  • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 11.11.14, 14:59
                                    tri-meg napisała:

                                    > Ale to ludzie wyjątki.

                                    Ja bym nie powiedziała, że wyjątki. Ale każdy kowalem swojego losu.
                                  • echtom Re: Strata zycia. 11.11.14, 15:39
                                    > inni, ktorzy jej nie lubią mają pracować po 40 godzin tygodniowo??

                                    To idź do szkoły. Tam jest 20 godzin i 3 miesiące wakacji suspicious
                            • tri-meg Re: Strata zycia. 11.11.14, 14:50
                              Nigdy nie chcialam przezywac swojego zycia, ale życ..
                              Slowa mają znaczenie.

                              agnieszka77_11 napisała:

                              > tri-meg napisała:
                              >
                              > > Ale ja nie chce pracowac za wiele wiecej. Nie zalezy mi. Dopuszczasz taka
                              > opcję
                              > > ?? Chce miec wybor, a nie przymus..
                              >
                              > Moim zdaniem nie chcesz pracować w ogóle. Tylko jaki masz pomysł, żeby przeżyć
                              > swoje życie (pracując w takim systemie jaki obecnie jest)?
                              • echtom Re: Strata zycia. 11.11.14, 14:54
                                > ale żyć...

                                To napisz w końcu, co to dla Ciebie znaczy, bo już raz pytałam i nie dostałam odpowiedzi.
                                • tri-meg Re: Strata zycia. 11.11.14, 14:57
                                  Być niezależną nie popadając w kolejną zależność od pracodawcy..

                                  echtom napisała:

                                  > > ale żyć...
                                  >
                                  > To napisz w końcu, co to dla Ciebie znaczy, bo już raz pytałam i nie dostałam o
                                  > dpowiedzi.
                                  >
                                  • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 11.11.14, 15:00
                                    tri-meg napisała:

                                    > Być niezależną nie popadając w kolejną zależność od pracodawcy..

                                    Jak chcesz być niezależną bez pieniędzy?
                                    • tri-meg Re: Strata zycia. 11.11.14, 15:04
                                      Uważasz, że tylko w taki sposob można pieniądze robic?
                                      To trochę ograniczające myślenie.. W kapitalizmie prowadzi do wyzysku pt. 40 godz. tydzień pracy..


                                      agnieszka77_11 napisała:

                                      > tri-meg napisała:
                                      >
                                      > > Być niezależną nie popadając w kolejną zależność od pracodawcy..
                                      >
                                      > Jak chcesz być niezależną bez pieniędzy?
                                      • agnieszka77_11 Re: Strata zycia. 11.11.14, 15:08
                                        Jak chcesz być niezależną? Odpowiedz na pytanie.
                                        • tri-meg Re: Strata zycia. 11.11.14, 15:24
                                          Och, nie ma recepty na zycie. Nie podam jej!!
                                          W pierwszej kolejności nie wchodząc w układy przymusowe, zmuszające mnie do zaprzedania wszystkiego, co mam w zyciu najlepsze, czyli mojego czasu i możliwości dysponowania nim wedle uznania..

                                          agnieszka77_11 napisała:

                                          > Jak chcesz być niezależną? Odpowiedz na pytanie.
                                      • echtom Re: Strata zycia. 11.11.14, 15:36
                                        > Uważasz, że tylko w taki sposob można pieniądze robic?

                                        To czemu nie robisz w inny? Niech zgadnę: brakuje Ci inwencji, pasji, odwagi, więc wolisz siedzieć i zwalać na "system".
                • jagienka75 Re: Strata zycia. 11.11.14, 12:20
                  jak gadasz z babą to ona zalewa cie potokiem zdań w
                  > stylu wyrwać się z domu, realizowac,byc niezależną ( haha)prowadzic ciekawsze
                  > zycie ( bo ciekawsze to wyjsc z domu na x godzin chocby do obierania cebuli w m
                  > agazynie) to jest bardzo charakterystyczne dla polskich kobiet.


                  na szczęście obracam się wśród kobiet o zdrowym podejściu do pracy i tutaj nikt takich głodnych kawałków mi nie wciska.
                  mam koleżanki pracujące zawodowo, wśród których są matki 3-4 dzieci i nigdy takich tekstów z ich ust nie słyszałam.
                  tylko raz ktoś mi rzucił tekstem, kiedy wracam do roboty, gdy moje starsze dziecko miało raptem 4 msc. zapytałam tylko w imię czego mam "spieprzać" z domu na kasę do Biedronki i czy ja na niej karierę zrobię?big_grin
                  kobietę zamurowało i nigdy więcej nic na ten temat do mnie nie powiedziała.
                  co śmieszniejsze, sama przez kilkanaście lat była w domu z dziećmi a myślała, że ja wrócę do roboty, mając 4 msc dziecko.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka