roskana212
29.11.14, 21:12
Córka (15 l.) mi skłamała, że idzie z koleżanką na spacer, okazało się, że z chłopakiem.
Sama się wsypała, bo zaczęła opowiadać, jak w drodze powrotnej się zgubiła - i to mnie zastanowiło, bo powinny wracać razem.
Gdyby powiedziała prawdę nic by to nie zmieniło, bo bym pozwoliła jej iść (choć niechętnie, fakt, nie z powodu chłopaka ogólnie, tylko tego konkretnego). A tak jestem zła, że skłamała. Nigdy jej nie zabroniłam nigdzie z nikim iść, i tak mi wynagrodziła...
Twierdzi, że nie powiedziała prawdy, bo było jej głupio.
Mówi tez że to nie jej chłopak i że spotkała się z nim bo chciał i jej było głupio odmówić.
Nie wiem po co sie spotykac z chłopakiem, do którego wstyd się przyznać.
Jedyne, co ratuje sytuacje to to, że powiedziała bratu, z kim idzie. W razie czego chociaz on wiedział z kim była... Do brata nie mam pretensji, że mi nie doniósł, uważam ze w tym wypadku winny był lojalność siostrze.
Jestem tak zaskoczona całą sytuacją, że nie wiem czy wyciagac konsekwencje czy dać sobie spokój, bo w końcu nic się nie stało.