ad.a6
15.12.14, 08:30
....myśląc, że uda mi się pogodzić pracę na etat (jako nauczycielka) na zastępstwo i dg. Niestety nie udało się. Praca na zastępstwo miała być na rok. Chciałam przez jakiś czas poczuć się w miarę pewnie ze stałym dochodem, oraz odciążyć się od ZUS. chociaż w części. Uwielbiam młodzież gimnazjalną i uczę od kilkunastu lat (z przerwami z powodu braku etatu dla germanisty). I tak wiedziałam, że osoba, którą zastępuję, wróci we wrześniu 2015. Myślałam, że jakoś dam radę, przedpołudniami szkoła, po południu moja działalność, czyli lekcje, tłumaczenia. Niestety, podziękowano mi. Powiedzcie: czy to tak trudno zrozumieć na wstępie, gdy mówię przyszłemu szefostwu, że skoro ma to być umowa na zastępstwo to ja nie mogę rezygnować z moich klientów i dotychczasowych zobowiązań w imię pracy, którą stracę i tak? Czuję się teraz jak g...wno wiedząc, że od stycznia znów przedpołudniami w domu będę siedziała. Chciałabym podjąć jakąkolwiek pracę, ale w godzinach PRZEDPOŁUDNIOWYCH - czyli do max 14. Nic takiego nie ma! Muszę się komuś wyżalić, że zostałam potraktowana jak nie powiem co, bo już na wstępie mówiłam, że dorabiam w szkole językowej i mam dg, oczywiście nikt nie widział problemu, dopiero, gdy się okazało, że jestem dostępna tylko przedpołudniami, wyszły pretensje. Przecież nie rzucę wszystkiego w imię pracy na zastępstwo?!