Dodaj do ulubionych

Nawaliłam :(

15.12.14, 08:30
....myśląc, że uda mi się pogodzić pracę na etat (jako nauczycielka) na zastępstwo i dg. Niestety nie udało się. Praca na zastępstwo miała być na rok. Chciałam przez jakiś czas poczuć się w miarę pewnie ze stałym dochodem, oraz odciążyć się od ZUS. chociaż w części. Uwielbiam młodzież gimnazjalną i uczę od kilkunastu lat (z przerwami z powodu braku etatu dla germanisty). I tak wiedziałam, że osoba, którą zastępuję, wróci we wrześniu 2015. Myślałam, że jakoś dam radę, przedpołudniami szkoła, po południu moja działalność, czyli lekcje, tłumaczenia. Niestety, podziękowano mi. Powiedzcie: czy to tak trudno zrozumieć na wstępie, gdy mówię przyszłemu szefostwu, że skoro ma to być umowa na zastępstwo to ja nie mogę rezygnować z moich klientów i dotychczasowych zobowiązań w imię pracy, którą stracę i tak? Czuję się teraz jak g...wno wiedząc, że od stycznia znów przedpołudniami w domu będę siedziała. Chciałabym podjąć jakąkolwiek pracę, ale w godzinach PRZEDPOŁUDNIOWYCH - czyli do max 14. Nic takiego nie ma! Muszę się komuś wyżalić, że zostałam potraktowana jak nie powiem co, bo już na wstępie mówiłam, że dorabiam w szkole językowej i mam dg, oczywiście nikt nie widział problemu, dopiero, gdy się okazało, że jestem dostępna tylko przedpołudniami, wyszły pretensje. Przecież nie rzucę wszystkiego w imię pracy na zastępstwo?!
Obserwuj wątek
    • ad.a6 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 08:35
      Ja sobie zdaję sprawę, że niektórzy mnie tu zjedzą, gdyż jest nagonka na nauczycieli ogólnie, zaznaczam, ja nie z tych, które uważacie za leniwe, a dyrekcji szkolnej poleciła mnie matka ucznia - klientka zajęć dodatkowych. AAA... nie miałam wychowawstwa, za to dyrekcja była wielką miłośniczką wszelkiego rodzaju popołudniowych nasiadówek, 2-3 razy w tygodniu.
      • zana781 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 08:41
        No wlasnie, nagonka.Sami piszecie, ze pracujecie az 40 godzin tyg,m a ty tyle nie chcesz, ty chcesz tylko pare godzin.Bo wlasnie tyle pracuje nauczyciel, pare godzin,Klasowki sprawdza na lekcjach, gdy uczniowie sami cos robia.Mam w rodzinie dwoch uczycieli i wiem dokladnie jak to wyglada.
        • ad.a6 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 08:45
          Tu się mylisz, nie sprawdzałam nic na lekcjach, tylko wszystko wieczorami, ALE owszem, nie widziałam sensu w nasiadówkach, skoro wiedziałam że w czerwcu i tak kończę tam pracować. Czy Ty w ogóle rozumiesz sens mojej wypowiedzi? że jeżeli przyjmuje się kogoś na zastępstwo na kilka miesięcy to nie można oczekiwać maksymalnego zaangażowania bo ta osoba i tak w tym miejscu pracy nie zostanie?
          • wielkanocnaniespodzianka Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 09:24
            chwileczkę, to nie masz podstawowej wiedzy na temat pracy nauczyciela ?? !!!!
            litości !! czy masz cały etat w szkole, czy bodaj 2 godz, to i tak MUSISZ być obecna na wszelkich naradach, zebraniach, konferencjach.
            • chocolate_cake Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 09:29
              Tym bardziej 1,5 etatu jak autorka wątku. Mam koleżanki które mają dużo godzin w szkole a po 16.00 korki. Jak trzeba być w szkole do 20.00 to korki przekładają.
              • yaga7 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 10:08
                No to już w ogóle nie wyobrażam sobie, jak można mieć 1,5 etatu w szkole i chcieć codziennie i bezwzględnie mieć wolne od 14.

                W sumie jeżeli nauczyciele mają takie podejście, to nie dziwię się, że nie-nauczyciele uważają, że nauczyciel to w szkole nic nie robi, tylko odwali lekcje i cześć.
                • ad.a6 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 10:12
                  A ja gdzieś pisałam, że zabiegałam o te 1,5 etatu? czy że zostałam tym zaskoczona i pomyślałam "JAKOŚ sobie poradzę".
                  • chocolate_cake Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 10:52
                    Nikt nie pisze że zabiegałaś. Na tyle się zgodziłaś.
          • stacie_o Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 09:33
            się kogoś na zastępstwo na kilka miesięcy to nie można oczekiwać maksymalnego zaangażowania bo ta osoba i tak w tym miejscu pracy nie zostanie?

            buhehe
            weź ty koło i walnij się. albo nie, lepiej poczytaj jak skorzystać z pracy na zastępstwo.
            • ad.a6 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 09:47
              ..... po co atakujesz? korzystać z pracy na zastępstwo? ja nie umiem być lizusem i trzymać palca w tyłku niektóry, o ile to masz na myśli. Po co ta agresja?
              • stacie_o Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 09:56
                taki żarcik. No, już na zgodę. Jako osoba, która pracownik i jako rodzic, piszę ci, że dyrektor chciał mieć pracownika jak najlepszego, mimo że na zastępstwo. Skoro inni dali radę przyjść na dzień pielęgnacji drzew iglastych, choćby nie wiem jak ci się to głupie wydawało, to dyrektor pewnie wymagał tego samego od ciebie, nieważne od rodzaju umowy jaką z tobą zawarł, wkład i efekty powinny być takie same.
              • zuleyka.z.talgaru Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 09:57
                Ale praca na zastępstwo nie oznacza, że masz się nie starać i nie wykonywać obowiązków służbowych, którymi zapewne są popołudniowe spotkania. Nie wyłuszczyłaś na rozmowie, że jesteś dostępna TYLKO do 14 i jeśli dyrekcja wymaga obecnosci po tej godzinie to będziesz zmuszona zrezygnować. Skoro nie dogadałaś się na początku to nie miej teraz pretensji.
                • ad.a6 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 10:05
                  Dlatego napisałam w tytule, że to JA nawaliłam. Źle myślałam, z góry zakładając, że dyrekcja przymknie oko na moje nieobecności na popołudniowych nasiadówkach. I nie mylić tu proszę imprez z dziećmi smile
                • priszczilla Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 10:07
                  Nawet jakby wyłuszczyła, a dyrektor obiecałby to wziąć pod uwagę to nie ma to żadnego znaczenia. Wiążące są tylko te zapisy, które znalazły się w umowie, nawet dwudziestoletnie dzieciaki, które przyjmujemy na praktyki mają tego świadomość.
              • chocolate_cake Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 10:54
                Czytałam ado twoje wątki na innym forum. Te dotyczące pracy. Inne też. Ciężko będzie z twoim charakterem znaleźć pracę gdzie komuś podlegasz.
                • ad.a6 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 11:02
                  Wiem. Dlatego mam dg. To zastępstwo się "napatoczyło". Ale dobrze, nie ma tematu.
        • chocolate_cake Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 08:50
          Pracuję w szkole, w liceum od wielu lat. Powiem ci że dyrektorzy nie lubią tych co ciągle zwalniają się z popołudniowej pracy ( u mnie ciągle są jakieś szkolenia, spotkania itp.). Kilka osób, które przyszły do pracy na zastępstwo nadal pracuje bo są to świetni nauczyciele, a etat się znalazł bo albo ten nauczyciel za którego było zastępstwo nie wrócił albo inny odszedł, wyjechał. Różne są sytuacje. W pracy na zastępstwo trzeba się starać bo może za rok będzie etat albo dyrektor poleci ciebie innemu.
          • ad.a6 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 08:58
            Akurat w tym przypadku wiem, ze ta osoba wróci - rozmawiamy telefonicznie od czasu do czasu. Poza tym to mała, wiejska szkoła, dla niektórych nauczycieli to centrum życia jest. Może spodziewali się że dla mnie też będzie. No cóż, stało się..... szukam dalej sad
    • ichi51e Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 08:46
      Nie znam sie a nauka w szkole jezykow? Oni chyba maja dosc swobodny grafik doboru godzin...?
      • ad.a6 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 08:48
        Większość szkół językowych działa właśnie popołudniami, i po pierwsze: umowa zlecenie/o dzieło, po drugie zakaz konkurencji, na jednej sparzyłam się w zeszłym roku, całe szczęście, że nie podpisałam.
    • solejrolia Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 08:47
      nie jest to przyjemna sytuacja, ale to twoje pierwsze wypowiedzenie? że tak reagujesz?
      no cóż.
      musisz to przetrwać.
      ja chociaż pracę zmianiałam wielokrotnie, to w ten sposob tylko RAZ poczułam się, szef jak mi wręczał wypowiedzenie stwierdził, że nie robię planów, dlatego się ze mną rozstają. a wszyscy wiedzieli, że powodów jest wiele, choćby moja DG. a z tym planem, to taka przykrywka.
      i powiem ci, że to zwolnienie bardzo duzo mi dało, bo paradoksalnie od tego momentu u mnie zaczęło się wiele zmian na plus, w efekcie DG zaczęła się rozwijać. i teraz firma fajnie działa, a ludzie z którymi wtedy pracowałam widzą to, i "im łyso" wink tongue_out
      ( oni od lat siedzą na tych samych stołkach i u nich o rozwoju, zmianach czy awansach- nie ma mowy. wiem, bo czasem ich odwiedzam. jako klientka. )
      • ad.a6 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 08:51
        Nie, nie jest pierwsze.... poza tym ja zawsze chciałam uczyć, w firmie jako takiej się nie odnajduję. Fakt, głupio wyszło, nie sądziłam, że ludzie tacy mogą być, jakieś towarzystwa szemrzące sobie do ucha że "ktoś jest wyjęty spod prawa" i takie komentarze. Przykre to. Chodzi i o to, by jakoś zająć przedpołudnie, i mieć płacone składki.
        • zana781 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 08:55
          aCHA CZYLI ZASTEPSTWO TO SOBIE OLEWAM, A CO TAM.Wazne, zeby skladki za mnie zaplacili i dali mi swiety spokoj.
          • ad.a6 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 09:01
            NIE.... zajęcia z dziećmi kocham i jak najbardziej mogę robić wszystko, jeździć wszędzie, organizować wszystko. Ale jak słyszę, że odbędzie się kolejna pedagogizacja rodziców pt. "Co robić żeby dzieci były szczuplejsze" a ja tracę kilkadziesiąt złotych po raz enty w tym tygodniu to co mam zrobić? Nie wkurzyłabyś się?
            • stacie_o Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 09:25
              nie wkurzać się, tylko poustalać priorytety. Chciałaś mieć zapłacony zus, wolne popołudnia i niezbyt absorbującą pracę w szkole. Niestety, tak już jest, że 2 z 3 można mieć, 3 z 3 ciężko.
        • solejrolia Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 09:18
          więc jeśli to było takie towarzystwo, to nie żałuj!
          szukaj innej pracy, w normalnych warunkach i z normalnymi ludźmi.
          a na rozmowach możesz mówić prawdę: że ta umowa była na zastępstwo, i jak zastępstwo się skończyło, to umowa została rozwiązana.

          jeśli masz teraz martwy sezon, i nie stać cie na zus, to zawieś DG, to trochę odetchniesz (finansowo).
    • zuleyka.z.talgaru Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 08:49
      Święte prawo dyrektora, nie przyjąć kogoś, kto nie jest dla dyrekcji atrakcyjny...jaki problem? Co z tego, że umowa na zastępstwo? Czyli jak ktoś idzie np. jako kadrowa do firmy na zastępstwo to też ma prawo się świgać, że musi zostać np. po godzinach bo coś trzeba zrobić - bo przecież mu się to nie opłaca, bo to tylko zastępstwo itp.....
      • arwena_11 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 08:59
        Poczekajcie, ale dziewczyna z tego co pisze, powiedziała, że jest dyspozycyjna tylko rano i ma inne zobowiązania. Skoro ją przyjęto to nie powinni się dziwić, ze popołudniami jej nie ma.
        Co innego gdyby podali warunki i to że 2-3 popołudnia siedzi w szkole, ona się zgadza, a potem nie przychodzi,
        Dyrektor jakiś nieogarnięty.
        • ad.a6 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 09:08
          Dyrekcja wiedziała, że mam inne zobowiązania już w czerwcu, mało tego, miałam dostać etat a inna osoba pół, 28 sierpnia na radzie pedagogicznej się dowiedziałam, że dostanę 27 godzin, pomyślałam sobie o kurde, jak ja to wszystko pogodzę? Dyrekcja stwierdziła, że albo biorę wszystko albo nic, i ma w ręku jeszcze dwie inne aplikacje, ale moją wybrała, i mam się decydować.
        • zuleyka.z.talgaru Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 09:09
          No ale chyba to nie jest jakaś tajemnica, że są rady, spotkania nauczycieli szczególnie przed końcem semestru? Nie da się czasami pogodzić wszystkiego i takie jest życie. Umowa na zastępstwo, 3 dni wypowiedzenia i nara - podpisując taką umowę trzeba być świadomym, zresztą..nic nie jest czarno-białe, znamy tylko wersję autorki.
    • jagoda2 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 09:11
      Czy dyrektor zatrudniając Cię był jednoznacznie przez Ciebie poinformowany, że możesz być "dostępna" do godziny 14.00? Jeżeli nie, to trudno mu się dziwić, że jest niezadowolony. Jeżeli tak i mimo to zgodził się przyjąć Cię do pracy, to teraz nie powinien strzelać focha, bo to brak konsekwencji jest.
      Z drugiej strony, od nauczyciela na etacie wymaga się chyba więcej niż od osoby na umowę zlecenie - właśnie te nasiadówki, wywiadówki, szkolenia, doskonalenia i inne historie?
      • ad.a6 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 09:16
        Po perturbacjach z pewną firmą chciałam wreszcie wrócić do szkoły, do tego co lubię, "osiąść" ...nie da się. Nie powiedziałam dyrekcji twardo że nie będę, ale dałam delikatnie do zrozumienia, że popołudnia odpadają i możemy się umówić tylko na rady klasyfikacyjne, dla rodziców i uczniów dostępna i tak byłam, ponieważ w planie miałam 3 okienka i dzieciaki wiedziały, że mogą się zwrócić z każdym problemem, poza tym wyciągałam spore zaległości po poprzedniczce..... ach, nie ma to jak uczucie bycia g..wnem sad
        • jagoda2 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 09:20
          ad.a6 napisał(a):

          >Nie powiedziałam dyrekcji twardo że nie będę, ale
          > dałam delikatnie do zrozumienia, że popołudnia odpadają

          I to jest Twój największy błąd - brak wyraźnego komunikatu z Twojej strony, ale to nie powód, żeby czuć się g... Nie czuj się tak, bo nim nie jesteś. Po prostu pewne rzeczy nam się w życiu udają, a pewne nie.
        • chocolate_cake Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 11:01
          Ada. Tak właśnie wygląda praca w szkole. Okienka 2-3 godzinne, trzeba czasem przyjść w sobotę albo raz w tygodniu siedzieć do 20.00. Albo sprawdzać 50 próbnych egzaminów gimnazjalnych. No taka praca.
    • mynia_pynia Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 09:12
      Ależ jesteście dwulicowe. Jeśli podpisuje z kimś umowę, że pracuję np na 1/3 etatu i ta praca ma się odbyć w godzinach od 8h do 12 h to logiczne jest że pracodawca nie wyznacza mi pracy po 12h i się dziwi że odmawiam.
      I odwrotnie jeśli jako pracodawca szukam kogoś do pracy od 12 do 18h bo tak mam czynne biuro, zatrudniam na takie godziny osobę, to co mnie interesuje że pracownik jednak może pracować tylko od 8 do 14h skoro wówczas biuro zamknięte - nie widział co podpisuje !?
      • stacie_o Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 09:14
        Ale etat nauczyciela to x godzin, niekoniecznie powiedziane że od 8 do 14. I tu jest pies pogrzebany.
        • chocolate_cake Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 11:03
          Dokładnie. Może być 8.00-15.00 z okienkami. Ona miała 1,5 etatu.
          • ad.a6 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 11:17
            Zaczynałam zawsze o 8.00, kończyłam w jeden dzień najpóźniej o 14.30, w pozostałe o 13.30.
            • chocolate_cake Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 13:23
              Te nasiadówki były 3 razy w tygodniu? W każdym tygodniu? U mnie czasem jest coś 2 razy w tygodniu ale potem 3 tygodnie nic. Miałaś super układ jeśli chodzi o plan.
      • kietka Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 09:16
        nie dziwie sie dyrektorowi, mamy wolny rynek.
        z drugiej strony, no , jak on mogl nie dostosowac sie do Ciebie, no jak?
      • demodee Off topic, ale tylko trochę. 15.12.14, 15:42
        > Jeśli podpisuje z kimś umowę, że pracuję np na 1/3 etatu i ta praca ma się odbyć w godzinach od 8h do 12 h to logiczne jest że pracodawca nie wyznacza mi pracy po 12h i się dziwi że odmawiam.

        Chyba nie masz racji. Pracodawca może zażądać od Ciebie świadczenia pracy w godzinach nadliczbowych (jeśli nie jesteś opiekunem dziecka do lat 4). Umówiłaś się na pracę od 8 do 12, ale pojawiły się "szczególne potrzeby pracodawcy" i musisz pracować nawet do 16, przy czym płaconą masz normalną stawkę godzinową, bo godziny nadliczbowe, to praca wykonywana powyżej 8 godzin dziennie.

        To oczywiście nie dotyczy nauczycieli
    • stacie_o Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 09:13
      Niezależnie czy to praca na stałe, na zastępstwo, czy dg powinnaś dać z siebie wszystko, właśnie po to, by nie mieć sobie nic do zarzucenia w takich sytuacjach.
    • yaga7 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 09:16
      A miałaś pełny etat nauczycielski, czy nie? Bo jak miałaś pełny, to nie wiem, dlaczego się dziwisz. Pełny etat to pełna dostępność.

      Ja kiedyś 2 lata pracowałam na zastępstwo w szkole, ale na połowę etatu i byłam dostępna tylko w dane dni tygodnia, bo tak miałam ustalony grafik i nikt nie robił problemu, że w inne dni mnie nie ma. No ale to była połówka, nie cały. Gdyby był cały, logiczne by było dla mnie, że jestem dyspozycyjna, mimo że to była robota na zastępstwo i wiedziałam, że jest tylko do czerwca.
      • solejrolia Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 09:24
        ale to zależy od ludzi!
        jesli szef będzie szedł na rękę, to się to uda, z grafikiem i nie tylko. ale jesli szef okaze się wredny, a współpracownicy szemrzą po kątach- to się nie da, a DG kłuje po oczach, oj kłuje.
        • stacie_o Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 09:26
          Ale w wątku o nauczycielach, dopiero co było powiedziane, że to nie praca jak każda inna, tylko MISJA. Więc...
          • ad.a6 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 09:32
            Misją córki nie nakarmię. Jak poczuję misję, to pójdę do zakonu smile oczywiście bez urazy, żart to miał być. Silę się na żarty, a wyję wewnątrz, ech.....
            • stacie_o Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 09:39
              Masz złe nastawienie, to nie mogło się udać. Praca na zastępstwo, oznacza li i jedynie, że jest to praca na zastępstwo, a nie, że daje się z siebie mniej, mniej stara, czy nie jest się dyspozycyjnym. Idąc twoim tokiem rozumowania każda osoba na umowie czasowej powinna odwalać manianę, bo wiadomo, że umowa się skończy.
              • ad.a6 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 09:58
                Z tym, że osoba na umowie próbnej ma szansę mieć tę umowę przedłużoną. Ja i tak nie miałabym. Dyrekcja wcale tego nie ukrywała, więc ja nie ukrywałam tego, że prowadzę jeszcze inne zajęcia. Poza tym takie nastawienie uczy tylko ludzi kombinatorstwa, a szkoda, bo od samego początku zagrałam w otwarte karty.
                • stacie_o Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 10:26
                  Uwierz mi widziałam dużo i tak osoby przyjęte na zastępstwo miały przedłużaną umowę, bo ta, która poszła na macierzyński, nie wracała, były przyjmowane po jakimś czasie, polecane gdzieś indziej. Nie mówiąc o tym, że mogłaś zadbać o swój pr i nawet jakbyś odeszła, mogłaś przyciągnąć uczniów na korki, a tak swoim zachowaniem, zraziłaś raz, że dyrekcję, dwa możliwe, że uczniów też.
                  • ad.a6 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 10:32
                    Uczniowie dostali ode mnie wizytówki, mają mojego maila, mogą pisać, jeśli będą potrzebować porady, uczniów polubiłam z wzajemnością, to widać przecież. W jaki sposób zraziłam dyrekcję, bo nie wiem? To chyba jasne i logiczne, że skoro dyrekcja przyjmuje do pracy kogoś z doświadczeniem, to musi liczyć się z tym, że działam i będę działać w branży, a zastępstwo (już w czerwcu było powiedziane, żebym nie obiecywała sobie za wiele) miało być tylko przyjemnym epizodem. Co więcej, skoro dyrekcja chciała kogoś kto będzie tańczył jak ona zagra i i liczyła na przedłużenie umowy i jej będzie zależało- mogła przyjąć osobę świeżo po studiach, na staż. Ta z pewnością chodziłaby na rzęsach.
                    • stacie_o Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 10:34
                      Zatem skąd to rozczarowanie?
                      • ad.a6 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 10:44
                        Właśnie stąd - z przekonania, że dyrekcja wiedziała, że zatrudnia osobę, która coś tam jeszcze dodatkowo robi ALE nie jest wyrwana z kontekstu i posiada doświadczenie, różne kwalifikacje dodatkowe, itd., więc dyskretnie przymknie oko na niektóre fakty. Bardziej obstawiam za tym, że chyba tutaj ktoś suszył głowę dyrekcji, bo z tego co pamiętam w czerwcu, a spotkałyśmy się kilkakrotnie, była do mnie bardzo pozytywnie nastawiona, nawet z pozycji "ratuj mnie kobieto bo mnie mam germanisty".
                        • stacie_o Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 10:59
                          Jako rodzic nie tolerują przymykania oka. I w związku z niedawną jatką pt to szkoła i nauczyciele są dla dzieci i uczniów, szkoła nie tylko naucza, ale pełni też funkcję opiekuńczą twoja postawa niezmiernie mnie dziwi. Nie wiedziałaś, że teraz nie wystarczy odfajkować lekcji?
                          • ad.a6 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 11:01
                            A kto powiedział że ja te lekcje odfajkowuję? Gdyby tak było, nie poleciłby mnie dyrekcji RODZIC dziecka, które chodzi do mnie na lekcje już kilka lat.
                            • stacie_o Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 11:06
                              Mhm i tak samo się przykładasz do lekcji prywatnych jak i tych w szkole? Bo po opisie zaangażowania w życie szkoły powątpiewam.
                  • chocolate_cake Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 11:10
                    Jak pisałam w życiu różnie bywa. Praca na zastępstwo może się okazać stałą chociaż się tego nie spodziewamy.
        • echtom Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 09:35
          Też myślę, że dokładnie o to chodzi. No ale teoretycznie dyrektor ma prawo wymagać od pełnoetatowego nauczyciela pełnego zaangażowania (zastępstwo nic tu nie zmienia) i nie musi się wykazywać dobrą wolą. Taki lajf, po prostu. Autorka tylko niepotrzebnie bierze to do siebie.
      • ad.a6 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 09:29
        Tak, miałam, mam przepracowane 12 lat w szkole na pełnym etacie. To właśnie zadecydowało o tym, że dyrekcja wybrała mnie. No cóż, mogłam w czerwcu powiedzieć, że z racji tego, że to umowa na zastępstwo, nie rzucę wszystkich moich uczniów (z kilkoma i tak się rozstałam, bo byli to najgorsi "odwoływacze zajęć"). Problem w tym chyba, że nie zostało z obu stron jasno powiedziane czego która strona oczekuje. Co do kolejnej pracy....w moim mieście nie ma szans na nic normalnego. Mimo że znam 2 języki (germanistyka i certyfikat CAE z angielskiego) to w naszej pipidówie moge liczyć na etat od 10-18 w sklepie i jeszcze mam się cieszyć że umowa o pracę jest.
      • chocolate_cake Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 11:05
        Nawet nie cały. Miała 1,5.
    • priszczilla Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 09:57
      Grave-digger? Może dyrekcja czyta forum i stwierdzili, że nie mogą cię narażać na wyjazdy na wycieczki, które tak ci dezorganizują życie rodzinne i pozostałe zajęcia?
      • ad.a6 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 10:00
        Heh, nie Grave-digger, chociaż mówiąc szczerze dziwię się jej, bo ja osobiście lubiłam i nadal lubię jeździć z młodzieżą na długie wycieczki, np. Karkonosze na 7 dni, i jestem pierwsza do organizacji różnych szkolnych imprez. Pomyliłaś się smile
        • priszczilla Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 10:05
          > Heh, nie Grave-digger,

          No patrz, a wszystko tak idealnie pasuje.

          >>>i jestem pierwsza do organizacji różnych szkolnych imprez

          I szkolne imprezy po godzinach już ci nie przeszkadzają w twoich fuchach? Przecież to się wszystko dzieje najczęściej po czternastej...
          • ad.a6 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 10:08
            Piszę o tym co jest teraz. Dawniej, pracując w szkole na czas nieokreślony, jeździłam z młodzieżą wszędzie i angażowałam się we wszystko. A poza tym rozumiesz różnicę między umową na czas nieokreślony a na zastępstwo do czerwca?
            • priszczilla Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 10:14
              Nie bardzo szczerze powiedziawszy. Zgodnie z kodeksem pracy osoby przyjmowane na zastępstwo mają wręcz mniejsze prawa niż osoby na zwykłe umowy. Poza tym w końcu nie zatrudniają cię tam, żeby dać ci zarobić w dogodnych dla ciebie godzinach, tylko żebyś wykonywała obowiązki nieobecnego pracownika.
              • ad.a6 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 10:19
                A ja myślę inaczej - że szefostwo ma korzyść bo KTOŚ WYPEŁNIŁ LUKĘ i dzieci mają realizowaną podstawę programową, czego by nie było gdyby się nikt nie znalazł. Więc obie strony - szefostwo i pracownik - powinny sobie iść na rękę, bo to z korzyścią dla obojga jest.
                • stacie_o Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 10:58
                  Podstawa programowa to za mało, my dear.
                • zuleyka.z.talgaru Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 11:07
                  Źle myślisz....
                • antychreza Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 13:09
                  Źle myślisz, pracownik na zastępstwo to normalny pracownik, który ma wykonywać dokładnie tę samą pracą, jaką wykonuje zastępowana przez niego osoba. Czyli jak ta osoba siedziała popołudniami na nasiadówkach i miała to w zakresie obowiązków albo wynikało to z jakichś przepisów (nie wiem jak to jest u nauczycieli), to ty też powinnaś.
    • zana781 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 09:58
      Tak sie przytrafilo, ze nauczycielka mojej corki (klasa3) mocno zachorowala, niestety do konca roku szkolnego juz nie wroci.No i mamy nowa pania na zastepstwie, mloda zaraz po studiach.Widac, ze bardzo angazuje sie w prace z dzieciakmi, bardzo sie nimi interesuje.Po tygodniu potrafila nam wiele powiedzic o klasie, doskonale wie jak zachowuja sie na przerwach.Zalezy jej.Chyba bardzo powaznie traktuje swoje zastepstwo.
      • kietka Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 10:07
        zastepstow nie oznacza mniejszych wymagan, ale, jak widac, autorka watku chciałą płacic mnieszy Zus i miec wzglednie stałe pieniadze przez rok. nie dziwie sie, przelozonemu, ze zrezygnował, bo podejscie musiało przekładac sie na jakosc pracy.
        Podejrzewam (autorka nie odpowiedziala na pytanie), ze nie został poinformowany, ze ona tylko do 14, bo potem ma inne zajęcia.
        • ad.a6 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 10:10
          Odpowiedziałam na pytanie, napisałam gdzieś wyżej, że zawiniłam, że nie wyraziłam się jasno zaraz na początku. Poza tym miałam dostać etat, a dostałam półtora i tu się zaczęło ścierać, bo te parę godzin miało być na dojazd, zjedzenie czegoś, wyjście z psem itp, itd.
          • kietka Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 10:20
            półtora etetu chciałas opedzlowac do 14? przeciez widzialas, co podpisujesz?
            sama jestes sobie winna, chytry dwa razy traci.
    • me-lissa Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 10:29
      Przed urodzeniem dziecka pracowałam na etat w szkole plus popołudniami zajęcia w szkole językowej. No i niestety kiedy w LO była rada pedagogiczna/dzień otwarty odwoływałam zajęcia dodatkowe. Te nieszczęsne rady to cześć etatu i zastępstwo nie ma tu nic do rzeczy moim zdaniem. Choć faktycznie trzy razy w tyg to sporo, u nas rady są mniej więcej raz na dwa miesiące plus raz w miesiącu dzień otwarty.
      • ad.a6 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 10:46
        Te trzy razy w tygodniu to realizacja projektu unijnego. Tylko co mi po tym, skoro i tak nie wiązałam z tą szkołą przyszłości?
        • zuleyka.z.talgaru Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 10:51
          Szkoła postanowiła z Tobą też nie wiązać przyszłości, więc problem z głowy. Nadal nie rozumiesz, ze umowa o prace to nie tylko przywileje ale i obowiązki przede wszystkim?
          • ad.a6 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 10:59
            Wyżaliłam się, dostałam po tyłku i wszystko gra smile, ale jeśli jesteś rodzicem, to wiedz, że nauczyciele od groma czasu marnują za pieniądze podatników na nasiadówy, szkolenia (po parę razy to samo), o 1000% bardziej wolałabym ten czas wykorzystać na wycieczki z Waszymi dziećmi, nawet 2-3 razy w roku, niż siedzieć co najmniej 2 razy w tygodniu i mielić to samo w kółko, o jakichś staninach i ewaluacjach, niestety nijak to się ma do czynnego nauczania.
        • stacie_o Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 10:57
          Ło matko i ty się dziwisz, że z takim nastawieniem nie przedłużono ci umowy. Ja się dziwie, że nie wylano cię wcześniej. Ty nie szukałaś pracy, jeno jelenia co zus zapłaci. Ciekawe, jak się przykładałaś do zajęć, bo coś marny obraz wyłania się z twoich wypowiedzi.
          • ad.a6 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 11:00
            Na jakiej podstawie twierdzisz, że marny obraz?
            • kietka Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 11:06
              marnie prowokujesz, a jezeli to nie prowokoacja, to "wspolczuje twoim dzieciom".
              • stacie_o Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 11:11
                Trollem też mi jedzie, ale odpowiem. Ponieważ badania i studia przypadku wskazują, że nie da się dobrze pracować, jeśli pracę traktuję się jako tą na chwilę, a na resztę rzeczy tworzących tzw kulturę organizacyjną (czyli w twoim przypadku dni jakieśtam i nasiadówy) ma się wyjeb....
                • ad.a6 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 11:21
                  Masz rację. Na resztę miałam "olew" tylko na dzieci nie, bo, tak jak mówię, lubię pracę z dziećmi, samą w sobie, chociaż na papierologię i nasiadówy szkoda mi czasu. Ty też chętnie w pracy siedzisz na zebraniach i nie trzasnęłabyś tego, gdybyś miała inną alternatywę? Jeśli ktoś się wyłamuje poza schemat, że trzeba być męczennicą to jest prowokatorem lub, co gorsza, trollem? I dlaczego współczujecie dzieciom? Żal mi ich, i one żałują, że mnie nie ma, nawet maile dostaję, czyli jednak taka zła nie byłam.
                  • ad.a6 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 11:23
                    A, i errata do tytułu wątku, bo to nie ja, tylko relacje nawaliły, miało być inaczej, nawet ferie i wakacje miały być płatne. Ciekawe która z Was nie chwyciłaby takiej możliwości a potem "coś się wymyśli".
                  • chocolate_cake Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 11:24
                    Niestety praca w szkole to dużo popołudniowych spotkań i papierologii.
                  • yaga7 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 11:25
                    Jeżeli ktoś się wyłamuje poza schemat, to dobrze mu zrobi praca poza schematem. Praca w szkole czy praca z każdym szefem to w końcu prawa i obowiązki, nie można sobie wybrać jednego i olać drugiego. Nie możesz sobie wybrać, że praca z dziećmi jest ok, a nasiadówy nie, bo jako nauczyciel masz robić jedno i drugie.

                    Ja akurat rozumiem, że Ci to nie pasuje, mnie też nasiadówki nie pasowały, dlatego zrezygnowałam ze szkoły. Tylko do nikogo nie miałam pretensji, że mam obowiązek łażenia na nasiadówki. Pracowałam w szkole, więc łaziłam, mimo że mi się nie podobało. A potem zmieniłam robotę smile
                • chocolate_cake Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 11:26
                  Ada pisała o braku pracy w szkole już wcześniej na innych forach. Nie jest trollem.
                  • ad.a6 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 11:34
                    Nie jestem sad nie mogę znaleźć NORMALNEJ pracy w moim mieście, normalnej czyli takiej, która nie równałaby się z siedzeniem w niej cały dzień (10-18) pod klienta za 1700 zł max, albo gdzie nie byłoby wyjazdów zagranicznych czy popołudniowych nasiadów, ja lubię (i muszę) dorabiać. I w ten sposób zamiast 1700 można wyciągnąć 3700 lub więcej. To źle, że ktoś nie jest leniwy? Uwierzcie mi - WSZYSTKO bym dała, by zarabiać 3-4 tys na etacie.
                    • chocolate_cake Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 11:44
                      To trzeba się pokazać z dobrej strony nawet w pracy na zastępstwie. Warto 😊. Chociaż wydaje się że pracy nie będzie.
                      • ad.a6 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 11:48
                        .....I rzuciłabyś coś co sporo czasu wypracowywałaś, większość klientów z polecenia, w imię że "trzeba się starać, a nuż..."?! Umowa by się skończyła i co zrobiłabym we wrześniu? Szukała nowych klientów?
                        • chocolate_cake Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 13:28
                          Powiem ci tak. Pracowałam tak kiedyś a 2 moje koleżanki pracują nadal. 27 godzin w szkole a od 16.00 do 20.00 korki. Jak trzeba być w szkole po południu to korki się przekłada na sobotę albo na 15.00. Wiem że to obłęd i na krótką metę no i bez małych dzieci ale znam nauczycieli którzy tak rok czy dwa pracują. Nie rzuciłabym prywatnych uczniów, oczywiście że nie.
              • chocolate_cake Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 11:22
                Może i nawaliłaś ale przynajmniej wiesz jak to jest w szkole na zastępstwie. To kolejne doświadczenie w życiu.
    • volta2 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 11:38
      skoro to aż 27 godzin, to podpisując umowę powinnaś mieć świadomość, że dg nie pociągniesz bez uszczerbku na kasie.

      i albo uznajesz, że ważniejsze etaty i zusy, zawieszasz dg i się realizujesz etatowo w szkole na pełen gwizek, albo nie podpisujesz umowy. bez któregoś z tych ruchów - wylecisz alb ze szkoły albo z kalendarza klientów indywidualnych - wybór należał do ciebie.

      nie wiem więc po co te żale?
      a... myślałaś, że będzie zgodana na pracę na "odwal się"? że nauczyciel to nic nie robi i ma dużo wolnego a zarabia na poważnie wieczorami?
      • ad.a6 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 11:45
        Może powiem tak, nie oczekiwałam pełnej aprobaty, ale dyskretnego przymknięcia oka na moją działalność popołudniową, podczas gdy ja pełnię roli zapchajdziury, nie mam możliwości awansu, szansy na stałą umowę oraz wydaję sporo na paliwo na dojazd do miejscowości, gdzie autobus kursuje tylko rano i wieczorem. Spodziewałam się kompromisu. Więc skoro dyrekcja miała do wyboru 3 osoby, trzeba było przyjąć świeżynkę po studiach, niech się cieszy że w ogóle pracę ma, a nie osobę z doświadczeniem, która ma dziecko na utrzymaniu i wie, że na umowie na rok świat się nie kończy. Kompromis, po prostu.
        • ad.a6 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 11:45
          *mam być od pełnienia roli zapchajdziury - miało być
    • kj-78 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 11:51
      Trzeba bylo sobie przemyslec, co jest najwazniejsze. Ja pracuje na zastepstwo w miejscu, w ktorym bardzo chcialabym pracowac na stale,niestety nie ma etatu. Jednak tak mi zalezy, zeby byc tam choc "jedna noga" od czasu do czasu, ze juz piaty rok zgadzam sie na wszystkie zastepstwa, ktore proponuja,czesto kosztem stalej pracy, ktora mam. Tzn przekladam obowiazki z pracy na etat tak, zeby niczego nie musiec odmawiac w tym drugim miejscu. Ostatnio sie dowiedzialam, ze w 2016 bedzie wolny etat w mojej wymarzonej pracy i ze jestem pierwsza na liscie potenjalnych pracownikow.

      Jesli chcialabys pracowac w tej szkole na etat, to zle pogralas. Choc rozumiem Cie- ja tez ciagne na poltora etatu, a czasem wiecej, bo nie rzuce tej pierwszej pracy, poki druga jest na zasepstwo i w zmiennym wymiarze godzin. Mam rodzine, kredyt i takiego ryzyka nie podejme.
      • ad.a6 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 11:56
        Więc rozumiesz... super, że masz możliwość przełożenia, grania tego jakoś. Myślałam, że dam radę, właśnie że moją mocną stroną będzie, że dzieci mnie lubią. Nawet delegacja z Samorządu wybrała się do dyrekcji, żebym została, to jeszcze dostałam opr, niesłuszny, że dzieci buntuję.
        • chocolate_cake Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 13:32
          Spokojnie, to zawsze doświadczenie na przyszłość. Tak wygląda praca w szkole że od czasu do czasu trzeba zostać do 20.00 i omawiać jakieś pierdółki wink
    • dziennik-niecodziennik Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 12:21
      ty, a co Ty sie przejmujesz w ogóle?
      mialo byc tymczasowo - było, tyle ze krócej. wymagania mieli? - ich prawo, twoje prawo tak sobie to rozplanowac zeby wywiązac sie ze wszystkiego i miec z tego korzysc i satysfakcję. o ile nie nawalałas w wykonywaniu obowiazków ktorych sie podjęłas - to pretensji do siebie miec nie mozesz.
      wiec wzrusz ramionami, powiedz "trudno, czasem tak bywa" i poszukaj czegos innego.
      • ad.a6 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 12:29
        Dzięki smile
        • ad.a6 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 12:53
          Ale jednak się przejmuję, wypłata na 1.01 nie wpłynie a i Zus trzeba będzie w całości zapłacić. Nie tak miało być. Co mi pozostało, to to, że dzieciaki chciały, żebym została.
          • kietka Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 13:15
            proponuje zebrac i wysłac delegację uczniów do ZUSu, ze jestes fajna i wogole.
            • ad.a6 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 13:16
              Heh, co to ma do rzeczy? nie wytrzymałabyś, żeby komuś nie dowalić?
            • niektorymodbija Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 15:18
              Nikogo poza.mną nie razi to rozdawanie wizytowek uczniom? Padło to w kontekście pytania o zadbanie o klientów na przyszłość..
              A to,że nauczyciel ma.obowiązek uczestniczyć w radach (szkoleniowych również), dniach otwartych (a nie tylko być dostępnym w czasie swojego okienka,które niekoniecznie jest w idealnej porze.dla rodziców) to oczywista oczywistość... Zawalilas, dobrze,że wiesz.
              • ad.a6 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 15:33
                A co rozdawanie wizytówek ma z tym wspólnego? I co w tym razi, bo nie rozumiem? Czy tu zawsze musi być ktoś taki, kto czepia się wszystkiego? Tak, dbam o klientów na przyszłość, co w tym nienormalnego? Miałam po zakończeniu umowy iść do MOPSU czy jak?
                • niektorymodbija Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 15:36
                  Rozumiem,że ciebie nie razi. Pytam innych.
                  Dla mnie przeczy to etyce zawodowej. Jak uczę dziecko w szkole,to nie biorę od jiego pieniędzy poza nią.
                  • ad.a6 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 15:37
                    Też nie biorę. Dałam wizytówki "na przyszłość", na wypadek gdyby trzeba było komuś pomóc. Co to za etyka zawodowa a potem "wypad"?
                    • ad.a6 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 15:38
                      miało być, na rok, a potem wypad? Jeśli nikogo nie interesuje, co zrobię dalej, to niech nikogo nie interesuje, w jaki sposób pozyskuję klientów na przyszłość. Proste.
                      • annajustyna Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 18:27
                        Oczywiscie, ze nikogo nie interesuje, co bedzie z Toba dalej. Nie ma nawet co na to liczyc u pracodawcow. Grunt, ze oni maja etaty dozywotnio.
                        • d.o.s.i.a Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 18:41
                          >> Oczywiscie, ze nikogo nie interesuje, co bedzie z Toba dalej.

                          A dlaczego ma kogos interesowac pracownik niewywiazujacy sie ze swoich obowiazkow??
                          • annajustyna Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 19:12
                            Chodzi mi generalnie o podejscie do pracownikow na umowe na czas okreslony. Tych wywiazujacych sie z obowiazkow, bo tacy naprawde istnieja. Nikt sie nie przejmuje nimi, czyli np. nie idzie na reke chocby poprzez umozliwienie üpojscia na rozmowe o prace. Jak sie ma pecha, to wrecz staranie sie o inna prace jeszcze przed wygasnieciem smieciowki jest nieformalnie zabronione.
                            • d.o.s.i.a Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 19:31
                              >>>Nikt sie nie przejmuje nimi, czyli np. nie idzie na reke chocby poprzez umozliwienie üpojscia na rozmowe o prace.

                              A czy ktos daje wolne na pojscie na rozmowe o prace osobie zatrudnionej na stale?
                      • d.o.s.i.a Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 18:45
                        >>> Jeśli nikogo nie interesuje, co zrobię dalej, to niech nikogo nie interesuje, w jaki sposób pozyskuję klientów na przyszłość. Proste.

                        Jestem niemal przekonana, ze takie dzialanie jest niezgodne z prawem. NIe mozesz prowadzic dzialalnosci konkurencyjnej ani jakiejkolwiek niezwiazanej z wykonywana praca w miejscu tejze pracy. Pracujac u jednego pracodawcy nie mozesz prowadzic dzialanosci reklamowej innego pracodawcy, czy wlasnej dg.

                        Etyka nauczyciela u Ciebie mocno kuleje, niestety sad
    • crises Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 13:34
      Wątkodajka jest chyba równie ogarnięta na wszystkich frontach rzeczywistości (to rozmemłanie życiowe wydało mi się skądś znajome):

      forum.gazeta.pl/forum/w,898,147995003,,Zyjemy_obok_siebie_.html?s=0

      A co do meritum - klasyczny problem jedzenia ciastka i mania ciastka. Większość życia zawodowego ciągnęłam równocześnie etat i fuchy, ale miałam jasno ustalone priorytety: etat jest ważniejszy, więc zleceniodawcy wiedzieli, że w pewnych godzinach nic dla nich nie zrobię, choćby prosili, grozili i błagali; oczywiście żadnych sytuacji zalatujących konfliktem interesów być nie mogło.

      Trzeba było więc na początku ustalić, jak wygląda rzeczywiście zaangażowanie w ten etat (i protestować, jeśli na początku ktoś radośnie twierdził, że wszystko się kończy do 14 (i ewentualnie podejmować jakieś świadome decyzje), a nie jojczeć teraz.
      • ad.a6 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 13:53
        Gorsze czasy tamtego wątku dawno minęły. Problem obecny jest jaki jest i to na nim się skupiam. Nie jęczę i nie jojczę. Piszesz, że miałaś etat i fuchy. OK, ale być może miałaś/masz zagwarantowany etat na kilka lat (też bym tak chciała) a być może na stałe. U nas niestety nie ma stałego etatu dla germanisty. Obeszłam wszystkie szkoły, byłam nawet na kilku spotkaniach z szefem wydziału oświaty. I nic. Pracę, tę na zastępstwo znalazłam sama na terenie innej gminy. I nawet to, że szło 500 zł miesięcznie na paliwo (aha, to nie jest poświęcenie) nie powstrzymało dyrekcji od wypowiedzenia umowy.
        • kietka Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 14:10
          przeciez, nie trzeba byc orłem matematyki, zeby sobie obliczyc, ze nie da sie opędzlować półtorej etatu do 14, probowałas wiec oszukać dyrekcję przyjmując tą pracę i udawac dyspozycyjną, a jak sie nie udało, to udajesz greka.
          chytra baba z Radomia mogłaby ci buty wiązać.
          • chocolate_cake Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 14:22
            Da się mieć 27 godzin w szkole od 8.00 do 14.00 (14.30 czasami). Tylko co ze szkoleniami, spotkaniami z innymi nauczycielami i rodzicami, dyskotekami, kółkami? To jest po 15.30.
            • chocolate_cake Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 14:23
              27 lekcji to jest 1,5 etatu (mówimy o samych lekcjach)
              • kietka Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 14:27
                dopiero, co czytałam, ze etat nauczyciela, to nie tylko stanie przy tablicy, ale głównie ciezka orka z przygotowywaniem zajec, wywiadówkami, zebraniami, wycieczkami...noz kurcze zdecydujcie się. cos za bardzo punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.
                • ad.a6 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 14:30
                  Tak, wówczas, gdy się nie jest na zastępstwo, to można organizować wycieczki i kółka.
                  • niektorymodbija Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 15:24
                    Stop... Kółka jak się jest na stale?! Czy mam rozumieć,że godzin "karcianych też nie realizowalas" ? (uswiadomie cię chyba,że obowiązywały cię 3 godziny kółek lub konsultacji! Pozalekcyjnych.
                    • ad.a6 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 15:36
                      Dwie, jak już. Reszta nie liczy się jako "etat" tylko jako nadgodziny. Kółek nie robiłam, za to przygotowywałam uczniów chętnych do pisania egzaminu gimnazjalnego. I tak dalej uważam, że jak umowa jest na zastępstwo to nie powinno się wymagać cudów, i mieć na względzie, że pracownik będzie sobie czegoś szukał, dorabiał itp, by nie zostać po zakończeniu umowy bez grosza. Proste to chyba i logiczne.
                      • niektorymodbija Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 15:53
                        2 godziny karciane na etat,półtora to 3 karciane.
                        Pracowałam jako nauczyciel na zastępstwo. I wiem,że masz pracę na określony czas,a potem 2 miesiące na znalezienie innej pracy (ekwiwalent za wakacje). Jeśli nie przedłuża ci umowy,a tego nie przewidzisz (dobrego pracownika będą się starali zatrzymać,choćby na świetlicy).
                        I cóż dziwnego,że kazano vi się rozliczać z pracy?!
                      • d.o.s.i.a Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 16:09
                        > nego. I tak dalej uważam, że jak umowa jest na zastępstwo to nie powinno się wy
                        > magać cudów, i mieć na względzie, że pracownik będzie sobie czegoś szukał, dora
                        > biał itp, by nie zostać po zakończeniu umowy bez grosza. Proste to chyba i logi
                        > czne.

                        Nie, proste i logiczne jest to, ze jak jesteś zatrudniona na danym stanowisku to masz się wywiązywać z obowiązków i nikogo nie obchodzi czy to praca tymczasowa i nikt nie powinien przymykać na nic oka. 1.5 etatu pracując do 14 ej??!! Jaja sobie robisz???
                • chocolate_cake Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 14:52
                  Tak, to nie tylko lekcje ale zebrania, wywiadówki....
                  To wszystko jest po 15.00
                  • chocolate_cake Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 14:56
                    Ada nie wykonywała części swojej pracy czyli jak rozumiem nie zawsze chodziła na popołudniowe zebrania i dlatego została zwolniona.
                    • kietka Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 14:59
                      moment, to dzieciaki, ktore maja nauczycieli na zastepstwo nie jezdza na wycieczki?
                      • chocolate_cake Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 15:05
                        Oczywiście że jeżdżą. Nauczyciel który ma umowę na 2 miesiące czy na 10 miesięcy tak samo spotyka sie z rodzicami, chodzi do kina, organizuje dyskoteki i spotyka sie z dyrektorem i innymi nauczycielami na naradach.
                • mimi07 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 16:00
                  To pewnie mieli robić inni. Ci nie na zastępstwo. Klasyczny obra n-la dzieki któremu wszyscy maja ich za bandę nierobów co to 18 h i do domciu....
          • ad.a6 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 14:28
            dało się, ale widać to nie wystarczyło. Chytra baba z Radomia smile
    • annajustyna Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 14:36
      Moja droga, jako soba, ktora tez pracowala na zastepstwo (a mialam znacznie wyzsze kwalifikacje i umiejetnosci od zastepowanej, z czego bardzo chetnie, bez zadnych wyrzutow sumienia skorzystano): na zastepstwie masz spelniac wszelkie wymagania, a sama wymagan nie masz prawa miec. Bo adieu! Jak spelnisz wymagania, to i tak predzej czy pozniej adieu wink.
      • chocolate_cake Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 14:54
        Tak to jest. Nauczyciel pracujący na zastępstwo na rok, który ma umowę o pracę, ma robić dokładnie to samo co każdy inny czyli chodzić na popołudniowe zebrania, organizować wyjścia i tak dalej a to wszystko po południu i wieczorem.
        • annajustyna Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 14:58
          No dobrze, ale ona miala umowe o prace na godziny przedpoludniowe (niepelny etat) - tak przynajmniej zrozumialam?
          • ad.a6 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 15:02
            Nie, miałam półtora etatu, o czym dowiedziałam się dzień przed podpisaniem umowy. Musiałam wziąć wszystko albo nic.
          • chocolate_cake Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 15:02
            Nie. Miała umowę o pracę na rok (albo na krócej) na 27 godzin lekcyjnych (to jest 1,5 etatu) a do tego (bez specjalnej umowy) wiadomo że dochodzą różne zebrania po południu. Tego nie ma w umowie ale to jest oczywiste że trzeba przyjść na zebranie z rodzicami czy 5 szkoleń. Nie miała niepełnego etatu. Miała ponad etat. Nikt nie gwarantuje pracy od 8.00 do 13.00 ale czasami można się dogadać.
            • annajustyna Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 15:19
              I ona chyba sie dogadala? Wyjasnila z szefem, ze popoludniami bedzie zajmowac sie swoja DG?
              • ad.a6 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 15:43
                Annajustyna: z początku obiecano mi 18 godzin a pod koniec sierpnia dołożono jeszcze 9. Miałam brać wszystko albo nic. Więc wzięłam wszystko. Dyrekcja wiedziała, że mam dg ale rozpoczęło się rozliczanie mnie, żądania, abym pokazała mój grafik, itp. Lekkie przegięcie?
                • d.o.s.i.a Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 16:12
                  > szcze 9. Miałam brać wszystko albo nic. Więc wzięłam wszystko.

                  Czyli zgodzilas się pracować w wymiarze 1.5 etatu. 27 godzin przy tablicy plus paręnaście godzi przygotowań i zebrań. Nie robiłaś tego wiec Ci zwolnili.
                  • annajustyna Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 16:55
                    Czy gdzies to jest tak uregulowane - te dodatkowe godziny? Czy to taki niepisany zwyczaj?
                • d.o.s.i.a Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 16:18
                  wzięłam wszystko. Dyrekcja wiedzia
                  > ła, że mam dg ale rozpoczęło się rozliczanie mnie, żądania, abym pokazała mój g
                  > rafik, itp. Lekkie przegięcie?

                  Nie przegięcie tylko dyrekcja zorientowala się, ze zatrudnila trutnia, który do 14tej chce oporządzić poltora etatu! Normalni ludzie musza pracować do 17tej na jednym tylko etacie!
                  • annajustyna Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 16:54
                    Mnie tez po paru tygodniach zastepowania jednej osoby wcisnieto zastepstwo jeszcze jednej, a jak tylko zaszlam w ciaze, to nie wywiazano sie z obietnic (od poczatku mialam obiecane przejscie na wlasne stanowisko, stad w ogole wzielam to zastepstwo). Jedny satysfakcja to taka, ze moje zadania aktualnie wykonuja trzy osoby. Tylko ze co mi z tego naparwde, skoro jednak dalam sie zrobic w bambuko.
            • ad.a6 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 15:40
              Chocolate Cake: myślałam, że się dogadam. Pomyliłam się. Bo na teraz nie miałabym żadnego klienta, a "rozmyślić się" dyrekcja zawsze mogła.
              • d.o.s.i.a Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 16:13
                Ale życie jest sztuka wyborów, nie wiedzialas?
                • annajustyna Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 16:56
                  Ale troche ludzkiej zyczliwosci i prawdopodobnie daloby sie wszytsko pogodzic ze soba. Pani zastepowana tez na poltorej etatu robila?
              • chocolate_cake Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 18:42
                Ada. Wiem że myślałaś że się dogadasz. Może nawet dyrektor coś ci obiecał żebyś wzięła te 27 godzin. A jak przyszło co do czego, to miałaś spędzać 3 razy w tygodniu po godzinie czy dwie na dodatkowej pracy związanej z projektem unijnym. Fakt że to dużo. Bo wywiadówki czy szkolenia to inna rzecz. Po prostu nie dogadaliście się w sierpniu. Też kiedyś prowadziłam taki projekt. To było dużo pracy, też w soboty i ferie. Ale miałam płacone za to. Grosze, ale jednak.
        • kietka Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 15:02
          no i wez tutaj nie uwazaj, ze wiekszosc nauczycieli to lenie.
          czy bedac na zastepstwie zarabacie mniej? nie? wiec dlaczego miałybyscie pracowac mniej niz zastepowany nauczyciel.
          • chocolate_cake Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 15:08
            Ale do kogo mówisz? Do Ady? Bo ja właśnie tłumaczę że ta cała praca popołudniowa to NORMALNA CZĘŚĆ PRACY nauczyciela. Dyrektor też tak uważał skoro ją zwolnił. Pracuję w szkole od lat.
            • kietka Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 15:35
              zdecydowanie do Ady.
          • ad.a6 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 15:45
            Nie, nie zarabiamy mniej, ale fakt, że umowa skończy się niebawem, jest wystarczający, by dorabiać, gdzie się da, zwłaszcza gdy się ma dziecko. To czysta zapobiegliwość. Nie wiem gdzie tu widzisz lenistwo.
            • ad.a6 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 15:47
              Powyższa wypowiedź miała być skierowana do Kietki. Nie potrafiłam postawić wszystkiego na jedną kartę. Bo nie miałabym teraz (albo najdalej w czerwcu) co jeść.
            • volta2 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 15:53
              otóż fakt umowy, jaki zawierasz nie jest wystarczający by olewać robotę.

              jak ci nie pasowało, można było olać umowę - dano ci taki wybór(albo wszystko albo nic) a ilość twoich klientów wieczornych naprawdę, naprawdę nikogo nie obchodzi. co ci udowodniono.
            • d.o.s.i.a Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 16:14
              > Nie, nie zarabiamy mniej, ale fakt, że umowa skończy się niebawem, jest wystarc
              > zający, by dorabiać, gdzie się da, zwłaszcza gdy się ma dziecko.

              Oburzające jest to co piszesz.
              • annajustyna Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 16:57
                Myslisz jak moja byla szefowa - powinno sie calowac jej stopy, ze daje Ci umowe na czas okreslony, a jak znajdziesz sobie gzdies indziej etat, to obraza majestatu. Paranoja.
          • mimi07 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 16:03
            Otóz to. Etat n-la to 40h w tym 18 dydaktycznych z uczniami.Do 14 40h nie wypracuje. A tu jeszcze nadgodziny były...
            • annajustyna Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 16:58
              Czy Ad.a ma w umowie "etat" czy 27 godzin?
              • d.o.s.i.a Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 17:04
                Ja zrozumialam, ze ma 1.5 nauczycielskiego etatu. Czyli 1.5x27 przy tablicy plus 1.5x13 dodatkowych godzin (w sumie 1.5x40 godzin=60).
                Jak mozna ciagnac poltora etatu I jeszcze miec czas na dg, nie wiem.
                • annajustyna Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 18:24
                  Ok, jesli tak jest ro regulowane, ze etat ZAWSZE oznacza tez godziny popoludniowe i to nie w stalych porach, tylko ad hoc, to autorka powinna sie byla dostosowac.
                  • chocolate_cake Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 18:53
                    Oczywiście że etat w szkole oznacza że trzeba przychodzić na spotkania z rodzicami na 18.00. Trzeba być na wielu innych spotkaniach i szkoleniach po południu i wieczorem. Jeździć na wycieczki itp.
                • chocolate_cake Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 18:47
                  Generalnie jest ciężko mieć 1,5 etatu w szkole i do tego po południu 3 lekcje dodatkowe prywatnie. Da się pewnie ale można się wykończyć. Dlatego Ada pisze że jej się to nie udało bo było za dużo pracy.
    • lunia_fox Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 15:53
      Albo rybki albo akwarium.
    • me-lissa Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 17:21
      Z jednej strony miałaś pecha z tym projektem unijnym, zostawanie po lekcjach na parę godzin trzy razy w tygodniu może być dobijajace, z drugiej strony podejscie: ja nie jestem tu na stałe więc interesują mnie tylko lekcje i nic więcej jest niedopuszczalne. Bo na Twoją pensję składają się nie tylko lekcje ale też te nieszczęsne rady, dni otwarte itp. Czyli de facto nie odmówiłaś robienia czegoś za co Ci płacono. Tak jak już pisałam decydując się na etat w LO wiedziałam że rady itp będą mnie kosztować kilkaset PLN w miesiącu. No i trudno, it's part of the deal...
      • me-lissa Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 17:22
        Odmówiłaś oczywiście
        • anilka Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 18:05
          autorka wątku ma 27 godzin czyli 1,5 etatu, tak się liczy w szkole.
          Jeśli zaczynałaś Ado o 8 i kończyłaś lekcje ok 14 to i tak cud przy tylu lekcjach.
          Umowa jest umową, po prostu zatrudniono cię na rok, płacą ci jak innemu nauczycielowi i nie wiem, dlaczego masz wybierać tylko te obowiązki, które są dla ciebie wygodne. Przecież pensji zastępczej nie masz, tylko zwykłą.
          • little_fish Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 19:02
            dokładnie- nie pomyślałaś,jak nieuczciwe to jest wobec innych nauczycieli pracujących w tej szkole? Możesz to nazwać zawiścią,ale wcale nie zdziwiłabym się gdyby truli dyrektorowi tyłek o jednolite zasady wobec wszystkich. Oni mieli takie same pensje,więc dlaczego ich obowiązywało siedzenie popołudniami, a ciebie nie?
    • asia06 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 17:28
      Praca w szkole, niezależnie od tego, czy na zastępstwo, czy nie, to praca popołudniami także.

      Ale w tym wypadku dyrektor postąpił także nieprofesjonalnie. Zmiana nauczyciela w ciągu roku szkolnego, o ile jest to dobry nauczyciel, nie jest dobra. Dla nauczania wszelkie nasiadówki nie są w ogóle istotne. To zwykła biurokracja i udawanie, że się pracuje.
      • sarah_black38 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 17:57
        Dlatego jestem zwolenniczką 40 godzin w szkole, np. od 7.30 do 15.30. Albo od 9.30 do 17.30. Wtedy skończyłby się te niekończące się RP ( u mnie rada potrafi być nawet do 21.00), szkolenia, kurso-konferencje, zespoły od spraw wszelakich, ewaluacje wszystkiego i niczego ... tzw. du.ogodziny. Często muszę odwołać zajęcia z uczniami, bo o 15.10 zaczynają się te duperszwance. Człowiek miałby stały rozkład godzin pracy i mógłby zaplanować fryzjera/fitnes/korepetycje czy z własnym dzieciakiem czas spędził.A tak jutro mam zebranie, w czwartek Radę Pedagogiczną. Zaliczę w pracy 2x12 godzin. I tak ze dwa razy w miesiącu ...
        • asia06 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 18:15
          Podpisuję się obiema rękami.
          • kietka Re: Nawaliłam :( 16.12.14, 09:27
            taaak, tez sie podpisuję i zadnych zajec pozaszkolnych w godzinach pracy, wyskakiwania do urzedu, czy koreczków na miescie....juz kupuje popcorn
    • szpil1 Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 19:31
      Ja jestem ciekawa jak sprawa wygląda od strony dyrekcji szkoły. Twój wątek Bardzo_prosze_o_porade_i_sugestie dużo o tobie i twoim podejściu do pracy mówi. Ma być jak sama piszesz, lekko, łatwo i przyjemnie. I broń Boże niech nikt nic nie wymaga.
      • annajustyna Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 19:49
        Ja mam zupelnie inne wrazenie po lekturze zalinkowanego watku. Dziewczyna szuka normalnosci...
        • d.o.s.i.a Re: Nawaliłam :( 15.12.14, 21:47
          Po jej wypowiedziach z tamtego wątku stwierdzam, ze to niemożliwe żeby autorka miała więcej niż 15 lat. Poziom egocentryzmu i infantylizmu w jej wypowiedziach jest porażający.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka