asiula1306
17.12.14, 20:05
Dziewczyny, taka sprawa, tydzień temu w srodę córka miała mieć wycieczkę, koszt niewielki, 9 zł autobus i 7 zł bombka(wycieczka do fabryki bombek), we wtorek po lekcjach, córka coś niemrawa, poszłyśmy do lekarza, okazało się, że angina, zadzwoniłam do wychowawczyni, poinformowałam ją o sytuacji, ona do mnie, że ok ale pieniędzy za autokar mi nie zwróci...bo ona nie będzie dokładać z własnej kieszeni, ja jej na to, że to nie jest moje widzimisie tylko "wypadek losowy" i skoro policzyła na styk to nie moja wina, trzeba było doliczyć 1 zł lub 2 do każdego i nie byłoby problemu, a po wycieczce ewentualną nadwyżkę przerzuciłaby do kasy klasowej, powiedzcie co myślicie bo ja jestem do kobiety uprzedzona i mogę nie być obiektywna, działa mi baba na nerwy bo lubi stwarzać problemy z niczego i uważa że zawsze ma rację