beataj1
19.12.14, 11:13
Tak sobie czytam wątek triss i myślę. MOżemy dyskutować: dawać czy nie dawać gumki, w jaki sposób w jakiej formie i przez kogo. I ok. ALe.
Jak to się ma do tego czy rzeczony chłopak gumkę założy.
Przypomina mi się moja kumpela. Miała przez parę lat okres zwiększonej aktywności seksualnej. Młoda, ładna, bawiła się. Sama jak mówi nie lubi gumek i ryzykowała ze świadomością tego co jej grozi. Jak już sobie ustabilizowała życie przebadała się i jest ok.
Przez te kilka lat ANI JEDEN facet nie zaproponował jej sam z siebie gumki, ani jeden nie powiedział że bez gumek to on na seks się nie zdecyduje. Wiem bo specjalnie ją o to pytałam i nie mam podstaw by jej nie wierzyć. Jak ona nie zaczynała tematu, tematu nie było.
Ja sama zawsze byłam tą która się dopytywała o zabezpieczenie. Nie wiem jak by to wyglądąło gdybym poczekała na inicjatywe facetów - może tak samo jak u koleżanki. Czyli jak się baba nie upiera to po co zakładać.
Jest cała masa facetów którzy "nie lubią" w gumkach.
Jaka jest pewność że nawet jak dzieciaki zaopatrzymy w kontener gumek - skorzystają z tego. Można gumki dać ale kto dopilnuje że znajda się tam gdzie się mają znaleźć?
Jak to jest? Bo mało znam nastoletnich chłopców. Zmieniła się świadomość? Czy dalej pokutuje przekonanie że w gumkach jest gorzej...