headvig
07.01.15, 07:33
córka ma rok i 4 miesiące. do 9 mca wszystko ładnie jadła, aż jej się uszy trzęsły, do tego sam rączkami, bułki, chleb, owoce itp.
potem zaczęły wychodzić zęby i się zaczęło. trzeba było przechodzić na papki, bo bolało, nie chciała gryźć, płakała. potrafiła sobie robić 5-6 godzin przerwy z jedzeniem, a jeśli już jadła to z wielkim cyrkiem i teatrzykiem. wszystko w miarę wracało do normy, choć teatrzyk przy jedzeniu został.
teraz ma 16 zębów, zostały tylko piątki, ale może na nie jeszcze ma czas? nie widzę by wychodziły. natomiast cyrk z jedzeniem z dnia na dzień jest coraz gorszy. potrafi wstać o 7 rano i do 13 nic nie jeść!!!
latam pół dnia za nią jak debil, by coś zjadła a ta ucieka i ryczy.
daję kaszkę, ryczy i odpycha, chleb czy bułka, nie wchodzi w grę, owsianka, owoce to samo, jajecznica, parówki - nic. mleka nie ruszy (pije tylko 1 butelkę o 4 rano). lubiła kluski - to jej dawałam kluski, nawet jakiś czas temu sama próbowała je jeść widelcem, teraz nic. nie tknie, widelec wyrzuca, rączek nie pobrudzi. jak jej napakuję do buzi, to siedzi tak 45 min z wypchanymi policzkami, potem wypluwa. wieczorami jest już lepiej, kaszkę je całą (po całym dniu takiej walki jest bardzo głodna!!), ale musi być książeczka i protest przy włożeniu do krzesełka.
zostawiałam jedzenie na stoliku by sama wzieła - jak pisałam, nie pobrudzi rączek. do południa jest już głodna, burczy jej w brzuchu i popłakuje i pokazuje złości, jest słaba. z piciem to samo. czasem wypije kubek herbaty, a czasem to przez cały dzień 100ml!
w końcu na siłę podaję jej zupę w południe, ryczy tak, że dostaje jakichś spazmów, odgania się, potem pół godziny się uspokaja, ale jak zje 2-3 łyżeczki włożone na siłę, to potem zjada już do końca, sama buzię otwiera, od razu robi się spokojna (bo mija głód), ale musi być teatrzyk, książeczka, zabawka, bajka.
no gdzie popełniłam błąd? nigdy nie podawałam dziecku jedzenia przy bajkach, ale wczoraj o 13 już wymiękłam!!!
próbowałam metody - nic nie daj, jak zgłodnieje, to sama będzie jeść - nie działa. ona nic nie chce. mogłaby tak do wieczora nic nie jeść i nie pić.
jest zdrowa i radosna, psotna, noce przesypia bez płaczu, tylko raz budzi się na mleko (woła mnie tak długo aż nie podam).
odkąd zaczęły wychodzić zęby, karmienie było tragiczne, ale miała lepsze momenty. ale teraz ten cyrk od tygodnia z jedzeniem to jest horror. za 2 tyg wracam do pracy, przy opiekunce to ona chyba umrze z głodu, bo nie chce jeść od nikogo, tylko ode mnie (jeśli już w ogóle coś zje..)