Odejść czy wspierać

29.01.15, 09:32
Nie wiem dlaczego tu piszę, chyba dlatego że czuję się "zbyt dorosła" na forum kobieta i mam teściową (nieformalną) w wieku e-matek. Może spojrzą z boku.
Trzydzieści lat minęło jak jeden dzień, nie wiem czy to naturalny moment na bilans, czy w związku narasta z mojej strony potężny kryzys. To nasz pierwszy poważny związek w życiu, trwa kilka lat, zaręczyliśmy się 3 lata temu, mieszkamy razem, ja pracuję na stała w miarę umowę zlecenie i łapię każdą umowę o dzieło, a narzeczony... no właśnie.
Trzydzieści lat skończył trochę wcześniej, tworzy doktorat, ma zajęcia ze studentami, ale niewiele. W zasadzie powinien być już po obronie. Nie mogę powiedzieć, że się leni, czyta, siedzi w bibliotekach, działa naukowo na uczelni, pisze i do jasnej cholery nie zarabia więcej niż na część rachunków w kawalerce i nie zanosi się na to że kiedykolwiek będzie lepiej!

Staram się być obiektywna - to uroczy, miły, bardzo inteligentny facet o ogromnej wiedzy, uczciwy, porządny, ciepły i jak zaczynaliśmy się spotykać, to myślałam że to cud że zwrócił na mnie uwagę. Chce mieć dziecko, może być już, ślub też. Ma fajną rodzinę, teściowie mnie lubią. Chyba.

Też bym chciała niedługo spróbować zajść w ciążę, ale ja pracować muszę, a narzeczony nie miałby prawa nawet do urlopu rodzicielskiego i świadomość, że tylko ja bym musiała dać radę przygniata. Z drugiej strony mi wstyd, naprawdę nie chodzi o złowienie bogatego frajera i widziały gały, co brały tak? Wiedziałam, że nie jest modelem z korpo, nigdy nie pracował, nie odczuwa potrzeb materialnych, jest minimalistą. Z trzeciej strony, moja mama ostatnio pytała jakie mamy plany konkretnie i czy jestem pewna. Przestaję być pewna.
    • niktmadry Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 09:38
      No cóż ... gdybym była na Twoim miejscu postawiłabym warunek, że pan MUSI mieć stały dochód. W przeciwnym razie nie ma mowy o ciąży, dziecku.
    • dziennik-niecodziennik Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 09:44
      rozmawialiscie o tym?
      moze on sobie po prostu nie zdaje sprawy z tego jak to bedzie wyglądac? tak, wiem, zaraz ktos napisze ze dorosly chłop powinien itd, owszem moze i powinien, ale tu mi sie wydaje ze facet z gatunku odciętych nieco od reala.
    • cosmetic.wipes Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 09:45
      Musisz zrobić bilans plusów i minusów. A potem przespać się z wnioskami. No i niestety podjąć decyzję, a to najtrudniejsze.
      Dla mnie nieprzywiązywanie wagi do finansowego zabezpieczenia rodziny jest cechą eliminującą wszelakie wspólne plany rozrodczo-organizacyjno-emocjonalne. Ale to dla mnie.
    • marzeka1 Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 09:47
      " do jasnej cholery nie zarabia więcej niż na część rachunków w kawalerce i nie zanosi się na to że kiedykolwiek będzie lepiej! "

      - to jak w takiej sytuacji wyobrażasz sobie realne życie, gdy jest w nim jeszcze dziecko?
      Rozmawiacie w ogóle na temat kasy/podejścia do kasy?
    • moofka Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 09:48
      moze sobie na to pozwolic w tej chwili
      wiec taki ma tryb zycia
      jesli jest madry, pracowity itd jak mowisz,jest szansa ze w obliczu nowych obowiazkow tez sie spisze
      btw - maz ktory pracuje na uczelni bedzie niezastapiony na czas przedszkola, wczesnej szkoly, kiedy ci na ferie i przerwy pozamykaja placowki i rob co chcesz
      moze nie zarobi na poczatek kokosow, ale czas, ktory moze poswiecic tez jest wazny
      poswiecilas mu kupe czasu i teraz juz niestety nie masz go na szukanie innego rokujacego tatusia,jezeli w ogole chcesz miec rodzine i dzieci
      rokujacy chetni i bogaci juz dawno sa zaklepani smile
      na rynku matrymonialnym wieksza konkurencja niz na rynku pracy moja droga
      masz fajny zwiazek, dobrego madrego partnera - jak beda dzieci i obowiazki dotrze i do niego, ze studenckie zycie sie skonczylo i jest szansa ze stanie na wysokosci zadania
      oczywiscie - lepsze zarobki od polskiego doktoranta na pewno ma i dekarz i murarz i tirowiec i traktorzysta, ale czy to tylkoo to chodzi?
      oboje jestescie mlodzi zdrowi kochacie sie i pracujecie
      coz jeszcze potrzeba do zalozenia rodziny?
      • brak.polskich.liter Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 10:00
        moofka napisała:

        > jesli jest madry, pracowity itd jak mowisz,jest szansa ze w obliczu nowych obow
        > iazkow tez sie spisze

        A co, jesli sie nie spisze? Co wtedy?

        > na rynku matrymonialnym wieksza konkurencja niz na rynku pracy moja droga
        > masz fajny zwiazek, dobrego madrego partnera - jak beda dzieci i obowiazki dotr
        > ze i do niego, ze studenckie zycie sie skonczylo i jest szansa ze stanie na wys
        > okosci zadania

        Taaa, jasne.
        "Jak sie ozeni, to sie odmieni".
        Jasssssne.
      • mayaalex Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 11:37
        zgadzam sie - tata, ktory ma sporo czasu i w miare elastyczne godziny pracy to skarb. Chyba, ze marzysz o kims, kto pojdzie do pracy na caly etat a Ty zostaniesz w domu.
        • nasze.kalendarium Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 12:26
          Nie marzę o kimś kto pozwoli mi zostać w domu. Marzę o kimś, kto wspólnie ze mną ponosiłby odpowiedzialność finansową, planuje budżet i stara się żeby było lepiej, a nie gorzej.

          Teoretycznie ma elastyczne godziny pracy, w praktyce czas w bibliotekach i na czytanie i przygotowywanie się w domu to też praca. Przydałby się etat, nie ukrywam. Etat z ubezpieczeniem, prawem do urlopu rodzicielskiego, możliwością ewentualnego wzięcia zwolnienia.
          Prawda jest taka, że jeśli M nie skończy tej pracy szybko (a pewnie nie skończy, to drażliwy temat) to nigdzie nie zostanie - studentów mało, pracownikow naukowych z tytułami wielu.
        • gris_gris Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 12:44
          >tata, ktory ma sporo czasu i w miare elastyczne godziny pracy to skarb

          no wlasnie! U mnie to sie konczy (chlip chlip) bo maz idzie do normalnej pracy od-do czyli takie godziny, jak ja, i juz sie boje, jak to bedzie... On po porstu wszystko robil, a do tego pracowal (na uczelni, stad elastycznosc).
    • pederastwa Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 09:49
      Teściową masz w wieku e-matek? A sama masz ponad trzydzieści lat? Hmm... Jakby to powiedzieć.
      Mam dwuletniego syna, więc nie mam pojęcia jak z pozycji teściowej radzić swojej potencjalnej trzydziestoletniej synowej wink
      • mag1982 Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 10:25
        To chyba miał być taki żarcik. Tu większość chyba trochę po trzydziestce lub koło czterdziestki.
        • mynia_pynia Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 18:30
          A zdziwiłabys się.
      • nasze.kalendarium Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 10:33
        Mam trzydzieści, w nowym roku skończone. W wieku niektórych e-matek - lepiej. Bo niektore mają już dorosłe dzieci a nawet wnuki., tak mi się wydaje.
        • pederastwa Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 13:55
          Takich z "dziećmi" 30+, to chyba nie ma zbyt wiele.
    • eilian Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 09:49
      Na ematce Borejków nie lubimywink. A tak poważnie, to pozostaje Ci chyba tylko poważna rozmowa i albo wóz, albo przewóz. Bo to, że to życia i wychowywania dzieci są potrzebne dochody i stabilna sytuacja materialna to oczywiste i pora, żeby pan się ogarnął a jak nie to pa pa.
    • klamkas Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 09:59
      Nie przysługuje mu urlop rodzicielski, ale przysługuje przerwa z tytułu opieki nad małym dzieckiem - uczelnia ma obowiązek przedłużyć mu studia o okres opieki i nawet (ale tu trzeba się upewnić przedłużyć stypendium). Tyle, że jeśli chłopak już po 30-ce, a doktorat zaczął planowo to prawdopodobnie kończy mu się czas i niejedno przedłużenie ma na koncie.

      Nawet jak skończy doktorat i dostanie etat (dzisiaj nie ma żadnych gwarancji, bo niż zaczął studia i ciężko z przyjęciami) - asystent dostaje niewiele ponad 2000 zł na rękę, czyli zaledwie o 500zł więcej niż stypendium (plus granty, ale wiadomo jak z nimi jest - częściej ich nie ma niż są wink). Czy to was ratuje? Czy on bierze pod uwagę pracę inną niż naukowa? Ile czasu jeszcze potrzebuje na napisanie rozprawy?

      Uczelniany naukowiec to super rodzic pod względem ilości czasu (już ktoś o tym pisał) - nie tylko wakacje i przerwy, ale też dość elastyczny grafik, nie ma siedzenia od do z zegarkiem w ręku.

      A obiektywnie patrząc - sama nie jesteś w idealnej sytuacji, bo na umowie zlecenie... Próbowałaś to zmienić?
      • nasze.kalendarium Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 10:12
        W mojej branży umowa zlecenie to maks, z tym że te zlecenia są stałe, a pracodawca solidny.

        Mój narzeczony etatu nie dostanie, uczelnia jest niepubliczna, nie miał stypendium doktoranckiego. Na granty też nie może liczyć.
        Dobrze, przyznam się sama przed sobą: M pisze ten doktorat ponad 5 lat, coraz mniej wierzę że w ogole skończy, jesli nie złoży pracy w tym roku akademickim to mu podziękują. Nigdy nie pracował w innym miejscu, nie pracował poza uczelnią, jeśli bezradny jeśli chodzi o taką rynkową umiejętność sprzedania się. Raz miał bezpłatne praktyki przez kilka tygodni i kiedyś wolontariat.
        • dziennik-niecodziennik Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 10:15
          eeee
          no to co piszesz teraz juz wygląda dużo gorzej.
          pogadajcie. powaznie. jak on sobie wyobraża waszą przyszłość, was razem i całej rodziny.
          i albo rybki albo pipki.
        • cosmetic.wipes Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 10:17
          Słabo rokuje wobec tego...
        • aqua48 Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 10:19
          nasze.kalendarium napisała:

          > jesli nie złoży pracy w tym roku akademickim to
          > mu podziękują.

          No to Wasza sytuacja wygląda jednak nie tak różowo, ale sprawa się rozwiąże, że tak powiem sama. Rok chyba możesz jeszcze poczekać? Nie naciskaj, nie pytaj, nie stawiaj żądań i zobacz co z tego wyniknie z opcją, że jeśli nic to odchodzisz..
          • nasze.kalendarium Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 10:25
            Nie jestem jakaś tak asertywna żeby stawiać ultimatum, nigdy nie stawiałam. Wycofuję się, robi mi się głupio.
            Odejść, bo facet z którym chciałam spędzić życie nie ma wystarczająco dobrej pracy - jak bardzo źle to brzmi.
            • klamkas Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 10:27
              Odejść, bo facet nie jest w stanie sprostać byciu ojcem - brzmi lepiej? A na jedno wychodzi w tej sytuacji.
            • cosmetic.wipes Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 11:10
              Jak zabraknie na jedzenie dla dziecka będzie ci jeszcze głupiej. To nie jest twój szef, żebyś krygowała się poprosić o podwyżkę, to facet z którym planujesz spędzić życie i miec dziecko.
              Zakładając, że chciałby to dziecko kiedyś uderzyć (to tylko przykład), tez byłoby ci "głupio" zaprotestować?
              • nasze.kalendarium Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 12:31
                To on chciałby mieć dziecko teraz, lubi dzieci, jest serdeczny, nie przerażają go, nie uważa że odbiorą mu wolność. Teraz złośliwie pomyślałam, że łatwo mówić, że dziecko nie odbierze żadnej wolności komuś, kto nigdy z tej wolności nie korzystał.
                Ja uważam, że zwyczajnie nas nie stać, a ponieważ nie bardzo wiem jakim cudem sytuacja miałaby się zmienić za 2 czy 3 czy 4 lata, to zaczynam być sfrustrowana i zmęczona. Tymczasowością zmęczona, a nie swoją pracą.
                • chocolate_cake Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 14:29
                  On teraz chce miec dziecko? Za co? Kurcze, nie uważam że pieniadze są najwazniejsze ale bez stałej pracy faceta i pensji przynajmniej 2000 zł jak on to sobie wyobraża?
                • lauren6 Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 22:37
                  Pan moze niedługo stracic jedyne źródło jakiegoś dochodu i chce sobie strzelic dziecko? A Ty na smieciowce... Sorry, ale Twoj chlop to idiota.

                  Dziecko zawsze odbiera czesc wolności. Jesli pan tak nie uwaza to widac, ze albo jest pozbawiony wyobrazni,albo z gory zaklada wymiksowanie sie z opieki nad dzieckiem i pozostawienie jej Tobie i dziadkom. Dziecko nagle zachoruje i ktos bedzie musial z nim zostać? No przeciez nie on, ma super wazny doktorat do napisania.

                  Nie dziwię się, że teściowa mila i fajna. Pewnie widzi jakie ziolko wychowała i dba o dziewczyne, ktorej jeszcze klapki z oczu nie spadły.
            • peonka Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 11:33
              Nie, on nie ma żadnej pracy. On sobie troszkę dorabia, jak ja w liceum na korkach.
              Zarabia na cześć rachunków w kawalerce - to ile, 300 zł? 500?
              Facet, który po 40 nie odczuwa dyskomfortu z powodu bycia utrzymywanym przez kobietę, jest moim zdaniem dziwny...
        • klamkas Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 10:22
          Też pisałam ponad pięć lat - ale doświadczalny i z roczną przerwą na dziecko. To samo w sobie nie stanowi dramatu. Znam świetnych naukowców, którzy robili doktorat po 6 lat, bo w międzyczasie budowali aparaturę, na którą nie było pieniędzy, albo która nie działała jak trzeba. No ale my wszyscy mieliśmy przynajmniej stypendium na waciki wink.

          Cóż w takiej sytuacji zmusiłabym go do poważnej rozmowy i absolutnie nie podejmowała żadnej życiowej decyzji do momentu znalezienia przez niego prawdziwej pracy.
          • kannama Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 19:04
            Skoro go siedzi po bibliotekach to raczej aparatury nie buduje. A to oznacza, ze sie leni smile
            • klamkas Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 20:44
              Toteż właśnie - do tego zmierzałam, że sam fakt doktoratu trwającego 5-6 lat nie brzmi przerażająco. Pytanie co to za doktorat ;p.
        • wuika Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 10:34
          Oj, niefajnie. Zapytaj go, co zrobi ze sobą, jak nie machnie tego doktoratu w przeciągu roku? Ma w ogóle jakiś pomysł na życie po uczelni?
          • nasze.kalendarium Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 12:36
            Nie ma pomysłu na życie po uczelni. Jego rodzice są pracownikami naukowymi i innej pracy sobie nie wyobraża.
            Załamujecie mnie, sama się załamuję jak to czytam. M nigdy nie pracował "rynkowo", nie łapał fuch, nie starał się dorobić, w czasie studiów nie pracował.
            • dziennik-niecodziennik Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 12:44
              no to moze niech mu rodzice jakos "załatwią" etat?
              słuchaj, naprawde musicie o tym porozmawiac. po prostu. naświetl mu mozliwe trudnosci i pomyślcie nad rozwiązaniami.
              to sie tak teraz wydaje glupio, ale jak zaczniecie to juz pójdzie. nie masz mu od razu walnąć w twarz że albo praca albo won, ale macie przedyskutowac dany etap waszego życia (tylko bez "jakos to bedzie, rodzice nam pomoga" - bo to własnie bardzo różnie moze byc). pomysl najpierw sama jakie mogą byc sytuacje, potem porozmawiaj z narzeczonym.
              bo naprawde, życie to suka jest, nikogo po głowie nie głaszcze i moze sie zadziać róznie. a jak nie daj Boże dziecko bedzie niepełnosprawne? a jak Tobie sie cos stanie? no musicie o tym pogadac. trzydziestka to dobry moment na bilans i zmiany.
            • chocolate_cake Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 14:26
              Nie ma nic złego w byciu pracownikiem naukowym wink
              Wielu pracowników naukowych nie tak źle zarabia i normalnie się utrzymuje, bez pomocy żony i rodziców.
              Rodzice go przyzwyczaili do tego że nie musiał pracować (dorabiać sobie) w wieku 20-30 lat i tak mu zostało.
              Dla mnie to szok. Sami z mężem dorabialiśmy na studiach, w wieku 25 lat mieliśmy prace na umowę. Ale nikt by nas nie utrzymał. Gdyby on chociaż zrobił już ten doktorat. Może on tak lubi. Kocha swoja dziedzinę nauki. Fajnie, ale chyba jest leniwy skoro nie potrafi zarobić po 30 na SWOJE utrzymanie.
            • obrus_w_paski Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 17:19


              Wez sie tak nie zalamuj, tylko mysl zadaniowo.
              Jeśli chcesz być z tym człowiekiem, to po prostu musisz zmienić swoje zachowanie- dla własnego twojego dobra, bo z twoja aktualna postawa przerażonej dziewczynki daleko nie zajedziesz ani z nim ani z zadnym innym. Być może twoje zachowanie zmobilizuje pana do zmian, podam ci kilka przykladow z zycia własnego:
              - przede wszystkim rozmawiać. Poważnie, nie poważnie, ale rozmawiać. Nie smiac się niewiadomozczego (wciąż czekam na odpowiedz na pytania z poprzedniego mojego postu), tylko gadac, przegadywać. Np. „ a jak będziemy mieli dziecko, to…”, albo „stary, mam już 30 lat i kiedyś chciałabym mieć dziecko, trzeba brac się do roboty i stworzyć warunki, ja mam zamiar zrobić to i to, a ty?”. I nie daj sobie tego pomysłu wybic z glowy: ) mojemu facetowi tak suszyłam glowe (dawno temu, ja wiedziałam ze on nie chce dziecka, sama wtedy nie chciałam, ale bylam pewna ze w przyszłości na pewno będę - słowem zaczelam przygotowywać teren na wszelki wypadek); na spokojnie. Po prostu sobie glosno fantazjowalam „co by było gdyby”. Typu „co by było gdybyśmy mieli corke?”, do jakiej szkoły bys ja zapisal? Chcialbys żeby się uczyla grac na pianinie? Co bys skopiowal z twojego domu rodzinnego? Co bys chciał wprowadzić nowego? Ale w formie rozmowy, a nie przesłuchania. Ja tak robiłam w wieku 20 paru lat. Chlop najpierw panika w oczach, kilka nieudolnych prob wybicia mi pomysłu z glowy, kilka negacji („ja na pewno nie będę miał dziecka, po co mi, nie nadaje się na ojca”wink. A ja po prostu wciąż sobie na glos fantazjowalam wlasnie na „co by było gdyby”. Po jakims czasie facet sam się dolaczyl. Potem sam zaczal na glos sobie wyobrazac. Teraz to już od dawna jest to naszym realnym planem. Jeśli się cos dzieje (typu możliwość zmiany pracy, możliwość większych oszczednosci/ wydatków) to razem mamy na uwadze, ze niedługo możemy mieć dziecko. I to jest piękne, chociaż latwo nie było.
              -oczywiście takie szykowanie terenu trzeba było robic już dawno, ty powinnas teraz zastosować przyspieszona wersje.
              - w tych rozmowach stawiac warunki, tzn sprowadzać tez na ziemie. Tj „żeby mieć dziecko trzeba mieć stale dochody na jakims tam poziomie”. Dac jakiś deadline. Zmusic pana do myslenia na temat swojej przyszłości. Oni często neguja opcje posiadania dzieci (tak, tak, emamy, wasi mezowie nie), maja przecież czas. Lubia się zasiedzieć w wygodzie, nie zawsze lubia zmiany.
              - brac się do roboty; czyli: dbac o siebie. Przygotować excele z comiesięcznymi wydatkami, podzielonymi na dochody: on, ty, jego rodzice. Wjechać na dume. W razie czego zakrecic kurek z kasa. Mowisz mu np., ze w tym miesiącu nie dasz rady zaplacic za gaz ,bo zaczynasz oszczedzac na twoja/ wasza przyszlosc. Niech placi on, wysylaj go po zakupy i nie dawaj kasy, itp.
              - jeśli zakręcisz kurek a rodzice zaczna mu bardziej pomagać, to wjechać na dume albo trzymać sztame z rodzicami. Porozmawiać samej na osobności. Spytac się, czy jak bedziesz miała dziecko to tez będą was utrzymywać? A jak urodza ci się bliźniaki?
              Oczywiście to wszystko ma sens tylko jeśli z tym facetem chcesz być. Teraz pewnie jesteś wsciekla, warczysz na niego i ryczysz gdzies po katach, ale jak się już uspokoisz to się zastanow.
        • chocolate_cake Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 12:04
          Z czystej ciekawości zapytam ile mu płacą na tej uczelni prywatnej? Pytam bo tez pracuję na takowej, ale niewiele mam godzin i jestem zwykłym lektorem języka obcego. Mam tez umowę o pracę w liceum i dużo godzin - to jest moja podstawowa pensja i jest bardzo przyzwoita. Takim prawie doktorom chyba źle nie płacą?
          • beverly1985 Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 20:19
            Jemu płaca czy on płaci?
            • chocolate_cake Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 20:52
              Jak to?
    • lady-z-gaga Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 10:01
      Dobrze zrozumiałam, narzeczony jest częściowo na Twoim utrzymaniu? w takim razie niemożliwe chyba, abyscie tego tematu nigdy nie poruszali?jakie jest jego stanowisko wobec tej sytuacji, jak widzi swoje dochody w przyszłości?
      Bo tu nie aktualny status majątkowy jest ważny, ale podejście pana. Nawet minimalista powinien byc przytomny na tyle, aby umiec liczyc i planowac coś więcej, niż "będziemy żyli długo i szczęsliwie"
      • aqua48 Życie z naukowcem 29.01.15, 10:15
        Jest dość specyficzne, ma wady i zalety. Ja w takim układzie widzę więcej zalet. Mój mąż była na studiach doktoranckich kiedy urodziło się nam drugie dziecko . Sytuacja jak z bajki - mógł poświecić nam wtedy dużo czasu, był w domu i pomagał przy dzieciach. Jako doktor naukowiec może zacząć dorabiać - np. artykułami. Są to niewielkie pieniądze, ale znaczące w budżecie rodzinnym. Po habilitacji, która znowu wymaga poświecenia te dochody sie zwiększają, można poszukać lepiej płatnej pracy, no i rynek przed profesorem jest bardziej otwarty. Ale zrobienie habilitacji zazwyczaj wymaga podróży zagranicznych, starania się granty, kwerend poza miejscem zamieszkania - czyli znowu od partnerki wymaga pewnego poświęcenia. Zastanów się, czy jesteś w stanie sprostać takiemu trybowi życia i wspierać swojego naukowca. Dla mnie to opłacalne - mieć w domu szczęśliwego i spełniającego się partnera, który robi to co lubi i w czym jest naprawdę bardzo dobry. Sfrustrowanym, przemęczonym korpoludkom mówię - nie!
        • kardla Re: Życie z naukowcem 29.01.15, 12:59
          Z ciekawości: co to znaczy dorabiać artykułami? Znaczy takimi do normalnych gazet?

          Podwyżka po habilitacji to zwykle 200-300 złotych.
          • klamkas Re: Życie z naukowcem 29.01.15, 15:40
            U nas były cudne czasy, kiedy dobry szef sypnął premią za każdą publikację (jakaś piękna umowa o dzieło) wink.
          • aqua48 Re: Życie z naukowcem 29.01.15, 15:50
            kardla napisała:

            > Z ciekawości: co to znaczy dorabiać artykułami? Znaczy takimi do normalnych gaz
            > et?

            Do normalnych, do specjalistycznych, taki artykuł to niezły zastrzyk finansowy, tyle, że nieregularny.

            > Podwyżka po habilitacji to zwykle 200-300 złotych.

            Z habilitacją wiąże się perspektywa zostania dość szybko profesorem, a to już inna kategoria płacowa.
      • nasze.kalendarium Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 10:21
        Podejście jest takie, że przecież pisze doktorat, uwielbia swoją uczelnię i nie będzie szukał innej pracy, bo co miałby robić. I najważniejsze to lubić swoją pracę, czerpać z niej satysfakcję. On może mało zarabiać, nie przeszkadza mu, nie potrzebuje samochodu, wyjazdów, itd.
        Koszty utrzymania mamy niewielkie, narzeczonego jego rodzice wspierają. Mam wyższy dochód, mogę jeszcze zwiększać, staram się odkładać ale nie chcę pracować na kilka etatów, w kilku miejscach przez resztę życia.
        Ale głupia mi tak wyrąbać prosto w oczy, że co innego partnerstwo i nie potrzebuje fury-skóry-komóry, ale nie chcę zaorać się jak jego matka.
        • dziennik-niecodziennik Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 10:23
          głupio, głupio. to samo życie. zamierzacie sie podjąć poważniejszego zobowiazania niż wspolne mieszkanie - nauczcie sie o powazniejszych sprawach rozmawiac.
        • ashraf Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 10:23
          I dziecko tez nie potrzebuje samochodow, wyjazdow? Pieluch, ksiazek, piornika... uciekaj, gdzie pieprz rosnie. Maz ma takiego kolege. Calkiem dobry muzyk, kilka lat na uczelni, pracowac poza nia "nie mial czasu", a teraz 34-letni chlop jest bez pracy, bo kolo dobrych posad zakrecili sie mlodsi. Utrzymuje go zona, ale o dziecku moga zapomniec, bo na to ich juz nie stac...
          • dziennik-niecodziennik Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 10:28
            > I dziecko tez nie potrzebuje samochodow, wyjazdow? Pieluch, ksiazek, piornika..

            a to na poczatku, a co bedzie dalej? tak całe zycie dziecko na wakacje nie pojedzie? za co nauka, zainteresowania?...
        • lady-z-gaga Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 10:36
          >I najważniejsze to lubić swoją pracę, czerpać z niej satysfakcję. On może mało zarabiać, nie przeszkadza mu, nie potrzebuje samochodu, wyjazdów, itd.

          W głębi duszy sympatyzuję z takimi poglądami. smile niestety, czasy mamy wyjątkowo niesprzyjające idealistom i dlatego czarno to widzę smile
          Nie ma rady, po latach związku pora na szczerość. Nie możesz uciekac od nieuniknionej konfrontacji i szczerej rozmowy, bo może się okazac, że nie jesteście sobie przeznaczeni.
          • kk345 Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 11:30
            >niestety, czasy mamy wyjątkowo
            > niesprzyjające idealistom i dlatego czarno to widzę smile
            A czy kiedykolwiek były inne???
            • lady-z-gaga Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 11:39
              Oczywiście, że były - za PRLu
              I ja absolutnie za nimi nie tęsknię smile jednak nawet bidny naukowiec bujający w obłokach mogł mieć (czyli "załatwić") mieszkanie i wyżywić dzieci.
              Aspekt ekonomii w skali państwa pomijam, bo nie przekonuję przecież nikogo, że to były dobre czasy i dobra gospodarka. Po prostu tak wtedy było i facet opisany w wątku 40 lat temu nie przerażał potencjalnych kandydatek na żonysmile
              • kk345 Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 11:49
                Nie przerażał tylko dlatego, ze wszyscy żyli biednie i rodzina naukowca nie odstawała od ogółu- ale nawet w tym mitycznym PRLu naukowiec w sytuacji pana powyżej klepał biedę i kokosów do domu zdecydiwanie nie przynosił
                • lady-z-gaga Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 13:26
                  zgadzam się smile
        • obrus_w_paski Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 17:33
          Oh kochaniutka, ale to jest przecież proste.
          Jak mi eks palnął ze on nie potrzebuje duzo kasy to wyjechałam z koleżanka na 3 tygodniiowe wakacje do Brazylii. A potem do nowego jorku. Sama. W międzyczasie oszczędzałam, kupowałam ciuchy, zmieniałam telefon. Dziwnym trafem exowi jakoś nagle zachciało sie miec wiecej kasy.
    • fikus_na Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 10:07
      Mój mąż taki był w młodości wink
      Jak przyszło dziecko, dom, kredyt... To się zakręcił i zarabia, nie kokosy, bo to nie ten typ (jak piszesz), ale na wszystko starcza, a nauki nie porzucił, rozważa teraz habilitację.
    • ashraf Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 10:09
      Moje zdanie jest takie, ze jak ktos do 30 nie ma porzadnego zawodu i chociazby rokujacej pracy, to juz raczej nic z tego nie bedzie. Oczywiscie mozesz liczyc na to, ze "jak sie ozeni, to sie odmieni", ale bardziej prawdopodobne jest to, ze skonczysz harujac na chlopa z ambicjami naukowymi, dziecko, a do tego bedziecie gniezdzic sie w kawalerce.
      • solejrolia Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 10:30
        > Moje zdanie jest takie, ze jak ktos do 30 nie ma porzadnego zawodu i chociazby rokujacej pracy, to juz raczej nic z tego nie bedzie.

        Myślę podobnie.
        Chyba, że nagle coś człowiekiem potrząśnie, nagle i mocno, na tyle mocno, że pojawi się silna chęć zmiany.
        Że gościu zmieni swoje nastawienie- do pracy, do pieniędzy, obudzi się jakaś przedsiębiorczość i w efekcie weżmie sprawy w swoje ręce.
    • wuika Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 10:10
      To Ty wiesz, czy przy postawieniu sprawy jasno: dziecko tak, ale weźże się ogarnij człowieku, pan się weźmie i skieruje do rzeczywistości, czy dalej będzie się zajmował nauką za 'dorzucanie się do rachunków'. Opcja: robimy sobie dzidziusia w momencie, kiedy pan nadal będzie tylko się dokładał, to opcja z gatunku "po moim trupie". Jak się weźmie i zaweźmie, to czemu nie. Ale najpierw niech się weźmie, żeby go (Was) potem rzeczywistość nie przerosła.
      • nasze.kalendarium Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 10:30
        Na tym polega mój bolesny bilans związkowy: M jest świetnym przyjacielem, potrafimy się razem śmiać i rozmawiać, ale jaka jest szansa na to że ponadtrzydziestoletni chlopak się weźmie i zaweźmie, skoro dotąd nigdy tak naprawdę nie pracował pozanaukowo, a jeśli wyleci z uczelni, to będzie bardzo źle.
        • klamkas Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 10:37
          No ale z tego co piszesz i tak i tak wyleci - albo go wyrzucą ze studiów, albo skończy studia i zostanie bezrobotnym doktorem. Inna uczelnia go nie zatrudni, bo nie ma etatów dla swoich doktorantów (chyba, że wybitny specjalista, ale chyba nie?).
        • dziennik-niecodziennik Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 11:07
          powiem Ci tak - JEST taka opcja. moze on po prostu potrzebuje motywacji i mobilizacji. spotykałam sie z takim jednym ktory tak zył aby żyć, nic sie nie rozwijając. to ja go zmotywowałam do zmiany uczelni, skonczenia studiów, znalezienia pierwszej pracy, a potem zmienienia jej na lepsza.
          tyle ze bylismy wtedy sporo młodsi.
          a jak teraz to ja nie wiem. jesli Twój chłop wprost mowi ze nie ma ambicji na jakąkolwiek zmianę to słabo to wygląda.
        • chocolate_cake Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 12:08
          ponadtrzydziestoletni chłopak?
          mężczyzna chyba smile
          • agra1 Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 21:44
            chocolate_cake napisała:

            > ponadtrzydziestoletni chłopak?
            > mężczyzna chyba smile

            Sądząc z opisu to właśnie chłopak. I tu jest pies pogrzebany, on po prostu nie chce dorosnąć i wziąć na siebie odpowiedzialności...
            • chocolate_cake Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 22:06
              Też racja
        • zla.m Re: Odejść czy wspierać 30.01.15, 07:12
          Nie, nie potraficie rozmawiać, skoro na jego opowieści o dziecku, tobie jest głupio powiedzieć kilka zdań oznajmujących: "Dziecko kosztuje, żadne z nas nie ma etatu, macierzyńskiego nie będzie. A - w najlepszym wypadku - w końcówce ciąży i potem przez pierwsze parę miesięcy - ja nie będę pracowała, więc ty powinieneś utrzymać 3 osoby. " To nie są żadne roszczenia ani skok na faceta z kasą, to jest rzeczywistość. Więc, przepraszam za ostre słowa, ale doradzam zastanowienie się nie tylko nad dzieckiem, ale w ogóle nad związkiem, w którym jedno z partnerów boi się mówić o faktach.
    • 18lipcowa3 Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 10:19
      spier. .....c
      • verdana Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 10:35
        Przykro mi - można pisać doktorat i pracować na prywatnej uczelni, ale nie można uznać, że tak ma być, niczego sie nie chce zmieniać, pasja najważniejsza, a pieniądze to sobie zarobi druga strona. To dopuszczalne tylko wtedy, gdy druga strona zarabia naprawdę bardzo dużo i jest z pracy zadowolona. Powiedziałabym "zostań", gdyby pan szukał dodatkowych zarobków, zastanawiał sie nad zmianą pracy, rozglądał sie zza pracą po doktoracie - to OK, teraz zarabia mało, ale czegoś szuka, ma plan.
        Jednak w tym wieku brak wyobraźni jest niebezpieczny.
        • chocolate_cake Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 12:09
          Dokładnie. gdyby pracował jeszcze gdzies na zlecenie, próbował więcej zarobić
    • default Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 10:34
      Piszesz, że nie jest leniwy, bo "czyta, siedzi w bibliotekach, działa naukowo na uczelni, pisze", mnie to średnio przekonuje. Bo może robi to dlatego tylko, że to jego pasja, że to lubi po prostu. A czy w tematach bardziej przyziemnych jest równie pracowity ? Np. czy podejmie się nudnej i męczącej pracy dodatkowej, żeby dorobić trochę kasy, czy poczuwa się do obowiązków domowych ?
      Bo jeśli nie, to nie ryzykowałabym.
      To tak się ładnie mówi "minimalista", że niby taki ideologiczny i w ogóle wyższa duchowość a nie potrzeby materialne, a w praktyce to ten "minimalizm" oznacza, że generalnie ma w nosie wszystko poza rzeczami, które lubi robić - i nigdy nie są to rzeczy, z których rodzina mogłaby mieć jakąś korzyść - czy to materialną, czy w postaci wzięcia na siebie obowiązków domowych i okołodzieciowych.
      Jako przyjaciel, towarzysz, kochanek - OK, ale jako mąż i ojciec - do niczego. I prędzej czy później świadomość, że się samemu ma wszystko na barkach całkiem przesłania to, że facet jest "uroczy, miły, bardzo inteligentny o ogromnej wiedzy, uczciwy, porządny, ciepły".
    • priszczilla Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 10:49
      Proponuję chłopakiem potrząsnąć. Dopóki ty się nie określisz dopóty on będzie myślał, ze wszystko jest w porządku. Powiedz mu wprost, że chcesz założyć rodzinę i mieć dziecko, ale nie dasz rady utrzymywać jej samodzielnie; że wspierasz go finansowo i to też jest dla ciebie ciężar (o ile to prawda). Zapytaj jakie ma plany zawodowe, w jakiś sposób planuje zarabiać na swoje utrzymanie w przyszłości i kiedy konkretnie to nastąpi. Daj mu z tydzień na przemyślenia i wróć do tej rozmowy. Monitoruj efekty. Jeśli przez rok nic się nie zmieni to będziesz musiała podjąć decyzję - zostajesz z nim mając w perspektywie utrzymywanie go oraz waszych ewentualnych dzieci do końca życia, albo szukasz sobie kogoś innego.

      Porzucić chłopaka nie mówiąc mu dlaczego byłoby nie fair. Należy mu się jasna informacja.
    • atena12345 Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 11:11
      nie jestem w wieku Twojej teściowej, więc się nie wypowiem wink
    • mamma_2012 Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 11:16
      Słabo to widze, jesli facet po 30 nie próbuje sie usamodzielnic. To nic innego, jak wieczny student, ktory zamiast snuć sie miedzy wydziałami zadokowal o poziom wyżej, utrzymywany przez kochankę i matkę.
      Na przyjaciela moze sie nadaje, na męża i ojca juz niekoniecznie.
      Czy ten doktorat to przynajmniej z jakiejs "rynkowej" dziedziny czy nagle sie okaże, ze nadaje sie tylko na taśmę produkcyjna, po10 latach studiów?
      • nasze.kalendarium Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 12:40
        Nie jest z rynkowej dziedziny. Humanistyka.
        Nie czuję się kochanką, zaręczyliśmy się, nasze rodziny się znają, mieszkamy razem.
    • helufpi Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 11:21
      Już to pisałam - praca naukowa dla młodych ludzi to w Polsce hobby. Bardzo drogie. Niewielu na nie stać, w zasadzie tylko tych, którzy mają silne oparcie w rodzicach. Po pewnym czasie to hobby zaczyna się zwracać, ale rzadko przed czterdziestką. Dla kobiety chcącej mieć dzieci - za późno, dla mężczyzny bez własnego majątku/źródła dochodu/bogatych rodziców/obrotnej żony - też za późno.
      Przejdź się po korytarzu uczelni - na niejednym wydziale udałoby się ułożyć drzewo genealogiczne na podstawie tabliczek na drzwiach. To niekoniecznie nepotyzm - jak kiedyś mi się wydawało, to pragmatyka.
      • helufpi Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 11:29
        A jeszcze dodam, że po obronie i przejściu na etat adiunkta robi się... jeszcze gorzej. Tzn. stypendium doktoranckie w przeliczeniu na obowiązkową liczbę godzin dydaktycznych jest korzystniejsze niż pensja adiunkta. Mówię tylko o OBOWIĄZKOWEJ liczbie godzin dydaktycznych, faktyczna liczba godzin, przez które pracujesz jest i tak zawsze - jak to w systemie feudalnym - zależna od władcy.
        Ale skoro twój chłopak nie ma stypendium i nie może liczyć na etat - to przynajmniej ten problem go nie dotyczy.
        • katia.seitz Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 11:59
          Bez przesady.
          Osobiście pracuję na uczelni, do 40-tki jeszcze mi daleko, ale to "kosztowne hobby" już mi się zwraca. Mimo iż w międzyczasie dorobiłam się dwójki dzieci. Pensja etatowa adiunkta na mojej uczelni jest nieco wyższa od średniej krajowej, ale można sobie jeszcze "dorobić" pieniędzmi z grantu. Dodając jedno i drugie, zarabia się może bez rewelacji, ale całkiem przyzwoicie - jak najbardziej można z tego utrzymać rodzinę.
          (Aha, nie mam układów rodzinnych, jestem pierwszą w mojej rodzinie osobą z doktoratem, a moja mama była pierwszą osobą z tytułem magistra wink

          Z tym że:
          1. Rzeczywiście przez parę lat (okres robienia doktoratu) trzeba mieć silne wsparcie w rodzinie. Chociaż...teraz jest sporo programów stypendialnych skierowanych właśnie ku doktorantom (np. Preludium) - można z tego wyciągnąć 2 tysiące na rękę, jeśli dodatkowo ma się 800 zł czy 1000 zł stypendium uczelnianego, to można z tego jakoś wyżyć przez ten czas).Oczywiście stypendia nie są dla wszystkich, stąd - patrz punkt 3.
          2. Rzeczywiście wolnych etatów na uczelniach jest niewiele w stosunku do liczby osób broniących doktoraty, więc trzeba mieć naprawdę dobry dorobek / szczęście / dobry układ (niekoniecznie o charakterze układów rodzinnych)
          3. Trzeba zapieprzać. Tak podczas pracy nad doktoratem, jak i później. Badać, czytać, pisać, publikować. Publikacje to dobry dorobek, a dobry dorobek to szansa na granty, granty to szansa na przyzwoite zarobki. Nie ma więc czasu na lenistwo i smętne marudzenie.
          • helufpi Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 14:13
            Pen
            > sja etatowa adiunkta na mojej uczelni jest nieco wyższa od średniej krajowej
            Na mojej wynosiła 2 tys. na rękę. I na innych uczelniach było podobnie, generalnie wszyscy zdolniejsi znajomi albo wyjeżdżali z kraju, albo odchodzili do biznesu. Jeśli to się zmieniło - to świetnie, bo nauka to fajna sprawasmile
          • berdebul Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 15:55
            Pisałaś preludium? Ja tak. I dostałam w recenzji między innymi uwagę że mam zbyt niską liczbę cytowań zewnętrznych. wink To naprawdę słaba opcja, liczyć że dostanie się na samym początku grant.
            • klamkas Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 16:06
              W Preludium? Cytowania? O mamo, jest gorzej niż myślałam.

              Znajomy doktorant miał w recenzji śmieszniej - on miał maksymalną liczbę punktów za dorobek, ale zjechali jego promotora za zbyt słaby i też chłopak nie dostał. Inni - zbyt wysokie wynagrodzenia (w czasach sprzed wytycznych NCN), po czym złożyli ten sam wniosek z obniżonymi wynagrodzeniami i w recenzji przeczytali, że wynagrodzenia są za niskie i za te pieniądze nikomu nie będzie chciało się pracować.

              Tak to jest liczyć na granty... wink
            • katia.seitz Re: Odejść czy wspierać 30.01.15, 15:44
              Miałam dawny grant promotorski, teraz mam NCN-owską Sonatę. Nie dostałam za pierwszym razem, ale za drugim się udało. I zgadza się, że w recenzjach potrafią pisać rzeczy, po których zęby bolą wink Jest tak jak piszecie, nie można na to liczyć jak na pewnik.
              Kiedyś mój mąż stwierdził, że powinnam po prostu zarzucać możliwie liczne wędki, i w końcu na którąś coś się złapie. Składać wnioski gdzie się da, pisać artykuły i wysyłać gdzie się da, nie zrażać się że odmówią raz i drugi, poprawiać i wysyłać znowu. Jakoś idąc tym trybem, do tej pory mi się wiedzie nie najgorzej (choć mam na koncie sporo odrzuconych wniosków i artykułów).
      • kosc_ksiezyca Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 17:48
        Bardzo drogie. Niewielu na nie stać, w zasadzie tylko tych, którzy mają silne oparcie w rodzicach.

        Albo się pracuje poza uczelnią. Trudne, ale się da. Pozdrawiam znad 2. rozdziału.
    • e_dyta27 Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 11:27
      a ile mniej więcej ty zarabiasz? Bo myślę, że to ma zasadnicze znaczenie, jaki by był wasz przyszły dochód. Jeśli tyle, że wystarczy na życie dla 3 osób, to rodzaj pracy partnera może być zaletą (dużo czasu)
      • chocolate_cake Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 11:39
        Facet ma ponad 30 lat i zarabia niewiele w pracy,która nie jest stała. Jest mądry, pisze doktorat, pracuje ze studentami. Wszystko fajnie gdyby miał 24-26 lat. Nie doradzę ci ale ja sobie tego nie wyobrażam
    • e-kasia27 A czy on chce mieć dziecko? 29.01.15, 11:32
      Napisałaś, że Ty chcesz, ale nic na temat tego,czy on chce.
      Rozmawialiście w ogóle o tym?
      Może jemu jest dobrze, tak jak jest i wcale nie ma w planach dzieci?

      Teściowie wspierają?
      Może i Ciebie będą wspierać, jak im wnuki urodzisz, a może nie, bo to karierę syna zaburzy??

      Nie masz stałej pracy.
      A co będzie, jak trafisz do szpitala na sześć miesięcy z powodu zagrożonej ciąży, albo będziesz musiała w domu leżeć?
      Z czego wtedy będziesz żyła?
      Masz jakieś wyjście awaryjne na nieprzewidziane przypadki?
    • obrus_w_paski Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 11:38
      A ja sie wylamie I powiem, ze widze wine w obydwojgu.

      Hellou, co to ma znaczyc, ze trzydziestoletniej babie „głupio” jest rozmawiać ze swoim narzeczonym (!) o pieniądzach albo o tych jak wyobrazaja sobie wspólne zycie?! Say what? To o czym wy rozmawiacie? Chichoczecie się ogladajac kreskowki? Z tego tak się niby zasmiewacie (bo piszesz, ze można się z nim posmiac). Piszesz, ze jest twoim przyjacielem, no to o czym z nim będziesz rozmawiać jak nie o przyszłości i o wspólnych planach? Nie rozumiem tego.

      On ci mowi, ze nie potrzebuje wyjazdow? To mu mówisz, ze ty potrzebujesz. Nie wyobrażam sobie zycia bez wakacyjnych wyjazdow szczerze mowiac. Lata swietlne temu mojemu facetowi tez nie w glowie były wyjazdy, dzięki mnie zwiedzil pol swiata i teraz sam z siebie robi mega oszczednosci i plany wlasnie na urlopy.

      I wylamie się po raz drugi: jest wielu facetow, którzy nie mysla o dzieciach, którym w ogole to nasze „co by było gdyby” nie przychodzi do glowy, co nie znaczy ze sa z gruntu zli i nie rokuja. Oczywiście mezowie emam byli inni i to oni namawiali na dziecko, podczas gdy one robily karierę, ale ja mam inne zdanie na ten temat. Wiec uważam, ze spokojnie możesz zacząć suszyc glowe. Ale „z glowa”; czyli fantazjować o tym dziecku. Rozmawiac. Ale nie „kochanie, musimy porozmawiać”, tylko po prostu rozmawiać o dziecku, o tym jak to sobie wyobrazacie, potem z czego będziecie zyc- fantazjować. Wlasciwie to powinnas była to robic już od dawnawink i potem zobaczysz jak reaguje. Ja tak robiłam z moim facetem (ale bardzo dawno). Na początku w ogole nie wyobrazal sobie dziecka, teraz wie ze ja dziecka chce, co więcej- on chce mieć dziecko. I zmienil bardzo dużo- zdobyl kolejne uprawnienia, znalazł stala i stabilna prace (Wczesniej takiej nie miał).

      Aha, polecam jeszcze zimny prysznic, tj co miesięczny excel z wydatkami. Możesz w tym swoim excelu dodac rubrykę „narzeczony” i wpisywac tam kwoty, które wydajesz tylko na niego. I rozmawiać o kasie. Nie musi zarabiać kokosow, ale powinien być w stanie was utrzymać.

      I teraz najważniejsze- żeby zmienić inna osobe, najpierw musisz się zmienić ty. Wg mnie ten facet ok, może nie ma zbyt welu potrzeb, ale na pewno nie wie, ze ty je masz. Chciałabym wiedzieć skad wiesz, ze jest twoim przyjacielem, o czym w ogole rozmawiacie i z czego się niby tak smiejcie, skoro normalnie o zyciu i wspólnej przyszłości nie jesteś w stanie rozmawiać?
      • aandzia43 Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 12:21
        Lubię to! big_grin
    • karolinka.f Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 11:45
      Czekaj, czekaj.
      A kochasz go? Chcesz spędzić z tym facetem resztę życia? Lubicie ze sobą rozmawiać?
      • tak_to_nowy_nick Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 13:36
        > Czekaj, czekaj.
        > A kochasz go? Chcesz spędzić z tym facetem resztę życia?

        Hahaha NARESZCIE ktoś zadał to pytanie! big_grin Czytam i czytam., a tu przez ponad pół wątku tylko kasa i kasa: e-matki siedzą i w excelowych tabelkach wyliczają współczynnik szczęścia w małżeństwie tongue_out
        • cosmetic.wipes Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 13:45
          Kochać to sobie pani może bez ślubu i bez dziecka, nikt jej nie broni. A samą miłością potomka nie wykarmi, nie odzieje i nie wykształci.
        • priszczilla Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 13:56
          Moim zdaniem oczywistym było, że kocha. Inaczej nie mieszkaliby razem, nie myślałaby o dzieciach z nim, i w ogóle nie miałaby dylematu.
        • redheadfreaq Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 13:59
          Tak tak, a potem wróci taka sierota za pięć lat, umordowana katarami, pieluchami i z mężem-takim-kochanym-i-z-pasją (tylko, że zarabia od okazji do okazji, a właściwie to w domu go nie ma w ogóle, bo siedzi w bibliotece), to usłyszy, że "widziały gały co brały". Sorry, romantyczna miłość, co wszelkie przeciwności zwycięża to tylko w filmach Disneya i romantycznych komediach, a żarcie nadal ni cholery nie spada z nieba, metraż od ciepłego rozmawiania też nie rośnie.

          Ja nie każę (zresztą nikt autorce nic nie każe, ona sama wybierze, co zamierza zrobić) autorce rzucać pana w diabły i łapać jakiegoś korposzczura z dużą liczbą zer na koncie. Autorka sama ma wątpliwości i ma je wyjątkowo słuszne.
    • slona78 Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 11:47
      Miałam podobny problem. Mąż ma pracę, którą bardziej traktuje jako hobby, to ja zarabiałam na dom. Ale jakieś osiem lat temu postawiłam warunek (z wyliczeniem kosztów utrzymania nas na dobrym poziomie), że albo do 40-tki się wybije w tym co robi, albo zmienia branżę. Robiłam dokładne wyliczenia ile kosztuje nas życie, wyjazdy, wakacje, i jeśli chce, żeby nasze życie nadal tak wyglądało - to musi zarabiać określoną kwotę, bo ja nie wytrzymam wiecznego ciśnienia, a poza tym po 40-tce wymieniamy się rolami. On zarabia, ja odchodzę z korpo. Udało się. Nie jest jeszcze idealnie, ale mój mąż w końcu zdjął ze mnie odpowiedzialność za finanse, ja się rozstałam z korporacją. Mam wrażenie, że mąż wcześniej nie miał świadomości, że jest dorosły, nie czuł się odpowiedzialny za cokolwiek.
    • zonkidlo Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 11:52
      Nie chce mi się czytać wszystkiego, ale powiem tak: jeśli uważamy, że jest równouprawnienie, to musimy zakładać, że obok związków, gdzie mężczyzna utrzymuje dom, będą również takie, w których to kobieta ma lepiej płatną pracę, utrzymuje rodzinę a mężczyzna poświęca więcej czasu na dom i dzieci. Pytanie, czy taki układ Wam obojgu odpowiada. I czy jesteś w stanie utrzymać Waszą rodzinę. Zauważ, że gdyby Twoje pytanie zadał mężczyzna, otrzymałby głównie odpowiedzi w stylu: znajdź lepszą pracę.
      Układy małżeńskie, w których jedna ze stron prawie nie zarabia są w Polsce powszechne. Tylko na ogół stroną żyjącą na czyjś koszt są kobiety.
      Mnie by odpowiadał układ z fajnym jak piszesz facetem, gdybym to ja miała utrzymywać rodzinę. Pod warunkiem, że ów mężczyzna godziłby się z konsekwencjami tego układu. Oczywiście nie oznaczałoby to, że ja się miksuję z opieki nad dziećmi czy zajmowania się domem. Ale gdyby tylko moja praca miała nas zabezpieczać finansowo, w sytuacji kolizji, musiałaby być stawiana nad powiedzmy hobby pana.
      • dziennik-niecodziennik Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 11:57
        wszystko fajnie, tylko jest JEDNA zasadnicza blokada - ciąża i wczesne macierzyństwo. w tym jej facet nie wyręczy. jesli dziewczyna bedzie mogła pracowac to git - ale jak nie bedzie mogła? nie ma etatu, nie bedzie miec zapewnionych finansów. jesli przynajmniej w tym okresie facet sie nie zepnie i ich nie utrzyma to ja tego nie widze całkowicie.
        • anusia_magda Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 12:04
          właśnie wszystko może być pięknie , ładnie ale jak brakuje pieniędzy to juz nie jest tak różowo i wtedy wspólne rozmowy i smianie się nie pomogą a jak się ma dziecko to i samochód jednak by sie przydał i większe lokum ect...
          • zonkidlo Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 13:56
            No ale kobieta może zarobić te pieniądze? Czy tylko mężczyzna?
            • ashraf Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 14:01
              Oboje. Wiszenie na malzonku, niezaleznie od plci, jest nieodpowiedzialne.
              • zonkidlo Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 14:19
                Zgadzam się w 100%. Ale widzę, niestety, że na forum jest akceptowana sytuacja pani wisi na panu. Natomiast w drugą stronę: wzburzenie!
                • ashraf Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 14:24
                  Nie wiem jak na forum, ale dla mnie obie sytuacje sa nieakceptowane. Ani pani-bluszcz, co to raczek sobie praca nie skala, ew. hobbystycznie, zleceniami typu "dorobie 300 zl w miesiacu", no ale przeciez ona ogarnia dom i dzieci jak nikt, wiec nie musi... Ani pan-kogut domowy, rozwijajacy sie naukowo, bez konkretnego przelozenia na stan konta. Kazde z malzonkow musi byc w stanie utrzymac rodzine.
                  • zonkidlo Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 14:29
                    Kariera naukowa też często przynosi profity, ale z czasem. To, że mąż nie zarabia dużo na jakimś etapie, nie znaczy, że nie będzie zarabiał w przyszłości. Nie chodzi o to, żeby zarabiali całe życie, w każdym roku równo. Za lat 10-15 pani może mieć kłopoty z pracą, a pan może być rozchwytywanym naukowcem/profesorem. To jest dla mnie partnerstwo: wzajemne dawanie sobie życiowych szans.
                    • chocolate_cake Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 14:32
                      Ale jakie szanse skoro od 5 lat pisze doktorat i zarabia grosze
                    • ashraf Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 14:34
                      Ale dziecko i rodzina kosztuja juz, a nie za 10 czy 15 lat. I podejmujac decyzje o zalozeniu rodziny bierze sie pod uwage sytuacje na teraz oraz jej prawdopodobny rozwoj w najblizszym czasie. A jak pan za te 10 lat nie bedzie rozchwytywanym naukowcem? Zreszta wiesz, najczesciej jest tak, ze jak sie kogos pieniadze nie trzymaja, to raczej nie zaczna. Szczegolnie po 30. I szczegolnie pana, ktory chce dziecko, ale mieszka w kawalerce, jest na utrzymaniu rodzicow i " nie potrzebuje samochodu, wyjazdow i jest minimalista".
                      • zonkidlo Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 17:36
                        Wiele pań w takiej sytuacji decyduje się na dzieckowink Budzi we mnie sprzeciw nierówne traktowanie ze względu na płeć. Niezależnie od innych argumentów. W nauce wiele rzeczy się dzieje powoli. Ale to już na inną dyskusję. W tej widzę rzecz tak, że kobieta w podobnej sytuacji decyduje się na dziecko. Mężczyzna nie może zająć się dzieckiem, mając pracującą żonę? Może. Akurat praca na uczelni bardzo sprzyja pogodzeniu obowiązków z rodzicielstwem.
                        • ashraf Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 20:53
                          Dla mnie płeć jest bez znaczenia. Szczególnie mając dziecka trzeba mieć dwa porządne źródła utrzymania.
                        • klamkas Re: Odejść czy wspierać 30.01.15, 10:45
                          A kto utrzyma tą rodzinę jak pani w ciąży wyląduje w szpitalu? A nawet jak wszystko będzie ok. Kto ich utrzyma przez pierwsze miesiące po porodzie kiedy pani nie będzie w stanie pracować?

                          W układzie z niepracującą panią jest prościej - bo niezależnie od ciąży i połogu pan nieprzerwanie zarabia.
                          • zonkidlo Re: Odejść czy wspierać 30.01.15, 10:53
                            Pani może zarobić więcej i odłożyć. To jest bardzo ciekawe zjawisko, że kobieta z byle jakim/żadnym dochodem może zajść w ciążę, a mężczyzna z byle jakim dochodem na dziecko się decydować nie powinien. Czyli konserwa: to mężczyzna powinien zarabiać na dom. Naprawdę uważacie, że kobieta nie jest w stanie zarobić na dom? Strasznie mi to tęchnie przeszłością.
                            A ja myślałam, że czasy się zmieniły!
                            Emancypacja kobiet w naszym kraju jeszcze nie nadeszła?
                            Czy występuje tu wyjątkowo duże nagromadzenie kobiet, którym jest ona zwyczajnie niepotrzebna?
                            • klamkas Re: Odejść czy wspierać 30.01.15, 10:59
                              Myślę, że ta konkretna kobieta nie jest w stanie - gdyby była, to by nie panikowała, że tak się nie da, nie uważasz? Co więcej - to kobieta nie mająca umowy o pracę, więc po porodzie szef wcale nie musi jej przyjąć na to zlecenie, więc oszczędności musiałyby być na tyle duże, żeby pozwolić spokojnie przeżyć ciążę i pewnie z 6 miesięcy po. Niełatwo zgromadzić takie oszczędności w krótkim czasie.
                              • zonkidlo Re: Odejść czy wspierać 30.01.15, 11:13
                                Skoro ma g.wnianą pracę, to może nie powinna mieć dziecka, nie sądzisz? A jeśli chce mieć dziecko, może powinna poszukać lepszej pracy? Najpierw? Dlaczego oczekujesz, że w tej relacji tylko mężczyzna coś powinien zmienić?
                                Dla mnie jest mega nieodpowiedzialnością jechać na śmieciówkach i myśleć o dziecku.
                                Nie wiem dlaczego kobiety uważają, że jedyną osobą odpowiedzialną w związku powinien być mężczyzna. Naprawdę wszystkie jesteście w związkach, w których to facet na Was zarabia?
                                • klamkas Re: Odejść czy wspierać 30.01.15, 11:23
                                  Ja tak twierdzę, zresztą w swoim poście do autorki napisałam właśnie, że sama nie jest w idealnej sytuacji i powinna to zmienić. Tutaj problem jest nieco inny - to partner chce dziecko już i nie zamierza nic zmieniać przy czym nie wiemy, czy deklaruje chęć bycia kurem domowym i całodobową opieką do dziecka. Jechać na śmieciówkach i myśleć o dziecku jest nieodpowiedzialnie - a nie zarabiać wcale i myśleć o dziecku i jednoczesnej utracie jedynego dochodu (czyli dochodu partnerki) jak pan z wątku? wink.
                            • dziennik-niecodziennik Re: Odejść czy wspierać 30.01.15, 11:00
                              emancypacja emancypacją, ale nie wpadnimy w druga skrajność.
                              przedstawiasz wizję że pani jak chce miec dziecko to musi sobie na nie zarobić, odłożyc, potem urodzić, odchowac i dalej utrzymywac. a pan sie ograniczy do przyjemniejszej czesci zmajstrowania tego dziecka. no troche to dziwnie sie rozkłada, nieprawdaz?
                              w układzie gdy kobieta nie pracuje występuje zazwyczaj wyrazna polaryzacja - pan ogarnia prace zarobkową, pani ogarnia dom i dzieci. a T postulujesz wizję gdzie pani ogarnia zarobki, dom i dziecko, a pan - co własciwie robi?...
                              • zonkidlo Re: Odejść czy wspierać 30.01.15, 11:08
                                Ja takiej wizji nie postuluję. To tutejsze forumki nie są w stanie wyobrazić sobie rodziny, w której mężczyzna i kobieta zamieniają się rolami.
                                To Ty uważasz, że kobieta "ogarnia zarobki, dom i dziecko".
                                Bo w głowie Ci się nie mieści, że domem i dziećmi może się zająć mąż, który pracuje w mniejszym wymiarze godzin.
                                To takie trudne zrozumieć że są na świecie faceci, którzy dobrze zajmują się swoimi dziećmi?
                                • dziennik-niecodziennik Re: Odejść czy wspierać 30.01.15, 11:16
                                  puk puk
                                  mieści mi się, bo sama taką rodzinę uskuteczniam. mó maż od poczatku miał dosc nietypowo rozłożone godziny pracy, co pozwalało mu przejąć połowę opieki nad dzieckiem - i pisałam to na tyle dawno ze nie mozesz powiedzec ze wymysliłam na potrzebe wątku smile I zawsze tez pisałam ze ja zarabiam wiecej od mojego meża.
                                  jesli pan ogarnie dom i dziecko to ok. JESLI. i tylko pod takim warunkiem.
                                  dlatego ja nie postuluję porzucenia partnera a powazną rozmowe na ten temat.
                                  • zonkidlo Re: Odejść czy wspierać 30.01.15, 13:44
                                    Czyli się rozumeimy, choć się nie od razu zrozumiałyśmysmile
                                • ashraf Re: Odejść czy wspierać 30.01.15, 11:16
                                  A musza sie zamieniac rolami? Emancypacja nie polega na tym, ze chlop idzie do garow, a baba zarabia, tylko na podziale obowiazkow i odpowiedzialnosci. Moj maz wspaniale zajmuje sie dzieckiem, rownoczesnie nie uchylajac sie od zarabiania na rodzine.
                                  • zonkidlo Re: Odejść czy wspierać 30.01.15, 13:47
                                    To zamienić rolami było w kontekście. Że jak kobieta pracuje, to wtedy pracuje, zajmuje się dzieckiem, domem, a pan nic.Taki skrót na skrót.
                                    Zdecydowanie jestem za podziałem obowiązków w domu na dwoje i pracą zawodową obojga. Upieram się tylko, że mężczyzna nie musi koniecznie zarabiać więcej niż kobieta. Ale ich wspólna sytuacja finansowa powinna być bezpieczna i stabilna.
                                    W sytuacji, którą opisuje autorka wątku, żadna ze stron takiej sytuacji nie ma.
                                    • ashraf Re: Odejść czy wspierać 30.01.15, 13:50
                                      Oczywiscie, ze nie musi. Co nie znaczy, ze moze przynosic do domu 500 zl i realizowac sie naukowo, skoro planuje rodzine.
                • pole_koniczyny Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 18:25
                  >Zgadzam się w 100%. Ale widzę, niestety, że na forum jest akceptowana sytuacja pani wisi na panu. Natomiast >w drugą stronę: wzburzenie!

                  Może nie czytam tego forum bardzo często, ale raczej nie jest powszechnie akceptowana. Ani na emamie ani w życiu. Zapewne są wyjątki, ale mówiąc szczerze to od dawna nie spotkałam się z przyklaskiwaniem sytuacji w której to pensja mężczyzna jest jedynym źródłem dochodu, a kobieta ma zerową niezależność finansową. Większość ludzi zdaje sobie chyba dziś sprawę z niebezpieczeństw takiej sytuacji i stosuje ją co najwyżej przejściowo.
              • chocolate_cake Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 14:33
                oczywiście że oboje
        • mandolinka.bramborova Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 12:30
          >wszystko fajnie, tylko jest JEDNA zasadnicza blokada - ciąża i wczesne macierzyństwo.

          To jedna kwestia, a druga, że w Polsce kobietom jest trudniej o pracę - bo jak nie ma dzieci, to pracodawca uzna, że zaraz zajdzie, a jak już ma dziecko, to też niefajnie, bo będzie chodzić na zwolnienia, bo dziecko będzie chorować.
          • dziennik-niecodziennik Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 12:35
            etam, powie ze ma odchowane i zaopiekowane i bedzie ok.
            • mandolinka.bramborova Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 12:53
              Teoretycznie to nie powinna mówić nic, bo takie pytanie chyba nie powinno paść na rozmowie kwalifikacyjnej. Ale potem przyjdzie umowa na okres próbny i dziecko się rozchoruje, raz i drugi - i wtedy problem sad
              • dziennik-niecodziennik Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 13:04
                no ale skoro pan jest elastyczny to niech dziecia ogarnia.
                bo jak on ma byc taki elastyczny a ona ma chodzic na zwolnienia - to ja tego wcale juz nei widze.
              • zonkidlo Re: Odejść czy wspierać 29.01.15, 13:54
                Wydawało mi się, że z mojego postu wynika właśnie to, że to mężczyzna będzie wówczas zostawał z dziećmi z domu. Więc dlaczego choroba dziecka miałaby stwarzać problem? Dlaczego tylko kobieta może zostawać z chorym dzieckiem w domu?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja