ezmd99
14.02.15, 18:00
Rok temu porzucił mnie mąż. Mam 15-letnia córkę i tu jest problem. Od ponad roku dziecko jest mnie uczepione niczym 5-latek. Żadnych koleżanek, żadnych wyjść, tylko mama i mama. Tak naprawdę czuje się jakbym miała na stanie 2-3 latka, a nie prawie dorosła pannicę. I po prostu jestem zmęczona, zniecierpliwiona i mam dość. Tata dziecka płaci alimenty, dzwoni do córki. Po rozmowach ze mną obiecywał,ze raz w miesiącu ( jeden weekend) się nią zajmie. Ale a to chory, a to zmęczony a, to pracuje, a to... Nie mamy żadnej rodziny, z mojej strony tak 100% żadnej, od strony męża, akurat ten rok to czas chorób. Córka do psychologa nie pójdzie. Nie, bo nie. Na siłę jej nie zaprowadzę. Właściwie to nie wiem , czego chcę od was. Wsparcia, nie wiem. Aha, od razu napiszę, eks już nie mieszka w naszym mieście, przeprowadził się do kochanki, ale pracuje w dalszym ciągu w naszym mieście. Codziennie dojeżdża. Jestem na tyle zmęczona, że chwile bez córki to radość, np 5 minut jak wyjdzie do sklepu. Może coś ze mną nie tak. Temat rozstania przerobiony, już nie boli, więc nie o to chodzi. Pozbierana jestem.