Dodaj do ulubionych

Dobra współpraca ze szkołą. Czyli jaka?

16.02.15, 08:57
Nick nowy.
Bo się wstydzę, bo jestem bezradna.
Mam problemowe dziecko. Ma 10 lat. IV kl. Ma problem z nadruchliwością i hamowaniem reakcji, czyli np. odmawia wykonywania poleceń. Siadaj. - nie. Rób. -Nie. . Boleśnie przeżywa niepowodzenia. np. jak widzi, ze nie poszła, tak jak chce, klasówka, odmawia oddania. Co dodatkowo ściąga gromy.
Czasem. Zdarza sięCzęstotliwość- pojedyncza lekcja raz na kilka tygodni. W międzyczasie wyróżnia się aktywnością. Do zrobienia czegoś dodatkowego pierwsze, do pomocy pierwsze.
Nie neguję problemu. W domu są rozmowy, tłumaczenie, kary. Dziecko pod opieka psychologa.
I teraz postawa szkoły.
Mam się za współpracującego rodzica. Chodzę do szkoły dobrowolnie, rozmawiam z nauczycielami, Powtarzam - nie neguję problemu. sama zgłosiłam w klasie potrzebę zajęć z psychologiem szkolnym. Oczekiwałabym jakiejś pomocy ze strony szkoły, wychowawcy. Dostaję wyłącznie informacje o nieodpowiednim zachowaniu. I wpis wychowawcy pt. dziecko (cytat dokładny) "miało focha" na lekcji i odmówiło wykonywania poleceń. Żadnego dociekania, co się stało na jaki temat, o co chodzi.
Pytania o przyczyny i chęci zrozumienia na jaki to temat. czy ja nieadekwatnie oczekuję od wychowawcy takiego kroku? Może jestem idealistką? Matką roszczeniową?
Rozmawiam domu o sytuacji i okazuje się że to reakcja na frustrację. Uznała, że nie ma szans. Zachowanie złe. nie neguję, tez nie chcę by tak reagowała, ale rozumiem przyczynę.
Mogę czegoś oczekiwać od szkoły? jak ułożyć tę współpracę? Potrzebuję pomocy, bo reakcja nauczyciela na zachowanie kt interpretujemy np. krnąbrne, nieposłuszne agresywne dziecko jest zapewne inna, niż na zachowanie- dziecko ma kłopot z kontrolę emocji, nie radzi sobie z trudnościami, zdarza mu się wtedy reagować źle...
ja wiem nauczyciel człowiek, przeciążony, sfrustrowany, nie ma czasu, ale czy to usprawiedliwia jego frustracje i tekst:ty gó...aro, należałoby ci się trzepnięcie w łep?
Obserwuj wątek
    • asia_i_p Re: Dobra współpraca ze szkołą. Czyli jaka? 16.02.15, 09:16
      Teksty nauczyciela trzeba zgłosić dyrekcji. Skoro ja się mogłam powstrzymać do trzech naprawdę prowokujących szesnastolatków, on/one się może powstrzymać w stosunku do jednej dziesięciolatki. Nauczyciel do wymiany, moim zdaniem. A jak sobie radzą inni nauczyciele? Bo to czwarta klasa, od każdego przedmiotu jest inny. Jeżeli nikt z dzieckiem sobie nie radzi, to albo jest to wyjątkowo słaba szkoła - też możliwe - albo jednak problem jest większy niż się na pozór wydaje.

      Drugi problem to psycholog. Skoro dogadał się z dzieckiem co do pochodzenia problemów, które ewidentnie dziecku i otoczeniu utrudniają życie, to czy robi coś, żeby dziecku pomóc się tych problemów pozbyć? I mam tu na myśli nie problemy z samymi emocjami, tylko problemy z wyrażaniem tych emocji. Bo jeżeli psycholog pracuje tylko z emocjami, a zachowania zostawia w spokoju, zakładając, że jak dziecko z emocjami się upora, to się i zachowania poprawią, to takie podejście moim zdaniem się sprawdza, jeżeli dziecko żyje w izolacji. Mnie w tej chwili nie chodzi tylko o komfort otoczenia, ale bardziej o to, że dziecko buduje w tej chwili w otoczeniu swój określony obraz, pal diabli, że u nauczycieli, bo oni powinni być wytrenowani do patrzenia na dziecko wciąż świeżym okiem (choć w tej szkole chyba nie są, z tego co piszesz), gorzej, że u rówieśników. I za parę miesięcy psycholog skończy z dzieckiem pracę, dziecko będzie sobie lepiej radzić z frustracją, tylko rówieśnicy będą już zrażeni, łatka "obrażalskiej" czy "sfochowanej" przypięta.

      Dziecku oprócz zrozumienia jego emocji potrzebny jest trening umiejętności społecznych. Takie zajęcia, na których ktoś mu da bezpośrednie narzędzia co robić w danej sytuacji, skoro własne emocje na razie kierować jej nie mogą. Czy psycholog robi z nią coś takiego?
      • matka.z.trudnosciami Re: Dobra współpraca ze szkołą. Czyli jaka? 16.02.15, 09:29
        Nie ma dymu bez ognia. I dziecko ewidentnie tez ma problem.
        Szkoła też raczej kiepska. Już 2 dzieci z tej klasy matki zabrały ze szkoły. nie z klasy, ale właśnie ze szkoły. Dzieci problematyczne( jedno - lękowe, drugie- niepokorne, ale to chyba pokazuje ze szkołą sobie z takimi nie radzi. I nie ma żadnych standardów pomocy a jedynie karania. Klasa jest rekonstruowana. Zrobiono misz- masz ze wszystkich III, więc jest to kompletnie nowa konfiguracja. Pomieszane dzieci z naboru 6 i 7- letnie.
        Psycholog zajmuje się tez pomocą w zachowaniu.
        • aqua48 Re: Dobra współpraca ze szkołą. Czyli jaka? 16.02.15, 09:36
          Nauczyciel nie ma żadnej fachowej podbudowy w postępowaniu z dziećmi trudnymi i nie stara się zdobywać wiedzy na ten temat. A już jedno takie dziecko potrafi skutecznie zmienić atmosferę w klasie i zachęcić inne (skoro X nie oddał sprawdzianu i uszło mu, to ja też nie oddam, bo co mi zrobi?)
          Klasa rekonstruowana to dodatkowa trudność dla wszystkich. ale o integracje trudno przy takim zachowaniu nauczyciela. Ja bym dziecko przeniosła, nie walczyła z wiatrakami. Może psycholog pracujący z dzieckiem jednak coś podpowie?
        • asia_i_p Re: Dobra współpraca ze szkołą. Czyli jaka? 16.02.15, 10:22
          A masz dokąd zabrać? Jakąś szkołę w okolicy, z dobrą opinią, najlepiej jeszcze z jakimiś znajomymi dziecka?
          I co mówi o sytuacji samo dziecko? Ma jakichś przyjaciół w klasie, dobrze się dogaduje z innymi dzieciakami? Jest w ogóle po co walczyć o tę konkretną szkołę?
          No i co mówi psycholog szkolny, jakiś z prawdziwego zdarzenia jest? Bo w naszej szkole to fajna sensowna babka, ale to ja musiałam do niej iść i powiedzieć, że córka ma problem z przystosowaniem się, wtedy się nią zajęła bardzo serdecznie, ale najwyraźniej w szkole brakowało kanałów komunikacyjnych i jakiejś standardowej procedury reagowania na problemy. Tylko u nas nieduży wybór, a niedostatki organizacyjne rekompensują w większości bardzo sensowni nauczyciele i fajna klasa.
          • matka.z.trudnosciami Re: Dobra współpraca ze szkołą. Czyli jaka? 16.02.15, 12:30
            wg mnie nie ma o co walczyć o tę szkołę... Ale muszę oddzielać swoje odczucia od odczuć dziecka. Ona ogólnie lubi tam dzieci, choć nie ma swojej 1 przyjaciółki- przyjaciółkę matka zabrała z tej szkoły... Rano nie mogę utrzymać jej w domu, bo w szkole są dzieci, i muszę negocjować, by wyszła trochę później, bo przychodzenie na 7.15 to wg mnie za wcześnie. To dziecko kt wszędzie pełno- pozapisywała się na zajęcia dodatkowe z biologii, matmy, plastyki. Jest bardzo towarzyska i spragniona swojej grupy, przez dzieci lubiana, ale przyjaciółki od serca nie ma. My nie mamy wsparcia w tej szkole. To mała miejscowość pod dużym miastem, jesteśmy przyjezdni od kilku lat. I widzę ze nie wtopiliśmy się... Funkcjonowaliśmy w miarę w klasie I-III (były komentarze, ze z córką ZDARZAJĄ SIĘ trudne sytuacje, ale ogólnie widać poprawę) do czasu bardzo krzywdzącej sytuacji, gdzie mocno stanęliśmy za córką. No i się zaczęło...
            Powtórzę, że nie neguję problemów z córką, ale mam wrażenia, że różne działania tylko pogłębiają jej kłopoty.
        • lily-evans01 Re: Dobra współpraca ze szkołą. Czyli jaka? 16.02.15, 11:03
          Zabierz też, jeśli masz gdzie.
          U mojej córki wychowawczyni, pani z medalem ministra edukacji i dwudziestoparoletnim stażem w nauczaniu wmawiała rodzicom chłopczyka mającego przy rozpoczęciu zerówki 4 lata, 8 m-cy, że ... dziecko ma ADHD i jest niedojrzałe wink. A chłopczyk miał po prostu swoje 4,8 roku, nie był zainteresowany siedzeniem za stolikiem, kolorowaniem i nauką czytania, tylko wybieganiem się i kotłowaniem z kolegami wink.
          Rodzice zmienili szkołę, zresztą nie oni jedni z naszej (byłej) klasy.
          Karanie nie jest metodą na wychowanie, to ostateczność, kiedy jakieś wybryki są na tyle poważne, że ma to być przestrogą dla klasy. Wybryki, nie problemy psychologiczne.
          • asia_i_p Re: Dobra współpraca ze szkołą. Czyli jaka? 16.02.15, 14:20
            Akurat w tym, że dziecko bez wyraźnych zaburzeń ponosi w szkole konsekwencje swojego zachowania, to ja nic złego nie widzę. Tak jest lepiej niż gdyby klasa miała się ciskać, że jest jedna wyróżniana, jej wolno, a innym nie wolno. Problem widzę w sposobie, w jaki one są wyciągane, że dziecko doświadcza takiej złości ze strony dorosłych. Ja wiem, że uczniowie potrafią być bardzo irytujący, mam na koncie i złamany w palcach długopis, i płacz na przerwie w zamkniętej klasie, ale nie można swojej złości wyżywać na uczniach, a już zwłaszcza na pojedynczym uczniu. Dziecko powinno wiedzieć, że dostaje uwagę/ karne punkty, bo takie są zasady, stało się, odhaczone, trudno, idziemy dalej, a nie dostawać przekaz, że są z nim wiecznie kłopoty.
            • matka.z.trudnosciami Re: Dobra współpraca ze szkołą. Czyli jaka? 16.02.15, 14:46
              wg mnie to jest przekaz ze wiecznie z nią i tylko z nią są kłopoty.
      • matka.z.trudnosciami Re: Dobra współpraca ze szkołą. Czyli jaka? 16.02.15, 09:31
        trudne sytuacje z córką są. Ale zdarzają się np. raz na cały semestr z 1 nauczycielem. Z każdym zadarła, ale nie ma powtórek. To oczywiście ŹLE , że w ogóle to robi, ale wg mnie nie jest to notoryczne
    • akniwlam Re: Dobra współpraca ze szkołą. Czyli jaka? 16.02.15, 09:41
      Nie wiem, jak wyglądają Twoje rozmowy z nauczycielami, ale jeśli są utrzymane w podobnie rozsądnym tonie, jak Twój post, to jesteś dobrze współpracującą matką i do Twojej postawy nie można się przyczepić. Być może dzięki Twojej postawie nie jest gorzej - a może sprawiasz wrażenie zbyt uległej i dlatego niektórzy nauczyciele lekceważą to, co masz do powiedzenia? Tak czy inaczej - to już ich problem. Ty ze swej strony robisz, co możesz.
      Ze spraw praktycznych: co na temat dziecka masz na piśmie i co z tego zostało dostarczone do szkoły? Bo Ty możesz mówić językami ludzi i aniołów, ale póki nie ma na to papierka, to można Cię bezkarnie lekceważyć niestety. Najbardziej by Was urządzała opinia z poradni psych-ped z konkretnymi zaleceniami dotyczącymi pracy z dzieckiem.
      I druga ważna sprawa: psycholog szkolny. Powinien np. obserwować dziecko w trakcie lekcji, rozmawiać z nauczycielami, tłumaczyć, jak dotrzeć do ucznia. Umówmy się - większość nauczycieli-"przedmiotowców" to nie są wykształceni pedagodzy, to są poloniści, matematycy, biolodzy czy językowcy po specjalizacji nauczycielskiej. Mieli parę semestrów przygotowania pedagogicznego, ale to przygotowanie nie obejmuje za bardzo radzenia sobie z problemowymi uczniami, bo zwyczajnie brakuje na to czasu. Jedni mają doświadczenie, empatię i intuicję, które im pomagają w pracy, inni (nawet mimo najszczerszych chęci) - nie. Po to mają pedagoga i psychologa szkolnego, żeby im podpowiadał, jak z takimi dzieciakami pracować, żeby jeszcze nie traciła na tym reszta klasy. Bo smutna prawda jest taka, że jeśli uczeń odmawia wykonywania poleceń czy w jakiś sposób zakłóca lekcję, to klasa na tym traci cenne minuty np. na wytłumaczenie jakiegoś skomplikowanego zagadnienia... No i mogą się znaleźć naśladowcy, którzy też nie zechcą oddać sprawdzianu, w ramach testowania cierpliwości nauczyciela. Rozmawiałaś z psychologiem na pewno, ale czy macie jakieś regularne kontakty, są jakieś próby ustalenia toku postępowania? Czy to jest tylko reagowanie na bieżące wydarzenia - od jednego kłopotu do drugiego, a między nimi żadnej pracy z dzieckiem? Jeśli jest tylko reagowanie bez jakiegoś planu pracy - pisz pismo do dyrekcji, że dziecko bardzo potrzebuje wsparcia ze strony psychologa i pedagoga. Grzecznie i stanowczo. Teraz, w środku roku może być trudno wygospodarować czas na jakąś regularną pracę, ale żeby od początku następnej klasy taki czas był - o to trzeba się postarać. A najlepiej oczywiście od zaraz, tylko nie zawsze to bywa możliwe sad
      Co na temat dziecka uważała poprzednia wychowawczyni w klasach 1-3 i jak sobie z nim radziła? Ona może się okazać cennym sprzymierzeńcem, jeśli u niej uczeń funkcjonował dobrze i nie miał jakichś większych problemów z dyscypliną. A zakładam, że nie było źle, bo piszesz na forum jako matka 4-klasisty, a nie pierwszaka.
      I jeszcze do Ciebie. Nie wstydź się. Twoje dziecko ma może problemy, ale ma mamę, która je widzi i chce pomóc. Wstyd to by był, gdybyś odmawiała przyjęcia do wiadomości, że problem jest i żądała, żeby się świat niedobry odczepił od jej dziubdziusia. Twój wstyd i poczucie winy dodatkowo utrudniają już trudną sytuację. A Ty jesteś wielka, rozmawiasz, działasz, szukasz pomocy. Popatrz na siebie łaskawiej.
    • morekac Re: Dobra współpraca ze szkołą. Czyli jaka? 16.02.15, 11:00
      Bo może jesteś za bardzo współpracująca i jadą po tobie jak po łysej kobyle.
      Czy w opinii od psychologa (poradni pedagogicznej) są jakieś konkretne zalecenia dla nauczycieli? Jeśli tak, to zacznij je egzekwować i bądź adwokatem swojego dziecka. Jeśli nie - zadbaj o to, aby takie były (moim zdaniem lepsza byłaby poradnia pedagogiczna, nie psycholog w szkole), wtedy i nauczycielom powinno być łatwiej.
      Jeśli te zachowania są sporadyczne i zdarzają się raz na kilka tygodni - ograniczyłabym się do podpisywania tych uwag i nie karałabym dziecka dodatkowo. I tłumaczyła, że od pały z klasówki się nie umiera.

      , nie ma czasu, ale czy t
      > o usprawiedliwia jego frustracje i tekst:ty gó...aro, należałoby ci się trzepni
      > ęcie w łep?
      Następnego dnia któreś z rodziców moich córek byłoby w szkole - nie celem dyskutowania o dziecku, tylko o kulturze nauczyciela. Tatusia wyślij, bardzo dobrze się sprawdzają w takich sytuacjach, bo nie dają włazić sobie na głowę.
    • mamma_2012 Re: Dobra współpraca ze szkołą. Czyli jaka? 16.02.15, 11:38
      Czyli taka, gdzie oprócz deklaracji dobrej woli i chęci współpracy, za ustaleniami, idą czyny i to po obydwu stronach.
      Od zauwazenia problemu, wskazania przyczyn i opracowania planu "ratowania sytuacji" do zmiany, droga wiedzie przez najtrudniejszy kawałek, czyli działanie.
      Często wlasnie "współpraca", to takie opowiadanie, co jest zle, jak być powinno, nawet kulturalne przedstawianie swoich punktów widzenia i okreslanie oczekiwan wobec drugiej strony, a sytuacja sie nie poprawia, bo każdy robi coś zle albo tylko udaje, ze coś robi.
      A jesli ani Twoje ani szkolne rozmowy nie przynoszą efektów, to coś trzeba zmodyfikowac.
      Popros szkolnego psychologa o wskazanie miejsc, gdzie możesz szukać pomocy dla dziecka i dla siebie (w szkole raczej nie prowadzi sie terapii, co najwyżej treningi umiejętności, doraźne interwencje) lub poszukaj sensownej osoby na własna rękę (chyba, ze obecny psycholog jakos sie sprawdza).
      Po rozmowach i rozpoznaniu sytuacji, powinny powstać zalecenia, ważne, zeby były realistyczne w realizacji i dostosowane do możliwości szkoły i zalecenia dla Ciebie, do których musisz podejść bardzo poważnie. Zreszta przyczyna problemów szkolnych spokojnie może leżeć w domu i wtedy bez zmiany w tym zakresie, mozna tylko gasić pożary i naklejac plasterki.

      Wtedy znow porozmawiaj z psychologiem szkolnym, pedagogiem, ewentualnie inna zaufania osoba, zeby miała oko na sytuacje, wspierała dziecko, podsuwala wskazówki nauczycielom.

      Ewentualna zmiana szkoły powinna być bardzo przemyślana, bo jesli zachowanie córki w nowym miejscu nie zmieni sie, to będziecie w punkcie wyjścia (już pomijając fakt, ze dyrektorzy niechętnie ściągają sobie na głowę kłopoty i może być problem ze znalezieniem nowego miejsca, dla dziecka zmieniającego szkole po raz kolejny).

      Tekst nauczyciela, bez komentarza. Jesli pasuje do całości postawy, to może najpierw pomysl o zmianie klasy, jesli to wychowawca.
      • matka.z.trudnosciami Re: Dobra współpraca ze szkołą. Czyli jaka? 16.02.15, 12:34
        a jeśli dziecko nie chce zmieniać? Ja jestem w takim punkcie ze widzę ja ogromną cenę płacimy całą rodziną za tę sytuację. Ona nie chce. Może się boi zmiany? Ale pozwolić by myślała o sobie ze jest zła?
        • mamma_2012 Re: Dobra współpraca ze szkołą. Czyli jaka? 16.02.15, 12:52
          Nie ma prostych odpowiedzi i nawet często nie ma dobrych rozwiązań. Bywa, ze z dwóch niedoskonalych trzeba wybrać to trochę lepsze, oczywiście nie na podstawie zbiorowej mądrości internetu, a własnej oceny sytuacji. Z dzieckiem w tym wieku mozna spokojnie rozmawiać, przedstawić za i przeciw.
          Ale osobiście jestem ostrożna w doradzaniu zmiany szkoły jako pierwszym kroku, jesli problem jest powazny i nie tkwi tylko w szkole, a ma korzenie w rodzinie czy problemach dziecka.
        • morekac Re: Dobra współpraca ze szkołą. Czyli jaka? 16.02.15, 13:09
          Czy te zatargi z nauczycielami mają duży wpływ na oceny i na to, że np. grozi jej jedynka z danego przedmiotu?
          Niewłaściwe zachowanie raz na kilka tygodni czy raz na semestr to nie jest dramat.
          • verdana Re: Dobra współpraca ze szkołą. Czyli jaka? 16.02.15, 13:24
            Obawiam sie, że popełniasz mój błąd. To znaczy wiedząc, ze masz dziecko z trudnościami, przyjmujesz z pokorą uwagi nauczycieli, zamiast stanąć w obronie dziecka. Teoretycznie wydaje sie to słuszne, w praktyce działa tak,że nauczyciel, gdy rodzic go poprze i dodatkowo nałoży w domu karę, nie wahają sie wpisywać uwag, karać dziecka, natomiast sami nie czują się odpowiedzialni za skorygowanie zachowań dziecka na lekcji. Oczekują, że zrobi to dom. W dodatku, skoro matka jest uległa, to znaczy, że dziecko nie ma problemu, tylko jest zwyczajnie niegrzeczne.
            Z nauczycielami można współpracować, o ile obie strony mają na myśli dobro dziecka. Nie tylko to, aby było posłuszne. Tu, ze strony szkoły tego nie widać.
            Proponuję:
            1. Nie karać dziecka w domu za to, co dzieje sie w szkole. W domu dziecko ma byc wolne od szkoły
            2. Znaleźć pozaszkolnego psychologa. Psycholog szkolny zazwyczaj na pierwszym miejscu stawia dobro klasy, jako całości, albo co gorsza nauczyciela. Patrzy na dziecko tylko jako na ucznia
            3. Jednak zmienić szkołę - idealnie byłoby, aby na tą samą, co przyjaciółka.
            • morekac Re: Dobra współpraca ze szkołą. Czyli jaka? 16.02.15, 13:42
              Popieram. Szkoła czasami czepi się do wszystkiego - nawet do tego, że dziecko jest ciche, milczące i izoluje się do klasy (i proszę coś z tym zrobić). wink )
            • matka.z.trudnosciami Re: Dobra współpraca ze szkołą. Czyli jaka? 16.02.15, 15:00
              Nie korzystam ze szkolnego psychologa. Zupełnie nie mam zaufania do tej osoby, jak na podstawie 1 razowego kontaktu z 1. klasie, wpisała córce opinię na koniec 3...
              Opinię nieprzychylną. Popartą jak widać mało osobistym kontaktem bezpośrednim..
              szkoła raczej z gatunku tych lubiących posłusznych.. Na zakończenie roku z ust pani dyr padło wymienieniu nagrodzonych za naukę i sukcesy w sporcie i inne zdanie : ale nas nauczycieli najbardziej cieszy wzorowe zachowanie...
              Dla mnie te zachowania są incydentalne, jak mówię po 1 akcji z poszczególnymi nauczycielami i jak z nią rozmawiam to wg mnie są uzasadnionym protestem na niesprawiedliwość nauczycieli. Żebym była dobrze zrozumiana- rozumiem wtedy reakcje córki, natomiast nie zgadzam się na formę, jest niedopuszczalna. Tylko myślę sobie ze może 10- latka może mieć jeszcze trochę czasu na rozwój by w sposób wyważony powiedzieć, to niesprawiedliwe, a zamiast tego powie, ze nie będzie czegoś robić.. I rozumiem, ze może to być fatalny przykład dla klasy. Choć dzieci chyba inaczej to widza i np. jeden z kolegów córki komentował swojej mamie, że ona to umie walczyć o swoje.
            • mruwa9 Re: Dobra współpraca ze szkołą. Czyli jaka? 16.02.15, 19:18
              zgadzam sie.
              Zwlaszcza , ze zachowanie dziecka nie wynika ze zlosliwosci czy zlej woli, tylko po prostu z takiego funkcjonowania mozgu.
              na krytyke pod adresem corki odpowiadaj spokojnie: ok, to juz slyszalam. A co DOBREGO moje dziecko dzis zrobilo? Co DOBREGO moze pani powiedziec o dzisiejszym dniu?
              I szukajcie lepszej szkoly, chetnie z mniej liczna klasa i zycznliwszym personelem. Obecna szkola najwyrazniej nei rokuje.
              Nie bojcie sie zmian. Nie kazda zmiana oznacza zmiane na gorsze ,Rownie dobrze moze byc zmiana na lepsze.
              • szamanta Re: Dobra współpraca ze szkołą. Czyli jaka? 16.02.15, 19:46
                mruwa9 napisała:

                > zgadzam sie.
                > Zwlaszcza , ze zachowanie dziecka nie wynika ze zlosliwosci czy zlej woli, tylk
                > o po prostu z takiego funkcjonowania mozgu.
                > na krytyke pod adresem corki odpowiadaj spokojnie: ok, to juz slyszalam. A co D
                > OBREGO moje dziecko dzis zrobilo? Co DOBREGO moze pani powiedziec o dzisiejszym
                > dniu?
                > I szukajcie lepszej szkoly, chetnie z mniej liczna klasa i zycznliwszym persone
                > lem. Obecna szkola najwyrazniej nei rokuje.
                > Nie bojcie sie zmian. Nie kazda zmiana oznacza zmiane na gorsze ,Rownie dobrze
                > moze byc zmiana na lepsze.

                Prawda
          • matka.z.trudnosciami Re: Dobra współpraca ze szkołą. Czyli jaka? 16.02.15, 14:49
            Póki co średnia 5,3
            ale po ostatnim incydencie z nauczycielem- uwaga czerwonym długopisem na całą stronę- głównie opis, jak chodziła po klasie i 1 za brak pracy na lekcji.
            co jak sądzę w konsekwencji wpłynie na ocenę końcową..
            • morekac Re: Dobra współpraca ze szkołą. Czyli jaka? 16.02.15, 15:17
              Podpisz i tyle. Została już ukarana.
              Konsekwencja spadku średniej z 5,3 na 5,1 nie są takie wielkie - ale jeśli aż tak się tym przejmujesz, nic dziwnego, że woli nie oddać klasówki niż oddać i też mieć stopień gorszy niż bdb +. wink
              Z dzieckiem przejdź się do niezależnego psychologa - naprawdę ze szkolnym nie musi się jej dobrze współpracować.
              • matka.z.trudnosciami Re: Dobra współpraca ze szkołą. Czyli jaka? 16.02.15, 15:53
                zupełnie nie robię z tego problemu. sama stopuję córkę, ze 4+ to super ocena i żeby tego nie poprawiała, choć chce.
                Pisze tylko o tym jak zachowanie, jego odbiór wpływa tez i na oceny.
              • matka.z.trudnosciami Re: Dobra współpraca ze szkołą. Czyli jaka? 16.02.15, 15:54
                I córka jest pod opieka niezależnego psychologa spoza szkoły od kilku miesięcy
                • mamma_2012 Re: Dobra współpraca ze szkołą. Czyli jaka? 16.02.15, 16:09
                  Kilka miesięcy spotkań (raz w tygodniu?) to już sporo. Coś powinno zaczynać sie dziać.
                  Co radzi Wam osoba, ktora poznała bliżej sytuacje? Czy w domu tez sa jakieś trudne zachowania?
                  I dlaczego mama przyjaciółki zabrała ja ze szkoły?
                • akniwlam Re: Dobra współpraca ze szkołą. Czyli jaka? 16.02.15, 23:01
                  Oj, ale przekreślanie psychologa szkolnego to może być strzał we własną stopę... A pedagog? Gdyby któraś z nich zainteresowała się sytuacją córki i przyjrzała się jej zachowaniu na lekcji, byłyby jakieś szanse na zmiany na lepsze. Nie pozbawiaj się pochopnie sojuszników. Nawaliła raz, jasne, że to źle, ale może jak z nią pogadasz, to się bliżej przyjrzy sytuacji. Zwłaszcza jeśli córka nie chce zmieniać szkoły. Zewnętrzny psycholog nie będzie mógł jej obserwować w klasie, a to jest ważne, jeśli to właśnie w szkole pojawiają się problemy. Ale oczywiście, że dobrze, że do tego zewnętrznego psychologa córka chodzi, absolutnie nie chcę tu krytykować - po prostu warto mieć wsparcie i z zewnątrz, i wewnątrz.
                  • matka.z.trudnosciami Re: Dobra współpraca ze szkołą. Czyli jaka? 17.02.15, 08:30
                    Ja się z tym w 100% zgadzam. Że wsparcie sojusznika w szkole jest nieocenione.
                    Tylko zapewniam nie była to jedyna sytuacja kiedy pani psycholog zawiodła.
                    Nie wiem, co się dzieje w tej szkole. Czy coś systemowo nie działa, ale wg mnie tam nie ma żadnych procedur w sytuacjach trudnych. Jakiejś gradacji, stopniowania oddziaływań. szybko wydaje się wyrok i karze. I nie wiem do kogo uderzać. Do wychowawcy? Psychologa? dyrektorki?
        • asia_i_p Re: Dobra współpraca ze szkołą. Czyli jaka? 16.02.15, 14:15
          Ale te sytuacje tak bardzo wpływają na jej samoocenę?
          Bo z tego, co napisałaś na górze, to jest kwestia po razie z jednym nauczycielem - czyli albo ona tego pojedynczego za każdym razem sprawdza, żeby zobaczyć, jak daleko może się posunąć; albo za bardzo się stara i dopiero pierwsza awantura usuwa napięcie; albo po tym jednym razie ci nauczyciele znajdują jakoś umiejętność dogadania się i wszyscy nie są aż tacy kiepscy. Do wymiany jest niestety wychowawca, fajnie byłoby, gdyby uczył takiego przedmiotu, że byłabyś w stanie córkę przesunąć tak, żeby nie miała z nim styczności.

          Bo rzeczywiście, Mamma2012 ma rację, że jeśli dziecko przeniesiesz do innej szkoły, a tam się zacznie wszystko od początku, to dla dziecka to już może być całkiem dołujące. A z drugiej strony od tego wychowawcy trzeba by ją odseparować.

          A da się z twoim dzieckiem na spokojnie pogadać, czy zaczyna się denerwować i zacina? Bo może da się jej przedstawić zalety zmiany szkoły/ klasy tak, żeby to się stało dla niej kuszące? Że będą mili nauczyciele, że wy trochę poluźnicie zasady i nie będziecie karać dodatkowo za szkołę - coś w ten deseń.
    • jakw Re: Dobra współpraca ze szkołą. Czyli jaka? 16.02.15, 20:52
      Problem w tym, że do dobrej współpracy potrzeba 2 stron. U was 2-ga strona albo nie jest w stanie albo nie chce. Btw pod kątem ADHD dziecko było diagnozowane?
    • straszny.upal Re: Dobra współpraca ze szkołą. Czyli jaka? 16.02.15, 21:27
      Jako nauczyciel powiem, ze czasem sobie taki tekst pomysle, ale nigdy nie powiem. W ogole nie uzywam zadnych okreslen ani wulgarnych ani nawet z pogranicza, do uczniow.
      Troche przegiecie.
    • matka.z.trudnosciami Verdana 17.02.15, 08:35
      To jak rozmawiać z nauczycielem? Jestem- serio- tu bezradna. To moje 1. szkolne dziecko, niestety uczymy się z praktyce czego nie robić. W zasadzie mogłabym napisać antypodręcznik dla szkoły- jak zniechęcić rodzica do współpracy

      Jak to wyważać- obronę dziecka z tym ze czasem zgadzam się ze pewne zachowania dziecka również uważam za niewłaściwe. jak to robić żeby nie otwierać drzwi nauczycielom, którzy bezrefleksyjnie i ochoczo na mnie będą zrzucać swoją bezradność i to ja będę musiała cos robić żeby dziecko dobrze zachowywało się w szkole. Dobrze czyli posłusznie...
      • nangaparbat3 Re: Verdana 17.02.15, 08:45
        Idź do poradni pedagogiczno-psychologicznej, poproś o pomoc i opinię, w ktorej będą wskazówki dla nauczycieli, jak postępować. Zazwyczaj te wskazowki są bardzo sensowne.
        • matka.z.trudnosciami Re: Verdana 17.02.15, 09:33
          jesteśmy pod opieką poradni, opinia będzie.Chyba trochę za późno..
          Więcej- prosiliśmy poradnię o mediację m-dzy szkołą... Choć sprawa nadawała się już do kuratorium. Chyba wykazujemy za dużo dobrej woli i wciąż szukamy porozumienia. Chyba trudno mi się skonfrontować ze wyczerpałam (?) dostępne środki dogadania się...
          • verdana Re: Verdana 17.02.15, 10:04
            Póki byłam grzeczna, dzieci miały pod górkę.
            Jak zaczęłam mówić "Tak, wiem, ze dziecko robi to i to, jaki ma pani pomysł, aby coś z tym zrobić? ", "Proszę mi wybaczyć, ale dziecko miało rację, pierwsze zostało obrażone przez nauczyciela". "Nie, nie ukarzę dziecka za podrapanie kolegi, skoro szkoła nie zapewnia dziecku bezpieczeństwa na korytarzach i musi bronić sie samo. Nie, nie uważam,że obrona jest przemocą. Nie, nie powiem dziecko, aby tak nie robiło, tylko pogratuluję umiejętności obrony i oczekuję,że następnym razem szkoła zapewni,że moja córka nie będzie zaczepiana przez silniejszych chłopców" - sytuacja dzieci poprawiła sie. Niestety.
            • matka.z.trudnosciami Re: Verdana 17.02.15, 10:31
              Dziękuję, Verdana. Przyswoję i przetworze przez siebie
    • matka.z.trudnosciami Dziękuję Wam 17.02.15, 10:36
      Dzięki Dziewczyny, za wszystkie komentarze. Przeczytam jeszcze raz cały wątek, przemyślę i coś "wypluję" póki co zamierzam faktycznie zacząć pytać szkołę, co on planują pomóc dziecku w związku z tymi informacjami, i jak oni rozumieją takie zachowanie. Bo tylko na to jest fokus: złe zachowanie i żadnego pytania- dlaczego to dziecko tak się zachowuje. A na pytanie nauczycielki co ona ma robić odpowiem ze nie wiem, z e ona jest pedagogiem i nie będę wchodzić w jej kompetencje i zawodowe doświadczenie, za to ja mogę podzielić się z uwagami jak ja radzę sobie z dzieckiem
      • marychna31 matka.z.trudnosciami 17.02.15, 12:23
        szkoda twojego czasu i emocji na trolla. W ogóle nie czytaj tych wypocin.
    • gazeta_mi_placi Re: Dobra współpraca ze szkołą. Czyli jaka? 17.02.15, 10:46
      Dobra współpraca ze szkołą polega na tym, że tak wychowujesz swojego bąka żeby inni (swoją drogą nie tylko w szkole) nie mieli z nim problemów. Nauczyciel jak sama nazwa wskazuje ma uczyć, a nie "szarpać się" z niewychowanym i nieposłusznym bachorem. Powinno być tak jak w Stanach - tam jak bąk daje czadu jest zawieszany w prawach uczniach i nie może chodzić do szkoły, ponieważ rodzic z reguły pracuje więc zawieszenie dziecka nie jest mu na rękę i jakoś jest w stanie przekonać bachora, żeby odpowiednio się zachowywał w szkole.
      A w Polsce różnej maści bąki rozwalają lekcje, psują atmosferę całej klasy bo "mają Adhd" lub są "niepokorne, mają swoje zdanie" i nikt nic z nimi nie może zrobić. A zawiesić takiego na 2 tygodnie, niech ojciec/matka ma nieprzyjemności w swojej pracy bo musi brać zwolnienie na opiekę i zobaczy się czy jednak takiego bachorka nie da się przekonać, że szkoła to nie wczasy.
      • matka.z.trudnosciami Re: Dobra współpraca ze szkołą. Czyli jaka? 17.02.15, 11:27
        Jawohl.
        Po co na 2 tygodnie. Zutylizuję go. Wszystkim zrobi się lepiej. Bo po co rozwiązywać, jak można się pozbyć.
        • gazeta_mi_placi Re: Dobra współpraca ze szkołą. Czyli jaka? 17.02.15, 11:30
          Od rozwiązywania problemów są rodzice, a nie wszyscy dookoła. Jak dzieciak nie radzi sobie w normalnej szkole to może specjalna byłaby rozwiązaniem?
          • matka.z.trudnosciami Re: Dobra współpraca ze szkołą. Czyli jaka? 17.02.15, 11:38
            A wiesz.. Może Ty masz rację.. Tylko czy dla wszystkich z trudnościami starczy miejsca? Ja chyba też powinnam gdzieś trafić, bo w końcu ze mnie - trudny rodzic-.. No, to może cos w izolacji?
            Ups.. to już chyba było..Takie selekcje.. I wg różnych kluczy.
            • gazeta_mi_placi Re: Dobra współpraca ze szkołą. Czyli jaka? 17.02.15, 11:46
              Selekcja - jak się patrzy jak jeden zaburzony dzieciak (nie piszę, że akurat Twój) terroryzuje całą klasę i rozbija zajęcia to akurat by się przydała, nie każdy nadaje się do publicznej szkoły.
      • straszny.upal Re: Dobra współpraca ze szkołą. Czyli jaka? 17.02.15, 11:55
        Jako nauczyciel powiem: niestety masz duzo racji.
      • baba1i2 Re: Dobra współpraca ze szkołą. Czyli jaka? 03.03.19, 21:43
        Przeczytałam cały wątek. Z tym, że z cytowanym wpisem zgadzam się, ale bez nazywania dziecka bachorkiem (mimo wszystko tzn. mimo tego, że teraz naprawdę wielu rodziców świadomie robi z dzieci bachorki...)
        Temat był zakładany dawno i smutne jest to, że buntowanie przez verdnaę i inne tego typu osoby znalazło poklask. Dlaczego nie było tu rady, żeby porozmawiać z dzieckiem i nauczycielką? Nauczyciel nie może tez obrażać dziecka. Nie dziwię się córce trochę, że tak reagowała, bo poza wszystkim ma uraz do nauczycielki jako do człowieka. Nauczycielka pewnie ma na lekcji ileś dzieci, które zwyczajnie przeszkadzają, więc zachowanie córki autorki dodatkowo utrudniało jej pracę (naśladowcy „nieoddania klasówki”zawsze się znajdą). Ma pewnie dyżur na hałaśliwej przerwie w 100decybelach zaraz po lekcji i na kolejnej tez i na kolejnej…ale jednak czas na rozmowę z dzieckiem powinna była znaleźć zwłaszcza, że mama dziecka rozmawiała z nią i można było się jakoś umówić.
        Napiszę jedno: przestańcie zachęcać osoby z tego typu kłopotami do robienia afer. Poza tym nauczyciel nie może mówić o innych dzieciach autorce wątku. Nawet, jeśli np.zachowanie córki autorki podchwyciło od razu kilkoro dzieci z klasy…
        Polecam też wybranie się do szkoły i zobaczenie, co robi nauczyciel na przerwie "podczas której się obija"w opinii większości rodziców. On pilnuje w jazgocie przerwy szkolnej tej dziecięcej kotłowaniny i usiłuje przetrwać (hałas powoduje agresję).
        Jeśli rodzice naprawdę chcą lepszej szkoły to zrobią przysługę swoim dzieciom, jeśli upomną się u dyrekcji o strefy ciszy w szkole, o cichszą świetlicę....a;e czy ktoś na to wpadnie? Czy wszystkiemu winny jest nauczyciel?
    • hema14 Re: Dobra współpraca ze szkołą. Czyli jaka? 17.02.15, 15:58
      Jakby to powiedzieć - dzieci czasem i w domu "mają focha" i rodzic też czasem polega pełen frustracji bo według niego dziecko nie ma powodu do złego zachowania. Obrazi się o byle co, obiektywnie mówiąc o duperelę i sam rodzic nie wie jak postąpić z tym dzieckiem, zwykle dajemy mu czas by ochłonął, a czasem nakrzyczymy bo wiemy, że realnego powodu do złości dziecka nie ma, albo odsyłamy do jego pokoju w stylu "zejdź mi z oczu" - tak, zdarza się to rzadko, generalnie większość dziecięcych problemów ma jakieś powody i rozmawia się o tym i przytula, pociesza, daje zrozumienie i wsparcie, daje rady na rozwiązanie problemu, daje drugą szansę - ale przyznacie chyba, że czasem każde dziecko ma zły humor "nie wiadomo czemu". Albo zachowuje się "jak na złość" i inaczej tego nie umiemy zrozumieć, np. idziemy na dwór na wesołą zabawę, dajemy dziecku rękawiczki a ono nagle stwierdza, że "w tych nie pójdę!", a to są najcieplejsze najodpowiedniejsze na dane wyjście, matka przekonuje, tłumaczy a to jak grochem o ścianę. Nie mówcie, że wtedy się nie denerwujecie? Chcieliście dobrze, wyjść na dwór, a tu klasyczny foch.
      Domniemuję, że gdy tej dziewczynce w szkole takie zachowanie się zdarza i nawet nie jest klasycznym fochem ale ma jakiś powód to jednak nauczycielowi trudno jest w tym momencie na lekcji poświęcić czas na dociekanie co było przyczyną i na psychologiczne manewry, po prostu wpisuje uwagę w lekcję prowadzi dalej z pozostałymi dziećmi. Pozostaje właśnie rozmawianie na zebraniach i współpraca z rodzicem, skoro przychodzisz to dobrze, pewnie z dzieckiem spotyka się czasem pedagog szkolny? (tego bym oczekiwała). Oczywiście oczekiwałabym kulturalnego zwracania się do mojego dziecka niezależnie od wielkości przewinienia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka