Od czasu premiery filmu na fb rozpętało się piekło. Piekło zachwytów oczywiście. Z przymrużeniem oka to wszystko obserwowałam i czytałam. Wczoraj dostałam zaproszenie od koleżanki na film i to było napisane w formie postu otwartego do mnie i kilkunastu dziewczyn. Napisałam, ze dziękuję, ale nie, że książka to gniot wszech czasów i tyle. No i dostałam 7 wiadomości na priv, w tym 4 od osób, których nie znam w temacie tego, ze mam nierówno pod sufitem, nie znam się, nie lubię seksu (!), mam czytać Dzieci z Bullerbyn... Histeria narodowa?