Dodaj do ulubionych

Problem w relacji ojczym - pasierb

07.04.15, 20:16
Jestem w drugim związku, od 6 lat. Mam z poprzedniego małżeństwa dwoje dzieci, syna 15 lat i córkę 13. Z obecnym partnerem mam dwoje dzieci też.
Na początku między mną a parterem układało się bardzo dobrze, dzieci starał się traktować też dobrze. Być może nie umiał z nimi swobodnie porozmawiać, ale czasem zażartował, akceptował - tak mi się wydawało. Mój nastoletni syn miał spore problemy w relacjach z rówieśnikami i w szkole, miał podejrzenie zespołu aspergera - ale w końcu orzeczono że ma tylko dysleksję i dysortografię. Jest chłopcem, trochę zamkniętym w swoim świecie, trzeba czasem mu coś kilka razy powtórzyć, czasem zachowuje się tak jak by czegoś nie słyszał. Jest bardzo niepewny siebie.
Ja dzieci bardzo kocham, zawsze im to powtarzam i gdybym miała wybierać wybrałabym je.... ich dobro. Ale teraz też muszę patrzeć na dobro tych najmłodszych. Starsze rodzeństwo z wzajemnością kocha i dobrze traktuje młodsze.
Problem jest z moim partnerem. Najgorzej traktuje mojego syna. Nie wyzywa i nie bije - bo to by wszystko też przekreślało. Jednak strasznie się czepia młodego.
Codziennie mu zwraca uwagi, wszystko jest nie tak: źle siedzisz, weź nogi na dół; nie wyniosłeś śmieci, ile trzeba ci powtarzać - choćby dopiero co południe minęło, nie baw się tym, nie hałasuj, za krótko myłeś ręce, nie spłukałeś wanny..... itd. Nie chodzi o to że zwraca uwagę, ale o to że za każdym razem po takich słowach zaczyna swój wykład, używając słów, że do syna nic nie dociera, że ile razy można ci powtarzać, "nie rozumiesz co się do ciebie mówi", bo będziesz miał karę, jarzysz cokolwiek? Tego typu słowa wypowiada, bez końca. Gdy coś mu każe zrobić syn musi robić natychmiast bo inaczej znów są uwagi. Wszystko chciałby mu ograniczać i nawet gdy nie wie czy coś zrobił - to z góry zakłada, że tak jest.

Nie można tego słuchać, syn zamyka się w sobie jeszcze bardziej. Czasem płacze. Partner w ogóle nie rozumie moich pretensji. Jestem rozdarta pomiędzy synem, jego dobrem a uczuciem - które czasem bardzo cierpi też na tym. Kocham partnera, w domu mi pomaga, szanuje mnie - choć gdy kłócimy się o dzieci trudno mówić o szacunku.

Jak mam do niego dotrzeć, gdy żadne argumenty nie działają. Partner uważa że nie szanuje jego zdania, że ignoruje je i że faworyzuje dzieci. Nie wiem czy on jest zazdrosny o dzieci, czy traktuje je tak - przede wszystkim syna "za to że są dziećmi innego faceta, którego nie lubi". Partnerowi okazuje często dużo uczuć. Zależy mi na nim i na dzieciach.....
Obserwuj wątek
    • koronka2012 Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 07.04.15, 20:27
      Zaciągnij go do psychologa, jeśli mu zależy na rodzinie, to powinno mu też zależeć na spokoju w domu. Ważne, żebyś z góry nie zakładała "niech ktoś go przekona, że źle robi" - chodzi o to, jak WY OBOJE macie się w tej sytuacji postępować.

      Facet nie jest zazdrosny - walczy o pozycję w stadzie, dla niego wykonywanie poleceń = okazywanie szacunku. Taką zapewne konwencję wyniósł z własnego domu. Problem w tym, że kolejne dziecko za chwilę wejdzie w ten sam etap, a on się w tym nie odnajduje kompletnie.
    • ichi51e Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 07.04.15, 20:39
      Partner powinien isc na terapie - stawiam jakies problemy z wlasnym ojcem. Za pare lat bedzie to samo z wlasnym synem. Relacja mlody mezczyzna a stary (czy to ojciec syn czy ojczym pasierb czy uczen mistrz) jest zawsze trudna - zwlaszcza jak masz dziecko normalne a nie super hiper sportowca geniusza i supermena o stalowych nerwach zimnej krwii i empatii swietego
      • mama4ki Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 12:51
        To prawda .... on chce być głową rodziny i chciałby by inni uznawali to co on powie za święte, ja jak ja - ale dzieci, a zwłaszcza moje. Tyle że nie bierze pod uwagę tego że czasem nie ma racji, czy źle to robi.

        NIe raz mu tłumaczyłam że nie mam pretensji że coś im każe czy mówi, ale w jaki sposób to robi - że to jak to ujmuje.

        Jeśli chcemy by ktoś nas szanować, nawet dzieci - to musimy sami szanować, nauczyć, dać przykład. Dziecko to też człowiek, a on czasem traktuje ich jak gorszy gatunek. sad
    • la_mujer75 Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 07.04.15, 21:41
      Dziewczyny dobrze piszą- partner powinien iść do psychologa, tylko czy będzie chciał ? Może powiedz, że powinniście iść razem, jako rodzina.
    • triss_merigold6 Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 07.04.15, 21:54
      Może dobrze byłoby gdyby Twój partner porozmawiał z jakimś psychologiem mężczyzną, którego mógłby uznać za autorytet - to raz.
      Dwa - panu trochę więcej zajęć, żeby nie miał czasu i okazji na śledzeniu prawdziwych i wydumanych potknięć nastolatka.
      Trzy - często dorastający chłopak mimowolnie źle działa i na rodzonego ojca, podobnie jak dorastająca córka na matkę, to wcale nie musi być celowe, złośliwe, świadome.
      Cztery - wypchnij trochę chłopaka z domu, niech ma swoje zajęcia, sport, hobby, niech panowie mają mniej okazji do interakcji.
      Pięć - Ty też powinnaś wiedzieć, że dziecko/nastolatek nieneurotypowy może być - też mimowolnie - niewiarygodnie wk...cy dla postronnych. Ty syna kochasz więc patrszysz inaczej, Twój partner nie musi, to nie jego dziecko.
      • verdana Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 07.04.15, 22:02
        Partner nie musi kochać pasierba, ale nie ma prawa sie go stale czepiać. Syn, szczególnie z problememi, ma mieć w domu azyl, a nie miejsce, gdzie jest bez przerwy nieakceptowany. Poza tym takie "mowy" i gorsze traktowanie jednego dziecka fatalnie wpływają także na pozostałe dzieci - albo zaczynają bratem pogardzać, albo naśladują ojca, albo same czują sie lepsze.
        Psycholog- facet byłby dobry rozwiązaniem. Dobrym rozwiązaniem byłoby też powiedzenie facetowi wprost, ze ma sie od... od syna , jeśli che utrzymać związek.
        • triss_merigold6 Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 07.04.15, 22:07
          Czepianie się non stop - nie, jest fatalne oczywiście więc może istnieje jakaś mozliwość zredukowania okazji do czepiania się. Czysto organizacyjna, niech chłopak ma swój pokój - azyl, więcej czasu spędza poza domem, zajmuje się młodszym rodzeństwem albo wychodzi gdzieś z siostrą. Tak na początek, niech od tego zaczną. Bo może też nastolatka jest zwyczajnie w domu za dużo, siedzi dorosłym non stop na głowie.
        • ichi51e Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 07.04.15, 22:23
          Co gorsza - to jest "dziedziczne" tzn moj tesc jest trudnym czlowiekiem - ponoc jego ojciec byl jeszcze gorszy - tz ma tego swiadomosc i wie ze ojciec jest maksymalnie wymagajacy do poziomu toksycznosci bucem czasem (po za tym zloty czlowiek) tym niemniej oboje przylapujemy go ze ma odruchy zeby podobnie traktowac nasze dziecko czasem... Wzorzec bycia "ojcem" gdzies tam sie zapisuje i potem czkawka odbija...
        • mama4ki Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 13:03
          Zgadzam się z Tobą w 100% Verdana.
          Powtarzam też parterowi że to słyszą też inne dzieci.... młodszy syn 4 letni, mówi wtedy do starszego "kocham cię" - czuje że brat jest smutny i że ktoś na niego krzyczy. Może być tak że rodzeństwo, będzie go gorzej traktowało, ale może też stracić partner w oczach dzieci za to jak traktuje osobę - brata który się z nimi bawi i pomaga w opiece.
          Niestety teksty w stylu odpie*** się gdy już wybucham, czy bardziej łagodne że w taki sposób nie będziemy żyć, że jak się nie opamięta to się rozstaniemy - nie działają. Sam zaczyna stawiać sprawę na ostrzu noża, stwierdzając że może się wyprowadzić. To tak jakby szantaż, albo zamykanie mi ust dla spokoju. Wtedy traci w moich oczach najbardziej, nie stać go na konstruktywną rozmowę, woli bez namysłu powtarzać kilka nieprzemyślanych słów.
          • berdebul Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 23:44
            Jak stawia sprawę w ten sposób, to zapytaj czy pomoc mu się spakować, czy sam sobie poradzi, bo w domu nie moze byc przyzwolenia na znęcanie się nad dzieckiem, to rownocześnie jest brak szacunku do Ciebie i demoralizowanie młodszego rodzeństwa.
            • volta2 Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 09.04.15, 00:02
              Zaproponuj mężowi, że pomożesz mu się spakować i dasz na drogę w prezencie dwoje młodszych dzieci - jego dzieci. wasze dawne życie wróci do normy, a pan będzie mógł się wykazać.

              nie wiem jak wy tych chłopów utrzymujecie w przeświadczeniu że może sobie gość naprodukować dzieci w dowolnej ilości a potem wyjść i się nie zainteresować potomstwem? mój wie, że może sobie wyjść, ale zawsze do walizeczki będzie miał dorzucone śpioszki i pieluszki, ja ze swej strony obiecuję wpadać, relację utrzymywać a i ugotuję rosołu dla dzieci. polecam takie rozwiązanie bo ono bardzo ułatwia relacjesmile
      • mama4ki Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 12:56
        triss
        właśnie czepia się częściej jak się nudzi, albo jak jest po pracy zmęczony, czy zły.
        Syn fakt jest chwilami bardzo wkurzający, ale nie robi tego celowo - taki jest. I myślę, że nie powinien myśleć że jest kimś gorszym, jakimś odmieńcem. Powinien czuć się kochany.
        Ja powtarzam partnerowi, że jeśli chce go krytykować i ganić to niech potrafi też dostrzegać to co zrobi dobrze, niech go pochwali czasem, odezwie się nie tylko wtedy gdy on coś "źle robi".

        • triss_merigold6 Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 13:09
          I na tym się skupcie - żeby była jakaś równowaga między naganami, a pochwałami, nawet gdyby Twój mąż miałby się do nich trochę zmuszać.
          Może to zabrzmi niepoprawnie politycznie, ale nie ma obowiązku kochania cudzego dziecka, zwłaszcza dziecka którego nie wychowywało się "od zawsze". Syn ma Ciebie, rodzeństwo, dobrze gdyby miał kontakt z biologicznym ojcem i swoją rodziną z tamtej strony, bo to jego naturalne korzenie. Kochany przez Twojego partnera być nie musi, nie możesz tego wymagać (ale możesz wymagać poprawnego i w miarę sprawiedliwego traktowania dziecka).
          • mama4ki Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 13:15
            Triss dokładnie. Ja nie wymagam i mu to mówiłam by go kochał - bo to czasem nie możliwe. Jednak chcę by go traktował równo, sprawiedliwie i po prostu po ludzku. By zauwazał nie tylko niedociągnięcia i NIE CZEPIAŁ SIĘ SPRAW tak naprawdę bez znaczenia.

            A jeśli chodzi o ojca starszych dzieci - to w zasadzie on ma ich gdzieś, odwiedza ich raz na kilka miesięcy i nawet nie wie o czym z nimi rozmawiać...... Zresztą zawsze tak było.
        • anestezjolog72 Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 13:43
          Nie chcę bronić Twojego męża, ale o ile pewne wkurzające zachowania u własnego dziecka jakos się toleruje to u dziecka, z którym nie jest się biologicznie związanym ( a ma się własne dzieci) może być róznie. Facet może być zmęczony ( praca 4 dzieci w domu) i trudne zachowania pasierba moga byc dla niego nie do wytrzymania. Nie jest to godne pochwały, ale życie, zycie... Wizyta u psychologa raczej nic nie da. Psycholog pogada powie, ze "wszystkie dzieci są nasze" albo cos podobnego i na tym sie skończy. Syn jest w trudnym wieku, mąż tez. Łatwo nie będzie, ale może z czasem znajdą jakąś nić porozumienia. Jestem na najbliższy czas złym prorokiem.
          • triss_merigold6 Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 13:52
            Dlatego sugeruję możliwie najdalszą izolację panów: zaangażowanie ojca w pozostałe dzieci i wypychanie nastolatka z domu, do kontaktów z rówieśnikami. Ma 15 lat, idealny czas na sport, kółka zainteresowań, drużynę harcerską.
            • verdana Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 13:56
              To jest bardzo dobre rozwiązanie w normalnej sytuacji - ale tu problemem jest właśnie fakt, że chłopak jest zaburzony i wycofany.
              • triss_merigold6 Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 13:59
                To na jakieś terapie. Samo mu nie przejdzie. To zaburzony ma się nauczyć funkcjonować możliwie poprawnie wśród niezaburzonych, a nie odwrotnie.
                • miedzymorze Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 15:23
                  Owszem, ale problem ma teoretycznie normalny dorosły, który nie potrafi przestać się przypier... o drobiazgi, więc czego mialby się ten nastolatek nauczyć ? Pruskiego drylu ? Bycia niewidzialnym we własnym domu ?
                  Ojczym związał się z kobietą z potomstwem i jako dorosły jest odpowiedzialny za relację z tymże potomstwem, praca do zrobienia jest po jego stronie.

                  pozdr.
                  mi
                  • mama4ki Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 17:34
                    miedzymorze - no właśnie.... tylko ja nie wiem brak mi słów jak dotrzeć, też coraz częściej myśle o psychologu, iść razem o tym jak mu uzmysłowić. Nie zawsze jest tak wredny itd,.... ale często. Doskonale wiem jak te wszystkie słowa krytyki mogą zapaść w głowę dziecku.
              • mama4ki Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 17:32
                Verdana do pewnego stopnia to dobre rozwiązanie, ale na pewno izolacja od siebie męża i syna nie jest dobra, oni choć w miare powinni ze sobą dobrze żyć. A że mąż jest osobą dorosłą i niby bez zaburzeń to powinien zastanowić się nad sobą i jak poprawić atmosfere w domu. Syna chętnie bym wysłała na jakieś kółko itp ale mieszkamy w takim miejscu gdzie raczej trudno o takie rzeczy i o dojazd. Chyba że uda mi się zrobić prawojazdy i będę go sama wozić.........................
    • mozambique Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 11:06
      ze co ? ze samiec alfa szykanuje obcego genetycznie podrostka ?

      co sie dziwisz - czysta , sama natura

      ciekawe jak ty bys sie odnosila np do 17 letniej pyskatej córki partnera ?
    • nihiru Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 11:11
      Najprostsze i najszybsze rozwiązanie - daj mu do przeczytania "jak mówić, żeby dzieci nas słuchały, jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły".
      W taj książce opisane są dokładnie takie zachowania i wyjaśnione, dlaczego powinno się je wyeliminować ze swojego repertuaru.
      Jak nie pomoże, szukac innych sposobów.

      ------------------------------------------------------
      forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
      • mama4ki Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 13:06
        poczytam o tej książce nihiru ale szczerze wątpie by choć pierwszą stronę książki przeczytał.... choć myślę, że największy problem jest w tym, by zrozumiał że inni też czują, mylą się, zapominają - nie tylko ON. I by zrozumiał że to my uczymy dzieci, one uczą się od nas jak odnosić się do innych.
        • nihiru Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 14:14
          > poczytam o tej książce nihiru ale szczerze wątpie by choć pierwszą stronę książ
          > ki przeczytał.... choć myślę, że największy problem jest w tym, by zrozumiał że
          > inni też czują, mylą się, zapominają - nie tylko ON. I by zrozumiał że to my u
          > czymy dzieci, one uczą się od nas jak odnosić się do innych.

          Bo generalnie facetów ciężko namówić na czytanie jakichkolwiek poradników wychowawczych. Nie wiem z czego to wynika. Z przekonania o własnej nieomylności?

          W każdym razie chodzi mi właśnie o to, co napisałaś wyżej. Rozumiem, że Twoich tłumaczeń on nie przyjmuje do wiadomości (zapewne uważa że jesteś stronnicza), więc trzeba mu pokazać, że to nie są Twoje "fanaberie".
          ------------------------------------------------------
          forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
    • demonii.larua Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 13:36
      Kurde, ja rozumiem strofowanie czy rzucanie uwag - no nawet między biologicznymi rodzicami i dziećmi to się zdarza - mam zaburzone córki dorastające i no lekko nie jest. Natomiast doprowadzanie nastolatka do płaczu to już jakaś masakra jest. Normalnie pod przemoc podpada.
      Dlaczego on to robi, tłumaczy się jakoś? Syn mu pyskuje? Od kiedy to trwa?
      • verdana Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 13:55
        Pewnie pasierba nie lubi, nastolatki sa denerwujące, a nastolatek, do którego sie nie czuje przywiązania, może byc denerwujący do kwadratu.
        Tylko to absolutnie nie upoważnia nikogo do krzywdzenia nastolatka. Facet, który nie umie sie opanować i co gorsza szantażuje - jak mi nie pozwolisz krzywdzić dalej swojego syna, to sie wyprowadzę, wybieraj - nie jest dobrym ojcem dla własnych dzieci także. Takie zachowanie je demoralizuje. O tym trzeba pamiętać, bo z postu startowego wynika, ze małżeństwo trwa głównie dla dobra młodszych dzieci.
        W tym wypadku zaczęłabym zastanawiać sie nad powiedzeniem przy kolejnym "to ja się wyprowadzę" - "pakuj się, ale już".
        • anestezjolog72 Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 14:00
          Teoretycznie masz rację, ale nie wyobrażam sobie, zeby matka czworga dzieci w tym jednego trudnego a dwojga malutkich powiedziała "pakuj się , ale juz". Bądxmy realistami i nie myslmy życzeniowo.
        • triss_merigold6 Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 14:02
          Przecież pani napisała, że kocha partnera, że facet ją szanuje. Gdzie Ty widzisz trwanie małżeństwa dla młodszych dzieci?
          Btw, starsze już nie mają ojca, bo ów pojawia się na kilka miesięcy. Lepiej żeby młodsze tez nie miały?
          Chociaż w sumie może autorka powinna rozważyć wysłanie najstarszego syna do jego biologicznego ojca, żeby się nim zajął. Szkoda tylko więzi z rodzeństwem.
          • volta2 Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 17:31
            facet ją szanuje i jednocześnie deklaruje że może się wyprowadzić jak jej coś nie pasi?

            no to gratuluję postrzegania rzeczywistości...

            coś czuję, że pani wkrótce zostanie samomamą 4-ki dzieci, bo kolejnego pana przerosła sytuacja, coż, się zdarza, niedługo będzie musiała poczynić kroki w celu poszukania nowego partnera, bo jak widać, samotnie jej nie gra w życiu.
            • mama4ki Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 17:45
              Volta nie powiedziałaś nigdy w kłótni niczego co potem żałowałaś. czasem mówimy tak by zabolało - on zwyczajnie tym sposobem chce zamknąć mi usta. Ja w złości powiem czasem że jest idiotą, że go nienawidzę - a kocham go nad życie, tyle że dzieci też kocham.
              Fakt sytuacja go chwilami pewnie przerasta, bo ileś lat był sam, bez zobowiązań.
              I uwierz mi nie chciałabym szukać innego, nawet gdybym miała być sama. Za trudno jest składać życie znów z kawałków, a potem patrzeć jak się rozpada.
              • daisy Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 23:05
                To uważaj. Bo może się okazać, że faktycznie kochasz męża nad życie - nad życie swojego syna.
                I nie łudź się, że po innych dzieciach to spływa, bo pan mąż na razie zostawia je w spokoju. Nic bardziej mylnego.
              • misterni No to jak widać, jest bardzo skuteczny 09.04.15, 12:10
                Jakby mnie mąż chociaż raz zaszantażował wyprowadzką, dostałby jasny werbalny komunikat, że drogę ma wolną. A gdyby szantażem chciał mi zamknąć usta, żebym nie zgłaszała uwag w sprawie złego traktowania dziecka, to osobiście bym go spakowała. Co z Ciebie za matka, skoro nie rozumiesz, że obowiązek ochrony dziecka jest 100x ważniejszy nawet od przysięgi małżeńskiej.

                mama4ki napisał(a):

                Volta nie powiedziałaś nigdy w kłótni niczego co potem żałowałaś. czasem mówimy
                tak by zabolało - on zwyczajnie tym sposobem chce zamknąć mi usta.
          • lauren6 Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 19:03
            > Btw, starsze już nie mają ojca, bo ów pojawia się na kilka miesięcy. Lepiej żeby młodsze tez nie miały?

            No faktycznie, lepiej żeby portki były w domu, a dzieci miały ojca, nawet jeśli to jest przemocowiec, który może doprowadzić dojrzewającego chłopca do zaburzeń psychicznych czy samobójstwa.

            Przyczepiłaś się tego, że dzieciak był diagnozowany w kierunku aspergera (nie, nie ma go) i piszesz jakie trudne musi być życie z nieneurotypowym dzieckiem. Niepełnosprawność dziecka czy jego problemy w relacjach z dorosłymi to nie jest powód do stosowania wobec niego przemocy!

            To jest dorosły chłop i powinien sobie zdawać sprawę z takich rzeczy. Nie musi dzieciaka kochać, lubić, ale jest olbrzymia przepaść między kochaniem dziecka, a stosowaniem wobec niego przemocy. Co trzeba mieć w głowie, żeby pisać o tolerowaniu sytuacji ze względu na dobro młodszych dzieci. Niech od małego nasiąkają przemocą wobec słabszych??????
            • triss_merigold6 Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 19:33
              Podchodzę realistycznie, a nie życzeniowo.
              Najlepiej dla chłopca byłoby, gdyby miał jakieś oparcie, przeciwwagę sytuacji domowej w rodzonym ojcu (i rodzinie ze strony ojca - dziadkach, innych krewnych), chyba qrde nie wyparowali?
              Jeśli nastolatek jest taki jak opisuje go matka, to już ma zaburzenia. Niekoniecznie ZA ale coś ma. Nie, nie jest to dziecka wina, co nie zmienia postaci rzeczy że jest trudniejszy do lubienia i zaakceptowania niż dziecko mniej wymagającej, bardziej standardowe.

              Czy czepianie się, zwracanie uwagi, wymaganie natychmiastowego wykonywania poleceń, to przemoc? Współcześnie tak, natomiast przez wieki to była norma, to był zwykły hierarchiczny model wychowawczy i jakoś trudno mi bezwzględnie potępić faceta, który chce żeby nastolatek się go słuchał i jest przewrażliwiony na tym punkcie.
              I nie mamy do czynienia z malutkim dzieckiem, tylko z nastolatkiem. Nastolatki sa labilne emocjonalnie z definicji więc o histerię czy przesadę im łatwo.
              • demonii.larua Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 19:43
                Wystarczy, że ma inną wrażliwość, inną konstrukcję emocjonalną. Nie musi być zaburzony, wszak ludzie różnią się od siebie również na poziomie emocji nie?
                Zwracanie uwagi, wymaganie by polecenie zostało wykonane natychmiast - no ok, gdzieś się mieści w granicach powiedzmy rodzicielskich zachowań. Natomiast gadanie chłopakowi, że się do niczego nie nadaje (obstawiam, że odpowiednio pogardliwym tonem) nawet jeśli chłopak jest "miękki" to jest czyste sku...syństwo i jak się nie skończy to doprowadzi do czegoś złego. Tak się nie postępuje z nastolatkami, zwyczajnie.
                • triss_merigold6 Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 19:51
                  Tak się z nikim nie postępuje, a w każdym razie nie powinno. Pytanie czy facet z premedytacją dręczy chłopaka złosliwymi tekstami, czy wyrwało mu się tak w złości, w poirytowaniu, bezmyślnie.
                  Wrażliwość jest ostatnią cechą jaką bym u nastolatka pielęgnowała starannie, bo na ogół to przewrażliwienie typowe dla wieku i to na własnym punkcie.

                  Autorka wątku trochę za mało napisała o synu. Jeśli chłopak po szkole tylko siedzi w domu, to wcale się nie dziwię, że działa panu na nerwy, zwłaszcza jeśli facet ma zupełnie inną wizję nastolatka. Matka też powinna działać na rzecz uspołecznienia syna, wypchnięcia go w inne niż tylko domowy kręgi, usamodzielnienia.
                  • triss_merigold6 Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 20:00
                    Odwołując się do literackich opisów, przypomnę że napięte albo wręcz złe relacje między pasierbami, a macochą czy ojczymem były znacznie częściej spotykane niż rodzinne sielanki i często właśnie te złe relacje motywowały dorastające/młode dorosłe dzieci do szybkiego wyjścia z domu.

                    Proponuję autorce rozważyć propozycję skorzystania przez rodzinę z pomocy jakiegoś mediatora - mężczyzny. W żadnym wypadku kobiety, bo ta nie będzie dla pana autorytetem.
                    Jesli w szkole nastolatka jest rozsądny pedagog do którego można mieć zaufanie, to może wezwanie opiekunów tj. matki i jej partnera - na prośbe matki - na rozmowę do szkoły byłoby skuteczne? Rozmowa w trosce o dziecko, bez atakowania, z naciskiem na istotną rolę obojga dorosłych itd. jakos dyplomatycznie.
                    • miedzymorze Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 20:57
                      >Odwołując się do literackich opisów, przypomnę że napięte albo wręcz złe relacje między pasierbami, a >macochą czy ojczymem były znacznie częściej spotykane niż rodzinne sielanki i często właśnie te złe relacje >motywowały dorastające/młode dorosłe dzieci do szybkiego wyjścia z domu.

                      Pycha pomysł, niech od razu spakuje młodemu gomułke sera i czarnego chleba i wyśle go w świat bo ojczym zły się sroży ;/ Helloł, XIX wiek to już jakiś czas temu skończył, dzieciak nie jest winny temu że pan mentalnie się nie ogarnie.

                      pozdr,
                      mi
              • lauren6 Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 22:40
                Helloł, chłopak to nastolatek zaniedbywany przez biologicznego ojca, do tego ofiara przemocy ze strony ojczyma. Jakiego zachowania się po nim w takim wypadku spodziewasz? Pewności siebie? Jest zasadnicza różnica między - jak to okreslilas - nieneurotypowym dzieckiem, a zaszczutym dzieckiem.

                Zwracanie uwagi to nie przemoc, ale upokarzanie przed innymi juz tak. Jeśli tego nie rozumiesz to ja ci tego nie wytłumaczę. Mogę jedynie współczuć.
          • 0ldjoanna Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 21:51
            Tak, niech wyśle syna do biologicznego ojca, który ma go gdzieś, pojawia się raz na parę miesięcy, a i wtedy nie ma o czym z nim rozmawiać... Może zamiast tego niech odda syna do domu dziecka, najważniejsze by nie draznil ojczyma swoją osobą...
            • triss_merigold6 Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 21:56
              Chesz pomóc czy wykazać swoją moralną wyższość?
              • 0ldjoanna Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 22:28
                A Ty chcesz pomoc? Może, ale tylko konkubentowi autorki wątku.
                • triss_merigold6 Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 22:35
                  Rodzinie. Stąd propozycja szukania pomocy u kogoś z autorytetem, pedagoga szkolnego (o ile ma autorytet i można mu zaufać) czy dobrego psychologa.
                  Weź pod uwagę, że nastolatek jest częścią rodziny i jednym z czwórki dzieci, a nie jedynym.
                  • daisy Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 22:45
                    Ale chyba jedynym (jak na razie) prześladowanym?
                    Zresztą co z tego, że nie jedynym? Chcesz powiedzieć, że jak go ubędzie, to i tak zostaje jeszcze trójka, nie ma się co tak przejmować?
                    Uważasz, że dorastanie w rodzinie, w której choćby jedno z dzieci jest prześladowane i nękane to opcja do przyjęcia?
                    Zapewniam, że nie.
        • kwiat_w_kratke Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 14:54
          > O tym trzeba pamiętać, bo z postu startowego wynika, ze małżeństwo trwa głównie dla dobra młodszych dzieci.

          Naprawdę coś takiego wyczytałaś z postu startowego?! shock
          To może inne posty czytałyśmy. Bo ja przeczytałam coś całkiem innego.
          Autorka nie napisała: "Chciałabym porzucić swojego okropnego partnera, ale żal mi najmłodszej dwójki" tylko: "Jestem rozdarta pomiędzy synem, jego dobrem a uczuciem - które czasem bardzo cierpi też na tym". Jest rozdarta między dobrem syna a uczuciem do partnera. Dalej autorka wyraźnie napisała, że kocha partnera, on ją szanuje, a ona okazuje mu też często dużo uczuć. Jeżeli w ogóle brała pod uwagę rozstanie, to tylko dlatego, że jak pisze "gdybym miała wybierać wybrałabym je.... ich dobro". Pisze tak o swoich dzieciach. Innymi słowy - Kocha partnera, ale dzieci są dla niej na pierwszym miejscu i gdyby miała wybierać, wybrałaby dobro dzieci zamiast swojego własnego. Prawdopodobnie gdyby nie miała więcej dzieci, a tylko tego jednego syna, to mimo miłości do partnera rozstałaby się z nim (tzn. z partnerem). Tu ma kłopot, bo jest jeszcze młodsza trójka, całe rodzeństwo dobrze ze sobą żyje, ojciec pozostałą trójkę traktuje normalnie, jak ojciec, więc trudno jej rozbić rodzinę i porzucić kochanego człowieka ze względu na problem z jednym dzieckiem.

          Ogólnie trudno mi coś doradzić, może partner uważa, że Ty faworyzujesz chłopca, który ma ciężki charakter, wszystko mu wolno, źle wpływa na pozostałe rodzeństwo, źle się zachowuje (a który nastolatek dobrze się zachowuje?wink). Nie twierdzę, że tak jest naprawdę, staram się tylko wejść w sposób myślenia Twojego partnera. Może dobry psycholog byłby nie najgorszym pomysłem?
        • demonii.larua Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 16:19
          No dobrze, ale nie lubi pasierba ot tak nagle od któregoś momentu? Bo wcześniej ze słów autorki wynika, że było poprawnie. Z jej słów też nie wynika nic w stylu, że są razem dla dzieciaków. Raczej nie potrafią się dogadać w kwestii jednej linii wychowawczej. Dlatego dość istotna jest przyczyna albo moment kiedy stosunek ojczyma do chłopaka uległ zmianie wg mnie. Moim zdaniem oboje powinni pogadać z psychologiem, może to między nimi coś nie działa poprawnie a facet odgrywa się na chłopaku. Mam drugiego męża, ale on z moim synem tworzą nierozerwalny team i trudno mi coś poradzić.
      • mama4ki Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 17:39
        demonii - to nie jest tak że on często płacze, ale już zdarzyło się kilka razy. Gdy mąż groził mu jakąś karą, czy mówił że do niczego się nie nadaje. Czasem fakt to można nazwać psychicznym znęcaniem się - na co on pewnie by się oburzył. Mąż (partner) myśli że takim głupimi jazdami zrobi z niego faceta, tak jakby syn miał się wziąźć w garść - ale przecież on jest taki a nie inny. Nie jest typowm nastolatkiem i przede wszystkim potrzebuje czuć się kochanym, a choć akceptowanym.
        • demonii.larua Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 19:36
          Sorry, ale gadanie do dzieciaka że się do niczego nie nadaje to jest masakra nie ważne co takiego ten dzieciak zrobił. Jak Ci się chłopak powiesi albo zacznie ćpać, to będzie deko za późno.
        • misterni Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 09.04.15, 00:20
          Za taki tekst do dziecka sama spakowałbym chłopu walizki i niechby szedł w cholerę. Nie ma żadnego usprawiedliwienia, to jest znęcanie.
        • premeda Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 10.04.15, 21:01
          Tekst, że ktoś się do niczego nie nadaje jest zwykłym niszczeniem drugiego człowieka. I to nie jest tekst, że ktoś się zagalopował. Są słowa, które nigdy nie powinny padać i powyższe do nich należą. To zresztą ulubione stwierdzenie przemocowych mężów, a to o czymś świadczy. I to przeświadczenie o zrobieniu z nastolatka prawdziwego faceta. Na świecie jest mnóstwo mężczyzn dla których twój mąż wcale nie jest 100% facetem, może powinnaś sobie jakiegoś zaprosić, żeby chłopa wytresował po swojemu. Odbyłabym z mężem tylko jedną rozmowę za to długą, z ustaleniem granic, w ogóle całego układu jaki w rodzinie ma panować. I z jak z każdą umową określiłabym sankcje, które w przypadku nie dotrzymania umowy wyegzekwowałabym albo niech partner się uda na terapię dla siebie, żeby głupie gnębiące teksty przestałyby być lekarstwem na wszystko.
    • daisy Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 17:52
      Ja nie mogę spokojnie czytać takich historii... uncertain
      Jeżeli dorosły facet doprowadza piętnastolatka do płaczu, to jest bardzo źle.
      Uważaj. W najbliższej rodzinie mam historie ze zdeterminowanymi (nie "wołanie o uwagę") próbami samobójczymi w takich okolicznościach i z takich powodów. Psychicznego nękania przez ojczyma.
      To jest OGROMNE obciążenie dla dorastającego dziecka.
      A facet, który cię szantażuje wyprowadzką, jeśli mu nie pozwolisz dręczyć syna, to zwykły sk*wiel.
      • verdana Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 18:52
        Przykro mi, ale jesli pozwalasz na takie sytuacje, jesteś współwinna znęcania sie psychicznego nad synem. To jest moment, gdy awantura powinna odbyć sie natychmiast, w obecności syna, gdy syn powinien dowiedzieć sie,z ę to co mówi ojczym jest niesprawiedliwe i złe. Niezależnie od tego, co na to powioe mąż i czym będzie Cię szantażował. Zachowaj się tak, jakbyś się zachowała, gdyby ojczym zaczął lać Twojego syna. Bo to co robi nie jest lepsze.
        • 0ldjoanna Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 21:13
          Popieram, to jest znęcanie sie ! Dom musi być dla dziecka ostoja i azylem, a zwłaszcza dla dziecka z problemami, które z pewnością nie otrzymuje akceptacji od rówieśników. Nie pozwól na takie traktowanie syna, piszesz, że mąż nie jest złym człowiekiem, więc chyba zrozumie? A jeśli nie, to moim zdaniem podstawowym obowiązkiem matki jest chronienie dziecka. Ktoś pisał o samobójstwie... Tez niestety pomyślałam o takim ryzyku, nie lekceważ tego! Nie słuchaj "
          • 0ldjoanna Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 21:27
            Nie słuchaj złotych rad w stylu: wypchnij dzieciaka z domu, niech się gdzieś powloczy i zejdzie z oczu panu i władcy, a najlepiej niech zamieszka u kogoś innego, żeby samiec alfa nie musiał znosić obecności nie neurotypowego i przez to tym bardziej irytujacego nastolatka o obcych genach... Syn ma prawo przebywać po szkole w domu, nie musi lubić życia towarzyskiego (a zresztą jako nastolatek z takimi problemami o jakich piszesz zapewne nie ma wielu kolegów) i dom ma być jego ostoją, by przynajmniej tam czuł się w pełni akceptowany.
    • inguszetia_2006 Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 20:13
      Witam
      Oj, biedny dzieciak. Rozumiem, że za te przytyki do syna chciałabyś "panu mężu" szczękę przestawić, co? Ale tak się nie da, no nie da... Wiesz, mi też ręką jakoś tak dziwnie zadrżała;-D Posłuchaj dziewczyn, bo dobrze ci radzą, dzieciaka uspołeczniaj, niech się gdzieś powłóczy. Tylko najpierw kosz na śmieci niech opróżni i posprząta pokój. Nie wiem, jak się uspołecznia dzieci, które są aspołeczne, ale może coś tu się na forum uradzi. Nie chodzi nawet o samego ojczyma tylko o to, żeby dzieciak trochę "pooddychał" czymś nowym, innym. Trzeba tylko zdefiniować to coś innego, nowego, żeby mu pasowało. Myśl, kombinuj, zanęć. Jesteś mądrzejsza od 15 latka i go dobrze znasz. To przewaga nad ematką w stadzie.
      Pzdr.
      Ing
      • verdana Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 21:43
        Dziecka gnojonego w domu, aspołecznego, nie da sie "uspołecznić" , aby było wygodniej. Takie dziecko ma mieć spokój w domu, to jedyna szansa na jakiekolwiek uspołecznienie. Chłopak ma problemy, to nie jest po prostu nietowarzyski nastolatek - gdyby ich nie miał, dawno juz zwiewał by z domu przy każdej okazji.
        • inguszetia_2006 Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 22:52
          verdana napisała Takie dziecko ma mieć spokój w domu, to jedyna szansa na jakiekolwiek u
          > społecznienie.
          Witam
          Dzieciak nie ma spokoju w domu i nie będzie miał, bo wkurza ojczyma. Trzeba znaleźć mu miejsce, gdzie może być kimś innym niż popychadłem. Teraz! Wtedy będzie łatwiej o równowagę. Tu dostaje po dupie, tu się odstresowuje. Musi mieć jakiś azyl. Dom nie jest azylem w tym momencie. Jak powinno być to ja wiem, ty wiesz i matka dziecka też wie. Tylko, kurczę, wiedza nie niesie ulgi.
          Pzdr.
          Ing
          • daisy Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 22:59
            Może dom dziecka? Azyl jak znalazł.

            Sorry, ale strasznie mnie wkurza takie gadanie. Niestety, to sytuacja z gatunku "szczęścia w domu nie znalazł, bo go nie było w ojczyźnie". Dla nastolatka chore relacje w domu = najpewniej chore relacje ze światem.
            I dlaczego piszecie tak, jakby nie było wyjścia, jakby matka nie mogła nic zrobić? ONA MOŻE WSZYSTKO.
            • inguszetia_2006 Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 23:09
              daisy napisała: ONA MOŻE WSZYSTKO.
              Witam
              Mówisz? Powiedz to matkom wojującym o alimenty na dzieci. Ja bym takiego chłopa, który moje dziecko mobbuje wywaliła za drzwi. Dom jest mój. Ale nie każdy jest mną. Eureka!
              Pzdr.
              Ing
              • daisy Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 23:12
                Mój Boże, czyli co, może poświęcić syna dla pieniędzy?
                Na ile trzeba by go wycenić, jak myślisz? uncertain
          • 0ldjoanna Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 09.04.15, 14:33
            > Dzieciak nie ma spokoju w domu i nie będzie miał, bo wkurza ojczyma.
            biedny ojczym, żeby mu ciśnienie nie skoczyło.

            Trzeba zna
            > leźć mu miejsce, gdzie może być kimś innym niż popychadłem.
            Może sekta? Może podczas włóczenia się po mieście chłopak natknie się na jakiegoś guru, dla którego - na początku oczywiście - będzie ważny, który zaoferuje mu akceptację, a nawet przyjaźń? To właśnie chyba takie osoby są najczęściej werbowane przez sekty...
      • daisy Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 08.04.15, 22:40
        Oj kobity, co wy z tym wypychaniem z domu, uspołecznianiem, że jak dziecko siedzi w domu to normalne, że działa facetowi na nerwy (WTF???) - pogięło was, że się tak wyrażę kolokwialnie? Dziecko, które nie ma oparcia w domu, ani w ojcu, ani w ojczymie, ani - uwaga! - w matce, miałoby według was wyjść radośnie z domu i nawiązywać wartościowe, satysfakcjonujące relacje??? Co za głupie gadanie! Owszem, może w końcu wyjdzie, może i relacje wtedy nawiąże, może i z rówieśnikami, ale i ci rówieśnicy, i te relacje mają wielkie szanse okazać się diametralnie różne od "wartościowych i interesujących". Przecież takie dzieciaki desperacko szukają akceptacji, dla której są w stanie zrobić naprawdę wiele. Niekoniecznie dobrego.
        Autorko. Widziałam taką historię z bardzo, bardzo bliska. Zaczęła się tak, jak twoja i twojego syna. Skończyła szlajaniem po knajpach w towarzystwie kryminalistów, a potem samobójstwem. Matka mówiła dokładnie to, co ty. Że jedno dziecko już bez ojca i co teraz, następne też mają zostać bez tatusia, jak to tak? Więc mniej lub bardziej cierpliwie - ale znosiła znęcanie się nad pierwszym dzieckiem.
        I wiesz co? Młodsze dzieci znienawidziły ją za to. Uciekły z domu, kiedy tylko nadarzyła się okazja.
        • lauren6 Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 09.04.15, 00:07
          Jak chłopak znajdzie sobie towarzystwo osób, które go rozumieją, bo przechodzą przez podobną gehenne w domu, to zdecydowanie nie będzie to harcerstwo ani klub inteligencji katolickiej. A wtedy będziemy mówić o zupełnie innym kalibrze problemów z dzieckiem, przy któryxh nieumyta wanna jest ponurymm żartem.

          Niektore forumki w tym wątku wystawiły sobie piękną wizytówkę: gotowej poświęcić dziecko w imię zatrzymania gacha przy sobie.

          Nadzieja, że autorka pójdzie po rozum do głowy i nie będzie słuchała opinii patologii.
          • azile.oli Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 09.04.15, 09:51
            Opadają mi ręce, jak czytam, że chłopak na pewno pana drażni, zatem najlepiej, aby mu schodził z drogi.
            Jak można pozwolić zaszczuć dziecko w domu, który powinien być azylem.
            Owszem, to nie jest dziecko pana, nie musi go kochać, ma prawo go nie lubić, ale że tak powiem, niech się od niego odwali.
            Wychowanie niech zostawi matce i tyle. Może zwrócić uwagę np o zostawienie brudnej łazienki, ale bez dodatkowych uwag.
            Moim zdaniem pan niewiele zrozumie, bo on chce, żeby chłopak był twardzielem, jednocześnie okazując mu głęboką pogardę.
            Jedyne wyjście, to jasny komunikat, żeby się od chłopaka odczepił. Niech jego wychowanie, ocenę zachowań zostawi matce. niech mu nie zastępuje ojca, bo się do tego nie nadaje. Koniec i kropka. Niech go traktuje jak współmieszkańca po prostu, któremu uwagę można zwrócić , ale oceniać go i obrażać już nie.
            Nagminne czepianie się o pierdoły jest ze strony pana złośliwym odreagowaniem faktu, że chłopaka nie akceptuje.
            On się nad nim znęca psychicznie. To nie jest atmosfera w domu dla żadnego dziecka, a takiego z problemami, to już w ogóle.
            Oczywiście fajnie, żeby chłopak się uspołeczniał, ale coś mnie trafia, jak tu niektóre panie twierdzą, że siedzący w domu nastolatek ma prawo wkurzać wracającego z pracy ojczyma, któremu powinien przecież z drogi schodzić i nie pętać się pod nogami. Przecież to jest chore.
            To niech pan sobie idzie na spacerek, jak na pasierba patrzeć nie może.
            Są dwa wyjścia - jak się pan nie zmieni, to go spakować i wypad, albo spróbować wymóc na nim, żeby sobie wychowywanie chłopaka odpuścił, w tym jakiekolwiek komentarze.
            Szczerze mówiąc to żadne tłumaczenie, że źle robi do pana nie dotrze.
    • lelija05 Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 09.04.15, 10:54
      Żadne męskie gacie nie są warte zniszczonej psychiki i relacji z własnym dzieckiem. Nie umiałabym kochać takiego wuja, który by mi dziecko dręczył.
      Szanuje ciebie? Niby jak, szantażując wyprowadzką?
      A spier..j, nie podoba się - pomożemy spakować walizki, zrobi się spokojniej w domu. Wiem, że z czwórką dzieci decyzja o wykopaniu pana nie jest łatwa, ale lepsze trudne życie z czwórką dzieci niż łatwe z trójką i odwiedzanie syna w więzieniu bądź na cmentarzu.
      A pomysł by syna wysłać do biologicznego, bo zrzędzie przeszkadza uważam za jeden z najbardziej kuriozalnych jakie przeczytałam na ematce.
    • moofka Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 09.04.15, 11:28
      doraznie - glosne odpie...sie od jasia jak tylko zaczyna jazgotac
      moze byc przy synu, nawet lepiej
      • misterni Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 09.04.15, 11:32
        Przy synu, obowiązkowo, niech dziecko ma komunikat, że przynajmniej matce zależy na nim.
    • mid.week Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 09.04.15, 19:16
      mama4ki napisał(a):

      Najgorzej traktuje mojego syna. Nie wyzywa i nie bije -


      Wow - ludzki pan...
    • koronka2012 Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 09.04.15, 19:50
      Powiem ci jedno - tolerując szantaż moralny pt "jak ci się nie podoba to się wyprowadzę" brniesz w ślepy zaułek i podkopujesz swoją pozycję w rodzinie.

      Niestety na to jest jedna rada - odeprzeć te zagrywki zupełnie serio proponując, żeby to zrobił. Wierz mi, tylko solidny szok może coś zmienić w waszych relacjach. Pan najwidoczniej czuje twoje podporządkowanie, i coraz bardziej dyktuje swoje warunki. Problem w tym, że za chwilę będziesz miała 2 zbuntowanych nastolatków w domu i jeśli nie zadziałasz teraz zapobiegawczo, zrobi się piekło.
    • 1957babcia Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 09.04.15, 20:13
      Witajcie,
      Jestem chyba najstarsza z Was i nowa. No może nie taka zupełnie nowa, bo czytam fora od dawna, ale głosu nie zabierałam. Może mnie nie zlinczujecie tak na dzień dobry, bo mam nieco inne spojrzenie.
      Jestem pokoleniem powojennym wychowanym przez rodziców, którzy przeżyli wojnę. Tata był w Oświęcimiu więc siła rzeczy miał nieco inne spojrzenie na tzw. upokorzenia czy znęcanie się. Wyrastałam w normalnym domu, ale nie raz, nie dwa nie pięc usłyszałam ostre słowa krytyki od biologicznego ojca czy matki. Nie zawsze krytyki uzasadnionej. Nikt się nie znęcał nade mną psychicznie, ale bywałam karcona słownie. Bywało mi przykro, źle, ale nie zaczęłam ćpać, nie załamałam się, nie popadałam w złe towarzystwo nie uciekłam z domu. Ot taki był model wychowania. Nie przeniosłam go na swoje obecnie dorosłe dzieci, ale zdarzało mi się je skrytykowac, obrugać. Tez się nie stoczyły. Uważam, ze we wszystkim trzeba zachować zdrowy rozsądek. Ojczym krytykuje pasierba, jest dla niego niemiły - kwalifikuje sie to do rozmowy dorosłych, ale na miły Bóg nie róbmy z dzieci porcelanowych figurek na które trzeba chuchać i dmuchac, bo się stłuka. Tak wychowywane dzieci paradoksalnie nie będą miały żadnej odporności psychicznej, każde niepowodzenie ( a w zyciu i to bywa), każda próba krytyki ( niesłusznie też można zostać skrytykowanym przez szefa, kolegów) urosn ą do rangi nieszczęścia.
      Nastolatki mogą wyprowadzić z równowagi każdego. W tym wątku wszyscy krytykuja ojczyma a dość mało wiemy o tej rodzinie. Prawda nigdy albo prawie nigdy nie jest taka jednoznaczna zwykle lezy gdzieś po środku.
      • verdana Droga babciu 09.04.15, 20:39
        Nie obraź się, ale jestem prawdopodobnie dokładnie w Twoim wieku. Mnie wychowywała matka, która przeżyła Bergen-Belzen. Wyrastałam w domu, gdzie - jak w każdym domu - rodzice czasem dziecko skrytykowali, ale to nie było główne ich zwracanie sie do mnie. Do moich kolegów także nie. Jest różnica miedzy "skarceniem słownie" za niewłaściwe zachowanie, a bezustannym czepianiem się o wszystko. Moi rodzice mnie lubili. To jest zasadnicza różnica. Bycie bezustannie niemiłym dla zaburzonego dziecka jest patologią i było patologią także w naszych czasach. Na szczęście nie był to model wychowania w "naszych czasach" w dobrych i sympatycznych rodzinach. Przykro mi, że na takie nie trafiłaś. Ale nawet 50 lat temu złe odnoczenie sie do dziecka z zaburzeniami było uważane za skandal.
        Takie krytykowanie przez szefa nazywa się mobbingiem i jest podstawą do sprawy sądowej.
        Niezależnie jaka jest rodzina dorosły człowiek, normalny, nie tępi dziecka będącego pod jego opieką. I nie, nie zawsze prawda leży pośrodku. Czasami prawda jest taka, ze ojczym czy macocha są wyraźnie źli - i o tym mówią także nie bez powodu bajki, stworzone przed wiekami.
      • 0ldjoanna Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 09.04.15, 20:40
        Babciu 1957, ale czy zauważyłaś, że ten nastolatek to chłopiec z problemami, bardziej wrażliwy i pewnie słabszy psychicznie niż większość chłopaków w jego wieku? Metody ojczyma z pewnością nie mają porównania z oświęcimskimi... pan nie bije przecież chłopca i nie wyzywa... ale wyżywanie się na słabszym to domena tchórzliwych ludzi. Uważam, że matka chłopaka nie może sie godzić na takie jego traktowanie.
        • kwiat_w_kratke Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 09.04.15, 20:52
          Znamy relację tylko jednej ze stron. A wszyscy już doskonale wszystko wiedzą. Jak zwykle.
          • verdana Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 09.04.15, 21:01
            Jedna strona tu jest zaburzonym dzieckiem. Druga dorosłym facetem.
            Oczywiście, może być tak, ze mamy tu do czynienia z pijanym , chamskim nastolatkiem i zestresowanym ojczymem, który raz powiedział "synu, nie uważasz, że jesteś niegrzeczny"? A zonie powiedział, że się syna boi i dlatego chyba sie wyprowadzi. Ale jakoś wątpię.
            • triss_merigold6 Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 09.04.15, 21:10
              15-latek to już nie takie dziecko - to raz. A dwa - matka powinna jednak mocniej naciskać na socjalizowanie syna, nie może pozwalać mu zamykać się w domu, bo potem zostanie z dorosłym zaburzonym i aspołecznym na karku.
              • verdana Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 10.04.15, 19:41
                Triss, czy Ty w ogóle rozumiesz słowo "zaburzenie"?
                Poza tym socjalizowanie po to, aby dziecko znikło z domu nie przyniesie żadnych rezultatów. Nastolatek zaburzony to nie nastolatek-idiota. Zrozumie, o co chodzi.
        • 1957babcia Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 10.04.15, 10:04
          Mój tata, dzis juz pan w bardzo sędziwym wieku, nie katował mnie, nie stosował metod oświecimskich, ale nie wychowywał mimozy. Krytykował gdy cos było nie tak, zwracał uwagę- czasem ostro. Nie wyżywał się , ale w domu panowały okreslone zasady. Dziś pewnie odesłąno by mnie do psychologa, psychiatry i psychoterapeuty tylko rodzi się pytanie w jakim celu?
          Verdana określiła ostrą, zdecydowaną reakcję szefa jako mobbing. Niedługo będzie się karało każdego kto ośmieli się podwładnemu czy dziecku zwrócić uwagę. Juz mamy początki tego w szkołach.
          • volta2 Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 10.04.15, 11:44
            nie widzisz różnicy między ojcem, tatą a facetem przklejonym do matki na niewiadomo jak długo? skoro chłopak słyszy że ten obcy dla niego facet za chwilę już może z nim nie mieszkać, to jakie ma prawa do tego by karcić, uwagi zwracać ostro i się nieustannie czepiać?

            to jest jakiś tymczasowy układ, w którym chłopak na ten tymczas jest workiem treningowym.
          • 0ldjoanna Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 10.04.15, 11:59
            Wiesz co, w każdym normalnym domu panują zasady, a rodzice maja prawo zwracać uwagę dzieciom, nawet ostro jak trzeba, i nikt tych dzieci z tego powodu nie wysyła do psychiatry czy nawet psychologa- nie przesadzaj, proszę. Czym innym jednak jest gnebienie dziecka i ustawiczne dos..wanie się do niego bez konkretnego powodu, tylko dlatego, że działa gościowi na nerwy. Autorka przecież wyraźnie o tym pisze, przeczytaj dokładnie jej posty...
          • lelija05 Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 10.04.15, 12:19
            Jesteś nauczycielką?

            > Verdana określiła ostrą, zdecydowaną reakcję szefa jako mobbing. Niedługo będzi
            > e się karało każdego kto ośmieli się podwładnemu czy dziecku zwrócić uwagę. Juz
            > mamy początki tego w szkołach.

            Przesadziłaś z tym zwracaniem uwagi, ale może skończą się czasy bezkarnych sadystów wyżywających się na uczniach, czy pracownikach.
            • 1957babcia Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 10.04.15, 17:12
              Nie, nie jestem nauczycielką. Ale nie chciałabym dozyć czasów , a boje się, ze dozyję, gdy pracownicy zwolnieni za nieróbstwo, niekompetencję zrobia aferę i oskarżą pracodawcę/szefa o mobbing. No bo osmielił się zwrócić im uwagę. To samo dotyczy uczniów/studentów. Za chwilę także w wojsku kapral powie kapitanowi, ze ma gdzieś jego rozkazy albo wróci z przepustki za 3 dni. Kapitan zechce go ukarać ? Nie będzie mógł, bo to przeciez mobbing . Anarchia puka do drzwi.
              • lelija05 Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 10.04.15, 17:18
                Za przeproszeniem puknij się, bo zagalopowałaś się i to bardzo. Wróć do postu startowego i przeczytaj jeszcze oraz pozostałe wypowiedzi autorki o dręczeniu jej syna przez ojczyma.
                A ty tu z anarchią wyskoczyłaś, rany boskie, piszesz, że babcią jesteś, hmm.
              • misterni Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 10.04.15, 17:56
                Lubisz przesadzać Babciu. Upierasz się przy swoim, podajesz jakieś przykłady z sufitu, a tymczasem wystarczyłoby przeczytać dokładnie starter, w którym autorka wyraźnie wskazuje, że jej mąż źle traktuje dzieciaka.
              • mama303 Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 10.04.15, 19:28
                1957babcia napisała:

                > Nie, nie jestem nauczycielką. Ale nie chciałabym dozyć czasów , a boje się, ze
                > dozyję, gdy pracownicy zwolnieni za nieróbstwo, niekompetencję zrobia aferę i
                > oskarżą pracodawcę/szefa o mobbing. No bo osmielił się zwrócić im uwagę.

                ależ zwalniać pracownika tez trzeba umieć. Nawet najgorszego pracownika sie nie gnoi tylko po prostu zwalnia z pracy i tłumaczy za co! Co Ci da dręczenie czy gnojenie człowieka?

                To samo z dziećmi, mozna i nalezy zwrócic uwagę a nawet sie wydrzeć, ukarać za złe zachowanie ale notorycznie gnębić i gnoić nie wolno!
              • verdana Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 10.04.15, 19:39
                Pracuje ze studentami. Naprawdę, studenci to fajni ludzie. Większość ludzi to fajni ludzie. I bardzo dobrze, ze student ma możliwość obronienia sie przed wyjątkowo niesprawiedliwym albo chamskim profesorem. Dobrze, że pracownik ni jest zdany na łaskę szefa. Oczywiście, czasem zdarzają sie bezsensowne oskarżenia. Ale zazwyczaj ludzie nie ciągają się po sadach, anie nie składają skarg bo zwrócono im raz uwagę.
          • verdana Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 10.04.15, 19:34
            Zabawne, jesteś w moim wieku, a rozumujesz jak staruszka, która labidzi, że za jej czasów pan lał, ale ludzki człowiek był. Zapominając, ze nie pańszczyznę, a swoją młodość wspomina.
            Tak, szefowie za PRL-u to wspaniali ludzie byli. Zawsze można było napisać donos do partii.
            • 1957babcia Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 11.04.15, 18:32
              Dłużej pracowałam w III RP niz w PRL. Nie byłam w partii. Co więcej raz napisano na mnie donos. Musiałam tłumaczyć, ze nie jestem wielbładem. W III RP zaczęła sie hm anarchia - każdy miał więcej praw niz obowiązków.Im młodszy tym głosniej krzyczał.
      • la_mujer75 Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 09.04.15, 21:35
        Krytyka, zwłaszcza uzasadniona ( a myślę, że w miarę inteligentny nastolatek dobrze wie, kiedy tak naprawdę zasłużył na "burę") nie powoduje traumy, ale gdy jest to ustawiczne zwracanie dziecku uwagi, że jest do niczego ("Znowu nie wyniosłeś śmieci ? Ile razy trzeba ci kretynie powtarzać tak proste polecenia ? No, ile razy ? Zapisać drukowanymi literami ?" - przykład) , wiesz mi babciu, wpłynie źle na dziecko.
        Sama mam syna z ZA, bardzo podobnego do syna mamy4rki. I domyślam się,jak on się zachowuje. Bywa to męczące, naprawdę. I pomimo tego, że mój syn bardzo się stara, czasami tracę cierpliwość. Ja, matka, która kocha nad życie to swoje dziecko.
        Mój mąż miał wielki problem z zaakceptowaniem swojego PIERWORODNEGO - on, ojciec biologiczny ! Byliśmy blisko rozwodu, nie powiem. Nie chciał iść do psychologa. Postawiłam sprawę na ostrzu noża- że albo zmieni i spróbuje "polubić" własnego syna, albo odchodzę, bo go znienawidzę za to. I dzień w dzień wbijałam mu do głowy, że to nikogo, a już najmniej syna wina. A on jest dorosły i to on musi się na ten moment dostosować do dziecka, a nie dziecko do jego oczekiwań.
        Mąż też miał zwyczaj nieustannie krytykować syna. I nie rozumiał, że i choć mnie zdarzało ( i zdarza się nadal ) stracić cierpliwość, to dziecko czuło, że go kocham i akceptuję. A syn nie czuł tego ze strony męża. Miał może z siedem lat ( jakiś rok po diagnozie), gdy wręcz to powiedział : "Tata mnie nie lubi". I widział to młodszy syn (neurotypowy - "duma' tatusia sad ).
        To "piekiełko" trwało jakiś rok. W pewnym momencie wręcz powiedziałam, że jak go Starszy denerwuje, to ma się zamknąć, wyjść z domu, ale NIE MA PRAWA SIĘ ODZYWAĆ, bo jego słowa ranią dziecko. Na szczęście mąż zrozumiał, że krzywdzi własne dziecko. Ale to jest jego syn, więc było mu łatwiej to zrozumieć i zaakceptować zachowania syna. Choć dla mnie jest to nadal niezrozumiałe, jak rodzic może mieć z tym problem sad Ale często się zdarza, że "tatusiowie" nie dają rady znieść myśli, że ich dziecko odstaje od normy.

        Mama4rki- wiem, że niełatwo jest odejść, wierze, że jeszcze (!) kochasz męża i absolutnie nie chcesz krzywdzić swojego dziecka i nie chcesz pozwolić, aby Twój partner do tego doprowadził. Niestety- on to robi. Musisz coś z tym zrobić. Idź do psychologa, ustal jakiś plan z jednym i drugim. Np. partner ma zamknąć gębę, jak widzi nie wyniesione śmieci przez syna. Po prostu. Jest dorosły, chyba to umie zrobić ? A synowi napisz listę obowiązków- konkretnie i szczegółowo, np. " w poniedziałek- myjesz wannę, wc i umywalkę" - dyskretnie przypominasz o tym, itd.
        I zawsze głośno i wyraźnie CHWALISZ SYNA za cokolwiek co zrobił dobrze, za najmniejsze przysłowiowe "g" - przynajmniej na początku. Inne dzieci tez chwal, bo szybko zauważą, że "tata to nie lubi X, ale za to mama kocha X najbardziej z naszej czwórki" sad
        Bardzo Ci współczuję, bo wiem w jakiej jesteś sytuacji. Mnie na razie ( nie wiem, jak będzie później) udało się jakoś z tego wybrnąć. Nie mogę narzekać. Mąż się bardzo zmienił. I widzę, że w pełni akceptuje syna. I kiedy jakiś czas temu synek powiedział, że jest szczęśliwy, bo ma fajnych rodziców, to kamień spadł mi z serca. Przynajmniej na razie...
        • triss_merigold6 Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 09.04.15, 21:42
          No, dobra a tak trudno nastolatkowi przyswoić, że te śmieci ma wynieść od razu? Nie idzie z nimi 2 kilometry przez las, przecież. Małolat to nie święta krowa, żeby się nad nim pochylać do tego stopnia.

          Tak serio, Twoją radę, żeby facet przynajmniej postarał się nie odzywać z uwagami uważam za dobrą, na początek przynajmniej tyle.
          • daisy Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 09.04.15, 21:49
            Triss M, ty chyba nigdy nie miałaś do czynienia z czepiającym się dziecka rodzicem, co? Uwierz, to zupełnie co innego niż zwyczajne wymaganie, wydawanie poleceń i tym podobne. Nie ma NIC wspólnego z mieszczącym się w granicach normy współżyciem rodzinnym.
            • triss_merigold6 Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 09.04.15, 22:00
              No, ja wymagam wykonywania poleceń natychmiast, przynajmniej takich prostych jak wyrzuć śmieci.
              Czepia się, bo go wk..ia po całości, wyżej masz opisane na przykładzie biologicznego ojca w stosunku do pierworodnego syna z ZA + opis całego układu rodzinnego, który udało sie zmienić na plus. Czepianie się nie jest domeną wyłącznie ojczymów czy machoch w stosunku do nieswojego potomstwa. IMO problem jest w dziecku, konkretnym nastolatku z zachowaniami trudnymi do zniesienia na co dzień - pewnie większość dorosłych by wkurzał, natomiast można pracować nad jak najmniejszym okazywaniem tego wkurzenia.
              • daisy Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 09.04.15, 22:09
                Jasne, że problem jest w dziecku. Gdyby go nie było, to nie byłoby sprawy, no nie?
                uncertain
                Nie pojmuje takiego patrzenia na sprawę (zwłaszcza z twojej strony!). Problem jest w głupim ojczymie z mentalnością jaskiniowca, któremu zaczął przeszkadzać podrastający samiec w stadzie. W dodatku z obcymi genami. Typowe myślenie fiutem.
                Czepianie się słabszych jest domeną ludzi podłych (oraz zakompleksionych i tchórzliwych), nieważne czy są rodzicami biologicznymi, czy nie. To nie ma nic wspólnego z ewentualnymi (tutaj w dodatku chyba niepotwierdzonymi?) zaburzeniami u dziecka.
                A 15 lat to wiek największej wrażliwości i największego mroku.
                • triss_merigold6 Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 09.04.15, 22:24
                  Przeczytaj wyżej post Mujer, dobrze by było gdyby napisała więcej.

                  Ja mam inną sytuację, ojciec dziecka jest obecny, ojczym pojawił się kiedy syn był dużo młodszy, nie było problemów z nawiązaniem kontaktu i akceptacją.
                  Ale - i to jest coś, o czym kiedyś szczerze sobie rozmawiałysmy z kumpelą w podobnej sytuacji - miałyśmy szczęście, bo nasz dzieci były łatwe do polubienia. Nic innego. Łatwo było komuś obcemu nawiązać kontakt, zyskać sympatię, spędzić wspólnie czas, znaleźć wspólny język.
                  Przy dzieciach dysfunkcyjnych to by było o wiele trudniejsze.
                  Wracając do dzieci, nie muszę sobie kłamać - mam bardzo krótki lont i nie nadaję się na matkę dziecka z problemami, nie zaakceptowałabym prawdopodobnie, a przynajmniej byłoby mi bardzo trudno.
                  • daisy Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 09.04.15, 22:34
                    OJP, Triss, wszystko jasne, tylko że co to ma do dręczenia dziecka? Według ciebie mała sympatyczność pasierba usprawiedliwia znęcanie się???
                    Wiesz co, w ten rozumiejący sposób można popatrzeć na różne inne zachowania rodziców bądź opiekunów. Zakatowane na śmierć paromiesięczne maluchy też zapewne PŁAKAŁY PO NOCACH i były trudne do polubienia. A chyba nawet ty nie zakwalifikowałabyś tego jako okoliczności łagodzącej, co?
                    Jak ktoś dzieci nie lubi, to się z nimi nie zadaje. A jak już postanawia się zadawać (bo w przeciwieństwie do dziecka ma wybór), to ma psi obowiązek zachowywać się przyzwoicie, inaczej jest podłym człowiekiem i koniec.
                    • triss_merigold6 Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 09.04.15, 22:44
                      Dobra, nie chce mi się dyskutowac na poziomie czarno-białego postrzegania świata.

                      Ja dzieci lubię, swoje i kilkoro cudzych. Kiedyś nie lubiłam, w zasadzie dopóki nie urodziłam własnego, to nie lubiłam i były mi głęboko obojętne.

                      Jak dotąd najsensowniej i z własnego doświadczenia napisała Mujer.
                      • la_mujer75 Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 09.04.15, 23:13
                        Triss, ja tam też nie lubiłam dzieci i nadal mam z tym problem smile Owszem, jestem wrażliwa na krzywdę ( tak jak dla mnie w tym wypadku jest krzywdzony ten chłopak), ale nie kocham wszystkich dzieci, o nie.
                        Gdy urodził sie starszy, czyli ten z ZA - oczywiście nie mieliśmy o tym pojęcia. Początki były koszmarne, bo miał nadwrażliwość dotykowa, słuchową, refluks (czyli co zjadl, to wyrzygał, więc był głodny). Ryczał non stop, a ja byłam bliska obłędu, tym bardziej, że wszyscy dookoła mówili, że to moja wina, bo coś robię źle. Co? Nikt nie umiał wyjaśnić. Jak skończył 3 miesiące- byliśmy już zgrani. I wszystko wyglądało, że idzie ku lepszemu. Miał rok, jak budował pierwsze zdania : "Mama, da appa", co znaczyło : "mamo, podaj piłkę". Dumna byłam, że hej ! Grzeczny, karny, rozgarnięty, kontaktowy (!!!!- bo on jest z tych szukających kontaktu społecznego), dziecko ideał. Owszem, średnio sprawny ruchowo, mało samodzielny (sama uważałam, że jestem nadmiernie opiekuńcza), ale wszystko w normie. Tak myśleliśmy. I dopiero z czasem - tak koło 5 roku pewne rzeczy nas coraz bardziej niepokoiły- pisałam już o tym. I zaczęła się wędrówka po specjalistach. Diagnoza- miał skończone akurat 6 lat- najpierw ulga. Ja i mąż tak samo to odebraliśmy. Nawet trochę dumy, bo wyszło, że inteligentny, umysł analityczno- logiczny. A potem wszystko się zaczęło rypać- każde z nas na swój sposób usiłowało się pogodzić z tym, że nie mamy idealnego dziecka, tak jak myśleliśmy. Ja rzuciłam się na terapie, na opracowywanie własnych metod postępowania z dzieckiem itd. A mąż zaczął się wycofywać, wymigiwać, krytykować itd, aż kiedyś wprost mi powiedział, że nigdy syna nie zaakceptuje, więc mu też powiedziałam wprost, co będzie z nami, jak nie SPRÓBUJE zmienić swojego stosunku do dziecka.
                        Ja też tak naprawę miałam z tym problem. Pamiętam, jak maż zabrał syna na narty, a ja zostałam z młodszym w domu. Cieszyłam się, że jadą, nie dlatego, że nawiążą lepsze relacje (bo to było tuż po diagnozie i jeszcze mąż nie wykazywał takiej "niechęci" do syna0, ale dlatego, że ja chciałam przez chwile NIE OGLĄDAĆ własnego dziecka ! Ja ! Przez 4 dni nie jadłam, nie spałam, tylko paliłam jednego fajka za drugim ( wróciłam do nałogu po 3latach przerwy) i płakałam. PŁAKAŁAM po idealnym dziecku, które "miałam , a które straciła"- tak to wtedy czułam. Sama nazwałam to żałobą po idealnym dziecku. Zajęło mi to 4 dni- opłakałam i zrozumiałam, że to jest moje dziecko- TO SAMO DZIECKO, którym był sprzed diagnozy i zrobię wszystko aby był szczęśliwy, on , nie ja- bo ja go sprowadziłam na świat, ja za niego odpowiadam. Mnie to zajęło 4 dni, mężowi ponad rok - przy mojej wydajne pomocy wink I wierzcie mi- mam naprawdę fajnego syna smile
                      • daisy Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 10.04.15, 00:21
                        > Dobra, nie chce mi się dyskutowac na poziomie czarno-białego postrzegania świata.

                        Słuchaj, na tym padole jest bardzo wiele obszarów ludzkiej aktywności, na których moraliści faktycznie mają niewiele ciekawego do zaproponowania.
                        Ale to tylko między dorosłymi.
                        Kiedy chodzi o dziecko, relatywizm, choćby nie wiem jak rozsądny, już się nie sprawdza. To jest jedna z tych nielicznych dziedzin, gdzie liczy się głos TAK TAK/NIE NIE.
                        Dopóki nie masz dzieci - kochaj i rób, co chcesz. Ale jeśli dzieci się pojawią, własne bądź przysposobione, to przede wszystkim zapewnij im bezpieczeństwo, dom i opiekę. Choćby były chore, brzydkie i niemiłe. Przyzwoity człowiek mówi trudno i robi, co należy. Tu nie ma żadnych filozofii, żadnego ale, żadnego "to nie takie proste".
                • la_mujer75 Re: Problem w relacji ojczym - pasierb 09.04.15, 22:44
                  Niestety, ale wielu facetów tak się zachowuje. Patrząc po swojej rodzinie- ojciec matki był tak niedobry dla swojego syna ( bardzo grzecznego, ułożonego, pracowitego, wysportowanego, ale nie spełniającego marzenia dziadka o synu-inżynierze ), że ten w okolicach dwudziestki zaczął się jąkać. Psycholog kazała babci oddelegować syna- pojechał studiować AWF do innego miasta- lata sześćdziesiąte.
                  Ojciec mojego męża - obraził się na mojego męża ( jakaś głupia sprzeczka - ale dokładnie chodziło o to, że "gó...arz nie będzie mi podskakiwał" ), gdy ten był na I roku.5 lat sie do siebie nie odzywali - mieszkając w jednym domu ! Dla mnie niepojęte ! Zresztą nieraz mężowi przypominałam, jak zachowywali się rodzice w stosunku do niego, aby zrozumiał, że on musi być inny w stosunku do swojego syna. Aby nie powtarzał błędów swojego ojca ( nota bene- wykształconego, pochodzącego z "dobrego domu") . Mój ojciec też miał zapędy do tłamszenia dorastającego syna, ale za bardzo powodów ówże syn mu nie dawał wink
                  Zauważcie, że dopiero od niedawna zmienił się model ojca. Niestety, ale partner mamy4rki nie "wskoczył na wyższy level"rodzicielstwa. Wiem, że pasierb może być irytujący, ale to on jest dorosły i to on, jak sama Triss pisałaś, powinien nad sobą panować.
                  On go krzywdzi- jest dorosły, jest jego ojczymem- jest na wyższej pozycji niż irytujący go 15- latek.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka