Dodaj do ulubionych

Dzieci trudne do lubienia

08.04.15, 21:03
Nawiązuję do jednego z wątku w którym matka prosi o pomoc, bo przyznaje że nastoletnie dziecko ją drażni, irytuje, nie lubi go, dziecko posiada cechy których kobieta nie znosi.
Skoro są dorośli - i każdy chyba spotkał taką osobę - trudni do polubienia, to można założyć że są również takie dzieci i nastolatki.
Neurotyczne, nerwowe, histeryczne, hałaśliwe albo wręcz przeciwnie - skrajnie niekomunikatywne, żądające non stop uwagi, mało lotne, o wąskich zainteresowaniach graniczących z obsesjami, otwarcie zawistne czy złośliwe, dokuczające itd.
Skoro własnym dzieciom (na ogół) dajemy prawo do tego, żeby kogoś nie lubili, nie kolegowali się, to dlaczego tak trudno przyjąć, że kogoś dorosłego denerwuje dziecko czy nastolatek?
Obserwuj wątek
    • andaba Re: Dzieci trudne do lubienia 08.04.15, 21:10
      Czemu trudno przyjąć?

      Oczywiście, że można nie przepadać za jakimś dzieckiem, nawet za swoim, bo nie wszystko to wychowanie, w "skład" każdego egzemplarza wchodzą różne cechy, na które nie mamy wpływu. I możemy ich nie lubić.

      Pewnie, beznadziejnie jest, jak nie lubi się własnego dziecka, ale na pewno się zdarza. I nie przeszkadza w tym, że nawet za takim nielubianym dzieckiem wskoczyłoby sie w ogień.
      • echtom Re: Dzieci trudne do lubienia 08.04.15, 21:44
        "Nie lubię" to za duże słowo, ale przyznaję, że działa mi na nerwy moja najmłodsza. Nie zgrałyśmy się temperamentami, po prostu. Jest bardzo ekstrawertyczna, nie lubi posiedzieć spokojnie sama, ciągle gada i absorbuje swoją osobą. Jasne, że ją kocham, ale czasami mam ochotę zamordować wink
    • joaaa83 Re: Dzieci trudne do lubienia 08.04.15, 21:12
      Nie wiem dla kogo trudno. Większość osób w necie (anonimowo) mówi, że są również dzieci, których nie lubi, ale to nie oznacza, że trzeba to okazywać, komentować zachowanie dziecka itp. Ja nigdy nie daję po sobie poznać (tak myślę) że jakieś dziecko mnie niemiłosiernie i non stop drażni. Odzywam się do takiego dziecka, jak do każdego innego, bo jeszcze bardziej mnie drażni okazywanie dziecku, że się go nie lubi.
      • fornitta69 Re: Dzieci trudne do lubienia 08.04.15, 21:22
        masz racje. Z doroslymi jest troche inaczej,jezeli mamy ochote zamanifestowac swoja do nich niechec,mamy w nich rownego przeciwnika. dziecko jest nardziej bezbronne
        • triss_merigold6 Re: Dzieci trudne do lubienia 08.04.15, 21:50
          Nielubianym dorosłym rzadko (chyba) manifestujemy niechęć otwarcie, raczej unikamy. W ogóle nie chodzi mi o jakieś gnębienie czy traktowanie dziecka jako przeciwnika, raczej to o czym Echtom napisała - brak zgrania, poirytowanie zachowaniami, brak porozumienia.
          • fornitta69 Re: Dzieci trudne do lubienia 08.04.15, 23:05
            Oj to zalezy od osobowosci-ktos kto lubi konflikty bedzie jak najbardziej swoja niechec manifestowac. Zreszta jesli sie z nielubiana osoba ma czesty kontakt to czasem trudno ukryc uczucia. Najbardziej prze...bane z ukrywaniem niecheci do dziecka/dzieci maja nauczyciele. to zawod-powolanie normalnie podziwiam
    • anorektycznazdzira Re: Dzieci trudne do lubienia 08.04.15, 21:14
      Ja to w ogóle mam tak, że na prawdę lubię tylko niektóre dzieci. Powiedzmy, że pozostałych nie zagryzam ani nie topię, ale z lubieniem jest zwykle słabo. Cudze dzieci, o ile nie mają fajnych dla mnie cech i nie złapię z nimi specjalnego kontaktu, raczej mnie męczą i nudzą niż cokolwiek innego. Niektórych szczerze nie lubię, jeśli stwierdzam, że są wredne.
      Ot- życie. To właściwie dokładnie tak, jak z dorosłymi.
      • niktmadry Re: Dzieci trudne do lubienia 08.04.15, 21:21
        Ja kocham moje własne dzieci inne próbuję tolerować z różnym skutkiem. Wyjątkowo wrednych unikam albo odpowiadam niezbyt grzecznie np. wciąż chwalącej się wszystkim 9-latce odpowiedziałam, (po pierdylion którymś tam wysłuchaniu historii o tym jaka ona jest zdolna i czego to ona nie umie), że zupełnie mnie nie interesuje co mówi niech porozmawia ze swoją mamą.
        • bufo.bufo Re: Dzieci trudne do lubienia 09.04.15, 16:06
          Może dlatego się chwali, że jej własna mama jej nie docenia?
    • gryzelda71 Re: Dzieci trudne do lubienia 08.04.15, 21:19
      Mnie nie dziwi. Sama nie wszystkie dzieci lubię. Ale umiem tego nie okazywać. Tylko,ze ja nie mieszkam z takim dzieckiem pod jednym dachem.
    • klamkas Re: Dzieci trudne do lubienia 08.04.15, 21:20
      Ja nie mam problemu - ludzi (niezależnie od wieku) można lubić lub nie. Ja nie jestem typem lubiącym, kilku dzieci też nie lubię. A inne mogłabym lubić, bo dobrze rokują, ale rodzice je marnują. Z dorosłymi mam podobnie. I ze starszyzną.
    • a1ma Re: Dzieci trudne do lubienia 08.04.15, 21:24
      Oczywiście, że tak bywa. A co gorsza - bywają też dzieci BRZYDKIE, to dopiero obraza świętości wink
      • sasanka4321 Re: Dzieci trudne do lubienia 08.04.15, 21:36
        A tu przed chwila znowu byl motyw, o zlej tesciowej, ktora przy nas zachwyca sie dzieckiem corki. Albo jego obrazki wiesza nad lozkiem. Albo mu sandaly kupila w Bartku... Coz, skoro dzieci autorek sa brzydkie, tepe i niesympatyczne... big_grin
        Tak latwo przychodzi uznanie, ze dzieci innych nie dadza sie lubic. Tak trudno, ze nasz wlasne?
    • inguszetia_2006 Re: Dzieci trudne do lubienia 08.04.15, 21:32
      Witam
      Może denerwować, owszem, ale trzeba litości nie mieć, żeby pryszczatego nastolatka sponiewierać. Co to za starcie niby? Zwycięzca jest znany już podczas zawierania zakładu. Drukujemy wyniki, tak?
      Pzdr.
      Ing
      • verdana Re: Dzieci trudne do lubienia 08.04.15, 21:39
        W tym wątku problemem nie jest, ze matka nie lubi krnąbrnej nastolatki, tylko córki nie lubi od urodzenia. To trochę zmienia postać rzeczy. Inne swoje dzieci lubi.
    • brak.polskich.liter Re: Dzieci trudne do lubienia 08.04.15, 21:38
      Jasne, ze istnieja dzieci, ktore trudno lubic. Malo tego, sporo zupelnie normalnych i typowych dzieciecych zachowan bywa dla otoczenia niemozebnie wk..jaca.

      Ale - w tamtym watku babka nie znosi corki niemalze od dnia jej narodzin. Zaliczyla depreche, w ktorej nie miala wsparcia psychologicznego/farmakologicnego - polubic dzieciaka i nawiazac z nim fajny kontakt z pewnoscia jej to nie pomoglo. Teraz corka ma 16 lat, czyli jest w wieku, kiedy nasjpokojniejsze dzieci daja niezle popalic. Jesli dziecko od poczatku bylo niezbyt lubiane przez wlasna matke (i byc moze jeszcze inne osoby z otoczenia), to sadze, ze daje popalic razy 50. Sprawe dodatkowo komplikuje to, ze dziewczynka ma ADHD. O ojcu i rodzenstwie dziewczyny autorka milczy, rzuca sporo ogolnikow, a po odlaniu wody tresci zostaje niewiele.

      Tam cos poszlo nie tak od poczatku (dlaczego tak - nie wiemy, za malo danych). Mam wrazenie, ze sprawa jest z gatunku grubszych i przyczyny nie leza wylacznie po stronie dziecka.

      Bardzo mi zal tej dziewczyny. I matki tez. To jest przekichana sytuacja.
      • marychna31 który to watek? nt 08.04.15, 21:49

        • brak.polskich.liter Re: który to watek? nt 08.04.15, 21:51
          Na forum "Zycie Rodzinne".
          Tytul - "Nie lubie swojej corki" (self-explanatory).
          No, nie lubi, ewidentnie.
        • triss_merigold6 Re: który to watek? nt 08.04.15, 21:55
          W sumie nieważne, bo miał być punktem wyjścia, a nie punktem odniesienia.
      • triss_merigold6 Re: Dzieci trudne do lubienia 08.04.15, 21:54
        No, przekichana i za dużo tam niedopowiedzeń.
        W sumie to przywołanie wątku miało być tylko punktem wyjścia, a nie punktem odniesienia.
        Inaczej: mnóstwo macoch deklaruje, że mimo ich dobrych chęci dzieci faceta zaczynają je prędzej czy później wk...iać. Jedna z drugą nawet chcą dobrze, ale to obce dziecko ma nietaki temperament, jest leniwe (albo nadambitne) albo wszystko chce naraz, albo nie umie poprosić.
        Jeszcze inaczej: są dzieci z większymi problemami w relacjach niż inne, trudniejsze, wymagające pokładów cierpliwości i dobrej woli.
        • lily-evans01 Re: Dzieci trudne do lubienia 09.04.15, 08:31
          He he w wypadku wielu macoch, to choćby dany pasierb był ideałem, zawsze coś można znaleźć, żeby się przyczepić, więc to nie są bynajmniej obiektywne opinie tongue_out.
    • lauren6 Re: Dzieci trudne do lubienia 08.04.15, 22:46
      Jak nie lubisz kogos w pracy to stosujesx wobec niego mobbing?
      Nie lubisz koleżanki to ponizasz ją przy wspólnych znajomych.

      Nikt nie każe ci lubić każdego dziecka, ale absolutnie nic nie usprawiedliwia przemocy wobec takiego dziecka.

      Na szczególne potepienie zasługują matki, które pozwalają by ich dziecko bylo bite, poniewierane, gwalcone, przesladowane przez partnera, byle tylko chlop jej nie opuścił i były portki w domu.
      • triss_merigold6 Re: Dzieci trudne do lubienia 08.04.15, 22:58
        Nie, w pracy olewam. Nie mam nielubianych koleżanek, pokończyłam zbędne kontakty.
        Własne dziecko czy dziecko męża (ukłon w stronę macoch) trudno zignorować, co nie oznacza zgody na przemoc. Nie fiksuj się na tym konkretnym wątku, temat nielubienia własnych czy bliskich cudzych dzieci czasem się gdzieś niesmiało przewinie.
        Na innym forum laska pisała m.in. że gdyby jej mąż zachowywał się tak jak syn, to by go zostawiła, a dziecko kocha mimo że trudno jej długo znosić jego zaburzone zachowania - nadreaktywność, hałaśliwość, stereotypie i rozumie jak bardzo są one wkurzające dla postronnych.
        • lauren6 Re: Dzieci trudne do lubienia 09.04.15, 08:09
          W takim razie dziwię się wszystkim matkom niemowlaków, że nie wezmą dziecka i nie wywalą go przez okno. Taki niemowlak to dopiero kwintesencja zaburzenia: nie ma z nim kontaktu, całymi dniami ryczy, nadreaguje na byle bodziec, wymaga od rodzica ciągłej uwagi. Taki wkurzający dla postronnych.

          Koleżanki możemy sobie wybierać wg uznania. Dziecka nie wybieramy, lecz zazwyczaj się na nie decydujemy z partnerem. Na tym polega dorosłość by wziąć na klatę konsekwencje swoich działań. Dorosły również wie, że okres niemowlęcy nie trwa wiecznie i dziecko wyrasta z całodziennego darcia ryja. Podobnie jak wyrasta z bycia sfochowanym nastolatkiem, który z definicji ma prawo być dziwny.

          Matka, która odrzuca dziecko lub poświęca je dla ratowania własnej wygody to dla mnie idiotka, a nie istota nad którą należy się pochylić i rozkminiać na forum meandry jej uczuć do dziecka.
          • triss_merigold6 Re: Dzieci trudne do lubienia 09.04.15, 09:36
            Wręcz przeciwnie, zdrowy niemowlak daje ogromną gratyfikację, bo odpowiada na gesty matki, co jest więziotwórcze. Zaburzony nie nawiązuje kontaktu i to jest dla matki bardzo trudne.
            • turzyca Problem w przypadku depresyjnej matki 09.04.15, 14:15
              triss_merigold6 napisała:

              > Wręcz przeciwnie, zdrowy niemowlak daje ogromną gratyfikację, bo odpowiada na g
              > esty matki, co jest więziotwórcze. Zaburzony nie nawiązuje kontaktu i to jest d
              > la matki bardzo trudne.

              Ten uklad moze byc tez zaburzony przez depresje matki - wtedy to ona nie odpowiada na sygnaly dziecka. I takoz nawiazanie wiezi bedzie lezec. W tym ukladzie dodatkowo zdrowe dziecko nie bedzie mialo jak sie nauczyc nawiazywania wiezi, a to moze skutkowac problemami na cale zycie.

              Dlatego tak wazne jest wylapywanie depresji poporodowej i pomoc specjalistow. W razie czego lacznie z leczeniem farmakologicznym, bo sa i takie leki, ktore mozna dosc bezpiecznie laczyc z karmieniem z piersia. Nieleczona depresja matki zagraza zarowno matce jak i dziecku.
    • turzyca Re: Dzieci trudne do lubienia 08.04.15, 22:55
      W sposob zycia doroslego i obcego czlowieka nie nalezy sie wchrzaniac, przynajmniej tak dlugo jak dlugo krzywdzi tylko siebie. Ale za wlasne dzieci jestesmy odpowiedzialni, a wychowanie - przynajmniej w moim rozumieniu tego procesu - to przygotowywanie do samodzielnego zycia. To jest zobowiazanie, ktore sie na siebie bierze, gdy zostaje sie rodzicem. Paskudne, ciezkie, ale trzeba je wypelnic. I moge jakichs cech nie lubic, ale musze ocenic, czy one sa obiektywnie utrudniajace zycie czy draznia tylko mnie. W pierwszym wypadku jestem zobowiazana do konstruktywnej pomocy, w drugim tylko do zamkniecia paszczeki i ew. do takiego ukladania wspolzycia, zeby dana cecha mnie jak najmniej dotykala.



      A rozmiar tego zobowiazania uswiadomil mi jeden z najmilszych ludzi, jakich znam, ktory rzucil kiedys mniej wiecej taka wypowiedz "jak bylem wczesnym nastolatkiem, to nikt mnie nie lubil. I w sumie nic dziwnego, bylem strasznym dupkiem. Na szczescie matka nie odpuscila, obozy, terapie, warsztaty i zrozumialem, jak ludzie dzialaja i jak sie z nimi obchodzic."
      • triss_merigold6 Re: Dzieci trudne do lubienia 08.04.15, 23:03
        O, mniej więcej o to mi chodziło.
        Jeśli dziecko/nastolatek w żadnej grupie rówieśniczej nie funkcjonuje dobrze, nie ma w ogóle kolegów czy koleżanek, nie ma do kogo się odezwać ani z kim spotkać itd. to rodzic nie powinien pomagać mu pielęgnować jego odrębności tylko wręcz przeciwnie - socjalizować ile się da. Bo życia za dziecko nie przeżyje, a ono musi sobie poradzić jako dorosły samodzielnie i wśród ludzi.
      • pade Re: Dzieci trudne do lubienia 09.04.15, 08:59
        Fajna mamasmile
    • kota_marcowa Re: Dzieci trudne do lubienia 08.04.15, 23:03
      Nie lubić cudze dzieci jak najbardziej można, ale nie lubić swojego dziecka, to raczej słabe. Nie przekonują mnie tłumaczenia matek, które twierdzą, że swojego dziecka nie lubią, choć jednocześnie kochają, jak dla mnie te dwa uczucia się wzajemnie wykluczają. Nie lubienie, to odczuwanie niechęci i ogólnie negatywne uczucia. Owszem mogę uwierzyć, że matka kocha dziecko, choć niektóre jego cechy ją irytują, ale nie uwierzę, że kocha dziecko osoba, która go nie lubi. Jak ja kogoś nie lubię, to nie lubię, w ogóle nie mam ochoty przebywać w towarzystwie tej osoby.
      • kota_marcowa Re: Dzieci trudne do lubienia 08.04.15, 23:12
        Przeczytałam tamten wątek, fatalna sytuacja, matka nie cierpi córki praktycznie od urodzenia. Chyba jedna z najgorszych rzeczy jakie się mogą człowiekowi w życiu przydarzyć, to świadomość braku akceptacji i miłości matki.
        • bi_scotti Re: Dzieci trudne do lubienia 09.04.15, 00:07
          Watku nie przeczytalam, sorry. Mysle o girlfriend mojego Sredniego, ktorego (klasycznie wink ) na tzw. poczatku ich relationship wybitnie nie lubilam. Poznalam ja gdy miala niewiele ponad 15 lat i wkurzala mnie wlasciwie wszystkim, glownie byciem "perfect". Szczesliwie lata mijaly/mijaja i zarowno ona jak i ja sie zmieniamy, szczesliwie zmieniamy sie jakos tak "ku sobie" a moze po prostu nawigujemy te zmiany tak zeby dalo sie zyc. Zupelnie subiektywnie przyznam, ze ona sie bardzo, bardzo zmienila przez tych ostatnich juz prawie 13 lat (OMG - czas gna z kopyta, eh ...) - z dziewczynki stala sie kobieta i to naprawde fajna kobieta. Wiec tez tak mysle o tym nieprzeczytanym przeze mnie watku, ze owo nielubiane dziecko tez przeciez musialo/musi sie zmieniac przez tych 16 lat jakie na swiecie jest. Zaskakuje mnie, ze zmieniajac sie wciaz tej matce nie pasuje. A moze jednak mialo okres gdy dalo sie lubic? Chyba jednak odszukam watek ... ale znim to zrobie chcialam tylko dac znac, ze ja wierze w zmiany (ewoklucyjne i rewolucyjne tongue_out) i jakos podejrzanym dla mnie jest sytuacja constans przez 16 lat.
          • akniwlam Re: Dzieci trudne do lubienia 09.04.15, 12:07
            Zgadzam się z Tobą. Ludzie się zmieniają, jakoś dopasowują do oczekiwań bliskich, nie wierzę w dzieci, które nigdy nie dają się lubić - tu musi wchodzić w grę nastawienie tej drugiej osoby, nie same cechy dziecka. No chyba że dziecko od kołyski jest jakimś straszliwym psychopatą, który zaczyna od urywania łebków zabawkom, a potem płynnie przerzuca się na męczenie zwierząt i dręczenie innych dzieci, tyle że psychopatyczne dzieci na ogół świetnie potrafią manipulować otoczeniem i nie dają się łatwo przyłapać na okrutnych zachowaniach. Ale zdecydowana większość dzieci, nawet jeśli bywa dla postronnych męcząca czy drażniąca, nie robi otoczeniu większej krzywdy - przynajmniej nie naumyślnie.
            I dlatego też pewnie tak oburza nielubienie jakiegoś dziecka: ono jest jeszcze bardzo podatne na zmiany, nieukształtowane, trochę jak plastelina: kolor już nadany (geny), ale kształt, który z niej ulepimy (wychowanie), to już od nas zależy - nie tylko od rodziców, ale i reszty otoczenia. Można je zmieniać, wygładzać jakieś "nierówności" charakteru. Łatwo je skrzywdzić naszą niechęcią. Kiedy się nie lubi jakiegoś dziecka, stale nie lubi, a nie przejściowo na nie wkurza, to trochę tak jakby mu się nie dawało prawa do zmian na lepsze.
            • triss_merigold6 Re: Dzieci trudne do lubienia 09.04.15, 12:27
              Moim zdaniem przeceniana jest plastyczność dzieci i wszechmoc rodziców oraz otoczenia.

              O ile jednorazowe czy sporadyczne męczące, drażniące, wkurzające zachowania zdarzają się absolutnie każdemu, o tyle w wypadku zaburzeń należą do stałego repertuaru. Mam bardzo niską odporność na zawłaszczanie przestrzeni np. dźwiękami, ruchliwością, impulsywnością, naruszaniem dystansu fizycznego i bardzo trudno byłoby mi znieść taką osobę w otoczeniu.
              • lily-evans01 Re: Dzieci trudne do lubienia 09.04.15, 13:51
                Ale pytanie jest tego rodzaju: ile z tych dzieci jest faktycznie zaburzonych, a ile źle wychowanych?
                Moja córka ma tego rodzaju koleżankę w szkole muzycznej. Pierwsze wrażenie ok, bo dziecko kontaktowe i wygadane. Przy spotkaniach poza szkołą - potwornie irytujące w sposób, jaki opisujesz. Kiedy zaczęło to być irytujące też dla córki (bo ona nie miała w repertuarze jako 7- czy 8-latka szarpania innych za ręce, darcia się prosto do ucha czy szarpania komuś drzwi do WC, żeby szybciej wyszedł się bawić wink ) dałam spokój z jakimikolwiek relacjami poza "dzień dobry" z mamą.
                Dziecko w pełni sprawne intelektualnie, sprytne, elokwentne - a z jakichś powodów zachowujące się jak totalna dzikuska, zresztą jedno jedyne z bliżej nam znanych. Obstawiam kompletny brak granic w domu i totalne rozhukanie, z którym mama nic nie robi.
            • mebloscianka_dziadka_franka Re: Dzieci trudne do lubienia 09.04.15, 19:05
              Też tak uważam. Mam koleżankę, której nigdy nie lubiłam i ogólnie mało osób ją lubiło, bo była dość trudna w pożyciu, a teraz... to moja najbliższa kumpela smile. Niestety to działa też w drugą stronę, ludzie zmieniają się na gorsze, co akurat ja widzę po sobie... uncertain
          • lelija05 Re: Dzieci trudne do lubienia 09.04.15, 13:42
            bi_scotti pamiętam jak kiedyś pisałaś, że twoja mama była taką mamą - nie lubiła swoich dzieci, nie okazywała wam czułości, ale dobrze wypełniała swoje obowiązki rodzicielskie.Utkwiło mi to w pamięci, bo mimo że napisałaś to na luzie, to i tak smutno to zabrzmiało.
    • beverly1985 Re: Dzieci trudne do lubienia 09.04.15, 00:10
      Dla mnie trudne polubienia sa dzieci niepełnosprawne umysłowo i rownoczesnie niueco agresywne. Z jednej strony rozumiem, ze to nie ich wina. Z drugiej zas strony nie szukam kontaktu.
    • joanekjoanek Re: Dzieci trudne do lubienia 09.04.15, 07:54
      Ja mam jedno dziecko trudne do lubienia (bardzo ładne określenie!).
      Polega to na tym, że rozumiem powody, dla których ono może innych ludzi potwornie wk...wiać. I staram się je uczyć, jak unikać takich zachowań, oraz staram się nie wrzeszczeć w bezsilnej furii, gdy to jednak ciągle robi.

      Ale jak sobie pomyślę, że przy tym wszystkim ja, jego własna matka, miałabym go nie lubić, to aż mi się niedobrze robi z jakiegoś przerażenia. Taki dzieciak ma naprawdę wystarczająco przerąbane w życiu, a jak go jeszcze matka nie lubi, to już klęska, tylko się powiesić. Jakąś terapię by koniecznie trzeba chyba czy coś sad
      • joanekjoanek Re: Dzieci trudne do lubienia 09.04.15, 07:55
        Sygnaturki się rozmnożyli, sorry.
    • lampka_witoszowska Re: Dzieci trudne do lubienia 09.04.15, 08:07
      Kwestia biologii - młode u wyżej rozwiniętych ssaków są pod ochroną, ogólnie, swoje czy cudze. Ta część mózgu nei przyjmuje możliwości nielubienia i uczucia społeczne wyrażają się w bezsensownym oburzeniu "jak można".
      A obiektywnie w związku z subiektywnością odczuć smile każdy ma prawo poczuć się rozdrażniony czyimś zachowaniem i go nie lubić. Samo życie. Z jednymi po drodze, inni wkurzają, niezależnie od wieku.
      Wystarczy hamować chęć przyłożenia takiej wkurzającej osobie albo chęć zmieniania jej osobowości i jest w miarę społecznie i nieszkodliwie. Choć mało przyjemnie.
      Sama mam problem z lubieniem niektórych dzieci. Pojedyncze sztuki, ale z konkretnych powodów. O dziwo, dzieci do mnie się lepią, co mnie długi czas doprowadzało do rozpaczy, teraz to lubię - a te pojedyncze sztuki unikają mnie mocno i wyraźnie. Ku obopólnej radości, jak sądzę.
    • lily-evans01 Re: Dzieci trudne do lubienia 09.04.15, 08:26
      Nielubienie własnego dziecka kojarzy mi się ze skrajnym brakiem empatii i niedojrzałością rodzica, a czasami też wynika ze sporych trudności i braku wsparcia pozostałych członków rodziny (np. dziecko jest przykładowym aspim, ma swoje dziwactwa, przez resztę rodziny nie jest traktowane jak należy, ma na starcie łatkę, że "coś z nim nie tak" - to może rozłożyć każdego).
      Znam też przypadek nie polubienia własnego dziecka przez ojca, bo jego mamusia strzeliła focha - żona była "nie taka", zdaniem mamusi wrobiła prawie 30-letniego synusia w ciążę, więc i wnuczka była nie taka jak trzeba. Co ciekawe, zarówno mąż jak i żona zdają sobie sprawę z jadowitości mamusi i wiecznego wyszukiwania wad we wnuczce, ale temu obydwoje ulegli jako rodzice. A dziewczyna miała pecha urodzić się osobą przeciętną, zarówno z wyglądu, jak i intelektualnie, więc nie mogli mamusi udowodnić, jaką to mają wspaniałą córunię.

      Co do braku sympatii dla cudzych dzieci - jest określony typ zachowania, sposobu bycia, który mnie drażni u dzieci, ale nie znaczy to, że będę dzieciakowi to okazywać, raczej dystansować się od dziecka, które działa mi na nerwy, nie zapraszać do domu itp. itd. I dystansować się też od rodziców, którzy taką męczyduszę wychowali wink.
      Oczywiście, że dzieci mają dość wyraźne cechy charakterologiczne, za które możemy je lubić lub nie, tak jak i dorosłych. Rzecz w tym, że jako dorośli mamy przewagę i powinniśmy o tym pamiętać, zwłaszcza w relacjach zależności (np. nauczyciele, wychowawcy, instruktorzy itp.).
      • brak.polskich.liter Re: Dzieci trudne do lubienia 09.04.15, 12:33
        lily-evans01 napisała:

        > Znam też przypadek nie polubienia własnego dziecka przez ojca, bo jego mamusia
        > strzeliła focha - żona była "nie taka", zdaniem mamusi wrobiła prawie 30-letnie
        > go synusia w ciążę, więc i wnuczka była nie taka jak trzeba.

        Tez znam cos w tym stylu. jak juz jestesmy w temacie, dopisalbym jeszcze takie zbrodnie etyczne, jak:

        - bycie niewlasciwej plci. Klasyk - pan chcial syna, dziecko urodzilo sie dziewczynka. Pan corke odrzucil juz na starcie i odrzuca konsekwentnie (dziewczyna juz prawie dorosla). Przyjscie na swiat wymarzonego potomka z wypustka jeszcze pogorszylo sytuacje starszej corki (zastanawialam sie - ktora kobieta zachodzi po raz drugi w ciaze z kims tak powalonym na umysle?)
        - wizualne podobienstwo do znienawidzonego czlonka rodziny (corka podobna do ulubionej tesciowej, albo do ukochanej eksi). Jesli na to nalozy sie jakies podobienstwo cech charakteru, to kaplica.
        - urodzenie sie w nieodpowiednim momencie. Przyklad z zycia: pan i pani zaliczyli wpadke w niezbyt fartownym momencie zycia (starsze dziecko jeszcze calkiem male, ergo absorbujace, problemy finansowe w rodzinie, smierc jednego z rodzicow pani, romans pana - wszystko w b. krotkim czasie). Owoc wpadki zostal przez oboje rodzicow potraktowany jako "gorsze" dziecko juz na starcie. Ich stosunek do dzieciaka nie ulegl zmianie pozniej, mimo zmiany okolicznosci zyciowych. Urodzona 10 lat pozniej siostra byla dzieckiem wyczekiwanym i ukochanym juz od momentu ujrzenia dwoch kresek na tescie ciazowym.
        - wreszcie - mam znajomego, ktory jest owocem pozamalzenskiego romansu matki. Srodkowy z trojki rodzenstwa, wizualnie bardzo odstaje od reszty (co mu zreszta posluzylo bardzo). W oficjalnym obiegu wszyskie dzieci nasze som i bioojciec nie istnieje, w nieoficjalnym - coz, nierowne traktowanie bilo po oczach. Nie byl jakos szczegolnie szykanowany, raczej kategoria "niewidzialne dziecko", rodzenstwo wychwalane i holubione. Przykra sprawa.

        Wiem, ze istnieja dzieci: niesympatyczne, irytujace, tepe, jak obuch siekiery, zlosliwe, czy zaburzone w sposob, ktory sprawia, ze na mysl o interakcji dostajemy gesiej skorki. O ofiarach znakomitych metod wychowawczych niektorych rodzicow nie wspomne (wtedy machocha/ojczym i reszta bliskiego otoczenia maja przechlapane). Mimo to mam wrazenie, ze nielubienie wlasnego dziecka czesto ma inne zrodlo, niz rzeczywiste badz wydumane defekty dzieciaka, zas doszukiwanie sie wad/zaburzen dziecka jest zaslona dymna dla odpalow rodzica.
        • lily-evans01 Re: Dzieci trudne do lubienia 09.04.15, 13:10
          > apane). Mimo to mam wrazenie, ze nielubienie wlasnego dziecka czesto ma inne zr
          > odlo, niz rzeczywiste badz wydumane defekty dzieciaka, zas doszukiwanie sie wad
          > /zaburzen dziecka jest zaslona dymna dla odpalow rodzica


          Coś takiego istnieje w mojej rodzinie niestety i ja się trochę późno zorientowałam.
          A mianowicie: zawyżone standardy, oczekiwanie od dzieci, że będzie z nich bógwico na wszelkich polach.
          Moja matka i jej siostry w tym celują. Przyczyna - sądzę, że rekompensowanie sobie zwykłego, nudnego i przeciętnego życia.
          A objawia się to: wychwalaniem siebie i swoich sukcesów, tudzież dobrego ułożenia w czasach szkolnych (bardzo zamierzchłych i nie mających żadnego związku z dalszą karierą naukowo-zawodową), skakaniem sobie do oczu i porównywaniem ocen oraz osiągnięć własnych dzieci (ten etap szczęśliwie zakończony wraz z zakończeniem studiów przez wszystkie pociechy), wreszcie licytowaniem się zdolnościami (najczęściej rzekomymi) wnucząt wink.
          Przez pewien czas dawałam się wrabiać w krytykowanie własnego dziecka pod hasłem "ale ty w jej wieku to już umiałaś to i to, a ja cię lepiej wychowywałam" itp. Ale później przypomniałam sobie wieczne poczucie niższości wobec własnej matki i jej opowieści o jej wspaniałym zachowaniu i królowaniu wśród szkolnych koleżanek, a później chłopaków w liceum... i opamiętałam się wink.
        • pade Re: Dzieci trudne do lubienia 09.04.15, 15:18
          Dodam:
          -dziecko wykazujące w sposób dość jaskrawy cechy rodzica, których on sam w sobie nie widzi, ale je posiada
          • lily-evans01 Re: Dzieci trudne do lubienia 09.04.15, 15:32
            Dziecko wykazujące cechy drugiego rodzica, z którym niedawno rozstałaś się w iście włoskim stylu wink.
    • kropkacom Re: Dzieci trudne do lubienia 09.04.15, 08:41
      A po co ma dorosły lubić jakieś dziecko? Nie własne. Od nauczycieli w miejscu pracy jedynie mogłabym wymagać aby lubili ogólnie dzieci i nie dawali się ponieść własnym antypatiom w stosunku do dzieci i ich rodziców.
    • wuwujama Re: Dzieci trudne do lubienia 09.04.15, 09:16
      Dlatego ze dziecko do prawidlowego rozwoju psychicznego potrzebuje milosci i akceptacji, a wrecz zachwytu rodzicow. Inni nie sa konieczni do szczescia, ale odtracenie przez rodzicow nie moze nigdy przyniesc niczego dobrego dla psychiki czlowieka.
    • koza_w_rajtuzach Re: Dzieci trudne do lubienia 09.04.15, 09:41
      Moja mama nawet nie ukrywa, że nienawidzi mojej siostry (w tym roku siostra będzie miała 18 lat). Rok temu zresztą się od niej wyprowadziła wink. Wcześniej uzależniała siostrę od siebie, wychowywała ją w bardzo specyficzny sposób, pozwalała na wszystko i wręcz podjudzała do złego zachowania. W sumie jej odejście bardzo pozytywnie wpłynęło na moją siostrę, stała się bardziej dorosła.

      Osobiście raczej lubię wszystkie dzieci. 9-letni sąsiad jest wyjątkowo samolubnym i wrednym dzieckiem, ale nie powiedziałabym, że go nie lubię. Tzn. uważam, że ma kilka też nie najgorszych cech, jest inteligentny i dość kreatywny, bywa bardzo pomysłowy, pewnie z wiekiem trochę się poprawi.
      Moja córka wg mnie jest bliska ideału jeśli chodzi o charakter i zachowanie, syn ma męczący charakter, ale męczący dla siebie samego, bo ja go właśnie takiego lubię. Uważam, że jest biedny ze swoją niecierpliwością, stresowaniem się i też rozumiem, że nie każdy go musi lubić, no bo i nie każdy lubi, co nikt nie mówi wprost, ale jednak trochę to widać.
      • atoness Re: Dzieci trudne do lubienia 09.04.15, 11:41
        Mam takie dziecko w rodzinie. Problem polega na tym, że chłopię uszczęśliwiają porażki (choćby domniemane) innych ludzi. Przykład najświeższy: mój syn zabrał na wyjazd komputer, ale kabla zapomniał. Radość była wielka. Ja i moje dziecko osłupieliśmy, rodzicielka tamtego ani drgnęła. Zainteresowania innymi ludźmi, empatii, życzliwości chłopię nie przejawia. I oczywiście wiem, że jego ojciec też jest taki, że ten rys psychopatyczny ma po nim, że nie jego wina. Ale nie lubię.
        Ale - bez demonstracji. Jak muszę to znoszę i rozmawiam ze swoim dzieckiem. To dobry przyczynek. Poza tym unikam. Inne zaprzyjaźnione dzieci też nie chcą się z nim spotykać. I tego się trzymam.
        • aandzia43 Re: Dzieci trudne do lubienia 09.04.15, 12:33
          Geny po tatusiu genami, ale mamusia nie reagując na wredne zachowania potwierdza regułę "jedno warte drugiego" wink Żeby być z socjopatą w trwałym związku też trzeba mieć coś z głową.
          • atoness Re: Dzieci trudne do lubienia 09.04.15, 13:45
            Mama nie jest z tatą w związku. Nie dało się. A z głową ma coś bez dwóch zdań.
        • koza_w_rajtuzach Re: Dzieci trudne do lubienia 09.04.15, 13:21
          > Mam takie dziecko w rodzinie. Problem polega na tym, że chłopię uszczęśliwiają
          > porażki (choćby domniemane) innych ludzi. Przykład najświeższy: mój syn zabrał
          > na wyjazd komputer, ale kabla zapomniał. Radość była wielka

          Identyczne dziecko jak ten nasz małoletni sąsiad wink. Widać, że czerpie przyjemność z czyichś porażek, tak jakby próbował się w ten sposób dowartościować, ale z drugiej strony skąd potrzeba dowatrościowania się w ten sposób u małego dziecka? Kiedy daliśmy mu prezent na urodziny to rzucił nim nie spojrzawszy na niego, a na prezent swojego najlepszego kolegi zareagował "Co taki mały?!". Oczywiście prezenty mu się podobały, widziałam, że potem się nimi bawił, nie było to byle co, tylko on po prostu nikomu nigdy nie chce dać żadnej satysfakcji ;P.
          Mimo wszystko kiedy córka więcej się z nim zadawała, to nie było tak źle, ponieważ mieli różne twórcze zajęcia, do tego chłopak trochę respekt czuł, bo wiedział, że jak zacznie przesadzać, to córka sobie pójdzie i wobec niej był milszy niż wobec innych.
          • atoness Re: Dzieci trudne do lubienia 09.04.15, 14:49
            I właśnie tak to wygląda. To, co piszesz o prezentach, przypomina mi zachowanie mojego psa: jak dostanie michę, to leci sprawdzić, co dostał kot. Nawet jak kot nic nie dostał, bo go akurat nie ma. Ale psa jakoś usprawiedliwiam.
    • gazeta_mi_placi Re: Dzieci trudne do lubienia 09.04.15, 12:11
      Nie lubię tylko rozpuszczonych źle wychowanych bachorzysk, cała reszta do mniejszego lub większego zaakceptowania i/lub polubienia.
      • la_mujer75 Re: Dzieci trudne do lubienia 09.04.15, 19:14
        Ja tak samo, jak gazeta smile I może do końca to nie ich wina, bo przecież za takie zachowanie odpowiadają ich rodzice. Ale co zrobić ? Nie lubię takich dzieci. Niestety- mam kilka takich przypadków w najbliższym otoczeniu. I nie opie....rzam się- potrafię zwrócić uwagę, co nie zawsze jest pozytywnie odbierane zwłaszcza przez "mamusie".
    • aandzia43 Re: Dzieci trudne do lubienia 09.04.15, 13:03
      Pewnie ze są dzieciaki, których nie lubię. Głównie te wredne z socjopatycznymi zachowaniami. Na następnej pozycji te nadpobudliwe, mało komumikatywne, skoncentrowane na swoich stereotypiach, nieustajaco hałasujące - denerwują mnie w stopniu uniemożliwiającym przyjazne uczucia. Tym drugim bardzo się staram nie dać odczuć zniecierpliwienia - często są po prostu w mniejszym lub większym stopniu zaburzone i inaczej nie mogą.Tych pierwszych pytam czasem wprost "a co cię tak cieszy w niepowodzeniu kolegi/cierpieniu koleżanki/itd.?" i nie staram się maskowac stosunku do ich paskudnych zachowań.
    • goodnightmoon Re: Dzieci trudne do lubienia 09.04.15, 18:41
      Nie wiem, do którego wątku nawiązujesz, ale oczywiście że są dzieciaki irytujące i trudno takie polubić.
      Chociaż, trzeba przyznać (szczególnie w przypadku małych dzieci), że jest to w większości wina rodziców, którzy nad takim dzieckiem nie potrafią zapanować, albo chociażby spróbować wytłumaczyć cokolwiek sad

      Powiem nawet więcej - takie egzemplarze potrafią zepsuć przyjaźń mocno lubiących się dorosłych. Mam takich znajomych, z którymi bardzo ograniczyliśmy kontakty, poniewać ich dziecko jest trudne do zniesienia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka