Zamieszczam różne rzeczy na różnych portalach ogłoszeniowych. Często przy oczekiwanej cenie zaznaczam że jest "do negocjacji", żeby zachęcić potencjalnych kupców.
Zauważyłam dziwny trend. Ludzie piszą z pytaniem, do jakiej najniższej kwoty jestem skłonna obniżyć cenę. Pytam wtedy jaka cena by ich satysfakcjonowała, ale prawie nigdy nie uzyskuję odpowiedzi. Opuszczam więc cenę minimalnie i tu następuje foch, że tyle to oni nie zapłacą, koniec tematu.
No heloł, przecież na tym polegają negocjacje. Jeśli ktoś chce coś uzyskać, to musi wyrazić swoje oczekiwania. Ludzie są ciemni, czy to ja czegoś nie rozumiem?