Dopadła mnie jakiś czas temu i trzyma. Głupie uczucie. Stare cele zrealizowałam, nowych jeszcze nie wyznaczyłam. Żyję z dnia na dzień, pracuję i wypełniam czas mniej lub bardziej pożytecznymi czynnościami. Teraz widzę, jakie głupie są rady w stylu „znajdź sobie jakieś hobby/zajmij się wolontariatem”. To tak nie działa, sama aktywność nie wystarczy, trzeba jeszcze poczucia, że tworzy się coś ważnego i wielkiego. Jeszcze niedawno mogłam chociaż planować sobie emeryturę, a teraz i to się rypło

(Tak, wiem, że ludzie chorzy, bezrobotni i dotknięci innymi nieszczęściami chcieliby mieć takie problemy.)