Dodaj do ulubionych

Przygotowanie pedagogiczne

08.06.15, 23:11
"Nie chciałabym, żeby ktoś bez przygotowania pedagogicznego opiekował się moim dzieckiem na kolonii" - napisała jedna z ematek.
To ja wam wyjawię straszną tajemnicę.

Być może nauczyciele 1-3 mają jakieś przygotowanie pedagogiczne. Albo ci z Akademii Pedagogiki Specjalnej. Przedmiotowcy nie mają żadnego.

Przedmioty w ramach 220 godzin PP w moim indeksie uniwersyteckim: glottodydaktyka ogólna (wykłady), glottodydaktyka szczegółowa (ćwiczenia), 20 h praktyki pedagogicznej. Koniec. Glottodydaktyka to tak w skrócie: jak uczyć języka, żeby go nauczyć. Nauczyć jednostkę, nie klasę. Uczyć tak naprawdę nauczyłam się z książki dla nauczyciela, dodanej do podręcznika w szkole językowej.
Na uczelniach pedagogicznych podobno jeszcze są podstawy psychologii, wykłady przez rok, wg starego bestsellera Zimbardo.

Nikt na studiach nie tłumaczy przyszłym nauczycielom jak działa dynamika grupy. Jakie problemy mogą mieć dzieci. Jak działać w przypadku dziecka-ofiary przemocy (domowej czy klasowej), dziecka z powszechnymi zaburzeniami typu ADHD. Językowcom nie tłumaczy się, jakie ograniczenia mają dyslektycy. Nie mówi się, co mają robić, kiedy Staś, lat 8, się zsika na lekcji. Ani kiedy Wojtuś, lat 16, przyjdzie narąbany albo najarany. Albo kiedy Zosia wyzwie go przy wszystkich od k..ew.

Jeśli nauczyciel ma mądrą dyrekcję, to ta na wszystko wymyśli procedury (to ważne!), a oprócz tego wynajmnie dobrą firmę szkoleniową. Jeśli nauczycielowi się chce, to doczyta i nauczy się - zwłaszcza, jeśli szkolny psycholog jest rozsądny i podpowie właściwą literaturę. Jeśli wytrzyma pierwsze dwa lata, to być może uda mu się uzupełnić braki w wiedzy poprzez doświadczenie. Ale jeśli źle trafi - to biedne dzieci, biedni rodzice i biedny sam nauczyciel. Skończy z koszem na głowie.

Nie łudźcie się, że PP cokolwiek daje...
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Przygotowanie pedagogiczne 08.06.15, 23:13
      Mają metodyczne.

      Rolą dyrekcji jest ustalić regulamin szkoły, powołać zespoły i opracować procedury na wypadek wszelki.
    • 71tosia Re: Przygotowanie pedagogiczne 08.06.15, 23:19
      i dlatego polska szkola tak wyglada jak wyglada, czasami sie w niej nawet czegos uczy ale ani sie tam dzieci nie rozumie ani nawet nie lubi.
    • zuleyka.z.talgaru Re: Przygotowanie pedagogiczne 08.06.15, 23:19
      Ogólne przygotowanie psychologiczno-pedagogiczne (90 godz.)

      Pedagogika ogólna (10 godz.)
      Wybrane zagadnienia z psychologii ogólnej i społecznej (10 godz.)
      Psychologia rozwojowa i wychowawcza (20 godz.)
      Kultura języka i komunikacja interpersonalna w szkole (10 godz.)
      Pedagogika szkoły i elementy pedeutologii (20 godz.)
      BHP (5 godz.)
      Emisja głosu w pracy nauczyciela (10 godz.)
      Etyka zawodu nauczyciela (5 godz.)
      Przygotowanie psychologiczno-pedagogiczne do nauczania (60 godz.)

      Problemy opiekuńczo- wychowawcze w szkole (15 godz.)
      Profilaktyka niepowodzeń edukacyjnych (10 godz.)
      Elementy pedagogiki specjalnej (10 godz.)
      Praca z uczniem o specjalnych potrzebach edukacyjnych (10 godz.)
      Poradnictwo edukacyjno-zawodowe (10 godz.)
      System pomocy psychologiczno-pedagogicznej dla ucznia i jego rodziny (5 godz.)
      Podstawy dydaktyki (30 godz.)

      Współczesne koncepcje nauczania i uczenia się (10 godz.)
      Wybrane zagadnienia z dydaktyki ogólnej (10 godz.)
      Metody aktywizujące i technologie informacyjne w nauczaniu (10 godz.)
      Dydaktyka przedmiotu (98 godz.)

      Organizacja i planowanie działalności dydaktycznej (22 godz.)
      Wspomaganie wszechstronnego rozwoju ucznia (10 godz.)
      Dydaktyka przedmiotowa – przedmioty humanistyczne (24 godz.)
      Dydaktyka przedmiotowa – przedmioty matematyczno-przyrodnicze (24 godz.)
      Ocenianie, diagnozowanie i ewaluacja w pracy nauczyciela (14 godz.)
      Seminarium (4 godz.)
      Praktyki pedagogiczne (150 godz.)


      No to jest jednak więcej niż napisałaś...
      • kocianna Re: Przygotowanie pedagogiczne 08.06.15, 23:21
        Ja tego nie miałam. Miałam wyłącznie dydaktykę i nic więcej. Koniec, kropka, pl. Uniwersytet Warszawski, studia dzienne. Na dyplomie mam specjalność nauczycielską jak byk.
        • kocianna Re: Przygotowanie pedagogiczne 08.06.15, 23:22
          PS. Tak samo zresztą, jak mój mąż, po tej samej uczelni, tylko kierunek inny.
        • milka_milka Re: Przygotowanie pedagogiczne 08.06.15, 23:24
          No to tak jak ja, a zdaje się, że studiowałyśmy to samo. I też mam specjalizację nauczycielską wpisaną.
        • zwariowana_wariatka Re: Przygotowanie pedagogiczne 08.06.15, 23:26
          potwierdzam, tez mam specjalizację ze studiów dodatkowo wyniesioną, ale to przygotowanie takie jak u kocianny - czysto teoretyczne.
        • zuleyka.z.talgaru Re: Przygotowanie pedagogiczne 08.06.15, 23:30
          No to na UWR na studiach dziennych jak ktoś chciał uprawnienia pedagogiczne to trwało to 3 semestry... i program jak wyżej.
          • zuleyka.z.talgaru Re: Przygotowanie pedagogiczne 08.06.15, 23:50
            Tyle, że to też nie dawało żadnej sensownej wiedzy o tym jak radzić sobie z trudną młodzieżą i problemami itp.
        • landora Re: Przygotowanie pedagogiczne 09.06.15, 09:59
          No ale to było chyba trochę dawno wink
          W ramach kursu pedagogicznego 10 late temu na biologii UAM te przedmioty były (przynajmniej część). A teraz jest jeszcze inaczej.
          • zuleyka.z.talgaru Re: Przygotowanie pedagogiczne 09.06.15, 11:46
            No nie wiem, ja kończylam studia w 2009 roku i program był taki jak wkleiłam.
            • landora Re: Przygotowanie pedagogiczne 09.06.15, 15:41
              Ale ja pisałam do kocianny, która pisała, że nie miała takich przedmiotów.
              A u mnie, 10 lat temu, większość już była.
              A teraz w ogóle specjalizacja nauczycielska na moim kierunku zaczyna się już od pierwszego roku.
        • berdebul Re: Przygotowanie pedagogiczne 09.06.15, 11:40
          A w którym roku ukończyłaś studia? Kończyłam kierunek, po którym mogę uczyc i cześć pedagogiczna była duża. Poza metodyką przedmiotu, była tez psychologia, w tym duży blok o grupach, jak nie dopuścic do tworzenia się klik, jak integrować dzieciaki itd. Poza tym takie cuda jak bezpieczeństwo, higiena i ergonomia pracy. wink Koszmar, zwłaszcza dla tych, ktorzy nie planowali uczyc.
    • catroux Re: Przygotowanie pedagogiczne 08.06.15, 23:39
      Z drugiej strony...
      Jedną w moich nauczycielek w liceum była pańcia-utytułowany metodyk. Z tego co pamiętam nawet się doktoryzowała. W całej swojej karierze edukacyjnej nie miałam gorszego nauczyciela, który tak bardzo nie lubiłby młodzieży. Na samo wspomnienie robi mi się słabo. Głęboko wierzę w predyspozycje, a nie sam tytuł i papierek.
      • zuleyka.z.talgaru Re: Przygotowanie pedagogiczne 08.06.15, 23:41
        Metodyk to nie to samo co pedagog.
      • klamkas Re: Przygotowanie pedagogiczne 08.06.15, 23:54
        Metodyk z doktoratem ma dokładnie takie samo przygotowanie pedagogiczne jak "zwykły" nauczyciel. Nooo, może mieć więcej tzw. "praktyk", w ramach których doktorant przeprowadzał zajęcia (o ile przeprowadzał, bo wcale nie musiał) - szczerze moje kwalifikacje dydaktyczne to pogrzebało, bo przekonało mnie, że do nauczania nadaję się jak wół do karety (uprawnienia pedagogiczne mam, a jakże).
        • catroux Re: Przygotowanie pedagogiczne 09.06.15, 00:02
          To moze nie kazdy przedmiotowiec ma takie samo wyjściowo, bo ja jednak miałam więcej niż wymieniła Kocianna. W ramach metodyki własnie
    • freemarcin899 Re: Przygotowanie pedagogiczne 08.06.15, 23:48
      Ja na UW miałem 60h psychologii, 60 pedagogiki, 30 emisji głosu, 60 dydaktyki ogólnej, 120 przedmiotowej, 60 wczesnoszkolnej i 150h praktyk, ale w sumie to nie wiedziałbym jak się zachować fachowo w sytuacjach opisanych powyżej, zdałbym się raczej na intuicję.
    • asia_i_p Re: Przygotowanie pedagogiczne 09.06.15, 00:27
      Potwierdzam, uczyłam się w pracy, wspomagając się lekturami, a i tak najwięcej mnie nauczyło własne dziecko.

      Może teraz jest lepiej.
    • katriel Re: Przygotowanie pedagogiczne 09.06.15, 00:35
      Ja miałam (matematyka na UWr, lata '90) oprócz metodyki przedmiotowej:
      - semestralny wykład z psychologii (chyba nudny, bo nic nie pamiętam, poza tym że kazali czytać "Wywieranie wpływu na ludzi" Cialdiniego);
      - semestralny wykład z pedagogiki (na wykładzie przegląd koncepcji edukacyjnych na przestrzeni dziejów, na ćwiczeniach wynurzenia pani doktor o wychowywaniu dzieci własnych, na koniec na zaliczenie kazali przeczytać i streścić dowolny artykuł);
      - dwa razy po trzy tygodnie praktyk (raz w szkole podstawowej, raz w średniej).

      Obecni studenci mają jeszcze emisję głosu i elementy prawa oświatowego. Mają też spory wybór fajnych nieobowiązkowych zajęć, z których można potem garściami czerpac w pracy z uczniem uzdolnionym. O dzieciach z zaburzeniami zero (chyba że wykładowca coś powie w ramach ogólnego wykładu z psychologii czy pedagogiki, ale obowiązku nie ma, jest wolność akademicka, każdy sobie układa program wykładu jak chce i potrafi).
    • lily-evans01 Re: Przygotowanie pedagogiczne 09.06.15, 07:34
      Hm, pamiętam jak poloniści wybierający ścieżkę nauczycielską mieli przez 2 lata zajęcia z pedagogiki, konwersatorium i regularny wykład. O rozwoju dzieci i młodzieży mówiono, o "opanowaniu" grupy przez nauczyciela też.
      • lily-evans01 Re: Przygotowanie pedagogiczne 09.06.15, 07:40
        W wypadku studiów językowych - mieliśmy semestr psychologii, gdzie pani zajmowała się głównie psychologią społeczną i NLP wink. I dydaktykę języka obcego.
        Może ktoś mądry na górze uznał, że dzieci będą chętniej słuchać nauczycieli od języków niż polonistów i nie potrzeba im przygotowania pedagogicznego wink.
    • solaris31 Re: Przygotowanie pedagogiczne 09.06.15, 09:05
      samo przygotowanie pedagogiczne, psychologia ogólna, rozwojowa / czasem nawet psychiatria dziecięca/ to jedno. a życie to drugie. można być świetnie wykształconym i nie umieć sobie radzić z problemami. każde dziecko jest inne, każda sytuacja inna, i sztampy przypiąć nie można. bez doświadczenia i naturalnej umiejętności, intuicji pedagogicznej niczego się nie osiągnie. można mieć milion godzin z psychologii, i nic to nie da, jeśli słuchacz jest nieempatycznym betonem.

      nie można wyjść ze studiów z dyplomem i żyć w przekonaniu, że wszystko się już wie - bo tak naprawdę, nie wie się nic. albo bardzo niewiele, i nie dotyczy to tylko pedagogiki, ale miliona innych zawodów.

      od pogłębiania wiedzy są specjalistyczne kursy, kierowane właśnie pod kątem takich czy innych problemów - jak postępować z dzieckiem z ADHD, jak pracować z dyslektykiem, jak przeciwdziałać narkotykom i jak rozpoznawać czy dziecko bierze.

      prawdziwy i mądry nauczyciel będzie na takie kursy chodził i się dokształcał. zresztą, ma taki ustawowy obowiązek. nie wiem, czy ktoś jeszcze / poza lekarzami/, mają obowiązek dokształcania zapisany w ustawie. i po coś ten obowiązek jest.
      • kocianna Re: Przygotowanie pedagogiczne 09.06.15, 09:25
        Solaris, przez 10 lat pracowałam w szkole. NIGDY nie słyszałam o żadnym rozsądnym kursie na tematy, o których wspomniałaś. Ani w centrum doskonalenia nauczycieli, ani na żadnej uczelni. Co najwyżej studia podyplomowe na Grzegorzewskiej mogłam sobie zrobić. Być może nie szukałam wystarczająco intensywnie, ale jako nauczyciel warszawski powinnam mieć bezproblemowy dostęp do tego typu szkoleń.

        Wyszłam ze studiów z dyplomem i z przekonaniem, że o pracy w szkole nie wiem absolutnie NIC. O tym jest ten post - że przygotowanie pedagogiczne w wielu wypadkach to fikcja. Fikcja od samego początku, nie z powodu tego, że ktoś jest nieempatycznym betonem, a z powodu tego, że w programie studiów nie ma zajęć, które da się wykorzystać w pracy wychowawczej nauczyciela.
        • solaris31 Re: Przygotowanie pedagogiczne 09.06.15, 09:32
          to ja nie wiem, gdzieś Ty mieszkała i pracowała, bo na mojej prowincji kursów i szkoleń - różnych - jednodniowych, wielogodzinnych, podyplomówek itd jest pełno. robią je różne podmioty, centra doskonalenia nauczycieli, firmy prywatne, nawet poradnia psychologiczno-pedagogiczna. do wyboru - do koloru. nawet jeździć daleko nie trzeba, wiele fajnych form jest na miejscu - miasto 70 tys. mieszkańców - więc nie za duże.

          przygotowanie pedagogiczne nie jest fikcją - trzeba się tylko uczyć, zaangażowac i zgłębiać temat. nie bez znaczenia jest oczywiście osoba prowadząca zajęcia, a także praktyki w szkołach. to wszystko może dać przygotowanie - ale niestety, młody nauczyciel i tak się musi uczyć na własnych uczniach. nonsensem jest twierdzić, że mogłoby być inaczej, bo to zwyczajnie niemożliwe.

          jeśli chodzi o programy studiów - no cóż, dopóki uczelnie będą autonomiczne i nie będą podlegały czyjejś kontroli nad tym, co robią, to tak będzie. akredytacja co parę lat nie wystarczy, żeby to zmienić.

          • little_fish Re: Przygotowanie pedagogiczne 09.06.15, 09:53
            kursy są - pytanie na ile są rozsądne i dające jako taką praktyczną wiedzę, a na ile są odklepaniem regułek przez prowadzących, którzy na pytanie o konkretną sytuację i sposób postępowania w niej, nie potrafią udzielić odpowiedzi
            • solaris31 Re: Przygotowanie pedagogiczne 09.06.15, 10:12
              z każdym kursem jest tak samo - jedne sa lepsze, drugie gorsze. ale o tym można się dowiedzieć chodząc na kurs, a nie z góry skreślając doskonalenie ze swojego cv.

              i to nie dotyczy wyłącznie zawodu nauczyciela - ja omijam szerokim łukiem kursy, na których nie podobali mi się prowadzący, bo albo byli mało ciekawi i mało merytoryczni, albo po prostu zwyczajnie nudni i niekomunikatywni.

              jestem zdania, że jak ktoś chce temat drążyć, to da sobie radę. problem tkwi w tym "chceniu".
    • landora Re: Przygotowanie pedagogiczne 09.06.15, 09:57
      Ja na biologii miałam psychologię i pedagogikę, w prawdzie całe to przygotowanie pedagogiczne było nieadekwatne i beznadziejne i rzuciłam to w diabły (wolałabym chyba doły kopać), ale było.
      Na filologii angielskiej też mają psychologię i pedagogikę. Oba kierunki na UAM.

      Teraz w ogóle jest inaczej i istnieje coś takiego, jak biologia nauczycielska, gdzie przygotowują się do zawodu od pierwszego roku. Zniknął za to kurs pedagogiczny jako element dodatkowy na wszystkich specjalizacjach, tak jak to było za moich czasów.
      • asia_i_p Re: Przygotowanie pedagogiczne 09.06.15, 10:47
        No jest psychologia i pedagogika, na Uniwersytecie Wrocławskim też.
        Na pedagogice przez jeden semestr dyktowano mi, co to jest konspekt, co to jest lekcja, itd., a przez drugi semestr (inny wykładowca) uraczono serią biografii i poglądów zwolenników antypedagogiki. Jak się zapewne domyślasz, nie bardzo to było przydatne w klasie.
        Na psychologii opowiadano nam o potrzebach w związku i o osobowości neurotycznej, bo tym się interesowała pani psycholog.

        Oprócz tego kurs teorii uczenia się (ciekawy, niezbyt przydatny), ćwiczenia z dydaktyki (jedynie słuszna direct method, presentation, practice, production) i jeden semestr naprawdę sensownych zajęć, kiedy obserwowaliśmy nawzajem swoje lekcje i rzeczywiście uczyliśmy rzeczywistych uczniów. Nawet tam jednak skupiano się tylko na metodyce, natomiast fakt, że uczniowie rozwalają lekcję, jak mogą, nie był punktem wyjścia do rozmowy, jak sobie z tym poradzić, tylko wywoływał czułe w tonie komentarze prowadzącej "To taka wyjątkowa klasa, wymagające dzieci, dużo dzieci nauczycielskich, lubią stawiać wyzwania".

        Co do opanowania grupy, na studiach temat ignorowano, a w tzw. prasie fachowej chrzaniono o naturalnym wrodzonym autorytecie. Na szczęście angielskie strony internetowe były bardziej pomocne, bo podchodziły do tego jako do umiejętności, a nie talentu, podobnie było z angielskimi książkami, które wtedy zaczynano tłumaczyć.

        Ponieważ na studiach i w polskiej prasie fachowej całkowicie ignorowano temat, wyszłam z przekonaniem, że jeśli moje lekcje będą perfekcyjne, to uczniowie nie będą ich rozwalać. Jeżeli mimo tego je rozwalają, to się po prostu nie nadaję.

        Im gorzej oni się zachowywali, tym bardziej ja się przykładałam do tego, żeby lekcja była interesująca, zawierała elementy niespodzianki, tłumaczenia były jasne, itd. Do każdej lekcji plan pisemny, mnóstwo materiałów dodatkowych. Dodaj do tego fakt, że od najstarszych z moich uczniów byłam starsza równo 5 lat, a możesz sobie wyobrazić, jaka byłam skuteczna. smile
        • landora Re: Przygotowanie pedagogiczne 09.06.15, 10:53
          U mnie też psychologia i pedagogika były prowadzone tak, że wątpię, żeby komukolwiek się do czegoś przydały. Reszta przedmiotów nie wiem, bo zrezygnowałam z kursu z ogromną ulgą.

          Moja mama też uczyła się zawodu już w pracy, a kurs pedagogiczny robiła w trakcie. To były lata 80te, więc można było tak zrobić.

          Mój mąż z ze swojego kursu pedagogicznego jest zadowolony, więc pewnie wszystko zależy - jak zwykle - od wykładowcy.
    • iwoniaw Re: Przygotowanie pedagogiczne 09.06.15, 10:23
      U nas (UJ) jak ktoś chciał robić specjalizację nauczycielską (oprócz wpisu na dyplomie dostawało się osobny papier na "uprawnienia pedagogiczne" za Studium Pedagogicznego UJ), to musiał oprócz przedmiotów kierunkowych zaliczyć 6 semestrów metodyki (w tym 2 razy po 2 miesiące praktyk w szkole), 4 semestry psychologii i 4 semestry pedagogiki) oraz z tych trzech przedmiotów zdać egzamin. (O takich zajęciach jak emisja głosu nikt niestety nie wspominał nawet, a szkoda). Co nie zmienia oczywiście faktu, że teoria teorią, a nawet zdanie tego wszystkiego na najwyższe noty dalej skutkowało (bo jakże inaczej) wypuszczeniem w świat (i do szkoły ewentualnie) osobnika mogącego się zacząć (!) wprawiać. Dlatego do dziś uważam, że "jakość" nauczyciela zależy głównie od jego osobniczych predyspozycji, a opieka nad uczniem/grupą to w ogóle inna bajka i to niekoniecznie skorelowana z umiejętnością efektywnego nauczania.
      • asia_i_p Re: Przygotowanie pedagogiczne 09.06.15, 10:57
        Ja miałam 2 razy po trzy tygodnie praktyk w szkole. Żaden nauczyciel nie potraktował ich porządnie - zamiast przepisanego obserwowania iluś tam lekcji (6? 12?) i omawiania ich, kazali mi siedzieć na 1-2 lekcjach, potem przekazywali mi klasę, nie zostając nawet na wszystkich lekcjach, które prowadziłam, i mieli wolne. Mowy nie było o eksperymentowaniu, planowaniu swojej pracy, miałam robić kolejne lekcje z książki, żeby nie byli potem do tyłu.
        • iwoniaw Praktyki w praktyce ;-) 09.06.15, 15:27
          No, praktyki to temat na osobny wątek. Jedne miałam z wszelkimi regułami sztuki i planem, jedne - o, to inna historia. Dość rzec, że pani dyrektor (!) owego przybytku na wstępie stwierdziła, że skoro nauczyciel przedmiotu "ma praktykantkę", to można go oddelegować do innych zajęć (!) i "dostałam" wszystkie klasy owego nauczyciela-teoretycznie-opiekuna-praktyk i przez te 2 miesiące może na trzech czy czterech godzinach lekcyjnych ktoś patrzył z tyłu klasy (to na okoliczność przybyłego z uczelni metodyka, który czasami przyjeżdżał do studentów na lekcje do szkół, żeby popatrzeć, jak sobie radzą), co ja (i oni) tam robię. Właściwie każda ze stron mogła przekraczać wszelkie granice metodyczne, merytoryczne i nawet prawne i doprawdy cud, że w tym czasie zarówno ich, jak i się czegoś nauczyłam i nikt nie poniósł szkód na ciele i duszy wink Trzeba im wszelako przyznać, że uczciwie wystawili w tej szkole przynajmniej ocenę-laurkę i bez mrugnięcia podpisali w dzienniku praktyk wszystko, co tam do podpisania dałam.

          W drugiej szkole było dla odmiany profesjonalnie, zgodnie z przepisami, opiekunka była zaangażowana, pomocna i profesjonalna, zaś doświadczenia z pierwszych praktyk sprawiły, że czułam się aż nad-zaopiekowana wink
    • falka_85 Re: Przygotowanie pedagogiczne 09.06.15, 10:31
      Jak słyszę przygotowanie pedagogiczne to zawsze przed oczami staje mi docent, a jakże pedagogiki, Marian Wolański z filmu Kogel-mogel, który nie mógł sobie dać rady z własnym synem. Za to świetny kontakt i podejście do dziecka miała jego świeżo przyjęta studentka Kasia, bez żadnego formalnego przygotowania w tym kierunku.
      • zuleyka.z.talgaru Re: Przygotowanie pedagogiczne 09.06.15, 10:35
        Ooo tak big_grin uwielbiam scenę zamknięcia Piotrusia w łazience big_grin
    • hermenegilda_zenia Re: Przygotowanie pedagogiczne 09.06.15, 12:56
      Za moich czasów na ILSie po roku, w którym była glottodydaktyka każdy musiał dwukrotnie robić praktyki nauczycielskie w szkołach ponadpodstawowych, więc uczyłam 2 miesiące w czasie wakacji. Mam też papier o kwalifikacjach nauczycielskich. Teraz nie wiem, jak jest.
    • natalia.nat Re: Przygotowanie pedagogiczne 09.06.15, 14:31
      E no, nie przesadzaj. W każdej szkole jeden w miarę dobry pedagog się znajdzie...
      • anilka Re: Przygotowanie pedagogiczne 09.06.15, 15:23
        nie robiłam kierunku pedagogicznego, kto chciał robił w trakcie 3 semestry przygotowania pedagogicznego z takim programem jak wkleiła Zuleyka, pracuję w szkole, szkoleń obowiązkowych na te tematy było milion. I w ramach tych 3 semestrów była jeszcze praktyka pedagogiczna, więc kto planował pracę w szkole na serio, to mógł z tego wiele wynieść.
    • grave_digger Re: Przygotowanie pedagogiczne 09.06.15, 18:35
      A ja miałam psychologię na anglistyce.
      • anetchen2306 Re: Przygotowanie pedagogiczne 09.06.15, 20:15
        Ja na germanistyce mialam psychologie ogolna, psychologie nauczania jezyka obcego (!), metodyke ogolna, metodyke nauczania jezyka obcego, 2 godziny praktyk (hospitacje u starszych studentow) tygodniowo od 2 roku studiow, na 3 roku w ramach praktyk dostalam wlasna klase (wtedy najstarsza podstawowkowa, osma), w ktorej mialam zajecia 3 razy w tygodniu. Przerabialismy dynamike grupy, mielismy warsztaty z prewencji oraz wyklady poswiecone przemocy seksualnej w rodzinie (z lekturami do przeczytania, opracowania, wysnuciem wnioskow, "burza mozgow" itd) ... Wszystko w ramach studiow, wszystko obowiazkowe. I wszystko to oczywiscie w jezyku niemieckim.
        Nauczyciel lub pedagog naleza do takowych zawodow, gdzie czlek ciagle sie czegos uczy, doksztalca, bo trzeba byc wszystkim po trochu: lekarzem, pedagogiem, nauczycielem, psychiatra, pielegniarka, dietetykiem, psychologiem, specjalista od IT, menegerem, sekretarka, spowiednikiem ... Nie wyobrazam sobie, zeby to wszystko zawrzec w toku studiow nauczycielskich.
        Majac dziecko z zaburzeniami, jego wlasni rodzice/opiekunowie "ucza" sie jego zachowan, poznaja te zaburzenia przez cale lata. Od nauczyciela wymagaja, by "rozpracowal" takie dziecko w ... kilka tygodni sad
        Spektrum wszelakich zaburzen jest OGROMNE.
        Nawet specjalisci sobie z nimi nie do konca radza: widac po wypowiedziach na Forum, gdzie rodzice biegaja od jednego specjalisty do nastepnego. Od nauczyciela wymaga sie tego samego mimo, iz to jego specjalizacja zazwyczaj nie jest.
        Dla porownania: nauczyciel gimnazjalny w Niemczech nie ma w swoim toku studiow w/w zagadnien praktycznie w ogole. Jego studia nastawione sa praktycznie tylko na przekazywanie wiedzy, na nauczanie (studiuje sie minimum 2 przedmioty rownoczesnie, nierzadko 3-4 jednoczesnie). "Reszte" sam musi ogarnac ...
    • skarolina Re: Przygotowanie pedagogiczne 09.06.15, 18:59
      Moje przygotowanie pedagogiczne 20 lat temu obejmowało 2 semestry psychologii, 4 semestry pedagogiki i praktyki pedagogiczne. W godzinach nie podam, ale to były zajęcia po 2h tygodniowo w każdym semestrze. Uczelnia nietypowa, więc nie było podziału na wykłady i ćwiczenia, małe grupy, wyłożenie problemu i dyskusja plus egzamin na koniec.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka