
Miałam z synem drobny wypadek. Jechaliśmy rowerami ciągiem pieszo-jezdnym, jak Pan Bóg przykazał prawą stroną no i jakiś wariat drogowy z rykiem silnika zepchnął nas na płot.
Problem w tym, ze płot obrośnięty chmielem a przy płocie berberys.
Jesteśmy alergikami i nasza skóra kiepsko reaguje na chmiel. On nas parzy. Na szcżęscie, syn lepiej to znosi. Pieczenie u niego zaleczone, pręgi znikną mu pewnie jutro w południe. Ja będę nosiła pręgi ze trzy dni. Wyglądamy jak po biczowaniu.
Gorzej z berberysem. Synowi drzazgi wyciągnęłam, na szczęście tylko 4. Gorzej ze mną, bo to ja głównie wpadłam na ten krzaczor chroiąc dziecko.
No i mam drzazgi w tyłku, których nijak sama nie umiem sobie wyjąć. To samo na ręce z tyłu nad łokciem)
Jestem sama w domu, mąż będzie dopiero w południe. (nie przyspieszy powrotu, leci samolotem).Rano przyjedzie moja mama, ale ona tych drzazg nie wyjmie (wzrok, niesprawne ręce). Mogę sie wtedy udać po pomoc, bo mama zostanie z dzieckiem.
Tylko gdzie?
Poradzcie.
Kurcze. Siedziec nie mogę
Jak dopadnę drania to go uduszę. Wiem kto to był...