Dodaj do ulubionych

Potrzebuję pomocy

    • wiedzma.zla.nr1 Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 22:25
      Potwierdzam-
      dr Robert Naumiuk
      albo dr Monika Turno
      Nie jest łatwo znaleźć psychiatrę dziecięcego, a to doświadczone osoby w pracy z małymi/młodymi pacjentami.
      no i cała psychiatria dzieci i młodzieży, to psychiatria rodziny, zatem- konsultacja rodzinna niezbędna.
      • lolinka2 Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 00:07
        dr Naumiuk ma tę niewątpliwą zaletę, że NIE wychodzi z założenia, że to, co mówi rodzic, to bullshit, bo skoro rodzic ma dziecko problematyczne, to na pewno jest sam patologią...

        A z tego durnego założenia wychodzi znakomita większość polskich psychiatrów dziecięcych. Ta specjalizacja niestety w PL raczkuje ledwie.
    • zeldaf Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 07:00
      Ale co zdiagnozował ten moskiewski lekarz? Depresję sezonową? A nie reaktywną czasem? I czy zasięgałaś drugiej konsultacji przed podaniem leków psychotropowych? Brałaś pod uwagę, że organizm małej po prostu się od tych leków uzależnił, stąd nasilenie problemów po odstawieniu?

      Uważam, że za mocno koncentrujesz się na sobie i swojej roli jako matki, a za mało realnie dbasz o dziecko. Ona potrzebuje pomocy i wsparcia bardziej niż Ty. Ma jakieś? Bliskie relacje z inną dorosłą osobą poza Tobą i swoim tatą, cokolwiek na czym mogłaby zbudować poczucie bezpieczeństwa w ogólnym chaosie? Wiem, że nie piszesz wszystkiego, ale z tego co piszesz, wyłania się obraz typowego dziecka mocno zaniedbanego emocjonalnie.
      Ty natomiast odrobinę przypominasz mi moją matkę tym, że pozornie bardzo się starasz, ale te starania nie wnoszą nic pozytywnego w życie dziecka, natomiast skupiają uwagę otoczenia na Tobie. Taka pozorna troska która tak naprawdę wbija w ziemię to niezły "mindfuck" dla kilkulatki. Fundujesz jej zaburzenia osobowości.
      • gulcia77 Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 10:38
        Ostro to zabrzmiało, niemalże jak zespół Munchausena.
        • gulcia77 errata - Munchhausena n/t 17.06.15, 10:39

        • przystanek_tramwajowy Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 10:52
          gulcia77 napisała:

          > Ostro to zabrzmiało, niemalże jak zespół Munchausena.

          Zaraz cię zadziobią. Ja kiedyś w jakimś wątku Kocianny napisałam już o tym zastępczym zespole Münchhausena, to mi co niektóre mało oczu nie wydrapały via internet.

          ---
          Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
          • gazeta_mi_placi Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 11:17
            To możliwe, zbyt długo to trwa, pamiętam moje rady (niestety jak widać nie użyte) w temacie jej córki już jak była 5 -latką. W końcu ten zespół nie musi dotyczyć tylko chorób fizycznych, biedne dziecko.
          • gulcia77 Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 11:23
            A mnie to tinta, czy mnie zadziobią, czy nie. Ale przecież to nie jest niemożliwe. Pisałam już wcześniej - mój młody i córka Kocianny są w tym samym wieku - i od dziesięciu i pół roku prawie nie ma tygodnia, w którym Kocianna nie miałaby jakiegoś problemu z córką. Nie mogę skojarzyć żadnego wątku, w którym byłaby z małej dumna, chwaliła się jej sukcesami, wciąż tylko, ze nie może sobie dać rady i żeby jej pomóc. A przecież, w gruncie rzeczy, o ile wiem to dziecko się dobrze uczy, ma dobre układy z rówieśnikami, buntuje się przeciwko nakazom i zakazom, czyli w zasadzie taka do bólu zwykła dziesięciolatka. No i nie kojarzę, żeby choć raz opisana została jakaś konkretna sytuacja, z której wynikałoby, że odstaje od normy. Bo to, że chce się ubierać po swojemu, czy nie chce iść do szkoły w nieładnej fryzurze - to jest 100% normy. Mój młody ostatnio 10 minut co najmniej spędza przed lustrem układając zaczeskę a'la wczesny Elvis, bo taka moda wśród jego ulubionych piłkarzy.
        • zeldaf Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 19:18
          Zabrzmiało trochę ostrzej, niż zamierzałam. Pewnie przez osobiste skojarzenia.
    • ruda.anka2 Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 08:53
      Nie wiem, czy Ci to pomoże, ale: moja matka nigdy nie była w stanie zaakceptować tego, że jestem inna, niezależna, mam własne zdanie. Powinnam być taka, jak obrazek w jej głowie. A nie taka jak jestem. W okresie dorastania każdy maleńki objaw buntu urastał w jej głowie do oceny pt. całkowite stoczenie. Gdy dziś sięgam pamięcią wstecz widzę, że byłam najgrzeczniejszą nastolatką ze wszystkich mi znanych. Presja matki by wycisnąć ze mnie mnie i ulepić inną osobę powodowała tylko opór.
      Czy coś osiągnęła? Nic. Poza własną frustracją.
      Nie wiem, czy ta historia ma się jakoś do Waszej układanki. Jeśli tak, może pomożesmile
    • afro.ninja Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 11:09
      Ja mam pytanie. Jak to możliwe, ze dziecko z takimi problemami bezproblemowo jedzie na kolonie? Zaraz pewnie napiszesz, że zle zachowania kieruje wyłącznie przeciwko tobie. Dziecko ktore ma depresję nie powinno czy powinno jeździć na obozy? Rozumiem, ze jak wyzywa sie wyłącznie na matce to może jechać. Wiesz jednak, że jak jej tam będzie zle to odpokutujesz podwójnie.
    • kocianna Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 11:23
      ROTFL.
      Najpierw było mi strasznie, ale teraz zrobiło się śmiesznie.
      Mam patologicznie uparte dziecko z pewnym zaburzeniem (nawet nie chorobą) somatycznym, które do tego jest niewychowane. A, no i ma astmę i świetnie wykorzystuje ją do manipulowania otoczeniem.
      Nigdy nie brała psychotropów, skąd wam to przyszło do głowy?

      Dzięki wszystkim za namiary do specjalistów, z jednego już skorzystałam, jeśli zasugeruje dalszą diagnostykę, będę korzystać z kolejnych.
      • gulcia77 Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 11:43
        A na czym, jeśli można wiedzieć, polega patologia tej upartości? Bo mój młody też jest uparty, ale nie patologicznie, tylko po mnie. A, że dobrze znam samą siebie, to nie walczę z wiatrakami, tylko akceptuję co mam. Młody to w dużym stopniu mój własny, trudny, apodyktyczny charakter, z uporem i dumą czasem przekraczającą granice rozsądku. Gdybyśmy go próbowali zmienić w potulnego baranka ponosilibyśmy porażkę za porażką. A tak wystarczy wzmacniać, co ma, czasem wjechać mu na ambicję i trzymać żelazną konsekwencję - wtedy upór, zamiast przeszkadzać, pomaga.
      • kota_marcowa Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 12:07
        A możesz napisać jakie twoje dziecko ma zalety? Bo, że jest okropne, uparte, niewychowane, wyrachowane i manipuluje, to już wiemy. Ot, taki post chwalący.
        • kocianna Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 12:24
          Rotfl smile Na ematce nie wypada chwalić się własnymi dziećmi.

          Jest inteligentna, ma wysublimowane poczucie humoru, ma olbrzymią zdolność do natychmiastowego budowania ciętych ripost i doskonałą pamięć, jest samodzielna, odpowiedzialna, empatyczna, doskonale gotuje, ma cechy przywódcze, jest towarzyska, ma dużą wiedzę o świecie, dokonuje błyskotliwych analiz i syntez, miewa niekonwencjonalne pomysły, bardzo szybko się uczy, jest ciekawa świata i zawsze gotowa do jego eksplorowania, jest ambitna, potrafi wytrwale dążyć do celu... mogę tak dłuuuuugo.

          Kiedy na warsztatach umiejętności wychowawczych trzeba było procentowo określić stopień akceptowania dziecka, wahałam się między 85 i 95%...
          • gulcia77 Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 12:33
            Olej warsztaty wychowawcze, bo jak widać z Twoich postów, nic ci nie dały, tylko zwyczajnie napisz co lubisz i dlaczego u Twojej córki. Wyrzuć z głowy tryliony niepotrzebnych nikomu poradników i warsztatów, zapomnij o tym, jak być powinno i ciesz się inteligentnym, bystrym dzieckiem. I może jeszcze pozwól jej być sobą - nawet jeśli to będzie się nijak miało do Twoich wyobrażeń. A wtedy pewnie okaże się, że nie masz problematycznego dziecka, tylko takie zwykłe, normalne i zdrowe, które po prostu czasem stwarza problemy.
          • kota_marcowa Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 12:51
            Czyli wcale nie jest taka straszna, zgadzam się z gulcią wywal te wszystkie podręczniki, bo tylko szkodzą, dopuść do siebie myśl, że ani ty nie musisz być idealną podręcznikową matką, ani twoja córka nie musi być idealna, bo tacy ludzie nie istnieją. Odpuść sobie, odpuść dziecku, zamiast podręcznikowego bełkotu, zacznij stosować proste komunikaty, bo te poradnikowe bzdury tylko szkodzą (choćby sytuacja z plecakiem, wystarczyło powiedzieć zabieraj ten plecak, a wyszło absurdalnie). Za bardzo chcesz się wpisać w warsztatowy, czy poradnikowy schemat i mieć wszystko pod linijkę i jak coś nie idzie zgodnie punkt po punkcie zaczynasz panikować, a tak się po prostu w codziennym życiu nie da.
            Nawet jak psychiatra coś znajdzie, to i tak będzie ci się żyło łatwiej.
          • triss_merigold6 Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 13:23
            To daj jej żyć normalnie i zapewnij stabilność.

            Sądzisz, że bystra 10-latka przez tyle czasu nie pojęła komunikatu, że przeszkadza? Żeby nie przeszkadzać tatusiowi musi mieszkać osobno w małym mieszkaniu, prawda? Nie można absorbować tatusia jej wakacjami, szkołą, szpitalem, bo to mu przeszkadza w... no, w czym? W całym życiu, chyba.

            Aha, wymieniłaś pozytywne cechy głównie związane z rozwojem i potencjałem intelektualnym, takie które mogą przełożyć się na osiągnięcia szkolne i zawodowe.
            Ty się módl, żeby dziewczyna odpuściła i rozwojowo nie poszła w wasze ślady.
            • anorektycznazdzira Re: Potrzebuję pomocy 20.06.15, 08:28
              Jak znam rozgarnięte i inteligentne nastolatki w swoim otoczeniu, to już wkrótce dziecko ten fakt zwerbalizuje. Jak będzie miała 15-17 to pieprznie tą informację między oczy matce i ojcu.
              Lub inny fakt, jeśli się mylimy w ocenach. Na prawdę Kocianna, nie piszę tego, czasem tak nie pomyśl, złośliwie: od dziecka możesz dokładnie się dowiedzieć, co je boli i jest jego problemem.
              Moja córka też nie posiada Rodzinki Idealnej i też od niej w pierwszym rzędzie dowiadywałam się, w czym leżały problemy. Tylko jest jedna nieprzekraczalna zasada: dziecko musi wiedzieć, że Ty zareagujesz.
              Nie może usłyszeć, że jej problem just głupi, albo wyimaginowany, albo nie ma racji, albo ma zaburzenia "i to dlatego tak mówi". Musisz sama sobie odpowiedzieć na pytanie, czy w ogóle jesteś gotowa poznać prawdę.

              Ja także, znając Twoje wpisy, obstawiam problemy wynikające z pokręconych relacji w rodzinie. Dziecko jest (w mojej opini na podstawie wpisów!) normalne i robi to, co wszystkie dzieci w tym wieku robią. Plus do tego jest pewnie znerwicowane, rozbite, ma problem z własną rodziną. I tyle. Z tego jej potrzeba pomóc wyjść- bo sprawy pewnie zaszły za daleko.
              I jeszcze: uważam, że w takiej sytuacji albo terapia całą rodziną (!) albo rozwód i terapia dziecka.
      • makurokurosek Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 12:35
        "Mam patologicznie uparte dziecko"

        99 % dzieci jest patologicznie uparta, rolą rodzica jest nauczyć się rozmawiać z dzieckiem, ale jeżeli nie nauczyłaś się tego przez dziesięć lat to raczej masz niewielkie szanse, że trafisz do dziecka teraz gdy wchodzi w okres dojrzewania i nastoletniego buntu.

        "które do tego jest niewychowane."

        Wychowaniem zajmują się rodzice i żaden lekarz, psycholog czy leki dziecka ci nie wychowają.
        • afro.ninja Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 12:49
          Moim zdaniem dziecko nie spełnia norm, które narzuca jej mama, dodatkowo wie ze jak sie postawi matka ulegnie. Nawet jeśli dziecko nue mieszka z ojcem to może się na nim wzorowac. Cos w stylu- taki juz jestem i co mi zrobisz?! Jak w tej sytuacji nauczyc dziecko chęci współpracy? Kocianna pisala ze jak tylko dziecko jeknie zabierz mnie z kolonii to ja zabiera. To ja mam zznowu pytanie po co ja tam w ogóle wysyłać?
        • ichi51e Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 14:39
          kocianna jesli jedyne problemy to osli upor i brak wychowania (?...w sensie kultury? sory ale nie wierze. w sensie ze sie nie slucha?) to polecam moja metode "przeczekanie". w zyciu to jej sie przyda i pojdzie jak taran albo zycie ja nauczy.
    • kocianna Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 13:26
      Posumowując big_grin

      1. Matka, która ma jakiś problem z dzieckiem, nigdy przenigdy nie powinna pytać o radę innych matek, bo to świadczy o jej masochistycznych skłonnościach.
      2. Dziecko takiej matki należy skierować do zakładu zamkniętego na obserwację, ewentualnie dać święty spokój, niech nadal robi, co mu się żywnie podoba - tertium non datur.
      3. Matka, która ma jakiś problem z dzieckiem, absolutnie nie powinna czytać książek o dorastaniu czy wychowywaniu, w żadnym wypadku nie powinna się konsultować ze specjalistami, ma polegać wyłącznie na własnym zdrowym rozsądku i intuicji.
      4. Jeśli matka nie ma zdrowego rozsądku, a intuicja zwodzi ją na manowce, to powinna się rozwieść, a jeśli to nie pomoże - oddać dziecko komuś na wychowanie.
      5. Matka, która się przyznaje do porażek wychowawczych, nie nadaje się na matkę.

      Dziecko, do którego szkoła wzywa pogotowie, bo nie nauczyło się wiersza albo bo matka pojechała w delegację albo bo matka kazała założyć kurtkę przy -5, to zupełnie normalne dziecko, które w taki sposób wyraża swoją osobowość. Ewentualnie to wina matki, patrz p. 1-5.
      • triss_merigold6 Niezła jesteś 17.06.15, 13:31
        Niezła jesteś, sprawniej stosujesz wyparcie niż niejeden uzależniony.

        Pasuję, nie widzę sensu pisania Ci czegokolwiek.

        Twojej córce życzę, żeby w okresie dojrzewania znalazła silne oparcie w grupie rówieśniczej, dobrej, fajnej, stabilnej grupie rówieśniczej. To jej da punkt zaczepienia na przyszłość.
      • kocianna Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 13:32
        Dodam jeszcze: matka, która zaczęła zmianę od siebie, jest OK, pod warunkiem że ta zmiana następuje błyskawicznie, na zasadzie "puknij się w głowę, może coś przeskoczy". Jeśli nie następuje błyskawicznie - coś jest nie tak z terapią i należy ją porzucić.
        • gulcia77 Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 14:15
          Kocianna, ale czego ty oczekujesz, jeśli sama niczego nie udowadniasz. Wielokrotnie zadawałam ci na forum KONKRETNE pytania, na które nigdy nie doczekałam się KONKRETNEJ odpowiedzi. System wyparcia masz lepszy, niż mój ojciec, który od lat popijał, ale po śmierci mojej siostry poszedł w długą, że głowa mała. Szukasz pomocy, ale jednocześnie oczekujesz, że ta pomoc będzie polegała na głaskaniu Cię po główce i mówieniu tego co chcesz usłyszeć/przeczytać. Wkurzasz mnie. A wkurzasz mnie dlatego, że jesteś fajną, bystrą babką i na forum, jeśli tylko wątek nie dotyczy twojej córki, masz niezłe przemyślenia i obserwacje. Tylko jeśli chodzi o Twoje dziecko - stajesz się niereformowalna. Na litość boską!!! Dziecko to nie jest tabelka w excelu! Nigdy nic się nie będzie zgadzać, bo to jest odrębna ludzka istota, ze swoją własną pulą genetyczną, zestawem doświadczeń i charakterem. Chciałabyś, żeby Ci ktoś drogę postępowania rozpisał tak, żebyś nie miała żadnych problemów. A życie na to zawsze odpowie "A takiego wała! Zafunduję ci jeszcze lepszy zakręt". I nie pomoże na to ani cała służba zdrowia, ani pierdylion podręczników i terapii. To wszystko jest pomocne, ale tylko pomocne. Siłę do wychowania dziecka musisz znaleźć w sobie. Intuicję i potęgę miłości też. Słowo honoru, że gdybym mogła, to bym dla Ciebie zmartwychwzbudziła swojego dziadka, który w krótkich, żołnierskich słowach, jak się wszystko waliło, poinformował mnie, że teraz jest cała rodzina na naszej głowie i tylko ode mnie zależy, czy się uda, czy młody wyląduje w bidulu. Może Tobą też ktoś powinien potrząsnąć.
          Też nie opisywałam wszystkich swoich spraw na forum i nie na bieżąco, nikt od Ciebie tego nie wymaga. Ale jeśli szukasz tu pomocy, to nie nastawiaj się, że każda odpowiedź będzie zgodna z Twoją tezą.
          Uff! Ale się rozpisałam...
        • motyllica Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 14:15
          z twojego bloga:
          " Wiesz co, mamo? Boję się być dorosła. Jak jesteś dorosła, to musisz być gospodynią, nikt cię nie szanuje, nie kocha i nie rozumie. Czy ty lubisz być dorosła?"

          ciekawa jestem co jej odpowiedziałaś

          wyłania mi się obraz fajnej dziewczynki, chyba za bardzo dojrzałej, gotującej (nie znam takiej 10 latki), która przeszkadza mężowi i niestety tobie, testuje cię, domaga się uwagi i miłości a nie wleczenia po następnych muzeach
          czy nie obarczasz jej winą za to, że źle się dzieje w twoim małżeństwie, zaburza spokój?
      • quilte Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 13:44
        > Dziecko, do którego szkoła wzywa pogotowie, bo nie nauczyło się wiersza albo bo
        > matka pojechała w delegację albo bo matka kazała założyć kurtkę przy -5, to zu
        > pełnie normalne dziecko, które w taki sposób wyraża swoją osobowość. Ewentualni
        > e to wina matki, patrz p. 1-5.

        Już afro.ninja o to pytała: jak to możliwe, że takie dziecko jeździ na obozy/kolonie? To się wszystko kupy nie trzyma.
      • awesome810 jak już ci zwróciła uwagę któraś z 17.06.15, 13:44
        forumek nie mówisz konkretnie i otwarcie o co ci chodzi, tylko rzucasz dramatyczne sugestie.
        Kto powiedział, że matka która ma problemy z dzieckiem to patologia? Albo, że nie można korzystać z poradników? Jednak w twoim przypadku upodobanie do poradników, warsztatów, terapii można podsumować przysłowiem: co za dużo to niezdrowo.
        nie możesz po prostu napisać: "córka dostała w szkole takiej histerii, że wezwano do niej pogotowie" i opisać co to jest "patologiczny upór" - pewnie każda matka może powiedzieć, że jej dziecko jest niezdrowo uparte w jakiejś tam sytuacji.
        Opinie formułowane przez osoby udzielające ci rad, mniej lub bardziej życzliwych, formułowane są na podstawie twoich szczątkowych, zawoalowanych informacji. Poza tym jeśli te opinie nie są zgodne z twoimi oczekiwaniami uznajesz je za głupie, wydane przez głupie osoby.
        Przecież wiesz jak działa forum. Po co zakładasz wątek, skoro wiesz, że zostaniesz skrytykowana?
        Przedziwne zachowanie.
        • afro.ninja Re: jak już ci zwróciła uwagę któraś z 17.06.15, 13:56
          Ten wątek hest takim wołaniem o pomoc jak histeria corki, ze się wiersza nie nauczyla. Doraźnie coś pomoże, ale nie wyciągnie żadnych wniosków. Postępowanie kocianny jest podbne do jej córki. Rozumiem kocianne jest sama i po prostu dzieciak ja męczy, a dzieciak jak to dzieciak ma btc tak jak on chce. Super ze pójdzie po pomoc, ja bym jednak i tego meza przycisnela niech i on sie weźmie do roboty nad dzieckiem.
          • kowalka33 Re: jak już ci zwróciła uwagę któraś z 17.06.15, 14:17
            Moja znajoma ma bliską koleżankę , dziewczyna od lat jest zafascynowana szkoleniami psychologicznymi, warsztatami , pół życia spędza spędza na wszelkiej maści warsztatach, szkoleniach , ba nawet sama robi jakieś certyfikaty żeby w przyszłości pomagać innym .....Tylko sama jest tak popieprzona że szkoda gadać. Szkoli się żeby być lepszym rodzicem a własne dziecko wychowuje jej matka , szuka partnera (jest po rozwodzie) a jeżdzi na szkolenia z seksu tantrycznego i zdziwiona że tam spotyka tylko jakiś odpałów do seksu w zasadzie grupowego. Myślę że jest kupa szarlatanerii , terapeutą może być każdy. Kocianna zdiagnozuj dziewczynkę jeśli czujesz że to ważne , ale sobie odpuść . Nie rozumiem dlaczego dziecko przeszkadza twojemu mężowi, bez przesady co to ksiażę jakiś. Niech się dorosły chłop ogarnie dojrzeje i niech się nauczy kochać córkę jaki on taki egzemplarz. Może właśnie on powinien z nią być cały czas. Z moją córką chodziła do przedszkola dziewczynka i chyba wiem jakim dzieckiem jest twoja córka (podobne historie) , u niej terapia i sztama między rodzicami dały efekt.
            • brak.polskich.liter Re: jak już ci zwróciła uwagę któraś z 17.06.15, 14:34
              kowalka33 napisała:

              > Nie rozumiem dlaczego dziec
              > ko przeszkadza twojemu mężowi, bez przesady co to ksiażę jakiś.

              Alez skad. Maz Kocianny jest po prostu toksycznym, egocentrycznym zyebem. Swietlane przyklady do odszukania w archiwum, w starszych watkach Kocianny. Zas Kocianna zrobi wszystko, zeby relacje z tym fajniutkim panem jednak utrzymac - nawet, jesli musi w tym celu poswiecic dobro dziecka i przezyc zycie w stanie totalnego wyparcia. Ale coz, cel uswieca srodki, nieprawdaz?
            • sanciasancia Re: jak już ci zwróciła uwagę któraś z 18.06.15, 16:01
              > Nie rozumiem dlaczego dziec
              > ko przeszkadza twojemu mężowi, bez przesady co to ksiażę jakiś.
              Nie książe, a odpad atomowy. Normalnie się takich w kopalniach trzyma, bo promieniowanie szkodzi.
          • claudel6 Re: jak już ci zwróciła uwagę któraś z 17.06.15, 23:27
            nie, błagam, niech on się już do tej córki nie dotyka. niech zniknie z ich życia. a kocianna niech znajdzie sobie normalnego faceta, który bedzie w stanie być fajnym ojczymem dla jej córki.
        • aandzia43 Re: jak już ci zwróciła uwagę któraś z 17.06.15, 14:39
          O braku konkretów, dramatycznych wstawkach, teatralnym zawieszaniu głosu, nie odpowiadniu właściwie w ogóle na pytania pisałam ja, Jarząbek wink I tak nie.od.dziś i nie od tego wątku. To wyjatkowo wk.....ący sposób komunikowania się (lub raczej niekomunikowania), bardziej przypominający metodę "chcę być zauważona" niż metodę na rzeczowe wyluszczenie sprawy. Nie.idzie się dogadać, ale też i nie.o dogadanie się przecież tu chodzi tongue_out Chodzą po tym świecie panie niekonkretne, ściemniające, zaczynające temat z górnego C i obrażające się, jak im się zada pytanie dodatkowe. Bo żadnych pytań zadawać nie należy, należy słuchać melorecytacji i przeżywać.
      • kota_marcowa Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 14:15
        Wiesz co, po tym poście, to i mi się nie chce z tobą więcej gadać, bo to jak walenie głową w mur. Obawiam się, że to będzie historia bez happy endu, zwłaszcza dla twojej córki. Prawda jest taka, że choćbyś zeszła wszystkich specjalistów w kraju, to i tak ci żaden nie dogodzi.
      • lily-evans01 Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 14:23
        Wzywa pogotowie z powodu dzikiej histerii czy z powodu ataku astmy wynikającego ze stresu?
        Bo jeśli to drugie, to zamiast ganiać po "specjalistach", lepiej jedź z dzieciakiem na wczasy lecznicze i przede wszystkim sama wyluzuj.
        W świetle tego, co opisujesz, Twoje dziecko naprawdę nie ma problemów większych niż inne w tym wieku, a powiem więcej, ma mnóstwo pozytywnych cech i świetnie sobie radzi z niestabilnymi warunkami środowiskowymi.
      • ichi51e Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 14:41
        jesli chodzi o masochizm to owszem. Gybys naprawde chciala rady a nie zjebki to byc zmienila nicka i jechala bez ogona historii forumowej.
      • vre-sna Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 17:22
        Za dużo jest na głowie Twojej córki. Ona potrzebuje przytulenia- nie ciągłego wymagania.
        Moje dzieci są inteligentne. Ale ja postanowiłam nie robić moim dzieciom tego, co robiła moja matka. Że należy się uczyć, uczyć. Być pilną. W ramach buntu miałam jedenaście pał na półrocze w liceum.
        Dla mnie ważniejsze jest, aby dzieciak był szczęśliwy. Życie i wspomnienia ma się jedyny raz w życiu. I co z tego, że nie nauczyła się wiersza. Moja córka namiętnie nie czyta lektur, które wg niej są nudne. Oczywiście, że z nią rozmawiam. Z ostatniej lektury dostała pałę, ale umówiłyśmy się na przeczytanie, bo to było jej obowiązkiem w końcu. Przeczytała w dwa dni. Doceniam, bo sama pewnie też bym się męczyła.
        Twoja córka, z tego co napisałaś, jest naprawdę fajną i poukładaną w głowie dziewczynką. Dla mnie ona potrzebuje akceptacji taką,jaką jest.
        Naprawdę, fajną masz córkę, odpuść jej.
        • bazia8 Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 18:05
          też mam córkę, która miewa jazdy bez trzymanki, ale staram się powtarzać sobie, że to nasza wina, bo nie daliśmy jej na imię Anielkasmile

          ze specjalistów poleconych skorzystaj, bo to sensowny trop, ale odpuść, jeśli nic nie znajdą. Nie szukaj kolejnych.

          Tak, jak napisało mnóstwo ematek (jednak część z nich mówi sensowne rzeczy, nawet, jeśli nie po Twojej myśli) masz fajne, mądre dziecko, które i tak radzi sobie świetnie przy obciążeniach zewnętrznych. Zapamiętałam z jakiegoś poradnika, że jednym z największych stresów dla dziecka jest zmiana miejsca zamieszkania - poradnik był amerykański, więc autor wiedział, o czym pisze.

          Nie zgadza mi się tylko jej jedna cecha - pisałaś wielokrotnie, że córka Tobą manipuluje, a to mi się kłóci z empatią, ale może to wyolbrzymiłaś.


          • vre-sna Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 18:26
            Weszłam na bloga. Toć Kocianna naprawdę umie spędzać czas z dzieckiem. Przy okazji obie czegoś się też i dowiadują.
            Pytanie, co jest nie tak poza tymi wspólnymi chwilami w plenerze.
            Nic nie rozumiem.
            • vre-sna Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 18:36
              Aczkolwiek, moja przyjaciółka też ma taki ogień w tyłku. Dzieciaki muszą się rozwijać. Ciągle, więc nawet rozrywka musi, musi być edukacyjna.
              Ale blog Kocianny to obraz pewnej części życia.
              Nadal nic nie rozumiem w czym w tym wszystkim jest problem.
              • gulcia77 Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 19:41
                Z ciekawości poczytałam i bloga i parę starszych wątków i mnie się nasuwa tylko jedno spostrzeżenie - ma być dokładnie tak, jak chce matka, a każdy przejaw buntu i niezależności budzi natychmiastowy opór, panikę i obwinianie. Trochę tak, jakby Kocianna postanowiła, że skoro jej małżeństwo nie okazało się idealne, choć tak się starała, to będzie miała idealne dziecko idealnej matki.
                Tylko, że ciągle jest to trochę wróżenie z fusów. Mamy bloga i wątki, ale prześcieradłem nikt nie jest. Myślę, że dobrze by im obu zrobiło poddanie się czyjejś ocenie, kogoś, kto się na tym zna, ma odpowiednie przygotowanie. Bo jak na razie to jest naginanie rzeczywistości do wyobrażeń - rzecz kompletnie nie do zrealizowania.
      • berdebul Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 19:56
        Z czystej, dzikiej ciekawości - czemu kazałaś jej założyć kurtkę? jest wystarczajaco duża by o tym zdecydować.
        Wiesz, jeżeli lecisz w delegację (czy jedziesz) to mozes zginać w wypadku, kto się nią zajmie? Ojciec? Dziwisz się, że histeryzuje?
      • claudel6 Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 23:23
        po kolei:
        ad. 1. nie, matka która ma problem ze sobą i swoim mężem nie powinna pytac na forum jak rozwiązać problem z córką
        ad. 2. dokładnie odwrotnie - lily evans Ci napisała, żeby pod żadnym pozorem nie zostawiać dziecka na obserwacji w zakładzie
        3. matka nie ma problemu z dzieckiem, tylko dziecko ma z matką
        4. powinna się rozwieść z niedojrzałym i toksycznym narcyzem, który niszczy ją i jej dziecko
        5. nadaje się. ale to nie są porażki wychowawcze. porażka jest gdzie indziej.
      • lolinka2 Re: Potrzebuję pomocy 18.06.15, 00:39
        Hehe - moja ostatnio też odwalała maniany w szkole, gdy byłam na wyjeździe. Szkoła zadzwoniła do męża, mąż szkołę uspokoił (matka wyjechała, panna świruje, najbliższe spotkanie z psychiatrą w tym tyg.), córka pojechała do psychiatry, popłakała mu w mankiet, wywaliła frustrację, pan skomentował nt lęków separacyjnych, a ja jutro wyjeżdżam kolejny raz z nadzieją, że będzie lepiej.

        W ramach "lepiej" już dziś od 14 do 21 zaliczałyśmy SOR, albowiem córka w szkole spadła ze schodów z krótkotrwałą utratą świadomości i doznała wstrząśnienia mózgu. Jutro zostaje w domu, pojutrze wraca do szkoły. I niech się dzieje wola nieba, na szczęście mnie nie ma, więc ja spokój będę mieć. Egoistyczne to, ale obłędnie praktyczne.
      • edelstein Re: Potrzebuję pomocy 18.06.15, 10:13
        Podsumowujac,tobie nie da sie pomoc,bo wypierasz fakty.Z sryliona postow które popelnilas wynika,ze dziecko jest Produktem ubocznym waszych niezdrowych relacji.Mialo byc cementem dla chorego zwiazku,a jest mlotem pneumatycznym,które psuje wam wasze i tak kiepskie malzenstwo.Dla ciebie najwazniejszy jest mezus,egoistyczny i majac w d...e wlasne dziecko.Wszystko pod niego. Nie dziwie sie zachowaniu corki.Niszczysz dzieciaka w imie milosci do zaburzonego buca.
        Mam nadzieje, ze córka trafi na madrych rowiesnikow i nauczycieli,bo inaczej skonczy sie te wariactwo jakims spektakularnym bum.
    • zuleyka.z.talgaru Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 21:17
      Tak czytam i czytam i doszłam do momentu - że kocianna z córką wyprowadziły się do kawalerki, żeby nie przeszkadzać mężowi - WTF?!? Czegoś tu nie pojmuję....
      • lily-evans01 Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 23:12
        No właśnie też się zastanawiam, skąd taka interpretacja faktów...
    • a.va Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 23:59
      Nie wiem, czy bierzesz pod uwagę jedną rzecz - skoro jesteś w terapii, mocno zmieniają się wszystkie twoje relacje, ta z córką też. Dobrze byłoby pogadać z twoim terapeutą, czy rozpoczęcie terapii córki w takim momencie będzie dobre, czy nie lepiej dla was obu będzie poczekać, aż ty się ustabilizujesz.
      • paris-texas-warsaw Re: Potrzebuję pomocy 18.06.15, 01:00
        "Dziecko, do którego szkoła wzywa pogotowie, bo nie nauczyło się wiersza albo bo matka pojechała w delegację albo bo matka kazała założyć kurtkę przy -5, to zupełnie normalne dziecko, które w taki sposób wyraża swoją osobowość. Ewentualnie to wina matki, patrz p. 1-5."

        Od strony czysto psychologicznej K. Schier ataki astmy na najbardziej ogólnym poziomie rozumie jak to w przypadku innych chorób psychosomatycznych, jako brak desomatyzacji - czyli czlowiek zamiast wyrażać emocje w sposób werbalny ,nie umiejąc tego robić - robi to swoim ciałem jak małe dziecko. Dlaczego tak robi? Bo nie przeszedł w swojej rodzinie procesu od przeżyć somatycznych do intelektualnych, dlatego w ogóle dzieci bardziej wszystkoprzeżywają cialem, bo sa na innym poziomie procesu desomatyzacji, niż np. dorośli, którzy to szczęśliwie przeszli. Skrajnym przypadkiem są niemowlaki - jak płaczą, to całym ciałem. Dorosły umie zwyczajnie powiedzieć, co mu się nie podoba, czego oczekuje, kto go zezłościł i jak ma tonaprawić. Dziecka-astmatyka być może nikt go tego nauczył, co przy rodzicu z ZA i drugim z rodziny dysfunkcyjnej w terapii jest niejako "naturalne". To tak jak inna forma komunikacji, ale nie specjalnie stosowana na złość, a jedynie dostępna. Dla astmatyka lepsza byłaby oczywiście bezpośrednia forma wyrażania emocji, a nie np. atak astmy w sytuacji stresu. Siłę ataku można niejako odczytywac jako siłę emocji niemożliwych do wyrazęnia wprost. Tak ja rozumiem interpretacje Schier, choć temat astmy jest psychologicznie przebadany wszerz i wzdłuż na całym świecie.
        Ja polecam książki Schier (albo w ogóle kontakt z nią), bo ona nie tylko opisuje przyczyny, bo to jest łatwe (jak punktujaca osoba), ale doprowadza do ich usunięcia (choć rodzice b. często rezygnują z terapii dzieci u niej, gdy się zaczyna coś dziać, polepszać - ale to już inny temat).
        Wg mnie chyba najlepiej chwilowo przyjąc metodę spokojnego działania, nie nastawiania się, że da się cos zrobić w 5 sekund etc. Warsztaty umiejetności wychowawczych to sa psychologiczne porady w sprawach lajtowych.
        W tej książce "Bez tchu i bez słowa" też K. Schier wspomina o szkołach dla astmatyków, nie doczytałam, czy to stricte pomoc psychologiczna czy szersza, ale może oni tez jakoś poradzą. Ona zawsze tez patrzy na rodziców jako na ofiary własnych przeżyć,bo skądś te ich problemy się biorą. Schier często pisze, że niejako jest zastępczo zla na rodziców za dziecko (gdy wczuwa się w emocje, które rodzice wywołuja w niej i zapewne we własnych dzieciach), ale nigdy ich nie oskarża, bo pracując z nimi rozumie tez ich świat przeżyć. No, bardzo polecam, choćby we własnej terapii może być przydatne.
        • paris-texas-warsaw Re: Potrzebuję pomocy 18.06.15, 14:00
          Jeszcze chciałam się chwilę pomadrzyc. Wprawdzie rozumiem, że byc może nie sa tu wszystkie zachowania dziecka opisane, ale pozostając tylko przy znanych faktach i pretensji o ataki astmy.
          Wspomniany tu gdzieś tekst ojca do malutkiego wesołego dziecka, że najchetniej by je udusił, być może często potem powtarzany, traktowac można jako przyczynek do symbolicznego duszenia się samego dziecka i jego astmy. Można pominąć też taką symbolikę, może akurat ten typ choroby wynikac z innych uwarunkowań, natomiast na pewno nie pomógł w wyżej przeze mnie wspomnianej desomatyzacji.
          Patrząc w uproszczeniu - żeby dziecko jasno się z Wami komunikowało, nie "uciekało/atakowało" etc. atakami astmy czy innymi dolegliwościami psychosomatycznymi musielibyscie przede wszystkim:
          - odzwierciedlac jej uczucia - scena nad kołyską to zupełne pomieszanie, na uśmiech - groźba, jesli tak dalej szło prze kolejne dziesięć lat to jest jak jest,
          - kontenerowac jej negatywne emocje - pozwalać się jej z nimi uporać - podejrzewam, że było to zwyczajnie niemożliwe dla osoby radzacej sobie ze złościa poprzez niszczenie własnego majatku etc. (tłuczenie talerzy) i wrogo nastawionego ojca,
          dodatkowo żeby dziecko w miarę spokojnie żyło i nie miałoproblemów, nie może być bombardoane negatywnymi sytuacjami. Każdy stres, kłótnia rodziców, etc. wstrzymuje mentalizację - proces rozumienia siebie i innych.
          To dziecko z opisu zachowuje się adekwatnie do warunków i historii swojego życia. Wątpię, czy jakiś psychiatra może tu coś pomóc.
          Pisze to, bo bliskie sa mi wszystkie osoby w terapiismile)), a wszystkie dzieci nasze sąsmile
          Myślę, że nie ma co obwiniac dziecka, a nawet nikogo, wolnymi kroczkami prostować wszystko, bo i tak nie ma dróg na skróty, jesli dziecko tak reaguje na stresy to je relaksować, nawet chyba kosztem superatrakcji, siedzieć i ogladać głupie filmy, etc. przymykać oko na wiele spraw, one mijają, większość ma pewnie małe znaczenie, i nie chciez wszystkiego od razu naprawiać.
          Kocianno, jeśli chciałabyś zdiagnozowac dziecko, wystarczy, że opowiesz dobremu specjaliscie koleje losu dziecka i ca dostaniesz diagnozę, a nawet prognozę. Jesli to nie sa wielkie neurologiczne sprawy, to nie ma i tak na takie problemy leków, choć ludzie by chcieli wierzyć, że sąsmile
          To moje skromne zdanie.
    • kocianna Re: Potrzebuję pomocy 18.06.15, 16:06
      Wasze dwulatki, kiedy nie chciały wracać z placu zabaw, kładły się na ziemię i wyły. Moja się dusi. Kiedy miała dwa lata, i cztery, i sześć, i do tej pory. Sama mam astmę, wiem, jak to jest, i wiem, że nie można wywołać sobie ataku świadomie. Psychiatrów, neurologów i psychologów nie wymyśliłam sobie sama, tylko po pierwszej akcji z karetką, kiedy zdiagnozowano nerwicę. Nerwica mieści się w zaburzeniach zachowania i nastroju. Znam książki Katarzyny Schier, a w Moskwie prowadziła nas psychiatra specjalizująca się w astmie i innych chorobach psychosomatycznych (NB kłóciła się przeokrutnie z naszą alergolog). Nadal twierdzę, że moje dziecko dusi się na zawołanie. Nigdy nie twierdziłam, że robi to świadomie, choć faktem jest, że kiedy nie ma widowni (np. w znanej grupie, przyzwyczajonej do akcji), do ataków na tle stresowym nie dochodzi. Obecna alergolog też zresztą najpierw podejrzliwie sprawdza, czy leki były brane codziennie, a nie, czy była klasówka z matematyki.

      Wyciąganie postów, w którym opisywałam życie z ciężko chorym facetem, po 10 latach jest trochę nie teges. Facet ma depresję dawno zaleczoną, przegadaliśmy wieleset godzin, nie mieszkamy razem i przyjaźnimy się. Nie jest i nigdy nie będzie dobrym ojcem, nikt już tego od niego nie wymaga i nie oczekuje, a ojca zastępuje mojemu dziecku jej chrzestny i mój brat, i robią to świetnie.

      Nigdy nie było moim świadomym celem dramatyzowanie na forum, chociaż otrzymuje tu dużo wsparcia - właściwie ten wątek jest wyjątkowy w przeciwną stronę. Jakieś szczątkowe dane nie mają przecież służyć forumowej diagnozie (dlatego są szczątkowe!), bardziej nakreśleniu tła. Poprosiłam o namiary na specjalistów, nie o diagnozę. Jeśli jakiś psychocoś powie "idź się matka leczyć, bo twoje dziecko jest normalne", to posłucham. Tak samo, jak poszłam na warsztaty umiejętności rodzicielskich, na które skierowała mnie psychiatra w PL, a które cieszą się taką "świetną" opinią na forum. Sławetny cytat o plecaku jest z warsztatów. W realu nie odzywam się tak do Młodej, bo to nie ma sensu, bestia jest zbyt inteligentna.Nie powiedziałabym zresztą, że warsztaty są dla "łagodnych przypadków", bo byli tam rodzice, których dzieci mają kuratorów, piętrowe diagnozy ADHD z zaburzeniami opozycyjno-buntowniczymi, średnią 5,6 i naganne zachowanie i tak dalej.

      Forum, jak wielokrotnie pisałam, służy mi ulewaniu emocji w cywilizowany sposób. Dzięki temu nie rzucam już naczyniami smile

      Cieszę się, że tak wiele z was przejmuje się losem mojego biednego dziecka, ale obawiam się, że wiele racji ma moja ukochana Gazetka, która nie wyraża się o niej inaczej, niż "rozpuszczony bachor". Matka rozpuszczonego bachora właśnie wzięła się za jego wychowywanie, a nie wieczne usprawiedliwianie niedopuszczalnego zachowania wrażliwością, stresem, nienormalną matką i odrzucającym ojcem. Może za późno o jakieś 10 lat, ale lepiej późno, niż wcale, a dziecko na razie mam całkiem fajne, chociaż z odpałami.

      To świetnie, że wiele z Was ma tyle wiedzy i różnych doświadczeń. Pozwolicie jednak, że zaufam jednej-dwóm osobom, poleconym mi zresztą na początku wątku, i ich się będę słuchać, a nie wzajemnie wykluczającym się forumkom.
      • myelegans Re: Potrzebuję pomocy 18.06.15, 16:40
        Powodzenia dla Ciebie i mlodej. Mam nadzieje, ze znajdziesz godnych zaufania terapeutow, i lekarzy, ktorzy pomoga.

        BTW, zaczytuje sie od kilku dni Twoim moskiewskim blogiem smile
      • makurokurosek Re: Potrzebuję pomocy 18.06.15, 16:50
        "Wasze dwulatki, kiedy nie chciały wracać z placu zabaw, kładły się na ziemię i wyły. Moja się dusi. Kiedy miała dwa lata, i cztery, i sześć, i do tej pory. "

        Nigdy nie wpadłaś na to, że może to być reakcja na stres. Jako tak oczytana we wszelkiej maści poradnikach powinnaś słyszeć o mutyzmie wybiórczym, zanoszeniu się.
        Organizm ludzki różnie reaguje na sytuacje stresowe.
        Ja np tracę głos, moja starsza jak była mała zanosiła się, a młody ma mutyzm wybiórczy.

        "Psychiatrów, neurologów i psychologów nie wymyśliłam sobie sama, tylko po pierwszej akcji z karetką, kiedy zdiagnozowano nerwicę."

        Nerwica jest odpowiedzią na piekło które jej stworzyliście w domu, ciągłe kłótnie, brak miłości i stabilizacji.

        "Nadal twierdzę, że moje dziecko dusi się na zawołanie."

        Bo nie chcesz dopuścić do siebie tego, że doprowadziłaś dziecko do nerwicy, że zniszczyłaś jej psychikę tylko dlatego, że facet był dla ciebie ważniejszy od dziecka.
        Mam wrażenie, że zaszłaś w ciążę tylko po to by ratować związek, bo miałaś nadzieję że dziecko was zbliży

        "Wyciąganie postów, w którym opisywałam życie z ciężko chorym facetem, po 10 latach jest trochę nie teges.

        Narażanie dziecka na życie z takim facetem i stwarzanie mu piekła w domu, też jest nie teges.

        "Cieszę się, że tak wiele z was przejmuje się losem mojego biednego dziecka,

        Sądzę, że wiele forumek przeżyło lub zna osoby które przeżyły mniejsze lub większe piekło zgotowane przez rodziców, dlatego potrafi wczuć sie w rolę odrzuconego, niekochanego dziecka , wracającego do domu z duszą na ramieniu zastanawiającego się czy dziś będzie awantura, czy starzy znów będą się kłócili i co zrobić by uciec od tego wszystkiego.

        Mój ojciec był alkoholikiem, w domu często wybuchały awantury zarówno ja jak i moje rodzeństwo mamy nerwice. Nie wiem jak moje rodzeństwo ale ja zawsze mimo, że miałam od matki wsparcie i miłość obwiniałam ją za całą sytuację, za to że godziła się na takie życie za jej bierną postawą, za zgotowanie nam piekła
        Zastanów się teraz co czuje do ciebie twoja córka która nie tylko może zarzucić ci bierną postawę i akceptację zachowań twojego męża, ale która może zarzucić ci również odrzucenie, brak akceptacji i brak miłości.Może ci również zarzucić to, że była drogą do naprawienia relacji z twoim mężem, a gdy się nie udało została odrzucona jako ktoś niepotrzebny.

        Nie sądzę, aby ktokolwiek mógł naprawić wasze relacje, twoja córka za dużo widziała, za dużo słyszała. Teraz bardziej powinnaś skupić sie na tym by jej złość i nienawiść do was nie obróciła sie w samo destrukcję.


      • zlotarybka_1 Re: Potrzebuję pomocy 18.06.15, 16:59
        kocianna napisała:
        Cieszę się, że tak wiele z was przejmuje się losem mojego biednego dziecka

        Kocianna, mozesz wierzyc lub nie ale doskonale pamietam jak bardzo mnie poruszyl Twoj (nie tak dawny - zeby nie bylo, ze wywlekam watki sprzed 10 lat) watek o rzucaniu naczyniami i reakcji Twojej corki, ktora uznala, ze ona jest winna tej sytuacji. Pamietam jak bylo mi ogromnie przyykro i od razu pomyslalam, ze chyba pekloby mi serce gdybym cos takiego uslyszala od swojego dziecka.
        Kiedy sie zostaje matka czlowiek robi sie jeszcze bardziej czujny na punkcie krzywdy wszystkich dzieci. Odpusc wiec ironie, nie wszystkie ematk iCie tu hejtuja, niektore sa Ci bardzo przychylne i ich troska o Twoje dziecko jest szczera.
        • inszalla Re: Potrzebuję pomocy 18.06.15, 17:06
          Mnie pękło serce. Dlatego się wyprowadziłam.
          • inszalla Re: Potrzebuję pomocy 18.06.15, 17:07
            Kocianna chyba też się wyprowadziła.
            • lily-evans01 Re: Potrzebuję pomocy 18.06.15, 17:19
              To niewiele rozwiązuje, jeśli wynosisz się do kawalerki z dorastającą panną i głowisz się, jak zapłacić za lekarza, bo zarezerwowałaś wakacje. Ciekawa jestem, czy tato szanowny w jakimkolwiek stopniu łoży na utrzymanie swojej córki, czy i w tej kwestii jest oszczędzany i trzymany z daleka od przyziemnych spraw finansowych, żeby się nie zdenerwował.
              W takim wypadku powinno się wypruć kasę z pracującego faceta, nie poczuwającego się do pełnienia roli ojcowskiej, choćby z bebechami, jeśli się nie jest osobą zarabiającą 5 średnich krajowych miesięcznie. Dziecko kosztuje. Chore dziecko kosztuje jeszcze więcej.
              • zuleyka.z.talgaru Re: Potrzebuję pomocy 18.06.15, 17:26
                Z bloga np. wynika że mieszkają wszyscy razem, więc skąd info, że kocianna z córką mieszka w kawalercE?
                • lily-evans01 Re: Potrzebuję pomocy 18.06.15, 17:27
                  Kiedyś coś napisała u przeprowadzce i urządzaniu kawalerki.
                  • myelegans Re: Potrzebuję pomocy 18.06.15, 17:28
                    o zaczyna sie tabloidowe detektywowanie. Skad? Jak? Kiedy? za co? Ile?
      • kocianna Re: Potrzebuję pomocy 18.06.15, 17:39
        BTW, o, kura, sprawdziłam sobie kryteria współuzależnienia. Spełniam prawie wszystkie, choć chłop abstynent. Ciekawe, co na to moja terapeutka.

        Forum broni, forum radzi, forum nigdy cie nie zdradzi.
        Nawet jak wyleje wiadro pomyj. Najwyraźniej jak się pisze, tak cię czytają i rozumieją...
        • peggy_su Re: Potrzebuję pomocy 18.06.15, 18:25
          Można być współuzależnioną od kogokolwiek. Zdrowy, dojrzały człowiek się z tego po prostu wymiksuje, jakkolwiek dysfunkcyjny będzie zadowolony z układu.
      • berdebul Re: Potrzebuję pomocy 18.06.15, 18:15
        Naprawdę nie rozumiesz, że nie chodzi o świadome wywoływanie ataku, ale o stres jakiego doświadcza dzieciak? Nerwica nie bierze się z powietrza.
        Powiedz, co trzeba zrobic dziecku, żeby się dusiło z powodu wiersza?

        Potrafisz przyjaźnić się z kimś, kto tak traktuje własne dziecko? Dla mnie tacy ludzie nie istnieją w postaci znajomych, a co dopiero przyjaciół.

        Gasisz pożar benzyną. Zasady, stabilność, przewidywalność - tak, "branie się za wychowanie" brzmi jak zapowiedź kolejnej akcji, która z czasem się rozmyje. Wychowanie jest procesem który trwa i musi byc dopasowany do dziecka.
        Wiesz, pisząc tę odpowiedź (i mając w pamięci wątek o Twojej mamie) cały czas się zastanawiam kogo jest mi bardziej szkoda - Ciebie, która jako dorosła się tak miotasz, czy Młodej, która ma szansę uporządkować swoje zycie o ile trafi na dobrego specjalistę.
        • paris-texas-warsaw Re: Potrzebuję pomocy 18.06.15, 19:16
          "Nadal twierdzę, że moje dziecko dusi się na zawołanie. Nigdy nie twierdziłam, że robi to świadomie, choć faktem jest, że kiedy nie ma widowni (np. w znanej grupie, przyzwyczajonej do akcji), do ataków na tle stresowym nie dochodzi."

          Nie umiem sobie tego wyobrzić. Tylko przychodzą mi na myśl ataki astmy, których nie da się kontrolować, albo tzw. zaniki oddychania - faktycznie u przerażonych małych dzieci występują, gdy wycofuja się z życia (np. Santorski " Zyć i przetrwać w rodzinie" - tytuł też znamienny...).

          Nie wiem, jak ty tę Schier czytasz, bo trudno mi sobie wyobrazić pisanie po jej lekturach, że ktoś "na zawołanie" ma ataki.
          Co do braku ataków przy "znanej publice" - może nie chodzi o publikę, a większe poczucie bezpieczenstwa i złagodzenie stresu w sytuacji znajomego otoczenia.
          • aandzia43 Re: Potrzebuję pomocy 18.06.15, 19:24
            A to nie histeria jak u XIX-wiecznych pacjentek Freuda? Stłamszonych, ściśniętych fizycznymi i psychicznymi gorsetami? Gorsety były, są i będą - córka Kociamny ma swój. Santorski nie napisał "Żyć i przetrwac w rodzinie" smile
            • paris-texas-warsaw Re: Potrzebuję pomocy 18.06.15, 19:41
              masz rację, "Jak żyć, żeby nie zwariować"smile Tam tez rodzice mieli jakieś pretensje, niestety nie mam akurat przy sobie tej ksiązki, bo bym zacytowała. Wolę jednak już nie czytac tego watku. Tamten opis chyba w pierwszej "psychologicznej" książce jaką czytałam zrobił na mnie wrażenie, że do dziś czasem mi się przypomina.
              Ale co do histerii i Freuda... Myślę, że nie można o tym mówić w przypadku dwulatki, bo histeria to bardziej wynik trochę późniejszego uwiedzenia, głównie w fazie falicznej, po 3 r.z. Ale tez psychoanalitykiem nie jestem, a spektrum interpretacji objawów było szerokiesmile))
        • fogito Masz racje 18.06.15, 19:17
          Kocianna, potrzebujesz pomocy, ale nie do dziecka tylko do siebie. I to na pewno musi byc psychiatra. W innym wypadku wykonczysz tego dzieciaka.
          Dziecko wychowuje sie miloscia a nie tresuje. Z tego co piszesz wyziera brak milosci do wlasnego dziecka i szukanie sposobow na wytresowanie go. Od razu ci powiem, ze nie da sie. Nie da sie wymazac 10 lat męki jakie ten dzieciak przeszedl.Dzieciak jest tak poraniony przez rodzicow i sytuacje, ze dziwnym byloby gdyby byl zdrowy i reagowal z umiarem. Powiem szczerze, ze ja tez balabym sie z toba mieszkac. A ona nie ma wyjscia. I to ona ma byc naprawiona u psychiatry a nie dysfunkcyjni rodzice. Co za koszmar. Tylko dziecko kochane i akceptowane bedzie stabilne emocjonalnie. W tym wypadku jak to ktos ostatnio powiedzial,o sytuacjimpolitycznej - chcesz pomalowac kajuty w tonacym Titanicu.

          Ty rzucasz talerzami jak skonczona idiotka a masz pretensje do dziecka o jego spektakularne duszenie sie. Ja sama po wypadku przez dwa lata mialam zespol leku pourazowego i ataki paniki w roznych dziwnych miejscach i okolicznosciach. Zdarzylo mi sie dwa razy wezwac karetke jak juz myslalam, ze sie udusze. To byl koszmar. Jesli twoja corka jest tak przez was zestresowana i zaszczuta to ma mega nerwice i przezywa straszne leki. To wyjasnia napady paniki imduszenie sie.

          Jeslimchcesz wychowac dziecko mozesz to zrobic jedynie przez dobry przyklad. Niestety to dziecko nie ma pozytywnego wzorca wychowawczego. Żal.
          • inszalla Re: Masz racje 19.06.15, 23:28
            Tadam, od trzech lat leczę się u psychiatry, od roku jestem w terapii i nigdy tego nie ukrywałam. A terapeutka doskonale zna wszystkie moje relacje.
            • kota_marcowa Re: Masz racje 19.06.15, 23:36
              Ktoś się zapomniał przelogować big_grin
      • ashraf Re: Potrzebuję pomocy 18.06.15, 19:34
        A wiesz, mnie naprawdę żal tego dziecka, bo już ze sposobu w jaki piszesz wyziera niechęć do córki i obwinianie jej za nawet za ataki astmy... nie wierzę, że można tak pisać o własnym dziecku. I wiem o czym piszę, mam w najbliższej rodzinie poważną chorobę, manifestującą się głównie w sytuacjach stresowych i do głowy by mi nie przyszło, żeby tę osobę obwiniać, że sama to wywołuje... Nie, nie nadszedł czas, żeby "zabrać się za wychowanie", teraz jest pora na okazanie córce całej miłości, wsparcia i "bycia po jej stronie" na które zasługuje. Dziecku, które nie obchodzi ojca, przez matkę jest traktowane zadaniowo i roszczeniowo, którym przerzucało się między krajami, które zmaga się z nieuleczalną chorobą i które wreszcie jest wrażliwe i inteligentne, więc potrafi wyciągać wnioski. Twoja córka jest dzieckiem, nie partnerem w przepychankach. Wiem, że wolałabyś, żeby lekarz potwierdził chorobę i dał cudowną tabletkę, po której problemy znikną, ale chyba sama czujesz, że to samooszukiwanie się.
        • triss_merigold6 Re: Potrzebuję pomocy 18.06.15, 20:05
          Ktoś musi być winny.
          Skoro nie może być winny typ, którego Kocianna od kilkunastu lat usiłuje desperacko przytrzymać, to winna będzie córka - uparta, manipulująca, za mało staranna i dokładna, roztrzepana etc.
          Dziesięciolatka.
        • vre-sna Re: Potrzebuję pomocy 19.06.15, 19:03
          Nienie. Ja jak najbardziej wierzę w napady paniki. Ale one czymś są wywołane.
          Sama miewałam podobne. Nie w tym wieku, i to jest niepokojące, że tak młoda osoba ma tego typu przypadłość. Za jakiś moment będzie miewała ataki paniki. To już zupełnie do dupy przypadłość.
          Mnie uratowała niezależność mentalna i odcięcie się od dziwacznych jak dla mnie życzeniowych postulatów wobec mnie.
          Zostawić córkę w spokoju. Daj jej oddech i nie wpędzaj w poczucie winy, że czegoś nie osiąga.
          O, chciałam grać na pianinie (miałam 10 lat). Mówisz, masz. Całe dwa lata grałam, z powodu ponoć zdolności z pierwszej do trzeciej klasy przeszlam. Ale potem już nie chciałam grać. Znudziło mnie i nie chciałam.
          Poczucie winy to mało. Od pań uczących dowiedziałam się, że w drodzd wyjątku, ale tak naprawdę wielkiego wyjątku odpuszczają, bo jak ktoś zapisał się do pierwszej klasy, to jego obowiązkiem jest ukończyć tę szkołę w ósmej klasie. Na moje przytomne pytanie (matka była obecna), że skoro nie chcę i nie czuję takiej potrzeby to naprawdę nie mogę zrezygnować?
          Matka w płacz, a one na mnie z ryjem, że jak ja mogę sprawiać taką przykrość matce, która tak się stara. Jestem dzielna, że takie jazdy przeżyłam i nie robię tego swym dzieciom.
          Kocianno, wyluzuj. Twoja córka i tak będzie miała własne zdanieg

    • srubokretka Re: Potrzebuję pomocy 19.06.15, 15:11
      Kocianna.... mysle, ze nie jest tak zle w twoim zyciu jak je na gazecie przedstawiasz (na sczescie)
      Nie wiem co ci poradzic. Fermentu jest duzo, ale nie tyle zeby sobie z nim nie poradzic (w twoim przypadku nawet samemu)

      Poczytaj sobie posty szklanejpulapki.
      Obie jestescie nauczycielkami.
      Obie macie spore ambicje wobec swoich dzieci.
      Obie staracie sie postepowac wedlug ksiazek.
      Wasze dzieci sa w tym samym wieku.
      Obie walczycie o papiery zaswiadczajace o chorobie psychicznej swoich dzieci.
      Wasze dzieci maja objawy somatyczne (uklad oddechowy)......

      Mysle, ze jak poczytasz jej posty to sie wyleczysz w jeden dzien.

      Czy mialas terapie z powodu depresji poporodowej?
      • triss_merigold6 Re: Potrzebuję pomocy 19.06.15, 19:20
        Nie zrozumiałaś to mąż Kocianny - ewenement na skalę światową - byl uprzejmy wyłapać depresję poporodową, taką do psychozy.
        • srubokretka Re: Potrzebuję pomocy 19.06.15, 22:34
          Triss umiem czytac, takze miedzy wierszami.
          Kocianna przeczytala juz chyba wszystkie istniejace instrukcje obslugi dziecka, co moim zdaniem w wiekszosci wypadkow, jezeli osobnik w pore sie nie wycofa , moze doprowadzic do powaznych depresji. No bo w koncu tylu ludziom sie udaje, dzieci idealne, a moje nie. Caly czas zepsute.... A przeciez wszystko robie wedlug ksiazki, a dzieciak nie dziala.
          Problemy z mezem to nie wynik jego " depresji poporodowej" , tylko zwykla meska ucieczka. Tak zazwyczaj faceci reaguja. Zwlaszcza jezeli baba charakterna. Kocianna od zajscia w ciaze miala wizje. Studia pedagogiczne wbrew pozorom nie pomagaja wychowywac swoich dzieci, a ona myslala ze jej to pomoze ( moze nie powinnam tak pisac, ale takie mam wrazenie po jej postach). Wyjscia na spacer: edukacja, rozmowy w domu: edukacja, blog: edukacja, pytania na forum : edukacja i heblowanie, zeby byla idealna.
          Mysle, ze jej maz niewiele tak naprawde mial do powiedzenia.... Bo to ona byla po studiach pedagogicznych, bo to ona wszystkie poradniki przeczytala.

          Jednego jestem pewna im wiecej matki czytaja poradniki, tym czesciej mysla, ze maja " popsute" dzieci. I o to tym autorom chodzi, bo produkty ich pracy nie ida na marne.

          W przypadku kocianny, mz, wiekszy wplyw na nia ma jej matka, a nie maz.
          • kocianna Re: Potrzebuję pomocy 19.06.15, 23:16
            Kocianna przeczytała "pierwszy rok życia dziecka", "rozwój psychiczny od roku do 10 lat" i "twoje kompetentne dziecko" (to ostatnie na pewno nie uczy naprawiania dzieci). A, jeszcze "jak mówić, żeby dzieci słuchały", ale to duuuużo przed dzieckiem.
            Kocianna nie skończyła studiów pedagogicznych. Nie nadawała się jako nauczycielka do innej szkoły, niż liceum, bo licealistów można tylko uczyć, nie trzeba ich wychowywać w sposób planowy. W życiu nie zgodziła się na wychowawstwo. Zwiała ze szkoły przy pierwszej okazji.
            Kocianna nie edukuje celowo, tylko dzieli się swoimi pasjami.
            Kocianna się sama w pewnym momencie zycia zepsuła, bo dotknęło ją coś ponad siły. I okazało się, ze dotknięta Kocianna nie miała mocy na konsekwencje i granice dla charakternego dzieciaka. Teraz dzieciak cierpi, bo świat nie chce się wokół niej kręcić, a wszak do tej pory się kręcił. No i mama się w końcu postawiła dzieciakowi i nie spełnia życzeń i ma jakieś wymagania.

            Faktem jest, że Kocianna miała hopla na punkcie kontroli i odpowiedzialności. Ale pracuje nad tym. Ten wątek Kocianna też przepracowała. I bardzo wszystkim dziękuje, szczerze i bez ironii.
            • klamkas Re: Potrzebuję pomocy 19.06.15, 23:32
              Kocianno. Dziecko w pewnych okolicznościach potrzebuje tego, żeby świat kręcił się wokół niego. Żeby świat był stabilny. Żeby coś, przede wszystkim miłość i akceptacja rodziców były niezmienne, pewne i trwałe. Żeby mama nie myślała "znowu wymyśliła atak astmy, co za mała manipulantka". Twoje dziecko może i jest charakterne, ale przede wszystkim ma zwiększone potrzeby emocjonalno-stabilizacyjne - bo ma trudną rodzinę, bo dwukrotnie drastycznie zmieniło środowisko, bo nie ma stabilizacji i oparcia, nie ma normalnych rodziców, tylko ma tatę jakiego ma i ma mamę Kociannę wink. Mama powinna mieć wymagania, ale raczej nie w stylu "masz ograniczyć astmę" (wiem, przerysowuję, ale czasami twoje posty "brzmią" tak, że inaczej się nie da, bo niby rozumiesz, ale jakbyś nie rozumiała, albo starała się robić takie wrażenie).
            • srubokretka Re: Potrzebuję pomocy 19.06.15, 23:42
              > e dla charakternego dzieciaka. Teraz dzieciak cierpi, bo świat nie chce się wok
              > ół niej kręcić, a wszak do tej pory się kręcił. No i mama się w końcu postawiła...

              Kocianna, a czy przypadkiem to nie jest tak, ze w Rosji twoja corka miala sporo ograniczen.... nowy teren, ludzie, psychologowie, w razie problemow czekajace w pogotowiu tabletki... A teraz ma wsparcie dalszej rodziny, przyjaciol i poczula sie silniejsza?
              • srubokretka Re: Potrzebuję pomocy 19.06.15, 23:44
                I wiara w to, ze nikt z niej wariatki nie bedzie robic?
          • kota_marcowa Re: Potrzebuję pomocy 19.06.15, 23:25
            > Problemy z mezem to nie wynik jego " depresji poporodowej" , tylko zwykla meska
            > ucieczka. Tak zazwyczaj faceci reaguja. Zwlaszcza jezeli baba charakterna.

            Ze co proszę?? Mówienie małemu dziecku z nienawiścią, że się je udusi i inne tym podobne jazdy, to ucieczka, bo zona charakterna???
            • srubokretka Re: Potrzebuję pomocy 19.06.15, 23:35
              Kocianna, tak z perspektywy czasu, jak to bylo z tym duszeniem. Mial on to na mysli powaznie, czy to byl wynik zmeczenia, niewyspania, frustracji itp rzeczy , ktore goszcza w domu po narodzinach dziecka?
              Wiem, ze nie do ciebie powinnam kierowac to pytanie, ale on raczej nie odwiedza tego forum? I nie ma szans zeby odpisal, prawda?
              • kocianna Re: Potrzebuję pomocy 19.06.15, 23:42
                Tak z perspektywy czasu, to on wtedy szedł właśnie skakać z 12 piętra, i o 4 rano go zawróciłam, udając się z nim prosto na ostry dyżur psychiatryczny. Naprawdę, wywlekanie postów o ciężko chorym gościu (niezależnie od przyczyn tej choroby, BYŁ chory i NIE BYŁ sobą) po 10 latach, kiedy już dawno wyzdrowiał, nie jest fajne.
                • srubokretka Re: Potrzebuję pomocy 19.06.15, 23:47
                  Tez tak mysle, ale... Zycie to takie domino , czy ukladanka. Na forum zdania nie bledna w miare uplywu czasu smile
                  • lily-evans01 Re: Potrzebuję pomocy 20.06.15, 08:38
                    Śrubokrętko, to, że ktoś się leczył i niby to nawet wyzdrowiał, nie zmienia tego, co dziecko pamięta, co w nim zostało.
                    A co najważniejsze, to fakt, że dziecku robi się sporą krzywdę, usprawiedliwiając złe słowa, złe zachowania, przemoc psychiczną czy nawet fizyczną itp wyrządzaną przez kogoś z rodziny. Krótka piłka - ktoś, kto jest chory w sposób stanowiący zagrożenie dla rodziny, zły, agresywny, problemowy i naraża dziecko na obcowanie z przemocą musi jak najszybciej zniknąć z życia dziecka. A jeśli się nie da, to przynajmniej dziecko musi wiedzieć, że ta osoba mu nie zagrozi, że jest nieszkodliwa, że dziecko ma prawo się od niej odseparować, bo decyzje w jego życiowych sprawach podejmuje ktoś zupełnie inny, zdrowy, normalny, kochający itp.
                    Podstaw sobie na miejsce schizującego gościa pana, który jest klasycznym alkoholikiem, który odstawił alko i przeszedł terapię, ale wcześniej zrobił dzieciom i żonie piekło z życia - dalej będziesz tak wyrozumiała?
                    • srubokretka Re: Potrzebuję pomocy 20.06.15, 14:45
                      Nie przebrnelam przez wszystkie makabry kocianny, moze cos mi umknelo. Mnie nie sciely z nog slowa misia o duszeniu, bo w zyciu slyszalam gorsze tragizmy od swiezo upieczonych matek. Usiadlam spokojnie, jak sie okazalo, ze molestowana psychicznie laska , ktorej juz szukalam adwokata i dzwonilam na policje tylko chciala sie wyzalic na swoj los. ( najgorsze ze wyzalala sie w ten sposob rodzicom w Polsce, ktorzy osiwieli z rozpaczy). Wyzalala sie hiperbolami, ktore dla mnie byly koszmarem, a po obserwacji misia okazaly sie zwyklymi klamstwami. Pozniej trafila mi sie w zyciu kolejna i kolejna...ktora by z checia misia w wiezieniu widzala za to , ze nie dziala jak poradnik przedstawia. I kocianna o tym pisala, tylko trzeba bylo na to zwrocic uwage.
                      Chormony , te cholerne chormony.

                      Pamietaj, ze wersji misia i potomka tu nie ma ,jest tylko subiektywna wersja kocianny widziana przez pryzmat tego co ty masz w glowie.
                      Chormony , te cholerne chormony.
                      • srubokretka Re: Potrzebuję pomocy 20.06.15, 14:46
                        Baranka za hormony walnelam.
                        • lily-evans01 Re: Potrzebuję pomocy 20.06.15, 15:08
                          big_grin big_grin big_grin

                          BTW, informacja o leczeniu psychiatrycznym małżonka i kiszeniu się w związku z osobą zaburzoną ścina mnie, bo to już nie interpretacja, ale fakt.
                          No, ale ja jestem akurat niepoprawna i uważam, że są takie ciężary, których druga osoba dźwigać nie musi, bo tym dźwiganiem bardziej zniszczy siebie i całokształt rodziny, niż temu choremu czy zaburzonemu pomoże.
                          • lily-evans01 Re: Potrzebuję pomocy 20.06.15, 15:09
                            I jeszcze jedno, wieloletnia "depresja poporodowa" u facetów....
                            Uh, cytując klasyka, w du.. im się poprzewracało tongue_out.
                • zeldaf Re: Potrzebuję pomocy 20.06.15, 06:51
                  kocianna napisała:
                  Napraw
                  > dę, wywlekanie postów o ciężko chorym gościu (niezależnie od przyczyn tej choro
                  > by, BYŁ chory i NIE BYŁ sobą) po 10 latach, kiedy już dawno wyzdrowiał, nie jes
                  > t fajne.

                  Nie miało być "fajne" czy "niefajne", tylko dać obraz sytuacji, w jakiej znalazło się dziecko tuż po urodzeniu. Nie wyciągnęłam tego, żeby Ci dokopać, tylko zasugerować, że być może "ona ZAWSZE taka była", ponieważ od zawsze żyje w trudnych warunkach.
                  Choroby psychiczne rodziców, duże tempo życia i wymagania, szok kulturowy w wieku 4 i 9 lat (?), brak wsparcia emocjonalnego na codzień.
                  Udaje, że wszystko jest w porządku, że może dać z siebie tyle, ile dzieci zdrowych rodziców, które nie żyją w ciągłym napięciu. Bardzo się stara, bo Ty wtedy jesteś zadowolona. W pewnym momencie "pęka" i reaguje adekwatnie do swojej sytuacji i stanu emocjonalnego. Tego już nie akceptujesz, chociaż swoje rzucanie talerzami uznawałaś w pewnym momencie za postęp.
                  Bardzo jej się przyda dobry psycholog, najlepiej taki, którego polubi. I terapia wspierająca. Raczej nie potrzebuje diagnozowania, analizowania i faszerowania lekami. Ty pewnych rzeczy nie przeskoczysz, pracujesz nad sobą w swoim tempie i chwała Ci za to, więc pozwól jej odetchnąć (nomen omen).
                  Przepraszam za nieznośny, arbitralny ton i skróty myślowe- nie oznaczają braku szacunku i przekonania o swojej racji. Taką mam manierę i taka jest moja interpretacja tego, co piszesz.
                  Powodzenia, będę trzymać kciuki i pomyślę czasem ciepło. Tylko tam mogę pomóc smile





                  • anorektycznazdzira Re: Potrzebuję pomocy 20.06.15, 08:42
                    no to po przestudiowaniu całego wątku
                    ja się podpiszę, jeśli mogę
                  • kocianna Re: Potrzebuję pomocy 20.06.15, 10:14
                    Amen.

                    Ale potrzeba było ponad 200 postów, żeby zrozumieć post założycielski. Naprawdę muszę zmienić sposób pisania.
    • wiedzma.zla.nr1 Re: Potrzebuję pomocy 20.06.15, 07:32
      Kocianna, znamienne jest jak zatytułowałaś swój wątek "potrzebuję pomocy"
      Dokładnie - Ty potrzebujesz pomocy.
      Ale to córkę wysyłasz, żeby zrobiła coś z Twoim kłopotem. To ona do zmiany. Ale to Ty jesteś bezradna. Tobie jest źle, niewygodnie, nie wiesz, ale to ona ma się zmieniać. To jakieś odwracanie odpowiedzialności. kto i za co.
      Pewnie dlatego córka nie zawsze chętnie współpracuje w tych wizytach u specjalistów- bo pytanie, czy ona ma potrzebę, by to robić.
      I jakoś nigdzie nie widzę takiego zastanawiania się- dlaczego ona to robi. Myślałaś o tym? Dlaczego ona ma nerwicę?
      Bo rządzić lubi? To do czego jest jej to potrzebne? jaka potrzeba jest pod spodem?
      Wg mnie faktycznie dobra byłaby konsultacja u lekarza- ja szczególnie polecałabym dr Turno.
      Ale pomocna byłaby konsultacja rodzinna. Myślałaś o tym, żeby razem z córką pójść wspólnie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka