matematryczka00
22.06.15, 14:06
Miałam małego pajączka na parapecie. Szkoda mi go było, do czasu aż zobaczyłam że sie zrobił większy. Chciałam go tak trzasnąć ale chybiłam i zwiał za szybę. Nie był tragicznie duży żeby mi spędzac sen z powiek wiec dałam mu jeszcze trochę czasu. Sprzątając zmyłam pajęczynę z parapetu. Myślałam ze zrobi drugą i jak wylecie to go ciachnę albo poprosze kogoś zeby go wywalił przez okno. Niestety nagle widzę małą czarną kulkę nad moim łóżkiem, patrze na parapecie i w szparze nie ma tego pająka. Skubany zabrał manatki i wlazł nad moje łóżko - taki kawał drogi.
Poszłam późno spać bo o 3 w nocy a on jeszcze był i sie nie ruszał. Rano wstałam i juz go nie ma. Gdzie tego teraz szukać? Wlazł w norę, urośnie bydle, rozmnoży sie i masz...swoją litość. Albo łazi gdzieś po moim łóżku i planuje zemstę, albo go zjadłam albo zjem...bleeeeeeeeee