Dodaj do ulubionych

taka miłość...

01.11.15, 23:24
Trochę w klimacie Wszystkich Świętych, cmentarzy, świeczek, trochę pod wpływem obejrzenego kawałka "Butterfly".

Wierzycie w taką miłość i takie znaki?

Przyznam szczerze, że ja nie. I co więcej - nie chciałabym. Chciałabym móc przeżyć żałobę i to zamknąć. Chciałabym, żeby moi bliscy mogli to zrobić. Bez znaków, bez szukania. Ot tak, po prostu - śmierć to koniec kontaktu z żywymi. Nigdy nie doświadczyłam "duchów" i dobrze, nie chcę tego. Czułabym się (chyba) oszukiwana przez mój umysł, który sobie projektuje, to czego mu brak. Tak się czułam dotychczas, gdy zmarli bliscy przychodzili w snach. Miałam żal, do mojego umysłu, że wzniecił na nowo żal i smutek...

A wy? Wierzycie w duchy? Chciałybyście jeszcze jednej chwili z duszami tych którzy odeszli? I jak to widzicie w kontekście własnej wiary (chrześcijańskiej, która w zasadzie nie przewiduje kontaktu duszy ze światem) albo niewiary (która zwykle zakłada, że po śmierci nic nie ma)?
Obserwuj wątek
    • mandziola Re: taka miłość... 01.11.15, 23:44
      Boję się wszystkiego. Duchów, Zombie itp. Nie mogę oglądać horrorów, bo moja wyobraźnia nie daje mi potem spać.
      Ale.. raz jeden doświadczyłam czegoś... Mój syn urodził się jako wcześniak, do tego z wada serca. Moja babcia przez cała moją ciąże mówiła : "życie oddam żeby tylko on był zdrowy". W tym samym dniu kiedy mój syn wrócił do domu, moja babcia umarła. I ja odczuwam to własnie w taki sposób.. ona oddała życie za mojego syna..
    • peonka Re: taka miłość... 01.11.15, 23:45
      Ja bym chciała, żeby przychodzili. Cały czas wierze, ze oni tak naprawdę nie umarli, tylko są w innym wymiarze, w którym żyjemy wszyscy. Dlatego chciałabym mieć z nimi kontakt,dopoki się nie spotkamy znowu.
      Niestety ani razu nikt nie dał mi żadnego znaku..

      I pewnie masz też rację, ze to utrudnia zamknięcie żałoby. Mam z tym wielki problem i od lat odkładam udanie się do psychologa/terapeuty.
      Z moja wiara nic wspólnego to nie ma, i tu też mam taki dysonans, że tak naprawdę wymyślam sobie własną wersję życia po/obok śmierci.
      • klamkas Re: taka miłość... 01.11.15, 23:55
        A nie boisz się, że gdyby... to tęsknota i żal by cię rozsadziły? Przeżyłam kilka odjeść bliskich. Bardzo różnych odejść. Dwoje z nich nie powinno nie umrzeć wtedy, kiedy umarli. Nie wierzę w takie rzeczy, ale strach, że "coś" poczuję, mnie paraliżował i nadal we mnie tkwi (niewyraźny, ale gdzieś tam się tli). To bardziej strach o to, że mój mój umysł nie daje sobie bez nich rady, że bez nich nie jestem sobą, nie potrafię funkcjonować jak ja.
        • peonka Re: taka miłość... 02.11.15, 00:02
          Ano widzisz.. . Każdy ma inne potwory. We mnie akurat jest takie wręcz dziecinne pragnienie zobaczenia ich, nawet jeśli to nie naprawdę, nie na zawsze, i nawet jeśli będzie bolało. Tak na chwileczkę, chociaż popatrzeć, usłyszeć głos, poczuć zapach...
          Nie wiem co by było, gdybym ich zobaczyła, bo jak pisałam, nigdy nie było mi dane.
          • czar_bajry Re: taka miłość... 02.11.15, 00:56
            Obecność mojej babci wyczuwałam w jej domu bardzo długo po jej śmierci.
            Miałam wtedy lat 12 i bałam się straszliwie zostać w domu babci sama, nawet jak rodzice byli na ogrodzie.
            Słyszałam skrzypienie podłogi, odgłos zamykania/otwierania szafy a całość uzupełniał babci pies co wystawiał głowę za "winkla" i szczekał na babci tapczan.
            Najciekawsze jest to że takie same odczucia miał mój 25 letni brat o czym zgadaliśmy się po latach.
            A najlepsze zostawiam na koniec, w piątek poszłam wraz z mężem posprzątać grób babci, umyłam pomnik, zapaliłam znicz pomodliłam się i mówię do męża
            ...zobacz jak ładnie, babcia powinna być zadowolona...
            i w tym momencie wystrzeliły ( dosłownie) wieczka od zniczy...
            kurde kwiatów nie zaniosłam ale te miałam w planie przynieść dziś, poskąpiłam i nawet marnej chryzantemy nie postawiłam to babcia okazała niezadowolenie.
            Dziś nadrobiłam niedopatrzeniesmile
            Serio wierzę w duch i wyczuwam ich obecność.
            Moja ex teściowa przyszła się ze mną pożegnać, nie wiedziałam ze to ona i podejrzewałam iż to mój tato co przeżyłam to moje.
            • la_mujer75 Re: taka miłość... 02.11.15, 08:23
              Tak a propos ukochanych babć smile
              Jak poznałam mojego męża, to po jakiś dwóch miesiącach znajomości, w ramach randki , pojechaliśmy na cmentarz , co by "przedstawić" go babci smile Był piękny, słoneczny, bardzo ciepły, bezwietrzny dzień (koniec sierpnia). Gdy posprzątałam grób (obok grobu rósł wielki dąb, więc zawsze było sporo liści na płycie), zapytałam się na głos : "Babciu, jak ci się podoba mój ...". I wtem- zerwał się mocny wiat i jak zaczęły na nas spadać żołędzie ! Istny ,bolesny deszcz żołędzi. No,cóż chyba mojej ukochanej babci nie przypadł do gustu mój przyszły mąż sad
    • anorektycznazdzira Re: taka miłość... 02.11.15, 06:55
      Nie mam problemu z "wiarą chrześcijańską" czyli systemem przesądów lansowanych w KK jako jedyny słuszny pogląd na wszystko. Dlatego jak najbardziej wierzę w istnienie składnika duchowego. Nie miałabym ani problemu z ewentualnym kontaktem, ani z jego brakiem, nie odrzucałabym go ani nie doszukiwała się usilnie- zwłaszcza, że w moim systemie przekonań centralne miejsce zajmuje możliwość wielokrotnego przychodzenia tej samej duszy na ten, lub którykolwiek inny świat.
    • cosmetic.wipes Re: taka miłość... 02.11.15, 08:20
      Nie wierzę niestety.
      W tym kontekście "niestety", bo chciałoby się wierzyć, że oni gdzieś są.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka