klamkas
01.11.15, 23:24
Trochę w klimacie Wszystkich Świętych, cmentarzy, świeczek, trochę pod wpływem obejrzenego kawałka "Butterfly".
Wierzycie w taką miłość i takie znaki?
Przyznam szczerze, że ja nie. I co więcej - nie chciałabym. Chciałabym móc przeżyć żałobę i to zamknąć. Chciałabym, żeby moi bliscy mogli to zrobić. Bez znaków, bez szukania. Ot tak, po prostu - śmierć to koniec kontaktu z żywymi. Nigdy nie doświadczyłam "duchów" i dobrze, nie chcę tego. Czułabym się (chyba) oszukiwana przez mój umysł, który sobie projektuje, to czego mu brak. Tak się czułam dotychczas, gdy zmarli bliscy przychodzili w snach. Miałam żal, do mojego umysłu, że wzniecił na nowo żal i smutek...
A wy? Wierzycie w duchy? Chciałybyście jeszcze jednej chwili z duszami tych którzy odeszli? I jak to widzicie w kontekście własnej wiary (chrześcijańskiej, która w zasadzie nie przewiduje kontaktu duszy ze światem) albo niewiary (która zwykle zakłada, że po śmierci nic nie ma)?