e.lusniak
16.06.08, 23:41
Znalazłem białe pióro,
leżało rankiem na ławie.
To anioł z nieba przyfrunął
na chwilę rozmowy przy kawie.
Przycupnął sobie gdzieś w kącie
czekając aż się obudzę.
Wyrwał swe pióro gorące
wiedząc, że z wierszem się trudzę.
Potem w ekspresie kuchennym
zaparzył dwie małe kawy
i z wdziękiem anielsko zwiewnym
postawił na blacie ławy.
Rozmowny był to cherubin,
minuty płynęły nam szybko
a pióro białe, co zgubił,
wierszem spisało to wszystko.