Dodaj do ulubionych

do forumek, których rodzice sa juz starzy

05.11.15, 18:20
Drogie emamy ,
Jako że forum jest dla mnie źródłem wiedzy o społeczeństwie, mam do was pytanie.
Ostatnimi czasy rzuciły mi się w oczy fragmenty różnych wątków , gdzie wspomniany jest „problem” rodziców tj ich wieku i stanu zdrowia. Nie , ze forumki się martwią bo rodzice chorują poważnie, tylko takie wtręty:
„bierzecie urlop żeby starego ojca zawieźć do lekarza, wy jeździcie z matką wybierać jej okulary” ( to ostatnio)
Ale było więcej
Bo rodzice sa starzy i schorowani i już nie wyjeżdżają poza miasto
Teściowa się z domu nie rusza bo jest już stara i chora
Itp.
Otóż chciałam się dopytać co to tak naprawdę znaczy?
I pytam się właśnie takich forumek, które uważają, ze ich rodzice wymagają opieki:
1.Ile maja lat?
2.Na co chorują
- „z choroby” (np. zapalenie płuc, wypadki, schorzenia autoimmunologiczne itp )
-„z cywilizacji’ ( nadwaga, cukrzyca typu II, choroby układu krążenia, itp)
3. Jak wy siebie widzicie w tym wieku w którym są rodzice?
Obserwuj wątek
    • andaba Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 05.11.15, 18:28
      A co, ewidencje prowadzisz?

      Wiek nie ma nic do rzeczy, bo niektórzy w wieku 60 lat sa mało mobilni, bo np nie moga chodzić )(zwyrodnienia wszelakie na przykład).
      Albo nic im nie jest, poza starością.

      W wieku rodziców sie nie widzimy, bo nas szlag trafi. W dużej mierze za sprawą wyżej wymienionych.
    • koronka2012 Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 05.11.15, 18:44
      Hmm, moi starzy są po 70tce, a są w formie, uprawiają działkę, żyją swoim życiem, z grubsza nic im nie dolega, poza zużyciem materiału.
      Zdarzało mi się jechać z nimi do lekarza, w zasadzie były to drobne szpitalne zabiegi. Problem w tym, że oni ciężko ogarniają takie klimaty, żyją w konwencji, że trzeba takiemu niemal czapkować, że raczył się nimi zająć, więc zamiast np. dopytać lekarza - zadręczają otoczenie wątpliwościami dopiero w domu. No i oboje mają zerową asertywność, trudno im się przebić (wszak lekarz jest półbogiem, trudno żeby poświęcił chwilę swojego cennego czasu na omówienie np. zaleceń) - ja się nie daję tak łatwo spuścić na drzewo.

      Okulary też bym chętnie matce wybrała, to co nosi przyprawia mnie o dreszcze tongue_out

      A co do mnie w tym wieku - mam nadzieję, że będę w formie, bo geny mam pod tym względem niezłe. Średnia życia w rodzinie przekracza 80tkę, wszyscy dożyli swoich dni w pełnej sprawności intelektualnej i fizycznej (naturalnie jak na ten wiek)
    • 1.kinia Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 05.11.15, 18:51
      To ja mam świeżą historię. Siedzę chora w domu. Wieczorem dzwonek do drzwi. Za drzwiami babuleńka 75-80 letnia, mówi, że słyszała że ja pracuję w miejscowości X, oddalonej o ok 70 km, i żebym jej poradziła jak ma dojechać do szpitala w tej miejscowości, gdzie wysiąść, żeby było najbliżej dojść.
      Bo ona mieszka w sąsiedniej wsi (4 razy dziennie jedzie tam kursowy bus) , jej mąż jest chory i umówiony jest jutro na zabieg w tym szpitalu i na 7-8 rano muszą tam dojść. Połączenie z tą miejscowością jest takie, że jeśli nie mają możliwości jazdy samochodem, to muszą wstać przed 5 rano, jechać 8 km, poczekać na inny bus, jechać 15 km i przesiąść się na kolejny bus który dopiero ich zawiezie do X,
      wszędzie chodzenie i czekanie,
      ale do szpitala jeszcze jest z dworca z kilometr na piechotę.
      Mówię, że najlepiej żeby z dworca taksówkę wzięli, babcia patrzy na mnie bezradnie, mówię że to drogo nie będzie, tylko muszą powiedzieć taksówkarzowi żeby do dobrego oddziału szpitala ich zawiózł, bo są dwa szpitale, żeby do właściwego trafili.
      Babinka dopytuje jak się tam idzie na piechotę i może gdzie wcześniej wysiąść żeby bliżęj było. Pytam jak jej mąż się czuje, bo to kawałek jest i to pod górkę, czy da rady. Babcia mówi, że mąż dość słaby, chory. Lichutki? pytam. No lichutki.... ale jakoś dojdą, muszą....
      Siedziałam przybita po tej wizycie.
      Czy oni nie mają dzieci? Czy może te ich dzieci mają ich w głębokim...... A reszta rodziny? Sąsiedzi? Nikogo kto by starych chorych zawiózł na operację, zadbał?
      • edelstein Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 05.11.15, 18:58
        Moga nie miec dzieci,ich dzieci moga byc chore albo umarly.
      • melancho_lia Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 05.11.15, 19:35
        Mogli nie miec dzieci, dzieci mogą mieszkac na drugim końcu świata, mogą nie żyć, rodzina tez mogla wymrzeć.
      • inguszetia_2006 Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 05.11.15, 21:19
        1.kinia napisał(a): Za drzwiami babuleńka 75-80 letnia, mówi, że słyszała że ja pracuję w miejscowości X, oddalonej o ok 70 km, i żebym jej poradziła jak ma dojechać do szpitala
        w tej miejscowości, gdzie wysiąść, żeby było najbliżej dojść.
        Witam
        Dobry Jezu! Przecież ona chciała, żebyś ją podwiozła, tylko się wstydziła tak otwarcie.
        Eh... siostro, ty się na ludziach nie znasz nic a nic;-P Możesz ją podwieźć?
        Pzdr.
        Ing
        • 1.kinia Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 05.11.15, 21:29
          Taaaa... trochę ciężko się kieruje z gipsem na nodze.
          • ola_dom Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 05.11.15, 22:01
            1.kinia napisał(a):

            > Taaaa... trochę ciężko się kieruje z gipsem na nodze.

            Ale jak babinka nie prowadzi, to może tego nie wiedzieć. W końcu nie kazałaby Ci chodzić - tylko jechać smile
            Też od razu pomyślałam, że liczyła na podwiezienie, ale nie miała śmiałości wprost. Albo nie wiedziała, że okulałaś.
    • mynia_pynia Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 05.11.15, 19:37
      Nie wiem co tu starość ma do rzeczy, bo ja najbardziej pamiętam dziewczynę, która ciężko chorowała na raka i miała córkę 17 letnią która zawalała szkołę żeby się nią opiekować - straszna historia - nie pamiętam co dalej? Któraś pamięta?
    • menodo Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 05.11.15, 19:48
      Mam rodziców >80. Dotychczas samodzielni, zdrowi i niewymagający opieki.
      Niestety niedawno okazało się, że mama ma nowotwór - wożę ją w różne miejsca i przeraża mnie to, jak wielu starych ludzi tuła się po tych przychodnianych/szpitalnych korytarzach - przerażonych, samotnych, bezradnych sad
      • arwena_11 Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 05.11.15, 20:03
        Mnie też przerażało jak jeździłam z teściem 3 lata temu. Jednak najbardziej przerażała mnie bezduszność lekarzy. Jak ktoś nie był wyszczekany, albo nie miał siły przebicia, to zawsze został olany, czekał godzinami pod gabinetem i czasami okazywało się nawet, że na darmo przyjechał.
        Pamiętam mój ostatni pobyt chyba ze 2 tygodnie przed śmiercią teścia. Na wizytę przyjechała kobieta z miasta oddalonego ok 150 km. Przywiózł ją syn. Nie wiem jak teraz, ale wtedy termin kolejnej wizyty wpisywał lekarz w taką specjalną kartę, z która pacjent szedł do rejestracji w konkretnym dniu ( nie dał zapisać się wcześniej ). I okazało się, że lekarka pomyliła dni wpisując datę. Bezczelnie powiedziała do tej chorej kobiety - proszę przyjechać jutro, dzisiaj nie przyjmę. Tego faceta zamurowało, a kobieta prawie się popłakała, bo jutro może nie dac rady przyjechać. to będzie 600 km w dwa dni.
        A że ja robiłam akurat dym o to jak ta lekarka potraktowała teścia, to facet skorzystał z mojego doświadczenia i poleciał też do dyrekcji na skargę. Natychmiast jego matce zmieniono lekarza i została przyjęta. Mam tylko nadzieję, że ta lekarka już tam nie pracuje ( pisaliśmy oficjalną skargę i nawet dzwonili się dopytywać o szczegóły, ale co dalej nie wiem, bo teść umarł i mieliśmy co innego na głowie )
        • menodo Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 05.11.15, 21:04
          My jakoś mamy szczęście, a może po prostu zadziałała reforma - ta szybka ścieżka onkologiczna naprawdę działa!
          Mimo to widzę, jak bardzo potrzebna jest starszym ludziom pomoc - nawet ta czysto logistyczna, w ogarnięciu spraw organizacyjnych, nie mówiąc już o wsparciu emocjonalnym.
          • 1.kinia Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 05.11.15, 21:26
            Byłam u znajomej, kobieta bezdzietna, lat 80+, z chorymi nogami więc nie wychodzi z mieszkania. Mieszka sama, ktoś z rodziny jej przynosi obiady, raz w tygodniu robi zakupy. Kąpie się tylko gdy jest ktoś do pomocy, boi się, że się przewróci i nikogo nie będzie by jej pomóc. Do tej pory była stosunkowo zdrowa, nie było potrzeby wożenia po lekarzach, wie, że jest zdana na łaskę-niełaskę innych więc bardzo dbała o to by być jak najdłużej sprawną. Ale wiek robi swoje, ręce jej tak drżą, że nie jest w stanie nic napisać. Do tego coraz słabszy wzrok a jej życiem były książki i tv. Jest przerażona co będzie dalej. Prawie płakała z wdzięczności, że przyszłam i napisałam jej tzw wypominki z okazji zaduszek, zaadresowałam kopertę gdzie chciała wysłać. Bo sama nie jest w stanie już tego zrobić. Rodzina zawsze w biegu. A u niej coraz większa bezradność i strach. Gdyby zaczęła poważniej chorować to pomoc z zewnątrz jest konieczna, wożenie, załatwianie, sprawdzanie. Sama nie zorganizuje sobie już nic, wiele rzeczy zapomina, inne zajmują jej 10razy więcej czasu niż kilkanaście lat wcześniej. Choć ciągle ma sporą świadomość to poza swoim mieszkaniem już nie umie funkcjonować samodzielnie.
            • menodo Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 05.11.15, 23:22
              Przeraża mnie wizja takiej starości sad
            • pade Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 10:52
              Popytaj w NZOZ o pielęgniarkę środowiskową dla tej pani. I w Mopsie.
              • wapaha Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 15:22
                Pisałam kiedyś-pomagałam trochę mojej starszej sąsiadce, rocznik 1939. Już nie pomagam bo przerosło mnie to energetycznie (podobnie jak innych sąsiadów) - a i pani starsza sobie sama dobrze rodzi ale...
                Przeszłam ścieżkę o której piszesz, załatwiłam wizytę z PCK ( MOPR droższy i dłużej się czeka) i jestem zbulwersowana. Opieka nie dość , że płatna 12,30 zł /godz to jeszcze ograniczona TYLKO do pielęgnacji i higieny osoby, tylko w przypadku chorych NIE CHODZĄCYCH..
    • yuka12 Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 05.11.15, 20:18
      Moi rodzice sa w okolicach 80. Obydwoje sprawni, mama bardzo zaradna. Na razie wszystko zalatwiaja we wlasnym zakresie np. mama jezdzi do sanatorium gdzies niedaleko, tato ja zawozi i przywozi smile. W bardzo rzadkich przypadkach wizyt w miescie wojewodzkim pomaga moj brat. Oboje cierpia na rozne choroby - tato na nadcisnienie i powazne problemy z kregoslupem (jest po operacji), mama ma zwyrodnienie kregoslupa i powazne problemy z ukladem oddechowym (uboczny skutek operacji). Pomimo tego prowadza aktywny tryb zycia (szczegolnie mama) i chyba ta pasja i radosc trzymaja ich w formie smile (zwlaszcza mame).
      Ja siebie nie widze w tym wieku. Moja mama zaczela leczyc kregoslup i kontynuowala rehabilitacje cale lata temu korzystajac z darmowej opieki medycznej w czasach PRL i dzisiaj. Prawie co roku jezdzi do sanatorium z roznymi schorzeniami (rowniez prywatnie), a w miedzyczasie ma masaze, zastrzyki czy inhalacje w lokalnym OZ. Ja mieszkam w panstwie, gdzie za luksus sanatorium trzeba zaplacic, na rehabilitacje sie dlugo czeka i trwa krotko i wiem, ze na taka opieke medyczna, jaka mieli i maja rodzice, nie mam co liczyc. Poza tym mama przeszla na wczesniejsza emeryture i pozniej tylko dorabiala sobie w rozmaity sposob. Ja pojde na emeryture najwczesniej w 67 rz. Wiem, ze Rosa chwali system brytyjski, ale ja widze tez jego cienie, natomiast widze po mojej mamie, ile mozna wycisnac z polskiego systemu opieki zdrowotnej, jak sie jest dostatecznie obrotnym i ma sie troche zaskorniakow.
      • pade Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 10:54
        To prawda. U nas trzeba po prostu mieć wiedzę gdzie i jak coś załatwić. I naprawdę można otrzymać darmową pomoc.
        • yuka12 Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 12:35
          Moja mama doskonale wie (takze ze wzgledu na znajomosci i prace niegdys jako opiekunka srodowiskowa), co moze dostac w Caritasie a co w MOPSie, jak czesto moze dostac skierowanie do sanatorium i kiedy do szpitala uzdrowiskowego, a na jakie zabiegi i jak czesto moze liczyc w OZ. Zna najtansze apteki w okolicy i wie, ktory lekarz przepisze jej lekarstwo, ktorego potrzebuje. Potrafi sie upomniec nawet w Urzedzie Miasta za niewywiazanie sie z danych obietnic. Wie rowniez wszystko o uslugach oferowanych przez SM. Zalatwila sobie I GI, co wiaze sie np. z prawem do osoby towarzyszacej. I choc ma rzeczywiscie duze problemy ze zdrowiem na codzien tryska humorem, a jej ruchliwosc jest w rodzinie przyslowiowa. Jest tez powszechnie lubiana, a jej zaradnosci nikt nie postrzega jako wscibskosc czy pazernosc, bo jest przy tym uprzejma i zyczliwa. Wiec nawet podczas swoich pobytow w szpitalu nie narzeka na personel, bo zawsze jakies salowe, pielegniarki, lekarze jej pomagaja czy to dajac cos ekstra czy traktujac milo, czy wreszcie udzielajac wyczerpujacych informacji w sposob zrozumialy i bez nacisku.
    • mamma_2012 Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 05.11.15, 20:29
      Moi rodzice tata 70+, mama 60+, jeździliby po świecie częściej i dalej niż to robią, gdyby nie stan zdrowia jednego z nich. Jedno z nich dopadła choroba cywilizacyjna, pomagam jak mogę, czyli wiozę do lekarza, jeśli nie ma gdzie zaparkować, ale jakoś nie angażuję sie, tak bardzo jak bym mogła, bo taka jest ich wola (oczywiscieie, gdyby chcieli inaczej, to byłoby inaczej)
      Zdaniem towarzystw ubezpieczeniowych moje serce nie rokuje dożycia tego wieku, ktory osiągnęli moi rodzice, więc nie snuję zbyt dalekich planów.
      • menodo Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 05.11.15, 23:49
        Zdaniem towarzystw ubezpieczeniowych moje serce nie rokuje dożycia tego wieku,
        > ktory osiągnęli moi rodzice, więc nie snuję zbyt dalekich planów.'

        U mnie podobnie. Ale IMo to nie jest zła opcja - śmierć szybka i w miarę bezbolesna; nie życzę sobie żadnych przewlekłych demencji czy tam raków leczonych latami paliatywnie.

        Chciałabym jednak umrzeć po śmierci swoich rodziców, bo jestem jedynaczką uncertain Dzieci są materialnie zabezpieczone.
    • b.bujak Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 05.11.15, 20:32
      nie myślę o mojej mamie jako starej (nie przekroczyła jeszcze 70 lat)
      ale od lat czynnie wspieram ją w kwestiach zdrowotnych;
      na szczęście ~ odpukać ~ nic poważnego się nie dzieje, ale ciągle jakieś tam drobniejsze sprawy się ujawniają i tam, gdzie wchodzą w grę zabiegi chirurgiczne albo jest kilka opcji leczenia i trzeba pogadać z lekarzem i wybrać optymalną to po prostu chodzę z mamą do lekarzy i podejmuję decyzję;
      np w zeszłym roku był temat powiększonej tarczycy - zamiast zabiegu wycięcia była kuracja jodem radioaktywnym;
      były też problemy ginekologiczne, halluksy... i takie tam różne...
    • klamkas Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 05.11.15, 20:35
      Rodzice 70+. Ogólnie w świetnej formie. Ale w tym wieku każdemu cośwink. Mama serce, tata kręgosłup. Gdy choruje mama, to tata wszystko świetnie ogarnia: dowozy, odwozy, wizyty na cito, awantury w szpitalu, prywatne leczenie, pielęgniarki i takie tam. Problem jest gdy choruje tata - tutaj pomoc jest niezbędna, bo raz, że moja mama nie ma prawka (to można częściowo rozwiązać taksówką), dwa: w domu i rodzinie apodyktyczna, awanturnicza i bardzo władcza robi się bezradna wobec świata zewnętrznego. Ona nie załatwi wizyty domowej, nie załatwi wizyty fizjoterapeuty, nie zrobi awantury w szpitalu czy u lekarza jak trzeba. Jak tata choruje, to albo brat, albo bratowa biorą urlop (mieszkają w tym samym mieście), ale mi się też zdarzyło, bo ich nie było, albo absolutnie nie mogli. I tak, brałam wolne i jechałam 200 km, żeby zawieźć tatę do lekarza.
    • default Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 05.11.15, 20:39
      Moja mama ma 90 lat i od 3 jest w domu opieki, z racji zaawansowanej demencji. Fizycznie całkiem nieźle, nie ma innych dolegliwości niż te wynikające naturalnie z jej wieku. Ale opiekowałam się nią i pomagałam od wielu lat, nawet wtedy, gdy była jeszcze sprawna umysłowo i fizycznie, bo ona zawsze tego oczekiwała i lubiła robić wokół siebie dużo szumu, kreować się na słabą i chorą, kompletnie niezaradną.
      Ojciec zmarł nagle, tzn. chorował, na serce i na starczą białaczkę, ale leczył się i mimo dolegliwości zachowywał sprawność i samodzielność. Nic nie wskazywało na to, że może umrzeć w każdej chwili - ale tak się stało. Oczywiście jego także woziłam do lekarzy czy odbierałam ze szpitala - choć nigdy mnie o to nie prosił, zosia-samosia wink, to ja sama narzucałam się z pomocą, bo widziałam, że jest słabiutki.
      Ja mam tylko nadzieję, że mnie szlag trafi (najlepiej nagle) zanim dopadnie mnie demencja czy inny niemiec i mózg mi się rozmiękczy całkowicie. Albo że jak mnie już nie daj losie, jednak dopadnie, to żebym miała choć jeden przebłysk świadomości, w którym skutecznie skończę ze sobą smile Cyjanek da się załatwić i mieć pod ręką.
    • buuenos Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 05.11.15, 21:11
      Nie chcialabym byc tak strasznie uparta bedac w wieku rodzicow czy tesciow. Wszystko musi byc na juz i teraz i tak jak oni chca.Meczace.
      Moi rodzice oboje pod 70-ke, mama leczy nerwice, tata pokonal raka.Tata kiedys wulkan energii dzis ,,zmusza" sie do spaceru po ogrodzie, ale zyje i to najwazniejsze! Ja niestety nie mieszkam w PL, wiec taka dorazna pomoc spada na barki siostry i jej synow.Ja bywam 2-3 razy do roku i ogarniam gruntowne porzadki, segreguje i wywalam nieuzywane ciuchy czy inne palalajstwo.A mama lubi zbieracsad Do lekarzy, zaraz po diagnozie raka u taty,jechalam z nim bo klinika oddalona o 300km. Opieka tam byla fantastyczna, lekarze oddani pacjentom,cierpliwi i kompetentni.Jesli macie rakowca w rodzinie to zrobcie wszystko,zeby znalazl sie w Bydgoszczy.
      Na miejscu mamy tesciow.70+ i 80+.
      Codzienne telefony do mojego bo np natychmiast trzeba do apteki po lekarstwa.Okazuje sie,ze zapas lekow maja na kolejne 2 tyg.,ale lubia miec apteczke zapelnionasmile
      Tesciowie nie choruja na nic konkretnego,ot kolano zaboli,albo kark dretwieje.
    • lady-z-gaga Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 05.11.15, 23:16
      1. 78
      2. kręgosłup w strasznym stanie, stawy kolanowe w strasznym stanie, nadwaga, nadciśnienie
      regularnie pojawiają się bóle stawów albo kręgosłupa, prawie uniemożliwiające chodzenie i wtedy problemem jest nawet wyprawa do lekarza, czy na rehabilitację - potrzebna pomoc
      3. Jesli dożyję, to przynajmniej pod względem ruchowym mogę miec nadzieję na lepszy stan zdrowia w tym wieku - ćwiczę, nigdy nie miałam nadwagi i ogolnie jestem bardzo sprawna jak na swoj wiek. Tyle, że w tych sprawach nic nie można przewidzieć, a wystarczy jakas inna poważna i dłuższa choroba, aby sprawność diabli wzięli smile raczej nie jestem wielką optymistką, starość to starość i wszystko może się zdarzyć smile
      • klamkas Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 05.11.15, 23:32
        Optymistka, zazdroszczę smile. Ja niby jestem na co dzień sprawna, ćwiczę, ruszam się, dbam o kręgosłup ogólnie i pod okiem fizjo. Ale mam świadomość (i praktykę nawracających co kilka miesięcy katastrof), że w moim przypadku to niewiele da (a może wiele -rzadziej i mniej boleśnie, ale i tak czekają mnie same okropieństwa). Na szczęście na innych polach jestem zdrowa i mam dobrą historię wink.
    • czar_bajry Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 01:12
      Tata lat 83 ma mocno zaawansowaną demencję której nie przyjmuje do wiadomości czasami mam wrażenie, że tata jest na poziomie przedszkolaka do tego dochodzi oponiak, problemy z nerkami i prostatą z trzustką też nie jest za dobrze.
      Mama lat 81, problemy sercowo- ciśnieniowo-krążeniowe oraz bardzo duże problemy z poruszaniem się. Umysłowo bardzo sprawna , chwyta nowinki itp.
      Wraz z bratem opiekujemy się nimi, wozimy po lekarzach załatwiamy wizyty, załatwiamy sprawy codzienne i traktujemy to zupełnie normalnie.
      Teściowa lat 78 sprawna i zdrowa ale lubiąca być chorą także chce aby się nią opiekować. Z racji tego ze ja jestem na co dzień bliżej niż mój mąż to ja się nią opiekuję i też nie widzę w tym nic złego.
    • katriel Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 01:35
      Mój tata ma 80 lat, mama jest kilka lat młodsza. Są ogarnięci, samodzielni, do lekarza i optyka chodzą sami, tata prowadzi samochód, mama posługuje się komputerem, chodzi na gimnastykę dla seniorów.
      Ale... no właśnie. Tata prowadzi, ale wcale nie jestem pewna, czy jeszcze powinien. Zdarzyło mi się z nim jechać parę razy i widzę, że refleks już nie ten, że nie do końca ogarnia sytuację na drodze, nie zauważa znaków drogowych. Ma swoje stałe trasy (do kościoła, do sklepu, do lasu itp) i na nich sobie radzi, ale jak ma pojechać w normalnym ruchu miejskim gdzieś gdzie jeszcze nigdy nie był, to już wolę go zawieźć.
      I tak dalej.
      • czar_bajry Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 10.11.15, 01:23
        mamy wspólnego ojca?????
    • froshka66 Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 09:50
      Drogie forumki,
      Bardzo dziękuje z ataki liczny odzew na moje pytania

      Wyłania się obraz, że po ukończeniu 70/75 roku życia, to w sumie ludzi staja się niezaradni życiowo, bądź to z powodów chorób cywilizacyjnych, bądź najczęściej nieumiejętności odnalezienia się w obecnym świecie.

      Jest to uznawane przez ich dzieci, które w tej sytuacji pomagają im, wyręczają i czesto podejmują za nich decyzje dotyczące zdrowia lub zakupów czy mieszkania.

      Jednocześnie to pokolenie dzieci ( ok 40-50) planuje swoja śmierć ok 75 roku życia, najlepiej szybką, aby nie zostać niezaradnym i nie ma wyobrażeń dotyczących swojego życia po ok 75 roku.

      Przewijają się również w tym i innym wątkach informacje, że ci pozostający pod opieka ( z różnych powodów ) swoich dzieci, nie potrafiący dać sobie samodzielnie rade w życiu rodzice, maja wielki, niemal nakazowy wpływ na swoje dzieci, które z nieraz dużym dyskomfortem podporządkowują się życzeniom starszych osób, wcale nie podzielając zasadności i racjonalności tych roszczeń.

      No cóż, skoro zapytałam to dostałam odpowiedzi.
      Przyznam, że trochę to przygnębiające.
      Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuje.
      • default Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 10:03
        froshka66 napisała:
        > No cóż, skoro zapytałam to dostałam odpowiedzi.
        > Przyznam, że trochę to przygnębiające.

        A spodziewałaś się optymistycznych odpowiedzi ? Raczej trudno takich oczekiwać, gdy się pyta o starość i śmierć.
        • froshka66 Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 10:14
          Ja nie pytałam o śmierć
          Ja się pytałam o obecny obraz i przyszłe wyobrażenia życia w wieku tzw. podeszłym.
          Nie widzę w tych pytaniach nic przygnebiającego.


          • default Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 11:02
            Starość jest bardziej przygnębiająca niż śmierć. Osobiście nie widzę w starości niczego specjalnie pociągającego, chociaż nie przeczę, że spotykam ludzi starszych , a szczęśliwych (przynajmniej wyglądających na takich), ale na to składa się sporo czynników:
            - w miarę dobre zdrowie, nie tylko fizyczne, ale i (może nawet w większym stopniu) - psychiczne. Głównie chodzi o brak demencji, ale także i depresji, spadku samopoczucia itp),
            - energia, sprawność i przedsiębiorczość, pozwalająca na w miarę pewne poruszanie się po świecie i radzenie sobie z codziennymi i mniej codziennymi sprawami, a także znalezienie sobie jakiegoś zajęcia, pasji, zainteresowania),
            - towarzystwo (współmałżonek, rodzina, przyjaciele),
            - wystarczające środki finansowe.
            Przy spełnieniu tych warunków starość może być znośna, ale nie nastawiam się na to, że akurat mnie trafi się "pełen zestaw" smile
            • froshka66 Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 11:08
              Dla mnie starość „to złoty wiek”

              - w miarę dobre zdrowie, nie tylko fizyczne, ale i (może nawet w większym stopniu) - psychiczne.
              Zależy prawie wyłącznie od nas samych

              - energia, sprawność i przedsiębiorczość, pozwalająca na w miarę pewne poruszanie się po świecie i radzenie sobie z codziennymi i mniej codziennymi sprawami, a także znalezienie sobie jakiegoś zajęcia, pasji, zainteresowania),
              Zależy wyłącznie od nas samych

              - towarzystwo (współmałżonek, rodzina, przyjaciele),
              Zależy wyłącznie od nas samych

              - wystarczające środki finansowe.
              W sumie tez zależy prawie wyłącznie od nas samych

              wychodzi na to, ze każdy ma taka starość jaka sobie zaplanował…
              • dziennik-niecodziennik Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 11:26
                > - w miarę dobre zdrowie, nie tylko fizyczne, ale i (może nawet w większym stopn
                > iu) - psychiczne.
                > Zależy prawie wyłącznie od nas samych

                raczysz żartowac

                > - energia, sprawność i przedsiębiorczość, pozwalająca na w miarę pewne poruszan
                > ie się po świecie i radzenie sobie z codziennymi i mniej codziennymi sprawami,
                > a także znalezienie sobie jakiegoś zajęcia, pasji, zainteresowania),
                > Zależy wyłącznie od nas samych

                raczysz żartowac

                > - towarzystwo (współmałżonek, rodzina, przyjaciele),
                > Zależy wyłącznie od nas samych

                tu masz racje, choc nie całkowitą

                > - wystarczające środki finansowe.
                > W sumie tez zależy prawie wyłącznie od nas samych

                ponownie raczysz zartowac.

                > wychodzi na to, ze każdy ma taka starość jaka sobie zaplanował…

                nie no jasne. ludzie z Alzheimerem, z niedowładami, z chorobami serca itd, z depresjami i otępieniami starczymi, samotni po śmierci współmałżonka i z dziećmi żyjącymi na drugim końcu swiata - własnie tak sobie to zaplanowali. nie watpię.
                • ola_dom Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 11:36
                  dziennik-niecodziennik napisała:

                  > własnie tak sobie to zaplanowali. nie watpię.

                  Może nie zaplanowali, ale ZASŁUŻYLI! O!
                  • menodo Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 12:13
                    Może nie zaplanowali, ale ZASŁUŻYLI! O!'

                    Jak najbardziej zasłużyli sobie na to, co mają, więc niech spadają, O!

                • froshka66 Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 12:14
                  Samotność to wybor, nie los
                  Wybór bardzo czesto prowadzacy do chorób, kalectwa i tragedii.
                  Ale dalej jest to wybór...
                  • wuika Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 12:14
                    Człowiek sobie wybiera, że dzieci mu wyjadą, a małżonek umrze przed nim. Weź się nie pogrążaj.
                  • menodo Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 12:17
                    o jezusie, myślałam, że zaplanowałaś sobie samospalenie ze wstydu, a ty jeszcze się pogrążasz big_grin
                  • pade Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 12:22
                    Tylko częściowy wybór.
                    Rozmawiałam ostatnio z sąsiadką: mąż nie żyje, dzieci wyjechały, najbliższe koleżanki też nie żyją.
                    Takich osób jest mnóstwo.
                    Same sobie zgotowały ten los?
                    • pir_anyai Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 12:25
                      No same! przecież mogły umrzeć przed koleżankami albo znaleźć sobie takie długowieczne, a dzieciom zabronić wyjeżdżać. Co za problem tongue_out
                      • menodo Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 12:35
                        No same! przecież mogły umrzeć przed koleżankami'

                        No właśnie, w sumie ci staruszkowie, zamiast obciążać społeczeństwo skutkami swojej starości, mogliby jakoś tak dyskretnie ...dobrowolnie odejść w stosownym momencie; sposobów jest multum tongue_out
                        Przecież ich życie to ich wybór, prawda froshko?
                  • rosapulchra-0 Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 14:27
                    froshka66 napisała:

                    > Samotność to wybor, nie los
                    > Wybór bardzo czesto prowadzacy do chorób, kalectwa i tragedii.
                    > Ale dalej jest to wybór...

                    Nieprawda.
                  • bi_scotti Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 15:47
                    froshka66 napisała:

                    > Samotność to wybor, nie los

                    Eh, dajze spokoj, co Ty mowisz? Powiem Ci o mojej mamie, ze ktora w pewnym momencie zostala w znacznym stopniu sama nie z wyboru a wlasnie przez los. Po prostu przyjaciele, znajomi, sasiedzi, krewni z tej samej generacji zaczeli wymierac, chorowac, znikac z jej swiata. Oczywiscie, byly nastepne generacje ale to juz nie jest to samo. Nie te same doswiadczenia, nie te same zarty i piosenki, inne postrzeganie swiata i nawet przy najwiekszej ciekawosci zycia i checi bycia miedzy ludzmi, tych "swoich", tych "z jej polki" zaczelo coraz bolesniej brakowac. W jakims momencie po prostu przestala byc zainteresowana "takim" zyciem - zyciem bez ludzi z jej pokolenia, z ktorymi przeszla podobna droge i rozumiala sie bez slow. My, mlodsi, nie bylismy w stanie wypelnic tamtej pustki. Sama uznala, ze zyje za dlugo, eh ... Taki los. Co nie znaczy, ze to jest tylko los. Oczywiscie, mozna wiele zrobic zeby nie byc samotnym ale bulletproof 100% insurance to nie ma. Life.
              • default Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 11:28
                Gratuluję optymizmu smile
                Moja matka o zdrowie całe życie dbała aż do przesady, zdrowe odżywianie, sanatoria, regularne kontrole lekarskie, profilaktyka itp. Zyskała tyle, że ma zdrowe ciało nad którym nijak nie panuje, bo mózg "odjechał".
                Co do reszty - zapewne jakiś tam wpływ się ma, ale na pewno nie taki, by mając lat 30-40 czy nawet 50 stwierdzić stanowczo: Ja to sobie zapracowałam na złotą starość.
                • pir_anyai Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 11:38
                  Mój ojciec cale życie dynamiczny, wysportowany, przygotowany na długie lata. Nagle nietypowe bóle-diagnoza rak, rozsiany, rok piekła, bólu, umierania w lęku i niezgodzie na wyrok . Tak tak...złota starość.. A przecież mógł sobie wygrać bycie zdrowym i wesołym, co za problem?
              • pade Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 11:31
                Ktoś tu ma silne poczucie kontroli nad własnym życiemsmile
                Nie Froshko, nie masz racji.
                Na zdrowie jak i wszystko inne mamy wpływ tylko w pewnym stopniu.
                • froshka66 Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 12:11
                  właśnie napisałam, ze w pewnym , dużym ale nie całkowitym
                  natomiast na sferę towarzyska, rozwijanie ( czy w ogóle : mienie) pasji czy hobby, czy chęć wyjścia do ludzi i interesowanie się światem?
                  Kto oprócz mnie ma wpływ na to czym się interesuje, jak bardzo i czemu czas poświęcam??
                  • wuika Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 12:14
                    Np. Twój stan zdrowia. Depresja, demencja czy unieruchomione nogi mogą jawnie przeszkodzić w realizowaniu pasji. Jak napisano - na stan zdrowia nie masz wpływu całkowitego. No nie masz, choćby nie wiem co.
                  • ola_dom Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 12:17
                    froshka66 napisała:

                    > natomiast na sferę towarzyska, rozwijanie ( czy w ogóle : mienie) pasji czy hobby, czy chęć
                    > wyjścia do ludzi i interesowanie się światem?
                    > Kto oprócz mnie ma wpływ na to czym się interesuje, jak bardzo i czemu czas poświęcam??

                    Alzheimer i niedowład, na przykład?
                    • froshka66 Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 12:25
                      ok, nie ma Alzheimera....
                      czyli pozostali co nie maja Alzheimera, nie maja równiez wymówek....

                      www.youtube.com/watch?v=9dQ69yrwVKQ
                      • wuika Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 12:30
                        Mogą zapaść na depresję, może im strzelić biodro, mogą dostać raka, na którego nie ma wpływu super-zdrowy styl życia. Tymi twierdzeniami udowadniasz, że wg. Ciebie każdy i zawsze ma tylko i wyłącznie takie życie, na jakie sobie SAM zasłużył i zapracował. Czy jest to dziecko, któremu auto pogruchotało nogi, puszczona w trąbę żona, mąż, któremu przy porodzie trojaczków umarła żona, młodzieniec, których rodzice żyją, ale oboje wymagają stałej opieki. No każdy miał przecież wybór. Nie, moja droga. To nie jest tak, że jak masz skopaną starość, to sobie na to zasłużyłaś tylko i wyłącznie Ty i nikt ani nic nie miało na to wpływu.
                        • pir_anyai Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 12:35
                          forum.gazeta.pl/forum/w,567,155821720,155841567,Re_wredna_tesciowa_troche_dlugie_.html
                          forum.gazeta.pl/forum/w,567,158345367,158349996,Re_Tesciowa_po_latach.html

                          Autorka ma do teściowej i do matki stosunek "zasłużyłaś sobie że cię olewam i mam cię gdzieś" , więc wątek podkręca pod swoją alergię na rodzinnych seniorów.

                          • ola_dom Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 12:45
                            pir_anyai napisał(a):

                            > Autorka ma do teściowej i do matki stosunek "zasłużyłaś sobie że cię olewam i mam cię gdzieś"

                            No tak, cytowane posty rozjaśniają sprawę.
                            Może ten wątek służy utwierdzeniu się we własnym postępowaniu? Potwierdzenia, że ma się słuszność?
                          • menodo Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 12:49
                            Tak myślałam, że coś jej dolega, jakaś rodzina dysfunkcyjna czy coś w tym stylu; już nic nie dodam, bo mnie wytną uncertain
                          • froshka66 Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 14:57
                            Nie pisze "zasłużyłaś" ? to było by jak kara , ni ejestem od karania
                            Pisze: tak ja reaguje na ich zachowanie.
                            A jaki niby mam robić inaczej?

                      • ola_dom Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 12:33
                        froshka66 napisała:

                        > ok, nie ma Alzheimera....
                        > czyli pozostali co nie maja Alzheimera, nie maja równiez wymówek....

                        Mają. Na przykład pecha.
                  • bi_scotti Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 15:54
                    froshka66 napisała:

                    > natomiast na sferę towarzyska, rozwijanie ( czy w ogóle : mienie) pasji czy hob
                    > by, czy chęć wyjścia do ludzi i interesowanie się światem?
                    > Kto oprócz mnie ma wpływ na to czym się interesuje, jak bardzo i czemu czas p
                    > oświęcam??

                    To Ci sie tylko tak wydaje, ze zawsze bedziesz miec na to 100% wplywu. Ja widze po sobie, ze pewne sprawy, ktory dawniej interesowaly mnie nieslychanie powoli zaczynaja nudzic, bo po prostu "ja to wszystko juz widzialam" i przezywanie po raz kolejny czegos bardzo podobnego przestaje byc ekscytujace. To samo z ludzmi. Choc kazdy z nas jest inny i indywidualny, po pewnym czasie zaczyna sie spotykac te same/podobne typu i fascynacja nowymi znajomosciami przygasa. Hobbies sie wypalaja, podoroze sie zaczynaja powtarzac, ksiazki i filmy zaczynaja przypominac inne kiedys przeczytane czy obejrzane etc. etc. etc. Czlowiek sie stara, stara sie nie popasc w cynizm i marazm ale moze przyjsc czas gdy juz sie zwyczajnie nie chce chciec. Life.
              • pir_anyai Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 11:43
                Nie wierzę, że to napisała dorosła osoba. JEszcze nastolatka może wymyślać takie idealistyczne glupoty, bo życia nie zna i nie wie, na jak wiele wydarzeń w swoim życiu i życiu najbliższych nie będzie mieć wielkiego wpływu.
              • wuika Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 12:07
                Tym podsumowaniem udowodniłaś, że straciłaś kontakt z bazą. Tak, każdy ma wpływ na swoją starość, ale twierdzenie, że ma się taką, na jaką się samemu zapracowało - to jakiś absurd.
                • froshka66 Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 12:22
                  że ma się taką, na jaką się samemu zapracowało - to jakiś absurd.

                  niestety to nie absurd - to prawda.
                  Im szybciej to sie zrozumie, tym wiecej szans na fajne zycie po 70.....
                  • default Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 12:49
                    Wiesz, to nie chodzi o to, żeby nie starać się "zapracować sobie" na fajną starość. Na pewno warto to robić - zadbać o zdrowie, poczynić jakieś oszczędności (jeśli się ma taką możliwość), dbać o dobre relacje z rodziną i przyjaciółmi, znajdować sobie jakieś pasje, cały czas rozbudzać w sobie zainteresowanie wszystkim wokół, uprawiać jakąś aktywność ruchową itd.
                    Temu nikt nie zaprzeczy.
                    Absurdalna natomiast jest Twoja niezachwiana pewność, że podjęcie takich działań jest RÓWNOZNACZNE z zapewnieniem sobie pogodnej starości.
                    • froshka66 Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 12:53
                      Nie jest równoznaczne niestety ?
                      Natomiast NIE podjęcie takich działań, jest równoznaczne z zawaleniem ostatnich lat swojego życia
                      Słowem: możesz ( nawet często) wygrać, ale NA PEWNO przegrasz jak nie zrobisz tego odpowiednio wcześnie.
                      • wuika Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 12:54
                        Z Twoich postów nie wynika troska o przyszłe starości wszystkich dookoła i nawoływanie o to, żeby się postarać, żeby starość była znośna. Wynika jednoznaczne powiązanie: masz kijową starość, bo się taką wybrałeś / zasłużyłeś. Widzisz różnicę?
                        • ola_dom Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 13:00
                          wuika napisała:

                          > Wynika jednoznaczne powiązanie: masz kijową starość, bo się taką wybrałeś / zasłużyłeś.

                          Właśnie wuika!
                          Dziękuję za nazwanie i opisanie tego, co czułam jako niesmak.
                        • froshka66 Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 13:02
                          Pewnie masz sporo racji, musze sie nad tym zastanowić.

                          Trochę mi się wydaje, ze reaguje w ten sposób na :
                          Nic nie musze robić, oglądam seriale i siedzę sama marudząc córce 2 godziny przez telefon i takiego mam pecha, że mam okropną starość…

                          Poza tym ( na dzień dzisiejszy ) uważam, że osoby samotne - bo się z nimi po prostu normalnie żyć i pogadać nie da- są z własnego wyboru i tu niestety mają na co zasłużyły.
                          Nie znam i nie widziałam na oczy ani jednej miłej i sympatycznej starszej osoby, która cierpi na brak towarzystwa.
                          Ostatnio spotkałam starszego pana w parku – od słowa do słowa i wylądowaliśmy na kawie.
                          Była bardzo miło choć pewnie znajomości nie będę kontynuować wink, ale ten 90 paro latek na pewno nie był samotny choć jak mówił dzieci na końcach świata.
                          • default Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 13:58
                            froshka66 napisała:

                            > uważam, że osoby samotne - bo się z nimi po prostu normalnie żyć i pogadać nie da- są z
                            > własnego wyboru i tu niestety mają na co zasłużyły.

                            Wiem o co Ci chodzi, bo moja mama była taką dość trudną we współżyciu osobą i nieraz trzeba było żelaznych nerwów i anielskiej cierpliwości, by znieść jej gadanie, narzekanie i zachowanie. Narzekała na samotność, ale odmawiała np. wyjść z sąsiadkami na spacer, zapisania się z kuzynką (nieco młodszą) na uniwersytet trzeciego wieku, nawet ze mną do kina czy na spacer nie chciała iść "bo za bardzo chora jestem" (zdrowa jak koń).
                            Wtedy też byłam skłonna nazwać to jej wyborem oraz "ma czego chciała". Ale to nie tak. Nie każdy jest otwarty, towarzyski, łatwo nawiązujący kontakty, dobrze czujący się w grupie. Takie osoby dobrze czują w towarzystwie bliskich, rodziny, a gdy mąż umiera, a dzieci, dorosłe, mające swoje rodziny, nie mają czasu - pozostają samotne, sfrustrowane, pogrążają się w depresji. I na ogół nie pomaga im wychodzenie do ludzi "na siłę", zmuszanie się do uczestnictwa w jakichś imprezach dla seniorów, zagadywanie obcych ludzi w parku (jak opisany przez Ciebie pan), towarzystwo przypadkowych sąsiadek itp.
                            Ja wiem (z doświadczenia), że to trudne do zniesienia, ale i taką osobę, zwłaszcza jeśli to matka, ojciec czy inna bliska osoba, trzeba próbować zrozumieć, znaleźć jakieś dobre podejście, a nie potępiać i mówić "jest okropna, zasłużyła sobie".
                            Bo naprawdę nie wiesz, jak Ty będziesz reagować, jak będziesz się czuła psychicznie na stare lata. Czy będziesz taka "hop,siup!", będziesz miała siły i chęci oraz humor i nastrój do nawiązywania relacji towarzyskich i sympatycznych pogaduszek w parku.
                            A wnioskując z Twoich dość jadowitych i zgryźliwyń stwierdzeń choćby w tym wątku - masz duże szanse na powielenie na starość zachowań osoby, którą opisujesz (nie wiem, czy chodzi o mamę czy teściową) smile

                            • froshka66 Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 14:04
                              Uczciwie się pytam, które z moich stwierdzeń w tym wątku odebrałaś jako jadowite i zgryźliwe?
                              Po prostu chciałabym wiedzieć i wyciągnąć wnioski.
                              • ola_dom Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 14:23
                                froshka66 napisała:

                                > Uczciwie się pytam, które z moich stwierdzeń w tym wątku odebrałaś jako jadowite i zgryźliwe?

                                Ja odbieram nie tyle jako jadowite i zgryźliwe, ile raczej na nieznoszące sprzeciwu, a tym samym wykluczające dyskusję.
                                To nie jest konkret, cytat ani nic takiego - ale ogólne wrażenie i odbiór tego, co i jak piszesz.
                                • default Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 14:29
                                  ola_dom napisała:

                                  >> Ja odbieram nie tyle jako jadowite i zgryźliwe, ile raczej na nieznoszące sprze
                                  > ciwu, a tym samym wykluczające dyskusję.
                                  > To nie jest konkret, cytat ani nic takiego - ale ogólne wrażenie i odbiór tego,
                                  > co i jak piszesz.

                                  Dzięki, olu, właśnie podobnie odebrałam - tylko gorzej wyraziłam wink
                                  • froshka66 Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 14:37
                                    Jestem w kropce, chce dobrze wychodzi jak zawsze ... sad

                                    Jak mam pisać „znosząco sprzeciw” i podejmować dyskusje?
                                    To co piszę to naprawdę tak uważam i uważam to na podstawie logicznych przesłanek.
                                    Przecież jak ktoś mi napisze „tu się mylisz” , to przemyśle i się zastanowię…
                                    • wuika Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 14:41
                                      No to Ci napisano. Nie masz CAŁKOWITEGO wpływu na większość kwestii, które decydują o jakości starości. A Ty nie, bo to wybór. Guzik prawda. Możesz się starać i urabiać po łokcie, a jak będziesz mieć pecha, to Cię auto przejedzie, jak będziesz iść z wygranym kuponem totolotka.
                                      • froshka66 Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 14:58
                                        nawet mniej wiecej to samo juz napisalam
                                    • ola_dom Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 14:49
                                      froshka66 napisała:

                                      > Jak mam pisać „znosząco sprzeciw” i podejmować dyskusje?

                                      Wiem, i żałuję, że to takie nieuchwytne, że trudno podać przykłady.

                                      > To co piszę to naprawdę tak uważam i uważam to na podstawie logicznych przesłanek.

                                      Może to w nich rzecz?
                                      Z logiką się nie dyskutuje, ale naprawdę nie wszystko w życiu jest logiczne i nie zawsze postępujemy logicznie.
                                      Może to o to chodzi?
                                      • froshka66 Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 14:59
                                        OK troche rozumiem.
                                        Ja sie staram zyc logicznie, i staram sie o starosc też dbac logicznie. Zobaczymy smile
                          • anestezjolog72 Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 10.11.15, 09:05
                            A ja znam sporo miłych starszych i BARDZO samotnych ludzi.
                            W przedziale wieku 85+ bardzo rzadko spotyka sie zyjące małzeństwa - zwykle są wdowy, wdowcy albo jedno z nich jest chore, niedołężne. Opiekując sie schorowanym małzonkiem nie bardzo ma się czas i ochotę ( o siłach nie wspomnę) na atrakcje towarzyskie.
                            No i dość powszechna emigracja. Ile forumek wyjechało za granicę lub choćby do innego miasta?
                      • default Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 13:09
                        froshka66 napisała:

                        > NA PEWNO przegrasz jak nie zrobisz t
                        > ego odpowiednio wcześnie.

                        Hi, hi, los jest przewrotny smile To działa w dwie strony, może zdarzyć się i tak - całe życie masz wszystko w dupie, albo nic ci się nie układa, a jakimś trafem spotka cię miła starość. Bywa i tak.
                      • pir_anyai Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 13:21
                        Czyli jeśli ci dzieci zginą w wypadku, to twoja wina, że nie urodziłaś sobie ich więcej by jednak mieć tę rodzinę na starość.
                        Jeśli potrąci cię samochod na przejściu i w wieku 40 lat zostaniesz inwalidką, której nikt zatrudnić nie chce albo zatrudnia za grosze, to twoja wina że po miesiącu nie zostałaś sowicie opłacaną specjalistką która sobie wypracuje dużą emeryturę.
                        Jeśli w twoim rejonie jest wysokie bezrobocie, to też twoja wina że nie zarabiasz na tyle dużo, żeby jako staruszka być bogatą.
                        JEśli mieszkasz w Krakowie bo tu masz dom i pracę, i właśnie truje cię smog, który może wywołać poważne choroby, to też twoja wina, bo możesz się wyprowadzić w Bieszczady i zarabiać kokosy zbieraniem runa leśnego i grzybów.
                        Jeśli jesteś genetycznie obciążony rakiem, to tez twoja wina, mogleś się urodzić w innej rodzinie.
                        Jeśli twoje dzieci wyjechały do Stanów bo tam robią karierę naukową, to też twoja wina że nie masz ich blisko, pewie źle ich wychowałaś że nie mieszkają koło ciebie i twoich znajomych.
                        Itd itp

                        Mniej więcej umarło dwóch znajomych starszych panów, obaj żonaci i dzieciaci: jeden pracowity, zaradny, starający się, okaz zdrowia - niespodziewana choroba, miesiące cierpień i koniec. Drugi pijak, przemocowiec i obibok, nigdy o siebie nie dbający, ktorego rodzina utrzymywała bo z nimi mieszkał, żył jak pasożyt przyzwyczajony do swego życia - poczuł się źle, zawieźli go do szpitala i po 3 dniach zmarł we śnie.
                        Kto wygrał i gdzie ta konsekwencja starania się i zysków z tego..
                      • anestezjolog72 Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 10.11.15, 09:01
                        Tu nikt nikogo nie przekonuje, ze nalezy obżerać sie słodyczami, unikac ruchu, nie miec pasji , itd. Natomiast na większość chorób nie ma sie wpływu. Mozna nawet bardzo chcieć zapracować sobie na dobra starość i nic z tego nie będzie.
                    • pir_anyai Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 12:57
                      Teorie, że każdy może być piękny, zdrowy i bogaty, jak tylko zechce, (czyli nieważne geny, środowisko życia, uwarunkowania społeczne, przypadki losowe, sytuacja na rynku pracy) brzmi niczym amweyowskie zapewnienia o szczęściu i bogactwie jak tylko wejdziesz w ich system sprzedaży wink
                  • bi_scotti Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 15:59
                    froshka66 napisała:

                    > Im szybciej to sie zrozumie, tym wiecej szans na fajne zycie po 70.....

                    OMG, mozna Ci tylko pozazdroscic rozowych okularow. Mary Poppins, eh big_grin
                    https://marypoppinsphs.weebly.com/uploads/9/1/9/4/9194658/9866839_orig.jpg
              • anestezjolog72 Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 07.11.15, 15:03
                froshka66 napisała:

                > Dla mnie starość „to złoty wiek”
                >
                > - w miarę dobre zdrowie, nie tylko fizyczne, ale i (może nawet w większym stopn
                > iu) - psychiczne.
                > Zależy prawie wyłącznie od nas samych

                Tak człowiek ma przeogromny wpływ na chorobe wieńcową, planuje lub nie zachorowanie na chorobe nowotworową, marzy o osteoporozie, itd. Kobieto pomysl nim napiszesz albo wybierz się do pierwszego z brzegu szpitala i prozmawiaj z ludźmi bardzo ciężko chorymi. Nabierzesz pokory.
                >
                > - energia, sprawność i przedsiębiorczość, pozwalająca na w miarę pewne poruszan
                > ie się po świecie i radzenie sobie z codziennymi i mniej codziennymi sprawami,
                > a także znalezienie sobie jakiegoś zajęcia, pasji, zainteresowania),

                Mówimy o ludziach STARSZYCH, którzy moga miec jaskrę ( tak, można operować), niedosłuch ( nawet najlepszy aparat w 100% nie koryguje niedosłuchu bo dzieje się to na poziomie mózgu a nie ucha), stany zwyrodnieniowe kręgosłupaitd i ci ludzie znakomicie będą poruszali się po świecie i tryskali przedsiębiorczością. 90 latek znakomicie i sprawnie będzie posługiwał się komputerem, o internecie nie wspomnę. Pomysl.......
                > Zależy wyłącznie od nas samych
                >
                > - towarzystwo (współmałżonek, rodzina, przyjaciele),
                > Zależy wyłącznie od nas samych
                Tak, bywa, że współmałżonek nie zyje albo jest tak ciężko chory, że wymaga leczenia i 24 godzinnej opieki. Przyjaciele podobnie. Dzieci nie zawsze poświęcaja swoje zycie żeby być na każde skinięcie starszych rodziców ( moga mieszkac w innym mieście, kraju - co nie oznacza, że są złymi dziećmi), no i muszą pracować - taki drobny szczegół.
                >
                > - wystarczające środki finansowe.
                > W sumie tez zależy prawie wyłącznie od nas samych
                Czy wiesz jakie emerytury ma 90% mocno starszych ludzi tj takich, których aktywność zawodowa przypadała na wczesny PRL? Tak, to oni wybierali i decydowali o tym jaka otrzymają emeryturę.
                >
                > wychodzi na to, ze każdy ma taka starość jaka sobie zaplanował…
                Bardzo jestem ciekawa choć pewnie się nie dowiem jaką TY będziesz miała starość. Na azie widzę oychę, brak pokory i rozumu niestety.......
                • froshka66 Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 09.11.15, 22:46
                  Tak człowiek ma przeogromny wpływ na chorobe wieńcową

                  no ma... i to jest jedyna rzecz co do ktorej jestesmy zgodne.
                • froshka66 Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 09.11.15, 22:50
                  niedosłuch ( nawet najlepszy aparat w 100% nie koryguje niedosłuchu bo dzieje się to na poziomie mózgu a nie ucha)
                  i wszystkie zajęcia z laryngologii poszły się ....

                  niestety obawiam sie , ze twoj nick nie do konca oddaje profilu wykształcenia... smile
                  • anestezjolog72 Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 10.11.15, 08:53
                    Czy wiesz na czym polega niedosłuch u ludzi starszych? Nie dzieje się na poziomie ucha tylko na poziomie mózgu!!! Oznacza to , pisząc w duzym uproszczeniu, ze pewne części mózgowia , w których umiejscowione są ośrodki odpowiedzialne za słuch ulegają starzeniu się - podobnie jak cały organizm, ale tu piszemy o niedosłuchu. I żadna metoda korygowania słuchu nie jest w pełni skuteczna. Implanty są działaniem dobrym przy innych mechanizmach, aparaty koryguja tylko w małym stopniu. I jeśli już piszesz o tym, ze nie uważałam na laryngologii to jesteś o tyle niedoinformowana, ze u starszych ludzi laryngolog a ściślej audiolog niewiele pomoże.
                    Choroba wieńcowa, zrozumiałam, ze nie pojęłas ironii.......
                    Przeczytaj definicję choroby wieńcowej - zobacz ile czynników jest za nia odpowiedzialnych. Od genów poczynając na zdrowym odżywianiu kończąc.
                    Pisząc o ludziach starszych czyli 80-85-90-95 i starszych racz zauważyć kiedy się oni urodzili i w jakich warunkach żyli.
                    Jestem ogromna przeciwniczka palenia, ale jeszcze w latach 70 tych ( i wcześniej)gdy byli oni w miare młodzi palenie było czymś normalnym i nikt nie upatrywał sie aż tak zgubnych skutków tego nałogu.
                    Ludzie po wojnie, po obozach itd odzywiali się neizrowo. Gdy w sklepach nic nie było trudno o zdrową dietę.
                    Powodów dla których chioruje i jak choruje pokolenie- nazwijmy je umównie- 80+ jest duzo.
                    A.... stres, zwłaszcza przedłuzony. Relaks w czasie pobytyu w Oświęcimiu?
              • mamusia1999 Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 09.11.15, 23:39
                bzdura. owszem najwięcej zależy od kondycji mózgu. ale wystarczy jakiś dobrze uleczalny, wcześnie wykryty nowotwór i chemia. i proces degeneracji centrali znacznie przyspiesza. bo np. krążenie osłabione chemią. i wtedy sypie się wszystko, co można podreparowac konsekwencją, praca nad sobą etc., adaptacją do nowej sytuacji.

                przykład nr 1: moja mama kolo 60tki miała atak padaczki. o tym, że to 3 w życiu dowiedziała się przy ostatnim, bo 2 pierwsze wyglądały jak omdlenia . niestety ten 3 zostawił ślad. teoretycznie skutki (głównie wolno ale postepujace kłopoty z pamiecią) podlegałyby ew. rehabilitacji, ale ten fakt jakimiś pokrętnymi drogami opuszcza jej świadomość. błędne koło.

                przykład nr 2: moja teściowa w wieku 79 (i wtedy w na prawdę dobrej kondycji, jeżdżąc na biegów kach, uprawiając ogród, jeżdżąca autem np. do nas 170km) przeszła ziarnicę. była dzielna, pozytywna, konsekwentna w leczeniu komplementarnym po chemii etc. ale chemia osłabiła serce, zawał, niedotlenienie mózgu. przyplątał się łagodny nowotwór mózgu, którego nie można operować ze względu na serce i stan arterii. teoretycznie jeszcze dużo można by zdziałać żywieniem i ruchem, żeby cieszyła się względną samodzielnością. ale dyscyplina ją opuściła, trzeba przed nią chować słodycze, a już z płynami to zupełny obłęd.
      • menodo Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 10:50
        No cóż, skoro zapytałam to dostałam odpowiedzi.
        Przyznam, że trochę to przygnębiające.'

        Przygnębiająca jest twoja powierzchowna analiza tych odpowiedzi, naciągane wnioski jakie wysnułaś na ich podstawie, a także wartościujące interpretacje, jakimi się na koniec podzieliłaś uncertain
        • froshka66 Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 10:56
          Nic nie analizowałam, ani nie wyciagałam żadnych wnioskow.

          Napisałam w wielkim skrócie streszczenie tego co forumki pisza .
          • froshka66 Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 10:57
            PS
            I równiez niczego nie interpretowałam
          • menodo Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 11:01
            Aha. To było streszczenie. To wiele wyjaśnia big_grin
            • froshka66 Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 11:13
              Wydawało mi się, że różnice między
              streszczeniem
              interpretacją
              a analizą
              sa dość jasne.
              Nawet sa w programie szkolnym.
              • menodo Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 11:26
                Tak, w podstawówce tego uczą, dlatego dziwi mnie, że osoba dorosła, która w dodatku aspiruje do roli jakiegoś badacza opinii popełnia tak podstawowe błędy.

    • julita165 Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 10:05
      Mój tata juz nie zyje, zmarł nagle na zawal w wieku 61 lat, do końca był sprawny i aktywny więc nie potrzebował pomocy. Mama ma 67 lat, jej głównym problemem zdrowotnym jest arytmia i zaburzenia gęstości krwi ( co grozi wylewem albo dla odmiany udarem ). To się porobiło na tle nadczynności tarczycy którą przez kilka lat nie została zdiagnozowana. Sprawy z tarczycą zostały opanowane ale skutkiem jest arytmia. Ona jest w zasadzie samodzielna ale wiem, że różne rzeczy sprawiają jej dużo trudności, przede wszystkim nie może się męczyć a męczy się szybko, bo od razu bardzo źle czuje się na serce. Na razie nie wymaga wielkiej pomocy - głównie większe prace w ogrodzie plus robię jej większe zakupy bo jest niezmotoryzowana a nosić nie ma siły. No i czasem gdzieś ją zawożę ale to raczej jeśli akurat mam czas, sama też daje sobie radę. Nie wiem jak to będzie jak ja będę miała 67 lat...
    • rosapulchra-0 Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 10:09
      Moja mama ma 67 lat, jest na chodzie, choruje na cukrzycę, więc jej dieta jest specyficzna. Poza tym czasem narzeka, że tu ją boli, tam ją strzyka, ale generalnie jest bezproblemowa na razie.
      Moja teściowa ma 77 lat, porusza się na wózku, ma cukrzycę III, po wycięciu trzustki, zresztą wycięto jej jeszcze wiele innych organów, złamała nogę w biodrze, od tamtej pory prawa strona jej ciała jest zblokowana i obolała, ma problem z jedzeniem, z ubieraniem się, z myciem - bez mojej pomocy nie daje rady tego zrobić. Prawie nie chodzi, większość czasu spędza w łóżku, raz w tygodniu przychodzi do niej rehabilitantka, ma niską hemoglobinę, więc średnio co dwa tygodnie ląduje w szpitalu na przetoczeniach, po których też ma różne atrakcje. Wizyt lekarskich ma w.. bardzo dużo ma. Wszędzie musi być ze mną, bo nie zna słowa po angielsku.

      Osobiście zrobię wszystko, aby nie dożyć takiego wieku i takiego stanu. Nie mam ochoty obciążać moją osobą moich dzieci.
    • bella_roza Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 10:12
      dla mnie to na razie odległa sprawa (oby). mój tata ma 70 lat a mama i teściowa po 65 i wszyscy są samoobsługowi, sprawni, teściowa pracuje na pełny etat. stosunkowo najgorzej miewa się moja mama, miała raka - wyciętego, o którym nic nie pisnęła dopóki nie było po, na szczęście minęły już 2 lata i wygląda że można o tym zapomnieć. poza ty, jest otyła i ma trochę dolegliwości pochodnych - kręgosłup, stawy. każde z rodziców samo załatwia swoje zdrowotne sprawy póki co.
      ale mam niedawne doświadczenie z babcią, zmarła w wieku 90lat ale ostatnie 3 lata nie była w stanie się poruszać i myślę że na taki stan w dużej mierze zapracowała sama - od wieku ok 75 lat nie ruszała się z domu mimo że była w pełni sprawna.
      liczę się z tym że będę żyć 90 lat i więcej, więc zachowanie sprawności jest kluczowe: nie doprowadzenie do otyłości + regularne ćwiczenia.
    • anestezjolog72 Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 10:25
      froshka66 napisała:

      > Drogie emamy ,
      > Jako że forum jest dla mnie źródłem wiedzy o społeczeństwie, mam do was pytani
      > e.
      > Ostatnimi czasy rzuciły mi się w oczy fragmenty różnych wątków , gdzie wspomnia
      > ny jest „problem” rodziców tj ich wieku i stanu zdrowia. Nie , ze f
      > orumki się martwią bo rodzice chorują poważnie, tylko takie wtręty:
      Państwo XY, moja rodzina, ale nie rodzice on 94+, ona 86
      > „bierzecie urlop żeby starego ojca zawieźć do lekarza, wy jeździcie z mat
      > ką wybierać jej okulary” ( to ostatnio)
      Syn jak trzeba to bierze, częściej załatwia to bedąca na emeryturze synowa

      > Ale było więcej
      > Bo rodzice sa starzy i schorowani i już nie wyjeżdżają poza miasto
      Teraz juz tylko na działkę, ale jeszcze 5-8 lat temu jeździli po świecie.
      > Teściowa się z domu nie rusza bo jest już stara i chora
      Starość pojęcie względne.
      > Itp.
      > Otóż chciałam się dopytać co to tak naprawdę znaczy?
      > I pytam się właśnie takich forumek, które uważają, ze ich rodzice wymagają opie
      > ki:
      > 1.Ile maja lat?
      94+ i 86
      > 2.Na co chorują
      > - „z choroby” (np. zapalenie płuc, wypadki, schorzenia autoimmunolo
      > giczne itp )
      Zapalenie płuc to choroba, która dotyka i niemowlę i człowieka w sile wieku i seniora. Tak pan 94+ ma problemy z płucami, ma także POChP, jest po udarze móżdżku ( ładnie z tego wyszedł), ma nadciśnienie, wszczepiony stymulator. Jest pod opieka lekarską. Do lekarzy jest dowożony przez syna/synowa czasem wnuki. Pani 86 nadciśnienie, stan po operacji jaskry - sprawna, dobrze leczona.
      > -„z cywilizacji’ ( nadwaga, cukrzyca typu II, choroby układu krąże
      > nia, itp)
      cukrzyca (-), nadwaga - górna granica normy BMI 24,5 -25,0, nadciśnienie (+) kontrolowane, ustawione, bez skoków,
      > 3. Jak wy siebie widzicie w tym wieku w którym są rodzice?
      • bella43 Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 10:43
        Moja ma ok. jak na swój wiek (71 lat) mój tata z chorobą parkinsona ale na szczęście nie mieszka sam. Ale z tatą jeżdżę do okulisty i również wybierałam okulary.
        Natomiast gorzej jest z teściami (83 i 93 Lata). Teść jeszcze w miarę mimo że starszy (na bazarek pójdzie i do apteki) ale z teściową gorzej-nogi bolą i nie może chodzić i do tego ma nerwicę. Z domu wcale nie wychodzi. Chyba, że do lekarza. Ale to i tak samochodem. Mąż jeździ 2 razy w tygodniu i Pani do sprzątania przychodzi. aha teść po 3 zawałach i ma chorobę wieńcową. teściowa z tuszą .
        • manala Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 12:14
          Moja mama ma 73 lata i niestety początki choroby alzheimera tudzież innej demencji. W każdym razie ma duże problemy z pamięcią.
          Na razie mieszka sama i sama ogarnia sobie zakupy, jedzenie (oczywiście zapraszam na obiady ale nie zawsze chce skorzystać bo się martwi, że na objada...). Moja pomoc ogranicza się do ogarniania rachunków, wynikających spraw bieżących, kontrolowaniu wizyt lekarskich. Jeśli mogę to idę z mamą ale często wizyty są w godzinach mojej pracy i nie zawsze mogę się wyrwać. Okazjonalnie ogarniam też większe sprzątanie.
          Być może pomagałabym więcej gdyby mama chciała z takiej pomocy skorzystać (np. obiady).
          Z mamą widuję się prawie codziennie (przychodzi do nas, do wnuków). Ma poza tym może ze 2 koleżanki więc cóż, jej życie jest dość monotonne.
          Same zaburzenia pamięci są sprawą, która jest trudna do przełknięcia bo ileż razy można to samo tłumaczyć, mówić. Człowiek po pewnych czasie nie widzi sensu bo za godzinę czy dwie znowu będzie pytała o to samo...
          Nie wiem jak zorganizuję opiekę kiedy mama nie będzie już w stanie sama funkcjonować. Wizja wzięcia jej do siebie jest dla mnie przerażająca. Mam jeszcze dwoje małych dzieci na głowie i obowiązkami z nimi związanymi dzielę się jedynie z mężem (rodzinna w innych częściach kraju).
          Z mamą nigdy nie dogadywałam się zbyt dobrze. Sama jestem kłębkiem nerwów i wiem, że nie dałabym rady psychicznie. Z drugiej strony wiem, że mam wobec niej zobowiązania.
          Mam siostrę, która miesza w innym mieście. Siostra mieszka sama, ma dorosłe dzieci ale też nie ma ochoty podjąć się opieki nad mamą. Rozumiem ją ale martwię się tym co przyniesie przyszłość...
    • asia_i_p Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 12:36
      U nas w rodzinie pod kategorię starsza i chora podpada tylko babcia. W grudniu skończy 91 lat, ma osteoporozę, chorobę obturacyjną płuc, problemy z sercem i woreczkiem żółciowym, niedosłyszy, ale ma to ładnie skorygowane aparatem słuchowym. W związku z tym nie może dźwigać i, jak mi wyjaśniła, zakupiwszy na targu 4 kilo ogórków do kiszenia musiała je sobie przynieść do domu w trzech podejściach.
      Opiekuje się nią ciotka - z mężem robią jej większe zakupy, sprzątają mieszkanie - ale to niewiele zmienia, bo babcia i tak co środę robi generalne porządki. Wożą do lekarza, wykupują leki. Gotuje sobie sama, czasem także gotuje córce, mieszka sama, tylko jeśli jest chora, córka się do niej wprowadza na kilka dni.

      Obserwuję z uwagą, bo dla mnie to, jak ciotka opiekuje się babcią, to jest rodzaj wzorca - nie zamyka jej w domu, nie panikuje i taki względnie aktywny tryb życia babci bardzo służy. No i patrząc na jej sprawność intelektualną, dochodzę do wniosku, że chyba powinnam zacząć robić krzyżówki - babcia odkąd pamiętam rozwiązuje po kilka dziennie.
      • froshka66 Re: do forumek, których rodzice sa juz starzy 06.11.15, 12:55
        jak ciotka opiekuje się babcią, to jest rodzaj wzorca - nie zamyka jej w domu, nie panikuje i taki względnie aktywny tryb życia babci bardzo służy.

        jakoś bym to zdanie podkresliła, oznaczyła Like! czy co inne...
    • froshka66 starosc zaczyna sie wczoraj 06.11.15, 14:17
      widziałam taki tytuł artykułu. bardzo mi sie spodobał.
      Pozwole sobie zacytowac fragment wywiadu ( BTW katolickiego dziennikarza)

      Weź starość w swoje ręce

      Zamiast kanapy, pilota i narzekania — zdrowa dieta, spacer z psem, pogawędki ze znajomymi... Taka jest recepta na dobre zdrowie i samopoczucie aż do późnej starości. Tylko dlaczego tak mało emerytów bierze ją sobie do serca?
      W warszawskiej przychodni rehabilitacyjnej na Bielanach większość pacjentów to emeryci. Przychodzą na zabiegi, masaże, ćwiczenia. — Kiedy po serii zabiegów proszę, żeby pacjent sam codziennie gimnastykował się w domu, słyszę: „Ja nie mam do tego zdrowia!” — mówi jeden z pracowników. To typowe myślenie polskiego emeryta. Z badań przeprowadzonych przez Instytut Spraw Publicznych i Zakład Ubezpieczeń Społecznych wynika, że ponad połowa obecnych 40-, 50- i 60-latków boi się własnej starości, związanych z nią chorób, niedołężności i utraty pamięci. Prawie co piątego badanego niepokoi myśl, że na starość może być ciężarem dla innych.
      Co przyszli emeryci robią, żeby ich obawy się nie ziściły? Ponad połowa uważa, że wystarczająco dba o swoje zdrowie i kondycję, bo nie stosuje używek. Nieco mniej przyznaje, że się wysypia i stosuje do zaleceń lekarzy. A tylko co czwarty łączy zdrowie z uprawianiem sportu.
      — Nie bierzemy odpowiedzialności za własną starość — mówi prof. Lena Kolarska-Bobińska, dyrektor ISP. — Zrzucamy odpowiedzialność za własne zdrowie na lekarzy, a za samopoczucie na emeryturze na dzieci i dalszą rodzinę.
      Piękne osiemdziesięcioletnie
      — Tak wychował nas socjalistyczny slogan, że emerytura to zasłużony odpoczynek, który należy się po latach ciężkiej pracy. A to etap życia taki sam jak każdy inny i trzeba go przeżyć świadomie i ciekawie. Żeby potem nie narzekać, że ta starość się Panu Bogu nie udała — mówi Aleksandra Płochowska z Poznania, która ma 82 lata i która przestała pracować dopiero dwa miesiące temu.
      Z wykształcenia prawnik, z zamiłowania dziennikarz, na emeryturze mogła robić to, co lubi: najpierw pomagała organizacjom kobiecym, potem zorganizowała w Poznaniu samopomoc seniorów. Teraz — mimo wszystkich chorób typowych dla osiemdziesięciolatki — zajmuje się mieszkalnictwem dla osób starszych. W tej sprawie jeździ z Poznania do Warszawy — pociągiem, bez niczyjej pomocy.
      Co robią emeryci?
      Większość Polaków po przejściu na emeryturę zamyka się we własnych ścianach i w gronie rodziny. Spora część opiekuje się wnukami albo starzejącymi się rodzicami. Tylko co czwarty działa na rzecz lokalnej społeczności, we wspólnocie mieszkańców udziela się 17 proc. badanych przez ISP, w organizacjach pozarządowych 8 proc., jeszcze mniej w partiach i jako wolontariusze. Z badań wynika także, że aktywność społeczna emerytów z roku na rok maleje.
      Zdecydowana większość czas wolny woli spędzić przed telewizorem, spotykając się ze znajomymi lub rodziną. 43 proc. emerytów czyta książki, jedna trzecia oddaje się swojemu hobby, a tylko jeden na dziesięć chodzi do kina lub teatru. Zaledwie kilku badanych lubi spędzać czas wolny aktywnie na działce.
      — Można by się zastanowić, czy oferta kulturalna dla seniorów jest wystarczająca i zachęcająca — zaznacza dr Iwona Oliwińska z Uniwersytetu Warszawskiego. Ale, zdaniem ekspertów polityki społecznej, to się zmieni. W najbliższym ćwierćwieczu liczba emerytów wzrośnie o 60 proc. i tak dużej grupy trudno będzie nie zauważyć. Już teraz jak grzyby po deszczu pojawiają się uniwersytety trzeciego wieku, wkrótce o starszego klienta będą starały się też inne placówki kultury.
      Szybko się wyłączyć
      Polityków społecznych martwi jednak to, że Polacy szybko uciekają z pracy na rentę lub emeryturę. Polacy i Polki w wieku od 45 lat do emerytalnego charakteryzują się najniższym w Europie poziomem aktywności zawodowej i najniższym wiekiem przechodzenia na emeryturę. A chcieliby przechodzić jeszcze wcześniej: kobiety w wieku 56 lat, a mężczyźni po skończeniu 59 lat. Namowy, by pracowali dłużej, traktują jak próbę odebrania im zdobyczy socjalnych.
      Zdaniem ekspertów, może to wynikać z tego, że zdecydowana większość po prostu nie jest zadowolona ze swojej pracy, zwłaszcza z jej wynagrodzenia. Sami 50- i 60-latkowie przyznają, że idą na emeryturę, bo zdrowie już nie to, co kiedyś albo dlatego, że czują presję pracodawcy. Co czwarty jest zmęczony pracą, a tyle samo boi się, że pracę tę może stracić. Tylko co dziesiąty emeryt — najczęściej wykształcony, zajmujący wysokie stanowisko — chce nadal pracować po osiągnięciu wieku emerytalnego.
      Co mogłoby zachęcić starszych pracowników do pozostania na rynku pracy? Odpowiedzi zaskoczyły samych pytających, bowiem trzy czwarte badanych chciałoby oprócz pensji otrzymywać emeryturę w pełnej wysokości. Tyle samo uznało, że zadowoliłaby ich wyższa pensja. 60 proc. pozostałoby w pracy, gdyby mogli wykonywać ją w niepełnym wymiarze, nieco mniej odpowiedziało, że chciałoby pracować w domu. — Elastyczne formy zatrudnienia, jakie proponuje się młodym mamom, mogłyby sprawdzić się także w przypadku emerytów — mówi dr Piotr Szukalski z Uniwersytetu Łódzkiego.
      Urlopy opiekuńcze?
      — Być może warto pomyśleć też o urlopach opiekuńczych — na wzór urlopów wychowawczych — bo sporo pracujących kobiet ucieka na emeryturę, żeby móc zająć się swoimi starymi rodzicami — mówi Elżbieta Bojanowska z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.
      Większość osób zbliżająca się do wieku podeszłego chciałaby, żeby na starość zaopiekowali się nimi bliscy: dzieci lub rodzina. Starsi emeryci i ci, którzy mieszkają na wsiach, chcieliby zamieszkać z rodziną, która by się nimi zajęła. Osoby stające u progu starości, mieszkające w mieście i te bardziej wykształcone, stawiają na samodzielność: wolałyby mieszkać we własnym mieszkaniu, a tylko w razie konieczności korzystać z pomocy innych, w tym z płatnej opieki. Zarówno mieszkańcy wsi, jak i miast zgodnie uważają, że domy opieki są bolesną ostatecznością dla tych, którzy nie mają rodzin albo którymi krewni zająć się nie mogą.
      Polacy wyobrażają sobie starość pod opieką bliskich, ale z demograficznego punktu widzenia będzie to w przyszłości coraz trudniejsze. Rodziny są mniej liczne, rozproszone po świecie. Dlatego do polityków społecznych należy opracowanie takich udogodnień, które pomagałyby bliskim w sprawowaniu opieki nad starzejącymi się członkami rodziny. Zdaniem mieszkańców miast, w opiece nad starymi rodzicami pomogłyby im płatne opiekunki, wynajmowane na czas pracy albo wyjazdów na urlop. Przydałoby się też więcej domów dziennej pomocy. Mieszkańcy wsi opiekujący się swoimi seniorami woleliby dostawać od państwa pomoc finansową.
      Czterdziestolatku, pomyśl o emeryturze
      — O starości trzeba myśleć już w wieku 40 lat — uważa Ewa Kozdroń z Europejskiego Stowarzyszenia Promocji Aktywności Ruchowej 50+, które promuje zdrowy styl życia wśród osób dojrzałych. — Według badań Państwowego Zakładu Higieny, załamanie zdrowia następuje już w wieku 46—54 lat. To pierwszy sygnał ostrzegawczy. Podobnego zdania jest Ewa Stanisławska z Instytutu Reumatologii w Warszawie. Jej zdaniem, wielu chorób dających o sobie znać w starszym wieku — jak zwyrodnienia stawów, bóle pleców — można by uniknąć, gdyby pacjenci wcześniej pilnowali badań profilaktycznych, więcej się ruszali, zrzucili zbędne kilogramy i prowadzili zdrowy tryb życia. — Dbajmy o siebie, bo jest to nie tylko w naszym interesie, ale też naszych dzieci i wnuków, które chcą nas widzieć w dobrym zdrowiu jak najdłużej — podkreśla Stanisławska.

    • froshka66 Poniekąd do default 06.11.15, 14:41
      Jak ktoś chce na własne oczy zobaczyć i dotknąć Pałac Kultury a jest z Białegostoku, to musi dojechać do Warszawy, pociągiem, samochodem, autobusem, wysiąść, podejść do PKiN i go dotknąć. Inaczej nie da rady.
      Jak ktoś boi się podróży i boi się wyjechać w podróż dłuższa niż pół godziny, to tego budynku nie dotknie.
      Po prostu się nie da.
      Ten kto wyjedzie, może być w ważnych sprawach odwołany do domu, zginąć w wypadku, ciężko zachorować po drodze i milion innych rzeczy i też nie dotknie.
      Wyjazd z domu niczego nie gwarantuje.
      Ale bez wyjazdu cel na pewno nie zostanie osiągnięty.
      Ja szanuję ludzi i ich wybory :
      -Nie jestem do ludzi i trudno mi być kontaktową.
      -Wole siedzieć w domu niż wyjść parku i poznać może kogo w kawiarni.
      OK to są ich wybory i nie mnie potępiać czy uznawać, ze ci ludzie są gorsi od innych. Nie są gorsi, ale z powodu swoich wyborów odcinają się od satysfakcjonującego kontaktu z ludźmi. Dlatego na umowna starość – to się tylko pogłębi i spowoduje jeszcze większy stres.
      Ale to jest ich wybór i ich odpowiedzialność.
      Ja te wybory czasem nawet rozumiem, ale nie zgodzę się na ponoszenie konsekwencji nie moich wyborów.
      I nie akceptuje przerzucania tej odpowiedzialności na innych (jak to w milionie wątków było np. ostatni na ZR (Odpowiedzialność za cudze uczucia) „rodzice żyją moim życiem i na ich starość jestem odpowiedzialna za ich dobrostan”
      I ja również tej odpowiedzialności nie przyjmuję w mojej rodzinie.
      Podejmuje się wszelkiej pomocy, natomiast nie odpowiedzialności.
      • default Re: Poniekąd do default 06.11.15, 15:03
        No widzisz, dopiero teraz doszłaś do meritum, czyli do tego, że masz w rodzinie osobę, która, nie radząc sobie sama ze swoją starością, usiłuje Ciebie obciążyć odpowiedzialnością za swoje samopoczucie i od Ciebie je uzależnia. Zapewne z różnych przyczyn, których nie znam, mogę jedynie snuć przypuszczenia na podstawie własnych tego rodzaju doświadczeń.
        A zaczęłaś i prowadziłaś wątek w kierunku udowodnienia, że KAŻDY może być "wesołym staruszkiem", jeśli tylko tego chce i odpowiednio o to zadba zawczasu, a jak jest nieszczęśliwy, to tylko jego wina. Otóż nie każdy, w tej liczbie - nie każdy, który o fajną starość uprzednio starał się zadbać. Co Ci po drodze licznie wykazywano.
        A to, że masz prawo czuć się upętana zaborczością tej konkretnej osoby, z którą masz do czynienia - to inna rzecz.
        • froshka66 Re: Poniekąd do default 06.11.15, 15:08
          no widzisz, ja na prawde wierze, ze kazdy może byc wesołym staruszkiem smile i ludzie są dobrzy..
          Nic nie pale... smile troche biegam , może to od tego smile
          Czesto spotykam wesołych staruszków i lubie z nimi pogwarzycsmile
          • default Re: Poniekąd do default 06.11.15, 15:13
            froshka66 napisała:

            >> Czesto spotykam wesołych staruszków i lubie z nimi pogwarzycsmile

            To może spróbuj zapoznać ich z tą Twoją staruszką, która Ci życie zatruwa smile A nuż ją "odczarują" ? wink
            • froshka66 Re: Poniekąd do default 06.11.15, 15:22
              No wlasnie "moje staruszki" nie chca zapoznawac innych ludzi, a tych nielicznych zapoznanych, dość szybko do siebie zrażaja ...
              Widocznie to modele odporne na odczarowanie smile
              Ale mam na tyle wzorów dobrego staruszkowania, że jest sie na czym oprzec smile
              • mamusia1999 Re: Poniekąd do default 10.11.15, 00:40
                pewnie to etap dojrzalosci: możesz stanąć na głowie pracując nad aktywną, pogodną jesień życia. ale najwyżej zwiększysz prawdopodobieństwo takowej. mam nadzieję, że albo od dawna mięsa nie jadasz, albo dotarło juz do ciebie najnowsze orzeczenie WHO, ze mięso jest rakotwórcze (uwaga! skracam) i jesteś jeszcze taka młodziutka, że zdążysz się na czas odtruć. ale wiesz, pokolenie oczko wyżej wychowywało się w przekonaniu, że mięso dobrej jakości to źródło krzepy wszelakiej. i jak my będziemy starzy, to wiedza dietetyczna będzie jeszcze bardziej zaawansowana i na bank okaże się, że zrujnowalismy sobie zdrowie dość dokładnie. a kolana i kręgosłup ucierpiały na tych wszystkich aerobach, siłach etc. bo trzeba było trenować na bosaka, a nie z amortyzatorami. na przykład.
                któraś tu na forum ma cudną sygnaturkę w temacie. a i mój powiernik stwierdził, że trochę łyso uprawiać profilaktykę zamiast żyć wink
          • aqua48 Re: Poniekąd do default 06.11.15, 18:48
            froshka66 napisała:

            > ja na prawde wierze, ze kazdy może byc wesołym staruszkiem

            Do czasu, moja droga, do czasu. Moja bardzo niezależna i umiejąca sobie poradzić w każdej trudnej sytuacji Mama też pewnego dnia zadzwoniła do mnie, że piecyk w łazience się jej zepsuł (ten który całymi latami naprawiała i czyściła sama!) i mocno zmartwiona i zawstydzona wyznała, że ona zupełnie NIE WIE co zrobić w tej sytuacji.
      • menodo Re: Poniekąd do default 06.11.15, 15:26
        Masz chyba pecha, bo w tym wątku wypowiedziały się głównie osoby, które nie mają problemu ze wspieraniem seniorów w rodzinie. Ty zaś oczekujesz potwierdzenia dla swoich dziwacznych racjonalizacji, które zbudowałaś sobie na okoliczność rodzinnych problemów.
        Ja bym ci radziła, abyś poszła na terapię, bo po twoich postach widać, że nie tylko innych, ale przede wszystkim samą siebie przekonujesz do swoich racji, czyli gdzieś tam puka do ciebie wypierane poczucie winy uncertain
        • bi_scotti Re: Poniekąd do default 06.11.15, 16:09
          Mozna byc bardzo wesolym staruszkiem/staruszka "na zewnatrz", szczegolnie gdy sie prowadzilo w miare publiczne/profesjonalne zycie i jest sie przyzwyczajonym do pewnych konwencji zachowan z "obcymi" a jednoczesnie byc gleboko samotnym, nieszczesliwym, cierpiacym staruszkiem w swoich wlasnych czterech scianach. Gwarzenie z obcymi staruszkami jest fajne ale to tylko jakis maciupki piece of the puzzle i trudno na podstawie takich przypadkowych pogawedek wyciagac wnioski na temat starosci jako takiej. Ze staroscia to troche jak z wojna "czlowiek strzela, pan bog kule nosi" a w przypadku starosci "czlowiek planuje a Matka Natura zrobi co uzna za stosowne". Dlatego ocenianie starych sponurzalych, spurchawionych grumps z perwspektywy mlodej osoby, ktorej sie wciaz "chce" jest wybitnie nie fair. Tego jacy bedziemy naprawde nie da sie w 100% procentach ani zaplanowac, ani przewidziec. Pewnie nawet i w 50 sie nie da ... Ale tak poza tym to good luck smile Cheers.
          • rosapulchra-0 Re: Poniekąd do default 07.11.15, 09:44
            O to to to!
            Moja teściowa do obcych (lekarzy, pielęgniarek, rehabilitantek) zawsze jest uśmiechnięta, żartuje, zawsze mówi, że się świetnie czuje. A w domu? Ledwo daje radę dojść do łazienki i się samodzielnie załatwić. Ma problem z jedzeniem, nie działa jej prawa ręka, często jedzenie spada jej z łyżki nim ją doniesie do ust. Jest sfrustrowana swoją niedołężnością, ale nie okazuje jej zupełnie na zewnątrz. Wczoraj, gdy byłam u niej w szpitalu, to ją umyłam, bo sama nie jest w stanie tego zrobić. Ale gdybyś ją poznała, to byś była, froshka, przekonana, że to wesoła staruszka i ma fajne życie. Zapewniam cię, że nie ma, bo jest bardzo mocno ograniczona ruchowo przez jej choroby, a to znowu prowadzi do frustracji i agresji, którą sobie odbija na nas. Z jednej strony jest mi jej bardzo żal, z drugiej potrafi swoimi złośliwościami i wręcz agresją doprowadzić mnie do łez, złości, bezsilności.
        • alsk9 Re: Poniekąd do default 07.11.15, 08:53
          trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/1,35636,19145016,egzekucje-komornicze-interes-zycia.html#BoxLokKrajLink
          Ciekawe czy ta pani ma dzieci i czy są z siebie równie zadowolone jak autorka wątku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka