Dodaj do ulubionych

Ameba kontruje

IP: *.unl.edu 15.01.03, 16:19
Wyglada na to, ze stado wilcow rzucilo sie na mnie. Na amebe.
Sluchajcie. Ja sobie wybieram tematy takie, ktore mnie pasjonuja.
A co niektorzy z Was z tym zrobia, to juz nie moja sprawa. Nikogo nie
naklaniam do przyjecia moich pogladow, ktorych jednak mam prawo bronic,
a jesli komus sie wydaje, ze jest poprzez to zagrozony, to nie moja sprawa.
Zadnej sekty nie zakladalem, nie zakladam i nie bede zakladal. Nie jestem
zadnym domoroslym psychologiem, gdyz tak naprawde nie wiem, czym ta nauka
sie zajmuje. Uwazam, ze dobrze rozumiana duchowosc i kilka podstawowych
zasad wychowania moze z powodzeniem prowadzic naszych mlodych w jasna
przyszlosc. Wiem ze moje slownictwo nie nalezy do wyrafinowanych, czego
powodem moze byc i to, ze juz od 17 lat jestem poza granicami kraju i nie
czytam w jezyku ojczystym, poza oczywiscie Forum. Nie mam kontaktow z
Polakami, gdyz w tym rejonie na palcach jednej reki policzyc moznaby osoby
polskiego pochodzenia. Dlatego prosze o wyrozumialosc tych, ktorych moze
draznic dobor slow w moich wypowiedziach. Niektore slowa w mych wypowiedziach
pisze duzymi literami w celu uwypuklenia pojecia jakie ze soba niesie wyraz.
Pojecia te maja centralne znaczenie dla mej wypowiedzi, dla przykladu UMYSL,
SWIADOMOSC czy tym podobne.
Tych, ktorych interesuja bardziej metody walki z tesciowa, albo z natretna
kolezanka prosze o nie wchodzenie na watki, ktore ja zakladam. Mnie interesuja
inne rzeczy niz np. dlugosc czlonka meskiego i wplyw tegoz na psychike, albo
tesciowa podrywajaca szwagra czyjegos nieletniego syna. Dlatego z reguly
nie wchodze w takie dyskusje chyba ze maja one jakis interesujacy punkt, z
ktorego moznaby odskoczyc na jakies ogolniejsze wody.
Nie czuje zadnej misji !!!!! Nie czuje sie natchnionym !!!! Zwyczajnie zadaje
wiecej pytan i nonkonformizm jest esencja mojej duszy.
Goraco wierze w to, ze w poddawaniu w niewiare tego co swiete i "od zawsze
na tej ziemi" jest klucz do rozwiazania wielu problemow. Wiekszosc z nas
nie chce jednak myslec, biorac dobrze zapakowana papke, przygotowana przez
kogos innego. I tak zyjemy, nie pytajac i niczego nie chcac, poza wygoda,
ktora jest tak necaca. Ludzie w wiekszosci kochaja swoje nisze, swoje glowki
w piasku, farmazony jakimi futruja ich media, pupity uczelni i ambony
kosciolow. Kto z was stara sie lamac, czego rozum nie lamie i siegac tam,
gdzie wzrok nie siega ? Ludzie boja sie zmian, transformacji, odrzucenia
starego sposobu myslenia. Tak kochaja swe garnitury, ze gotowi zabic za nie.
Pozdr, Imagine.
Obserwuj wątek
    • Gość: Sławek Re: Ameba kontruje IP: 213.186.93.* 15.01.03, 16:37
      Ty nie zasuwaj nam tu manifestów tylko podawaj imiona tych wilców co to się
      rzucili na ciebie! My ich....
    • hermina Re: Ameba kontruje 15.01.03, 17:01
      Wiesz, Imagine, mnie się rzadko zdarza czytac Twoje wątki czy prowadzone przez
      Ciebie polemiki, zwłaszcza że to najprostsze rozwiązanie, gdy nie do końca mi
      odpowiada Twój styl. A teraz to przypadkiem kliknęłam na zabawny tytuł wątku,
      więc skoro już tu jestem, to Ci powiem to, co pewnie setki osób już Ci
      powtarzało miliony razy. Trudno.

      Rozchodzi mi się o to: Twoje wypowiedzi wywołują negatywne reakcje przede
      wszystkim dlatego, że rzadko są o Tobie albo od Ciebie. To w sumie proste
      cwiczenie, spróbuj może w wolnej chwili pobawic się w poławiacza pereł i
      wyłowic ze swoich postów zaimek "ja" w różnych formach. Podpowiem Ci, że wiele
      nie znajdziesz.

      A co w tym złego? A wiesz, mnie się zdaje, że poczucie własnej odrębności,
      tożsamości, własne zdanie, postawa, poglądy to są sprawy ważne dla takiego
      pojedynczego człeka-szaraka. Dlatego też człek-szarak, jak ja, lubi sam
      powiedziec, co ma do powiedzenia. Nie lubi, gdy ktoś inny wypowiada się w jego
      imieniu i wie lepiej. Rzadko, Imagine, piszesz posty skierowane do konkretnych
      osób - natomiast bardzo często do "wszystkich", do "Was", do "ludzi", więc
      czytelnicy pewnie je biorą do siebie, no bo co z nimi zrobic. A w tych postach
      piszesz, co dla "wszystkich / Was / ludzi" jest dobre, bo to wiesz. Albo
      piszesz, jaki bezmiar nieświadomości spowija "wszystkich / Was / ludzi".
      Krytykujesz. Wartościujesz. I to wszystko w tej cholernej liczbie mnogiej...

      Rozmowa, na takim podstawowym poziomie, to chyba po prostu wymiana komunikatów
      między "ja" a "ty". A jeśli prowadząc dialog nie używasz tych słów ani tych
      pojęc - zastępując je natrętnym "Wy" i "oni" - rozmowa z Tobą przestaje byc
      rozmową. Nie jest przyjemna. Jest dla Twojego rozmówcy kłująca, drażniąca, nie
      dając w zamian żadnych innych atrybutów rozmowy. Taki styl stosując, dziwisz
      się teraz raptem w lekko kpiącym, a lekko oburzonym wątku, że Cię
      ktoś "napada"? Nie czujesz napastliwości w swoich postach, sposobie wyrażania
      poglądów?

      Ale mi ponuro wyszło i moralizatorsko, i głupio. Przepraszam, mam zły dzień.
      Ale wiesz co, Imagine? naprawdę, spróbuj... zaimki osobowe... to fajna lupa do
      oglądania Twoich postów, może nieprecyzyjna, ale i może coś tam pod nią
      widac... :-)

      Pozdrowienia dla Nebraski i Ciebie.
      • Gość: Imagine Re: Ameba kontruje IP: *.unl.edu 15.01.03, 17:22
        hermina napisała:

        > Wiesz, Imagine, mnie się rzadko zdarza czytac Twoje wątki czy prowadzone
        przez
        > Ciebie polemiki, zwłaszcza że to najprostsze rozwiązanie, gdy nie do końca mi
        > odpowiada Twój styl. A teraz to przypadkiem kliknęłam na zabawny tytuł wątku,
        > więc skoro już tu jestem, to Ci powiem to, co pewnie setki osób już Ci
        > powtarzało miliony razy. Trudno.
        >
        > Rozchodzi mi się o to: Twoje wypowiedzi wywołują negatywne reakcje przede
        > wszystkim dlatego, że rzadko są o Tobie albo od Ciebie. To w sumie proste
        > cwiczenie, spróbuj może w wolnej chwili pobawic się w poławiacza pereł i
        > wyłowic ze swoich postów zaimek "ja" w różnych formach. Podpowiem Ci, że
        wiele
        > nie znajdziesz.
        >
        > A co w tym złego? A wiesz, mnie się zdaje, że poczucie własnej odrębności,
        > tożsamości, własne zdanie, postawa, poglądy to są sprawy ważne dla takiego
        > pojedynczego człeka-szaraka. Dlatego też człek-szarak, jak ja, lubi sam
        > powiedziec, co ma do powiedzenia. Nie lubi, gdy ktoś inny wypowiada się w
        jego
        > imieniu i wie lepiej. Rzadko, Imagine, piszesz posty skierowane do
        konkretnych
        > osób - natomiast bardzo często do "wszystkich", do "Was", do "ludzi", więc
        > czytelnicy pewnie je biorą do siebie, no bo co z nimi zrobic. A w tych
        postach
        > piszesz, co dla "wszystkich / Was / ludzi" jest dobre, bo to wiesz. Albo
        > piszesz, jaki bezmiar nieświadomości spowija "wszystkich / Was / ludzi".
        > Krytykujesz. Wartościujesz. I to wszystko w tej cholernej liczbie mnogiej...
        >
        > Rozmowa, na takim podstawowym poziomie, to chyba po prostu wymiana
        komunikatów
        > między "ja" a "ty". A jeśli prowadząc dialog nie używasz tych słów ani tych
        > pojęc - zastępując je natrętnym "Wy" i "oni" - rozmowa z Tobą przestaje byc
        > rozmową. Nie jest przyjemna. Jest dla Twojego rozmówcy kłująca, drażniąca,
        nie
        > dając w zamian żadnych innych atrybutów rozmowy. Taki styl stosując, dziwisz
        > się teraz raptem w lekko kpiącym, a lekko oburzonym wątku, że Cię
        > ktoś "napada"? Nie czujesz napastliwości w swoich postach, sposobie wyrażania
        > poglądów?
        >
        > Ale mi ponuro wyszło i moralizatorsko, i głupio. Przepraszam, mam zły dzień.
        > Ale wiesz co, Imagine? naprawdę, spróbuj... zaimki osobowe... to fajna lupa
        do
        > oglądania Twoich postów, może nieprecyzyjna, ale i może coś tam pod nią
        > widac... :-)
        >
        > Pozdrowienia dla Nebraski i Ciebie.
        Chyba nie do konca jest prawda to co piszesz. Ile razy mam powtarzac, ze bylem
        alkoholikiem, ze mialem napady paniki, ze cwicze od lat joge, ze medytuje i
        spedzam troche czasu na explorowaniu mysli wschodniej ? Dlatego wlasnie, nie
        chcac zaczynac wszystkiego od Adama i Ewy, odzywam sie do WAS jako czytelnikow
        bez wstepu rodzinnego, bez mej "karty chorobowej". Poza tym uwazam, ze problemy
        ktore tu poruszam dotycza nas wszystkich, nie tylko pania X majaca konflikt
        z tesciowa sasiada, czy pana Y z czlonkiem wielkosci fistaszka. Taka forma mi
        bardziej odpowiada. Nie jestem Dr. Depko z Seksuologii, ktorego forma interakcji
        z czytelnikami byla wlasnie taka o jakiej myslisz. Ale ... oprocz tematu, zawsze
        jest wyswietlone imie zalozyciela, wiec wiesz ze problemu nie ma. Zwyczajnie
        nie wchodzisz i nie czytasz, myslac ze to " nie do Ciebie". Robisz blad wedlug
        mnie, ale to juz Twoja sprawa.
        Dziekuje za pozdrowienia.
        Imagine.
        • hermina Re: Ameba kontruje 15.01.03, 17:44
          Imagine, ja jestem na forum naprawdę od dawna, pod paroma nickami już
          występowałam, Ciebie natomiast pamiętam nawet jeszcze jako Buddę, więc nie
          odbijaj moich argumentów za pomocą tezy o moim nieuświadomieniu. Twoje wątki
          przestałam po prostu trawic od pewnego czasu, i taka jest cała przyczyna.
          Natomiast z tym, co masz do powiedzenia, dośc dobrze obeznana jestem.

          Nie odpowiedziałeś mi w gruncie rzeczy na moje wątpliwości różne co do natury
          Twojego pisania. Związek pomiędzy twoją umiejętnością rozmawiania a Twoimi
          traumatycznymi przeżyciami jest mimo wszystko luźny dośc. Ja może tego nie
          wiem, może za mało ludzi znam, może za słabo ich rozumiem - ale wydaje mi się
          bardzo dojmująco, że całe mnóstwo ludzi ma do opowiedzenia jakąś Zajebistą
          Historię. I opowiadają te swoje historie. Ja swojej historii nie cenię
          specjalnie, więc niezbyt się nią dzielę, uważam, że nie ma czym. Ale moi
          znajomi, bliscy, to już normalniejsi są, i oni mówią. Chciałabym Ci teraz
          napisac, że ich historie, razem i z osobna, są równie fascynujące i ważkie jak
          Twoja. Że ścieżki duchowe, przełomy, rozwoje, klęski, wzloty, olśnienia są
          różne, i że to nie ta Twoja wcale jest najwspanialsza. Żadna nie jest,
          wystarczy na tęczy miejsca dla wszystkich kolorów...

          I nie, nie masz podstaw do sądzenia, wartościowania, negowania czyichś wyborów,
          dróg przez życie, sposobów jego przeżywania, dlatego, że Twoja historia jest
          taka, a nie inna. I tak, właśnie że rozmowa polega na zaczynaniu od Adama i
          Ewy, bo to akurat powinieneś wiedziec dogłębnie, że ścieżkę i tak każdy ma
          swoją, a rozmowa nikogo na żadną inną nie sprowadzi. I nie, nie wiesz niczego
          lepiej, bo gdzieś tam doszedłeś, a nawet jeśli coś wiesz, to nikogo to nie
          interesuje... Rozmawiam nie dlatego z ludźmi, że oczekuję od nich wskazówki.
          Rozmawiam, żeby usłyszec ich historię, ich tożsamośc - a wskazówkę znajdę już
          sobie sama, albo nie znajdę, i tak na to nie wpłyniesz. Więc po co, po co
          pakowanie się w te słowne szarże, skoro Ty lądujesz w parterze przekonany, że
          nikt nic nie łapie, a Twoi rozmówcy lądują w parterze przekonani, że Imagine
          jest z kolei kompletnie oporny na ich zdanie? Bawi Cię to? Skoro nie
          masz "misji", skoro jesteś bezustannie tak bardzo aktywny na forum (więc chyba
          coś Cię tu ciągnie) - dlaczego tu jesteś? i dlaczego, skoro Twoje dotychczasowe
          sposoby mówienia nie przynoszą żadnych skutków dla żadnej ze stron, trzymasz
          się ich i fechtujesz nimi uporczywie? tak jest fajnie?...
          • Gość: Imagine Re: Ameba kontruje IP: *.unl.edu 15.01.03, 18:28
            hermina napisała:

            > Imagine, ja jestem na forum naprawdę od dawna, pod paroma nickami już
            > występowałam, Ciebie natomiast pamiętam nawet jeszcze jako Buddę, więc nie
            > odbijaj moich argumentów za pomocą tezy o moim nieuświadomieniu. Twoje wątki
            > przestałam po prostu trawic od pewnego czasu, i taka jest cała przyczyna.
            > Natomiast z tym, co masz do powiedzenia, dośc dobrze obeznana jestem.
            >
            > Nie odpowiedziałeś mi w gruncie rzeczy na moje wątpliwości różne co do natury
            > Twojego pisania. Związek pomiędzy twoją umiejętnością rozmawiania a Twoimi
            > traumatycznymi przeżyciami jest mimo wszystko luźny dośc. Ja może tego nie
            > wiem, może za mało ludzi znam, może za słabo ich rozumiem - ale wydaje mi się
            > bardzo dojmująco, że całe mnóstwo ludzi ma do opowiedzenia jakąś Zajebistą
            > Historię. I opowiadają te swoje historie. Ja swojej historii nie cenię
            > specjalnie, więc niezbyt się nią dzielę, uważam, że nie ma czym. Ale moi
            > znajomi, bliscy, to już normalniejsi są, i oni mówią. Chciałabym Ci teraz
            > napisac, że ich historie, razem i z osobna, są równie fascynujące i ważkie
            jak
            > Twoja. Że ścieżki duchowe, przełomy, rozwoje, klęski, wzloty, olśnienia są
            > różne, i że to nie ta Twoja wcale jest najwspanialsza. Żadna nie jest,
            > wystarczy na tęczy miejsca dla wszystkich kolorów...
            >
            > I nie, nie masz podstaw do sądzenia, wartościowania, negowania czyichś
            wyborów,
            >
            > dróg przez życie, sposobów jego przeżywania, dlatego, że Twoja historia jest
            > taka, a nie inna. I tak, właśnie że rozmowa polega na zaczynaniu od Adama i
            > Ewy, bo to akurat powinieneś wiedziec dogłębnie, że ścieżkę i tak każdy ma
            > swoją, a rozmowa nikogo na żadną inną nie sprowadzi. I nie, nie wiesz niczego
            > lepiej, bo gdzieś tam doszedłeś, a nawet jeśli coś wiesz, to nikogo to nie
            > interesuje... Rozmawiam nie dlatego z ludźmi, że oczekuję od nich wskazówki.
            > Rozmawiam, żeby usłyszec ich historię, ich tożsamośc - a wskazówkę znajdę już
            > sobie sama, albo nie znajdę, i tak na to nie wpłyniesz. Więc po co, po co
            > pakowanie się w te słowne szarże, skoro Ty lądujesz w parterze przekonany, że
            > nikt nic nie łapie, a Twoi rozmówcy lądują w parterze przekonani, że Imagine
            > jest z kolei kompletnie oporny na ich zdanie? Bawi Cię to? Skoro nie
            > masz "misji", skoro jesteś bezustannie tak bardzo aktywny na forum (więc
            chyba
            > coś Cię tu ciągnie) - dlaczego tu jesteś? i dlaczego, skoro Twoje
            dotychczasowe
            >
            > sposoby mówienia nie przynoszą żadnych skutków dla żadnej ze stron, trzymasz
            > się ich i fechtujesz nimi uporczywie? tak jest fajnie?...

            Nie posadz mnie o bufonade ale, czy z faktu ze Chrystus, czy Budda nie byli
            wstanie zmienic tego swiata, wynika, ze nie mieli nic do powiedzenia ? Czy z
            tego wynika, ze ich nauki sa bledne ? Zareczam Ci ze nie. Ze ich nauki sa jak
            nsjbardziej na miejscu, a co nie jest na miejscu, to odbiorcy, ktorzy nic sobie
            z tego nie robia. Dla ilustracji, wypuscilem nowy watek pod tytulem : Rozum i
            Uczucie. W tym watku, jak bedziesz chciala znalezc droge do polepszenia
            stosunkow z tesciowa, to ja znajdziesz. Prawdopodobnie jednak, nie odniesie to
            skutku, poniewaz ludzie nie chca czytac i wsluchiwac sie w to co inni chca
            powiedziec. W watku o EGO dalem swoj obraz, tak jak ja to rozumiem, glupoty
            w jakiej sie kapiemy. I znowu, znajdziesz tam cos jesli poswiecisz temu czas.
            Zle myslisz, ze nic nikomu nie daly moje teksty. Mialem i mam ciagle kontakty
            z ludzmi, ktorzy znalezli cos w moich slowach. I jesli sie co jakis czas taki
            ktos znajdzie, moj czas na forum nie jest zmarnowany.
            Dlaczego tu jestem ? Bo moze mi jest drogi los wielu ludzi. Bo moze czuje cos
            wiecej do wszystkich Was, dlatego mowie. Moze dlatego ze moj nojciec nie
            pozwalal mi mowic co chce, moze dlatego, ze u mnie w domu milczono i cisza
            zabijala. Moze.
            Wymieniam korespondencja z kilkoma osobami, ktore na privie prosily mnie o rady.
            Gadamy o wszystkim. Cos wiec jednak komus dalem. Nie znasz calego obrazu mnie,
            siedzacego tu na prerii amerykanskiej, stukajacego jakies cytaty z wiekszych i
            mniejszych Mistrzow. Wiecej we mnie troski o to jak sie potocza losy tej
            Planety, niz by Ci sie moglo wydawac. Ale wiem, ze klucz do zmiany jest w nas
            samych. Szkoda ze tak wielu zapomnialo o tym. Prowokowanie do myslenia uwazam za
            kapitalne narzedzie do rozwoju. Nie sychy wyklad, zlepek jakichs wypowiedzi,
            tylko ostre, czasami pozbawione skrupulow stanowisko moze zmienic wiecej w nas.
            Czy juz troche blizej ?
            Pozdr, Imagine.
            • hermina Re: Ameba kontruje 15.01.03, 18:57
              Nie, nie jest mi "bliżej" donikąd. Mam wrażenie, że nie ruszyliśmy z punktu
              wyjścia ani o milimetr.

              Imagine. Ja naprawdę te wszystkie rzeczy, które napisałeś, już czytałam,
              sygnowane Twoim nickiem. Nie raz i nie dwa. Mogłabym je z pamięci recytowac (ja
              lubię forum, zaczytuję się w nim idiotycznie wręcz).

              Co gorsza, pamiętam celne riposty Twoich oponentów, i byłabym w stanie przy
              pomocy własnych pomysłów oraz skarbów błyskotliwości Fnolla i wielu innych
              zacząc się z Tobą ugadywac. Ale to nie ma najmniejszego sensu. Już to wszystko
              mówiłeś. Już to wszystko do Ciebie było mówione. Nic. Przytup i od nowa, w koło
              Macieju. Nie nudzi Ci się to? Powtarzanie non stop tych samych tekstów i zero
              reakcji, przez tyle tygodni, miesięcy, lat już chyba. Tyle tysięcy oczu czyta
              te Twoje przemówienia i jakoś nic się nie zmienia, jeśli chodzi o klimat
              prowadzonych przez Ciebie rozmów. Przecież ja Ci nie usiłuję podważac Twoich
              prywatnie wykazywanych zalet i skarbów, którymi swych przyjaciół obdzielasz. Ja
              tylko patrzę, jak "do tłumów" przemawiasz jak zacięta płyta, i bardzo się
              dziwuję. Ty swoje, publika swoje. I od nowa. I wciąż. Na Zeusa, po co? Wiesz,
              różni wizjonerzy, na których się chętnie powołujesz, chyba serdecznie by się
              ubawili oglądając Cię, walącego uparcie łbem w ścianę i twierdzącego przy tym,
              że to właśnie wielkie i ważne. W sumie Twoja wola, różne ludzie miewają
              upodobania. Ja tylko z jednej strony wciąż szukam odpowiedzi na pytanie, po co
              Ci to, a z drugiej strony się nadziwic nie mogę Twojemu oburzonemu zaskoczeniu,
              gdy po raz setny spotykasz się z taką samą reakcją i po raz setny niezmiennie
              krokodyle łzy wylewasz nad upadkiem gatunku ludzkiego.

              To mniej więcej tak, jakbym ja sobie pewnego dnia wymyśliła, że potrafię
              zamieniac ludzi wzrokiem w brontozaury, i że zamienianie ich w brontozaury jest
              ponadczasowym oświeceniem, którego doznałam i którym muszę z miłości świat cały
              obdzielic. Przy czym gdyby jednak osoby nie chciały się zamieniac w
              brontozaury, podnosiłabym lament nad ich płytkim pojmowaniem świata, głupotą,
              zabobonami i upadkiem / zgnilizną ogólną. Ignorując fakt, że nigdy nie udało mi
              się nikogo w brontozaura zmienic, chodziłabym tak po świecie i powtarzała ten
              sam zestaw z uporem maniaka. Bardzo żałosna wizja. Jaka jest różnica między nią
              a Twoim nawracaniem anonimowych czytaczy na Twoją_Wersję_Mądrości_I_Szczęścia?

              Hm, i taka uwaga w kwestii formalnej - w pierwszym poście tego wątku raczyłeś
              pokrzykiwac donośnie, że nie masz żadnej misji i to w ogóle jest
              nieporozumienie. Przeczytaj może ponownie ten post, na który Ci teraz
              odpowiadam. Tam nie ma misji? Okay. A ja nie mam rąk i klawiaturę obsługuję
              siłą woli, nie mam oczu i czytam telepatycznie, nie mam mózgu i generuję ciągi
              znaków w sposób sterowany przez ufoludki. Miau.
              • Gość: Imagine Re: Ameba kontruje IP: *.unl.edu 15.01.03, 19:18
                Kotku, w anglijskim jazykie jest taki powiedzenie: fake it until you make it.
                Po naszemu: nie ustawaj w wysilku do czasu az sie uda. Ale to pasowaloby
                do mnie gdybym rzeczywiscie mial jakies cele globalne, ktore mi tak
                przypisujesz. Lubie to robic co robie, czy za tym zaraz kryje sie jakas misja ?
                Od zdartych plyt mi tu nadalas. Zgoda. A nie wpadlo do glowki ze najlepsza
                metoda na nauczenie siebie jest nauczanie innych ? Mnie to pomaga. Mowiac
                niby do Was, mowie swa mantre do mnie samego. Czy taki scenariusz Ci odpowiada ?
                Chcialbym naprawde wiedziec, jakiej motywacji z mojej strony oczekujesz. Ktora
                z nich usatysfakcjonowalaby Cie do tego stopnia, ze juz nie zadawalabys tych
                pytan. Czy Ty wiesz dlaczego sledzisz juz tak dlugo Forum ? Czy kwieto wiedzial,
                dlaczego z zegarkiem w reku nie przepuscil nikomu, zadnemu postowi na
                Psychologii. Czy mial misje ? Co sie nagle stalo z jego powolaniem ? Odszedl.
                Ja zostalem. To moj blad ? Mowisz o tlumach, tysiacach czytajacych me wypociny,
                i ze to nic nikomu nie dalo. A skad Ty mozesz wiedziec o tym ? Prowadzisz jakis
                tajemny kanal kontaktowy z kazdym kto zaloguje sie na Imagine ? Czy to wlasnie
                nie Ty generalizujesz by poprzec swa niechec do moich wypowiedzi ? Jak to tam
                jest z Toba ? Pytasz, po co ja to robie ? Moze dla Ciebie ? Moze Ty wlasnie
                potrzebujesz takiego starego patefonu z jeszcze starsza plyta ?
                Pozdr, Imagine.


                • hermina Re: Ameba kontruje 15.01.03, 19:40
                  Mnie, Imagine, to ten gramofon odpowiada równie bardzo, co wszelkie inne
                  elementy wyposażenia Forum. Czego dowodem fakt, że nie włączam się i nie
                  włączałam nigdy w połajanki pomiędzy rzeczonym gramofonem a resztą świata. Jak
                  dla mnie, możesz sobie byc Buddą albo Moonem, możesz zamieniac w brontozaury,
                  co tylko chcesz, i wygłaszac nawet najbardziej absurdalne kazania pod słońcem
                  (upór maniaka, nawiasem mówiąc, to jednak nie jest to samo co szlachetna
                  konsekwencja). Żadnej niechęci do Ciebie mi nie wmówisz, bo też z niechęci to
                  się nie pisze tasiemcowych postów (posty piszę z nudów, nawiasem kolejnym
                  mówiąc). Ja zbyt prymitywna jestem, żeby umiec w sobie wygenerowac tak
                  abstrakcyjne uczucie jak niechęc do autora jakichś literek na monitorze.

                  Pytania zaś przeze mnie zadawane nie są retoryczne. To, że jedno z nich
                  ponawiam (po co Ci to?) nie oznacza, że odpowiedzi się mnie nie podobają.
                  Wyłącznie tyle to znaczy, że odpowiedzi nie są na to pytanie. Ty mi wyliczasz
                  jakieś możliwe przyczyny, uwarunkowania, odcienie (i blaski), cechy jakieś
                  Twojego pisania, plusowe, minusowe, skalę... A ja nie "dlaczego", a "po co?"
                  zapytałam Cię. Czy Ty naprawdę uważasz, że cokolwiek osiągniesz tym sposobem
                  (jeśli tak - co?) Czy po prostu to Ci porcji rozrywki dostarcza? Czy jak to
                  wreszcie jest? Cel, Panie, zamiar przyświecający mnie interesuje.

                  Aha, no i ja to spostrzegawcza bywam czasem. Więc skoro spostrzegłam, że
                  zmasowane negatywne reakcje na niektóre Twoje wystąpienia to nie przypadek, to
                  tendencja - zastanowiło mnie. Nudzę się i klepię w klawisze - za którymś razem
                  wyklepałam Ci, dlaczego wydaje mi się, że Twoje pisanie nie tylko prowokuje,
                  ono wręcz wymusza negatywny response. I tyle. Nie chcę Ci tym sposobem ogłosic,
                  że jesteś brzydki, głupi, a ja Cię nie lubię i jutro Cię zastrzelę. Tak Ci
                  tylko wspomniałam, ja to lubię, jak mnie ludzie mówią, co robię w sposób
                  odstręczający, przypadkiem zmierzyłam Cię tu własną miarą, kajam się, wybacz.
                  Ale i od czci i wiary mnie nie odsądzaj w związku z tym, bo co Ci to da? to, że
                  ja jestem tępa i upierdliwa, nie czyni Cię nijak większym i cudniejszym :-)

                  I w ogóle to tylko chciałam coś powiedziec i pójśc, a tu się nam z tego zrobiła
                  bajka dla potłuczonych w odcinkach. A ja really od Ciebie nic nie chcę,
                  zabłądziłam do tego wątku i brrum. Wracam do pracy i nie podszczypuję Cię już
                  więcej. Mało tego, mam nawet cichą nadzieję, że wprawdzie nigdy się do tego nie
                  przyznasz, ale że może trochę popracujesz nad repertuarem w zaciszu UNL. Bo te
                  mantry o ciemnocie oraz świecie, co jest ukryty przed homosapiensami i tylko
                  Imagine'owi się daje podglądac, to one się napraaawdę opatrzyły... :-)))

                  Pozdrawiam ponownie i ukłony ślę uprzejme, acz niekoniecznie uniżone
                  • Gość: Imagine Re: Ameba kontruje IP: *.unl.edu 15.01.03, 20:08
                    Herminko, zeby juz trzymac sie tematu/cytatu, cytuje Cie:

                    "Pytania zaś przeze mnie zadawane nie są retoryczne. To, że jedno z nich
                    ponawiam (po co Ci to?) nie oznacza, że odpowiedzi się mnie nie podobają.
                    Wyłącznie tyle to znaczy, że odpowiedzi nie są na to pytanie. Ty mi wyliczasz
                    jakieś możliwe przyczyny, uwarunkowania, odcienie (i blaski), cechy jakieś
                    Twojego pisania, plusowe, minusowe, skalę... A ja nie "dlaczego", a "po co?"
                    zapytałam Cię. Czy Ty naprawdę uważasz, że cokolwiek osiągniesz tym sposobem
                    (jeśli tak - co?) Czy po prostu to Ci porcji rozrywki dostarcza? Czy jak to
                    wreszcie jest? Cel, Panie, zamiar przyświecający mnie interesuje."

                    Koniec cytatu Herminki.

                    Ty chcesz koniecznie wydusic ode mnie cel moich postow. Po co mi to ? To Twoje
                    zmartwienie. Nie wystarcza Ci motywacja, jaka by nie byla. Po co ? Oto jest
                    Twoje pytanie. Pytanie PO CO ? zaklada odpowiedz, w ktorej dopatrzec moznaby
                    sie jakich korzysci, materialnych, badz duchowych, wszystko jedno. Dochodze do
                    wniosku, ze zadna z odpowiedzi nie bylaby "trafna". To znaczy taka, po ktorej
                    bys spasowala. Ale sprobojmy. Siadam gleboko w fotelu i staram sie znalezc
                    jakis CEL mojego wystepu na Forum. Ciezko mi. Nic mi do glowy nie wchodzi.
                    Powod jest jeden tylko. Ja zadnego CELU nie mam. Choc poczekaj. Moze mi chodzi
                    o spotkanie podobnie myslacych. Moze mi chodzi o to, jak daleko odeszlismy
                    od pewnych duchowych norm. Nie wiem Hermina. Nie mam zadnego CELU. Masz racje,
                    sa pewne motywacje, ale celu nie widze. To nie znaczy, ze ten cel nie istnieje.
                    Moze jest gdzies gleboko nieuswiadamiany przeze mnie. Ale nie widze go na dloni.
                    Poddaje sie. Nie mam celu, mapy z zaznaczonym punktem dojscia. Nie planowalem
                    niczego. Nie bylo w tym, w moim pisaniu, nic z Rozumu. Troche Uczucia.

                    Pozdr, Imagine.



    • ekstremistka Re: Ameba kontruje 15.01.03, 22:03
      Ale o co chodzi Amebie ??? Tylko winni się tłumaczą!
      • Gość: Imagine Re: Ameba kontruje IP: *.unl.edu 15.01.03, 22:16
        ekstremistka napisała:

        > Ale o co chodzi Amebie ??? Tylko winni się tłumaczą!
        To zalezy. SS mialo swa doktryne wedlug ktorej nie ma niewinnych, sa tylko
        zle przesluchiwani. Innymi slowy lepiej mowmy cos na swa obrone, kiedy tylko
        mozna.
        Pozdr, Imagine.
        • Gość: Operator Re: Ameba kontruje IP: *.acn.waw.pl 15.01.03, 23:22
          Kurde Hermona i Imagine dalczego wu się tak kłócicie bez sensu????
          Jak zwykle po pewnej dawce wiśnióweczki wzbiera we mnie łagodna dobrotliwość i
          nie mogę zdierżyć jak się tak ścieracie bez sensu. Hermina preferuje wątki
          bardziej osobiste a Imagine bardziej ogólne. I jest w porządalu - i jedni i
          drudzy są potrzebni. Zarówno ci co płaczą nad wielkością członka czy ciskają
          gromy w tesciową jak i ci co zastanawiają się nad naturą bytu nadają koloryt i
          są smakowici. Oczywiście na forum "psychologia" - bo tu panuje jednak jakowyś
          poziom (prawie wszyscy się tak ładnie wysławiają, że aż czasem czuję ukłucie
          zazdrości). Oczywiście bez znaczenia jest tu fakt, że ja jednak zdecydowanie
          bardziej preferuje gości w rodzaju Imagine (czyli domorosłych filozofow) w
          którego obronie chciałbym stanąć. Tacy fantaści-mitomani maja pewne zalety jako
          to np.: jest ich mało, ich dywagacje przypominają czasem klimat moich
          wódczanych dysput o niczym a oprócz tego należy się im po prostu szacunek za
          zajoba jaki ich trafił :) Może tak na koniec jednak uproszczę - Imagine ma
          jednak trochę racji, że letko nudnawe robi się po pewnym czasie czytanie co
          kogo uwiera w tyłek i jakiego rodzaju jest to pryszczyk. Jak ktoś tak ni z tego
          ni z owego przywali z innej beczki - cóż to szkodzi???? Tak - utwierdzam się w
          swoim wspólczuciu dla biednego, Bogu ducha winnego Imagine, który został
          znienacka napadnięty przez mającą zły dzień Herminę. Co nie zmienia faktu, że
          lewackie treści przemycane przez Imagine pod płaszczykiem buddyzmu, są przez
          odpowiednie czynniki zauważone i w będą w odpowiednim czasie wypunktowane :)
          Pozdro
    • Gość: Wenus Re: Ameba kontruje IP: *.lodz.dialog.net.pl 15.01.03, 22:55
      Ech, Imagine...... wg. mnie hermina ma wiele racji w tym co napisala niestety.
      Nic do Ciebie nie mam jako osoby, ale twoje teksty faktycznie mnie osobiscie
      czesciej drażnią niż nie. Nie podejmuje z Toba zbyt czesto polemiki, bo nie ma
      ona sensu - nie jestes na tyle otwartą osobą by rzeczywiście z Tobą
      polemizować - takie mam wrażenie. Uparcie obstajesz przy swoim, nawet jesli
      kilka osob z rzedu wytknie Ci, ze nie masz racji. Wiesz, jestem wlasnie po
      przeczytaniu tekstu Eichelbergera "Kto to jest mistrz?" i ze zgroza zaczynam
      dostrzegac, ze chyba bys sie nadal na guru jakiejs sekty nawracajac ludzi na
      swoja modle czy im sie to podoba czy nie. Poza tym wg. mnie zbyt czesto uzywasz
      slowa "duchowy" niczym wytrychu, tak jakby mialo ono wszystko zalatwic i za
      chwile stanie sie ono slowem "wyswiechtanym" i nic nie znaczacym. A duchowosc
      to rowniez tolerancja i proba zrozumienia drugiego czlowieka zupelnie roznego
      od nas, o czym "pieknie" mowisz, ale nie stosujesz wzgledem siebie. Akceptujesz
      innych i ich zdanie o ile mowia "twoim jezykiem". Wszyscy, ktorzy mowia o
      bardziej "banalnych" sprawach, a nie daj Boze, o sexie - beda zaraz z gory
      potepieni! Zeby nie byc goloslowna jeden z przykladow: na forum wypowiedziala
      sie kobieta, ktorej watek dotyczyl spraw cielesnych, jakichs jej problemow i az
      mnie zatkalo, jak bez zajakniecia potepiles ja w czambul i wyzwales od
      prostaczki! Nazywasz siebie nonkorfomista a mi sie wydaje, ze mylisz
      nonkonforizm z brakiem tolerancji i niestety z zahamowaniami. Nie tak dawno
      wrecz Cie zapytalam w ktoryms z watkow czy jestes szczesliwy, ale tak naprawde,
      zyjac w zgodzie, jak mniemam, z wlasnymi zasadami (sex precz,
      tylko "duchowosc") i odpowiedzi sie jakos nie doczekalam. No i ten twoj
      czesto "nieomylny" ton! Pamietam jak sobie zazartowalam z Ciebie mowiac, ze
      czasem zdarzy Ci sie miec racje (autentycznie na palcach reki policze, kiedy
      moglabym Ci ja przyznac), na co calkiem serio mi odpowiedziales: "jak sie tak
      mocno wczytasz w moje teksty to zobaczysz ze jak tak naprawde w wiekszosci mam
      racje"...... Ech, Imagine..... dobry z Ciebie czlek, ale ten Uran, to EGO
      Imagine, EGO!!!!!.....do duchowosci jeszcze naprawde daleko!

      P.S. Z gory zaznaczam, ze moim celem nie bylo bezmyslne ranienie Cie. Wrazilam
      swoje zdanie. Staram sie zrozumieć Ciebie i wedle twych słow twoja przeszlosc
      zwiazana z alkoholem bardzo wiele mi wyjasnia. Interesuje sie uzaleznieniami i
      staram sie zrozumiec osoby, ktore im ulegaja, kiedys ulegly, jak z tego wyszly,
      jak zdrowieja, jakie maja cele w "nowym" zyciu. Dlatego choc Cie nie znam z
      samych obserwacji Cie na forum (watki, wypowiedzi) dostrzegam, ze masz problem
      z emocjami, czego byc moze Ty sam nie widzisz.

      pozdrawiam serdecznie i ze wszechmiar przyjaznie :-)
      • Gość: Wenus Re: Ameba kontruje P.S. IP: *.lodz.dialog.net.pl 15.01.03, 23:04
        Bylabym zapomniala o bardzo istotnej rzeczy: raz naprawde mi zaimponowales,gdy
        jako pierwszy przyznales sie do "bledu" przed kilkunastoletnia dziewczynka,
        ktora tu na forum zlekcewazono i posadzono o klamstwo. Powiedzialam to wtedy,
        wiec powiem i teraz: bardzo mi sie podobala twoja postawa i tu chyle jeszcze
        raz czola przed Toba!

        pozdrawiam
      • Gość: Imagine Re: Ameba kontruje IP: *.unl.edu 15.01.03, 23:21
        Gość portalu: Wenus napisał(a):

        > Ech, Imagine...... wg. mnie hermina ma wiele racji w tym co napisala
        niestety.
        > Nic do Ciebie nie mam jako osoby, ale twoje teksty faktycznie mnie osobiscie
        > czesciej drażnią niż nie. Nie podejmuje z Toba zbyt czesto polemiki, bo nie
        ma
        > ona sensu - nie jestes na tyle otwartą osobą by rzeczywiście z Tobą
        > polemizować - takie mam wrażenie. Uparcie obstajesz przy swoim, nawet jesli
        > kilka osob z rzedu wytknie Ci, ze nie masz racji. Wiesz, jestem wlasnie po
        > przeczytaniu tekstu Eichelbergera "Kto to jest mistrz?" i ze zgroza zaczynam
        > dostrzegac, ze chyba bys sie nadal na guru jakiejs sekty nawracajac ludzi na
        > swoja modle czy im sie to podoba czy nie. Poza tym wg. mnie zbyt czesto
        uzywasz
        >
        > slowa "duchowy" niczym wytrychu, tak jakby mialo ono wszystko zalatwic i za
        > chwile stanie sie ono slowem "wyswiechtanym" i nic nie znaczacym. A duchowosc
        > to rowniez tolerancja i proba zrozumienia drugiego czlowieka zupelnie roznego
        > od nas, o czym "pieknie" mowisz, ale nie stosujesz wzgledem siebie.
        Akceptujesz
        >
        > innych i ich zdanie o ile mowia "twoim jezykiem". Wszyscy, ktorzy mowia o
        > bardziej "banalnych" sprawach, a nie daj Boze, o sexie - beda zaraz z gory
        > potepieni! Zeby nie byc goloslowna jeden z przykladow: na forum wypowiedziala
        > sie kobieta, ktorej watek dotyczyl spraw cielesnych, jakichs jej problemow i
        az
        >
        > mnie zatkalo, jak bez zajakniecia potepiles ja w czambul i wyzwales od
        > prostaczki! Nazywasz siebie nonkorfomista a mi sie wydaje, ze mylisz
        > nonkonforizm z brakiem tolerancji i niestety z zahamowaniami. Nie tak dawno
        > wrecz Cie zapytalam w ktoryms z watkow czy jestes szczesliwy, ale tak
        naprawde,
        >
        > zyjac w zgodzie, jak mniemam, z wlasnymi zasadami (sex precz,
        > tylko "duchowosc") i odpowiedzi sie jakos nie doczekalam. No i ten twoj
        > czesto "nieomylny" ton! Pamietam jak sobie zazartowalam z Ciebie mowiac, ze
        > czasem zdarzy Ci sie miec racje (autentycznie na palcach reki policze, kiedy
        > moglabym Ci ja przyznac), na co calkiem serio mi odpowiedziales: "jak sie tak
        > mocno wczytasz w moje teksty to zobaczysz ze jak tak naprawde w wiekszosci
        mam
        > racje"...... Ech, Imagine..... dobry z Ciebie czlek, ale ten Uran, to EGO
        > Imagine, EGO!!!!!.....do duchowosci jeszcze naprawde daleko!
        >
        > P.S. Z gory zaznaczam, ze moim celem nie bylo bezmyslne ranienie Cie.
        Wrazilam
        > swoje zdanie. Staram sie zrozumieć Ciebie i wedle twych słow twoja przeszlosc
        > zwiazana z alkoholem bardzo wiele mi wyjasnia. Interesuje sie uzaleznieniami
        i
        > staram sie zrozumiec osoby, ktore im ulegaja, kiedys ulegly, jak z tego
        wyszly,
        >
        > jak zdrowieja, jakie maja cele w "nowym" zyciu. Dlatego choc Cie nie znam z
        > samych obserwacji Cie na forum (watki, wypowiedzi) dostrzegam, ze masz
        problem
        > z emocjami, czego byc moze Ty sam nie widzisz.
        >
        > pozdrawiam serdecznie i ze wszechmiar przyjaznie :-)

        Bo moje teksty sa po to by draznic. By zmusic do myslenia, spojrzec na nowo.
        Jestem ciekaw co powiedzialabys na ksiazki Gary Zukava, Deepaka Chopry,
        Krishnamurti i wielu innych, ktorzy pisza o jeszcze bardziej niestworzonych
        rzeczach niz ja. O rzeczach, ktore otwieraja nowe horyzonty, ktore wylamuja sie
        z totalitaryzmu kosciola, polityki, wspolczesnej medycyny. Co bys powiedziala o
        pionierach podrozy astralnych, o ludziach ktorzy widza poza to co osiagalne dla
        nas, ktorzy pouczaja innych ? Slowa ktore uzywam, niejednokrotnie je
        podkreslajac, maja sluzyc temu by weszly w obieg, wlasnie by nie staly sie czyms
        muzealnie martwym. Duchowosc dla przykladu zostala zabita poprzez doktryne
        katolicka, nasz umysl zostal ograniczony do "efektu" reakcji chemicznych itp,
        itd. Stad moj bunt niejednokrotnie, bo wiem, czuje, ze jestesmy kims
        nieporownanie wiecej niz pochodna malpy czy kupa gliny. Mam nadzieje, ze
        zauwazasz, ze staram sie bronic nas wszystkich przed "odduchowieniem" nas samych
        przez media, systemy, religie instytucjonalne, polityke i zwykla glupote.
        ktos tu sobie zazartowal, ze jest gotowy wstapic do mojej sekty. Powiedzialem,
        ze jest tylko jeden warunek. Ochota spojrzenia dalej niz czyjs nos. Czy ja tak
        naprawde wiele wymagam ?
        Pozdr, Imagine.
        • Gość: Wenus Re: Ameba kontruje IP: *.lodz.dialog.net.pl 16.01.03, 12:39
          A co to znaczy "wiele wymagam"? A masz prawo wiele wymagac? Z jakiej racji?
          Niestety, mimo, ze sam tego nie dostrzegasz i sie wypierasz, ja tez widze,
          ze masz jakas dziwna misje zbawiania ludzi, ktorzy tego NIE CHCA! Po co ich
          przekonujesz do swych racji? Rozumiem, ze intencje masz dobre, ale badz swiadom
          faktu, ze dopoki, ktos sam nie zacznie "szukac" by sie "obudzic", na nic zdadza
          sie twoje dyskusje z tymi osobami! O tym mowilo wielu, jednym z nich byl
          Jezus: "nie oczekujecie od drzewa, ze zrodzi owoc, kiedy wy macie na to ochote -
          ono zrodzi owoc, kiedy przyjdzie jego czas". To klucz do wszystkiego!
          Pamietaj rowniez, ze jest jeszcze druga strona medalu - Ty sam! To, ze w danej
          chwili wiesz wiecej od innych nie upowaznia Cie absolutnie do tego, zeby
          stawiac sie ponad kims, co czesto czynisz (o to mi chodzilo w moim poprzednim
          poscie i jak widze niewiele zrozumiales), bo nie wiesz wszystkiego. Nikt nie
          wie wszystkiego, wiec stawianie sie ponad innych to glupota i droga do nikad!
          Jestesmy tylko ludzmi i na szczescie mamy prawo do bledu - korzystajmy z tego
          przywileju. To znacznie bezpieczniejsze, niz udawanie, ze sie jest oswieconym -
          takiemu nikt nie przepusci! :-)
          Chce podkreslic, ze tematy jakie poruszasz absolutnie mi nie przeszkadzaja, ale
          ale wg. mnie odwracasz pojecia Imagine - sprawiasz wrazenie "mistrza, ktory
          szuka uczniow" a zasada jest odwrotna - to "uczen powinien szukac mistrza", a
          raczej "uczen gdy bedzie gotowy - jego mistrz sam go znajdzie" (przyp. z
          rodzacym drzewem).

          "Prawdziwy mistrz nigdy nie poszukuje uczniow. Dokladnie odwrtonie postepuja
          falszywi mistrzowie....[.] Pseudomistrzowie pracowicie kreuja samych siebie.
          Oglaszaja sie mistrzami, prorokami, szamamnami, po czym pilnie poszukuja
          wyznawacow i holdow" - Eichelberger

          "Prawdziwy mistrz traktuje siebie i ucznia na rowni. Nie czuje sie kims lepszym
          i nie wywyzsza siebie. Dostrzega mistrzostwo w swoim uczniu, jego potencjal
          madrosci, wolnosci i niezaleznosci, i dazy do tego, aby uczen jak najpredzej je
          urzeczywistnil" - Eichelberger


          pozdrawiam serdecznie
          • Gość: Imagine Re: Ameba kontruje IP: *.unl.edu 16.01.03, 17:07
            Gość portalu: Wenus napisał(a):

            > A co to znaczy "wiele wymagam"? A masz prawo wiele wymagac? Z jakiej racji?
            > Niestety, mimo, ze sam tego nie dostrzegasz i sie wypierasz, ja tez widze,
            > ze masz jakas dziwna misje zbawiania ludzi, ktorzy tego NIE CHCA! Po co ich
            > przekonujesz do swych racji? Rozumiem, ze intencje masz dobre, ale badz
            swiadom
            > faktu, ze dopoki, ktos sam nie zacznie "szukac" by sie "obudzic", na nic
            zdadza
            >
            > sie twoje dyskusje z tymi osobami! O tym mowilo wielu, jednym z nich byl
            > Jezus: "nie oczekujecie od drzewa, ze zrodzi owoc, kiedy wy macie na to
            ochote
            > -
            > ono zrodzi owoc, kiedy przyjdzie jego czas". To klucz do wszystkiego!
            > Pamietaj rowniez, ze jest jeszcze druga strona medalu - Ty sam! To, ze w
            danej
            > chwili wiesz wiecej od innych nie upowaznia Cie absolutnie do tego, zeby
            > stawiac sie ponad kims, co czesto czynisz (o to mi chodzilo w moim poprzednim
            > poscie i jak widze niewiele zrozumiales), bo nie wiesz wszystkiego. Nikt nie
            > wie wszystkiego, wiec stawianie sie ponad innych to glupota i droga do nikad!
            > Jestesmy tylko ludzmi i na szczescie mamy prawo do bledu - korzystajmy z tego
            > przywileju. To znacznie bezpieczniejsze, niz udawanie, ze sie jest
            oswieconym -
            >
            > takiemu nikt nie przepusci! :-)
            > Chce podkreslic, ze tematy jakie poruszasz absolutnie mi nie przeszkadzaja,
            ale
            >
            > ale wg. mnie odwracasz pojecia Imagine - sprawiasz wrazenie "mistrza, ktory
            > szuka uczniow" a zasada jest odwrotna - to "uczen powinien szukac mistrza", a
            > raczej "uczen gdy bedzie gotowy - jego mistrz sam go znajdzie" (przyp. z
            > rodzacym drzewem).
            >
            > "Prawdziwy mistrz nigdy nie poszukuje uczniow. Dokladnie odwrtonie postepuja
            > falszywi mistrzowie....[.] Pseudomistrzowie pracowicie kreuja samych siebie.
            > Oglaszaja sie mistrzami, prorokami, szamamnami, po czym pilnie poszukuja
            > wyznawacow i holdow" - Eichelberger
            >
            > "Prawdziwy mistrz traktuje siebie i ucznia na rowni. Nie czuje sie kims
            lepszym
            >
            > i nie wywyzsza siebie. Dostrzega mistrzostwo w swoim uczniu, jego potencjal
            > madrosci, wolnosci i niezaleznosci, i dazy do tego, aby uczen jak najpredzej
            je
            >
            > urzeczywistnil" - Eichelberger
            >
            >
            > pozdrawiam serdecznie

            No i dostalo mi sie. Powtarzam: nie szukam uczniow, apostolow, wyznawcow
            czy niewolnikow. Pisze to, co uwazam za istotne. Co Ty, Wenus, z tym zrobisz
            to Twoja sprawa. Z tymi uczniami to nie jest tak jak to sie powszechnie uwaza.
            To zadem Mistrz, co siedzi w swej jamie i do nikogo nie mowi. Trzeba mowic,
            moze ktos uslyszy ? Jak uczniowie moga szukac Mistrza, jesli nawet nie wiedza
            ze taka kategoria ludzi istnieje ? Jezus tez chodzil od swiatyni do swiatyni
            nauczajac. Budda 40 lat wedrowal i nauczal. Ci co chcieli sie przylaczyc, szli
            z nim, ci co nie chcieli, zostawali. To jest naturalny ruch w zyciu. Sluchasz
            i wybierasz co najwartosciowsze. Stosujesz albo nie. Po co od razu komus nadawc
            od mistrzow, szarlatanow. Po co zastanawiac sie nad celem takiej "imaginowej
            pielgrzymki" ? Czytaj i odejdz. Jak chcesz przeslac mi calusy, przeslij.
            Chcesz mnie nazwac idiota, zrob to. Tylko po co spedzac tyle czasu na celowosci
            moich postow. To jest Hyde Park, wszystko mi wolno mowic, czy tak ?
            Cos jednak musi Was wzburzac, dotykac gleboko tym co mowie. Inaczej nikt by
            nie wpadl na pomysl takich atakow. Moze w moim sposobie mowienia, troche
            autorytarnym jest jakas metoda, moze to najlepszy sposob by pobudzic ?
            A tak nawiasem mowiac: SKAD WIESZ, ZE NIKT NIE POTRZEBUJE MYCH SLOW ?
            Za cale tysiace ludzi Wenus chce wyrazic swa opinie. Teraz ja Cie zapytam:
            kto dal Ci to prawo ?
            Poza tym, wypowiedzialas sie w temacie Rozum i Uczucie ? Moze dodalabys cos
            merytorycznego, a nie personalnego ?
            Pozdr, Imagine.
            • Gość: Wenus Re: Ameba kontruje IP: *.lodz.dialog.net.pl 16.01.03, 17:59
              Tak, to jest hyde park i wyraznie powiedzialam, ze MI NIE PRZESZKADZA
              jakie watki zakladasz (co mam nadzieje, co inteligentnijeszy zrozumie,
              jest rownoznaczne z tym, ze nikomu tu nic nie zabraniam). Nie bede
              powtarzac wkolko tego samego. To co mnie "wzburza" Imagine w twych
              postach to jedynie:

              1)autorytarnosc
              2)wylacznasc na racje i prawde (skutek wybujalego ego)

              czyli nie to co piszesz, ALE JAK PISZESZ, W JAKI SPOSOB TO ROBISZ!!!!
              Dotarlo? To sie ciesze!

              > Poza tym, wypowiedzialas sie w temacie Rozum i Uczucie ? Moze dodalabys cos
              > merytorycznego, a nie personalnego ?

              Nie mow mi prosze co mam robic (patrz pkt.1)......zalozyles watek na swoj
              temat, to "cierp cialo, cos chcialo". W koncu to hyde park no nie? :-)

              pozdrawiam
              • Gość: Imagine Re: Ameba kontruje IP: *.unl.edu 16.01.03, 20:37
                jestes wiec niekonsekwentna. jesli moje cialo ma cierpiec z powodu mojego
                watku, po kie licho Ty ciagle cierpisz z tego powodu ? czepiasz sie i tyle.
                Pzdr, Imagine.
                • Gość: Wenus Re: Ameba kontruje IP: *.lodz.dialog.net.pl 16.01.03, 22:06
                  Gość portalu: Imagine napisał(a):

                  > jestes wiec niekonsekwentna. jesli moje cialo ma cierpiec z powodu mojego
                  > watku, po kie licho Ty ciagle cierpisz z tego powodu ? czepiasz sie i tyle.
                  > Pzdr, Imagine.

                  Niekonsekwentna????? A skad Ci to przyszlo do glowy?! Twoja powyzsza
                  argumentacja Imagine jest zadna! Widocznie jestes mniej inteligentny niz
                  myslalam...... i moze skonczmy ta dyskusje bo do niczego nas nie doprowadzi.

                  pozdrawiam
                  • Gość: Imagine Re: Ameba kontruje IP: *.unl.edu 16.01.03, 22:18
                    Gość portalu: Wenus napisał(a):

                    > Gość portalu: Imagine napisał(a):
                    >
                    > > jestes wiec niekonsekwentna. jesli moje cialo ma cierpiec z powodu mojego
                    > > watku, po kie licho Ty ciagle cierpisz z tego powodu ? czepiasz sie i tyle
                    > .
                    > > Pzdr, Imagine.
                    >
                    > Niekonsekwentna????? A skad Ci to przyszlo do glowy?! Twoja powyzsza
                    > argumentacja Imagine jest zadna! Widocznie jestes mniej inteligentny niz
                    > myslalam...... i moze skonczmy ta dyskusje bo do niczego nas nie doprowadzi.
                    >
                    > pozdrawiam

                    Zapamietaj sobie jedna z najswietszych prawd. To co Cie we mnie boli i drazni,
                    jest wlasnie tym, co chcialabys zwalczyc u siebie. Ja jestem po to na Twej
                    drodze, by Ci to uswiadomic. I w tym sensie wszyscy sie uczymy od siebie samych.
                    Pozdr, Imagine.
                    • Gość: Wenus Re: Ameba kontruje IP: *.lodz.dialog.net.pl 16.01.03, 22:47
                      Gość portalu: Imagine napisał(a):

                      > Zapamietaj sobie jedna z najswietszych prawd. To co Cie we mnie boli i
                      drazni, jest wlasnie tym, co chcialabys zwalczyc u siebie. Ja jestem po to na
                      Twej drodze, by Ci to uswiadomic. I w tym sensie wszyscy sie uczymy od siebie
                      samych .
                      > Pozdr, Imagine.


                      .....no comments.....

    • Gość: Uczen Re: Ameba kontruje IP: *.pool.mediaWays.net 15.01.03, 23:01
      Wiekszosc ludzi boi sie zmian, niewiem napewno dlaczego.
      Byc morze jest to tak jak z pierwszym orgazmem jak go czujemy to niewiemy czy
      go chcemy czy nie, potem jestesmy praktycznie uzalerznieni.
      Morze bronimy sie podswiadomie od uzaleznien.
      • Gość: Operator Re: Ameba kontruje IP: *.acn.waw.pl 15.01.03, 23:23
        Kurde Hermona i Imagine dalczego wu się tak kłócicie bez sensu????
        Jak zwykle po pewnej dawce wiśnióweczki wzbiera we mnie łagodna dobrotliwość i
        nie mogę zdierżyć jak się tak ścieracie bez sensu. Hermina preferuje wątki
        bardziej osobiste a Imagine bardziej ogólne. I jest w porządalu - i jedni i
        drudzy są potrzebni. Zarówno ci co płaczą nad wielkością członka czy ciskają
        gromy w tesciową jak i ci co zastanawiają się nad naturą bytu nadają koloryt i
        są smakowici. Oczywiście na forum "psychologia" - bo tu panuje jednak jakowyś
        poziom (prawie wszyscy się tak ładnie wysławiają, że aż czasem czuję ukłucie
        zazdrości). Oczywiście bez znaczenia jest tu fakt, że ja jednak zdecydowanie
        bardziej preferuje gości w rodzaju Imagine (czyli domorosłych filozofow) w
        którego obronie chciałbym stanąć. Tacy fantaści-mitomani maja pewne zalety jako
        to np.: jest ich mało, ich dywagacje przypominają czasem klimat moich
        wódczanych dysput o niczym a oprócz tego należy się im po prostu szacunek za
        zajoba jaki ich trafił :) Może tak na koniec jednak uproszczę - Imagine ma
        jednak trochę racji, że letko nudnawe robi się po pewnym czasie czytanie co
        kogo uwiera w tyłek i jakiego rodzaju jest to pryszczyk. Jak ktoś tak ni z tego
        ni z owego przywali z innej beczki - cóż to szkodzi???? Tak - utwierdzam się w
        swoim wspólczuciu dla biednego, Bogu ducha winnego Imagine, który został
        znienacka napadnięty przez mającą zły dzień Herminę. Co nie zmienia faktu, że
        lewackie treści przemycane przez Imagine pod płaszczykiem buddyzmu, są przez
        odpowiednie czynniki zauważone i w będą w odpowiednim czasie wypunktowane :)
        Pozdro
        PS co to??? chciałem żeby ten post był na końcu a on mi wskoczył gdzieś w
        środku. Tedy jeszcze raz puszczam...

        • Gość: Imagine Re: Ameba kontruje IP: *.unl.edu 15.01.03, 23:27
          Gość portalu: Operator napisał(a):

          > Kurde Hermona i Imagine dalczego wu się tak kłócicie bez sensu????
          > Jak zwykle po pewnej dawce wiśnióweczki wzbiera we mnie łagodna dobrotliwość
          i
          > nie mogę zdierżyć jak się tak ścieracie bez sensu. Hermina preferuje wątki
          > bardziej osobiste a Imagine bardziej ogólne. I jest w porządalu - i jedni i
          > drudzy są potrzebni. Zarówno ci co płaczą nad wielkością członka czy ciskają
          > gromy w tesciową jak i ci co zastanawiają się nad naturą bytu nadają koloryt
          i
          > są smakowici. Oczywiście na forum "psychologia" - bo tu panuje jednak jakowyś
          > poziom (prawie wszyscy się tak ładnie wysławiają, że aż czasem czuję ukłucie
          > zazdrości). Oczywiście bez znaczenia jest tu fakt, że ja jednak zdecydowanie
          > bardziej preferuje gości w rodzaju Imagine (czyli domorosłych filozofow) w
          > którego obronie chciałbym stanąć. Tacy fantaści-mitomani maja pewne zalety
          jako
          >
          > to np.: jest ich mało, ich dywagacje przypominają czasem klimat moich
          > wódczanych dysput o niczym a oprócz tego należy się im po prostu szacunek za
          > zajoba jaki ich trafił :) Może tak na koniec jednak uproszczę - Imagine ma
          > jednak trochę racji, że letko nudnawe robi się po pewnym czasie czytanie co
          > kogo uwiera w tyłek i jakiego rodzaju jest to pryszczyk. Jak ktoś tak ni z
          tego
          >
          > ni z owego przywali z innej beczki - cóż to szkodzi???? Tak - utwierdzam się
          w
          > swoim wspólczuciu dla biednego, Bogu ducha winnego Imagine, który został
          > znienacka napadnięty przez mającą zły dzień Herminę. Co nie zmienia faktu, że
          > lewackie treści przemycane przez Imagine pod płaszczykiem buddyzmu, są przez
          > odpowiednie czynniki zauważone i w będą w odpowiednim czasie wypunktowane :)
          > Pozdro
          > PS co to??? chciałem żeby ten post był na końcu a on mi wskoczył gdzieś w
          > środku. Tedy jeszcze raz puszczam...
          >
          Ratujesz moj dzien. Dzieki. Nie ukrywalem moich sympatii do Lennona i lewackich
          zwidow. Stad Imagine. Jestem wiecznie protestujacym studentem. I przez to
          mlodym. Good Night. Wypij za mnie malucha jednego.
          Pozdr, Imagine.
    • Gość: mathias_sammer Re: Ameba kontruje IP: *. / *.B2.srv.t-online.de 16.01.03, 13:28
      Imagine,
      pozwolilem sobie zajrzec wczoraj na forum (dzis forum nie chodzi) a tym samym i
      do kilku watkow. W ciagu moich nieregularnych wizyt tutaj mialem niejednokrotnie
      okazje przeczytac wypowiedzi Twoje oraz Herminy. Mysle, ze oboje macie calkowita
      racje, dlatego osobiscie przychylam sie zarowno do zewnetrznych glosow pani
      Wenus jak i Obserwatora . Oczywiscie otwartym pozostaje pytanie zadane przez
      Hermine "po co?" . Mysle, ze jest ono bardzo wazne i warto nad nim troche dluzej
      zastanowic sie, choc Imagine niejako na nie odpowiedziales. Jest takie powiedzenie:
      "myslenie nie boli". Osobiscie nie zgadzam sie , uwazam wrecz odwrotnie: myslenie
      boli. Nie wiem, czy takie rowniez chcesz niesc przeslanie, niemniej ten watek sklonil
      mnie do glebszej refleksji. Jako, ze rozne cuda dzieja sie na forum (chocby
      watek...Naturelli) chcialbym Wam teraz a raczej Tobie pokazac , jakim fenomenem
      lub paradoksem moze byc to miejsce oraz zapisywane na nim glosy. Moze
      rzeczywiscie sami , wlasnymi "recami" potwierdzamy, ze kij potrafi miec dwa konce.
      Oto co robie: Wasze wypowiedzi pozostaja niezmienione (choc dokonalem celem
      szybszego przeczytania kilku skrotow) . Zamienilem pod wypowiedziami osoby oraz
      forme meskia i zenska . Oto, inna hipotetyczna dyskusja :

      Hermina napisala:
      Wyglada na to, ze stado wilcow rzucilo sie na mnie. Na amebe.
      Sluchajcie. Ja sobie wybieram tematy takie, ktore mnie pasjonuja.
      A co niektorzy z Was z tym zrobia, to juz nie moja sprawa. Nikogo nie
      naklaniam do przyjecia moich pogladow, ktorych jednak mam prawo bronic,
      a jesli komus sie wydaje, ze jest poprzez to zagrozony, to nie moja sprawa.
      Zadnej sekty nie zakladalam, nie zakladam i nie bede zakladala.(...). Uwazam, ze
      dobrze rozumiana duchowosc i kilka podstawowych
      zasad wychowania moze z powodzeniem prowadzic naszych mlodych w jasna
      przyszlosc.(...). Niektore slowa w mych wypowiedziach
      pisze duzymi literami w celu uwypuklenia pojecia jakie ze soba niesie wyraz.
      Pojecia te maja centralne znaczenie dla mej wypowiedzi, dla przykladu UMYSL,
      SWIADOMOSC czy tym podobne.
      Tych, ktorych interesuja bardziej metody walki z tesciowa, albo z natretna
      kolezanka prosze o nie wchodzenie na watki, ktore ja zakladam. Mnie interesuja
      inne rzeczy(...). Dlatego z reguly
      nie wchodze w takie dyskusje chyba ze maja one jakis interesujacy punkt, z
      ktorego moznaby odskoczyc na jakies ogolniejsze wody.
      Nie czuje zadnej misji !!!!! Nie czuje sie natchniona!!!! Zwyczajnie zadaje
      wiecej pytan i nonkonformizm jest esencja mojej duszy.
      Goraco wierze w to, ze w poddawaniu w niewiare tego co swiete i "od zawsze
      na tej ziemi" jest klucz do rozwiazania wielu problemow. Wiekszosc z nas
      nie chce jednak myslec, biorac dobrze zapakowana papke, przygotowana przez
      kogos innego. I tak zyjemy, nie pytajac i niczego nie chcac, poza wygoda,
      ktora jest tak necaca. Ludzie w wiekszosci kochaja swoje nisze, swoje glowki
      w piasku, farmazony jakimi futruja ich media, pupity uczelni i ambony
      kosciolow. Kto z was stara sie lamac, czego rozum nie lamie i siegac tam,
      gdzie wzrok nie siega ? Ludzie boja sie zmian, transformacji, odrzucenia
      starego sposobu myslenia. Tak kochaja swe garnitury, ze gotowi zabic za nie.



      Imagine odpowiada:

      Wiesz, Hermina, mnie sie rzadko zdarza czytac Twoje watki czy prowadzone przez
      Ciebie polemiki, zwlaszcza ze to najprostsze rozwiazanie, gdy nie do konca mi
      odpowiada Twój styl. A teraz to przypadkiem kliknalem na zabawny tytul
      watku,
      wiec skoro juz tu jestem, to Ci powiem to, co pewnie setki osób juz Ci
      powtarzalo miliony razy. Trudno.

      Rozchodzi mi sie o to: Twoje wypowiedzi wywoluja negatywne reakcje przede
      wszystkim dlatego, ze rzadko sa o Tobie albo od Ciebie. To w sumie proste
      cwiczenie, spróbuj moze w wolnej chwili pobawic sie w polawiacza perel i
      wylowic ze swoich postów zaimek "ja" w róznych formach. Podpowiem Ci, ze
      wiele
      nie znajdziesz.

      A co w tym zlego? A wiesz, mnie sie zdaje, ze poczucie wlasnej odrebnosci,
      tozsamosci, wlasne zdanie, postawa, poglady to sa sprawy wazne dla takiego
      pojedynczego czleka-szaraka. Dlatego tez czlek-szarak, jak ja, lubi sam
      powiedziec, co ma do powiedzenia. Nie lubi, gdy ktos inny wypowiada sie w
      jego
      imieniu i wie lepiej. Rzadko, Hermino, piszesz posty skierowane do
      konkretnych
      osób - natomiast bardzo czesto do "wszystkich", do "Was", do "ludzi", wiec
      czytelnicy pewnie je biora do siebie, no bo co z nimi zrobic. A w tych postach
      piszesz, co dla "wszystkich / Was / ludzi" jest dobre, bo to wiesz. Albo
      piszesz, jaki bezmiar nieswiadomosci spowija "wszystkich / Was / ludzi".
      Krytykujesz. Wartosciujesz. (...)
      Rozmowa, na takim podstawowym poziomie, to chyba po prostu wymiana
      komunikatów
      miedzy "ja" a "ty". A jesli prowadzac dialog nie uzywasz tych slów ani tych
      pojec - zastepujac je natretnym "Wy" i "oni" - rozmowa z Toba przestaje byc
      rozmowa. Nie jest przyjemna. Jest dla Twojego rozmówcy klujaca, drazniaca,
      nie
      dajac w zamian zadnych innych atrybutów rozmowy. Taki styl stosujac,
      dziwisz
      sie teraz raptem w lekko kpiacym, a lekko oburzonym watku, ze Cie
      ktos "napada"? Nie czujesz napastliwosci w swoich postach, sposobie
      wyrazania
      pogladów? (...)


      Hermina odpisuje:
      Chyba nie do konca jest prawda to co piszesz. Ile razy mam powtarzac, ze
      (...)
      . Poza tym uwazam, ze problemy
      ktore tu poruszam dotycza nas wszystkich, nie tylko pania X majaca konflikt
      z tesciowa sasiada, czy pana Y z czlonkiem wielkosci fistaszka. Taka forma
      mi
      bardziej odpowiada. Nie jestem Dr. Depko z Seksuologii, ktorego forma
      interakcji
      z czytelnikami byla wlasnie taka o jakiej myslisz. Ale ... oprocz tematu,
      zawsze
      jest wyswietlone imie zalozyciela, wiec wiesz ze problemu nie ma. Zwyczajnie
      nie wchodzisz i nie czytasz, myslac ze to " nie do Ciebie". Robisz blad wedlug
      mnie, ale to juz Twoja sprawa.
      Dziekuje za pozdrowienia.

      Imagine kontruje:

      Hermina, ja jestem na forum naprawde od dawna, pod paroma nickami juz
      wystepowalem, Ciebie natomiast pamietam nawet jeszcze jako Budde, wiec
      nie
      odbijaj moich argumentów za pomoca tezy o moim nieuswiadomieniu.
      Twoje watki
      przestalem po prostu trawic od pewnego czasu, i taka jest cala przyczyna.
      Natomiast z tym, co masz do powiedzenia, dosc dobrze obeznany jestem.

      Nie odpowiedziales mi w gruncie rzeczy na moje watpliwosci rózne co do
      natury
      Twojego pisania. Zwiazek pomiedzy twoja umiejetnoscia rozmawiania a
      Twoimi
      traumatycznymi przezyciami jest mimo wszystko luzny dosc. Ja moze tego
      nie
      wiem, moze za malo ludzi znam, moze za slabo ich rozumiem - ale wydaje
      mi sie
      bardzo dojmujaco, ze cale mnóstwo ludzi ma do opowiedzenia jakas
      Zajebista
      Historie. I opowiadaja te swoje historie. Ja swojej historii nie cenie
      specjalnie, wiec niezbyt sie nia dziele, uwazam, ze nie ma czym. Ale moi
      znajomi, bliscy, to juz normalniejsi sa, i oni mówia. Chcialbym Ci teraz
      napisac, ze ich historie, razem i
      • Gość: mathias_sammer Re: cd postu IP: *. / *.B2.srv.t-online.de 16.01.03, 13:32
        razem i z osobna, sa równie fascynujace i wazkie jak
        Twoja. Ze sciezki duchowe, przelomy, rozwoje, kleski, wzloty, olsnienia sa
        rózne, i ze to nie ta Twoja wcale jest najwspanialsza. Zadna nie jest,
        wystarczy na teczy miejsca dla wszystkich kolorów...

        I nie, nie masz podstaw do sadzenia, wartosciowania, negowania czyichs
        wyborów,
        dróg przez zycie, sposobów jego przezywania, dlatego, ze Twoja historia
        jest
        taka, a nie inna. I tak, wlasnie ze rozmowa polega na zaczynaniu od Adama i
        Ewy, bo to akurat powinnas wiedziec doglebnie, ze sciezke i tak kazdy ma
        swoja, a rozmowa nikogo na zadna inna nie sprowadzi. I nie, nie wiesz
        niczego
        lepiej, bo gdzies tam doszedles, a nawet jesli cos wiesz, to nikogo to nie
        interesuje... Rozmawiam nie dlatego z ludzmi, ze oczekuje od nich
        wskazówki.
        Rozmawiam, zeby uslyszec ich historie, ich tozsamosc - a wskazówke
        znajde juz
        sobie sam, albo nie znajde, i tak na to nie wplyniesz. Wiec po co, po co
        pakowanie sie w te slowne szarze, skoro Ty ladujesz w parterze
        przekonana, ze
        nikt nic nie lapie, a Twoi rozmówcy laduja w parterze przekonani, ze
        Hermina
        jest z kolei kompletnie oporna na ich zdanie? Bawi Cie to? Skoro nie
        masz "misji", skoro jestes bezustannie tak bardzo aktywna na forum (wiec
        chyba
        cos Cie tu ciagnie) - dlaczego tu jestes? i dlaczego, skoro Twoje
        dotychczasowe
        sposoby mówienia nie przynosza zadnych skutków dla zadnej ze stron,
        trzymasz
        sie ich i fechtujesz nimi uporczywie? tak jest fajnie?...


        Hermina:
        Nie posadz mnie o bufonade ale, czy z faktu ze Chrystus, czy Budda nie
        byli
        wstanie zmienic tego swiata, wynika, ze nie mieli nic do powiedzenia ? Czy
        z
        tego wynika, ze ich nauki sa bledne ? Zareczam Ci ze nie. Ze ich nauki sa
        jak
        nsjbardziej na miejscu, a co nie jest na miejscu, to odbiorcy, ktorzy nic
        sobie
        z tego nie robia. Dla ilustracji, wypuscilam watek pod tytulem (...). W tym
        watku, jak bedziesz chcial znalezc droge do polepszenia
        stosunkow z tesciowa, to ja znajdziesz. Prawdopodobnie jednak, nie
        odniesie to
        skutku, poniewaz ludzie nie chca czytac i wsluchiwac sie w to co inni chca
        powiedziec. W watku o EGO dalam swoj obraz, tak jak ja to rozumiem,
        glupoty
        w jakiej sie kapiemy. I znowu, znajdziesz tam cos jesli poswiecisz temu
        czas.
        Zle myslisz, ze nic nikomu nie daly moje teksty. Mialam i mam ciagle
        kontakty
        z ludzmi, ktorzy znalezli cos w moich slowach. I jesli sie co jakis czas taki
        ktos znajdzie, moj czas na forum nie jest zmarnowany.
        Dlaczego tu jestem ? Bo moze mi jest drogi los wielu ludzi. Bo moze czuje
        cos
        wiecej do wszystkich Was, dlatego mowie. Moze dlatego ze (...) Moze.
        Wymieniam korespondencja z kilkoma osobami, ktore na privie prosily
        mnie o rady.
        Gadamy o wszystkim. Cos wiec jednak komus dalam. Nie znasz calego
        obrazu mnie,
        siedzacej tu (...), stukajacej jakies cytaty z wiekszych i
        mniejszych Mistrzow. Wiecej we mnie troski o to jak sie potocza losy tej
        Planety, niz by Ci sie moglo wydawac. Ale wiem, ze klucz do zmiany jest w
        nas
        samych. Szkoda ze tak wielu zapomnialo o tym. Prowokowanie do
        myslenia uwazam za
        kapitalne narzedzie do rozwoju. Nie sychy wyklad, zlepek jakichs
        wypowiedzi,
        tylko ostre, czasami pozbawione skrupulow stanowisko moze zmienic
        wiecej w nas.
        Czy juz troche blizej ?
        Pozdr, Hermina


        Imagine odpisuje:

        Nie, nie jest mi "blizej" donikad. Mam wrazenie, ze nie ruszylismy z
        punktu
        wyjscia ani o milimetr.

        Hermina. Ja naprawde te wszystkie rzeczy, które napisalas, juz czytalem,
        sygnowane Twoim nickiem. Nie raz i nie dwa. Moglbym je z pamieci
        recytowac (ja
        lubie forum, zaczytuje sie w nim idiotycznie wrecz).

        Co gorsza, pamietam celne riposty Twoich oponentów, i bylbym w
        stanie przy
        pomocy wlasnych pomyslów oraz skarbów blyskotliwosci (wstawic
        stosowny nick) i wielu innych
        zaczac sie z Toba ugadywac. Ale to nie ma najmniejszego sensu. Juz to
        wszystko
        mówilas. Juz to wszystko do Ciebie bylo mówione. Nic. Przytup i od
        nowa, w kolo
        Macieju. Nie nudzi Ci sie to? Powtarzanie non stop tych samych tekstów
        i zero
        reakcji, przez tyle tygodni, miesiecy, lat juz chyba. Tyle tysiecy oczu
        czyta
        te Twoje przemówienia i jakos nic sie nie zmienia, jesli chodzi o klimat
        prowadzonych przez Ciebie rozmów. Przeciez ja Ci nie usiluje podwazac
        Twoich
        prywatnie wykazywanych zalet i skarbów, którymi swych przyjaciól
        obdzielasz. Ja
        tylko patrze, jak "do tlumów" przemawiasz jak zacieta plyta, i bardzo sie
        dziwuje. Ty swoje, publika swoje. I od nowa. I wciaz. Na Zeusa, po co?(...).
        W sumie Twoja wola, rózne ludzie miewaja
        upodobania. Ja tylko z jednej strony wciaz szukam odpowiedzi na
        pytanie, po co
        Ci to, a z drugiej strony sie nadziwic nie moge Twojemu oburzonemu
        zaskoczeniu,
        gdy po raz setny spotykasz sie z taka sama reakcja i po raz setny
        niezmiennie
        krokodyle lzy wylewasz nad upadkiem gatunku ludzkiego.

        To mniej wiecej tak, jakbym ja sobie pewnego dnia wymyslil, ze potrafie
        zamieniac ludzi wzrokiem w brontozaury, i ze zamienianie ich w
        brontozaury jest
        ponadczasowym oswieceniem, którego doznalem i którym musze z
        milosci swiat caly
        obdzielic. Przy czym gdyby jednak osoby nie chcialy sie zamieniac w
        brontozaury, podnosilbym lament nad ich plytkim pojmowaniem
        swiata, glupota,
        zabobonami i upadkiem / zgnilizna ogólna. Ignorujac fakt, ze nigdy nie
        udalo mi
        sie nikogo w brontozaura zmienic, chodzilbym tak po swiecie i
        powtarzal ten
        sam zestaw z uporem maniaka. Bardzo zalosna wizja. Jaka jest róznica
        miedzy nia
        a Twoim nawracaniem anonimowych czytaczy na
        Twoja_Wersje_Madrosci_I_Szczescia?

        Hm, i taka uwaga w kwestii formalnej - w pierwszym poscie tego watku
        raczylas
        pokrzykiwac donosnie, ze nie masz zadnej misji i to w ogóle jest
        nieporozumienie. Przeczytaj moze ponownie ten post, na który Ci teraz
        odpowiadam. Tam nie ma misji? Okay. A ja nie mam rak i klawiature
        obsluguje
        sila woli, nie mam oczu i czytam telepatycznie, nie mam mózgu i
        generuje ciagi
        znaków w sposób sterowany przez ufoludki. Miau.


        • Gość: mathias_sammer Re: cd postu2 IP: *. / *.B2.srv.t-online.de 16.01.03, 13:38

          Hermina:

          Kotku, w anglijskim jazykie jest taki powiedzenie: fake it until you make
          it.
          Po naszemu: nie ustawaj w wysilku do czasu az sie uda. Ale to
          pasowaloby
          do mnie gdybym rzeczywiscie miala jakies cele globalne, ktore mi tak
          przypisujesz. Lubie to robic co robie, czy za tym zaraz kryje sie jakas
          misja ?
          Od zdartych plyt mi tu nadales. Zgoda. A nie wpadlo do glowki ze
          najlepsza
          metoda na nauczenie siebie jest nauczanie innych ? Mnie to pomaga.
          Mowiac
          niby do Was, mowie swa mantre do mnie samej. Czy taki scenariusz Ci
          odpowiada ?
          Chcialabym naprawde wiedziec, jakiej motywacji z mojej strony
          oczekujesz. Ktora
          z nich usatysfakcjonowalaby Cie do tego stopnia, ze juz nie
          zadawalbys tych
          pytan. Czy Ty wiesz dlaczego sledzisz juz tak dlugo Forum ? Czy
          (wpisz stosowny nick) wiedzial,
          dlaczego z zegarkiem w reku nie przepuscil nikomu, zadnemu
          postowi na
          Psychologii. Czy mial misje ? Co sie nagle stalo z jego powolaniem ?
          Odszedl.
          Ja zostalam. To moj blad ? Mowisz o tlumach, tysiacach czytajacych
          me wypociny,
          i ze to nic nikomu nie dalo. A skad Ty mozesz wiedziec o tym ?
          Prowadzisz jakis
          tajemny kanal kontaktowy z kazdym kto zaloguje sie na Hermina? Czy
          to wlasnie
          nie Ty generalizujesz by poprzec swa niechec do moich wypowiedzi ?
          Jak to tam
          jest z Toba ? Pytasz, po co ja to robie ? Moze dla Ciebie ? Moze Ty
          wlasnie
          potrzebujesz takiego starego patefonu z jeszcze starsza plyta ?
          Pozdr, Hermina




          Imagine:
          Mnie, Hermino , to ten gramofon odpowiada równie bardzo, co wszelkie inne
          elementy wyposazenia Forum . Czego dowodem fakt, ze nie
          wlaczam sie i nie
          wlaczalem nigdy w polajanki pomiedzy rzeczonym gramofonem a
          reszta swiata. Jak
          dla mnie, mozesz sobie byc Budda albo Moonem, mozesz zamieniac
          w brontozaury,
          co tylko chcesz, i wyglaszac nawet najbardziej absurdalne kazania
          pod sloncem
          (upór maniaka, nawiasem mówiac, to jednak nie jest to samo co
          szlachetna
          konsekwencja). Zadnej niecheci do Ciebie mi nie wmówisz, bo tez z
          niecheci to
          sie nie pisze tasiemcowych postów (posty pisze z nudów, nawiasem
          kolejnym
          mówiac). Ja zbyt prymitywny jestem, zeby umiec w sobie
          wygenerowac tak
          abstrakcyjne uczucie jak niechec do autora jakichs literek na
          monitorze.

          Pytania zas przeze mnie zadawane nie sa retoryczne. To, ze jedno z
          nich
          ponawiam (po co Ci to?) nie oznacza, ze odpowiedzi sie mnie nie
          podobaja.
          Wylacznie tyle to znaczy, ze odpowiedzi nie sa na to pytanie. Ty mi
          wyliczasz
          jakies mozliwe przyczyny, uwarunkowania, odcienie (i blaski), cechy
          jakies
          Twojego pisania, plusowe, minusowe, skale... A ja nie "dlaczego", a
          "po co?"
          zapytalam Cie. Czy Ty naprawde uwazasz, ze cokolwiek osiagniesz
          tym sposobem
          (jesli tak - co?) Czy po prostu to Ci porcji rozrywki dostarcza? Czy
          jak to
          wreszcie jest? Cel, Panie, zamiar przyswiecajacy mnie interesuje.

          Aha, no i ja to spostrzegawczy bywam czasem. Wiec skoro
          spostrzeglem, ze
          zmasowane negatywne reakcje na niektóre Twoje wystapienia to nie
          przypadek, to
          tendencja - zastanowilo mnie. Nudze sie i klepie w klawisze - za
          któryms razem
          wyklepalem Ci, dlaczego wydaje mi sie, ze Twoje pisanie nie tylko
          prowokuje,
          ono wrecz wymusza negatywny response. I tyle. Nie chce Ci tym
          sposobem oglosic,
          ze jestes brzydka, glupia, a ja Cie nie lubie i jutro Cie zastrzele. Tak
          Ci
          tylko wspomnialem, ja to lubie, jak mnie ludzie mówia, co robie w
          sposób
          odstreczajacy, przypadkiem zmierzylem Cie tu wlasna miara, kajam
          sie, wybacz.
          Ale i od czci i wiary mnie nie odsadzaj w zwiazku z tym, bo co Ci to
          da? to, ze
          ja jestem tepy i upierdliwy, nie czyni Cie nijak wieksza i cudniejsza :-)

          I w ogóle to tylko chcialem cos powiedziec i pójsc, a tu sie nam z
          tego zrobila
          bajka dla potluczonych w odcinkach. A ja really od Ciebie nic nie
          chce,
          zabladzilem do tego watku i brrum. Wracam do pracy i nie
          podszczypuje Cie juz
          wiecej. Malo tego, mam nawet cicha nadzieje, ze wprawdzie nigdy sie
          do tego nie
          przyznasz, ale ze moze troche popracujesz nad repertuarem w
          zaciszu UNL. Bo te
          mantry o ciemnocie oraz swiecie, co jest ukryty przed
          homosapiensami i tylko
          Herminie sie daje podgladac, to one sie napraaawde opatrzyly... :-)))

          Pozdrawiam ponownie i uklony sle uprzejme, acz niekoniecznie
          unizone

          Imagine,
          W tym momencie przerwe te paskudna robote jakiej sie podjalem czyli manipulacji
          slowami, ktorych nie wypowiedzieliscie. Jak juz wspomnialem na forum wypisuje sie
          rozne rzeczy zaczynajac od oszczersw, wyzwisk, podpisywania sie nie swoim nickiem
          , zatem zamienienie osob powyzej nie bedzie, mysle, ani gorsze ani lepsze. Zapytasz
          jaki mialem cel wlaczac sie w Wasza, niejako, prywatna rozmowe? Ano, to jest forum
          publiczne i kazdy moze powiedziec co chce i w sposob jaki chce. Jesli urazilem
          Hermine i Imagine'a to przepraszam. Pokazalem Wam tylko kulminacje absurdu jaki
          stworzyl nam ten wirtualny swiat....


        • sheana O mathiasie sammerze! 16.01.03, 13:54
          Na Zeusa! O losie ! Na miłość Bożą! O Buddo!
          Dajżesz spokój mathiasie sammerze!
          Jeśli przesłania płynące z Twojego postu , te WIELKIE PRAWDY o forum
          oraz o Imagine i Herminie zostały wyartykułowane przez Ciebie na podstawie
          własnych przemyśliwań to w jednym się zgadzam. Myślenie Cię BOLI / czyż to
          nie Twoje słowa?/.
          • Gość: mathias_sammer Re: O mathiasie sammerze! IP: *. / *.B2.srv.t-online.de 16.01.03, 14:13
            Eeee tam.... od razu takie wielkie slowa...prawdy jakies....

            Mnie myslenie nie boli, bo nie moze bolec cos, czego nie posiadam , uff na szczescie!

            Tak sobie wpadlem tutaj, zajrzalem, przeczytalem, napisalem i juz spadam do
            roboty, do realu.

            A co, nie wolno wyglaszac opinii, ktore moga byc niezgodne z obowiazujacym
            kanonem?
            Imagine nawoluje do myslenia, myslenia i jeszcze raz myslenia to staram sie, a ze
            wychodzi jak wychodzi ... to juz inna para kaloszkow :-)

            Mysle, ze Imagine i Hermina nie obraza sie na taki drobny zarcik.

            pozdrawiam,
            M.S.
            • Gość: Imagine Re: O mathiasie sammerze! IP: *.unl.edu 16.01.03, 15:25
              Gość portalu: mathias_sammer napisał(a):

              > Eeee tam.... od razu takie wielkie slowa...prawdy jakies....
              >
              > Mnie myslenie nie boli, bo nie moze bolec cos, czego nie posiadam , uff na
              szcz
              > escie!
              >
              > Tak sobie wpadlem tutaj, zajrzalem, przeczytalem, napisalem i juz spadam do
              > roboty, do realu.
              >
              > A co, nie wolno wyglaszac opinii, ktore moga byc niezgodne z obowiazujacym
              > kanonem?
              > Imagine nawoluje do myslenia, myslenia i jeszcze raz myslenia to staram sie,
              a
              > ze
              > wychodzi jak wychodzi ... to juz inna para kaloszkow :-)
              >
              > Mysle, ze Imagine i Hermina nie obraza sie na taki drobny zarcik.
              >
              > pozdrawiam,
              > M.S.
              Nic a nic. Dzieki za wlozone prace. To tylko potwierdza teze, ze jestesmy
              jednoscia bardziej niz nam sie wydaje. Ze niby walczac z innymi, walczymy
              sami z soba. Ze w slowach innych odnajdujemy swoje mysli itp, itd.
              Dobra robota.
              Pozdr, Imagine.
    • nieto Re: Ameba kontruje 16.01.03, 20:32
      Imagine !
      Kiedyś juz takie prośby do Ciebie skaładano, bo w tym także jesteś
      NIEREFORMOWALNY . Dręczysz czytelników cytowaniem CAŁYCH postów, do których się
      odnosisz!
      To jest nad wyraz męczące. Jeśli odnosisz się do całego postu, mamy go powyżej
      w oryginale i potrafimy ruszać palcem, żeby go znależć.
      Jeśli dyskutujesz tylko z fragmentami tekstu interlokutora, to na Buddę, cytuj
      tylko te fragmenty!( wiesz te numery: zaznacz--delete---itepe )

      Jasne? Zrozumiano? ( to próbka Twojego zwracania się do oponentów- miłe
      nieprawdaż? )
      nieto

      P.S. Alkoholikiem się JEST, już zawsze ( napisałeś: byłem). Ty o tym wiesz
      najlepiej.
      Z życzliwością
      n
      • Gość: Imagine Re: Ameba kontruje IP: *.unl.edu 16.01.03, 20:40
        Moze Ty JESTES I BEDZIESZ alkoholikiem. Ja bylem. Mnie tego nikt nie wmowil
        tak jak Tobie, ze juz na zawsze bede nosil jakas stygme. Sam zaczalem pic i sam
        skonczylem. Ja podejmuje decyzje kim jestem i bede. To jest to, co chce Ci
        powiedziec w moich postach, o mnie i o Tobie.
        Pozdr, Imagine.
        • nieto Re: Ameba kontruje 16.01.03, 21:09
          Gość portalu: Imagine napisał(a):

          > Moze Ty JESTES I BEDZIESZ alkoholikiem.

          Nie jestem alkoholikiem. Może będę, bo kto wie co nam jeszcze się wydarzy?
          Wtedy będe mówić o sobie: JESTEM alkoholikiem I PIJĘ lub JESTEM alkoholikiem i
          NIE PIJĘ.
          Alkoholizm to choroba na życie. Tyle, że są alkoholicy pijący i alkoholicy
          niepijący. Jeśli tego nie wiesz, jak uda ci się uniknąć powrotu ? Jeśli tego
          nie wiesz, niewiele wiesz o alkoholiźmie i niewiele o sobie.

          >Ja bylem. Mnie tego nikt nie wmowil
          > tak jak Tobie, ze juz na zawsze bede nosil jakas stygme.

          Mnie nikt niczego nie wmówił :) Ty teraz próbujesz, ale ci się nie uda ;)

          >Sam zaczalem pic i sam skonczylem. Ja podejmuje decyzje kim jestem i bede.

          Ty podjąłeś decyzję " zostanę alkoholikiem"? Zdumiewające, wybacz, nie wierzę !
          Jeśli przestałeś pić to gratuluję. Tak trzymać ! Jesteś ALKOHOLIKIEM NIEPIJĄCYM
          i obyś wytrwał.

          n
          • Gość: Imagine Re: Ameba kontruje IP: *.unl.edu 16.01.03, 21:24
            nieto napisała:

            > Gość portalu: Imagine napisał(a):
            >
            > > Moze Ty JESTES I BEDZIESZ alkoholikiem.
            >
            > Nie jestem alkoholikiem. Może będę, bo kto wie co nam jeszcze się wydarzy?
            > Wtedy będe mówić o sobie: JESTEM alkoholikiem I PIJĘ lub JESTEM alkoholikiem
            i
            > NIE PIJĘ.
            > Alkoholizm to choroba na życie. Tyle, że są alkoholicy pijący i alkoholicy
            > niepijący. Jeśli tego nie wiesz, jak uda ci się uniknąć powrotu ? Jeśli tego
            > nie wiesz, niewiele wiesz o alkoholiźmie i niewiele o sobie.
            >
            > >Ja bylem. Mnie tego nikt nie wmowil
            > > tak jak Tobie, ze juz na zawsze bede nosil jakas stygme.
            >
            > Mnie nikt niczego nie wmówił :) Ty teraz próbujesz, ale ci się nie uda ;)
            >
            > >Sam zaczalem pic i sam skonczylem. Ja podejmuje decyzje kim jestem i bede.
            >
            > Ty podjąłeś decyzję " zostanę alkoholikiem"? Zdumiewające, wybacz, nie
            wierzę !
            > Jeśli przestałeś pić to gratuluję. Tak trzymać ! Jesteś ALKOHOLIKIEM
            NIEPIJĄCYM
            >
            > i obyś wytrwał.
            >
            > n
            Sluchaj, nie mialem zadnej diagnozy od nikogo. Nigdy nie bylem u lekarza.
            Nie mam wiec zadnego powodu nazywac sie alkoholikiem NA ZYCIE, bo tak naprawde
            to nikt mnie tak nie nazwal " z urzedu". Sam to sobie powiedzialem o sobie,
            i w tym sensie powiedzialem rowniez, ze sam zaczalem pic i sam skonczylem.
            Widze, i zmuszasz mnie do tego zeby Ci to powiedziec, ze na przyklad taki moj
            post o EGO, albo wogole do Ciebie nie dotarl, albo go nie czytales. Tam
            wyraznie jest powiedziane o przylepianiu nam winietek, ktore nie maja nic
            wspolnego z naszym prawdziwym JA.
            • nieto Re: amebo 17.01.03, 00:15
              Gość portalu: Imagine napisał(a):

              > Sluchaj, nie mialem zadnej diagnozy od nikogo. Nigdy nie bylem u lekarza.

              Słusznie, po co, ty wiesz wszystko.

              > Nie mam wiec zadnego powodu nazywac sie alkoholikiem NA ZYCIE, bo tak naprawde
              > to nikt mnie tak nie nazwal " z urzedu".

              Tylko nazwane jest i istnieje. Zabierz mu imię i przepadnie?

              >Sam to sobie powiedzialem o sobie,
              > i w tym sensie powiedzialem rowniez, ze sam zaczalem pic i sam skonczylem.

              A jakże, a KTO miał za ciebie zacząć i za ciebie skończyć? To TY zacząłeś pić,
              więc TY musiałeś skończyć. I całkiem słusznie nazwałeś siebie alkoholikiem. To
              pierwszy krok do wyrwania się z nałogu. Ktokolwiek cię w tym oświecił ( bo
              przeciez nie lekarz, a fuj!), chwała mu za to.

              > Widze, i zmuszasz mnie do tego zeby Ci to powiedziec, ze na przyklad taki moj
              > post o EGO, albo wogole do Ciebie nie dotarl, albo go nie czytales.

              Nie zmuszam ciebie do niczego, nie mam takiej mocy, ani przyjemności w tym
              żadnej. W powyższym cytacie charakterystyczne dla ciebie wyrażanie pogardy dla
              innych. Jeśli tylko ktoś śmie być w opozycji do twoich racji, imputujesz mu
              ograniczenie umysłowe.

              >... wyraznie jest powiedziane o przylepianiu nam winietek, ktore nie maja nic
              > wspolnego z naszym prawdziwym JA.

              Przecież to ty sam nazywasz siebie alkoholikiem, winietka to czy nie?
              Nikt ci tego pakudztwa nie przyklejał. Sam piłeś, sam przykleiłeś. Nie pij i
              odskrobuj. Powodzenia.

              I cytuj przejrzyście. Jasne?
              n.
            • nieto etykietki-winietki 17.01.03, 00:50
              Gość portalu: Imagine napisał(a):

              > Widze, i zmuszasz mnie do tego zeby Ci to powiedziec, ze na przyklad taki moj
              > post o EGO, albo wogole do Ciebie nie dotarl, albo go nie czytales. Tam
              > wyraznie jest powiedziane o przylepianiu nam winietek, ktore nie maja nic
              > wspolnego z naszym prawdziwym JA.

              Kali tak, Kalemu nie. Oto co pisze Imagine w poniżej cytowanym wątku:

              -----------------------------------------------------------------------------
              • Re: pomozcie mi odejsc od meza! adres: *.unl.edu
              Gość: Imagine 14-01-2003 23:39

              Rozumiem Cie, ale "nietradycyjnie". Ja bylem taki jak Twoj maz. Powiem Ci
              wprost. On jest alkoholikiem. Masz prawo zazadac leczenia. Jesli nie bedzie
              chcial, odjezdzaj od niego.
              -----------------------------------------------------------------------------
              Imagine, jak łatwo przyszło ci przylepić winietkę, prawda?

              n.

              • Gość: Imagine Re: etykietki-winietki IP: *.unl.edu 17.01.03, 19:41
                nieto napisała:

                > Gość portalu: Imagine napisał(a):
                >
                > > Widze, i zmuszasz mnie do tego zeby Ci to powiedziec, ze na przyklad taki
                > moj
                > > post o EGO, albo wogole do Ciebie nie dotarl, albo go nie czytales. Tam
                > > wyraznie jest powiedziane o przylepianiu nam winietek, ktore nie maja nic
                > > wspolnego z naszym prawdziwym JA.
                >
                > Kali tak, Kalemu nie. Oto co pisze Imagine w poniżej cytowanym wątku:
                >
                > -----------------------------------------------------------------------------
                > • Re: pomozcie mi odejsc od meza! adres: *.unl.edu
                > Gość: Imagine 14-01-2003 23:39
                >
                > Rozumiem Cie, ale "nietradycyjnie". Ja bylem taki jak Twoj maz. Powiem Ci
                > wprost. On jest alkoholikiem. Masz prawo zazadac leczenia. Jesli nie bedzie
                > chcial, odjezdzaj od niego.
                > -----------------------------------------------------------------------------
                > Imagine, jak łatwo przyszło ci przylepić winietkę, prawda?
                >
                > n.
                >
                Moze i latwo, gdyz bylem w podobnym stanie jak maz tej dziewczyny. Jednak
                pracujesz bardzo wybiorczo. Gdybys chcial dostrzec inne strony mojego
                brzydkiego charakteru, to pewnie bys zauwazyl ilu osobom zdejmowalem winietki z
                napisem DEPRESJA. To tak dla przykladu. Caly proces powstawania ego
                przedstawilem w jednym celu, bysmy mogli sie przyjrzec jak wyglada proces
                winietkowania i co mozna zrobic by wyjsc poza. Ale to nie jest juz zadna
                zasluga Imagine, to jest moj podstep, by odciagnac ludzi od ukochanych bagienek
                w jakich zyja.
                Pozdr, Imagine.
    • Gość: ryba Re: Ameba kontruje IP: *.cableinet.co.uk / *.blueyonder.co.uk 16.01.03, 23:44
      Zaskoczyles mnie. Zaskoczyles mnie tym, ze sie tlumaczysz. Po co? Piszesz co
      piszesz, jedni sie z tym zgadzaja, inni nie. Ja sam musze przyznac ze niektore
      Twoje watki czytam z ciekawoscia, inne natomiast nie. Ja mam swoj profil na
      Ciebie, ale tak naprawde to nigdy do konca nie oceniam czlowieka i jego
      myslenia dopoki go nie spotkam (Lubie ludziom patrzec w oczy). Takze, glowa do
      gory i nie tlumacz sie z tego ze byc moze myslisz inaczej.
      • Gość: taka jedna A ja mam problem z Krishnmurtim... IP: 144.139.175.* 17.01.03, 04:08
        ...bo powolujesz sie na niego dosyc czesto. Tak sie sklada, ze czytalam go
        troche (a wlasciwie zapisy rozmow z nim)

        I wiesz co, on z uporem maniaka powtarza, ze najwazniejsze jest
        nieprzyjmowanie NICZYICH nauk - religijnych, filozoficznych, niczyich...
        Kazdy musi uporac sie sam ze swoja rzeczywistoscia i jej ogladem - tzn. jej
        oglad musi byc oparty na indywidualnej obserwacji i interpretacji. ( Jego
        slynne "investigate" "go into it")
        Wiec dlaczego, Ty, Imagine chcesz by inni ludzie widzieli rzeczywistosc tak
        samo jak Ty , dlaczego przekonujesz ich , ze ich widzenie jest "bledne", zbyt
        materialistyczne, nie dostrzegajace "rzeczy na niebie i ziemi, o
        ktorych ..."itd. (upraszczam, ale o to chyba Ci chodzi).

        Czyzbys nie zrozumial swych mistrzow? Bo przeciez i Budda mowi: Nie pytajcie
        mnie, sprobujcie sami".

        • Gość: Imagine Re: A ja mam problem z Krishnmurtim... IP: *.unl.edu 17.01.03, 19:30
          Tu jest pewien trick, o ktorym dowiedzialabys sie, gdybys czytala
          interpretatorow Krishnamurti. A mianowicie, zeby cos rzucic, trzeba to najpierw
          miec. Z gory lepiej sie spada w dol niz z doliny, czy nie ? Zeby dojsc do
          tego stanu o ktorym mowi Jiddu (Krishnamurti), trzeba sie nasycic do tego
          stopnia naukami, ze zaczna wprost odpadac do Ciebie. Tu nie chodzi o to by byc
          BEZ-UMYSLU, tu chodzi by byc POZA-UMYSLEM. Bez umyslu jest kazdy badz wiekszosc
          ktorych napotkasz dzisiaj. Poza umyslem, sa ci ktorzy zrozumieli absurd w jakim
          przyszlo im zyc i znalezli szczescie poza wytworami umyslu. Jiddu pisze o
          prawdzie, do ktorej nie prowadza zadne drogi (The truth is a pathless land)
          i kazdy musi sobie sam ta sciezke wydeptac. Ale nie oszukujmy sie: zeby
          wiedziec ze zadna droga nie prowadzi gdzies, trzeba przez nie przejsc. Waznym
          elementem na drodze do poznania jest ciagla swiadomosc, ze "droga" jest tylko
          narzedziem, ktore trzeba bedzie kiedys odrzucic. Przy okazji, Budda zanim
          doszedl do oswiecenia, przez szesc lat jak fanatyk chodzil od mistrza do mistrza
          szukajac nauk. Dopiero wyczerpany, jak usiadl pod drzewem i zrelaksowal sie
          calkowicie, STALO SIE.
          Pozdr, Imagine.
      • Gość: Wenus Re: Ameba kontruje IP: *.lodz.dialog.net.pl 17.01.03, 12:49
        Boze drogi, czlowieku! A ktoz mu tu zabrania MYSLEC INACZEJ?! Czy ktokolwiek tu
        wspomnial o tym, ze powinien myslec tak a tak? Mnie drazni w jaki sposob te
        mysli wyraza i ze czesto ocenia innych z gory, choc sam tak "pieknie" mowi o
        duchowosci! Jedno kloci sie z drugim! Dlatego rzadko podejmuje z nim dyskusje,
        bo to kompletnie nie ma sensu, czego dowodem jest nasza wymiana zdan w tym
        watku ..... Jak mu juz brakuje arguemntow, to udaje, ze nie rozumie co sie do
        niego mowi lub wyskakuje z manipulacja w stylu najswietszej prawdy objawionej.
        Tak sie akurat jednak sklada, ze to nie on bedzie mi prawdy najswietsze
        objawial - sama dojde do wlasnych prawd - nie mowiac juz o tym, ze ngdzie nie
        jest powiedziane, czy prawda do ktorej Imagine doszedl, czy wciaz dochodzi,
        jest na tyle "crystal clear", by mogl uzurpowac sobie prawo do pouczania innych
        (a tak sie zachowuje)... bo tego nie wie nikt, wiec nalezy schowac ego w
        kieszen i wtedy prawic o uduchowieniu.
        Ze o tym pisze? - wkoncu po to powstal watek - sam Imagine go zalozyl.

        • Gość: Imagine Re: Ameba kontruje IP: *.unl.edu 17.01.03, 17:50
          Gość portalu: Wenus napisał(a):

          > Boze drogi, czlowieku! A ktoz mu tu zabrania MYSLEC INACZEJ?! Czy ktokolwiek
          tu
          >
          > wspomnial o tym, ze powinien myslec tak a tak? Mnie drazni w jaki sposob te
          > mysli wyraza i ze czesto ocenia innych z gory, choc sam tak "pieknie" mowi o
          > duchowosci! Jedno kloci sie z drugim! Dlatego rzadko podejmuje z nim
          dyskusje,
          > bo to kompletnie nie ma sensu, czego dowodem jest nasza wymiana zdan w tym
          > watku ..... Jak mu juz brakuje arguemntow, to udaje, ze nie rozumie co sie do
          > niego mowi lub wyskakuje z manipulacja w stylu najswietszej prawdy
          objawionej.
          > Tak sie akurat jednak sklada, ze to nie on bedzie mi prawdy najswietsze
          > objawial - sama dojde do wlasnych prawd - nie mowiac juz o tym, ze ngdzie nie
          > jest powiedziane, czy prawda do ktorej Imagine doszedl, czy wciaz dochodzi,
          > jest na tyle "crystal clear", by mogl uzurpowac sobie prawo do pouczania
          innych
          >
          > (a tak sie zachowuje)... bo tego nie wie nikt, wiec nalezy schowac ego w
          > kieszen i wtedy prawic o uduchowieniu.
          > Ze o tym pisze? - wkoncu po to powstal watek - sam Imagine go zalozyl.
          >
          Innym jestem niz Ty. Mnie do bialosci moga wkurzyc czyjes belkoty, ale nie
          obchodzi mnie tak bardzo forma w jakiej to jest podane. Jesli cos ma szanse
          trafic do mnie, niech to bedzie w jakiejkolwiek formie. Przyklad: jesli ktos mi
          powie, jendrek ty idioto, czas spojrzec troche szerzej na swiat, mowie Ci to,
          i wiem co mowie, to dla mnie wazne bedzie nie slowo idiota i to ze ktos "wie co
          mowi" tylko esencja tej wypowiedzi. Ty pomijasz tresc czepiajac sie formy.
          Dla Ciebie nie jest wazne, co bylo w wypowiedzi tylko, ze ktos, np. ja opatrzyl
          ja wstepem o swietej prawdzie. Twoje EGO jest wybujale, nie moje, gdyz ktos bez
          tego ego nie bylby tak wzburzony czytajac mnie. Ranie Cie, bo to jest wlasnie
          twoj problem, Ty postepujesz wlasnie tak jak ja. Pamietasz przypowiesc o belce
          we wlasnym oku ? To jest to, na co cierpisz.
          Pozdr, Imagine.
          • Gość: Wenus Re: Ameba kontruje IP: *.lodz.dialog.net.pl 17.01.03, 18:47
            Wiesz co Imagine? Uwierz badz nie, nic naprawde do Ciebie nie mam jako osoby,
            mowim tu o Tobie jako dyskutancie, ale w koncu spojrz na siebie i dokonaj
            samoanalizy. Nie mowimy tu o MOIM EGO tylko o TWOIM EGO, bo watek dotyczy
            Ciebie a nie mnie. Jesli tak bardzo chcesz to uslyszec - nie mam nic przeciwko:
            tak, mam EGO, kazdy je ma, ty tez je masz - tylko to nie ja na sile naprawiam
            swiat, to nie ja pouczam ludzi i wyzywam od prostakow, to nie ja gadam o
            duchowosci osobom, ktore o tym nie chca dyskutowac, bo maja swoja wizje swiata.
            Skoro wiec zajmujesz sie duchowoscia a ona zaklada POZBYCIE SIE EGO, to zyj
            zgodnie z zasadami, ktore glosisz (o moje sie nie martw!) Mow do tych, ktorzy
            chca Cie sluchac, a tych ktorzy nie chca, lub maja inna wizje swiata nie
            krytykuj i nie probouj udowodnic, ze sa glupsi, bo mysla inaczej. Co Cie
            interesuje, ze ktos kocha materie, albo ma fiola na punkcie sexu - ty masz na
            punkcie duchowosci (chyba tylko zle pojetej). Dla kazdego sie miejsce znajdzie
            na tym padole. Zrozum to. A forma jest wazna tak samo jak tresc! Dla mnie
            obydwie rzeczy sa wazne. Jesli ktos sam do ciebie sie zwroci z prosba o pomoc i
            wyzwanie go od glupka, idioty mu pomoze - sounds cool - ale nie kazdy prosi o
            twoja rade - wtedy wyzwany od idioty przez ciebie czuje sie obrazony i tyle.
            I to ma byc duchowosc? Chyba sam nie wierzysz w to co glosisz w takim razie.

            P.S. Jedyna rzecz ktora mnie "wzburzyla" to manipulacja, do ktorej sie
            posuwasz, nie poraz pierwszy zreszta. To akurat osoby z problemem alkoholowym
            maja opanowana do perfekcji i mowie to bez cynizmu, zlosliwosci a z
            doswiadczenia. To po prostu fakt i tyle.

            pozdrawiam

            • Gość: Imagine Re: Ameba kontruje IP: *.unl.edu 17.01.03, 19:15
              Wenus, jeszcze raz Ci mowie, ze jestem Twoim zwierciadlem, w ktorym lepiej
              zebys sie zaczela przegladac. To co projektujesz na zewnatrz siebie, znajdujesz
              w osobach napotkanych. To nie moje wymysly, to potwierdzi kazdy, kto choc troche
              czsu poswiecil na studiowanie na samych. Ja wiem, ze moje rozumienie jest
              prawidlowe w tym wzgledzie i tylko mam nadzieje, ze na swej drodze do poznania
              kiedys mi przyznasz racje. Jesli sposob, w jaki teraz mowie jest manipulacja,
              to wynika to nie z tego, ze tak faktycznie jest, tylko ze Ty, Twoj umysl
              odrzuca to, co nie jest w stanie zaakceptowac. Z roznych powodow. Jednym z
              powodow jest trzymanie sie kurczowe "starego stylu", z ktorym jestes za pan
              brat. Mowa tu o stylu myslenia. O klatce w ktorej zyjesz. Jest takie
              powiedzenie, ze umysl bigota jest jak zrenica oka. Im wiecej swiatla mu
              dostarczysz, tym bardziej zacznie sie kurczyc. I tego sie boisz. Boisz sie
              zduszenia przez NOWE, kurczowo wczepiajac sie w swoj maly swiatek.
              Pozdr, Imagine.
              • Gość: Wenus Re: Ameba kontruje IP: *.lodz.dialog.net.pl 17.01.03, 20:22
                Drogi Imagine, PLEASE, pozwol, ze moim swiatem SAMA sie zajme,
                a ty zajmij sie swoim.

                pozdrawiam
                • Gość: Imagine Re: Ameba kontruje IP: *.unl.edu 17.01.03, 20:57
                  Gość portalu: Wenus napisał(a):

                  > Drogi Imagine, PLEASE, pozwol, ze moim swiatem SAMA sie zajme,
                  > a ty zajmij sie swoim.
                  >
                  > pozdrawiam
                  Nie, ja musze wypedzic z Ciebie tego starego dziada, Fina. To twoje zadanie
                  w tym zyciu, hihihihihihi.
                  Pozdr, Imagine.
                  • Gość: Wenus "Wypedzic starego dziada Fina"? IP: *.lodz.dialog.net.pl 17.01.03, 21:20
                    Czyzbym byla opetana? Nie przypominam sobie,
                    zebym gadala w innych jezykach lub od konca,
                    sily ponad ludzkiej nie posiadam, nie lewituje
                    ani nie rzygam ektoplazma ;-)

                    A tak w ogole do dziadka Fina nic nie mam.
                    To nastepny kroczek w moim rozwoju, wiec
                    chcac go wypedzic podziałasz sam na swa
                    szkode - cofne sie w rozwoju i zyc ci w ogole
                    nie dam, bo bede kontrowac twoje co drugie slowo.
                    A tak kontruje.... co czwarte! :-))))))

                    Dziadkowi Finowi wiele zawdzieczam jak i innym,
                    ktorymi kiedys bylam (to zreszta dotyczy nas
                    wszystkich)......a kolo narodzin wciaz sie kreci.

                    pozdrawiam

    • Gość: sofia Re: Ameba kontruje IP: *.244.84.111.Dial1.Washington2.Level3.net 17.01.03, 23:54
      Jestem czytelniczka forum od niedawna, ale tez zauwazylam styl Twoich
      wypowiedzi, Imagine. Zasadniczo zgadzam sie z Wenus - ton mentora jest po
      prostu strasznie irytujacy! Musisz chyba sobie zdawac sprawe z tego ze masz
      tendencje do pouczania, a czasem nawet obrazania swoich rozmowcow. Jesli
      uwazasz ze wlasnie taki styl i taka retoryka odpowiadaja Twoim celom, to musisz
      zakceptowac fakt ze ludzie beda sie czuli nieszanowani albo wrecz atakowani i
      beda z kolei atakowali Ciebie. Nie ma sie co dziwic, i nie ma co wymyslac
      spiskowych teorii ("stado wilkow"). Jesli nie chcesz zreformowac/zmodyfikowac
      swojego stylu wypowiedzi, to nie dziw sie reakcjom na nie! I tyle.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka