Dodaj do ulubionych

Dylemat pożyczkowy

19.11.15, 15:47
Kuź... . Znajoma od lat pożyczała ode mnie kasę jak jej nie starcza do 1-go. Zawsze oddaje. Znajoma ma tendencje, że na paliwo by jechac na spotkanie z kochankiem kasę znajdzie, na kawę na mieście jakieś nieduże kwoty też wysupła, ale później do mnie dzwoni, że ją ścigają za czynsz za mieszkanie żebym pożyczyła na kilka tygodni kasę..
Kilka lat temu się rozwodzila i właściwie co miesiąc siedziała mi w kieszeni. Pożyczała, oddawala w terminie, za dwa tygodnie znowu pożyczala.. Rozumialam, pomagałam, wiedzialam, że miała ciężko wtedy. Ale ile można... zaczynałam mieć dość robienia za darmowy bank bo czułam się jakbym wspierała jej jakąś beztroską chaotyczność, a koleżanka tak się przyzwyczaiła że ja zawsze jej dam, że moje potencjalne pieniądze miała właściwie wkalkulowane w swoje potrzeby.
Później sama miałam gorszy czas finansowy i duże wydatki więc trochę faktycznie a trochę z premedytacja zaczęlam narzekać jak mam kiepsko z kasą, znajomośc trochę ochłodziłyśmy, ona miała wtedy dochodzącego faceta nieźle sytuowanego więc się nim zająła, przestała ode mnie tak często pożyczać. Z tego co wiem pożyczała nadal od innych znajomych. Więc odetchnęłam, bo już mi jej ciągłe problemy zbyt ciażyły.
Jest to "dobra dziewczyna" i np po czasie wypływało, że np pożyczala ode mnie że nie ma dla czynsz, a sama w tym czasie pożyczała parę stówek jakiejś innej swojej znajomej ktora akurat nie miała. No to wychodzi na to, że za moje pieniądze robiła sobie opinię życzliwej u swoich koleżanek, oraz opinię samodzielnej finansowo u kochanka.
Było za dwa lata spokoju bez pożyczek, mało się spotykałyśmy bo zajęta była facetem.
A teraz znowu się zaczyna. Musiała naprawić samochod , trochę kasy poszło, jakiś kredyt spłaca, a jeszcze syn 20+ do pracy ani do nauki się nie bierze, i ona ma tyle wydatków, więc dzwoni żeby pożyczyć kasę na kilka tygodni bo nie ma na czynsz i opłaty, potrzebuje tysiąc zł, odda po wypłacie(ma wolny zawód, tyle zarobi ile sama się postara).
Nie wiedziałam jak odmówić choć czułam, że wcale tej pożyczki nie mam ochoty dawać.
Myślałam, że wreszcie nasza znajomośc będzie normalna na równej pozycji dwojga niezależnych osób. A koleżanka znowu chyba oczekuje, że będę jej bankiem i "wyżalnią". Źle się czuję z tym pożyczaniem.
Pożyczyłam, ale juz wiem z doświadczenia co będzie potem,
za miesiąc też przeciez będzie mieć czynsz do zapłaty,
a za chwilę święta i jak tu odmówić biednemu przed wigilią, zostawić na święta bez środków na jedzenie? a za chwilę przełom roku, tyle wydatków... a potem klienci nie dopiszą..
Kilka dni temu się widziałyśmy, było miło, wspominala że finansowo teraz nie ma najlepiej, ale 40zł wydane na spotkanie. Rozmawiałyśmy o sylwestrze, namawiała na krotki wyjazd za granicę na nocna imprezę, za jedyne 200 zł. A teraz dzwoni bo wzywają do zapłaty zaleglego czynszu.. No to albo mam pieniądze albo nie mam. Znowu pożyczy bo nie ma "na czynsz" błagając że ma nóż na gardle? Ja mam w zwyczaju, ze z tego co zarobię, odliczam najpierw obowiązkowe oplaty i raty kredytu a dopiero resztę wydaję jeśli coś zostanie.
Mnie jest głupio jej odmowić bo od dawna się znamy i wiem, że nie ma kokosów. Ale też od dawna nie rozumiem jej gospodarowania finansami i nie chcę w nie wnikać, bo widzę, że ona tak po prostu ma i żadne tłumaczenia tego nie zmienią.
Głupio mi kłamać, że nie pozyczę bo nie mam, jeśli wiem, że mam na swoim koncie zawsze zapas pieniędzy "na czarna godzinę", kwota która by mi pozwalała przeżyć kilka miesięcy gdybym np straciła pracę. Oszczędzam, zeby mieć to poczucie bezpieczeństwa.
Równocześnie źle się czuję z tym pożyczaniem ode mnie
i nie chcę robić za taką kasę zapomogowo-pożyczkową.
Bardzo mnie przygnębilo, że znowu jestem na celowniku jako ta od ktorej się pożycza.
Przerabiałam już to i miałam dość.
Ale to bliska znajoma...
i nie ma na czynsz...
Przetłumaczcie mi to jakoś.
Obserwuj wątek
    • zottarella Re: Dylemat pożyczkowy 19.11.15, 15:53
      > i nie ma na czynsz...

      To może niech dorosłego syna pogoni do roboty?
      • singut Re: Dylemat pożyczkowy 19.11.15, 15:59
        Gonić go goni. Awantur i próśb było wiele. Ale jego się jakoś żadna praca nie trzyma. Czasem syn jakąś stowkę jej do kosztów dołoży, czasem wyje z lodówki co jest.
        • zottarella Re: Dylemat pożyczkowy 19.11.15, 16:11
          >Ale jego się jakoś żadna praca nie trzyma.

          Nie trzyma, bo wie że nie musi tak naprawdę pracować. Przecież mamusia zawsze jakąś kasę załatwi (zarobi, pożyczy).
          Nie pożyczyłabym jej więcej pieniędzy, koleżanka nie jest w trudnej sytuacji, jest zdrowa, zarabia, utrzymuje dorosłe "dziecko". Czemu Ty masz brać odpowiedzialność za jej nieumiejętność radzenia sobie z wydatkami? Nie jest Ci głupio pożyczać swoje ciężko zarobione pieniądze, wiedząc, że jej dorosły syn nie robi nic, żeby pomóc własnej matce?
          • dydaki Re: Dylemat pożyczkowy 19.11.15, 21:00
            Autorka nie jest od kontrolowania życia koleżanki i tego jak jej syn żyje.
            • zottarella Re: Dylemat pożyczkowy 19.11.15, 21:21
              Tak, jest tylko bankomatem, co jak widać bardzo jej odpowiada.
          • singut Re: Dylemat pożyczkowy 20.11.15, 10:53
            W tym właśnie problem, że pożyczając czuję się odpowiedzialna za jej sytuację choć wcale nie chcę. A w związku z tym, że ciągle mi opowiada o swoich różnych kłopotach to ja się przejmuję jej sytuacją i wydaje mi się, że jak ma tak źle, to faktycznie nie powinnam jej odmawiać bo trzeba pomagać. Równocześnie widzę, że ona sama się wcale az tak swoimi finansami nie przejmuje i żyje trochę z nastawieniem że zawsze "skądś" ta kasa się znajdzie.
    • dzikafoka Re: Dylemat pożyczkowy 19.11.15, 16:17
      Skoro oddaje w umówionym terminie to bym pożyczała. Chyba że mi samej by brakowało.
      I średnio by mnie interesowało co z pożyczoną ode mnie kasą robi. Dzieckiem nie jest.
      • singut Re: Dylemat pożyczkowy 20.11.15, 11:10
        No właśnie nie umiem tak przestawić myślenia. Dla mnie pożyczanie jej to żaden zysk, tracę odsetki, muszę robić przelew, jak mnie urząd sprawdzi to jeszcze zabulę karę że pożyczka nie zgłoszona i nie zapłacone 2% od umowy... ja jestem w plecy tym, że jej problemy rozwiązuję.
    • kota_marcowa Re: Dylemat pożyczkowy 19.11.15, 16:21
      > Głupio mi kłamać, że nie pozyczę bo nie mam, jeśli wiem, że mam na swoim konci
      > e zawsze zapas pieniędzy "na czarna godzinę",

      To są pieniądze "na czarną godzinę", czyli nie do ruszenia, traktuj je tak jakby ich nie było. W razie tej czarnej godziny koleżanka da ci pieniądze? NIE.
      Z czystym sumieniem mów jej, że nie masz, zwłaszcza, że to żadna dobra koleżanka, bo przypomina sobie o tobie, tylko jak jej bankomat potrzebny.
      • singut Re: Dylemat pożyczkowy 20.11.15, 10:59
        Sama się zastanawiałam jakby to bylo, gdyby mi potrzebna była kasa. Przypuszczam, że koleżanka raz czy drugi by po prostu od kogoś pożyczyła żeby mi pożyczyć. Ale wątpię żeby jej odpowiadało jakbym ją ciągle o pożyczki prosiła i bylo to stałym zwyczajem że coś od niej chcę i opowiadam jej jak mi źle i że mi życie ratuje tą kasą.
    • asia-loi Re: Dylemat pożyczkowy 19.11.15, 21:13
      Też mam taką koleżankę w pracy, której wiele razy pożyczałam kasę, później się wydało, że prawie wszyscy w pracy jej pożyczali. Prywatnie z koleżanką nie utrzymywałam i nie utrzymuję kontaktów. Myśmy pożyczali, a koleżanka jeździła po świecie i żyła ponad stan.
      Przestałam pożyczać, kiedy się dowiedziałam, że obrabia mi tyłek za plecami. Kilka razy powiedziałam, że nie mam i już ode mnie nie pożycza.
      • singut Re: Dylemat pożyczkowy 20.11.15, 11:02
        Mnie trochę przeraża, bo myślalam, że koleżanka po trudnych latach gdzie mocno "wisiala" na mnie się ogarnie. Ale wygląda na to, że ona po prostu taka jest. I się nigdy nie zmieni. Najpierw robi sobie jakieś zobowiązania finansowe a dopiero później myśli skąd weźmie na nie kasę. Wiem że pożycza też on innych znajomych i rodziny. Zawsze oddaje, ale chyba na zasadzie że pożycza od jednego żeby spłacić innego.
    • koronka2012 Re: Dylemat pożyczkowy 19.11.15, 21:21
      Moja przyjaciółka tak postępuje od lat i też mnie to denerwuje. Dodatkowo zarabia więcej ode mnie, a nigdy nie ma. Skrupulatnie unikam pożyczek, i tyle. Mówię (zgodnie z prawdą zresztą), że mam tylko na bieżące potrzeby, reszta ulokowana i sorry, nie będę zrywać lokat, bo jej na kosmetyczkę zabrakło. I klepię cały czas, żeby się ogarnęła i planowała budżet, no ale to przyjaciółka, więc mogę pojechać tongue_out
      • singut Re: Dylemat pożyczkowy 20.11.15, 11:06
        Ona ma wolny zawod więc raz zarobi mniej a innym razem więcej. Ja mam stałą pensję.
        Nie żyje jakoś bogato ale stać ją na wyjazdy, fryzjera, wyjścia do kawiarni. A jak dzwoni po pożyczkę to brakuje jej "na czynsz"..
        Chyba tak zrobię, że będę mówić, że mam tylko tyle co na przeżycie a reszta zablokowane na lokatach, więc sorry
    • ania_2000 Re: Dylemat pożyczkowy 19.11.15, 21:27
      "dobry zwyczaj nie pozyczaj"

      Nigdy nie pozyczaj pieniedzy. Nigdy.

      od pozyczania pieniedzy sa banki.

      koniec kropka.
      • singut Re: Dylemat pożyczkowy 20.11.15, 11:08
        W bankach też ma pożyczki.. Ciągle twierdzi, że jakby tamte spłacila to już by się pożyczać od znajomych nie musiala. Tylko, co splaci jedną, to się okazuje że potzrebuje pieniędzy na co innego bo znowu coś "wypadło". Więc znowu pożyczkę zaciąga.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka