triss_merigold6
23.11.15, 18:15
Powiem Wam, co było głęboko nie tak z reformą dot. obniżenia wieku obowiązku szkolnego.
Po kolei:
- miała ją realizować kobieta z niemal zerowym doświadczeniem w publicznej oświacie, kompletnie zerowym doświadczeniem w szkolnictwie na poziomie podstawowym, która - a za nią MEN - lekceważyła zastrzeżenia rodziców.
- drażliwy, również z powodów emocjonalnych, proces zmian miała przeprowadzać minister obciążona formą autyzmu, nieczytająca kompletnie emocji, odczuć, obaw - to musiało wk...ać.
- pierwsze lata propagandy MEN i wywoływania poczucia winy w rodzicach, którzy zgodnie z prawem skorzystali z wyboru i posłali dziecci w wieku 7 lat były irytujące do bólu. Przedstawiciele MEN mieli zerową kompatybilność z samorządowymi wydziałami oświaty, a te z konkretnymi szkołami.
- rodzicom stawiano zarzut, że nie chcą posyłać 6-latków ze względu na własną wygodę. To też musiało wkurzać, bo w wypadku pracujących ludzi i sześciolatka kwestie opieki w dni wolne od dydaktyki są kluczowe. Gwarancja zapewnienia opieki przez szkołę pojawiła się dopiero za Kluzikowej, o parę lat za późno.
- dzieci 6-letnie trafiały do klas z siedmiolatkami, jesli miały pecha, to między najstarszym a najmłodszym w klasie mogły być prawie 2 lata różnicy.
- podstawa programowa do klas od IV wzwyż została zmieniona o parę lat za późno.
PO koncertowo pr-owsko położyła reformę, ruch "Ratujmy maluchy" i ponad milion podpisów nie wzięły się z powietrza tylko z wkurzenia ludzi lekceważeniem.