Dodaj do ulubionych

wigilijny wspólny stół

23.11.15, 19:51
Jak to zwykle bywa przy okazji wątku na temat zupełnie neutralny , wypłynął problem znacznie ciekawszy.
Żeby nie zaśmiecać tamtego wątku, pozwolę sobie zapytać o zdanie e-matki.
Nadchodzą święta Bożego Narodzenia. Tradycyjnie chcemy w ten czas być z bliskimi , większość e-matek i innych ludzi odwiedza swoich rodziców , teściów czy inną rodzinę i są spotkania.
Pojawił się już kilka razy motyw „kolędowania” – w wigilie trzeba zajrzeć do więcej niż jednego domu.
Ok rozumiem, starsi ludzie, nie chcą wieczorem wychodzić. Ale wychodzi na to, że nie o wspólne spędzenie czasu chodzi, posiedzenie, uściskanie, podzielenie się opłatkiem, wypicie kawy/herbaty czy zjedzenie symbolicznego pierożka.
To chodzi o to, że koniecznie trzeba zjeść kolacje przy tym a nie innym stole. I to nie zjeść a nażreć się. Tak, żeby broń boże przy innym stole już nic nie dało się wcisnąć?
To ma cokolwiek wspólnego z wspólnym przeżywaniem świąt, z cieszeniem się towarzystwem innych?
Bo póki co dla mnie ma to wymiar wyłącznie braku szacunku i władzy, i to władzy na najbardziej obrzydliwym fizycznym wymiarze: „będziesz jadł co ja chce! Twój żołądek należy do mnie! Nie będziesz o nim decydował”
A jak nie zjesz to się obrażę.
Ale może e-mama ma mniej upiorne wytłumaczenie?
Obserwuj wątek
    • sfornarina Re: wigilijny wspólny stół 23.11.15, 20:02
      Kręcenie się świąt wokół sprzątania i jedzenia, a raczej żarcia jest jednym z głównych powodów, dla których na święta do rodziców nie jeżdżę.

      Wolę spokojnie spędzić czas na robieniu ręcznych prezentów, spacerach, spaniu do południa i gotowaniu jakiegoś pysznego JEDNEGO dania na kolację z mężem (i dzieciem w tym roku) lub z męża rodziną, bo oni cudownie wyluzowani są.

      Moja rodzina jest cudowna, ale na święta wszyscy się tam tylko kłócą, jakby jakiś diabeł w nich wstąpił. Jest żarcie od rana do wieczora i tak przez tydzień i zasuwanie ze szmatąsmile
    • klamkas Re: wigilijny wspólny stół 23.11.15, 20:04
      Froshka, ale nie musisz jeść nawet jak cię namawiają (serio, serio!). Nie wiem gdzie w tamtym wątku doszukałaś się tego co napisałaś (chętnie poczytałabym cytaty), ale wygląda na to, że masz jakąś osobistą traumę. Może przestań jeździć po ludziach, jeśli nie umiesz im odmawiać spróbowania każdego z 12 dań?
    • triss_merigold6 Re: wigilijny wspólny stół 23.11.15, 20:04
      Atawizm ludowo-kulturowy.
    • kkalipso Re: wigilijny wspólny stół 23.11.15, 20:05
      W Wigilię się je symbolicznie, pierwszy dzień świąt jest na obżarstwo. Nie zdarzyło mi się "kolędowanie" jak już to staramy się spotkać w jednym domu (podziękowania dla najstarszej) ale co zrobić, największy salon, stół, ogólnie warunki idealne. Ja tam mogę sylwestra na luzie zrobić choć u niej jak zwykle najlepsze, bo biegać po ogrodzie o 12 można z dzieciakami, psami, kotami.
    • melancho_lia Re: wigilijny wspólny stół 23.11.15, 20:06
      Święta to możliwość wspólnego spędzenia czasu, a nie nazarcia się na kilku kolacjach.
      U nas jest jedna, w tym roku moze być inaczej z racji porodu, mąż z dziecmi odwiedzi MOICH rodziców, a wieczorem posiedzimy sobie razem.
      Wiem, ze do Ciebie i tak nie dotrze, ze taki układ moze komukolwiek odpowiadać, trudno. Dla mnie sensem świąt nie jest żarcie i siedzenie przy stole.
    • iwoniaw Re: wigilijny wspólny stół 23.11.15, 20:09
      Różnie jest. Czasem rodzinne ciepło, uczucie, wspólny czas. Czasem walka o władzę i pod płaszczykiem barszczu i karpia pokazywanie innym członkom rodziny ich miejsca. Osoby toksyczne nie przestają takie być dlatego, że wigilia. Ludzie poharatani przez lata nie oprą się destrukcyjnym naciskom znienacka. No chyba, że ktoś dozna jakiejś wizji i przemienienia niczym Scrooge. wink
    • menodo Re: wigilijny wspólny stół 23.11.15, 20:20
      O, zaczynają się wysypywać trolle okołowigiljne.
    • butch_cassidy Re: wigilijny wspólny stół 23.11.15, 21:19
      Chciałam zadać podobne pytanie po tamtym wątku wink
      Skąd ta konieczność przymuszania młodszego pokolenia do dwóch, trzech... Wigilii.

      Jestem asertywna i tylko dzięki temu wybroniłam się przed takimi pielgrzymkami. Jak założyłam rodzinę, to powiedziałam, że nie będziemy ganiać od domu do domu, bo dziecko się umęczy zamiast spędzić piękny świąteczny wieczór (my z resztą to samo wink ). Teściowa długo broniła swojej flanki. Skapitulowała dopiero po jakichś 7 latach. Efekt był taki, że mąż odwiedzał ją na krótko po wieczerzy.

      A moja propozycja, wcielona w życie i zaakceptowana z powodzeniem przez pozostałe panie w rodzinie była taka, żeby wieczerzę organizować co roku u kogoś innego (ale wszyscy coś na nią przygotowują). Jest naprawdę ok, również dlatego, że pani na którą wypada w danym roku przynajmniej przy kuchni mniej stoi.

      Mówisz, że to chodzi o walkę o władzę? Być może. Przykre, że niektórzy tak mają i nie potrafią się porozumiewać, grunt to postawić na swoim i zmusić innych, żeby się dostosowali, ech...
    • fomica Re: wigilijny wspólny stół 23.11.15, 21:32
      Bo większość osób, zwłaszcza starszych, rodzinność i gościnność rozumie jako "trzeba nakarmić". Wypuszczenie gościa głodnego to ujma na honorze. Gośc nie może wyjść z biesiady nienapchany po dach, w końcu wigilia jest tylko raz. Przygotowania do wigilii to głównie zakupy, pitraszenie, gotowanie i pieczenie. To co potem z tym całym żarciem zrobić?
      W sumie jest w tym pewna logika, bo skoro gośc nie chce jeść to najwyraźniej mu nie smakuje (!), a tego żaden szanujący się gospodarz nie zniesie.
    • szpaczek2702 Re: wigilijny wspólny stół 23.11.15, 22:05
      Wiesz chyba masz rację i ta kontrola przez jedzenie odbywa się przez cały rok.

      My kiedy wzięliśmy ślub powiedzieliśmy, że święta w jednym miejscu. Co roku jest zmiana. Co roku jest mini foch, ale to olewamy. Ślub w 2007.
    • mikams75 Re: wigilijny wspólny stół 23.11.15, 22:11
      jak sie niektorzy urobia przez tydzien dla zaproszonych gosci a ci pozniej nie chca tego wszystkiego jesc, to jest foch. Wytlumacz starszym pokoleniom, ze w swieta stol nie musi sie uginac.
    • vi_san Re: wigilijny wspólny stół 23.11.15, 22:16
      Mam nienormalną rodzinę! big_grin
      Owszem, w Święta [nie w Wigilię!] idziemy "na obchód" rodziny. Ale jakoś dajemy radę: u teściowej wszyscy cieszymy się na sałatkę - bo robi fantastyczną. U moich rodziców rozkoszujemy się pierogami. U jednej cioci - jest pyszny makowczyk, druga ciocia - to specjalistka od malutkich czekoladowych ciasteczek, zwanych u niej "całuskami królewny", bratowa piecze rewelacyjny pasztet, u nas wszyscy mogą liczyć na kulebiaki i pierniki. I jakoś nikt nigdzie się nie nażera, nikt nikomu nie wciska na siłę "jeszcze kawałka"... Przy każdym stole siedzi się miło, głównie gada o wszystkim, małolaty chwalą się prezentami, dorośli wymieniają newsy polityczno - społeczno - hobbystyczne. Jest wspaniale. I nikt się nie obraża!
      A, żeby nie było! Nie zarywam czterech tygodni na glansowanie całego domu szczoteczką do zębów, nie mma skłonności do masochizmu. Okien na święta nie myję - myję jak jest potrzeba. Sprzątać też jakoś ultra nie sprzątam, poza normalnym "ogarnięciem" chałupy.
      • vi_san Re: wigilijny wspólny stół 23.11.15, 22:21
        A, w samą Wigilię po południu zajeżdżamy kolejno do moich rodziców i teściowej [albo odwrotnie] z życzeniami, porcją wałówki [bo zwyczajowo u nas każdy robi jedno, dwa dania "popisowe" w ilościach większych i nadwyżki kolportuje po rodzinie], opłatkiem i prezentami. A Wigilię spędzamy w NASZYM domu i w NASZEJ rodzinie - od dnia ślubu/zamieszkania razem stanowimy odrębną komórkę społeczną i tyle.
      • froshka66 Re: wigilijny wspólny stół 23.11.15, 22:22
        fajne świeta...smile
        gdybyś miała czasem wolne krzesło to bym chętnie zajrzała smile ... robię niezły kruszon
        • vi_san Re: wigilijny wspólny stół 23.11.15, 22:31
          Wolne miejsce tradycyjnie zawsze jest. smile
          Ale myślę, że zasadniczo do "fajnych świąt" potrzebni są fajni ludzie.
          U nas w rodzinie obrażań w ogóle nie bywa, kłótnie [głównie o politykę] bywają, owszem, zapalczywe, ale bez wycieczek osobistych a bardziej na zasadzie sztuki sporów akademickich. Więc tego... Dobierz odpowiednie towarzystwo i udanych świąt!
          A na marginesie - taką formułę wprowadziłam dopiero ja z mężem, wcześniej też wszyscy spędzali się do kupy i nie dość, że ciasno było jak licho, to [jak to w ciasnocie] konflikty były nagminne - no, nie da się uniknąć, zwłaszcza, jak w kuchni z jednym piecykiem równocześnie ja chce odgrzać kulebiaki, mama pierogi, ktoś domaga się miejsca na krojenie sałatki, ktoś inny się piekli, bo "sobie przygotował" garnuszek do mleka, a ktoś inny mu schował... A do tego wszyscy podminowani i zmęczeni po szorowaniu do połysku własnych mieszkań, gospodyni wściekła, bo ktoś wdeptał bezę w dywan itp.
      • ola_dom Re: wigilijny wspólny stół 24.11.15, 10:03
        vi_san napisała:

        > Mam nienormalną rodzinę! big_grin
        > Owszem, w Święta [nie w Wigilię!] idziemy "na obchód" rodziny. Ale jakoś dajemy
        > radę: u teściowej wszyscy cieszymy się na sałatkę - bo robi fantastyczną. U moich rodziców
        > rozkoszujemy się pierogami. U jednej cioci - jest pyszny makowczyk, druga ciocia - to
        > specjalistka od malutkich czekoladowych ciasteczek, zwanych u niej "całuskami królewny",
        > bratowa piecze rewelacyjny pasztet, u nas wszyscy mogą liczyć na kulebiaki i pierniki. I jakoś
        > nikt nigdzie się nie nażera, nikt nikomu nie wciska na siłę "jeszcze kawałka"...

        nie wierzę....sad
        Nawet nie umiem powiedzieć, jak zazdroszczę.
    • lady-z-gaga Re: wigilijny wspólny stół 23.11.15, 22:25
      Karmienie rodziny to sposob na okazywanie miłości, albo na pokazywanie władzy. Ty widzisz wyłącznie to drugie, może masz rację, może jej nie masz - forum tego nie oceni. Ja jako młoda mężatka bywałam serdecznie, a nawet natarczywie częstowana w domu moich teściów, ale nigdy nie pomyślałam, że w tym jest jakaś intryga smile po prostu nie miałam powodów, aby przypisywać im złe intencje. Dopiero kiedy jako podstarzała baba trafiłam na to forum, dowiedziałam się, jak skomplikowane mogą byc relacje rodzinne smile
    • black_halo Re: wigilijny wspólny stół 24.11.15, 10:13
      Niektorym rodzicom ciezko pogodzic sie z faktem, ze ich dzieci wyszly z domu i ze nie da sie zawsze spedzac wigilii w takim a nie innym gronie. Nie moga sie pogodzic z faktem, ze jak dziecko zalozylo wlasna rodzine to czasami te swieta zechce spedzic z wlasna zona i mezem. Czasem dzieci nie umieja odciac pepowiny i powiedziec " w tym roku spedzamy swieta z wami a w nastepnym z tesciami bo tak jest sprawiedliwie". Czasem jedynie trudnosci transportowe rozwiazuja ten problem: jesli jedni pochodza z Wroclawia a drudzy z Suwalk a mieszkaja w stolicy to albo jada w jedna strone, albo w druga albo w cale bo daleko.

      W zeszlym roku w mojej rodzinie bylo wlasnie tak, ze jedna z luznek, swiezo po zamazpojsciu obskoczyla dwie wigilie oddalone od siebie o 200 km a polegalo to na tym, ze pierwsza wigilia byla na 14 a druga na 19. I tym sposobem mielismy wigilijny obiad zamiast kolacji i wszyscy byli wsciekli.
      • ola_dom Re: wigilijny wspólny stół 24.11.15, 10:20
        black_halo napisała:

        > Niektorym rodzicom ciezko pogodzic sie z faktem, ze ich dzieci wyszly z domu i
        > ze nie da sie zawsze spedzac wigilii w takim a nie innym gronie.

        "- Wiesz, że Wigilia, to tylko z Tobą, albo wcale....!!!!! {szloch}"
    • beverly1985 Re: wigilijny wspólny stół 24.11.15, 10:39
      "Kolędowanie " oznacza śpiewanie kolęd, a nie pielgrzymki od jednej wigilii do drugiej. A juz na pewno nie słyszałam o przywiązywaniu do stołu i wkładaniu jedzenia na siłę... Nikt mnie nigdy nie zmuszał do jedzenia w święta.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka