Wiadomo, że orientacja seksualna nie jest zerojedynkowa, tylko plasujemy się na skali od-do. Zakładając skalę:
-5 (100% homo)
0 (biseksualna/y)
+5 (100% hetero)
gdzie byście się znalazły?
Nie chodzi mi o doświadczenia, tylko wewnętrzne odczucie.
Ja jestem gdzieś w okolicach +1,+2 i gdyby nie fantastyczny mąż i udane życie seksualne, to mogłabym mieć dzisiaj dziewczynę

Ale nigdy tego nie potwierdziłam w praktyce, tylko teoretyzuję.
A jak jest u Was?