magdalenkaaa78
18.12.15, 13:59
Sytuacja wyglada tak: wynajmuję mieszkanie w domu. Dom ma 4 kondygnacje, piwnica z garazem i parter wynajmuje pan Miecio pierwsze i drugie piętro ja. Mamy wspolną klatke schodową. Ogrzewanie mamy na gaz, piec jest w garazu. Ostatnio padl nam prąd w gnIazdu garazowym, a byl niezbędnym bo piec na cos odlalac musi....
Podpięlam się wiec pod gniazdko sasiada ( uprzednio ppoprosiwszy o zgodę ) wlasciciel 4 tygodnie mimo proszenia nie pofatygowal się, zeby fo zrobic. Okazalo się, ze cos tam jest przepiete, Zle podpiete, nie wiem, nie znam się, sama nie moglam, elektryk ktorgo wezwalam nie chcial się za to wziąc, kazal wyzywac tego, co tu kable kladl. W koncu ruszyl się ex. Kazal wywalic korek bo powiedzial, ze pod pradem robil nie bedzie. Jak wywalilam korek, okazalo się, ze padlo swiatlo i prad w calej piwnicy i garazu.
Ad rem. Garaz i piwnica podpiete sa pod moj licznik. Sąsiad calymi bozymi tygodniami pali swiatlo ( zwykle zarowki ) na w garazu prostownik do akumulatora, duzo roznych maszynek na prad. Tygodniami w kontak wetkniete byly lamki na drzewko swiateczne,
Wlasciciel z rozbrajajaca szczeroscia powiedzial, ze wiedzial o tym, po poprzedni wynajmujacy wybajmowal dwa pietra i piwnice z garazem, wiec tak bylo podpiete.... Jak sie wyorowadzil, sasiad wynajal garaz.
Przychodza mi astronomiczne radchunki za prad - ponad 300 zl miesiecsnie, mam wszedzie zarowki energo oszczedne, nie mam TV, sprzet agd klasy A. Mieszkam tu 4 lata. I przez 4 lata nieswiadomie placilam rachunek za orad za siebie i za czesc rachynku sąsiada, czego nie bylam swiadoma, wlasciciel ma to w lekkim powazaniu..... Co mogę zrobic? Mieszka mi się poza tym dobrze......