tarkawodna
27.12.15, 12:43
Święta pod tym względem to jakiś koszmar. Wczoraj byłam u teściów, poza barszczem z uszkami nie było dla mnie nic zjadliwego.
Sałatka jarzynowa z toną majonezu - bleh
Inne majonezowe sałatki - bleh
Karp - po trzykroć bleh
Wszystko zimne i kwaśne, marynowane papryczki i grzybki, tłuste boczki i wędliny, majonez, majonez i majonez. Tłusta kapusta. Śledzie - zimne, kwaśne, śmietanowo-majonezowe. Od samego patrzenia mnie autentycznie zemdliło. Potem ciasta, tłusty sernik z sera z wiaderka, konsystencja brei. No i kawa, koniecznie przecież musi być siekiera najlepiej z fusami. Ja sobie zrobiłam herbatę, byłam chyba jedyna. Kurcze, tradycja. No i przymuszanie do jedzenia, a spróbuj, tego nie jadłaś, a jeszcze sałateczki. Prawie zeszłam na zator tłuszczowo-kwasowo-żołądkowy. Przysięgłam sobie, że za rok ja zrobię normalny smaczny obiad, bez tych durnych "tradycyjnych" potraw.