kura17
19.01.16, 22:18
1. nie mieszkam w polsce
2. mam klopoty gastryczne, robilam rozne badania u gastrologa. tuz przed swietami mialy byc wyniki+opis odeslane od niego do mojego lekarza rodzinnego (a ten mial prowadzic sprawe dalej).
3. na poczatku zeszlego tygodnia, ok 8-9 wieczorem zadzwonil moj gastrolog twierdzac, ze nic nie znalezli, wszystkie wyniki sa negatywne, on nie moze tego odeslac do rodzinnego, mam sie jutro zarejestrowac na kolejne badania u niego. przytaknelam.
4. nie mialam czasu sie zarejestrowac nastepnego dnia.
5. 1.5 dnia potem (czyli rano po niezarejestrowaniu sie) zadzwonila do mnie rejestratorka gastrologa z awantura (nie dzika, ale jednak mnie zjechala), ze _jeszcze_ sie nie zarejestrowalam... no to sie zapisalam na kolejne badania.
i gdy poskarzylam sie (dosc zartobliwie) siostrze, ze dostalam zrypke i ze jak to tak, to ona mnie ochrzanila dodatkowo... ze jestem rozpieszczona, niewdzieczna, ze to super, ze lekarz tak dba o mnie, ze w polsce to kazdy by mi zazdroscil takiej troski i awantury...
... zazdroscicie?...
naprawde wszystko jest w porzadku, jesli dzwoni do mnie rejestratorka z nieprzyjemnym upomnieniem, ze jestem spozniona o dzien z zapisaniem sie na badania? NIE mam zadnej naglej przypadlosci, nikt mnie na zadna "liste" nie wpisal, nikomu miejsca nie blokuje.
moze tak ma byc, nie wiem, ciekawi mnie Wasze zdanie.