Miałam w niedzielę z dziecmi jechac na ferie do spa nad morze(oferta feryjna z atrakcjami dla dzieci). Niestety choroba uziemiła mnie w łózku w domu. Mąż też nie pojedzie bo nie zostawi mnie w takim stanie samej. Dziasiaj kończy mi isę zwolenieni i lekarz kazał przyjechac po następne.
Mąz pojechał do roboty bo uradziliśmy, że może jak dostanie urlop jeszcze (miał na szcęście w tym tygodniu)i uda się dokoptować dostawkę pojedziemy wszyscy razem żeby dzieciaki które bardzo na wyjazd czekały nie były zawiedzione. Lekarz mówi, że mu bez róznicy gdzie ja bede leżeć a w spa są jakieś zbaiegi z których mogłabym skorzystać a które mogłyby pomóc ale i tak uważa, że zwolenieni powinien mi wypisać bo z atrakcji to raczej nie skorzystam

Zadzwoniłam do pracy i powiedziałam, że na bank w przyszłym tygodniu mnie nie ma ale w zależności jak się sprawa rozwinie wezmę albo urlop gdy wyjazd nad morze dojdzie do skutku i jednak pojedziemy albo zwolnienie gdy będę musiała zostać w domu, na co dostalam ochrzan na całego, że chcę brać urlop, ktory urlopem nie będzie w tej sytuacji.
Co robicie?
Ja juz zdecydowałam i nie pytam o radę tylko jestem ciekawa jak zdecyduje ematka w takiej sytuacji.