Dodaj do ulubionych

dziecko w samochodzie

23.09.04, 10:07
Bylo juz o tym wiele postow, ale napisze Wam o glupocie niektorych ludzi...

Widzialam ostatnio taka scenke:
Matka z rocznym dzieckiem (nie chodzilo jeszcze sprawnie) i z babcia wychodza
ze sklepu, ida w strone samochodu. Babcia zapala papierosa. Akurat ich
samochod stal obok naszego, a ja zapinalam synka w foteliku. I co widze? Matka
siada za kierownica, mowi do babci: no bierz malego, babcia z papierosem w
buzi, bierze chlopca na rece i siup! na przednie siedzenie do samochodu! Bez
pasow, nie wspominajac juz o foteliku, dymiac maluszkowi prosto w nos (o
pardon, otworzyla okno...) i z piskiem odjechaly...
Moj maz, rasowy samochodziaz, tylko zrobil duze oczy i mruknal: no jeszcze
powinna wlozyc mu tego papierocha do buzi...

Fajnie, prawda ?!?!?!

Juz nie bede mowic, ze po pierwsze primo rozstrzelalabym wszystkich, ktorzy
pala przy dzieciach, a po drugie primo tych co nie zapinaja dzieci w fotelikach...

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • mamaszyma Re: dziecko w samochodzie 23.09.04, 10:12
      Oststnio jechałam z synkiem bez fotelika jakies 200m. Więcej togo nie zrobie.
      Nic sie nie stało, ale ja sie tak bvałam, że szok.Zawsze zapinam go w fotelikua
      palenie przy dziecku tez odpada (na szczęście u mnie w rodzinie nikt nie pali)
      a znajomych wyganiam na balkon. A dzieciaki bez fotelików to jeste niestety
      bardzo czesty widok. a potem rozpacz jak się cos stanie. Głupie te matki
      czasami....
    • beatach1 Re: dziecko w samochodzie 23.09.04, 10:13
      A co mnie szokuje, to to, ze ze statystyk wynika iz 80% rodzicow przewozi
      dzieci i owszem w fotelikach samochodowych, zapina je w pasy: ALE !!!, nie ma
      przymocowanego owego fotelika !!! Wjec jaka tu logika ?!?! Przeciez to bez
      sensu !!!
      AIczego jeszcze nie rozumiem, jak mozna kupic dziecku fotelik ze styropianu?
      Taki lekki i kruchy co przy wypadku lamie sie na pol....


      Pozdrawiam
      Beata
      • beatach1 Re: dziecko w samochodzie 23.09.04, 10:15
        I jeszcze cos musze dodac. Czesto jest tak, ze rodzice na krotkie mety,
        (powiedzmy jadac do sklepu), wcale nie przypinaja dzieci. A wiecie, ze
        najwiecej wypadkow dzieje sie wlasnie w miastach, czy na osiedlach??? Wjec
        jednak warto to robic...

        Beata
    • koleandra a co powiesz na to? 23.09.04, 10:14
      Znajoma - fotelik w samochodzie ma! a jakże! ale ale!! fotelik na siedzeniu
      tylko postawiony, nie przypiety. Dziecko też w foteliku siedzi - ale nie
      przypiete!
      Pytam się - po co Ci ten fotelik w takim razie? a ona na to - "żeby sie policja
      w razie czego nie przyczepiła". Kiedyś miała mnie i Adę gdzies podwieźć i sie
      na mnie obraziła bo poprosiłam ją o przypięcie tego fotelika. Powiedziała "ty
      to marudzisz".
      • cruella Re: a co powiesz na to? 23.09.04, 11:18
        Mówiąc o przypięciu fotelika, macie na myśli fotelik dla małego dziecka? Mojego
        fotelika 15-36kg nie da się przepiąć , sadzam dziecko i przypinam pasem
        bezpieczeństwa.
        • koleandra Re: a co powiesz na to? 23.09.04, 11:22
          Tak, mam na mysli fotelik dla małego dziecka, ale nawet gdyby to był inny
          fotelik to Ty go przypinasz pasem bezpieczeństwa a tamten w ogóle nie był
          przypiety, ani fotelik, ani dziecko. Wszystko tak luzem - przy większym
          hamowaniu to dziecko leci przez przednią szybę z racji tego, ze siedzi na
          podwyższeniu i ma prosta drogę od razu na szybę.
          • joasiiik25 Re: a co powiesz na to? 23.09.04, 11:25
            W rodzinnym miescie na tych wakacjach matka zostawila dziecko (ok 3m) w
            samochodzie ktory stal na sloncu i poszla robic zakupy, wedlug tego co mowlil
            ludzie nie bylo jej ok 40 do godz. Samochud szczelnie zamkinety i dziewczynka
            stracila przytomnosc. Niestety po kilku dniach zmarla

            to jest ludzka glupota
            • joasiiik25 Re: a co powiesz na to? 23.09.04, 11:27
              zrobilam byka!!!ale wstydsmile
        • enut Re: a co powiesz na to? 23.09.04, 11:24
          Ja tez mam taki fotelik, wiec jest on razem z dzieckiem przypiety pasami. W
          samochodzie chodzi o to by dziecko bylo przypiete, fotelik jest po to, by pasy
          byly dobrze zapiete, tzn. np. nie wcinaly sie w szyje. Zupelne maluszki powinny
          siedziec zapiete w pasy w foteliku, ktory jest sam przypiety pasami.
          Natomiast niedopuszczalne jest sadzanie dziecka bez przypiecia w foteliku, bo to
          rzeczywiscie mija sie z celem.

          Ale macie racje, ludzie sa czasami bez wyobrazni... Szkoda mi tylko tych
          maluszkow...
        • mamakochana Re: a co powiesz na to? 23.09.04, 11:28
          Ja ostatnio stoczyłam ostra walkę z Zośka , która uparła się że do fotelika nie
          wsiądzie. Odebrałam ją o nianie która mieszka dosłownie 200m od nas ale po
          drodze mi jest tam zajechać samochodem. Mała uparła się tak pierwszy raz. Ani
          groźbą, ani prośbą, ani obiecankami. Nie usiądzie i tyle. Przekonałam sie tym
          samym że jak się dwulaek uprze to na siłe sie go nie włożywink I tłumacze że to
          tak blisko że zaspiewamy jedną piosenke i będziemy w domu, W odpowiedzi:"nie
          lubię jechac samochodem". Fakt, najczęściej jedziemy gdzieś dalej i po takiej
          wyprawie do dziadków (400 km) ja też ma dosyć ale... Stwierdziłam że nie
          odpuszcze bo komunikat musi byc jasny:"W samochodzie siedzi się w foteliku".
          Jakoś ją przekonałam. Jak zajechałyśmy na parking powiedział :"O, nie mówiłaś
          że to tak blisko" Myślałam że uduszę wink Od tamtej pory zmieniłam taktykę.
          Samochód odstawiam na parking i idę po panienkę. Wracamy spacerkiem. I zdrowiej
          i bezstresowowink
          Podsumowująć. Nie toleruję wożenia dzieci bez fotelika ale znam takie
          przypadki. Znajoma ma córeczkę w wieku Zosi, którą "jakoś tam przypina pasami
          (?)". A czasem dziadek wiezie ją na rowerze ( z tyłu) w koszyku wiklinowym,
          takim na zakupy(!!!).
    • coronella Re: dziecko w samochodzie 23.09.04, 12:31
      No to mnie chyba zlinczujecie.
      zdarza mi się wieżć córkę na kolanach. Przyznaje sie.
      Jestem wtedy mokra ze zdenerwowania i strachu, mąż jedzie bardzo ostroznie,
      ale..
      ale co ja mam zrobić?? Może Wy mi poradzcie! Moja mała nie cierpi samochodów!
      Nie cierpi! Rozpacz jest taka, że wyobrazic się nie da. Staramy się jezdzic
      tylko wtedy, gdy musimy, nie wyjezdzamy w dalsze trasy, a jesli to w nocy- to
      jest juz odręka.

      A to, co się dzieje w samochodzie- ona z krzyku potrafi zacząć wymiotowac.
      Nie przestraszyła się nigdy, nie było groznej sytuacji, fotelik szeroki,
      wygodny, ja z nia z tyłu, więc o co chodzi?

      Przystawiam do piersi i spokój.
      • enut Re: dziecko w samochodzie 23.09.04, 12:42
        coronella napisała:

        > zdarza mi się wieżć córkę na kolanach. Przyznaje sie.
        > Jestem wtedy mokra ze zdenerwowania i strachu, mąż jedzie bardzo ostroznie,
        > ale..

        ale wlasnie inni moga jechac niebezpiecznie i walnac w Was !

        > ale co ja mam zrobić?? Może Wy mi poradzcie!

        Nie poradze Ci nic konkretnego, bo u mnie nie bylo tak dramatycznie. Ale w
        pewnym momencie tez maly nie chcial w pasach jezdzic. Jednak nie mial nic do
        gadania: my z mezem nie odpuscimy, kilka razy pobeczal, my na sile trzymalismy
        mu rece, zeby sie nie odpinal i zwyciezylismy! Teraz nawet nam przypomina, by
        sie zapinac!

        Nie przekonuja mnie stwierdzenia, ze ktos jedzie ostroznie. Chyba bym sobie nie
        wybaczyla, gdybym miala wypadek, nawet nie z mojej winy, a dziecko by
        ucierpialo, bo nie bylo przypiete. Generalnie uwazam, ze w pewnych sprawach
        dziecko nie ma nic do gadania: albo pasy w samochodzie, albo na piechote!
        • mayessa Re: dziecko w samochodzie 23.09.04, 13:32
          Albo fotelik i owszem ale nie przypięty do siedzenia tylko mamusia trzyma go w
          rękach
    • coronella Re: dziecko w samochodzie 23.09.04, 13:35
      no, ja się z Wami wszystkimi w 101% zgadzam! i tez uwazam to za durna głupotę!
      Byc może to wlaśnie wita tego, że kiedy s odpuścilismy? Młoda sie wycfaniła?
      Spróbuje ja przetrzymac, ale zdazało się, ze zaczynała wymiotowac i krztusic
      sie. I co wtedy?
      • enut Re: dziecko w samochodzie 23.09.04, 13:57
        Coronella, u mnie niestety wygladaloby to tak: NIE MA ZMILUJ SIE !!! Jak
        zwymiotuje to posprzatam, niestety nie wiem, jak wyglada sprawa z ksztuszeniem
        sie, bo nasz maly tego nie probowal.
        A probowalas np. z przytulanka, z jakims jedzonkiem w buzi (np. lizak (nawet jak
        jest alergikiem), nasz wtedy jest sklonny zrobic wszystko, co mu powiemy), misia
        przypinac pasami, itp? Pewnie probowalas, ja tylko tak gdybam...

        Dziewczyny, dzieki za odzew!
        Tak swoja droga, to chyba niedlugo zaczne takim mumusiom zwracac uwage, a wtedy
        potrafie byc wredna...
        • coronella Re: dziecko w samochodzie 23.09.04, 14:08
          enut próbowalam nawet z czekolada, ktora jest zabroniona!!!
          a najgorsze jest to, ze ja mam chorobe lokomocyjna, i po takiej szarpaninie
          czesto wymiotujemy obie.

          Nie mniej- masz 1000% racji i tez uwazam- za wozenie dzieci bez fotelikow-
          sciecie glowy!
          • wegatka Re: dziecko w samochodzie 23.09.04, 14:56
            Coronello - moja bratowa tez byla w takiej sytuacji jak ty. Gdy tylko wsiadali
            do samochodu, to maly zaraz zaczynal ryczec. Wiec zeby go uspokoic, zaraz brala
            go na kolana i dawala cysia. Pozniej okazalo sie, ze gdy chciala z nim jechac
            gdzies autobusem, to tez sie awanturowal dopoki nie dostal cycusia, a mial juz
            wtedy ok. roku. Po prostu jazda samochodem, nie wazne jakim, zawsze kojarzyla
            mu sie z karmieniem.
            Moje dzieci jezdzily od zawsze w fotelikach bez wiekszych problemow. Czasami
            zdarzal sie placz, gdy podroz trwala juz dosyc dlugo. Wtedy zamiast wyjmowac
            mala z fotelika, to ja klekalam na tylnym siedzeniu i pochylalam sie nad nia z
            cycusiem. Wygodne to dla mnie nie bylo, ale pare minut dalo sie wytrzymac, a
            mala sie dala w ten sposob zawsze uspokoic. Sprobuj, moze i u was sie ta metoda
            sprawdzi.

            Pozdrawiam. Magda
            • kolorko Re: dziecko w samochodzie 23.09.04, 22:29
              He,he,wegatka, ja też tak karmiłam klęcząco na tylnym siedzeniu i z wygodą to
              rzeczywiście nie miało nic wspólnegowink
    • i2h2 Re: do Coronelli 23.09.04, 14:40
      Dorotko, a próbowałaś siadać z przodu, a nie przy małej? Wiem, że to dziwnie
      zabrzmi, ale kuzynka z rozpaczy tak zrobiła (miała dość wrzasku córki) i
      awantury skończyły się jak nożem uciął. Dziecię jeździ spokojnie w swoim
      foteliku, rozgląda się zadowolone, a mama z przodu, przed nią. Doszłyśmy do
      wniosku, ze przestała widzieć możliwość przesiąścia się na mamy kolana- a, i
      ważne, żeby tata zapinał, a mama już siedziała przypięta (no, chyba, że
      samochód trzydrzwiowy).
    • nitka111 Re: dziecko w samochodzie 23.09.04, 14:47
      Przewożenie dzieci bez fotelików to głupota i lekkomyślność rodziców. Zawsze
      się o to kłócę, a kiedy byłam w ciąży przekonałam męża , że należy od razu
      pomyśleć o zakupie i zamontowaniu pasów w aucie ( mieliśmy malucha). Kiedy
      urodził się bartek na początku jeżdził w przystosowanej do tego gondoli, a
      potem w foteliku. Czasem prosi żeby go wziąć na kolana ale nie protestuje gdy
      się nie zgadzam. Co więcej sam pilnuje żeby go dobrze przypiąć ( ma 3 lata).
      Kiedyś wracaliśmy od znajomych 100 - 150 m i nie przypiełam go tylko siedział
      to tak zaczął płakać o przypięcie, że już nigdy więcej nie zapomnę.
      Aha moja szwagierka wozi 4 dzieci (8, 6, 5 i3 lata) z tyłu i tylko najmłodszy
      ma fotelik.
      • coronella Re: dziecko w samochodzie 23.09.04, 15:10
        Dziewczyny, dzieki za rady!!!Rzeczywiscie, o jezdzeniu z przodu nie pomyslalam.
        Musze spróbowac. Moze i jest to jakies rozwiązanie?

        A co do karmienia, chyba nie da rady. Moja dominika to juz 1,5 roczna panna smile)
        I pochylając sie nad nią z piersia wygladałabym dość dziwnie smile

        dodam, ze ten problem wyniknął jakies 5 miesięcy temu, do tego czasu Dominika
        jezdziła bardzo ładnie w foteliku, i nie była wyjęta z niego ani razu.
        • beatach1 Re: dziecko w samochodzie 23.09.04, 15:49

          Jak Maximilian robil nam sceny, bo nie chcial sie dac przypiac pasami. Zawsze
          mowilismy mu, ze pan policjant nas zatrzyma i bedzie na nas krzyczal. Pomoglo
          zawsze. A raz przy okazji poprosilismy jednego policjanta by mu to samo
          powiedzial wink. Maly byl lekko w szoku i teraz kazdego upomina o obowiazku
          zapinania pasow wink.

          Pozdrawiam
          Beata
          ------------------------------------
          "Das Glück ist das Einzige, was sich verdoppelt wenn man es teilt".
          Albert Schweitzer
          GG 1536157
          • nitka111 Re: dziecko w samochodzie 23.09.04, 16:00
            beatach1 napisała:

            >
            > Jak Maximilian robil nam sceny, bo nie chcial sie dac przypiac pasami. Zawsze
            > mowilismy mu, ze pan policjant nas zatrzyma i bedzie na nas krzyczal.
            My też tak mówiliśmy, więc może dlatego sam się upomina.Pozdrawiam
        • jogaj Re: do Coronella 23.09.04, 22:17
          Jak zaczyna krztusic sie,zatrzymajcie sie,dajcie wyjsc i tlumaczcie,z powrotem
          do fotelika i tlumaczcie. U nas tez byl bunt i pomoglo,wazne zeby nie jechac
          jak nie jest w foteliku. Szymon troche kieruje sam,a potem mu mowie,ze bedzie
          teraz kierowac mama czy tata i on sam sie pakuje do tylu do fotelika. Slyszalam
          od kilku kolezanek,ze jak mama siedzi z przodu dziecko przestaje sie denerwowac
          w foteliku wiec moze cos w tym jest.
          Powodzenia-Jola
    • bea.bea Re: dziecko w samochodzie 23.09.04, 23:08
      nie palę i nie pozwalam palić u siebie w domu nikomu.....pewnie że szkoda
      dziecka...ale cóż, taki jego los....

      a co do fotelika to taka mała historyjka....
      dziewczyna przyjechała z zakupów z maluchem, zaparkowała....wyciagnęła wózek
      zakupy, odpieła dziecko i.....
      zwolniło sie miejsce parkingowe blizej jej klatki, dokładnie trzy samochody
      dalej......

      wsiadła odpaliła samochód, nie zapieła ani swoich pasów, ani malucha ( no bo w
      zasadzie po co....) ruszyła....

      kiedy wyjechała dwa metry do przodu , na parking z wielka szybkoscia wiechał
      małolat w golfie....i/.... walnoł z impetem w bok jej samochodu.....

      ona miała połamane kręgi, dziecko wypadło przez okno razem z szybą ......

      to tyle
      • wegatka Re: dziecko w samochodzie 23.09.04, 23:23
        No wiesz co, az mi siarki po plecach przeszly. A co z dzieckiem???
        • wegatka Re: dziecko w samochodzie 23.09.04, 23:24
          Przepraszam, oczywiscie mialo byc ciarki.
          • bea.bea Re: dziecko w samochodzie 23.09.04, 23:27
            u dziecka na szczęście skończyło sie na mocnych potłuczeniach....choć
            groźnie ...nawet bardzo groźnie wyglądało.....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka