saszanasza
26.02.16, 18:16
Wczoraj dowiedziałam się, żem moja 6 latka była wieziona samochodem na poddupniku na przednim siedzeniu samochodu osobowego bez pasów. Kiedy młoda próbowała się zapiąć moja koleżanka powiedziała, żeby tego nie robiła bo jest blisko. I tak była wieziona ze szkoły do jej domu i z jej domu do mnie. Uprzedzając pytania. Chciałam odebrać córkę od niej, ale sama się zadeklarowała że odwiezie, tak samo jak zadeklarowała, ze zabierze ją ze szkoły. Odwiozła dwie godziny po ustalonym czasie, o 21.00 dokładnie, kiedy to zaczęłam wydzwaniać i sugerować, że już dość późno, a dziecko nie ma odrobionych lekcji, poza tym umawiałyśmy się na godz. 18-19, Niestety brak mi asertywności, więc chyba nie byłam dość stanowcza. Córka była u jej córki. Dziewczynki chodzą razem do klasy. Tamta dziewczynka wyszła wcześniej, przyszła do domu i odrobiła lekcje podobno w ciągu 5 minut . Moja córka była odebrana później.
O 21.20 wysłała smsa, czy moja córka odrobiła już wspomniane lekcje. Gdy uzyskała odpowiedź, że nie, napisala smsa, że gdyby wiedziała, że mojej córce to odrabianie lekcji idzie "aż tak opornie" to odwiozłaby ją do domu wcześniej.
Generalnie dziewczyna ma świra na punkcie zajebistości własnego dziecka, a ja ciągle mam wku.... Gdybym wiedziała, że moje dziecko będzie narażone to w życiu nie dałabym jej córki pod opiekę.