ad.a6
12.03.16, 09:01
Po trzech dniach badań w szpitalu specjalistycznym znamy diagnozę: córka ma bardzo mocno skrzywioną przegrodę nosową w lewą stronę (tak bardzo, że nie szło wprowadzić kamerki podczas rynoskopii). Dodatkowo ta przegroda jest zakończona naroślą kostną w kształcie haczyka. Poza tym jeszcze ma przerośniętą małżowinę nosową z tyłu między nosem a gardłem, tam też ta narośl przegrody haczy i tworzy mały kanalik w kształcie pętelki, tam też osiadają zanieczyszczenia, lekarz to obrazowo ujął "cały brud otoczenia", a więc kurz, sierść i inny syf, co sprzyja namnażaniu się bakterii w tempie ekspresowym, a więc infekcje.
Pies nie był przyczyną sam w sobie, tylko przez te trzy lata w tym kanaliku gromadziła się m.in. sierść i kurz i organizm zaczął traktować to jako ciało obce i sam wytworzył przeciwciała (dlatego wyszły alergie z iGe). Termin zabiegu operacyjnego mamy na wakacje. Lekarz powiedział, żeby dać psu drugą szansę... nie wiem teraz. Z jednej strony za psem wyjemy, a z drugiej w domu jest znacznie czyściej, to pies, który linieje ciągle, a nie w określonych porach roku, wszędzie w domu było pełno kłaczków, mimo codziennego odkurzania. Boję się pojawienia się kolejnych infekcji. Wiem też, że psina ma tam bardzo dobrą opiekę, wybiega się na dworze, koleżanka codziennie pisze i dzwoni jak tam pies, więc dbają o nią bardzo. Sama nie wiem...